Dodaj do ulubionych

"Gosc w dom..."

15.06.08, 23:26
Bedzie o stosunkach na linii gosc-gospodarz.

Zainspirowal mnie watek Czajki o tesciowej. Kto ciekaw, ten przeczyta.
Zachowanie tesciowej - no comments, baba dala popis chamowy, ale nie w tym rzecz.

Urzekl mnie glowne pytanie watkowe: jak sie zachowac, jesli tesciowa
przyjdzie? Rady padaly rozne, ale zadna z osob - poza mna - nie wyrazila
cienia zdziwienia faktem, ze skoro kogos nie zapraszamy, to implikacja, ze
ktos jednak przyjdzie/moze przyjsc jest lekko absurdalna.

Wynika z tego, ze niezapowiedziane wizyty niezapraszanych gosci sa traktowane
jako rzecz zupelnie normalna, szczegolnie, jesli ci goscie to
rodzice/tesciowie/rodzina (przypuszczam, ze osobom spoza rodziny nie
starczyloby tupetu, zeby do kogos przychodzic bez zaproszenia, ale lektura co
poniektorych postow wskazuje, ze i tu moge sie mylic). Do tego stopnia
normalne, ze sie ich nawet nie zauwaza jako zjawiska i nie klasyfikuje jako
potencjalnego problemu.

Dla mnie osobiscie sytuacja, w ktorej gosc - wszystko jedno, czlonek rodziny,
czy nie - przychodzi bez uprzedzenia i zaproszenia, jest nie do pomyslenia.
Wszechswiat rownolegly. Zawsze sadzilam, ze prawo do decydowania, z kim i na
jakich warunkach sie spotykam we wlasnym domu i planowania kontaktow
towarzyskich, jest czyms oczywistym. Z obserwacji szerokiego grona znajomych
wynika, ze raczej nie jestem w swoich pogladach odosobniona...

A tu zonk. O co zatem chodzi? Naprawde uwazacie, ze niezapowiedziane wpadanie
"na kawke" jest czyms normalnym?
Obserwuj wątek
    • karimea Re: "Gosc w dom..." 15.06.08, 23:32
      nie uwazamy.
      czesto drzwi takim gosciom nie otwieram.
    • konwalka Re: "Gosc w dom..." 15.06.08, 23:32
      jest czyms cholernie nienormal;nym, masz rację
      ja niemal CODZIENNIE odbieram telefon pt: jestes w domu, bo ja tylko
      na chwilke, mam dla ciebie, dzieci coś tam, coś tam
      nie wiem juz, co ma robić
      nie skutkuje: jestem zmęczona, zaraz wychodze, sprzatam, przychodza
      goście
      nie wiem uncertain
      • swinka-morska Re: "Gosc w dom..." 15.06.08, 23:51
        konwalka napisała:

        > nie wiem juz, co ma robić

        Jest taka usługa telefoniczna - identyfikacja numeru dzwoniącego.
        Niezbędnik każdej synowej, serio.
        • e_r_i_n Re: "Gosc w dom..." 15.06.08, 23:52
          swinka-morska napisała:

          > Niezbędnik każdej synowej, serio.

          Ee tam, moja tesciowa do mnie w ogole nie dzwoni smile Moze sie mnie
          boi? tongue_out
    • madtea Re: "Gosc w dom..." 15.06.08, 23:34
      Jak najbardziej normalnym. Zawsze można po otwarciu drzwi powiedzieć, że
      niestety ma się coś do zrobienia, jest się nie w sosie, czy też zwyczajnie nie.
      Powiem więcej. Nawet brakuje mi tych częstych niezapowiedzianych odwiedzin z
      czasów licealnych. Teraz przy telefonach komórkowych coraz trudniej "wpaść" na
      kogoś przypadkiem lub spontanicznie odwiedzić.
    • semida Re: "Gosc w dom..." 15.06.08, 23:35
      Nie.I nigdy nie uważałam takich wizyt za coś normalnego.
      Różni ludzie przyłazili bez zapowiedzi.(moi Rodzice tylko raz-w ramach niespodzianki przyjechali na Dzień Dziecka po 3 latach zapowiadanych wizyt.Dodam,że dzieli ich ode mnie 200km).Przychodzili swojego czasu Teście,kuzunka męża,moje sąsiadki.Aż w końcu powiedziałam STOP.Noe ma takich wizyt.Mąż przyklasnął i od jakiś 7 miesięcy nie wpuszczamy niezapowiedzianych gości.Rezultat?
      Zaczęli się zapowiada.Niektórzy 5 minut przed przybyciem,ale wtedy zawsze mam jakąś alternatywę jeśli nie pasuje mi ich przybycie.
    • e_r_i_n Re: "Gosc w dom..." 15.06.08, 23:37
      Nie znosiłam i nie znosze nadal niezapowiedzianych wizyt.
      Na szczescie nauczylam tych, ktorzy mieli zapedy do stawiania mnie
      przed faktem dokonanym, ze to nie działa.
    • zona_mi Re: "Gosc w dom..." 15.06.08, 23:39
      W niektórych kręgach na imieniny się nie zaprasza - należy o nich
      pamiętać i udać się z bukietem, wprawiając solenizanta w nerwowe
      oczekiwanie i liczenie na ile kawałków bezpieczniej pokroić ciasto.
      Może to właśnie taka sytuacja?
      Moich bliskich nauczyłam, że imienin nie obchodzę, przyjmując tylko
      życzenia telefoniczne - co za szczęście smile
    • mathiola Re: "Gosc w dom..." 15.06.08, 23:39
      normalne, nienormalne - czasem się zdarza - również w moim własnym
      wykonaniu jeśli jestem w pobliżu domu kogoś, kogo rzadko widuję.
      Wcześniej telefon z zapytaniem, czy ma czas, może i chce, jeśli nie,
      nigdy się nie obrażam, bo sama również potrafię powiedzieć: "sorki,
      nie dzisiaj, bo....".
      Jeśli nie chce ale z grzeczności się zgadza, to jej problem, bo ja
      swoim bezpośrednim stylem już chyba nauczyłam większość, że trzeba
      walić prosto z mostu, inaczej się cierpi...

      Teściowa wpada zapowiedziana bardzo (bo daleko), mama w większości
      też (bo blisko), reszta jak se chce, najwyżej nie wejdzie wink
      • brak.polskich.liter Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 00:00
        1. Telefon z zapytaniem, poprzedzajacy wizyte.
        2. W przypadku zaproszenia przez gospodarzy - wizyta.
        3. W przypadku odmowy spotkania - zero fochow.
        Dobrze czytam?

        Jesli tak, to raczej o "niezapowiedzianych wizytach" nie ma mowy.
    • kropkacom Re: "Gosc w dom..." 15.06.08, 23:41
      > A tu zonk. O co zatem chodzi? Naprawde uwazacie, ze niezapowiedziane wpadanie
      > "na kawke" jest czyms normalnym?

      Wolałabym wiedzieć wcześniej. Co nie zmienia faktu że staram się nie robić
      problemów gdy ktoś niezapowiedziany wpadnie.
    • s.z-n Re: "Gosc w dom..." 15.06.08, 23:44
      Zalezy od gospodarzy, wychowalam sie w domu otwartym wrecz drzwi sie u nas w domu od godziny 16 nie zamykaly, ktos siedzial a to z ojcem przy szachach , przy kielichu o rozmowach politycznych a to ktos nawianal sie po mlotek po kase , u mamy kolezanki z pracy, sasiadka , ktora bil maz, ciotka po kwiaty z ogrodu, oboje rodzice pracowali i pracuja. W weekendy siedzieli z nami znajomi i bliscy przy obiedzie , na ciescie, raczej nikt sie specjalnie nie zapowiadal a mama zawsze miala pelna lodowke jedzenia i ochote i humor.

      Tam gdzie ja mieszkam czyli w Niemczech cos takiego jest nie do pomyslenia by oto sie zjawic bez uprzedzenia, bez terminu, bez telefonu, no w kryzysie jakims owszem . Nie lubie niezapowiedzianych wizyt jedna mam taka kolezanke , ktora nie umie lub nie chce sie dostosowac do owych przyjetych tu zwyczajow cenienia czyjes prywatnosci, spokoju, czasu i checi. Sama sie nie wpraszam bo i czasu nie mam, lubie byc przygotowana na wizyte bo zyjac jak zyjac plan dnia miec musze. Niestety pare razy sie zdarzylo , ze ktos komu spontanicznie przyszla ochota mnie odwiedzic czekalo pocalowanie klamki, nie zebym spala czy w majtkach byla tylko zwyczajnie mnie nie bylo i sytuacja byla pozniej niefajna dla obu stron. Wpadanie na ploty z pie.. dla zabicia wlasnego czasu i nudy jest brakiem szacunku dla czasu osoby odwiedzanej.
    • marghe_72 Re: "Gosc w dom..." 15.06.08, 23:46
      brak.polskich.liter napisała:


      >
      > Dla mnie osobiscie sytuacja, w ktorej gosc - wszystko jedno,
      czlonek rodziny,
      > czy nie - przychodzi bez uprzedzenia i zaproszenia, jest nie do
      pomyslenia.
      > Wszechswiat rownolegly. Zawsze sadzilam, ze prawo do decydowania,
      z kim i na
      > jakich warunkach sie spotykam we wlasnym domu i planowania
      kontaktow
      > towarzyskich, jest czyms oczywistym. Z obserwacji szerokiego grona
      znajomych
      > wynika, ze raczej nie jestem w swoich pogladach odosobniona...
      >
      > A tu zonk. O co zatem chodzi? Naprawde uwazacie, ze
      niezapowiedziane wpadanie
      > "na kawke" jest czyms normalnym?

      Nie, nie jest.
      Po coś telefony wynaleziono..
      komórkowe takoż

      smile

      a tak poważnie, to po drodze mi z Tobą.
    • minerallna Re: "Gosc w dom..." 15.06.08, 23:53
      Jeśli chcą miło wspominać wizytę,nie mają innego wyjścia jak się zapowiedzieć.I uzyskać moją akceptację.Tak,mi,nam musi to "pasować"
      Ja naprawdę takich niezapowiedzianych pogonię,bo takie odwiedziny uważam za mało kulturalne.

      Generalnie to ja zapraszam,a potem wspólnie z przyszłymi gośćmi ustalamy termin.I tak powinno być.
      • mama-sloneczka Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 09:04
        a już myślałam że jestem sama taka.
        Nie lubię chodzić z wizytami bez zapowiedzi ale mój mąż owszem tylko takowe
        uznaje, tyle że Ci do których on chodzi u nas nie byli ani razu, ale do myślenia
        mu to nie dało. cóż ten typ tak ma.
        a ja nie lubię jeśli by przyszli znajomi a t5u wszystkie ciastka z barku
        wyparowały, i zapomniano zakupić nowe, po to trzeba uprzedzić by z herbatka
        zjeść ciacho, a nie mówić potem że nawet ciastek w domu nie mają.....hi hi hi.
        mi to nie przeszkadza ale są tacy że chodzą z wizytami by najeść sie słodyczy-
        kumpel mojego brata.
    • elza78 Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 00:02
      heh, po czesci podzielam twoja opinie, nie lubie wizyt niezapowiedzianych i
      uwazam takie zachowanie za buractwo i brak szacunku do gospodarza, chociaz...
      jest niewielkie grono osob dla ktorych drzwi mojego domu sa zawsze otwarte i
      osoby te maja dyspense na zapowiadanie sie wink
      w granicach przyzwoitosci oczywiscie bo wiadomo ze o 5 rano nikomu nei otwieram
      hehehe
      big_grin
    • liberata Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 00:06
      Ta wizyta (w wątku Czajki) nie była niezapowiedziana. Teściowa
      zwyczajowo przychodzi złożyć życzenia na imieniny synowej, więc
      synowa SPODZIEWA się tej wizyty.
      • brak.polskich.liter Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 00:11
        A, w ten desen. Coz, wychodzi na to, ze nieco inaczej definiujemy termin "wizyta
        zapowiedziana".
        • liberata Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 00:17
          smile
    • agni71 Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 00:51
      Kiedys tak bywalo - pamietam, ze kiedy jeszcze mieszkałam z
      rodzicami, a więc jakieś hmmmm co najmniej 20 lat temu - znajomi
      potrafili do nich wpaść niezapowiedzianie. Pozostalośc po czasach
      beztelefonowych zapewne (moim rodzicom zalozono tel. kiedy chodziłam
      chyba do 7. klasy podstawowki). Niezapowiedziane wizyty bywały
      szczególnie krepujace podczas kryzysu lat 80-tych. OPsobiscie nie
      cierpię czegos takiego - raz teściowie (mieszkajacy w innym mieście)
      zadzwonili w sobote rano,ze są oto własnie w odleglości ok. godziny
      jazdy od nas - jadą do nas z wizytą na cały dzień. To był pierwszy i
      ostatni taki ich wyskok smile
    • fajka7 Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 00:56
      Naprawde uwazacie, ze niezapowiedziane wpadanie
      > "na kawke" jest czyms normalnym?

      Mysle, ze dla jednych normalnym, dla innych nie. Normalne jest to,
      ze ludzie sie roznia i roznie to bywa.
      Ja z tych umawiajacych sie wczesniej akurat i do mnie tez warto sie
      zapowiedziec, bo mozna sie rozczarowac- nie mam zwyczaju zmieniania
      planow, bo mi ktos stanal w drzwiach. Ale to sie praktycznie nie
      zdarza. Na poczatku malzenstwa rodzina meza ze 2 razy wpadla i
      zaliczyli zonk i sie wyrobili smile Ja to sie wtedy uczciwie
      dziwowalam, ze komus chce sie godzine jechac w 1 strone, zeby kogos
      nie zastac albo zastac w drzwiach smile albo w pizamie?
      Tak wiec tesc sie nauczyl, gorzej ze szwagierka, ale ona sie objawia
      raz na rok, wiec sie glownie z niej smieje, ze liczy na to, ze nic
      innego nie robie tylko na nia czekam na przyklad we wtorek o 8 rano,
      kiedy bedac w naszym miescie przed praca, zeby zalatwiac swoje
      sprawy postanawia napic sie ze mna porannej kawy smile
      Ona tez sie nie obraza, wiec jakos to leci.
      Ale na tej podstawie moge wysnuc wniosek, ze w rodzinie mojego meza
      chyba wlasnie panuje model spontaniczny na wieksza skale, tylko ja
      akurat tego nie doswiadczam z racji odleglosci. I widze po tych
      kilku razach, ktore nam sie zdarzyly, ze dla nich to zupelnie
      normalne bylo. No widocznie tak maja.
      Od wielu lat ojciec sie juz umawia wczesniej, ale potrafi zamiast na
      niedzielny obiad przyjechac powiedzmy najwczesniej o 12, byc juz o
      10 rano i jeszcze kogos ze soba zabrac.
      Ale ja sie nie przejmuje takimi drobiazgami i spokojnie dalej spie,
      potem sie wylaniam ospale, potem sie kapie itd w kazdym razie
      zgodnie z umowa o 12 jestem gotowa do rozmowy smile)
      W malym natezeniu nie ma co robic o to awantur, ale na codzien to
      jakas masakra dla prywatnosci musi byc totalna.

      Musze przyznac, ze mamy 1 kolege, przyjaciela w sumie, ktory blisko
      mieszka i jemu wolno przylazic kiedy chce, ale on to sobie sam drzwi
      otwiera i herbate robi, i jeszcze mnie zrobi, a jak moj maz wyjezdza
      to i smieci mi nawet wyniesie, wiec to inny kaliber zupelnie.
      • montechristo4 Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 08:38
        odkąd wyprowadziłam się pod miasto skończyła się era
        niezapowiedzianych wizyt. Nikomu nie chce się jechać, nie upewniając
        się, czy jesteśmy w domu smile))
        Niestety..... wyjątkiem pozostał mój tata. Dzwoni radośnie spod
        bramy do mnie na komórkę, czy jesteśmy w domu, bo on przyjechał. Nie
        umiem mu wytłumaczyć, że wolałabym, żeby dzwonił wcześniej - chociaż
        z pół godziny. Ostatnio wpadł, kiedy na środku pokoju segregowałam
        pranie, w kuchni był totalny poobiedni bajzel, a ja marzyłam tylko o
        tym, żeby poleżeć chwilę w spokoju po ciężkim dniu w pracy.
        Nie muszę chyba nikomu mówić, jaka byłam wściekła na niego.
    • truscaveczka Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 08:35
      Nie uważamy, nie otwieramy drzwi albo otwieramy i mówimy że nie mamy
      ochoty/czasu/możliwości na spotkanie.
    • gooochab Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 08:57
      Nikt niezapowiedziany do mnie nie przychodzi... nawet nie musze protestowac-
      maja po prostu poczucie przyzwoitosci...
      Czociaz kilka razy zdarzylo sie to koledze brata, kiedy cos ode mnie
      potrzebowal... nie zwrocilam uwagi, bo normalnie nie spotykam ani ja jego, ani
      on mnie, wiec to mialo tylko charakter jednorazowy (chociaz zdarzylo sie kilka razy.
      Gdyby tak tesciowa lub rodzice "wpadali"... chyba specjalnie rozbieralabym sie,
      lala wode do wanny, wychodzila akurat... sama nie wiem...
    • jomamma Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 09:25
      Wychowywałam się w małym miesteczku, gdzie do tej pory jest zwyczaj
      nawiedzania się bez uprzedzenia... No, co kraj, to obyczaj
      (wyjątkowo wstrętny). Ale kiedyś to był po prostu horror!

      Jako jedyni z rodziny mieszkaliśmy w domu z ogrodem, który był
      miejscem licznych pielgrzymek reszty rodziny. Moi rodzice często nie
      zdążyli wrócić z pracy, a w ogrodzie kłębił się tłum mam z dziećmi,
      potem dochodzili mężowie, a mama skręcała się i wiła jak tu zrobić
      obiad? Tak było bardzo często, nawet dzień w dzień... Chyba jakoś to
      potem rozwiązali, ale zdaje się rodzina poobrażała się na jakiś
      czas.

      Moja śp. babcia miała w zwyczaju podążać na 6 rano w niedzielę do
      kościoła, a potem w drodze losowania do któregoś z jej dzieci... 8
      rano..., niedziela... A babcia: To wy jeszcze śpicie??!!! Dodam, że
      pukała, a potem od razu wchodziła... sad( Mama mówiła, ze najgorszy
      był pierwszy raz.., potem już się jakoś przyzwyczaiła, poza tym nie
      każda niedziela to było bingo od babci smile

      Jednen z braci mojego Taty przeprowadził się na drugi koniec
      Polski..., ale i tam go dopadali od czasu do czasu smile) Pamiętam jak
      wybraliśmy się z wizytą pociągiem przez pół kraju, wchodzimy na
      klatkę i tata mówi: idź i zapytaj się czy wujek węgla nam nie
      pożyczy, bo nam zabrakło.. Oczywiście nie pytajcie jakie było
      zdziwienie... Mi, dzieciakowi żal było ciotki, ale reszta miała
      ubaw!
      Tacie dopiero niedawno wytłumaczyłam, jak sam wybierał się w tamte
      strony, że warto zadzwonić... Z ociąganiem ale zrobił to. I
      zrezygnowany, że niespodzianki nie będzie smile))

      ja po prostu tego znieść nie mogłam i teraz mam taką awersję do
      niezapowiedzianych odwiedzin, że nawet listonosz wywołuje we mnie
      złe emocje smile))

      • jomamma Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 09:28
        O, zapomniałabym smile)
        Teraz jest np. tak, że wychodzimy do ogrodu, patrzymy, a tam opala
        się wujek z drugiego końca miasteczka...
        Spoko, zaraz sie zbiera i jedzie do siebie, ale, same rozumiecie...

        No ja się nie nadaję na takie życie kompletnie...
        Dlatego wyprowadziłam się baaaardzo daleko smile)
    • michasia24 Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 09:40
      najczęściej dzwonie/ dzwonią do mnie. Ale niezapowiedziane wizyty są dla mnie
      miłe i nie przeszkadzają mi (a robią tak tylko moi bliscy przyjaciele i odwrotnie)
      • michasia24 Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 09:40
        a i nie wyobrażam sobie żebym drzwi nie otworzyła
        • kropkacom Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 09:48
          Ja też otwieram. Sama zawsze się wcześniej umawiam na wizytę.
    • sir.vimes Czjak napisała, że M.O.Ż.E przyjść 16.06.08, 09:51
      czyli, ze teściowej zdarzało się bywać bez zaproszenia.

      Nie wiem jak Ty ale ja sądzę, że w tamtym wątku nie ma za bardzo miejsca na
      rozważanie akutrat tego aspektu. po prostu - zdarzało się wcześniej, więc
      przyjmuję do wiadomości, ze zdarzyć się może.

      U mnie się nie zdarza - osobom, które miały takie pomysły wybiłam to z głowy, bo
      zazwyczaj nie otwieram drzwi jeśli na kogoś nie czekam. A listonosz nie dzwoni
      do domofonu tylko puka (zawsze ktoś inny wpuszcza go na klatkę) więc wiem, kiedy
      przychodzi poczta.

      Bez zapowiedzi to bym wpuściłą matkę, siostrę, najlepszą przyjaciólkę - ale one
      zawsze jakos potrafią się zapoiwedzieć , choćby na zasadzie "jestem 15 minut od
      ciebie , czy mogę wpaść".

      Bez zapowiedzi to może zapukać sąsiad do sasiada gdy potrzebuje pilnej pomocy a
      nie nieproszony gość , który zaplanował sobie kawkę.
      • sir.vimes CZ.A.J.K.A. napisała, przepraszam. 16.06.08, 09:52
      • czajkax2 Re: Czjak napisała, że M.O.Ż.E przyjść 16.06.08, 10:10
        gwoli wyjasnieniasmile

        Moja teściowa nigdy nie zapowiada sie z wizyta.Migdy. Jezeli zdarza
        sie jej pocałowac klamke (bo nas np nie ma) to ma focha ze ona była
        a nas nie było. I nie wytłumaczysz ze ma przeciez telefon i
        zadzwonic moze. taki typ.


        Dlatego własnie sie obawiam ze moze po prostu dzisiaj sobie wpaść.
        Bez uprzedzenia.

        Ale mam nadzieje ze jednak nie przyjdziesmile
        • brak.polskich.liter Re: Czjak napisała, że M.O.Ż.E przyjść 16.06.08, 11:02
          Wspolczuje.
          Ale na ustawienie buraczanej tesciowej do pionu nigdy nie jest za pozno.
          Przychodzi niezapowiedziana - nie otwierasz drzwi, albo otwierasz, wpuszczasz,
          mowisz, ze za pare minut wychodzisz, bo jestes umowiona, po czym wychodzisz.

          Obraza sie? Jej cholerny problem. Od tego sie nie umiera. W razie focha
          uprzejmie i chlodno przypomniec, do czego sluzy telefon. Po dziesiatym
          powtorzeniu kobieta powinna zalapac zwiazek przyczyna-skutek.
    • asieksza Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 09:59
      A ja się cieszę z każdej wizyty, mieszkamy w centrum miast i czasami
      komuś jest po drodze wpaść na kawkę. Szczerze to czasem wolę takie
      niezapowiedziane niż ktoś się zapowiada ja sprzątam na blysk kosztem
      zabawy z dziećmi, piekę ciasto a ktoś w ostatniej chwili dzwoni że
      jednak nie przyjadą albo wpadniemy w przyszlym tygodniu a potem
      telefon pół godziny przed wizytą Jak ktoś wpada bez zapowiedzi musi
      się liczyć, że tu czasem dzieci robią totalny balagan, że mogę nie
      mieć kawy czy cukru, że jestem w dresach
      • kropkacom Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 10:06
        Ja otwieram drzwi niezapowiedzianym bo i kawę i cukier mam na staniu zawsze smile
        Oczywiście może być bałagan i mało idealny strój. Jednej koleżance z dziećmi w
        wieku moich proponowałam że by wpadała bez zapowiedzi. Widziałam że lubi mieć
        towarzystwo no i maluchy się fajnie bawiły. Nie wpadała smile Przychodziła tylko
        zapraszana i jęczała że jej dzieci w domu się nudzą.
    • crises Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 10:06
      Myślę, że zwyczaj przyłażenia bez zapowiedzi to zaszłość z czasów
      komuny, kiedy to mało kto miał telefon, więc umawianie się było
      skomplikowane, i najprościej było tak, że w dzień imienin/urodzin
      solenizant/jubilat warował w domu i czekał. Analogicznie, jak ktoś
      miał do kogoś sprawę, to jechał do niego do domu.

      Co jednak nie zmienia faktu, że czasy się zmieniły, telefony mają
      wszyscy, a ludzie są bardziej zabiegani i mają więcej ciekawych
      zajęć, więc przyłażenie bez zapowiedzi to szczyt buractwa, z
      wyjątkiem przypadków nagłych a pilnych.

      U nas uchodzi to jedynie w gronie kilku bliżej znających się
      sąsiadów, jak ktoś ma krótką a konkretną sprawę z gatunku zbliżonego
      do "pożycz szklankę cukru", i drzwi się otwiera, albo nie (jak jest
      sobota 10:00 i jestem w piżamie, to nie otworzę), a przychodzący są
      taktowni i jak widzą, że nie ma czasu na dłuższą wizytę, to
      załatwiają sprawę w drzwiach i znikają, no i wszyscy liczą się z
      tym, że mogą nadziać się na właśnie wywleczoną na środek przedpokoju
      stertę prania.
    • sir.vimes Szczególnie upierdliwe są takie pomysły 16.06.08, 10:15
      jak ktoś pracuje w domu.

      Znajoma opowiadała mi ostatnio taką historyjkę : "siedzi w domu, omawia z
      współpracującą firmą (znaczy się, z przedstawicielem tejże) jakieś projety a tu
      w drzwi ładuje się koleżanka z wózkiem, dzieckiem w wózku i drugim dzieckiem za
      rączkę i od drzwi zaczyna ploteczki i poszukiwania herbaty. No rany...

      To, ze ktoś pracuje w domu nie znaczy, że ma zawsze czas.
      • iwoniaw O dokładnie, właśnie to miałam napisać! 16.06.08, 10:48
        "Bo ty i tak w domu siedzisz" mają czelność niektórzy powiedzieć, gdy się w
        tymże domu z nimi umówisz w konkretnej sprawie i na konkretną godzinę i sobie
        radośnie przesuwają (bez konsultacji oczywiście) termin wizyty - i to w
        sytuacji, gdy to oni mają biznes do mnie, a nie odwrotnie! Bo ciężko jest wpaść
        na to, że nawet jeśli ktoś w domu "siedzi", to ma jakiś rozkład dnia, plany
        robót domowych, sprawy do załatwienia na mieście, prace do oddania na termin,
        osoby do opieki nad dziećmi zamówione na konkretny czas i _robi_ mu róznicę, czy
        ktoś przyjdzie o 9.00 na planowaną godzinę czy wpadnie o 11.00 i trudno go
        wyrzucić do 15.00.
        Kilka takich przypadków mi się zdarzyło, oduczyłam skutecznie metodą
        najprostszą, tzn. "cóż, nie umawialiśmy się na teraz, teraz to ja mam pilne
        sprawy, szkoda że nie zadzwoniłeś wcześniej, żebyśmy się umówili inaczej" i papa.
    • karola1008 Re: "Gosc w dom..." 16.06.08, 11:12
      Z wizytami niezapowiedzianymi nie chodze, wyjątek stanowi moja
      siostra, która mieszka po przeciwnej stronie ulicy. Przy czym, jeśli
      akratnie ma dla mnie czasu to się oczywiście nie obrażam. Sama
      niezapowiedzianych wizyt tez szczególnie nie lubie, ale jest grono
      osób, które wizyt zapowiadac nie muszą. Sa to moi rodzice, moja
      siostra, bracia męża.A jak ktoś przyjdzie nie zapowiedziany to cóż-
      ryzykuje tym, że mnie nie zastanie, albo nie będę mu mogła podac nic
      więcej prócz herbaty, względnie-będę musiala powiedzieć, że nie mam
      czasu dla niego. Jego ryzyko.
      • dzoaann związek przyczynowo -skutkowy 16.06.08, 13:03
        w moim przypadku nie działasad
        mój brat niezliczoną ilość razy, przychodząc bez zapowiedzi, calowal klamkę lub
        musial wychodzić, bo akurat gdzieś sie wybieralismy i mimo tego, że telefony
        komórkowe posiadamy wszyscy do główy mu nie przychodzi zadzwonic. Nauczki tez
        żadnej nie ma- kiedyś sie zalatwił na calego. Mieszkal wtedy w innej
        miejscowości, przyjechal do nas bez zapowiedzi wieczorkiem, a my wybylismy na
        imprezkę z nocowaniem. Jemu uciekl ostatni autobus i dooopa zimna- nocowal w
        hotelu i mial jeszcze do nas żal o to. Następny raz tez przyjechal bez zapowiedzisad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka