niepracujące matki

09.06.08, 22:04
Jest taki stereotyp, że matka, która nie pracuje jest świetną, poświęcającą
się całkowicie matką, oddaną jedynie swojemu dziecku. Natomiast moje ( i moich
pracujących koleżanek) spostrzeżenia weryfikują ten pogląd. Nie twierdzę, że
wszytskie niepracujące matki są złe, jednak często widzimy takie oto sytuacje:
jesteśmy z koleżanką z dziećmi na placu zabaw- jak dzisiaj. Wokół nas same
te"dobre, niepracujące matki" i co widzimy ? i co słyszymy? Jedna tylko do
drugiej: "kuuu chuuuu" z papierosem w ręku, do dziecka zwracają się
koszmarnie, widać, że dziecko tylko je denerwuje. Są zniecierpliwione i tylko
odburkują dzieciom. Ich jedyne tematy to: dom, pranie, sprzątanie, ciąża
jednej, ciąża drugiej i tak w kółko. żadnych zainteresowań ani ambicji. "To są
te matki mające tyle czasu dla dzieci"- myślę sobie. Wbrew pozorom nie jest to
jakaś pijacka patologia. Są one po prostu.... proste. Myślę sobie dalej i
rozmawiam z koleżanką: co taka matka przekaże dziecku? sama nie pracuje,
siedzi w domu, dziecko widząc taki obraz , samo nie będzie miało większych
ambicji. Nie mając kontaktu z ludźmi, zawodem, taka matka "gnuśnieje", nie ma
z nią o czym rozmawiać, nie ma swojego-innego oprócz domu i dzieci zajęcia.
Teraz patrzę na matki pracujące. Zadowolone, spełnione, poszerzające
horyzonty, rozwijające się. Mające duża ciepliwość do dzieci, ceniące każdą
minutę czasu z nimi spędzaną, umiejące uczyć od małego angielskiego i
francuskiego, rozwijające ich zainteresowania. Tylko nie piszcie, że mozna
rozwijać się w domu... bo nie mając kontaktu z normalną pracą, ludźmi, nie
mając takiego celu, że wiesz, że musisz iśc do pracy, wyszykować sie,
przygotować, coś przeczytać- nie robisz tego regularnie. Od razu zaznaczam, że
są to MOJE spostrzeżenia i nie twierdzę, że KAŻDA matka niepracująca jest
taka, ale duża ilość. I nigdy nie uwierzę w to, że matka będąca non stop w
domu to dla dziecka zawsze jest lepsze niż matka, która pracuje. Najważniejsze
to mama zadowolona, szczęśliwa i przekazująca to szczęście dziecku wink
    • sanna.i Re: niepracujące matki 09.06.08, 22:08
      O, znowu wróciła.
      Marysia czyli Wiktorka, wraz ze swoją obsesją na punkcie matek pracujących w domu.
      Miałaś chyba karierę robić w Stanach? Jako niańka do dzieci.
    • mama_kotula Re: niepracujące matki 09.06.08, 22:11
      <ZIEEEEEEEEEEEW>
      "...ale to już byyyyyłooooo..." <nuci>
    • eilian Re: niepracujące matki 09.06.08, 22:17
      Wbrew pozorom nie jest to
      > jakaś pijacka patologia. Są one po prostu.... proste.

      Sama sobie zdiagnozowałaś, to jest kwestia charakteru a nie tego, czy się
      pracuje czy nie, te kobiety pracując, zachowywałyby się prawdopodobnie tak samo.

      co taka matka przekaże dziecku? sama nie pracuje,
      > siedzi w domu, dziecko widząc taki obraz , samo nie będzie miało większych
      > ambicji. Nie mając kontaktu z ludźmi, zawodem, taka matka "gnuśnieje", nie ma
      > z nią o czym rozmawiać, nie ma swojego-innego oprócz domu i dzieci zajęcia.

      Ale to czy matka jest dobrą matką czy nie lub czy jest dla dziecka autorytetem,
      nie decyduje fakt pracy zawodowej bądź jej braku! To też jest kwestia
      charakteru. I wypraszam sobie, jestem aktualnie niepracująca zawodowo i w żadnym
      razie nie czuję się zgnuśniała, wręcz przeciwnie, mam czas na różne rzeczy na
      które nie miałam pracując.
      Zresztą, było już o tym setki razy. To co napisałaś na końcu jest dobrą
      puentą:"Najważniejsze
      > to mama zadowolona, szczęśliwa i przekazująca to szczęście dziecku" - i niech
      każdy realizuje to na własny sposób. Jednym odpowiada praca zawodowa, innym nie.
      Proste.

      p.s.
      bo nie mając kontaktu z normalną pracą, ludźmi, nie
      > mając takiego celu, że wiesz, że musisz iśc do pracy, wyszykować sie,
      > przygotować, coś przeczytać
      To zależy jaką się ma pracę... Myślę, że np. panie sprzątaczki raczej nie muszą
      nic czytać (nikogo nie obrażając ofkors), no chyba, że dla Ciebie taka kobieta
      nie podlega pod klasyfikację "matka pracująca zawodowo"
    • bea.bea Re: niepracujące matki 09.06.08, 22:17
      niech już w koncu zacznie padac deszcz...

      bo co niektórym nadmiar slonca szkodzi....

      ,oze weź do tej piaskownicy parasol...albo załóz cos na głowe...bo nie tylko
      dzieciom udar szkodzi...
      • kropkacom Re: niepracujące matki 09.06.08, 22:21
        Ej, coś mi nie pasuje. To podobno niepracujące miały mieć kompleksy i takie
        wątki zakładać smile)
    • joanna35 Re: niepracujące matki 09.06.08, 22:20
      marysia_wroc napisała:

      Najważniejsze
      > to mama zadowolona, szczęśliwa i przekazująca to szczęście
      dziecku wink
      Rozumiem, że monopol na to wszystko ma li tylko i jedynie matka
      pracująca? Takich postów na forum co chwilę jest multum, więc nie
      wiem po co kolejny - chciałaś się dowartościować? Napisałaś post,
      który jest po prostu obraźliwy i jeżeli wszystkie mamy pracujące są
      tak "złożone"(jak niepracujące zawodowo proste)to gratuluję. Wiesz,
      być może matka niepracująca zawodowo przekaże dziecku to wszystko co
      napisałaś, ale na pewno nie przekaże tego co Ty - pogardy dla
      kobiety, która ośmieliła się wybrać inaczej, łatwości w ocenie ludzi
      i ich wyborów na podstawie wizyty w piaskownicy. Biedna jesteś z
      tym swoim zadowoleniem, spełnieniem, poszerzaniem wiedzy i
      rozwijaniem się. A swoja drogą papier toaletowy też się rozwija.
      • joanna35 Re: niepracujące matki 09.06.08, 22:22
        Niepotrzebnie tak się zagotowałam, ale dawno mnie nie było na
        forum....sad
      • miarka71 Re: niepracujące matki 09.06.08, 22:22
        Zgadzam się z Joanną35
        • fogito Re: niepracujące matki 09.06.08, 22:27
          niezły tekst z tym papierem smile
          a przy okazji - czy ktoś widział niepracująca matkę - chyba w
          szpitalu ;O
      • marysia_wroc Re: niepracujące matki 09.06.08, 23:56
        "A swoja drogą papier toaletowy też się rozwija."

        To było megainteligentne, jak na to wpadłaś ??? musisz być niesłychanie mądra big_grin

        Napisałaś post,
        > który jest po prostu obraźliwy i jeżeli wszystkie mamy pracujące są
        > tak "złożone"(jak niepracujące zawodowo proste)to gratuluję. Wiesz,
        > być może matka niepracująca zawodowo przekaże dziecku to wszystko co
        > napisałaś, ale na pewno nie przekaże tego co Ty - pogardy dla
        > kobiety, która ośmieliła się wybrać inaczej, łatwości w ocenie ludzi
        > i ich wyborów na podstawie wizyty w piaskownicy.

        Znowu potwierdza się reguła, że polacy nie potrafią czytać ze zrozumieniem.
        Przeczytaj mój post raz jeszcze, bo widzę, że nawet moje drukowane litery nie
        pomogły, ponieważ napisałam, że nie Każda i mówiłam o tych kobietach z placu
        zabaw a nie o WSZYSTKICH
        • net79 Re: niepracujące matki 10.06.08, 00:19
          Acha !!! to nie te co siedzą w domach puste są, tylko te leniwe co to im się nie
          chce w dziecko cały dzień arytmetyki, geometrii, szwajcarskiego i życia w
          rodzinie tłuc... zamiast tego na placach zabaw siedzą i narażają się na
          śmieszność wobec zawsze czujnych, o regularnie ćwiczonym umyśle w swej
          wymagającej robocie, wykształconych MamsmileBadania i statystyki zostały
          przeprowadzone na grupie mam pracujących i nie pracujących w stosunku 4:7 na 83
          % najpopularniejszych placów zabaw dla dzieci,po godzinie 17 w dni robocze oraz
          losowo w weekendysmile
        • joanna35 Re: niepracujące matki 10.06.08, 10:13
          Nadmierną wagę przywiązujesz do słowa "rozwój", chciałam Ci tylko
          unaocznić, że może mieć ono różne znaczeniasmile).
          > Znowu potwierdza się reguła, że polacy nie potrafią czytać ze
          zrozumieniem.
          > Przeczytaj mój post raz jeszcze, bo widzę, że nawet moje drukowane
          litery nie
          > pomogły, ponieważ napisałam, że nie Każda i mówiłam o tych
          kobietach z placu
          > zabaw a nie o WSZYSTKICH
          Owszem napisałaś. Słyszałaś o sferze pozawerbalnej w wypowiedzi?
          Sądząc po odpowiedziach forumek nie tylko ja nie doszukałam się w
          Twoim poście szacunku dla tych "innych" niepracujących matek.
          Marysiu droga dawno nie było mnie na forum, bo gdybym była i
          wiedziała wcześniej, że uwielbiasz tu w ten sposób mącić(co wynika z
          reakcji dziewczyn) to przeszłąbym nad Twoim postem do porządku
          dziennegosmile))
    • wieczna-gosia Re: niepracujące matki 09.06.08, 22:27
      wyobrazam sobie ekspedientke po 12 godzinach na nogach co z cierpliwoscia uczy
      dziecko angielskiego. Wyobrazam sobie te pania menager, ktora ucze, ktora ma 2
      dzieci i zajecia ze mna konczy 4 razy w tygodniu o 20, jak jej czas ma jakosc a
      nie ilosc (jest taka ilosc czasu poswiecana dzieciom, gdy jakos naprawde
      przestaje miec znaczenie).

      aleoczywiscie masz racje brak pracy to kanal, bagno, prusaki, papierosy i zdrady
      meza z pracujaca kolezanka.
    • kali_pso Czy to już sezon ogórkowy?;)P 09.06.08, 22:44
      Sądząc po tematach wątków dzisiaj na forum- w pełni...
      Ja tam nie chodzę już do pisakownicy i ze stereotypów się
      wyzwoliłamwinkP
    • net79 Re: niepracujące matki 10.06.08, 00:03
      big_grinDDD
      Rozumiem, że założenie jest takie, że te proste matki już do 18-stego roku życia
      dziecka swego, będą w tej piaskownicy lulki palićsmile I, że te pracujące tyrać do
      końca życia będąi konsekwentnie wszystkie, no może z małymi wyjątkami będą się
      wspinać po szczeblach kariery swej...
      Słusznem była gadka o szczęśliwej matce, a owa może być szczęśliwa gadając o
      praniu i piernikach, ale domyślam się, że to tylko taka wrzutka dla
      przyzwoitości. Nuda.
    • iwoniaw tak tak, masz rację 10.06.08, 00:24
      > Teraz patrzę na matki pracujące. Zadowolone, spełnione, poszerzające
      > horyzonty, rozwijające się. Mające duża ciepliwość do dzieci, ceniące każdą
      > minutę czasu z nimi spędzaną, umiejące uczyć od małego angielskiego i
      > francuskiego, rozwijające ich zainteresowania.

      Tak tak, rozwinięte są matki pracujące bez wyjątku. Ty na przykład jesteś żywym
      przykładem - ta logika wywodu, ten brak uogólnień, ten wreszcie jakże świeży i
      nie omawiany na forum temat...



      > Tylko nie piszcie, że mozna
      > rozwijać się w domu... bo nie mając kontaktu z normalną pracą, ludźmi, nie
      > mając takiego celu, że wiesz, że musisz iśc do pracy, wyszykować sie,
      > przygotować, coś przeczytać- nie robisz tego regularnie.

      Nie no, gdzieżbym pisała, że można rozwijać się w domu, coś ty? Matka
      spędzająca 10h poza domem i musząca zdążyć do pracy na określoną godzinę ma
      ponadto znacznie więcej czasu i możliwości "wyszykowania się" (cokolwiek by to
      miało znaczyć), że o lekturze nie wspomnę.

