no szlak mnie trafi dziwczyny ,nosi mnie dzisaj caly dzien a to
zaczelo sie od tego....
2 tyg.temu sprztanelam kuchnie i wogole caly dom na blysk...teraz
chcialam zeby mi maz troche pomogl(w spominalam mu juz od soboty)
zeby chociarz kuchnie ograrna ja juz podlogi pomyje a on ze pozniej
pozniej a dzisaj juz nie wytrzymalam i zaczelam sie wydzierac na
niego ze muglby mi pomuc troche a on ze moim obowiazkiem jest sie
zajmowanie domem a on pracuje(ja siedze w domu Z 4 LETNIA CORKA).- I
NIC NIE ROBIE-JAK ON TAK OZNAJMI!!DOSLOWNIE TAK SIE WPIENILAM ZE
SZKO!!KU**A OBIADU Z 2 DNI NIE DOSTANIE TO SIE NAUCZY SZANOWAC I
DOCENIAC MNIE!AZ Z TEGO WSZYTKIEGO SIE POPLAKALAM...moze ja
rzeczywiscie nic nie ronbie???

((