Dodaj do ulubionych

Chrzesna za kasę

25.08.03, 12:00
Jestem wściekła i rozczarowana. Mój syn został dzisiaj ze swoją chrzesną -
siostrą swojego ojca. Cena 50 zł.
Cała ta opowieść ma swój początek półtora roku temu. Kiedy urodził się
Mateusz mama Marcina (moja teściowa) naciskała nas żebysmy wzięli Kasię na
chrzesną, bo jej będzie przykro. W końcu dla świętego spokoju zgodziłam się
(dziś bym się pewnie nie zgodziła, ale wiecie że kobieta 3 miesiące po
porodzie nie ma odporności słonia).
Dodam tylko, że Marcin ma 22 lata, jego siostra 21. Oboje studiują i
mieszkają we Wrocławiu. Ona ze swoim facetem, Marcin ze mną. Różnica jest
taka, że córeczka jest utrzymanką rodziców - płacą jej za studia i za
wszystko (mieszkanie, jedzenie). Jej chłopak jest strasznie skąpy - więc
nawet jeżeli chwilowo on ma kasę a ona nie to składa paragony z zakupów do
barku i na wypłatę każe jej rodzicom oddać połowę. I oddają.
Ja pracuje, Marcin nie. Ale nigdy, przenigdy nie zapytali się z czego ich
syn - student żyje. Po prostu przykrywają milczeniem fakt, że ja ze swojej
pensji utrzymuję siebie, jego i dziecko (o siebie i dziecko nie mam
pretensji, bo to moje dziecko).
Zresztą zawsze było tak, że córeczka była lepsza. On szedł na studniówkę w
garniturze, który kupili mu w ósmej klasie na bierzmowanie w jakimś lumpexie.
Ona dostała kreację, fryzjera itp.
Może to nie dokońca ich wina, bo on nie umie walczyć o swoje a Kasia potrafi
nakrzyczeć na mamę, że kupiła sobie nowe buty, a jej nie dała.
W każdym razie w ostatnim roku myśmy gościli Kasię i jej chłopaka przez
tydzień, bo szukali mieszkania do wynajęcia, potem biegałam jej do biblioteki
po książkę, bo u niej nie było, daliśmy jej spodnie (bo kupiłam Marcinowi ale
były za szerokie), ostatnio bluzkę Benettona (kupiłam ją dla mojej siostry na
urodziny, ale Marcin jak twierdzi dał ją przez pomyłkę swojej). No i teraz
trzeba nam było pomóc - popilnować Mateusza przez 4 dni (po 6 godzin, albo
mniej dziennie). Marcin zapytał czy mogłaby. Jej pierwsze słowa brzmiały "za
ile?"
Dodam tylko, że nigdy o nic jej nie prosimy, ona jest na calkowitym
utrzymaniu rodzicow (Marcin zeby ich dodatkowo nie obciazac sam poszedl do
pracy!) i tak siedzi we Wroclawiu nie ma pracy, wiec zamist spedzac czas w
domu mialaby sie opiekowac naszym dzieckiem.
Co gorsza, maly jej nie zna (bo widzi ja raz na miesiac albo dwa jak
pojedziemy do rodzicow i ona sie tam np. tez zjawi) i dzis kiedy wychodzilam
plakal w nieboglosy...
Siedze w pracy jak na szpilkach i mam ochote zadzwonic do rodzicow Marcina i
im cokolowiek wygrnąć... Zwłaszcza to, ze wymusili na nas żeby wziąć hją na
chrzesną...


Obserwuj wątek
    • dora31 Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 12:45
      hej!
      To pewnie kwestia wychowania,a może i charakteru................
      Ja na jej miejscu nie wziełabym pieniędzy za pilnowanie chrześnicy,a nawet
      innego dziecka z rodziny swojej jak również męża (nawet jakby brakowało mi
      pieniędzy)!!!!!!
      Naprawde współczuję,że Twoje dziecko ma taka chrzesną.

      A co do teściów:to u nas jest podobnie.
      Mąż ma siostrę o rok młodszą,której wyprawili wesele,dali kasę ( z książeczki
      mieszkaniowej),co wakacje mają jej dzieci na 2 miesiące-a nam swojego
      młodszego synalka wpychali na wyjazdy bez złamanego grosza.
      Mężowi od razu powiedzieli,że nie wyprawią mu wesela (wszystko zorganizowali
      moi rodzice),zabrali pieniądze z ksiązeczki mieszkaniowej,dzieci nie mieli
      nawet 1 dnia.
      A najgorsze jest to,ze od nas chcą wiecznie pożyczać,sępią (nieraz na wieczne
      oddanie).
      Dla nich to takie normalne,że córce trzeba dawać,a synowi (któremu się troszkę
      powiodło dzięki mojej rodzinie) sie zabiera.

      Nie wiem,może to ja jestem dziwna,a może po prostu inaczej zostałam
      wychowana,ale dla mnie takie "rzeczy" wydają sie conajmniej nie na miejscu.

      serdecznie pozdrawiam
      Dorota z chlopakami (1998 i 2002)
      • kasia977 Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 13:17
        Goraco współczuje.
        Chciałam tylko napisac (ale nie ze złośliwosci), ze pisze się chrzestna (od
        chrztu), a nie chrzesna. Moja mama mówi w ogóle krzesna i strasznie mnie to
        drazni i ciągle jej zwracam uwage. Mam nadzieję, ze nie sprawiłam Ci przykrosci.
        Pozdrawiam
        Kasia Ż
      • meme1 Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 13:23
        pogon ta sikse i dawaj mlodego do cioci ani!jest towarzystwo do zabawy i ciocia
        ugotuje dobry obiad!a co najfajniejsze kasy nie zawolasmilepozdrawiam
        • sojanka Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 13:35
          Meme dziękismile To gdzi i o której jutro mamy sie stawićwink? smile Poprawiłaś mi
          humorsmile
          • meme1 Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 13:43
            no to gdyby cos to sie polecamsmilew koncu studia pedagogiczne i terapia w
            toku...smilea rosolek to tylko ja taki gotujesmilea za te 50 zl to mam nadzieje ze
            ci chociaz okna lalunia pomyjesmilehi hi
    • tysia_k Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 13:41
      Cześć

      trzymaj sie! Mój poziom agresji też jest dzisiaj na 10 pkt.

      Z tymi chrzestnymi to chyba jakies fatum.
      Chrzestba mojej Małej to reż rodzona siostra męża. (Ta sama co go wyciągneła na
      wyjazd.)
      Dzisaj rano mąż zażądał żeby moj brat zajął sie Małą, zamiast mojego Taty (bo
      Mała jest przeziębiona), powiedziałam na to - czemu nie zajmie sie nia
      wspanaial chrzestna? Bo ją źle traktujeszi źle sie tu czuje.Padła odpowiedź.

      Generalnie z wyborem chrzestnej było tak jak u Ciebie. Też zgodziłąm sie dla
      świętego spokoju. Ale niestety, ani pomocy ani zainteresowania z jej strony nie
      widze żadnego. Tylko szczerze powiedziawszy dobrze, że trzyma sie zdala od nas.
      Chociaz gdyby były poprawne stosunki między nami to fajnie by było gdyby nam
      pomogła.
      Chociaż nie wiem czy nie wziełą by kasy....

      Pozdrawiam
      malgosia mama tysi
    • mama-laury Re: Chrzesna za kasę, a ja chrzestnego skapca! 25.08.03, 13:49
      calkowicie cie rozumiem . my tez musielismy wziac chrzestnego z najblizszej
      ropdziny ( syn siostry mojej mamy). ale facet jest tak skapy, ze teraz tego
      zaluje! nie chodzi o dawanie czegos tam (niunka nie dostala od niego nawet
      lizaka!) ale o glupie przywiezienie zakupow! moj maz poszedl do pracy i nie ma
      go caly dzien, nawet kilka a traf chcial, ze Laura mi sie akurat rozchorowala i
      balam sie wyjsc z nia na dwor. chrzestny przyjechal, posiedzial i na wychodne
      mowil ze jedzie do sklepu na zakupy wiec zapytalam czy nie zrobilby przy okazji
      dla nas. niestety na tyle sie spieszyl ze nawet nie wiedzialam kiedy wyszedl!.
      i wierzcie mi ze dla mnie tu nie chodzi o przysluge chrzestny -chrzesnica,
      tylko czlowiek i kobieta z malym dzieckiem!!! to tak jak z ustepowaniem miejsca
      kobiecie w ciazy! ale to widocznie taki typ ludzi. no coz , teraz nie dosc ze
      moja corka nie ma dwoch dziadkow i baci to jeszcze na chrzestnego nie bedzie
      mogla liczyc. a tak ni zalezalo.
    • mama-laury Re: Chrzesna za kasę, a ja chrzestnego skapca! 25.08.03, 13:49
      calkowicie cie rozumiem . my tez musielismy wziac chrzestnego z najblizszej
      ropdziny ( syn siostry mojej mamy). ale facet jest tak s
    • karina17 Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 14:14
      Naprawdę Ci współczuję!!! U nas na szczęście nie ma takiego problemu.
      Chrzestną jest moja siostra a chrzestnym kuzyn męża i oboje by Paulini nieba
      przychylili gdyby mogli smile)
      A jeśli chodzi o pilnowanie to niestsy ona studiuje, on baardzo daleko
      mieszka, no ale na szczęście mam koleżanki i kuzynkę które bez problemy gdy
      trzeba zajmują się małą. Jeszcze nikt mi nie odmówił i nie poprosił o kasę.
      Raz tylko zapłaciłam znajomej która przez 4 dni po 5h zajmowała się Pauliną a
      to jeszcze musiałam wciskać kasę!!
      Dlatego nie rozumiem twojej bratowej Sojanko, przecież rodzina jest po to aby
      pomagać.....to musi być bardzo rozpuszczona i samolubna dziewucha!!!

      pozdrawiam KArina mama Pauli
      • karina17 Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 14:32
        napisałam:
        > Dlatego nie rozumiem twojej bratowej Sojanko...<
        oczywiście chodziło mi o twoją szwagierkę..smile SORKI to z emocji

        Karina mama Pauli
    • liliana22 Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 14:28
      Sojanka, rozumiem Twoje rozgoryczenie. Ale nie przejmuj się, kiedyś takie
      wredne zachowanie samo się na szwagierce zemści, będziesz wtedy miała swoją
      satysfakcję. Moja szwagierka jest o.k., jeżeli tylko może to zostaje z
      dzieciakami, nic od nas za to nie chce.
      • sojanka Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 14:32
        Dzwonilam do domu - maly spal ponad 2 godziny, a ona w tym czasie buszowala na
        naszym m kompie, na naszym internecie... Czyli płacimy nawet za to zeby sobie
        korzystala z naszego sprzetu... Ufff...
        • karina17 Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 14:35
          A miała pozwolenie??
          • sojanka Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 14:38
            Nie ode mnie, a od Marcina nie wiem..
            • karina17 Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 14:57
              Jeżeli nie miała to naprawdę jest bezczelna!
              Ja bym bez pozwolenia nie dotkneła cudzego komputera!
              Jeśli miała ...no to jakoś musisz to przeżyć....
              Pozdrawiam Karina mama Pauli
        • dorotka1970 Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 16:52
          sojanka napisała:

          > Dzwonilam do domu - maly spal ponad 2 godziny, a ona w tym czasie buszowala
          na
          > naszym m kompie, na naszym internecie... Czyli płacimy nawet za to zeby
          sobie
          > korzystala z naszego sprzetu... Ufff...

          No to masz problem z glowy - odlicz jej z tej kasy, ktora masz jej zaplacic za
          internet za tyle godzin ile u was siedzi smile A co! smile Moze jej sie odechce
          liczyc wlasna rodzine za uslugi nastepnym razem.

