mirrianna
15.03.08, 02:22
Nie wiem co sie dzieje, ale mam tego dosc. Moze jestem
przewrazliwiona, ale juz nie moge.
Zawsze byla mi pomoca, teraz tez mi pomaga. Ja oczywiscie pomagam
jej rowniez. Jednak nic nie usprawiedliwia jej zachowania. O byle
co, spakowane przez meza omylkowo jej skarpetki, nie dorzucenie do
pralki jej spodni, podczas gdy piore welniane swetry, wrzeszczy na
mnie. Ja czuje sie jak dziecko. A ona potrafi wyzywac mnie od suk i
glupkow. Nienawidze gdy ktos na mnie krzyczy. Probuje sobie na to
nie pozwalac, ale naprawde nie wiem jak sie zachowac, gdy ona tak
mnie traktuje. Czasem mam ochote zerwac kontakty. Wiem jednak, ze
ona mnie kocha, ma tylko mnie, w razie potrzeby jest po to by mi
pomoc. Dlatego zawsze po czasie, przechodzi mi zlosc.
Ale nie jest to normalne, jak powinnam sie zachowac? Co zrobic?