jeden_kurczak
06.06.08, 13:26
Zła jestem jak rzadko, mój syn był wczoraj u swojego kolegi z przedszkola,
znamy się od dwóch lat od kiedy nasze dzieci zaczeły chodzić do wspólnego
przedszkola. Rodzice kolegi, SUPER, tacy jakich ja najbardziej lubię. Zdaje
się katolicy ale nigdy nikt z nas na ten temat nie rozmawiał. Ale kilka dni
temu przyjechała do nich z wizytą babcia czyli matka ojca kolegi. Nigdy jej
nie poznałam bo przez dwa lata nic o niej nie było wiadomo. No i odbieram moje
dziecko wieczorem i zaraz po wejściu do samochodu mały pyta ,,a dlaczego my
nie chodzimy do kościółka". Zaczełam dopytywać skąd to pytanie no i co się
okazuje, że ,,babunia" przeprowadziła super śledztwo
1. jakie zna paciorki
2. czy rodzice się kłócą bo jak się kłócą to dlatego że nie chodzą do kościoła
3. gdzie pracuje tatuś, czy mamusia tylko siedzi w domku i nie pracuje.....
pewnie tych pytań było więcej ale dziecko odpadło zaraz po wejściu do domu i
już nie podzielił się ze mną resztą.
Mój mąż mówi żeby zapomnieć o sprawie bo tej babki już nigdy w życiu na oczy
nie zobaczymy, ale mnie od wczoraj nosi, najchętniej poszłabym do znajomych i
tej starej raszpli nawymyślała tylko czy to by coś dało????????????//