      Rzeczywiście, będąc zewnętrznie sterowalną, potrzebującą instrukcji i presji
      zewnętrznej do podstawowych działań, nie mającą wewnętrznej potrzeby czytania i
      normalnego wyglądu osobą, lepiej nie brać się za zajęcia, które cię przerastają
      - mądrze robisz, unikając tego błędu, który popełniły opisywane przez ciebie
      matki...
    • minerallna Re: niepracujące matki 10.06.08, 00:52
      marysia_wroc napisała:
      Nie twierdzę, że
      > wszytskie niepracujące matki są złe, jednak często widzimy takie oto sytuacje:
      > jesteśmy z koleżanką z dziećmi na placu zabaw- jak dzisiaj. Wokół nas same
      > te"dobre, niepracujące matki" i co widzimy ? i co słyszymy? Jedna tylko do
      > drugiej: "kuuu chuuuu" z papierosem w ręku, do dziecka zwracają się
      > koszmarnie, widać, że dziecko tylko je denerwuje. Są zniecierpliwione i tylko
      > odburkują dzieciom. Ich jedyne tematy to: dom, pranie, sprzątanie, ciąża
      > jednej, ciąża drugiej i tak w kółko. żadnych zainteresowań ani ambicji. "To są
      > te matki mające tyle czasu dla dzieci"- myślę sobie. Wbrew pozorom nie jest to
      > jakaś pijacka patologia. Są one po prostu.... proste.

      Sadze,ze mieszkasz w jakiej bardzo patologicznej dzielnicy a chcesz uchodzic za lepsza niz reszta wspolmieszkancow.

    • beniusia79 Re: niepracujące matki 10.06.08, 07:33
      glupoty piszesz. poza tym skad wiesz, ze te panie nie pracuja?
      robilas wywiad czy jak? ja znam wiele pracujacych mama, ktore po
      pracy ida z dziecmi na plac zabaw i tez klna jak szewc.
      • beniusia79 Re: sie unioslam z rana 10.06.08, 07:39
        widze, ze pani chciala sobie nastroj poprawic w ten sposob.
        proponuje zmiane miejsca zamieszkania... mysle, ze w jakiejs troche
        lepszej dzielnicy nawet te niepracujace mamy beda troszke lepiej
        sie artykulowac...
    • deodyma Re: niepracujące matki 10.06.08, 07:57
      ale belkotsmile ubawilam sie czytajac to cossmile
    • pade Re: niepracujące matki 10.06.08, 08:05
      Forumki napisały już wszystko, ja jeszcze tylko dodam, ze jeszcze 3
      miesiące temu byłam niepracująca, teraz jestem pracująca. Będąc
      niepracującą nie siedziałam całymi dniami w piaskownicy bo po prostu
      tego nie znoszę. Zresztą na moim osiedlu piaskownice sa pełne dzieci
      dopiero po 17.
      Obraz matek niepracujących, który przedstawiłaś jest bardzo
      obraźliwy i jesli chciałaś kogoś nim urazić to na pewno Ci się
      udało.
      Tak jak inne forumki proponuję zmienić miejsce zamieszkania.
      Czy pomyslałaś jaki wpływ na Twoje dziecko będzie miał obraz tych
      prostych, wulgarnych niepracujących matek?
    • denea Re: niepracujące matki 10.06.08, 08:06
      <zieeeeew>
    • echo1111 Re: niepracujące matki 10.06.08, 09:08
      Widocznie mieszkasz w jakiejś "lepszej" dzielnicy skoro masz takie
      obserwacje.
      I odnoszę wrażenie że szukasz usprawiedliwienia że nie masz czasu
      dla dziecka i pracę stawiasz na pierwszym miejscu. Czy uzyskawszy tu
      poparcie będziesz się czuła usprawiedliwiona? Będziesz się czuła
      lepszą matką?
      • guderianka Re: niepracujące matki 10.06.08, 09:13
        Chyba wiem co masz na myśli, też czasem zauważam takie mamy i z
        daleka przysłuchuję się ich rozmowom. Rozumiem co masz na myśli
        pisząc "proste". Faktycznie, niektóre takie są.Papierosek w ustach,
        przekleństwo co chwilę a dziecko samopas łupie innych bo mamuśki tak
        zapatrzone są w siebie i w konwerację,że nie zwracają na pociechę
        uwagi
        • mama_kotula Re: niepracujące matki 10.06.08, 09:28
          guderianka napisała:

          > Chyba wiem co masz na myśli, też czasem zauważam takie mamy i z
          > daleka przysłuchuję się ich rozmowom. Rozumiem co masz na myśli
          > pisząc "proste". Faktycznie, niektóre takie są.Papierosek w ustach,
          > przekleństwo co chwilę a dziecko samopas łupie innych bo mamuśki tak zapatrzone są w siebie i w konwerację,że nie zwracają na pociechę
          > uwagi

          Guderianko, ale to imho nie zależy od tego, czy mamusie pracują, czy nie. To raczej zależy od ogólnego poziomu wykształcenia, obycia i kultury smile
          Też znam takie matki, na moim podwórku jest taka silna grupa pod wezwaniem - 3 panie, dwie rozkładają towar w Kerfurze (czyli pracują, co burzy tezę o niepracujących=gorszych ;P), jedna jest bezrobotna od zawsze. Zachowują się tak, jak opisałaś. Jak niejaka Juleczka z Anią, natenczas 2,5-letnie, zaczynały rozwlekać po ziemi zawartość śmietnika, przez całe podwórko niosła się "KUUUUURRRRRRR....A, nie macie się gdzie bawić? do piaskownicy ale to już!!" - a mamusie dalej grzały dupy na ławeczce i łupały słonecznik.
          • guderianka Re: niepracujące matki 10.06.08, 09:47
            Guderianko, ale to imho nie zależy od tego, czy mamusie pracują, czy
            nie. To ra
            > czej zależy od ogólnego poziomu wykształcenia, obycia i kultury smile


            Ja myślę jednak,że to czy człowiek pracuje ma tu spore znaczenie.
            Człowiek przebywający w grupie, wykonujący jakąś pracę, ma swe cele,
            dążenia, poprzez zarabianie pieniędzy w pewien sposób
            dowartościowuje się. Wiele osób nabywa właśnie w pracy tzw.
            towarzyskiej ogłady, rozwija się a nie uwstecznia. Wiele mam,
            tych "prostych" niepracuje "od zawsze" a nie od 2-3lat. Są to osoby
            rozleniwione, których jedyną ambicją jest kawka z sąsiadką.
            Zauważ kotula,że używam sformułowań "są takie", " wiele jest" itp. I
            tak było jest i będzie-autorka Ameryki żadnej nie odkryła
            • joanna35 Re: niepracujące matki 10.06.08, 10:04
              Guderianko droga, pozwolę sobie polemizować i jednak mimo wszystko
              zgodzę się z kotulą, że to zależy od osoby, a nie od pracy. Kiedy
              pracowałam , w miejscu pracy byłam najwięcej czytającą osobą, poza
              zpodjęłam się redagowania gazetki, bo po pierwsze nikt tego nie
              chciał robić, a po drugie chciałam podzielić się z moimi pracującymi
              i nie mającymi czasu koleżankami zdobytą wiedzą odnośnie najnowszych
              osiągnięć w medycynie, poszczególnych jednostek chorobowych itp. I
              wiesz co ? Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć te, które zadały
              sobie trud , powiedzmy, mikrodoskonaleniazawodowego poprzez czytanie
              ww. informacji. Od siedmiu lat nie pracuję zawodowo i myślę, że
              czytam jeszcze więcej niż wtedy i to nie tylko dla przyjemności, ale
              także z medycyny, rehabilitacji, pedagogiki specjalnej, logopedii,
              psychologii. Owszem, życie tak mi się ułożyło, że MUSIAŁAM
              zrezygnować z pracy, ale dzięki tym samym okolicznościom poznałam
              dziedziny, których NA PEWNO nie znałabym pracując, bo po pierwsze
              ograniczyłabym się do doskonalenia tego co robiłam zawodowo, a po
              drugie byłabym zbyt zmęczona, żeby wieczorem po pracy i "odwaleniu"
              codziennych domowych obowiązków zajmować się dokształcaniem do 2.00
              w nocy wiedząc, że o 5.30 muszę wstać i zacząć ten kierat od nowa. I
              myślę, że takich matek niepracujących jest wiele. Natomiast wg. mnie
              czym innym jest rozwój zawodowy a czym innym przynioszenie kasy.
              Bardzo często jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
              • kropkacom Re: niepracujące matki 10.06.08, 10:08
                Moja mama w swojej pierwszej pracy nauczyła się pić i to nie wodę smile) A to była
                praca biurowa smile Ja sama byłam światkiem podobnych zachowań w urzędzie gdzie
                miałam przyjemność pracować.
              • guderianka Re: niepracujące matki 10.06.08, 10:27
                Joanno :

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=80644832&a=80661309
            • mama_kotula Re: niepracujące matki 10.06.08, 10:20
              > Człowiek przebywający w grupie, wykonujący jakąś pracę, ma swe cele, dążenia,
              poprzez zarabianie pieniędzy w pewien sposób
              > dowartościowuje się. Wiele osób nabywa właśnie w pracy tzw.
              > towarzyskiej ogłady, rozwija się a nie uwstecznia.

              Guderianko, ale to też zależy od tego, jaka to praca.
              Jeśli praca polega na nocnym rozkładaniu towaru w Tesco, a głównym tematem
              rozmów w pracy jest "jak to k...a nas podli kapitaliści wyzyskują, że każą
              pracować na zmiany i to za psie pieniądze" , to śmiem twierdzić, że się
              towarzyskiej ogłady nie nabędzie.

              Sama pracowałam czasowo właśnie przy rozkładaniu towaru i w magazynach w
              markecie - wierz mi, tam raczej człowiek słabo się rozwija, a integracja z grupą
              jest na zasadzie "mamy wspólnego wroga, który nas łupi". A praca nie jest
              dowartościowaniem, tylko na zasadzie "siedzę tu, bo muszę".

              Na to, jak się odnosi do dziecka, jakie ma się wobec niego plany i jak się
              realizuje swoje ambicje ma naprawdę wpływ bardzo wiele czynników. Poziom
              wykształcenia, rodzaj wykonywanej pracy, tradycje rodzinne, przekazywane z
              pokolenia na pokolenie, środowisko, w jakim się człowiek obraca i tak dalej. Ale
              zgadzam się, że wśród niepracujących mam jest więcej tzw. "prostych"... albo
              nie, może na odwrót - wśród "prostactwa" jest więcej niepracujących osób.
              • kropkacom Re: niepracujące matki 10.06.08, 10:25
                Kotula, wszystko zależy tak naprawdę tylko od tego jaki człowiek jest. Jak jest
                prosty i tylko kur.... potrafi powiedzieć to jaka praca to naprawi? Czy taka
                pani zostanie sekretarką w wielkiej korporacji? A inteligentna osoba zajmując
                sie dzieckiem zaraz traci na intelekcie?
              • guderianka Re: niepracujące matki 10.06.08, 10:26
                No właśnie, wszystko od czegoś "zależy".A to od człowieka, a to od
                rodzaju pracy, a to od środowiska. To oczywiste. Jestem daleka od
                generalizowania i stawiania wszystkich pod jedną kreską.Jednak fakt
                jest jeden i ty o nim również napisałaś :
                Ale zgadzam się, że wśród niepracujących mam jest więcej
                tzw. "prostych"... albo
                > nie, może na odwrót - wśród "prostactwa" jest więcej
                niepracujących osób.
                • mama_kotula Re: niepracujące matki 10.06.08, 10:48
                  > Jednak fakt jest jeden i ty o nim również napisałaś :
                  > Ale zgadzam się, że wśród niepracujących mam jest więcej
                  > tzw. "prostych"... albo nie, może na odwrót - wśród "prostactwa" jest > więcej niepracujących osób.

                  Guderianko, ale autorka wątku chciała wykazać, że fakt niepracowania powoduje, że człowiek taki a taki się staje, że się uwstecznia i tak dalej. Czyli że brak pracy przeważnie implikuje prostactwo.


                  A mnie chodzi o coś innego, jak już napisałam - na odwrót (czyli, posiłkując się kategoriami logicznymi - to najczęściej prostactwo implikuje brak pracy). Chodzi o to, że tzw. prostactwo - czyli to, o czym pisze autorka - nie wynika z tego, że się nie pracuje, tylko po prostu jest. A że z prostactwem bardzo często bezpośrednio związany jest brak pracy (są pewne środowiska, w których praca uważana jest jako "kara", jako coś do odbębnienia i nie przypisuje się tej pracy większej wartości - uznaje się ją wyłącznie jako źródełko kasy), to już inna bajka.
                  • guderianka Re: niepracujące matki 10.06.08, 10:52
                    Myślę,że autorka wątku poprzez dwa swoje inne wątki zawsze będzie
                    postrzegana jako ta, która ma coś przeciwko nieprawcującym matkom.

                    Poza tym-w tym wątku nie jest istotne źródło owego prostactwa ale
                    sam jego fakt, fakt który jest taki że :Niektóre niepracujące matki
                    są "proste".
                    • kropkacom Re: niepracujące matki 10.06.08, 10:55
                      > sam jego fakt, fakt który jest taki że :Niektóre niepracujące matki
                      > są "proste".

                      A pracujące nie bywają? Też NIEKTÓRE są proste.

                      Co do autorki wątku to mam wrażenie że jest bardzo monotematyczna.
                      • mama_kotula Re: niepracujące matki 10.06.08, 11:10
                        > Co do autorki wątku to mam wrażenie że jest bardzo monotematyczna.

                        Ja tam myślę, że po prostu ma klapki na oczach, poczucie misji i jest bardzo
                        zbulwersowana tematem, bo jej to sen z powiek spędza i ją męczy. Mnie by było
                        szkoda czasu na takie dywagacje, ale jej sprawa, jakie ma hobby tongue_out
                        • kropkacom Re: niepracujące matki 10.06.08, 11:11
                          Ma misję po prostu smile
    • marta_mamamaciunia Re: niepracujące matki 10.06.08, 09:14
      blablabla, chciałaś cuś mądrego napisać ale ci się nie udało...
      daleko posunięta nadinterpretacja. moderki: kasujcie takie
      blablaniny. /zieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeew i nuuudaaaaaaaaaaa/
    • majmajka Re: niepracujące matki 10.06.08, 09:23
      Hej, Marysiu, ja jestem "niepracujaca" i mam ochote Cie w kostke dotknac.
      A tak serio to daj na luz... Jasne, ze czasem mam dosc i zostawialbym to wszystko w trzy wiatry ( i wrocila oczywiscie steskniona po kilku godzinach). Jasne, ze czasem mam tak bardzo dosc, ze nawet mi sie plakac chce...Ale jak pomysle, jak maja te, ktore po pracywink musza zrobic to wszystko co ja...To ciesze sie, ze nie pracuje.
      A "kuuuu i chuuuu" z papierosem w reku...No wybacz.
    • luxure Re: niepracujące matki 10.06.08, 09:29
      > Teraz patrzę na matki pracujące. Zadowolone, spełnione,
      poszerzające
      > horyzonty, rozwijające się. Mające duża ciepliwość do dzieci,
      ceniące każdą
      > minutę czasu z nimi spędzaną, umiejące uczyć od małego
      angielskiego i
      > francuskiego, rozwijające ich zainteresowania.


      <lol> Po 24 godzinnym dyżurze mam w sobie mnóstwo cierpliwości i
      siły. Uczę syna angielskiego i łaciny.
      Echh widać że jesteśmy społeczeństwem nieprzystosowanym do nagłych
      upałów.
    • korusiar Re: niepracujące matki 10.06.08, 10:24
      marysia_wroc napisała:

      Najważniejsze to mama zadowolona, szczęśliwa i przekazująca to
      szczęście dziecku wink

      ...i to chyba najmądrzejsze słowa w całym Twoim wątku bo to jaka
      jest mama i co przekaże swojemu dziecku ABSOLUTNIE NIE ZALEŻY od
      tego czy pracuje czy nie!
    • net79 Re: niepracujące matki 10.06.08, 11:03
      Wiecie co, od lat szlajam się po placach zabaw w różnych godzinach i mam nieco
      odmienne zdanie... bywam też po siedemnastej i spotykam pracujące mamy, które
      reprezentują podobny poziom i są równie dobrymi kompankami do zabawi i
      dysputy... na 11 Pań znajdą się 2-3 nazwijmy to "Alieny"( zarówno w grupie
      przedpołudniowej, jak i po), które tylko zajmują ławkę, dymią i plotkują, ale
      zazwyczaj owe Damy nie integrują się z nazwijmy to "aktywnymi" mamusiami, więc
      nie wiem, czy w rzeczywistości nimi są, czy tylko opiekunkami i czy pracują w
      systemie zmianowym, czy też nie... jestem osobą dość otwartą i nie tracę okazji
      na ciekawe, choćby jednorazowe znajomości... nie wypowiadam sie też
      jednostronnie, gdyż znam smak, bycia pracującą mamą i też nie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja