titta4
05.06.08, 09:03
Zainspirował mnie wątek o rozwodach- wiele z Was operuje stereotypami typu
kobieta te z jest winna,łatwiej sie rozwiesc, kobiety te ż opuszczają....to
wszystko prawda ale nie cała...Taka historia:Małżeństwo z 10 letnim stażem,
ona energiczna ekstrawertyczka ale tez bardzo wrażliwa i otwarta, on zamkniety
w sobie bardzo zaangażowany w dom.Dwoje dziecie uwielbiających tatę, wspólne
plany, każda chwila spędzana razem-sielanka. Nagle szok- ona odkrywa że mąz
załozył na portalu erotycznym ogłoszenie że szuka kochanki..."dyskrecja
zapewniona"Dramat. łzy,ciężkie rozmowy....on przysięga że nic nie zrobił, że
to było chwilowe....ona wybacza- ale juz tak nie ufa.Po trzech miesiącach
dowiaduje się, że mąż ma drugą skrzynkę ( a przysięgał że nie ma), "włamuje
sie na nia bo oczywiscie on "zapomniał hasłą a wogóle to jej nie uzywał" a
tam mail sprzed dwóch dni "Hej, możemy to powtórzyć, odezwij sie bo nie
odbierzasz telefonu".Szok, niedowierzanie....wyrzuca go z domu, on codziennie
przyjeżdża do dzieci wciąz pełniąc role wspaniałego ojca, ona płacze i nie
umie sobie z tym poradzic.On naciska na powrót bo nie ma gdzie mieszkać.I
pytanie- czy rozwód jest zły? Czy ona ma prawo zabrać dzieciom wspaniałego
ojca?Co byście zrobiły?