          --------
          Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • kalioppe Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 14:38
      A ja bym ją uprzedziła, że swoją "kasę" - odebrała już korzystając z
      komputera.
      Trzymaj się,
      Marta
      • edytek1 Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 17:27
        Wiecie co ja pilnowałm mojego chrześniaka za kasę to były wakacje ja w średniej
        szkole a potem na studiach. Przedszkole zamknięte wiec mały przychodził do
        mnie, albo ja chodziłam do niego, świetnie się razem bawiliśmy, a jego rodzce
        mi za to placili. Spędzałam z nim 10 godzin, gotowałam mu jedzonko i obiad dla
        nich a czasm sprzatałam ich mieszkanie. W pierwszym roku zarobiłam
        symbolicznie w kolejnych latach więcej. Ale to była ich propzycja i nie były to
        niebotyczne pieniądze. Nigdy nie brałam kasy gdy zostawałam z nim na godzinke
        czy 2 . Nie upominałam się o pieniadze gdy spędzaliśmy popołudnie ani o kasę na
        wydatki typu kino, zoo czy kredki.
        Gdybym była w twojej sytuacji to bym jej podziękowała a dziecko oddała do kogoś
        obcego. No a teraz rozliczyłabym się z nią co do grosza. W stylu tyle za
        opiekę - tyle za kożystanie z kompa. I chętnie bym zobaczyła jej minę.
      • martatarnowska Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 18:39
        Myślę,że "ukochana mama chrzestna" to niedojrzała rozkapryszona pańcia.Nie
        przejmuj się bo gdyby głupota była lekka to myślę ,że dużo ludzi umiałoby
        latać.Ucałuj Ptysia( ja jestem mamą 17-sto miesięcznego Maciusia ).POZDRAWIAM
    • danka24 Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 17:57
      W rodzinie mojego męża jest podobny układ. Jego 5 lat młodsza siostra -
      notabene też Kasia - zawsze była oczkiem w głowie rodziców. Jak tylko się
      urodziła - starszy brat musiał się nią opiekować i być odpowiedzialny za jej
      bezpieczeństwo. Tak było potem zawsze, dopóki nie wyprowadził się od rodziców.
      Gdy kupili sobie drugie mieszkanie - zapisali je na Kasię. Samochód - również.
      Ona teraz mieszka w Szwecji, ma męża i dziecko. Jak dziecko tylko kichnie -
      mama wsiada na prom i pędzi z pomocą. My mieszkamy pare km od nich, i taka
      sytuacja jest niemożliwa. Córeczce trzeba pomagać , a od syna egzekwować pomoc.
      Wystarczy, że coś im zgrzytnie w aucie - już mój mąż ma telefon w tej sprawie.
      Mam wrażenie, że Kasi syn też jest przez teściową bardziej kochany niż mój,
      choć próbuje to zatuszować. Gdy tylko rozmawiamy o Kubie - natychmiast wtrąca
      temat drugiego wnuka...
      Oczywiście Kasia skwapliwie wykorzystuje pomoc matki. Efekt - całkowite
      uzależnienie... Pępowina nie odcięta, a baba ma 36 lat!!!

      Wracając do głównego tematu - po prostu płacisz za to, że uległaś presji,
      chociaż rozumiem Cię doskonale... ja bym jej o nic nie prosiła; co innego,
      gdybyś zaproponowała jej stały układ, po ileś godz dziennie i za ustaloną
      stawkę; ale opisana sytuacja jest inna. Nigdy nie wzięłabym za to kasy ani od
      nikogo z rodziny, ani od koleżanki. Nie mówię już nawet o chrzestnym
      dziecku!!!!!!!
      Poczekaj, aż dorośnie, czy też raczej dojrzeje...
      Powodzenia,
      Danka
    • libra.alicja Re: Chrzesna za kasę 25.08.03, 20:55
      Nie masz wpływu na to jak została wychowana szwagierka. Widać nie wyniosła z
      domu zasady, ze w najbliższej rodzinie wzajemna pomoc jest oczywistością.
      Skoro kontakt ze swoim bratankiem i chrześniakiem traktuje wyłącznie jako
      możliwość zarobienia, to chyba ze swoim bratem też ma nie najlepsze stosunki.
      Skoro jest taka interesowna, mogłaby chociaż pomyśleć, ze "teraz pomogę im, a
      może kiedyś oni pomogą mnie" Ale pewnie nie mysli o tym, chociaż przyjdą czasy,
      gdy rodzice nie będą mogli jej wspierać i brat może się przydać.
      Powinnaś powiedzieć jej rodzicom o tej sytuacji i postraszyć, ze gdy oni na
      starość będą potrzebować opieki, to pewnie im też wystawi rachunek.

      Przy okazji tematu. Mam znajomą, która ma malutkie dziecko i 17-letnią córkę.
      Niestety, żeby raz w tygodniu wyjść na 2 godziny musi jej płacić za opiekę nad
      bratem. A smarkula dostaje pieniądze na ciuchy, imprezy, jeździ na zagraniczne
      wakacje, bo przecież jej się należy. Żadnego poczucia obowiązku! Żeby nie pomóc
      własnej matce i nie posiedzieć z bratem! Dla takiej smarkuli dom to hotel,
      matka jest kucharką, ojciec bankomatem, a młodszy brat zabiera część funduszy,
      które można by wydać na kolejne dżinsy. Przerażające!
    • adasari Re: ChrzesTna za kasę 25.08.03, 22:15
      Przepraszam,ale ta smarkula przez 17 lat była przez kogoś wychowywana.
      Nie przyjechała nagle z kosmosu?
      • sojanka Re: ChrzesTna za kasę 26.08.03, 10:50
        Dzisiaj rano wywaliłam co o tym myślę. Dziewcze przyszło i poprosiło o moja
        kartę do biblioteki (ha, biblioteka jest płatna tj. zapisanie się do niej więc
        po co wydawać jak można kartę pozyczyć).
        Wtedy usiadłam (ryzykując spóxnienie do pracysmile i wygłosiłam co myślę o opiece
        chrzestnej za kasę, o układzie w którym rodzice finansują tylko jedno dziecko
        itp.
        Spytałam czy ma świadomość, że brat poszedł do pracy, żeby odciążyć rodziców,
        którzy ją utrzymuują i dla niego nie ma kasy. Powiedziałam że za tę opiekę on
        zapłaci z własnej kieszeni, bo ja nie zamierzam.
        Miała nietęgą minę. Zaczęła przebąkiwać, że to nie jej wina, że brat dupa i
        nigdy nie umiał walczyć o swoje (choćby z rodzicami o kasę), że ona chodzi i
        prosi to jej dają, a on nie prosi to jemu nie... A że kase to on sam
        zaproponował, a ona ma swoje wydatki itp. No i w tej sytuacji skoro to brat
        płaci, a nie my (sic!) to ona tej kasy może nie wziąć.

        Ja czuję sie już lepiej, bo powiedziałam co mi siedziało na żołądku. Nie lubię
        niejasnych sytuacji. Nota bene dowiedziałam się, że rodzice Marcina mnie nie
        lubią, bo jestem dla niego niedobra (niedobra, bo nie chcę go finansować, nie
        pozwalam zawalać spraw bieżących itp.) Ech... mo cóż może to i dobrze... Migdy
        za nimi nie przepadałam. A od jakiegoś czasu nie nalegają na cotygodniowe
        spotkaniasmile))

        • karina17 Re: ChrzesTna za kasę 26.08.03, 13:32
          Dobrze że jasno powiedziałaś dziewczęciu o co chodzi!!!!
          Co do teściów to ja swojego teżnie mam zbyt udanego....ale to już caałkiem inna
          histori.

          papa KArina mama PAuli
    • miola Re: Chrzesna za kasę 27.08.03, 09:52
      Hmm, pewnie nie bedzie to mile widziana opinia, ale... Trzeba wziac
      odpowiedzialnosc za swoja rodzine. Zakladac ja jak nie ma bolu czy rodzice
      dadza, czy nie, jak studia pokonczone itp. A jak juz sie decydujemy ze maz
      student, to nie wypominac, ze sie go utrzymuje bo to nasza, zakladam ze
      suwerenna decyzja. Rodzice nie maja obowiazku utrzymywac doroslych dzieci i ich
      rodzin, w ich pokoleniu to raczej oni pomagali swoim rodzicom (dawanie jednemu
      dziecku a drugiemu nie bolesne, ale maja do tego prawo. A moze po prostu nikt z
      nimi nie rozmawial i jest taj jak ze szwagierka?). Ksiazeczka mieszkaniowa na
      wesele to kompletna bzdura. Wesele nie jest niezbednym warunkiem zawarcia
      malzenstwa. Ja nie mialam wesela, a na protesty rodzicow odpowiedzialam ze my
      kase odkladalismy na mieszkanie, a oni jak maja nadmiar to niech dorzuca, kupie
      pare metrow wiecej. Jestem 10 lat szczesliwa mezatka i wszyscy podaja nas za
      przyklad zdrowego rozsadku, bo od poczatku na wlasny rachunek. I jak nie chcemy
      byc traktowani jak dzieci, to przestanmy nimi byc. I na koniec: jak widac
      szwagierka troche kumata, moze nikt jej nie uswiadomil wczesniej - przy czym z
      moich doswiadczen wynika ze szwagierka nawet kumata wymaga powtorek, bo nie
      utrwala wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka