Dodaj do ulubionych

Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem....

04.06.08, 14:40
no szlak mnie trafi dziwczyny ,nosi mnie dzisaj caly dzien a to
zaczelo sie od tego....

2 tyg.temu sprztanelam kuchnie i wogole caly dom na blysk...teraz
chcialam zeby mi maz troche pomogl(w spominalam mu juz od soboty)
zeby chociarz kuchnie ograrna ja juz podlogi pomyje a on ze pozniej
pozniej a dzisaj juz nie wytrzymalam i zaczelam sie wydzierac na
niego ze muglby mi pomuc troche a on ze moim obowiazkiem jest sie
zajmowanie domem a on pracuje(ja siedze w domu Z 4 LETNIA CORKA).- I
NIC NIE ROBIE-JAK ON TAK OZNAJMI!!DOSLOWNIE TAK SIE WPIENILAM ZE
SZKO!!KU**A OBIADU Z 2 DNI NIE DOSTANIE TO SIE NAUCZY SZANOWAC I
DOCENIAC MNIE!AZ Z TEGO WSZYTKIEGO SIE POPLAKALAM...moze ja
rzeczywiscie nic nie ronbie???sad((
Obserwuj wątek
    • malgosia1.0 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 14:43
      Nie moge sie powstrzymać.Nie masz polskich liter czy masz problemy z
      ortografią?Polecam lekturę "słownik ortograficzny"
      • mruwa9 polecam te sama lekture 04.06.08, 14:45
        a poza tym kto ci kaze sieziec w domu? 4-letnie dziecko moze isc do
        przedszkola a ty do pracy. A jesli sie wydarlas na meza, to czemu on
        nie mogl sie wydrzec na ciebie?
        • ibulka Re: polecam te sama lekture 04.06.08, 14:46
          w szkołach już wolne macie?
          • malgosia1.0 Ibulka!! 04.06.08, 14:48
            Nie rozumiem twojego pytania?Do kogo je kierujesz?
            • ibulka Re: Ibulka!! 04.06.08, 15:22
              do autorki wątku. a właściwie, do ałtorki wontku.
        • deela Re: polecam te sama lekture 04.06.08, 20:17
          wlasnie
          jak chop pracuje a ty nie to twoim zasranym obowiazkiem jest chociaz posprzatac :F
      • umasumak A Ty nie masz polskie litery? Bo jakoś tego nie wi 04.06.08, 17:46

        dać
    • malgosia1.0 a n/t 04.06.08, 14:47
      A na temat- faceci tak maja.Skoro jestes w domu to masz strasznie
      duzo czasu i po to by sie tym domem zajmować.Niestety to ich
      myślenie.Wiesz ja zrobilam tak jak usłyszałam taki tekst.Uszykowałam
      sobie dużą miskę i tam zbierałam naczynia przez 3 dni, aż nie miał
      szanowny w czym herbaty wypić, nie odkurzyłam , nie sprzatałam.Po 3
      dniach mąż szanowny zmienił zdanie.U mnie zadziałało.
      • chipsi Re: a n/t 06.06.08, 09:48
        malgosia1.0 napisała:

        Uszykowałam
        > sobie dużą miskę i tam zbierałam naczynia przez 3 dni, aż nie miał
        > szanowny w czym herbaty wypić, nie odkurzyłam , nie sprzatałam.Po
        >3 dniach mąż szanowny zmienił zdanie.U mnie zadziałało.

        No to gratuluje, u mnie sie nie udało. Mąż oznajmił ze taki burdel to jego naturalne środowisko smile

        ten problem z mężami maja nie tylko mamy niepracujące. Ja pracuje i dziennie walcze z małżonem żeby palcem w domu ruszył. A potem to sie nazywa ze żona ciągle zrzędzi...
    • mma_ramotswe Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 14:49
      Bardzo mi sie Twój post podoba. Wizualnie
    • mma_ramotswe wpieniłam się że SZKO! 04.06.08, 14:50
      majstersztyksmile
      • malgosia1.0 hahaha 04.06.08, 14:52
        Się śmiejecie baby okrutne!!O ile moge być wyrozumiała dla wyrazów
        gdzie niechcąco poprzestawiaja sie litery to dla braku wiedzy
        kompletnej- na temat zasad ortografii nie.Przykro mi.
    • papryczka_ag Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 14:52
      widzę że czarny sekator wywołał falę smile
    • iwoniaw Jak to "chociaż kuchnię ogarnie"? 04.06.08, 14:58
      To co ty masz w tej kuchni? Skoro jesteś w domu z dzieckiem, to rozumiem, że w
      tej kuchni codziennie przygotowujesz posiłki przynajmniej dla was dwóch (choć
      coś o obiadach dla męża też wspominasz). To nie utrzymujesz tego pomieszczenia
      na co dzień w stanie używalności? Teraz, w czasie upałów to może być naprawdę
      niebezpieczne dla zdrowia.

      A co do słów męża, że twoim obowiązkiem jest zająć się domem, gdy on pracuje -
      nie dziwię się chłopu, szczerze mówiąc. Gdybym ja wracała po 8h z roboty
      (jeszcze z jazdą przez korki na dobitkę), a małżonek spędzający dzień w domu na
      dzień dobry wręczał mi mopa, to chyba by mnie szlag trafił. A gdyby wręczał mi
      tegoż mopa "drąc się" na mnie (jak ty na męża), to pewnie bym zaczęła rozważać
      jakieś drastyczniejsze kroki...
      • mamamini Mój mąż sprząta 04.06.08, 18:55
        Nie wyobrażam sobie żeby mój mąż wracał z pracy i rozsiadał się w
        fotelu a ja prała, sprzątała, gotowała. Jestem panią domu a nie
        służącą. Fakt robię więcej ale nie wszystko. Od jutra idę na urlop
        wychowawczy, co znaczy że zostaję w domu ze względu na dzieci a nie
        na wygodę męża. Żeby samemu zapewnic ład w naszym domu (100 m2)
        musiałabym chyba nie sypiać.
        -----------------------------
        Patulek (4.09.2004)
        Maryjeczka (19.11.2007)
        • ibulka Re: Mój mąż sprząta 04.06.08, 19:04
          u nas jest podobnie - podzieliliśmy się obowiązkami jeszcze przed ślubem, i
          dzisiaj nie ma między nami żadnych niedomówień smile
        • iwoniaw Re: Mój mąż sprząta 04.06.08, 20:05
          > Nie wyobrażam sobie żeby mój mąż wracał z pracy i rozsiadał się w
          > fotelu a ja prała, sprzątała, gotowała.

          Pracujesz zawodowo, prawda? Gdybyś nie pracowała, tylko była z dzieckiem (nie
          niemowlęciem! 4-latką!) cały dzień w domu, czekałabyś z myciem podłogi do
          powrotu męża z pracy, żebymu wręczyć mopa (z wrzaskiem)?

          > Od jutra idę na urlop
          > wychowawczy, co znaczy że zostaję w domu ze względu na dzieci a nie
          > na wygodę męża.

          Przy niemowlęciu i małym, niesamodzielnym dziecku rzeczywiście ma się tyle
          zajęć, że bywa (od dziecka głównie zależy), iż matka ledwo ma czas usiąść i kawę
          wypić raz dziennie, prace domowe się przy tym robi lub nie, czasem i odespać noc
          trzeba etc. Zgadzam się, że urlop wych. jest dla dziecka a nie na roboty
          porządkowe.

          Ale nikt mi nie powie, że przetarcie podłogi czy utrzymywanie w czystości
          kuchni, której się używa na co dzień jest jakimś straszliwym obciążeniem dla
          zdrowej kobiety nie wychodzącej z domu do pracy, nawet mającej pod opieką
          4-letnie dziecko. A już na pewno nie jest większym obciążeniem dla niej, niż dla
          faceta wracającego po całym dniu spędzonym w pracy.
        • deela Re: Mój mąż sprząta 04.06.08, 20:20
          > Nie wyobrażam sobie żeby mój mąż wracał z pracy i rozsiadał się w
          > fotelu a ja prała, sprzątała, gotowała.
          jasne maz przyjdzie z PRACY a ty NIEPRACUJACA rozsiadziesz sie w fotelu a niech
          pierze i prasuje i gotuje itp ON
    • sir.vimes może i nic nie ronbisz 04.06.08, 14:59

      chociarz zamiast pomyć podłogi kup lepiej słownik i poczytaj w spokoju. Córce
      też. A moze terz?
      • ibulka Re: może i nic nie ronbisz 04.06.08, 15:23
        curce terz, chociaŻ pewna nie jestem... big_grin
        • sir.vimes Re: może i nic nie ronbisz 04.06.08, 15:27
          racia, strzegulnie curce, Ibólko. I jeszcze jedno - masz błond w niku!
          • ibulka Re: może i nic nie ronbisz 04.06.08, 15:47
            morzliwe, tak szybko zakładałam kąto kilka lat temu, rze nawet nie pomyślałam o
            ortografji.
            • sir.vimes Re: może i nic nie ronbisz 04.06.08, 16:05
              > morzliwe, tak szybko zakładałam kąto kilka lat temu, rze nawet nie pomyślałam o
              > ortografji.

              szypko sie pisze - ale rozumię, rze to kfestja nerwuw.
              • ibulka Re: może i nic nie ronbisz 04.06.08, 16:10
                noo, zwłaszcza jak czytam takie wontki, jak ten głuwny, to mi nerwy puszczajom.
              • resia80 Re: może i nic nie ronbisz 05.06.08, 13:43
                sir.vimes napisała:

                > > morzliwe, tak szybko zakładałam kąto kilka lat temu, rze nawet
                nie pomyśl
                > ałam o
                > > ortografji.
                >
                > szypko sie pisze - ale rozumię, rze to kfestja nerwuw.

                Co do "szypko - pełna zgoda, tesz od razu żóciło mi siem to f oczy wink
                ale kfestja to napefno nie "nerwuw", a nerfuf big_grin

                Postrafiam Was dziefczyny!

                Agata.

                Ps. Ortografia to moje zboczenie ;p Jak je widzę lub słyszę
                (poszłem, tu pisze ;p) to aż ciarki mam wink
                Też tak miewacie??

                Ostatnio pewien Włoch, uczący się jęz. polskiego napisał "Kocham
                Cię - pamientay" smile prawda, że sweet? smile

                • ibulka Re: może i nic nie ronbisz 05.06.08, 20:27
                  resia80 napisała:


                  > Ostatnio pewien Włoch, uczący się jęz. polskiego napisał "Kocham
                  > Cię - pamientay" smile prawda, że sweet? smile


                  sweet, faktycznie smile
                  lubię takie pomyłki obcokrajowców smile
    • limonka_3 nie przejmuj sie tymi uwagami 04.06.08, 15:06
      te kobiety mają jakies problemy (widocznie) i znalazły sobie kozła
      ofiarnego uncertain

      oczywiscie to niesprawiedliwość, przed wami okres docierania się -
      trudno jest się dogadać w tych sprawach, kto i co robi w domu... tym
      bardziej, że faceci uważają że żona w domu z dzieckiem wypoczywa jak
      na Hawajach. Niestety. Musisz mu uświadomić że jest w błędzie.
      Niech się przynajmniej dzieckiem zajmie czasami, skoro sprzątać nie
      potrafi (czyt. nie chce mu sie).
      • gryzelda71 Re: nie przejmuj sie tymi uwagami 04.06.08, 17:39
        No sorki,ale bohaterka najwyraźniej wypoczywasmile
      • iwoniaw Żartujesz? 04.06.08, 18:03
        > oczywiscie to niesprawiedliwość,

        Że pracujący zawodowo mąż po przyjściu do domu nie rzuca się do sprzątania, by
        siedząca (no bo chyba nie pracująca, skoro 2 tygodnie temu posprzątała, a od
        soboty usiłuje zapędzić męża do mycia kuchni - mamy czwartek...) w domu żona
        mogła dla odmiany odpocząć? Niesprawiedliwe jak cholera, faktycznie...

        > faceci uważają że żona w domu z dzieckiem wypoczywa jak
        > na Hawajach. Niestety. Musisz mu uświadomić że jest w błędzie.

        A jest w błędzie? Z postu jakoś to nie wynika. A dziecko ma 4 lata - to nie jest
        niemowlę, do którego trzeba wstawać w nocy, przewijać co chwilę, przebierać bo
        mu się ulewa, zabawiać, bo jak nie śpi, to samo się jeszcze sobą nie zajmie
        nawet przez chwilę...
    • e_r_i_n Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 15:11
      Podzieliliscie sie obowiazkami - on pracuje w pracy, Ty w domu. On
      pewnie Cie nie prosi o wykonanie jego obowiazkow pracowych, Ty
      mozesz sie postarac wykonywac swoje.
    • jak_matrioszka Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 15:34
      nieznajoma.pl napisała:
      > 2 tyg.temu sprztanelam kuchnie i wogole caly dom na blysk...

      Ja tez smile I u mnie tez sie od tamtej pory pobrudzilo big_grin To niesprawiedliwe, prawda?
    • luxure wspułczóję tfojemu menżowi n/t 04.06.08, 16:31
      nie dość że leń to jeszcze nieuk.
      • ibulka Re: wspułczóję tfojemu menżowi n/t 04.06.08, 16:39
        niełuk czy nie niełuk, widziały gały co brały.
    • ma_dre Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 17:32
      dwa tygodnie temu posprzatalas? o kurka, i dopiero teraz jest brudno???
      no i co robilas przez te dwa tygodnie??? poza tym ile metrow kwadratowych ma
      wasz dom?
      od soboty molestujesz chlopa zeby z toba posprzatal??? masz jedno dziecko, tak?
      ktore siedzi z toba w domu? twoim obowiazkiem jest zajac sie dzieckiem,
      posprzatac, przygotowac posilki, zrobic pranie i poprasowac?
      ...no to kochana albo leniwa jestes, albo w depresji, albo zle zorganizowana,
      jesli te obowiazki cie przerastaja. Takie jest moje zdanie. Moze tez byc ze dom
      masz niefunkcjonalny wink

      Co innego zajmowanie sie dzieckiem, ojciec powinien poswiecic mu codziennie
      troche uwagi, nawet jesli pracuje caly dzien.
      • nieznajoma.pl DZIEKI dziewczyny za pogarde:( 04.06.08, 20:25
        moze i jestem nieukiem ale MAM DOBRE SERCE i jestem dobrym
        czlowiekiem..a ze mialam chwile kryzysu i chcialam sie wyzalic na
        forum to nie musicie po mnie deptac...ale co z reszta was obchodzi
        jakas baba KTORA JEST ZEREM....tak dobijajcie mnie dalejsad
        • syriana Re: DZIEKI dziewczyny za pogarde:( 04.06.08, 20:26
          fakt, dobre serce to rzecz niebanalna
          • iwoniaw Re: DZIEKI dziewczyny za pogarde:( 04.06.08, 20:40
            syriana napisała:

            > fakt, dobre serce to rzecz niebanalna

            Zwłaszcza okazywanie dobrego serca małżonkowi...
        • sir.vimes A jednak nie "wali cię to" 05.06.08, 10:48
          jak deklarowałaś i interesują cię twoje wątki mimo, że twierdziłaś wczoraj inaczej?

          Nieznajoma, pisanie w taki sposób jak w pierwszym poście to okazywanie POGARDY
          czytającym. I zapewne wiesz o tym.

          Nieuctwo cię nie usprawiedliwia. Są programy, które poprawiają błedy - jeśli
          masz alergię na słownik , skorzystaj z jednego z nich.
    • rita75 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 19:53
      > 2 tyg.temu sprztanelam kuchnie i wogole caly dom na blysk...teraz
      > chcialam zeby mi maz troche pomogl(w spominalam mu juz od soboty)
      > zeby chociarz kuchnie ograrna ja juz podlogi pomyje a on ze
      pozniej
      > pozniej a dzisaj juz nie wytrzymalam i zaczelam sie wydzierac na
      > niego ze muglby mi pomuc troche

      syfiara jestes
    • kali_pso Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 20:00
      A jaki inny obowiązek, oprócz zajmowania się domem, posiadasz, że
      ten tak szczególnie Ci doskwiera?winkP
      • blanka_32 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 20:09
        A obowiązkiem faceta jest pomagać żonie w domu! I koniec!
        Nie ma czegoś takiego: facet zarabia na rodzinie, a kobieta tyra w
        domu za dwoje.
        Nie cofajmy się do XIX wieku
        • kali_pso Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 20:14
          Nie cofajmy się do XIX wieku


          Super, niech więc pani idzie do pracy.
          Mąż będzie mógł pracować mniej i zapewne bardziej będzie chętny do
          współudziału w pracach domowychwinkP
          A 4-latek może spokojnie chodzić do przedszkola. Nie wymaga( w 99%)
          stałej obecności matki
          • sir.vimes kali_pso, zgadzam sie - z jednym wyjątkiem 05.06.08, 11:08
            są sytuacje w których to mąż i/lub rodzina uniemożliwia pani podjęcie pracy
            (zabrania). Niezrozumiałe to jest - ale zapewne czytałaś nawet na tym forum
            takie wątki w których mowa jest o pozwalaniu i zakazywaniu.

            I w takich sytuacjach - opieka nad domem podejmowana wbrew sobie może być
            naprawde obowiązkiem nad siły.
            • majmajka Re: kali_pso, zgadzam sie - z jednym wyjątkiem 05.06.08, 11:50
              Zgadzam sie z przedmowczynia. Cos, nawet nic wiekiego, ale kiedy robione jest z przymusu moze byc bardzo meczace i nie do przejscia.
        • gryzelda71 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 20:14
          Masz rację,nie cofajmy się do XIX wieku.Niech bohaterka zacznie zarabiać na
          rodzinęsmile
        • syriana Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 20:15
          > Nie ma czegoś takiego: facet zarabia na rodzinie, a kobieta tyra w
          > domu za dwoje.

          patrz jaki subletalny zabieg leksykalny - facet "zarabia", kobieta "tyra"
          już sobie wyobrażam to tyranie przy jednym, czteroletnim, pewnie w pełni zdrowym dziecku

          oj tak, chciałabym plan dnia autorki wątku zobaczyć...
        • roksanaa22 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 20:18
          Ja tam nie mam z tym problemu...
          On pracuje,ja sprzątam.Tak uzgodniliśmy.Po pracy i w wekeendy mąż
          zabiera dzieci a ja mam czas na sprzątanie w ciszy i spokoju
          (uwielbiam tosmile.Bilans:jesteśmy zremisowani.On praca,ja dom-dzieci
          po połowie.Wykonuję SWÓJ obowązek.Tak jak on pracując zarobkowo...
        • iwoniaw Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 20:44
          > A obowiązkiem faceta jest pomagać żonie w domu! I koniec!

          Obowiązkiem żony zatem jest pomagać facetowi w utrzymywaniu rodziny, prawda?

          > Nie ma czegoś takiego: facet zarabia na rodzinie, a kobieta tyra w
          > domu za dwoje.

          Nie ma czegoś takiego, że kobieta w domu siedzi, a facet tyra w pracy za dwoje?

          > Nie cofajmy się do XIX wieku

          Otóż właśnie. Praca w domu jest do zrobienia, pieniądze na dom są do zarobienia.
          Facet zarabia 100% funduszów na dom, pani ma problem raz na 2 tygodnie przetrzeć
          podłogi...
          • paniwaz Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 23:05
            Jakbym dwa tygodnie nie sprzątała w domu, to larwy by po nas chodziły. Pani Wąż
            • ibulka Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 04.06.08, 23:37
              to co wy macie w tym domu, że od razu larwy? big_grinDD
    • emilly4 4 lata w domu??? 04.06.08, 23:48
      Jak kobieta za dlugo siedzi w domu, to nawet rysa na szkle
      doprowadza ja do szalu, a to z tego powodu, ze nic nie robisz!!!
      Twoje ambicje koncza sie na wyszorowanej podlodze.
      Zamiast sie dobijac komentarzami za twoja wypowiedz, wzielabym sie
      raczej za siebie. Dziecko majac 4 lata w zupelnosci moze isc do
      przedszkola(moja corka majac 1,5 roku zaczela chodzic),a Ty mozesz
      zaczac szukac pracy, a moze jakis kurs przygotowawczy??? Patrzac na
      twoja gramatyke, troche sie wybilas juz z rytmu.
      A co do Twojego meza??? To ma racje...przykro mi to mowic, ale po
      raz pierwszy w takim wypadku przyznam racje facetowi.
      Pozdrawiam i zycze powodzenia.
      • marina2 Re: 4 lata w domu??? 05.06.08, 08:47
        dwa tygodnie temu sprzątnełąś kuchnię hmmmm
        hmmmm ciężko mi w to uwierzyć.robale jakieś się już wykluły?
        dość zaskakujące chyba,że jej nie używasz
        • poli-mama wstrętne zołzy! 05.06.08, 10:35
          kurcze, myślałam, że po jednej głupiej odpowiedzi się skończy a tu
          każda mądrala musiała dodać swoje trzy grosze, żeby być
          śmieszniejsza, lepsza?. O CO CHODZI? a wy panie polonistki czytać
          nie umiecie jak jest bez Ą czy Ę ? chodzi o treść a nie o
          ortografie. Poza tym każda z was jest taką perfekcyjną panią domu?
          Wszystko lśni czystością? Codzinnie 2 daniowy obiadek? Jak
          tylko "panicz" wraca do domu to pełna obsługa? Zadzwiwiające...
          • syriana Re: wstrętne zołzy! 05.06.08, 10:46
            panicz to nieżonaty podrostek, Polimamo

            tu jest pan domu, który ciężko pracuje na dziecko i niepracującą żonę, która w
            zamian mało z siebie daje
          • e_r_i_n Re: wstrętne zołzy! 05.06.08, 10:48
            Jakbym sama z siebie zrobila kobiete domowa, to jak kazdy obowiazek
            staralabym sie go wypelniac tak, jak trzeba.
            A ze ktos postulowal niecofanie sie do XIX wieku, to sie dziele z
            mezem WSZYSTKIMI obowiazkami.
          • sir.vimes o co chodzi? o kulturę. 05.06.08, 11:11
            O CO CHODZI? a wy panie polonistki czytać
            > nie umiecie jak jest bez Ą czy Ę ?

            Brak ą czy ę to betka w porównaniu z tym co nam tu zaserwowano.

            A jak się zna swoje ograniczenia można korzystać z programu który wskazuje błędy
            - wielu dyslektyków, ludzi, którzy naprawdę nie mogą pisać poprawnie (nie z
            lenistwa) korzysta z takich (bardzo prostych) rozwiązań. Wiesz dlaczego?
    • umasumak wstrętne jędze 05.06.08, 11:01
      Odwalcie się od dziewczyny w końcu. Przeczytałam ten post i oprócz
      błędów, a może przede wszytkim, zawarta była tam jakaś treść, którą
      większość najwyraźniej albo przeczytała bez zrozumienia, albo
      złośliwie zinterpretowała. Nieznajoma.pl napisała:

      "2 tyg.temu sprztanelam kuchnie i wogole caly dom na blysk..."

      Ja zrozumiałam, że dziewczynie chodzi o to, że dwa tygodnie temu
      zrobiła GRUNTOWANE sprzątanie w całym domu, a nie, że wogóle wtedy
      ostatnio trzymała mopa w ręce. Ile z was, no pytam ile, codziennie
      robi GRUNTOWNE porządki ?
      Poza tym brawo koleżanki. Matka niepracująca zawodowo NIC NIE ROBI i
      w sumie jak można wymagać od faceta, żeby ją szanował, skoro
      czytając ten wątek napisany przez kobiety, człowiek aż dławi się od
      zawartej w nim wzgardy. Niedobrze mi.


      • syriana Re: wstrętne jędze 05.06.08, 11:09
        a co robi niepracująca zawodowo matka czterolatki, że nawet na GRUNTOWNE (choć
        to już Twoja interpretacja) porządki co dwa tygodnie czasu nie ma?

        sorry, ale nie mam szacunku do kobiet, które rozsiadają się wygodnie na tronie
        swego macierzyństwa i z jego wyżyn światem zarządzają, zadowolone, że swoją
        karmę życiową spełniły i już nic więcej nie muszą
        • umasumak Re: wstrętne jędze 05.06.08, 11:22

          Moja interpretacja? A "na błysk" to jakbyś zinterpretowała? No w
          sumie to nawet nie mam poco pytać jak, to wyraźnie widać w Twoich
          wypowiedziach.
          A co robi matka czterolatki? Już Ci powiem - robi zakupy, gotuje
          obiady, sprząta na codzień pobieżnie, co dwa tygodnie chciałaby
          gruntowniej, ale żywa czterolatka jest na tyle absorbująca, że
          fajnie by było, gdyby pan mąż jej w tym pomógł.
          Niepracująca zawodowo matka czterolatki ma ręce pełne roboty, o ile
          nie zrzuca obowiązków wychowawczych na telewizor, czy komputer. Nie
          mam szacunku dla osób, które tego nie widzą.
          • gryzelda71 Re: wstrętne jędze 05.06.08, 11:26
            Najbardziej zajęte i zapracowane są właśnie mamy domowe.I jak czytam forum to
            tych obowiązków przybywa wraz z wiekiem dzieci.
            • umasumak Re: wstrętne jędze 05.06.08, 11:32
              Oczywiście, im starsze dziecko, tym więcej obowiązków.
              • gryzelda71 Re: wstrętne jędze 05.06.08, 11:43
                O rany przy takim 15 latku,to dopiero będzie....
                • sir.vimes Dokładnie 05.06.08, 12:45
                  zobaczysz - będzie.
            • sir.vimes O, zapewniam cię, że przybywa 05.06.08, 12:45
              i mówię to jako pracująca matka.

              Z dzieckiem dwuletnim, które radośnie razem z rodzicem wpycha brudy do pralki i
              podekscytowane jest wsypywaniem natki do zupy w ramach "pomocy w gotowaniu" było
              dużo łatwiej niż dzieckiem , które ma własne zdanie, własny pomysł na
              spędzanieczasu, upych abrudne ubrania w szafie itp.

              Małe dziecko trzeba po prostu kontrolować i uczyć. Od dużego - trzeba i wymagać,
              i sprawdzać co zrobiło i jeszcze po nim poprawić.

              To jest przykład TYLKO z jednej sfery życia - a jest ich więcej.

              No , chyba , że dziecko bawi się samotnie cały wieczór lub gapi w monitor - a
              mama spokojnie sobie gotuje czy sprząta.

              Powiedzmy sobie wprost - kobiety , które zostają w domu z dziećmi (nieważne czy
              na cały dzień czy odpada kilka godzin spędzonych przez dziecko w szkole) -
              zostają DLA DZIECKA a nie po to by codziennie prać firanki.

              Zaniedbane dziecko - "które umie już zająć się sobą" - co często oznacza, że po
              prostu można je olać - w wypieszczonym , wylizanym domu z trzydaniowym obiadem
              to dla mnie patologia.

              I rozumiem, że w czasie np. czytania czterolatce książki tudzież pilnowania jej
              na placu zabaw raczej nie da się jednocześnie myć podłogi.

              Parafrazując znane hasło, "sprzątajmy 20 minut dziennie" a okaże się, że mamy
              czas czytać dziecku godzinę a drugą szyć ubranka do domowego teatrzyku.

              Smutne jest, że miarą pracy wykonywanej przez domowe matki jest blask patelni a
              nie blask radości dzieciaka.
              • e_r_i_n Re: O, zapewniam cię, że przybywa 05.06.08, 12:55
                A to juz insza inszosc - ja sie podpisuje obiema rekami, ze w domu
                sie powinno robic tylko tyle, zeby nie zarosnac brudem i zeby bylo
                co zjesc. Tym bardziej wiec matka bedaca w domu z dzieckiem ma czas
                na wszystkie obowiazki. Przede wszystkim dziecko.
                I wlasnie trzeba przemyslec dobrze decyzje o pozostaniu z dzieckiem
                w domu - bo czasami bywa tak, ze w natloku wszystkich obowiazkow
                (czasami dobrowolnie na siebie narzucanych) dziecko wcale nie jest
                takie super zaopiekowane.
                • sir.vimes Tak właśnie 05.06.08, 13:16
                  i myslę, ża ataki na niepracujące zarobkowo mamy pt"jak mozesz nie mieć czasu
                  umyć podłogi" dokładają się do tego. Bo czy naprawde priorytetem jest podłoga?

                  A - z innej beczki - czy nie lepiej zamiast wrzeszczeć na męża - ustalić z nim
                  konieczność chocby wynajęcia osoby do prasowania (prasowanie JEST NUDNE ale
                  uprasowane ciuchy w szafie pozwalają na pewien komfort psychiczny). Warto też
                  zastanowić się czy rzeczywiście konieczne jest gruntowne sprzatanie co dwa
                  tygodnie (z myciem okien, odsuwaniem lodówki, myciem zyrandoli itp - bo tak
                  rozumiem gruntowne porzadki) , nie np. co trzy - a jeżeli JEST KONIECZNE
                  rzeczywiście sensownie podzielić się pracą (nie w ostatniej chwili tylko
                  zaplanować - "najbliższą sobotę poświęcamy na gruntowne porządki, dziecko jedzie
                  do babci, ty myjesz okna i lampy, zanosisz kołdry do pralni a ja pastuję
                  parkiety, odkurzam książki" i cokolwiek jeszcze).

                  Jeżeli wspólne sprzątanie miałoby "zjeść" jedyne chwile, które rodzina może
                  spędzić razem - radziłabym zastanowić się nad wynajęciem pomocy, której
                  obowiązkiem będzie to mycie okiem i polerowanie frontów szafek co jakiś czas.

                  Bo jeżeli kobieta ma w domu poczucie , że wciąż jest brudno, aspirując do
                  ekspozycji w sklepach meblowych, a jedyne wspólne chwile z mężem to awantury o
                  ścierę tudzież wspólna jazda na mopie - to to jest pierwszy krok do poważnych ,
                  naprawdę poważnych kłopotów.

                  Z naszykowaniem posiłku i ogarnięciem domu, ubrań i codziennych zakupów(bo
                  większe w dobie internetu nie wymagają więcej niż 15 min. przy kompie) nie
                  powinno być problemów nawet przy dwójce czterolatków - CHYBA ŻE - mieszkanie
                  jest fatalnie zaplnowane, meble niefuncjonalne, domownicy mają różne diety,
                  osoba zajmująca sie domem jest sfrustrowana na tyle ,że z nerwów nie umie się
                  zorganizować, dziekco jest wyjątkowo aktywne i wymagające, rodziny nie stać na
                  żadne zajęcia dla dziecka więc matka musi robić i za anglistkę i za plastyczkę i
                  za bóg wie co jeszcze.

                  Warto zauważyć, ze matka dziecka w wieku przedszkolnym, które pozostaje w domu
                  MUSI realizować z dzieckiem "przedszkolny program", zapewnić mu , co trudne,
                  wszystkie prace plastyczne, zabawy ruchowe, kontakt z innymi dziećmi itp itd...

                  Jeżeli traktuje sie to poważnie - jest to ciężka, wielogodzinna praca (poza tym,
                  ze dla wielu osób również przyjemność). Jeżeli nie traktuje sie tego poważnie i
                  dziekco jest uciązliwym meblem , naganoanym do "zajecia się sobą" i
                  przeszkadzającym w polerowaniu parapetów itp - to , jak już pisałam, jest to dla
                  mnie patologia.

                  • sir.vimes Re: Tak właśnie 05.06.08, 13:25
                    mycie okiem! przepraszam za literówkę. Swoja drogą - mycie okiem to juz
                    rzeczywiście byłaby nadgorliwość gorsza od faszyzmu.
          • syriana Re: wstrętne jędze 05.06.08, 11:37
            kwestia czy to były porządki gruntowe czy pobieżne, jest dla mnie drugorzędna w
            tym wątku

            nie wierzę, naprawdę nie wierzę, by domowe obowiązki niepracującej matki tak
            dużego dziecka, zajmowały jej więcej niż 2 godziny dziennie
            (a i to w większości nie są to rzeczy, które zupełnie ją wykluczają z innych
            aktywności - pranie robi pralka przecież, zakupy można łączyć ze spacerem,
            gotowanie też nie wymaga dosłownego stania przy kuchence przez Bóg wie ile czasu)

            no, ale licząc te dwie godziny, zostaje sześć powiedzmy do przyjścia z pracy
            męża, które są godzinami (jak rozumiem po to się "siedzi" z dzieckiem w domu),
            które przeznaczone są na aktywność tylko z córką
            w tym wieku już potrafiącą bawić się samodzielnie i bawić w grupie, więc
            piaskownicowe znajomości też są pewnie uskuteczniane

            praca na pełen etat poza domem, nie równa się dla mnie (psychicznie i fizycznie)
            opieką na jednym, czteroletnim dzieckiem

            uważam, że mając taki układ, obowiązki domowe w całości powinny spoczywać na
            autorce wątku, bo też ich wykonanie, nie wymaga urabiania się po pachy
            • umasumak właśnie, że nie jest drugorzędna kwestia 05.06.08, 12:11
              Codzienne porządki, a raczej tzw "ogarnianie" lub utrzymywanie
              porządku, zgodzę się powinno być w gestii osoby, która najwiecej w
              domu przebywa, jednak gruntowne sprzątanie, powinno być jakoś
              podzielone. I o brak pomocy w tych gruntownych porządkach tak
              wkurzyła się autorka tego wątku. Przynajmniej ja tak to odebrałam.
          • zonka77 uma 05.06.08, 11:56
            Dajże spokój. Utrzymanie domu w czystości (jeśli nam się chce) zajmuje nam z
            mężem jakieś 1h dziennie (3 pokoje). Gdyby się nam chciało obojgu codziennie
            sprzątać chociaż godzinę (ok, dla jednej osoby to byłyby 2h) to byłby absolutny
            błysk. Obiad około 30/60 min (jeśli gotuję) Zakupy większe robimy raz w
            tygodniu, pomniejsze robimy codziennie i to trwa jakieś 30 min.
            Czterolatka to nie maleńkie dziecko z którym nic się nie da zrobić!
            Owszem dzielimy się obowiazkami domowymi bo ja pracuję. Gdybym nie pracowała
            szczerze mówiąc z palcem nie powiem gdzie poradziłabym sobie z domem i z dzieckiem.

            To że nie mamy codziennie porządku wynika z tego że oboje widzimy czasem
            ważniejsze sprawy (spacer, wspólna gra i zabawa z dzieckiem po pracy). Ale
            prawda jest taka ze jakbym nie pracowała zawodowo to pracowałabym w domu
            (sprzątając i gotując) i już.

            Nie twierdzę ze to nie jest praca - owszem jest. I trzeba ją wykonać. Maż swoje
            robi w pracy a żona swoje w domu. I tyle.
            Z doświadczenia wiem ze tak naprawdę da sie w ciągu dnia zrobić to co trzeba,
            naprawdę się da, trzeba tylko chcieć. Jeszcze rozumiem mamę malucha która się
            wdraża, albo maluch z kolkami itp. Albo mamę dwójki/trójki dzieciaków niedużych
            na raz. Ale z jednym już niemaleńkim dzieckiem problem jest? Problem leży w tym
            że kobieta ma dosyć garów i sprzątania i jedyna rada na to to zająć się czymś innym!
            • iwles Zonko77 05.06.08, 12:11

              a czy zauważyłaś w swoim poście, że uzywasz "my" ?
              sprząta-my, zakupy robi-my, na spacery chodzi-my, z dziecmi się bawi-
              my itd. (czyli Ty + mąż)
              a autorka wątku robi wszystko jednoosobowo....
              Chociażby tym można się zmęczyć, naprawdę.
              • e_r_i_n Re: Zonko77 05.06.08, 12:14
                Równeiz pracujeMY i zarabiaMY. W tym tkwi roznica.
                • umasumak Re: Zonko77 05.06.08, 12:21
                  Sugerujesz, że mąż mając jeden etat, jest zwolniony z jakiejkolwiek
                  pomocy w domu, gdzie jak wiadomo etatów do obasadzenia jest nieco
                  więcej? Czy jak nie pracowałaś zawodowo (bo chyba był taki moment w
                  Twoim życiu), to nie wymagałaś, żeby Twój mąż CZASEM pomógł Ci w
                  czymś?
                  • e_r_i_n Re: Zonko77 05.06.08, 12:33
                    Nie jest zwolniony z jakiejkolwiek aktywnosci w domu, nigdzie tego
                    nie sugeruje.
                    Uwazam jednak, ze nie mozna od pracujacego czlonka rodziny oczekiwac
                    roznego podzialu obowiazkow z czlonkiem rodziny niepracujacym.
                    Dodatkowo, jesli bylaby sytuacja, ze ja jestem w domu, maz pracuje,
                    to duzo bardziej wolalabym, zeby po pracy spedzil czas z dzieckiem,
                    niz zasuwal ze szmata.
                    • umasumak Re: Zonko77 05.06.08, 13:03
                      Ależ zgadzam sie w zupełności, tylko widzisz, uparłyście się, że w
                      wypowiedzi nieznajomej.pl, jest coś o równym podziale obowiazków
                      domowych. Pytam, gdzie to jest? Bo ja doczytałam się jedynie, że
                      chciała, żeby mąż w czymś tam jej pomógł. Prośba jak najbardziej na
                      miejscu, reakcja już nie.
              • zonka77 Oczywiście że używam "my" 05.06.08, 12:37
                ponieważ jak pisałam dzielimy się obowiązkami bo pracuję zawodowo. Gdybym nie
                pracowała - jak pisalam, miałabym cały dzień na pracę domową!
          • burza4 Re: wstrętne jędze 05.06.08, 12:47
            No litości, jakie znowu pełne ręce? prawie wszystkie na tym forum
            dzieci mają, z czego wiele w większych ilościach, część do tego
            pracuje zawodowo - i jakoś sobie radzą.

            ze swoją córką siedziałam w domu raptem parę miesięcy, owszem - było
            to nużące i monotonne, ale miałam czas i dla dziecka, i na codzienne
            ogarnięcie mieszkania i na pranie, prasowanie i gotowanie. Co
            dziwniejsze - miałam jeszcze dużo czasu wolnego na czytanie i
            oglądanie TV.

            Naturalnie nie jest niczym kuriozalnym oczekiwanie, że od czasu do
            czasu mąż coś w domu zrobi - a tym bardziej nie jest niczym dziwnym
            oczekiwanie, że przynajmniej doceni wkład pracy żony. Ale na miłość
            boską - jej post był utrzymany w takim duchu, jakby prowadzenie domu
            i opieka nad jednym zdrowym 4 letnim dzieckiem była zadaniem ponad
            siły. Bez przesady.

      • makurokurosek Re: wstrętne jędze 05.06.08, 11:31
        Całkowicie rozumiałabym pretensje autorki, gdyby pracowała zawodowo. Wówczas
        podział obowiązków domowych jest całkowicie logiczny. w przypadku jednak gdy
        kobieta zajmuje sie wychowywaniem dziecka i prowadzeniem domu, to to są jej
        obowiązki. Facet pracuje poza domem ona w domu, podział jest równy. Jeżeli mąż
        nie wyrabia sie w pracy nie dostaje premii, a i tak nikt za niego jego
        obowiązków nie wykona to samo tyczy sie prac domowych. Zauważmy również , że
        czteroletnie dziecko spokojnie potrafi zając się sobą , wiec posprzątanie czy
        ugotowanie obiadu nie jest czymś niemożliwym.
        • umasumak No i o to chodzi, że niedokładnie czytacie 05.06.08, 12:15
          gdzie ona pisała, że domaga sie od męża pomocy w gotowaniu, czy
          codziennym ogarnianu? Nigdzie. Pisała tylko, że chciała, żeby jej
          pomógł w dokładniejszych porządkach.
          • syriana Re: No i o to chodzi, że niedokładnie czytacie 05.06.08, 12:20
            my niedokładnie czytamy, Ty w lot pojmujesz co w jednym bełkotliwym poście
            zostało zawarte

            zresztą, ktoś kto taki dym z powodu dokładniejszych porządków urządza, ma chyba
            na nie zbyt wiele czasu
            • umasumak Re: No i o to chodzi, że niedokładnie czytacie 05.06.08, 12:23
              o to, to właśnie, kto taki dym urządza ;-P

              P.S. Na to niestety wychodzi, że albo niedokładnie czytacie, albo
              macie kłopot z interpretacją, albo jesteście wyjątkowo złośliwe, bo
              ja rzaczywiscie w lot zrozumiałąm o co chodzi, mimo bełkotliwości
              postu
              • iwoniaw My mamy problem z interpretacją? 05.06.08, 12:34
                > macie kłopot z interpretacją, albo jesteście wyjątkowo złośliwe,

                Ależ interpretacja większośći osób piszących w tym wątku jest dość jednoznaczna
                - z że różna od Twojej, to cóż... Co do wyjątkowej złośliwości - no też nie taka
                ona wyjątkowa, biorąc pod uwagę ilość emam, które się do niej posunęły.

                Nadal uważam, że zdrowa niepracująca zawodowo kobieta nie musi się zaharować po
                pachy, aby utrzymać w czystości i porządku dom oraz zorganizować dzień 4-latce.
                I nadal nie wiem, co jest obraźliwego w stwierdzeniu, że skoro jest mamą domową,
                a mąż zapewnia środki na utrzymanie i jest to jego obowiązkiem, to organizacja
                porządków domowych jest jej pracą i obowiązkiem?
                • umasumak Re: My mamy problem z interpretacją? 05.06.08, 12:55

                  Większośc nigdy nie ma racji i to widzać, w tym właśnie wątku.
                  Ostatni raz powiem: w jej wypowiedzi nigdzie nie jest nawet
                  wspomniane o tym, że mąż powinien jej pomagać w codziennych
                  obowiązkach. To wasza nadinterpretacja.
                  • iwoniaw Re: My mamy problem z interpretacją? 05.06.08, 13:45
                    > Większośc nigdy nie ma racji

                    Nigdy zupełnie nigdy? Hmm...

                    > Ostatni raz powiem: w jej wypowiedzi nigdzie nie jest nawet
                    > wspomniane o tym, że mąż powinien jej pomagać w codziennych
                    > obowiązkach.

                    Nie, w jej wypowiedzi jest oburzenie, iż mąż śmiał powiedzieć, że małżonka
                    posiada jakieś obowiązki. No i trudno mówić o _codziennych_ obowiązkach, skoro
                    od soboty do czwartku pani zrzędzi, żeby mąż _ogarnął_ kuchnię... (nic tu o
                    myciu okien czy pastowaniu parkietów, tudzież innych _gruntownych_, jak
                    twierdzisz, porządkach, nie przeczytałam w poście założycielki)
                    • umasumak Re: My mamy problem z interpretacją? 05.06.08, 14:10
                      Ja zrozumiałam w ten sposób: dwa tygodnie temu posprzątała na błysk
                      (czyli, że gruntownie, tak przynajmniej w moim mniemaniu wygląda
                      sprzątanie na błysk). Teraz chciałaby to powtórzyć, z tym, że mile
                      widziane by było pewne zaangażowanie męża, chociażby w jakimś
                      niewielkim stopniu (np ogarnięcie kuchni).
                      Mąż, się zdenerwował mam wrażenie bardziej tym, że na niego
                      nawrzeszczała, niż tym, że go o coś wcześniej prosiła. Inna sprawa,
                      że wcześniej prosząc, nie zwróciła jego uwagi.
                      Generalnie uważam, że kobieta, nawet niepracująca zawodowo, nie
                      powinna być obciążona w 100% obowiązkami domowymi.
                      • makurokurosek Re: My mamy problem z interpretacją? 05.06.08, 14:58
                        no właśnie , ogarniecie kuchni to nie to samo co gruntowne sprzątanie kuchni.
                  • burza4 Re: My mamy problem z interpretacją? 05.06.08, 16:47
                    Nadinterpretacja?

                    "(w spominalam mu juz od soboty)
                    zeby chociarz kuchnie ograrna ja juz podlogi pomyje a on ze pozniej
                    pozniej a dzisaj juz nie wytrzymalam i zaczełam sie wydzierac .."

                    od soboty do środy niepracująca matka nie miała czasu sama ogarnąć
                    kuchni (a ileż to roboty - pół godziny? godzina? i to łącznie z
                    myciem podłóg), tylko systematycznie dopomina się pomocy od
                    pracującego męża?

                    rozumiem sporadyczną potrzebę wsparcia, bo akurat dziś boli nas
                    głowa, dziecko wyjątkowo absorbujące, czy chociażby chcemy oddech
                    złapać itp. ale umówmy się - przez 3 dni można znaleźć czas na
                    zrobienie tego samemu. Rozumiałabym gdyby się wydarła, bo przychodzi
                    po pracy i nie ma chęci zająć się dzieckiem. Ale nie w tej sytuacji.
          • makurokurosek Re: No i o to chodzi, że niedokładnie czytacie 05.06.08, 13:38
            To chyba ty nie umiesz czytać.

            "chcialam zeby mi maz troche pomogl(w spominalam mu juz od soboty)
            zeby chociarz kuchnie ograrna ja juz podlogi pomyje"

            Zwróć szczególną uwagę na słowo " ogarnął", jasno więc wynika że nie chodzi o
            dokładniejsze porządki , a o ogarniecie, czyli czynność na która autorka postu
            może spokojnie znaleźć czas.
            jeżeli autorka nie ma czasu na ogarnięcie mieszkania , to ciekawi mnie co robi
            przez 9 godzin.
    • marva Re: czterolatka w domu 05.06.08, 11:22
      Nie będę komentowała całości, ale jedna rzecz mnie naprawdę
      wkurzyła. A mianowicie siedzenie w domu z czterolatkiem. Otóż, sama
      też pewnie byłabym zmuszona siedzieć w domu ze swoim trzylatkiem.
      Otóż przedszkole najbliższe mam 8 km ode mnie. Mąż pracuje na
      zmiany. Wyjeżdza z domu co drugi tydzień o 5 rano a co drugi tydzień
      wraca przed północa. Ja wyjeżdzam z domu przed 7 rano. Wracam o
      17.00. Mój teść też pracuje i raniutko go nie ma, teściowa bez prawa
      jazdy. I teraz powiedzcie mi, jak ja miałabym zawieść dziecko do
      owego przedszkola??? Dodam, ze z mojej miejscowosci nikt dzieciaka
      nie wozi, wiec tez na nic nie moge liczyc. Nie moge tez liczyc na
      pomoc mojej mamy ani nikogo z rodziny. Najtansza opiekunka kosztuje
      u nas ok. 800 zl. Na taka kase mnie nie stac. Gdyby nie moja
      tesciowa tez sila rzeczy musialabym siedziec z dzieckiem w domu. I
      akurat ten aspekt mnie nie dziwi.
      Na szczescie moj maz nigdy nie mowi mi, ze moim obowiazkiem jest
      zajmowanie sie domem. Bedac na wychowawczym wymagalam od meza, zeby
      czasem pomogl mi sprzatnac. Okazyjnie, ale zdarzalo sie. Nie widze w
      tym nic zlego.
      • betty_julcia Re: czterolatka w domu 05.06.08, 11:47
        W domu mozna sobie siedzieć z dzieckiem nawet całe zycie. Jeżeli tak
        obojgu pasuje, ok. Żona opiekuje się domem, mąż zapewnia byt
        rodzinie. Abstrahując od tego, ze po latch takiego siedzenia można
        zwariować, mózg się lasuje i w ogóle sie dziczeje to można.
        Ale żeby nic nie robić w tym domu??? Jeżeli zostajesz po to by zając
        się dzieckiem i domem to sie zajmuj. Rozumiem ze przy noworodku,
        niemowlaku czasami trudno coś zrobić, bo jak juz ktoś napisał młoda
        mama czasami musi odespać, odpocząć nawet psychicznie, dojsć do
        siebie, czasami zamiast obiad ugotować wyjść do ludzi, dziecko
        czasami daje popalić więc zajmować się nim cały dzień. Ale ludzie!!!
        Przy czterolatku sprzątać raz na dwa tygodnie i po dwóch tygodniach
        wymagac od męża zeby po pracy sprzątał bo żona za cały wolny dzień
        nie zdążyła!!!!!!! Toż to syfairstwo i lenistwo!!! JAk sie sprząta
        systematycznie codziennie (przynajmiej ogarnia) to nbei ma sie po 2
        tygodniach takiego syfu żeby aż męża angażować.
        Kurcze, dla mnie to niewiarygodne jak można byc tak leniwą brudną
        babą.

        Ja mam dwójkę dzieci, 5 lat i 21 mcy, pracuję do 17 ale w domu,
        czasami proszę męza o pomoc przy sprzątaniu ale mowię konkretnie co
        ma zrobić. Jak dzieci się kąpią pozbierać w salonie zabawki,
        poskładać ubranka porozrzucane przy rozbieraniu, ja w tym czasie
        ogarniam kuchnię, albo jak ja coś innego robię to proszę zeby
        zmywarkę zwolnił itp. Odkurzam codziennie rano, albo wtedy kiedy
        dzieci sie kąpią. Moze sprzątaj codziennie to nie będziesz musiała
        odgruzowywać mieszkania po 2 tyg!
    • majmajka Dajcie spokoj. 05.06.08, 12:31
      Ojcostwo nie polega tylko na zarabianiu pieniedzy i juz. Nie licytujmy sie komu ile czasu zabiera sprzatanie, komu maz pomaga, a komu nie . No i wreszcie kto pracuje zawodowo, a kto nie. Dziewczyna najpewniej ma dosc. I ja to rozumiem.
      Moja rada - dziecko do przedszkola, Ty do ludzi. Zatesknisz za domowymi porzadkamiwink i zrobisz je z ochota. 4 lata robic tylko to...faktycznie mozna zwariowac. A maz jak najbardziej powinien Ci czasem pomoc w prowadzeniu domu.
      • betty_julcia Dlaczego 05.06.08, 13:16
        mamy dać spokój???

        Pyta? Musi spodziewać sie róznych odpowiedzi. Przecież odpowiedź to
        nie tylko głaskanie po główce, ze biedna, ze powinien pomagać itp
        itd, że zycie niesprawiedliwe bo trzeba sprzątnąć po obiezie a nie
        zostawic gary niech schną, moze same sie wykruszą a może mąż po
        pracy pozmywa...smile
        Skąd takie odpowiedzi? Bo normalne jest że sie sprząta. I czy
        kobieta, czy mężczyzna każdy powinien po sobie sprzątać. A jeżeli
        ich model rodziny jest taki ze mąż chodzi do pracy a ona jest w domu
        to niech sprzątnei wiecej. Jeżeli chce zeby mąż pomógł to niech sama
        wstanie i meża zmobilizuje i razem zrobią. Jeżeli ja bym siedziała
        na tyłku i powiedziała do męża ze ma posprzątac kuchnie po pracy to
        też by powiedział "później" i przez miesiąc bym sie nie doczekała.
        Jak sama cos robie i jego mobilizuję to sa efekty.

        Po pracy mąz moze pomóc, ale nie sprzątać za żonę! I co to za
        sprzątanie kuchni ze aż pomocy potrzeba. Po prostu dziwne to dla
        mnie.
        Jaki balagan trzeba mieć żeby samej sobie nie poradzić całe dnie
        siedząc w domu z dzieckiem.
      • betty_julcia Majmajka 05.06.08, 13:30
        ale autorka nie ma pretensji o to ze mąż nei zjamuje się dzieckiem,
        więc na czym olega ojcostwo nie ma tu żadnego znaczenia. Autorka ma
        pretensje o niewyręcznie jej w wywiązywanius ię z obowiązków
        domowych. A czy ona wyręcza meża w jego obowiązkach.
        Rzeczywiście rada prosta. Podzielić obowiązki domowe zarówno w
        sprzątaniu jak i zarabianiu. Wtedy będzie mogła sie uzalac do woli
        że mąż nie sprząta...
        • joanna35 Re: Majmajka 06.06.08, 08:58
          betty, a ile Ty masz lat? Zresztą nie tylko Ty, bo na tym forum jest
          więcej takich domorosłych filozofekuncertain Wyobraź sobie, że SIEDZĘ NA
          TYŁKU czy jak to raczyłaś określić siedem lat i w głowie mi się nie
          mieści, że miałabym być służącą mojego męża i nie mieć wobec niego
          żadnych wymagań i żadnych oczekiwań. A wiesz dlaczego? A dlatego,
          że SIEDZĘ NA TYŁKU nie dlatego, że mi się robić nie chciało, tylko
          dlatego, że zmusiła mnie do tego sytuacja i od ośmiu lat to nie mąż
          mnie , ale ja jemu podjętą WSPÓLNIE decyzją życie ułatwiam. I ,
          żeby było śmieszniej, mój mąż jest w pełni świadom ile dla niego i
          jego wygody poświęciłam i pewnie dlatego nie zalega przed
          telewizorem po przyjściu z pracy i nie traktuje zmywania naczyń jak
          wyzwania dla jego ego. A poza tym nie zauważyłam, żeby moje
          pracujące zawodowo koleżanki były zwolnione ze swoich domowych i
          macierzyńskich obowiązków tylko dlatego, że przynoszą do domu kasę.
          Znasz takie? Bo ja nie, więc nie rozumiem dlaczego facet ma być
          traktowany z tego samego tytułu jak święta krowa.
      • makurokurosek Re: Dajcie spokoj. 05.06.08, 13:41
        przepraszam, a czy za ciebie do pracy ktoś idzie gdy nie masz na to ochoty. Czy
        fakt że masz gorszy dzień zwalnia cię z wykonania swoich obowiązków w pracy.
        Praca w domu nie powinna różnić sie pod tym względem od pracy zarobkowej, masz
        obowiązki i masz czas na to by je wykonać
    • semida Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 05.06.08, 13:45
      > zeby chociarz kuchnie ograrna ja juz podlogi pomyje
      To Ty wspaniałomyślna jesteś...
    • iwles hmmmmmmmmmmmmmm..... był taki dowcip 05.06.08, 15:31

      dlaczego szefowie wolą zatrudniać żonatych facetów ?
      - bo ci chętniej zostają po godzinach smile


      i o to chodzi, że są tacy panowie, co aby tylko wymigac się od
      pomocy w domu - wymyślą nadgodziny, albo nawet jeśli zdarzą im sie
      luzy w pracy, to po przyjściu do domu będą udawać taaaaaaaaakich
      straaasznie zmęczonych .........
      a żoneczka - w ramach swych domowych obowiązków - będzie skakać
      wokół pana.
      • betty_julcia Re: hmmmmmmmmmmmmmm..... był taki dowcip 05.06.08, 16:28
        Jak ma taką upierdliwą kobitę co cały dzień w domu siedzi i bąki
        zbija i jeszcze awantury mu robi to będzie tych nadgodzin coraz
        wiecej brał....
    • bea.bea Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 05.06.08, 16:50
      to nic nie rób przez tydzień...i wtedy wyjdzie,,,czy sie lenisz czy nie..smile
    • zefirekk Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 05.06.08, 20:04
      a ja tam rozumiem autorkę. Ja akurat studiuję (jeszcze) a mąż pracuje, (niby jakąś swoją kasę mam z korepetycji, ale niewiele), więcej czasus spędzam w domu, i jakby mi chłop powiedział, że moim obowiązkiem jest zajmowanie się domem tylko dlatego, że w nim więcej przebywam, bo nie pracuję jeszcze zawodowo to bym go pognała jak się patrzy.
      Jak "pan i władca" chce służącej - to niech ją sobie zatrudni. Proste. Żona i matka to nie sprzątaczka, nawet jak siedzi z dzieckiem w domu. Jeśli dwoje ludzi się wiąże, to powinno sobie zdawać sprawę z tego, że domowe obowiązki spoczywają na obojgu.
      Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mąż przychodzi do domu, a żona podaje mu obiad, potem on się rozsiada i nic nie robi,a ona zmywa, prasuje, zajmuje się dzieckiem itp.
      Weź olej gada, nie daj mu obiadu kilka dni, nie pierz jego rzeczy, zajmuj się tylko sobą i dzieckiem. Może do niego dotrze, że on powinien być PARTNEREM a nie tyranem.
      • gryzelda71 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 05.06.08, 20:12
        zefirekk napisała:
        > Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mąż przychodzi do domu, a żona podaje mu obiad
        > , potem on się rozsiada i nic nie robi,a ona zmywa, prasuje, zajmuje się dzieck
        > iem itp.

        A co ona robi jak jego nie ma w domu?
        Cały dzień opiekuję sie dzieckiem,non stop?
      • burza4 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 05.06.08, 21:01
        Zefirku, odezwij się za parę lat, jak już będziesz żoną i matką.

        Układ jest prosty - w małżeństwie ustala się pewne rzeczy. Jeśli
        oboje pracują - oboje dzielą domowe obowiązki.

        Jeśli oni (?) zdecydowali, że ona zostaje w domu, a on zarabia, to
        umówmy się - zrobili to raczej nie po to, żeby ona leżała i
        pachniała, a żeby się tym domem zajęła. Na tym TEŻ może polegać
        partnerstwo - na podziale ról. Jedno zarabia, drugie sprząta. Bo tak
        jest po prostu sprawiedliwie. Trudno żeby facet wypruwał sobie żyły
        nie dostając nic w zamian oprócz zrzędzenia, żeby się zabrał za
        ścierę. Na jego miejscu czułabym się jak jeleń, w końcu decydując
        się na ten układ trudno się spodziewać, że po ilus godzinach pracy
        trzeba będzie jeszcze odwalać robotę za kogoś.

        zajmowanie się dzieckiem to zupełnie inny rozdział, choćby z tego
        względu że celem takiego działania jest budowanie więzi z
        dzieciakiem, a nie odciążanie partnera. Teksty że siedząc w
        domu "nic się nie robi" - są szalenie wkurzające, tylko co ma
        powiedzieć facet którego od paru dni zagania się po pracy do
        sprzątania? też bym byla ciekawa, czym do diabła zajmowała się
        małżonka przez 9 godzin, skoro nie ma czasu nawet ogarnąć kuchni.

        ona naturalnie może dać sobie spokój z praniem i gotowaniem, tylko
        co zrobi jak mąż w rewanżu powie, żeby w takim razie nie liczyła na
        jego wypłatę?
        • zefirekk Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 11:47
          jestem żoną a w październiku zostanę mamą. Poza tym skąd wiesz, że ona z własnej woli została w domu? Może pan i władca jej nakazał.
          Poza tym, jak to co ona robi cały dzień? Nie wiesz jak można się dzieckiem zajmować cały dzień? Bo ja wiem. wychodzisz do południa z dzieckiem na dwór i wracasz na czas obiadu (ktory nalezy ugotowac dzieku, i jeszcze wladcy), tymbardziej z dzieckiem 4 - letnim ,z którym można wiele działać na dworze, niekoniecznie taplając się w piaskownicy - autorka wątku nie napisała, że siedzi przed TV całe przedpołudnie przed TV a dziecko lata samopas. Dla mnie jest logiczne, ze skoro jest z dzieckiem w domu, to nie dla wlasnego widzimisie tylko po to zeby sie tym swoim szkrabem opiekować.
      • betty_julcia Nic nie zrozumiałas jednak 05.06.08, 22:14
        partnerstwo polega na tym ze jak jest czas pracy to się pracuje a
        nie jedno pracuje a drugie się obija a jak ten który pracuje wraca
        do domu to czeka na niego sciera i rozdarta żona.
        • gazdziikowa Re: Nic nie zrozumiałas jednak 05.06.08, 22:29
          macie rację prace domowe w ogóle nie są męczące i absorbujące, czego ta kobita
          chce. Przecież nie napisała, ze się byczy, ale że jej mąż nie w ogóle nie
          przyłącza się do obowiązków domowych.
          • iwoniaw Owszem, prace domowe SĄ pracą 05.06.08, 23:09
            i nikt tu nie twierdzi inaczej. Natomiast autorka wątku napisała, że ich NIE
            WYKONUJE (kuchni nie ma kto ogarnąć od soboty), mimo że nie pracuje zawodowo,
            natomiast WRZESZCZY na pracującego zawodowo męża, że ten po przyjściu z pracy
            natychmiast za ścierę nie łapie, tylko się odpoczynku zachciało leniowi jednemu.
          • makurokurosek Re: Nic nie zrozumiałas jednak 06.06.08, 08:42
            Twoim zdaniem praca zarobkowa to za pewne sielanka, mąż na pewno nic nie robi
            tylko przez osiem godzin siedzi w necie. Ciekawe czy ty w ogóle kiedykolwiek
            pracowałaś w firmie, czy kiedykolwiek czułaś presję czasu, rozmawiałaś z
            wku..onym szefem, miałaś wizję zwolnienia z pracy ( jako jedynego żywiciela
            rodziny) ? Wracając po tak rozluźniającym dniu pracy do domu , co słyszy mąż
            autorki? wyrzuty. Sory, ale to chyba jakaś pomyłka, Dziwię się ze facet jeszcze
            nie pognał darmozjada i lenia
      • makurokurosek Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 08:30
        Podział obowiązków domowych, to zarówno finanse jak i zajmowanie się domem i
        rodziną. jeżeli jedna z osób zajmuje sie zarabianiem to jest to całkowicie
        logiczne, ze druga ( nie zarabiająca) zajmuje sie domem i dzieckiem. Nikt nie
        mówi tu o nadskakiwaniu facetowi tylko, o podziale obowiązków.
        • joanna35 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 09:03
          Co nie zmienia w niczym faktu, że facetowi, żyłka w ....nie pękłaby,
          gdyby raz na jakis czas pozmywał po obiedzie czy "przewietrzył"
          odkurzacz.
        • iwles Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 09:22

          makurokurosek napisała:

          > Podział obowiązków domowych, to zarówno finanse jak i zajmowanie
          się domem i
          > rodziną. jeżeli jedna z osób zajmuje sie zarabianiem to jest to
          całkowicie
          > logiczne, ze druga ( nie zarabiająca) zajmuje sie domem i
          dzieckiem. Nikt nie
          > mówi tu o nadskakiwaniu facetowi tylko, o podziale obowiązków.



          Oooooooooooo...........
          a gdzie takie mądrości są zapisane ?
          w Kodeksie Rodzinnym ?
          czy może w Konstytucji ?


          a co mają zrobić osoby samotnie wychowujące dzieci i jednocześnie
          pracujące zawodowo ?
          Czyli jednak, jak się chce - to i siłę można znaleźć na wszystko: i
          na utrzymywanie finansowe domu, i na odpowiedzielność za byt
          rodziny, i na zabawę z dzieckiem, i na fruwanie na mopie w kuchni
          też (i to wszystko na głowie jednej osoby w przeciągu 24 godzin).


          Tylko.... musi się chcieć..........
          • makurokurosek Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 09:43
            Mowa nie jest o samotnej matce, tylko o rodzinie składającej sie z ojca , matki
            i czterolatki.

            > Oooooooooooo...........
            > a gdzie takie mądrości są zapisane ?
            > w Kodeksie Rodzinnym ?
            > czy może w Konstytucji ?

            To są zasady związków partnerskich

            "Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście
            oświadczam, że wstępuje w związek małżeński z (...imię Panny Młodej) i
            przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i
            trwałe."

            Mąż utrzymuje rodzinę , zajmuje sie dzieckiem ( o to wszak autorka nie ma
            pretensji, więc można wnioskować że sie zajmuje dzieckiem), a co robi autorka
            skoro siedząc w domu, nie zarabiając , nie ma czasu na posprzątanie
            • makurokurosek Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 09:46
              jeszcze jedno, podałaś przykład samotnej matki, super. Kobieta zarabia na
              utrzymanie domu, ma czas na zrobienie obiadu, ma czas na zabawę z dzieckiem i ma
              czas na utrzymanie porządku w domu. więc nie rozumiem czemu nie pracująca mama
              nie ma czasu na obowiązki domowe, skoro samotna matka sobie z nimi świetnie daje
              radę.
              • gryzelda71 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 10:01
                No wiesz,samotna matka nie ma wyjścia,może liczyć tylko na siebie.
                Natomiast niepracująca zawsze może powiedzieć ,że nie jest służącą.
                • makurokurosek Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 10:15
                  Tak samo mąż może powiedzieć nie jestem sponsorem i zadbać tylko o potrzeby
                  swoje i dziecka. Wykonywanie prac domowych przez osobę pracującą nie jest
                  służbą, a obowiązkiem wynikającym z partnerstwa. W małżeństwie nie ma miejsca
                  ani na służbę, ani na sponsoring, jeżeli jednak chcesz tak to nazywać to może z
                  pełnymi konsekwencjami.
                • makurokurosek Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 10:17
                  nie mówimy tu o pomocy, tylko wykorzystywaniu, bo trudno uwierzyć by
                  niepracująca kobieta przez cztery dni nie znalazła czasy na posprzątanie kuchni.
                  • gryzelda71 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 10:19
                    Zgadzam się z tobą.
                • joanna35 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 10:43
                  gryzelda71 napisała:

                  > No wiesz,samotna matka nie ma wyjścia,może liczyć tylko na siebie.

                  Nigdy nie byłam samotną matką, ale wyobrażam sobie, że kobieta,
                  która ma tyle obowiązków z ulgą przyjęłaby zdjęcie ze swoich barków
                  co niektórych i raczej nie postrzega potencjalnego partnera w
                  kategoriach ozdobnika walącego się po pracy jak kłoda na kanapę, dla
                  którego sens życia polega na owej pracy, spaniu, jedzeniu i byciu
                  daleko od samobsługi.
                  • gryzelda71 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 10:47
                    No i?
                    Nie widzisz różnicy między układem oboje pracują,a jedno z małżonków nie pracuje
                    zawodowo?W każdym z tych układów uważasz,że podział prac domowych ma być identyczny?
                    • joanna35 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 10:53
                      A gdzie napisałam, że identyczny? Nie chcę się powtarzać, swoje
                      zdanie wyraziłam w którymś wcześniejszym poście. Dziewczyna
                      przedstawiła jakiś fragment swojego życia, coś co ją akurat
                      zdenerwowało, co ją boli i na podstawie jakiegoś wycinka
                      zdążyłyście ocenić ją, jej męża i ich wzajemne relacje. Podziwu
                      godne czy pożałowania?
              • iwles Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 11:38


                a nie, nie..... nie jest tak, że daję sobie świetnie radę na
                wszystkich frontach i że ta robota 24/24 i dyspozycyjność i
                odpowiedzialność nie są ciężkie i że nie bywam zmęczona.

                Ja tylko nie mogę zrozumieć, dlaczego pracującego zawodowo faceta
                (mającego na głowie taką samą odpowiedzialność jak ja) - zaraz po
                przekroczeniu progu domu ogarnia całkowita niemoc. I skąd ogólne
                przeświadczenie w społeczeństwie, że TAK właśnie powinien wyglądać
                IDEALNIE urządzony świat.


                Czy my kobiety przypadkiem, same nie wpędzamy facetów w taką
                świadomość ? Świadomość, że mają prawo do "niechcenia" ?
                • makurokurosek Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 12:45
                  nie ogarnia go całkowita niemoc , zajmuje się dzieckiem ( można tak wnioskować
                  po tym, że autorka narzeka tylko na brak pomocy przy sprzątaniu, a nie przy
                  pilnowaniu malej). Czy mąż przynosi żonie do domu swoja pracę i oczekuje, ze ona
                  ja za niego wykona ? Dziewięć godzin to wystarczająco dużo by posprzątać
                  mieszkanie,ugotować obiad. Opieka nad czteroletnim dzieckiem nie wyklucza
                  wykonania tych czynności . Sama często przygotowuje obiad przy czynnym udziale
                  trzylatki. mała dostaje swoje warzywa czy kawałek mięsa do pokrojenia
                  plastykowym nożem, ja spokojnie mogę robić obiad, a mała ma świetną zabawę i
                  radość z pomocy.
                  • iwles Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 13:03


                    ale ja pomijam kwestię kobiety, chociaz nie.... skoro masz 4-letnie
                    dziecko, to wiesz, że nie da się przy takim małym dziecku utrzymywać
                    stały porządek. Poprządek przy małym dziecku się miewa i to
                    najczęściej, gdy dziecko juz śpi smile
                    Mi chodzi przede wszystkim o przyzwolenie na bycie zmęczonym
                    facetowi, a odmawia się tego zmęczenia kobiecie, która przez
                    dokładnie ten sam czas, co facet - raczej w domu się nie opylała
                    (gdyby tak było - po podłodze łaziłyby robale a w szafkach
                    gnieździły larwy i inne żyjątka).

                    No więc kobieta będąc w domu pracuje 24/24 bez możliwości pożalenia
                    się, że jest jej ciężko, a facet pracujący 9-10/24 - ma pełne prawo
                    do 12-godzinnej regeneracji.



                    Dobra, kończę dyskusję i tylko jestem ciekawa, jak za dwadzieścia
                    kilka lat córka Ci się pożali, że jest jej ciężko, a w mężu nie ma
                    żadnej pomocy - czy wtedy również powiesz - córuś, nie marudź - TAK
                    jest świat urządzony a Ty nie masz prawa czuć się zmęczona, lepiej
                    nie trać czasu na gadki z matką tylko szybciutko zapinkalaj do
                    kuchni, bo niedługo mąż wróci do domu głodny.

                    wink
                    • makurokurosek Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 13:16
                      nie wiem co mi powie córka , za dwadzieścia parę lat. Natomiast ja zrobię
                      wszystko by nauczyć ją samodzielności, by zarówno umiała ugotować obiad jak i
                      pomalować ściany, jak i zamierzam dać jej wykształcenie które zapewni jej pracę,
                      tak by mogła być niezależna . Sory ale ja wyniosłam z domu trochę inne podstawy
                      partnerstwa niż ty , moi rodzice (obydwoje pracujących zawodowo)ramię w ramie
                      budowali dom, gotowali, sprzątali, razem remontowali, razem zajmowali się
                      wychowaniem naszej czwórki i razem spędzali czas wolny.
                      • iwles Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 14:48

                        A skąd Ty wiesz, jakie ja wyniosłam wzorce z domu ???????


                        I wydaje mi się, że akurat moje poglądy są bliższe Twojej
                        definicji "partnerstwa" w małżeństwie, niż Twoje stanowcze: kobieta
                        wychowująca dziecko - dom, facet - tylko forsa. No sorry, ale tutaj
                        nie widzę "wspólnoty", a przeciez partnerstwo nie dotyczy tylko
                        wtedy, gdy oboje przynoszą zarobioną forsę do domu, prawda ?
                        Czy mylę się ?
                        O partnerstwie mozna mówic tylko wtedy, gdy oboje mają w małżeństwo
                        wkład finansowy ????
                        • makurokurosek Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 18:43
                          jeżeli ktoś nie wnosi wkładu finansowego to dla mnie logiczne jest że musi
                          wnieść więcej wkładu niematerialnego, a więc pracy.
            • sir.vimes Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 10:48
              Czy naprawdę jedyną wartością pracy domowej i jedynym zajęciem ISTOTNYM do
              wykonania jest pucowanie kuchni? Jest wiele rzeczy , które robimatka domowa i wiele rzeczy, które mogą pomóc w organizacji MNIEJ WAŻNYCH jejzajęć.
              • malila Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 11:46
                Ja też nie wiem, skąd to skupienie na sprzątaniu. Dla mnie sprawa
                jest jasna: jeśli jedno ze współmałżonków rezygnuje z pracy na
                rzecz zajmowania się dzieckiem. To właśnie owo zajmowanie się
                dzieckiem jest głównym zajęciem rodzica. I oczywiście
                przygotowywanie posiłków. Potem jest pranie, sprzątanie i cała
                reszta. Nie pamiętam za dobrze jak jest z czterolatkami (oprócz
                tego, że mój najstarszy syn najwięcej czadu dawał właśnie jako
                czterolatek), ale akurat w domu mam trzylatkę i stwierdzam, że
                zajmowanie się domem przy trzylatce do zajmowania się domem przy
                niemowlaku ma się tak jak gra w koszykówkę z przeciwnikiem do
                samotnego rzucania piłką spod kosza. Dziecko umie zająć się sobą
                samo? A owszem: wtedy, kiedy ja szoruję wannę, ona uprawia skoki z
                blatu kuchennego. Kiedy ja zajmuję się myciem podłogi w kuchni,
                dziecko moje kochane mi pomoże i wyleje jedną czwartą miski wody
                przy wyjmowaniu zeń ścierki, przy okazji zaleje wodą ubranko i
                będzie musiało koniecznie się przebrać. I tak trzy razy. Kiedy
                wyjmuję odkurzacz, moja córka przez piętnaście minut monopolizuje
                czynność odkurzania, a jak ma dosyć i ja mogę wreszcie sprzątnąć,
                ona najpierw zajmie się klockami, żeby nie wiadomo kiedy ulotnić się
                po angielsku i zająć rysowaniem ścian czy przerzucaniem żwirku
                naszej kotki z kuwety do sedesu. Przy czym ona przerzuca wszystko -
                brudne czy nie - i zapycha kibel. Tu muszę dodać, że w ciągu
                ostatniego półrocza nastąpił znaczny postęp, bo przedtem miałam całą
                łazienkę obryzganą mokrym, klejącym się do wszystkiego żwirkiem. W
                związku z tym nie mogę się doczekać, kiedy mała pójdzie do
                przedszkola, a ja wrócę do normalnej roboty.
                • joanna35 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 14:09
                  malila napisała:

                  > Ja też nie wiem, skąd to skupienie na sprzątaniu. Dla mnie sprawa
                  > jest jasna: jeśli jedno ze współmałżonków rezygnuje z pracy na
                  > rzecz zajmowania się dzieckiem. To właśnie owo zajmowanie się
                  > dzieckiem jest głównym zajęciem rodzica.

                  Malila masz całkowitą rację i owo zajmowanie się dzieckiem nazywa
                  się urlopem WYCHOWAWCZYM, a nie wypoczynkowym.
                  • makurokurosek Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 18:47
                    urlop wychowawczy trwa do 3 urodzin dziecka
    • bozenna1979 modelowa rodzina 06.06.08, 10:34
      pippżyc błendy! wink
      chyba w kazdej rodzinie tak sie zdarza. faceci nie sa swietymi krowami zeby nic poza praca nie robic,ale kultura/obyczaje od wiekow pozwalaja na wyslugiwanie sie zona. awantura tego nie zmieni,tylko pranie mozgu wink z wlasnego doswiadczenia wiem, ze jak nie umyjesz kibla, wanny, podlogi, kurzy nie zetrzesz sama to maz i tak nic nie zauwazy i uzna ze nie trzeba tego robic.
    • chicarica Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 11:57
      Do tych co wsiadły na dziewczynę:
      OK, mąż pracuje, zarabia na rodzinę. Tylko, że on ma urlop, wolne niedziele,
      zapewne soboty i popołudnia też.
      A kiedy wolne ma autorka wątku?
      Praca w domu to jest robota 24/7/365. Nie ma wytchnienia, dziecka nie da się
      wyłączyć na dzień czy dwa. Facet naprawdę mógłby ruszyć dupsko i trochę pomóc w
      tym prowadzeniu domu.
      • makurokurosek Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 12:47
        Trudno powiedzieć jak jest u autorki postu, ale w większości rodzin wolne soboty
        , niedziele i urlop przeznacza się na wspólne spędzanie czasu.
        • chicarica Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 12:51
          Jasne, ale w te soboty, niedziele, urlopy ktoś musi zrobić i podać obiad,
          wykąpać dziecko, ubrać je...
          • makurokurosek Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 13:09
            Czterolatek ubiera sie sam, chyba że jest niepełnosprawny ale o tym autorka nie
            pisała, umyć sie tez potrafi. A co do obiadu jedno gotuje drugie bawi się z
            dzieckiem, lub sprząta, dość logiczne jak dla mnie
            • kropkacom Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 13:20
              Nie wszystkie czterolatki obierają sie na tyle sprawnie żeby pomoc matki była
              zbędna.
              • makurokurosek Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 18:50
                mam trzylatkę która potrzebuje mojej pomocy tylko do zapięcia guzików, i to po
                10 minutach gdy sama się z nimi pomęczy ( zresztą coraz sprawniej idzie jej
                zapinanie, więc nie sądzę by w wieku czterech lat wymagała mojej pomocy przy
                zapięciu guzików)
            • joanna35 Re: Bo twoim obowiaskiem jest zajowanie sie domem 06.06.08, 14:16
              Widocznie dla męża autorki wątku nie jest to takie logiczne
              skoro "on pracuje , a jej obowiązkiem jest zająć się domem" i całą
              resztą bez rozbijania tygodnia na dni pracujące i wolne od
              obowiązków zawodowych.Makurokurosek ta rozmowa przypomina trochę
              rozmowę ślepego z głuchym o kolorach, a Ty nie chcesz czy nie możesz
              (brak doświadczeń)zrozumieć nie tylko autorki wątku, ale i innych
              dziewczyn, które postrzegają życie w innych barwach niż czarno -
              białe. Do tanga zawsze trzeba dwojga i bardzo rzadko bywa tak , że
              tylko jedno jest "be".
              • makurokurosek odp 06.06.08, 19:00
                skoro autorka wątku dwa tygodnie temu sprzątała mieszkanie, to prawdopodobnie
                jej mąż w tym czasie zajmował sie dzieckiem. Chyba nie ma innego wyjaśnienia na
                fakt ze autorka może zrobić gruntowne sprzątanie w weekend, podczas gdy pobieżne
                sprzątanie w tygodniu sa już problemem. No chyba że na czas gruntownego
                sprzątania w weekend oddelegowała córkę do dziadków lub domu dziecka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka