mozambia80
11.06.08, 08:14
wczoraj moj maz stwierdzil, ze ja nie sprzatam w domu

Oczywiscie pranie,
mycie lazienek i gotowanie obiadu po pracy i po polozeniu spac dziecka to jest
to nic. Owszem, nie jestem pedantka, ale w domu nie jest brudno. Nie ma mnie
10 godz w ciagu dnia, wiec kiedy wracam z pracy chce troche czasu poswiecic
dziecku, wiec blysk w domu nie jest dla mnie priorytetem. On oczywiscie
pracuje ok 12 godz i to go usprawiedliwia, on nie musi nic robic w domu, bo
jest zmeczony. Dzisiaj rano on chcial sie kochac i jak powiedzialam, ze nie
mam ochoty bo sprzatalam wczoraj do pozna, jestem zmeczona, niewyspana i lece
do pracy, to on ... sie obrazil !!!! Na koniec rozmowy stwierdzil, ze nie chce
sie mu ze mna gadac. Boze, chyba tylko facet moze byc taki beznadziejny.
Poradzcie mi, jak mu teraz "dokopac"

co zrobic, zeby sie zreflektowal, ze
jest baranem

????