Dodaj do ulubionych

a co powiecie na to?A propos rozwodów

05.06.08, 09:03
Zainspirował mnie wątek o rozwodach- wiele z Was operuje stereotypami typu
kobieta te z jest winna,łatwiej sie rozwiesc, kobiety te ż opuszczają....to
wszystko prawda ale nie cała...Taka historia:Małżeństwo z 10 letnim stażem,
ona energiczna ekstrawertyczka ale tez bardzo wrażliwa i otwarta, on zamkniety
w sobie bardzo zaangażowany w dom.Dwoje dziecie uwielbiających tatę, wspólne
plany, każda chwila spędzana razem-sielanka. Nagle szok- ona odkrywa że mąz
załozył na portalu erotycznym ogłoszenie że szuka kochanki..."dyskrecja
zapewniona"Dramat. łzy,ciężkie rozmowy....on przysięga że nic nie zrobił, że
to było chwilowe....ona wybacza- ale juz tak nie ufa.Po trzech miesiącach
dowiaduje się, że mąż ma drugą skrzynkę ( a przysięgał że nie ma), "włamuje
sie na nia bo oczywiscie on "zapomniał hasłą a wogóle to jej nie uzywał" a
tam mail sprzed dwóch dni "Hej, możemy to powtórzyć, odezwij sie bo nie
odbierzasz telefonu".Szok, niedowierzanie....wyrzuca go z domu, on codziennie
przyjeżdża do dzieci wciąz pełniąc role wspaniałego ojca, ona płacze i nie
umie sobie z tym poradzic.On naciska na powrót bo nie ma gdzie mieszkać.I
pytanie- czy rozwód jest zły? Czy ona ma prawo zabrać dzieciom wspaniałego
ojca?Co byście zrobiły?
Obserwuj wątek
    • anetina Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:08
      rozwód jest dla rodziców
      rozwodząc się z żoną mąż ma nadal obowiązek być tatą

      małżeństwo się nie udaje, zona już nie ufa mężowi
      ale dla dzieci nie mają prawa i obowiązku tego dalej utrzymywać
      rozwodzą się ze sobą
    • luxure Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:11
      "Czy ma prawo zabrać dzieciom wspaniałego ojca"? No proszę Cie...
      Powiedz że żartujesz. Mąż nie tylko ją zdradził, ale kłamał w żywe
      oczy. Wyobrażasz sobie odbudować wspólne życie po czymś takim? Bo ja
      nie.
      I jeszcze jedno rozwód nie jest przeszkodą żeby dzieci nadal miały
      ojca.
    • titta4 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:26
      Tak, ale...on tłumaczy to tym że nie umie sobie z tym poradzic ,że ma problem,że
      tylko seks, że pójdzie na terapię...Na razie tylko mówi...
      • malila Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:29
        Na terapię to on powinien pójśc sam z siebie, a nie dopiero wtedy,
        jak ona go z domu wyrzuciła. To kiepska motywacja dla utrzymania
        związku.
        Poza tym ona NIE POZBAWIA dzieci ojca.
    • elza78 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:27
      rzeczywiscie wspanialy tato hehe - won!! smile
      ja bym wywalila na zbity pysk big_grin
      niech sobie mieszka pod mostem big_grinD
    • gryzelda71 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:34
      Ona nie zabiera ojca dzieciom,tylko rezygnuje z takiego męża.
    • iwles Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:40

      I własnie dzięki takim stwierdzeniom "czy ma prawo zabierać dzieciom
      ojca" całą winę i odpowiedzialność zwalasz na kobietę. Nawet więcej -
      dzieci będą święcie przekonane, gdyby to usłyszały, że to przez
      mamę się rozstali, a tatuś jest cacy i wpaniały, a mamusia beeee i
      wredna.

      No cóż, brakuje jeszcze, aby sąd orzekl rozwód z winy żony.
      paranoja.....
      • titta4 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:42
        Ale dzieci tak własnie pomyslasad(((Bo to jej decyzja.A jmusiałaby im powiedzieć
        jakim jest łajdakiem- a tego przeciez nie wolno robić, prawdauncertain
        • gryzelda71 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:45
          Dlaczego nie powiesz co jest przyczyna rozstania?
          • titta4 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:46
            Osmiolatce?I czterolatce?I tak jej sie świat zawaliłsad((((((
            • gryzelda71 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:54
              A co ma zrobić skoro tatuś udaje pokrzywdzonego?
        • iwles Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:48

          skoro tatuś jest takim wspaniałym tatusiem, powienien dzieciom
          wytłumaczyć (niekoniecznie wdając się w sczegóły), że rozstanie jest
          z JEGO winy.
          W przeciwnym razie zachowuje się jak zwyczajna świnia.
          • marina2 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:52
            w najnowszych Charakterach jest bardzo fajny artykuł na ten
            temat.polecam bardzo bardzo.co można zrobić i jak.opisane
            schematy,przykłady jak ludzie sobie radzą z wybaczeniem i
            rozstaniem.
          • gryzelda71 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:53
            Bo jest świniąsmile
          • bsl Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:54
            tatuś to dzieciom zapewne sprzeda bajkę , ze on bardzo chce z nimi
            być, ale mama go wywaliła
            a to czy bedzie ojcem dla dzieci to sie przekona i ona i dzieci za
            czas jakiś

            i jeszcze jedno , czy to ze matka bedzie płakać po kątach i szarpać
            się z chłopem bedąc razem nie jest gorsze dla dzieci ??
            bo wątpię żeby umiala wymazać z pamięci to co gośc odstawia i życ z
            nim długo i szczęsliwie
    • hrabina_murzyna Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 09:58
      Nie no jasne, bo jak się nie ma dzieci to się można rozwieść, ale
      jak już są to kobieta nie jest kobieta tylko matką i prawa nie ma
      pomyśleć inaczej, nie? Kurcze głupia polska mentalność. Gadasz jak
      moja mama, dla dzieci, dla ich dobra bla bla bla. Tylko widzisz,
      małżeństwo nie sprowadza się tylko do roli spłodzenia dzieci i ich
      wychowania, to również zaufanie, miłość, sex itd.. Osobiście nie
      wyobrażam sobie bycia z mężem, który zdradził. Nie umiałabym, nie
      mogłabym po tym wszystkim cieszyć się seksem. Nigdy!I z całą
      pewnością nie miałabym poczucia zabierania ojca dzieciom. Ojcem to
      się jest zawsze, niezależnie od okoliczności.
      • titta4 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 10:01
        Nie mam "polskiej mentalności" tylko widzisz....jeśli w domu jest źle, są
        kłótnie, ciche dni to jest jakis argument- dzieci kochane przynajmniej nie
        bedziecie słuchac kłótni itp....a tu? Jaki argument?
        • bsl Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 10:04
          dzieci nie są ślepe i głuche ,czują więcej niz ci sie wydaje
        • gryzelda71 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 10:08
          Czemu nie można powiedzieć prawdy?że tatuś zdradzał.
          • iwles Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 10:13

            Dlaczego ?
            bo pewnie święty obrazek świętego tatusia spadłby z wielkim hukiem.
            A że teraz tatuś podkopuje autorytet mamusi - to jest widocznie OK.
            • sir.vimes Częsty problem 05.06.08, 13:34
              przy rozwodach z powodu zdrady. Nie mówi sie dzieciom prawdy pozostawiąjac opcję
              zastanawiania sie "co ammusia zrobiła nie tak", "mamusia jest niedobra bo
              wyrzuciała tate z domu" i oczywiście pole do manipulacji świni, która zawiniła a
              chce udawać ofiarę. A to tez niestety jest częste.

              I dzięki takiej postawie "chronione" przed "nieprzyzwoitą" prawdą dzieci mają
              zapewnione problemy ze sobą nie tylko w dzieciństwie ale i w dorosłym życiu
              (dziewczyny , które ładują się w chore, toksyczne związki to niestety bardzo
              często córki "świętych" i manipulujących zdrajców.)
              • titta4 Re: Częsty problem 05.06.08, 13:36
                Włąsnie tego sie boję....sad(((bo starsza nie daje spokoju, próbuje mediować aż
                sie mi serce kraje...
                • sir.vimes powiedzieć prawdę 05.06.08, 14:04

                  zreszta, w wielu sytuacjach najprostsze rozwiązania sa dobre.

                  Zwyczajnie, nie kłamać - ale tez nie obraczać małej główki zbednymi szczegółami.

                  Wyjasnić co to jest związek - że opiera sie na takich i takich zasadach i po
                  złamaniu tych zasad istnieć nie może, bo to ważne zasady. Upewnić dziecko, że
                  nie ma w tym jego winy i ze będzie spotykać tatę i spędzać z nim czas tak często
                  jak będzie to możliwe.

                  I tak jest to ytuacja bardzo dla dzieci trudna - nie warto komplikować jej
                  dodatkowo kłamstwami, możliwością manipulacji faktami, zostawianiem pola dla
                  domysłow i samooskarżeń dzieci itp.
        • iwles Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 10:10

          To tylko kwestia czasu, aby brak zaufania dał o sobie znać. Wybaczyć
          można, raz - spróbować zaufać i odbudować związek, przy kolejnym
          oszystwie - sił na odbudowę już jest dużo mniej. No powiedz, ile
          razy mozna ? Gdzie jest granica ?

          A dzieci mają patrzeć, jak mamusia kontroluje tatusia, jak rozlicza
          z każdej nieobecności, jak dostaje wariacji, gdy tatuś się spóźnia,
          jak zagląda mu przez ramię, gdy ten siedzi przy komputerze, jak do
          tego dojdą kłótnie, ciche dni, wypominki, złosliwości (bo czasami
          trudno będzie pohamowac emocje), jak atmosfera miłości i ciepła z
          domu wycieka....
          I jak to się przełoży na dzieci, które niczym radary odbierają
          wszystko, co się w domu dzieje wszystkimi zmysłami.
        • hrabina_murzyna Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 10:24
          A po co do cholery obarczać ojca czy matkę winą? Jaki w tym cel?
          Chyba tylko taki, żeby mamusia poczuła ulgę. Kurna nie wystarczy
          powiedzieć, że rodzice nie mogą się porozumieć, że będą szczęśliwsi
          bez siebie.
          • gryzelda71 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 10:31
            To uważasz,że ojciec nie zawinił?No daj spokój.
            • hrabina_murzyna Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 13:24
              Zawinił, ale do czego to dzieciom potrzebne. To co się stało między
              matką a ojcem dzieci na tym etapie nie dotyczy i dla zdrowych
              relacji w rodzinie powód rozstania bym delikatnie zataiła. Z czasem
              dzieci same zaczną pytać, dorastać i wtedy jest na to czas, nie
              teraz.
              • sir.vimes Właśnie jest to dzieciom potrzebne 05.06.08, 14:06
                Kłamstwa i niedomówienia - po prostu sa złe.

                Tata zrobił źle - dziecko jest w stanie to zrozumieć.

                Info "nie mogliśmy się porozumieć " zostawia dziecku pole do szukania winy w
                sobie i innych problemów.

                A informacja , ze tata nie sprawdził się jako mąż nie przekreśla miłości dziecka
                i chęci kontaktu.
                • hrabina_murzyna Re: Właśnie jest to dzieciom potrzebne 05.06.08, 20:45
                  To nie tak. Po co 4-latkowi wiedza, że tata zawinił, źle zrobił? No
                  po co? Rodzice nie dogadują się, przestali się lubić, ale nadal są
                  dla dzieci mamą i tatą. Ot tyle wystarczy. Z czasem dzieci zaczną
                  pytać i można powiedzieć więcej. Powiedzenie prawdy teraz
                  zdecydowanie bardziej skomplikuje sprawę. Dziecko jest za małe, aby
                  to zrozumieć, może wyrażać niechęć na spotkania z tatą, bo ten
                  skrzywdził mamę. Dać dziecio czas, bo dla nich to bardzo trudne i
                  nie ma sensu tego pogłębiać.
                  • sir.vimes Re: Właśnie jest to dzieciom potrzebne 05.06.08, 21:56
                    Po co 4-latkowi wiedza, że tata zawinił, źle zrobił?


                    Choćby po to by nie szukał winy w sobie.

                    "Przestali się lubić" wydaje mi się dużo bardziej drastyczne i tragiczne niż prawda.

                    Dziecko zna pojęcie zasad - umie zrozumieć , że złamanie zasady ma konsekwencje.
                    Enigmatyczne "przestali się lubić" moze zaowocować zadawaniem SOBIE pytań w
                    stylu "co zrobią gdy przestaną lubić MNIE?", "czasem nie lubię mamy - czy to
                    znaczy, ze musze mieszkać gdzieindziej" itp itd.

                    I wyraźnie, wbrew temu co sugerujesz, napisałam, ze trzeba dziecku powiedzieć -
                    tata złamał zasady (dotyczące małżeństwa) a nie "skrzywdził mamusię" czy "jest
                    złym człowiekiem".
                    • hrabina_murzyna Re: Właśnie jest to dzieciom potrzebne 05.06.08, 22:43
                      Rownie dobrze może powiedzieć "złamałem zasady" teraz mama wyrzuci
                      mnie z domu. Takie sytuacje są zawsze najgorsze dla dzieci i cobyśmy
                      nie powiedzieli dzieci i tak odczują brak rodziny, niestety. Ale
                      jeżeli rodzice już się na ten rozwod zdecydowali to oboje powinni to
                      dzieciom wytłuaczyć i pomoc im się odnaleźć w tej sytuacji, a nie
                      obrzucać się błotem i klepać czyja racja lepsiejsza. W sumie to o to
                      samo nam chodziłosmile
                      • sir.vimes Re: Właśnie jest to dzieciom potrzebne 06.06.08, 12:44
                        > Rownie dobrze może powiedzieć "złamałem zasady" teraz mama wyrzuci
                        > mnie z domu.

                        Nie. Bo dziecko nie jest mężem ani żoną rodzica i nie może złamać zasad
                        dotyczących bycia małżeństwem.


    • karola1008 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 10:03
      Mój mąż jest wspaniałym ojcem, ale w takiej sytuacji to naprawdę nie
      wiem, czy chciałabym z kimś takim żyć. Na pewno bym porozmwaiała i
      zapytała dlaczego tak szuka dodatkowych wrażeń, gdzie tkwi problem,
      może w rutynie naszego współzycia? MOze terapia małżeńska pomogła by
      ten problem rozwiązać? A przede wszytskim musiałabym nauczyć się żyć
      z człowiekiem, który mnie zdradził. Jakbym nie mogła, to bym się z
      nim rozstała. A temu, co by mi zadał pytanie, czy mam prawo odberać
      dzieciom wspaniałego ojca, to mówiąc krótko i dosadnie-kazałabym się
      walić. Jest to przerzucanie odpowiedzialności na stronę już i tak
      pokrzywdzoną przez wspołmałżónka. Generalnie uważam, że jak są
      problemy w małzeństwie, to najpierw należałoby coś zrobić, żeby je
      naprawić, a dopiero potem się rozstać i szukać wrażeń gdzie indziej.
    • kicia031 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 10:22
      Uwazam, ze sa 3 dobre powody do rozwodu: zdrada, uzaleznienie,
      przemoc. O pozostalych mozna dyskutowac.

      Uwazam tez, ze dzieci powinny byc poinformowane - oglednie i w
      sposob dostosowany do wieku, o przyczynie rozwodu. W miare
      dorastania moga sie dowiadywac coraz wiecej o sytuacji jesli beda
      tym zainteresowane.
    • mma_ramotswe Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 13:47
      Ciekawy ten stereotyp, u nas funkcjonuje dokładnie przeciwny
    • ma_dre Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 17:34
      ...aotem smiszesz wszystko co ponizej twego postu, pomascisz i napiszesz
      harlequina...
    • deodyma Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 18:23
      nie dziwie sie kobiecie bo swojego meza tez bym wygnala z chalupy. a czy ona
      zabiera dzieciom wspanialego ojca? oni razem byc nie musza, ale dzieci ojca maja
      nadal. zreszta po co by byla ta farsa? ze wzgledu na dzieci? w koncu te dzieci
      czegos sie domysla i beda patrzyly na klotnie rodzicow, lzy matki. po co im to?
    • gooochab Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 21:44
      Ktos kiedys powiedzial bardzo madre zdanie.... najlepsze, co ojciec
      moze zrobic dla swoich dzieci- to kochac ich matke!!!

      Chyba nie bede juz komentowac.
      • titta4 Re: a co powiecie na to?A propos rozwodów 05.06.08, 22:28
        Dziś rozmawiałam ze starszą- powiedziałam jej że Tata zawiódł moje zaufanie i
        złamał powaznie zasady, ale nie wiem czemu to zrobił- byc moze jak sie dowiem to
        będę mogła coś więcej powiedzieć.I obiecałam,ze zrobię co w mojej mocy żeby
        uratować rodzinę, ale nie wszystko jest w mojej mocy i moze sie to nie udać.Ale
        nigdy nie przestanie byc jej ojcem i będzie ja kochał.I że naturalne jest to że
        jej z tym źle,że ma prawo kochac Tate bez wzgledu na to co zrobił.Myśle że
        zrozumiała....a on powiedział że pójdzie jutro do specjalisty...zobaczymy....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka