15.08.08, 22:35
Człowiek nie zdaje sobie sprawy czym jest stres.

Mąż dzwonił wczoraj do kolegi z pracy który wylądował jakieś dwa tygodnie temu
w szpitalu. Okazało się że chłopak miał wylew. Lekarze twierdzą że wszystko
przez stres. Chłopak młody, zdrowy bez rodziny (znaczy żony i dzieci) i
zobowiązań. Teraz musi na siebie uważać i zmienić podejście do pracy i życia.
Tylko jak to zrobić?

Mąż twierdzi że w grupie to właśnie tacy dwudziestolatkowie mają stresy i na
wszystko reagują ekstremalnie nerwowo.
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: Stres... 16.08.08, 09:04
      Mój 28-letni brat miał stan przedzawałowy..nie dziwi mnie to.
    • zebra12 Mnie też nie dziwi 16.08.08, 09:23
      Moja córka 11 lat miała w maju wylew.
      Stąd moje stresy i nerwy. A Ci, co mnie do psychiatry wysyłają, ciekawe jak sami
      by znieśli poważną chorobę swojego dziecka oraz równocześnie rozwód i brak
      oparcia w kimkolwiek. Że nie wspomnę o sytuacji bytowej...
      Bo zwykle jak się wali, to na całego!
      Córka musi już całe życie uważać na siebie i żyć inaczej niż rówieśnicy.
      Wytłumacz to 11 latce!
      • gryzelda71 Re: Mnie też nie dziwi 16.08.08, 10:31
        Zebra,jak boli ciebie ząb to idziesz do dentysty,tak?
        Psychiatra to LEKARZ.
        I dlatego wysyłają ciebie laski do psychiatry bo widzą,ze sobie nie radzisz.
        • dlania Re: Mnie też nie dziwi 16.08.08, 21:01
          "Nie obrażaj mnie" - mówi moja matka, jak jej radze wizyte u psychiatry. I tym
          sposobem od co najmniej 30 lat (tyle pamietam) radzi sobie ze stresem za pomoca
          chlania.
          Zebra - psychiatra to lekarz. Daje pigułki na lepsze samopoczucie, na pozbycie
          sie lęku, na zebranie sił do obrony siebie. Nikt cie tu nie obraża, wiekszośc Ci
          dobrze zyczy i trzyma kciuki.
      • dlania Re: Mnie też nie dziwi 16.08.08, 20:58
        I Ty, Zeberko, twierdzisz, że bicie wieszakiem przez ojca zupełnie Twoim
        dzieciom nie zaszkodziło...
        Bardzo Ci współczuje sytuacji.
    • lola211 Re: Stres... 16.08.08, 10:41
      Stres jest nieodlacznym towarzyszem naszego zycia.Nie da sie go
      wyeliminowac.Jedni widocznie sa bardziej odporni, a drudzy
      mniej.Kwestia- jak te odpornosc w sobie podwyzszyc?
    • dirgone Re: Stres... 16.08.08, 10:58
      Mój ojciec stres zapijał... Nie potrafił sobie inaczej z nim poradzić, a może
      nie chciał...
      Ja na stres jestem dużo bardziej odporna, tak mi się przynajmniej wydaje.
      Wyznaję zasadę "Nie będę myśleć o tym dzisiaj, pomyślę o tym jutro". Scarlett
      dosyć dobrze na tym wychodziła smile
      Kiedy stresowa sytuacja trwa krótko, to przestaję jeść. Nie jestem w stanie
      niczego przełknąć. A jeśli jest dłuższa niż 3 dni, to jakoś zaczyna mi to
      wszystko zwisać.

      Do tej pory się nie mogę nadziwić, że gdy leżałam w szpitalu, po ciężkim
      wypadku, bez połowy twarzy, bez zębów, z szansą co najwyżej na przeszczep skóry
      z tyłka, to stres miałam na poziomie zerowym. I wbrew temu, co głosi wiele osób,
      to właśnie wtedy ostatecznie się upewniłam, ze nie ma we mnie śladowej wiary w
      jakiegokolwiek boga.
      • purpurowa_komnata Re: Stres... 16.08.08, 11:27
        Do tej pory się nie mogę nadziwić, że gdy leżałam w szpitalu, po
        ciężkim
        > wypadku, bez połowy twarzy, bez zębów, z szansą co najwyżej na
        przeszczep skóry
        > z tyłka, to stres miałam na poziomie zerowym. I wbrew temu, co
        głosi wiele osób
        > ,
        > to właśnie wtedy ostatecznie się upewniłam, ze nie ma we mnie
        śladowej wiary w
        > jakiegokolwiek boga.

        Powiem Ci Dirgone tyle-po takim niezwykle trudnym przeżyciu miałaś
        mniej więcej pół na pół szans,że albo Bóg się stanie dla Ciebie
        oparciem albo wiara w Boga przestanie mieć miejsce.
        Twoje zachowanie jest jak nabardziej wg mnie naturalne.
        • dirgone Re: Stres... 16.08.08, 11:49
          Dla mnie to też naturalne, ale bardzo często, gdy mówię, że jestem ateistką, to
          słyszę "Jak trwoga, to do Boga", że "jak mnie spotka nieszczęście, to pierwsza
          przy ołtarzu będę". Na tym forum wielokrotnie padały takie słowa, heh.
          • kropkacom Re: Stres... 16.08.08, 11:57
            Dla mnie wiara w Boga to dopiero stres. Zwłaszcza straszenie piekłem za to i owo.
            • driadea Re: Stres... 17.08.08, 11:41
              Dla jednych stresogenne będzie bicie się o jak najwyższe miejsce w jakiejś
              nieważnej hierarchii biurowej, dla innych choroba najbliższych i potworna
              bezsilność, jaka temu towarzyszy. A i tak nie można wartościować, każdy człowiek
              jest przecież inny...
              Bądźcie silne. I dzielne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka