nieletnie matki....

27.02.08, 07:59
mieszkam w Niemczech. w tym kraju, choc mlode dziewczeta moga
dostac pigulki za darmo, coraz wiecej jest mlodocianych matek....
mlodziez nie jest uswiadamiana, tak naprawde nie maja pojecia skad
sie biora dzieci.
wczoraj bylam z corcia u pediatry. przyszly tam trzy nieletnie
panny, dwie z malymi dziecmi. nie wiem czy one same byly chore czy
ich dziecie. z ich opowiadan wynikalo, ze kilka kolezanke w klasie
juz ma dzieci i traktowaly to jak cos normalanego. ta trzecia (bez
dziecka) zastanawiala sie czy aby tez nie zafundowac sobie
dzieciaka? panny byly niesamowicie prymitywne, zachowywaly sie jak
podstrzelone nastolatki ( w sumie nimi sa), szarpaly tymi swoimi
dzieciakami, tarmosily nimi. zbulwersowalam sie gdy jedna z nich
postawila moze 4 miesiecznego bobasa na podlodze i probowala go
uczyc chodzic... szkoda slow. cos mi sie wydaje, ze swoja corke
zaczne bardzo szybko uswiadamiac...
    • madziaaaa Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 09:11
      to zacznij, bo rola rodziców w tym wszystkim ma kluczową moc!
      • roksanaa22 Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 09:19
        Ja jestem nieletnią matka...
        Nie uczyłam chodzić dzieci w wieku 4 m-cy i nie robiłam wielu innych
        bzdur.Błagam ,nie zamykaj młodocianych matek w jednej
        klatce.Wiekszość z "nas" dba o dzieci tak samo jak kobiety po 30-
        stce.Wiek nie ma tu znaczenia ale że tak powiem jakośc przygotowania
        do macierzyństwa i dorosłości.
        Ja chciałam mojego pierwszego dziecka(miałam 17 lat jak zaciążyłam)
        ale przyznaję,że nie zdawałam sobie sprawy z ciążącej
        odpowiedziałności.Miałam jednak 9 m-cy na przygotowanie i
        fantastycznego chłopaka.Daliśmy radęsmile
        Od razu pisze zanim posypią się gromy,że ani przez miesiąc nie
        utrzymywali nas rodzice...
        • beniusia79 Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 12:16
          ja nie mam nic do mlodocianych matek. wiele moich kolezanek zaszlo
          w ciaze dosyc szybko, ale swietnie sobie daly rade (z pomoca
          rodzicow lub bez ich pomocy), szybko wydoroslaly i byly bardziej
          odpowedzialne niz ja wtedy. chodzi mi jednak o mlodociane mamuski,
          ktore wogole nie przejmuja sie swoja nowa rola a dzieci trakruja
          jak laleczki...
    • ibulka Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 09:14
      przeraził mnie trochę ten 4miesięczny bobas uczony chodzić... znam jedną
      nieletnią matkę, dziecko - wynik gwałtu - urodziło się dwa dni po jej 17stych
      urodzinach. dziewczyna świetnie sobie radzi - to zasługa rodziców - ale mimo
      wszystko szkoda mi jej... może nie tyle tego macierzyństwa, co tego jak do tego
      macierzyństwa doszło...
    • kasiaba1 Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 09:40
      Znam kilka "nieletnich" które radzą sobie znakomicie, i kilka prawie
      trzydziestoletnich które trzebaby nieźle puknąć w głowę-
      ostatnio "chwaliła" mi się znajoma jak to nic nie wiedziała o
      dziecku i po urodzeniu nie miała pojęcia jak się je przewija itd.
      Nie mam pojęcia jak to możliwe że ktoś nie zdążył przez 9 miesięcy
      się dokształcić.
      W każdym razie myślę że jeśli zatroszczysz się o córkę nie grozi jej
      los "koleżanek".
      • arioso1 Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 11:05
        ja w marcu skończyłam 17 lat a w lipcu urosdziłam córkę-też chcialam
        dziecka-chcialam mieć rodzinę być kochana kogoś kochac -stworzyć
        coś czego nigdy nie miałam.Fakt po niedlugim czasie okazało sie że
        mój partner jest nieodpowiedzialny-okazało się to po narodzinach
        naszego drugiego dziecka 4 lata potem,
        ale ja jako młoda i nie letnia matka nie mam sobie nic do zazucenia-
        oprócz złego wyboru partnera.
        Moje dziecko mialo wszystko ,opiekę miłość mnie , wszystko -moja
        kolezanka rok starsza miala dziecko także- sprowadzala znajomych do
        domu ,palili pili przy dziecku zostawiała je same ze starszą babcia
        i latała po dyskotekach-ja tak nie robiłam.
        Uwazam ze są matki odpowiedzialne i nieodpowiedzialne-bez wzgledu na
        to ile maja lat.
      • mama-zuza Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 11:07
        Ja tez byłam niedoswiadczona mama,po porodzie tez nie mialam
        pojecia jak sie przewija(nigdy nie bawilam sie w przewijanie lalek
        ani tym bardziej dzieci) i "moj pierwszy raz"byl w szpitalu-
        poradzilam sobie smile Przez 9 miesiecy mozna sie doksztalcic ale tylko
        teoretycznie a praktyka to juz co innego ale 4miesiecznej corki nie
        uczyłam chodzic.urodzilam w wieku 19 lat.
      • martyna.media Re: nieletnie matki.... 12.03.08, 14:03
        Witam!

        Jesli znasz nastoletnie kobiety, ktore sa aktualnie w ciazy, bardzo
        prosze o kontakt! pozdrawiam! martyna.media@gazeta.pl
    • sionasble Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 11:07
      u nas niestety też nie jest najlepiej - oststnio 16 latka z 8 miesięcznym
      dzieckiem sad

      generalnie "niekłuta" absolwentka gimnazjum to podobno obciach na całego -
      komentarz pewnej 15 latki .....
      • ibulka Re: absolwentki gimnazjum... 27.02.08, 11:19
        w poniedziałek Szesnastolatka przyniosła nowe wieści ze swojej klasy licealnej -
        jedna z koleżanek pochwaliła się, jak to po sobotniej imprezie uprawiała seks w
        krzakach z jakimś nieznajomym kolegą koleżanki...
        • beniusia79 Re: absolwentki gimnazjum... 27.02.08, 12:21
          lo matko. czasem wydaje mi sie, ze jestem bardzo stara i nieobyta i
          zacofana w tych sprawach. rozumiem, ze jesli ktos decyduje sie na
          wspolzycie to powinien tez wiedziec jakie sa tego konsekwencje.
          mysle, ze kiedys nie bylo az tak duzego dostepu do pigulek a
          dziewczyny nie zachodzily tak czesto jak teraz. pomijam juz to, ze
          tutaj nieletnie maja darmowy dostep do pigulek a w szkole maja
          wychowanie seksualne...


          • nataliam2 Re: absolwentki gimnazjum... 27.02.08, 12:34
            Nie mówicie że kiedyś tego nie było. Błagam. Ja przez 3 lata pracowałam w biurze
            parafialnym i archiwizowałam księgi w tym księgi chrztów i młodocianych matek
            czy dzieci przed ślubem w latach 1978-1990 było dużo więcej niż teraz. Kiedyś
            się o tym tak bardzo nie mówiło a dziewczyna często wyjeżdżała na wakacje. Na
            każdej stronie miałam sześcioro dzieci i zazwyczaj jedno było młodocianej matki
            lub z wpadki. Jak wpisywałam księgi na bieżąco czyli lata 2000-2007 dziecko
            młodocianej matki znajdowałam po 3 stronach.
            • kawka74 Re: absolwentki gimnazjum... 27.02.08, 12:38
              Księgi parafialne są akurat średnio miarodajne - nie wszyscy chrzczą swoje
              dzieci, prawda?
              • sionasble Re: absolwentki gimnazjum... 27.02.08, 12:49
                nie wszyscy ??? nie, no, chyba nie .... ;~
                • nataliam2 Re: absolwentki gimnazjum... 27.02.08, 16:16
                  Myślę,że 90% społeczeństwa chrzci swoje dzieci, nie wszyscy od razu ale w końcu
                  chrzczą. Nawet po osiągnięciu przez dziecko pełnoletności.
                  Skoro mam wgląd to akt tak dużej ilości społeczeństwa to chyba wynik jest dość
                  miarodajny.
                  • kawka74 Re: absolwentki gimnazjum... 27.02.08, 18:57
                    Urodzeń pozamałżeńskich jest znacznie więcej teraz, niż dawniej - to raz.
                    Dwa - owszem, liczba urodzeń wśród kobiet 15-19 lat zmniejszyła się od lat
                    osiemdziesiątych jakieś dwa i pół raza, ale liczba urodzeń wśród kobiet
                    20-24letnich zmniejszyła się jakieś trzy razy. Wniosek - urodzeń jest mniej
                    ogólnie, a nie tylko wśród nastolatek.
                    Trzy - chrztów jest coraz mniej w stosunku do liczby urodzeń. W 2003 roku
                    różnica wynosiła około 13 tys., w 2007 - 22 tys. Jeśli jeszcze dołożymy do tego
                    jakieś, excuses le mot, niedobitki: dzieci starsze, dorosłych, rozbieżność ta
                    się pogłębia. Kto wie, ile jest młodych matek wśród tych, które dzieci nie chrzczą?
                    Dlatego uważam, że księgi parafialne niekoniecznie dają prawdziwy obraz sytuacji.
                    • nataliam2 Re: absolwentki gimnazjum... 28.02.08, 00:27
                      A ja się znów nie zgodzę, bo jeśli matka nie ochrzci dziecka nie znaczy wcale że
                      ono nie przystąpi później do chrztu i będę widzieć ile matka ma lat i czy jest
                      ze związku cywilnego czy kościelnego.
                      Wg mnie i tak było kiedyś więcej matek nastolatek. Wg mnie to wina rodziców,
                      wychowania a także środowiska.
    • elza78 Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 16:35
      jak widac szeroko zakrojone panstwowe rozdawnictwo antykonceptow nijak nie
      wplywa na zmniejszenie ilosci niechcianych ciaz wsrod nastolatek smile)
      beka to troche bo bycmoze rodzice zwyczajnie mysla ze takie postepowanie panstwa
      zdejmuje z nich odpowiedzialnosc za to kiedy ich dzieci beda mialy dzieci i do
      takich sytuacji dochodzi, a malolaty sobie mysla "pigsy sa, to hulaj dusza
      piekla nie ma" a HIV nie spi smile
      zainteresowanym tematem polecam do obejrzenia (jak zawsze w kontekscie takich
      wacikow) film "dzieciaki" - kopara opada normalnie...
      i uprzedzam teksty tych ktore mialy dzieci w wieku 10 - 15 - 17 lat i sa
      zajebiscie zadowolone ze swojego zycia - bycmoze jestescie tylko tym zadowolonym
      czubkiem gory lodowej smile
      • elza78 Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 16:37
        jeszcze tak sobie pomyslalam
        w Niemczech przeciez swietny socjal maja, to sie element ktoremu sie uczyc nie
        chce mnozy jak kroliki i zyje sobie za kase tych ktorzy placa podatki - taki
        sposob na zycie, dzieci sobei robic odkad ma sie zdolnosc reprodukcyjna big_grin
        • beniusia79 Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 18:17
          to tez fakt. ale z tego co sie panny chwalily to chodza dalej do
          szkoly... ponoc...
          • sylwiawkk Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 18:29
            tu gdzie ja mieszkam jest mnustwo nastoletnich matek
            ich narodowym sportem sa zakupy i chodzenie do baru
            i jak sie patrze na te dzieciaczki w wózkach to aż mnie sie krew
            gotuje bo wygladaja jakby ich nigdy nie przytulił
            i tutaj jest norma że dziewczyny chodza nawet z wózkami do baru
            haloween godz 19 konczyła sie zabawa mojej córki i zbieralismy sie
            do domu
            a impreza była dla dzieci ale w barze podzielonym na sale
            i co zobaczyłam noworodka pytam ile ma :3 tygodnie
            na sali było jeszcze kilka starszych niemowlaków ze starszym
            rodzenstwem
            a matka tego noworodka poszła zapalić
            czasem to ja naprawde mysle że te młodociane matki nie maja z kim
            zostawić tych dzieci i targaja je wszedzie ze sobą po nocach nawet
            • myelegans Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 19:00
              Zwiazki nastolatkow zazwyczaj sie rozpadaja, nawet bez dziecka.
              Dziecko najczesciej jeszcze przyspiesza rozpad.
              Argumenty, ze rodzi sie dziecko w wieku -nastu lat, zeby miec kogos
              do kochania, i cos wlasnego sa mocno niedojrzale. Mozna sobie
              zafundowac kotka lub pieska, a z dzieckiem poczekac.
              Co z tego jak dziecko mam kochajaca matke, ktora nie ma
              wyksztalcenia, zaplecza, partnera, ktory poszedl w swiat.
              Poza tym ciaze nastolatek to pewnie (strzelam) 90% wpadki, a nie
              swiadomy wybor

              Nie znajduje argumentow na +, posiadania dziecka w wieku nastu lat.
              Statystyki mowia same za siebie, najczesciej te nastolatki same
              wychowuje dzieci, i sa albo na czyims utrzymaniu, albo nie widza
              dziecka, bo sa zajete praca/uzupelnianiem szkoly.
              • wieczna-gosia Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 19:53
                myelegans, to wszystko prawda co piszesz, tylko jakby co z tego wynika? tak
                sobie diagnozujesz sytuacje?
    • bombastycznie Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 19:34
      taki problem jest w każdym kraju, a zwłaszcza w małych miejscowościach gdzie w
      szkołach nie prowadzą zajęć na temat antykoncepcji. dla mnie szokiem była
      dziewczyna z mojej rodzinnej wioski która w wieku 16lat zaszła w ciążę nawet nie
      wiem z kim, ale o tyle było to dla mnie szokujące że ja ją znam, że ona chodziła
      do jednej klasy z moją kuzynką i przecież 16lat to jeszcze dziecko tak na
      prawdę. Tym bardziej się szokowałam bo zanim zobaczyłam ją z brzuchem(to było w
      wakacje)to rok przed tym widziałam ją jak się bawiła z innymi dziewczynami na
      plaży nad jeziorem. Tym bardziej mnie to dziwi bo jej o rok starszy brat ma już
      3 letnie dziecko, a ich rodzice(tej 16latki i jej brata)żyją dość skromnie i nie
      specjalnie im się przelewa. I kto za to wszystko odpowiada? Rodzice? Szkoła? Czy
      przyszła 16letnia matka?
      • roksanaa22 Re: nieletnie matki.... 27.02.08, 20:44
        Ja wogóle nie rozumiem dziewuch,które NIE CHCĄ a zachodzą.Pomijając
        oczywiście zawodną antykoncepcję(prawdziwą a nie stosunek
        przerywanysmile i ciąże z np gwałtu.
        Idąc do łóżka z moim chłopakiem wiedziałam,że może się to skończyć
        ciążą.Mama ani szkoła mi nie tłumaczyli,że należy się
        zabezpieczać.Poprostu to wiedziałam.
        Wogóle to patrząc z perspektywy czasu nie wiem po co mi był seks w
        tym wieku a wcześnie rozpoczęła się moja inicjacja bo od
        młodzieńczego wieku ze sobą "chodziliśmy".Wtedy to się wydawało
        fajne,"dorosłe"...Ale po co???
        Mi się ułożyło z "pierwszym" mężczyzną.Dziś jesteśmy małżeństwem
        (myślę,że dobrym),mamy dwoje dzieci świadomie poczętych...
        Nie twierdze absolutnie,że nasza decyzja o pierwszym dziecku była w
        pełni przemyślana.I nie zachęcam dziewczyn w wieku 17 lat do zajścia
        w ciążę.Mnie się udało ale wielu innym nie...

        I dodam,że dorosłość nie zawsze wychodzi z metryki...
        • ibulka Re: wychowanie seksualne w szkołach 27.02.08, 22:11
          wychowanie seksualne w szkołach to jakaś bujda. Szesnastolatka miała coś takiego
          w 1 klasie gimnazjum. rozmawiali o tym, co to jest seks, skąd się biorą dzieci,
          i antykoncepcji - a potem katechetka oznajmiła, że antykoncepcja to grzech, ale
          to inna sprawa wink
          aha, a potem klasę podzielili na chłopców i dziewczynki, i chłopcy uczyli się o
          wzwodach, a dziewczynki o piersiach.

          w liceum nie ma czegoś takiego. zresztą, nauczyciele prowadzący te zajęcia
          mogliby się uczyć od swoich uczniów ;]
          • elf1977 Re: wychowanie seksualne w szkołach 12.03.08, 14:30
            Jak może być wychowanie seksualne w szkolach, skoro tak naprawdę
            był "realizowany" program Przygotowania do życia w rodzinie, ktory
            nieszczególnie pasuje do gadek na temat antykoncepcji.
            Ale już mniejsza z tym - tak naprawdę ciąże nieletnich nie wynikają
            z braku wiedzy, lecz z niefrasobliwości i młodzieńczej głupoty.
            Gimnazjaliści i licealiści znają metody zapobiegania ciąży (z
            teorii), w każdym piśmie, które czytają - są one dokładnie omówione.
            Problem wg mnie tkwi w rodzicach, to oni powinni zadbać, by dziecko
            znało swoje ciało, szanowało je, a w odpowiednum czasie
            zabezpieczyło się przez niechcianą ciążą. To rodzic powiniem wpoić
            dziecku, z czym wiąże się uprawianie seksu, jeśli rodzic nie zadba o
            przyszłość swojego dziecka to chce, by czymś tak ważnym zajęła się
            szkoła 1 godzinę w tygodniu?
            Na marginesie, pracuję 7 rok w gimnazjum i tylko jedna uczennica
            była w ciąży. Chyba więc aż tak tragicznie nie jest? Natomiast wiele
            z nich z pewnością uprawiało seks, ale albo miało szczęścia, albo
            robiło to z głową.
            • nataliam2 Re: wychowanie seksualne w szkołach 12.03.08, 15:29
              U mnie w szkole też było coś takiego jak przystosowanie do życia w rodzinie. Na
              szczęście nie było to obowiązkowe. Chodzili na to w 7 i 8 klasie podstawówki. Mi
              rodzice dali wybór, czy chcę na te zajęcia chodzić. Nie chciałam. Byłam na
              jednych ale uznałam to za stratę czasu. Omawiane miało być to co ja już dawno
              wiedziałam. Moja mama zaczeła mnie uświadamiać jak dostałam okres. Chociaż z tym
              poszłam do taty a nie do niej. Mieliśmy luźne rozmowy, a nie jakieś pogadanki,
              przy których głupio bym się czuła. Najpierw mama opowiedziała jak to było u niej
              i z tatą i tak jakoś do dziś możemy sobie spokojnie rozmawiać o seksie. Mam
              nadzieję, że też będę taka dla moich dzieci. Wiem, że mamie musiało być ciężko
              13 letniemu dziecku mówić o seksie ale wiedziała, że jak szczerze ze mną nie
              porozmawia, to może być za późno.
              Moja ciotka ma 14 letnią córkę i ani myśli z nią rozmawiać o sprawach intymnych
              bo uważa że jest na to za młoda. Takie myślenie do niczego nie prowadzi. Moja
              mama np. była zdziwiona moją wiedzą w wieku 13 lat. Wg. mnie wszystko zależy od
              rodziców, szkoła niczego za nas nie załatwi.
              Tak na marginesie, w mojej miejscowości jest właśnie 13 latka w ciąży. A moja
              koleżanka ze studiów jest położną i najmłodsza rodząca miała 12 lat.
    • mama_frania Re: nieletnie matki.... 12.03.08, 21:18
      Niby informacje o antykoncepcji są teraz wszędzie dostępne- gazety, internet
      itp.- i jednak w miarę rzetelne. Coś jednak musi szwankować w relacjach
      emocjonalnych takich dziewcząt z ich rodzicami, bo taka sucha wiedza to jedno, a
      pewna "mądrość życiowa" (ale głupie stwierdzenie) to drugie.
      Mnie kiedyś rozłożyło jak przeczytałam w artykule o nosicielach HIV o jakiejś
      16-latce, która zaraziła się wirusem na dyskotece, na której uprawiała seks z
      pięcioma różnymi mężczyznami tłumacząc że szukała prawdziwej miłości....
    • s.z-n Re: nieletnie matki.... 12.03.08, 21:55
      Za darmo pigulki dostaja ??? Chyba na jeden miesiac ! Ja widuje mlode chodzace po recepte. Znam te ktore wykupuja w pakiecie by taniej bylo. Nie slyszalam aby w moim miescie w szkolach byly prowadzone lekcje z wychowania seksualnego a w pierwszym poscie piszesz,ze mlodziez nie wie skad sie biora dzieci. Uzyskac finanse na antykoncepcje to ciezka sprawa ,trzeba byc rzeczywiscie na socjalu i miec juz dzieci zlozyc np wniosek do Caritasu ale to naprawde rzadkosc.
      Wbrew pozorom dzieci w Niemczech rodzi sie bardzo malo.
      A to,ze mlode mamy maja szanse skonczyc szkole to chyba dobrze ?
      Przegladajac ostatnio cennik uslug ginekologicznych a dodam ,ze ubezpieczenie mam ustawowe a nie prywatne i po przeczytaniu wszystkiego moge dodac,ze w ramach ubezpieczen ( a kasa chorych w ktorej jestem jest dosc bogata) przysluguje mi : badanie podwozia i nadwozia, wlozenie wziernika oraz cytologia, w ciazy max 3 usg.
      Reszta jest odplatna a lista jest naprawde dluga ,raz do roku w roznym ms mozna sie zalapac na kampanie walki z rakiem ale i wowczas wiekszosc badan jest odplatnych , za darmo moga podotykac.

      W Niemczech sa czeste badania lekarskie, po porodzie odwiedziny poloznej i konsultacje pan zajmujacych sie laktacja, po szpitalu grupy mam rowiesnikow, PEKiP, grupy raczkujace, mini, maxi, Verein, zajecia przy domach kultury, w zlobkach/przedszkolach nie tylko pracuja przedszkolanki ale i np Heilpädagogin ,logopeda sa zajecia wspomagajace a w przypadku gdy dzieci odbiegaja w rozwoju od innych ( bo dzieci maja co pol roku w 5 kategoriach "testy" wg tabeli rozwoju) wowczas chodzi sie na zajecia takie jak np gimnastyka korekcyjna , nauka jezyka .Przedszkola wspolpracuja z urzedem zdrowia i dzieje sie w tym temacie duzo przy wspolpracy z rodzicami.
      Na biezaco sam lekarz czuwa nad rozwojem dziecka wiec tak tragicznie nie jest.

    • gabrysia_s Re: nieletnie matki.... 12.03.08, 22:17
      Jakiś czas temu oglądałam program dotyczący przygotowania nastolatek do macierzyństwa . Dziewczynom w wieku chyba 16 lat dano na miesiąc lalkę wielkości dziecka z wbudowanym jakimś modemem. Lalka wyrażała potrzeby jak prawdziwe dziecko - trzeba było ją karmić, przewijać, płakała itd.
      Po miesiącu żadna z dziewczyn nie stwierdziła, że jest gotowa na macierzyństwo. Odnotowywano jednocześnie jak dziewczyny opiekują się "dziećmi" i prawie wszystkie miały bardzo wysokie noty.
      Może wprowadzenie takich "eksperymentów" podziałałoby na wyobraźnię niektórych?
    • s.z-n Re: nieletnie matki.... 12.03.08, 22:39
      Mysle sobie ,ze mlodym mamom jest mega trudno pod kazdym wzgledem wiec nie ocenialabym tak surowo prob zaopiekowania sie dzieckiem tak jak potrafia, zadna swiadomie krzywdy im robic nie chciala . Daje im szanse.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja