Dodaj do ulubionych

Teściowie a mąż- przykro mi:(

01.09.08, 09:56
Wiecie co pierwszy raz w życiu jest mi tak cholernie przykro. Od 3
dni goszczą u nas teściowie. Dziś szłam do pracy po urlopie. Mąż
pojechał już po 6 rano do swojej, a ja na 9. Samochód mam w
warsztacie i miałam nadzieję, że teść zawiezie mnie do pracy swoim
autem, albo przynajmniej na przystanek. I zdziwiłam się.
Otóż wstali rano z synem, teściowa zrobiła mu śniadanie, kanapki do
pracy. Ja wstałam o 7, szybko wypiłam tylko kawę, bo czasu miałam
niewiele, ubrałam się, wymalowałam i ...no właśnie i pędem do
autobusu. Nawet mnie nie zapytał czy mnie podwieźć, nic. Jak
wychodziłam to tylko usłyszałam "kup pieczywo jak będziesz wracać i
ziemniaki na obiad". Już ja im kurna kupię.
No i teraz najbardziej mi przykro, bo zadzwoniłam do męża i mu
powiedziałam o zachowaniu jego ojca. Wiecie co zrobił powiedział nie
przesadzaj, rozłączył się i wyłączył telefon.
Przepłakałam całą drogę. Wysnułam wnioski i zrozumiałam, że tak
naprawdę oni mnie nie szanują, włącznie z moim mężem I to jest
najbardziej przykresad
Obserwuj wątek
    • kim5 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 10:03
      Poprosiłaś teścia i Ci odmówił czy czekałaś, aż się domyśli?
    • wieczna-gosia Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 10:03
      hrabina wez nie przesadzaj- buzi nie masz- sie mowi jak rany kochany "odwiezie
      mnie tesciu do pracy?" i co by powiedzial? no pewnie nic nawet jakby sie mu nie
      chcialo to by tylek ruszyl i odwiozl.
    • alabama8 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 10:17
      Jak mógł się teściu nie domyślić? Na pewno dawałaś mu sygnały, z
      pewnością powinien odgadnąć intencje z mimiki, ruchów ciała,
      gestykulacji, chmurnego wyczekującego spojrzenia. Co za gamoń. No i
      pewnie się nawet nie obudził żeby dać buziaka na drogę (bo jak
      piszesz - to teściowa wstała). Jestem oburzona ...
      Słuchaj, może napisz teściowi maila albo list bo wiedzę że ci
      komunikacja werbalna nie wychodzi.
    • beatrix_75 tesciowie a synowa...raczej 01.09.08, 10:25
      po pierwsze i tesciowa i teśc - zawsze beda po stronie syna - ty ich
      bedziesz obchodzic tak średnio - od miłego i serdecznego traktowania
      sa własni Rodzice ..
      po drugie -tesciowi trzeba było wyraznie powiedziec - powiedziec ze
      samochod w warsztacie itp itd ponarzekac ...
      po trzecie -mąz moze miał akurat wazne spotkanie itd i w obliczu
      tego - takie cos jak "niedobry teśc "było dla niego bzdzinką

      Głowa do gory ..bedzie lepiej .
      • dlania Re: tesciowie a synowa...raczej 01.09.08, 10:27
        Kochana, przesadzasz. Teśc nie duch święty, nie domysli sie, co ty byś chciała.
        A jak by teścia nie było to do kogo miałabys pretensje, że musisz biedna
        autobusem jechać?
        Okres ci sie nie zbliża aby?wink
      • dlania Re: tesciowie a synowa...raczej 01.09.08, 10:28
        beatrix_75 napisała:
        tesciowi trzeba było wyraznie powiedziec - powiedziec ze
        > samochod w warsztacie itp itd ponarzekac ...



        To jest wyraźne powiedzenie?wink))) Ach, te kobiety!wink
        • beatrix_75 Dlania 01.09.08, 10:40
          przeczytaj jeszcze raz to co napisałam --tym razem jednak ze
          zrozumieniem
          • dlania Re: Dlania 01.09.08, 10:48
            No i? Wg ciebie narzekanie że samochód w warsztacie jest równoznaczne z prośbą:
            "Podwieź mnie do pracy"? Typowo kobietkowa logikawink
            Czytanie ze zrozumieniem jest passe.
            • beatrix_75 Re: Dlania 01.09.08, 11:12
              wiesz co : czepiasz sie mnie - jak nie masz sie jak wyzyć - to sobie
              poścwicz - dokonale poprwia samopoczucie
              • dlania Re: Dlania 01.09.08, 11:17
                A co mam poćwiczyć?
                Nie czepiam sie, po prostu rozbawiła mnie Twoja logika, bardzo kobieca. Tylko
                zapomniałam, że Ty poczucia humoru i dystansu do siebie nie masz. Juz sie do
                Ciebie nie odzywam, baj.
                • nenia1 Re: Dlania 01.09.08, 12:39
                  Ja beatrix zupełnie inaczej zrozumiałam.

                  Pisze ona, żeby powiedzieć wyraźnie o co chodzi -
                  czyli "tato, możesz mnie podwieźć do pracy"
                  a po tym powiedzieć - "samochód mi się popsuł",
                  a nie jak ty to interpretujeszsmile.
                  • dlania Re: Dlania 01.09.08, 12:57
                    Może zboczenie filologa - dla mnie to, co po pauzie jest wyjasnieniem tego, co
                    przed pauzą, a nie zamiennikiem przecinkawink
                    Co nie zmienia faktu, że sie juz do Niej odzywac nie będe bo jakas
                    przewrażliwiona bestia, nie dogadmy sie raczej;-/
    • przeciwcialo Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 10:26
      Przesadzasz. Trzeba było poprosić aby cię podwiózł. jakby odmówił to
      mogłabyś miec mały żal.
    • skoobus No chyba raczej przesadzasz... 01.09.08, 10:38
      niby dlaczego teść ma Cie wozić do pracy?? Mogłaś poprosić, a zresztą młoda
      jesteś i autobus nie powinien być Ci straszny. My mamy samochód, teśc również.
      teściowa i jej przyjaciel też, ale ja jeżdze autobusem na jazdy i jakoś problemu
      z tego nie robie...
    • histeryczna Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 10:52
      A ja nie widzę tu problemu akurat.
      Było go poprosić.
      Nie da się całe życie domyślać się czego oczekują inni.
    • maga_luisa Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 10:58
      Przepłakałaś całą drogę, bo teść nie umie Ci czytać w myślach???
    • angel-marta Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 11:06
      Od 3
      > dni goszczą u nas teściowie.

      No to goszczą czy przyjechali cię podwozić do pracy??

      Przesadzasz troszeczke, jakby teścia nie było to na autobus i tak
      bys biegła, a skoro teść się nie domyślił to trzeba było poprosić.
    • gryzelda71 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 11:30
      Jak ty z takich powodów płaczesz całą drogę to współczuję.
    • hrabina_murzyna Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 12:16
      No ok, może przesadzam, ale chyba dobrze wiedzieli, że mam auto w
      warsztacie. I jakoś teść syna rano sam zawiózł do pracy i sam się
      domyślił, jeszcze teściowa specjalnie go budziła. A ja to kurna co?
      Nie rozumiem takiego zachowania. Skoro można się domyślić, aby
      zawieźć swoje dziecko i samemu zaproponować to można też się
      domyślić i zaproponować synowej podwiezienie.
      Na teściową też mam wqu... Nie oczekuję, że będzie przy mnie
      skakać, ale skoro robiła kanapki mężowi to chyba ręce by jej nie
      odpadły jakby zrobiła jedną więcej, a mnie byłoby miło.
      • lola211 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 12:26
        Nieladnie z ich strony.
        Powinni zapytac, ale pewnie do lba im nie przyszlo.
        Masz racje, postapili fatalnie.
      • smerfetka8801 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 12:27
        gdybyś poprosiła a oni odmówili miałabyś prawo naprawdę się wkurzyć.
        niestety z teściami już tak jest ,że obchodzi ich ich dziecko a ta druga strona
        to już nie bardzo...ja się powoli do tego przyzwyczajam...długo by opowiadać
        • lola211 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 12:30
          z teściami już tak jest ,że obchodzi ich ich dziecko a ta druga
          strona
          > to już nie bardzo..

          Tesciowie sa rozni,wiec bez uogolnien.
    • hrabina_murzyna Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 12:29
      Jassne do łba im nie przyszłosmile Nie przyszło, bo nie chciało, bo
      mają mnie gdzieś, bo dla nich rodzina to syn i córka. Tylko po jaką
      cholerę nazywają się mama i tata. Rodzice tak się nie zachowują.
      • chloe30 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 12:37
        hrabina_murzyna napisała:
        . Tylko po jaką
        > cholerę nazywają się mama i tata. Rodzice tak się nie zachowują.

        ALe kto się taj nazywa? Ja do teściów nie mówie i nigdy nie powiem
        mamo, tato. To nie sa moi rodzice i nikt oprócz mojej mamy tego
        słowa nie usłyszy, koniec.
        • hrabina_murzyna Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 12:41
          No ja również tak się do nich nie zwracam, ale oni są oburzeni i
          żyją w świętym przeświadczeniu, że są dla mnie tak dobrzy jak mama i
          tata. Tylko mama i tata podwieźliby swoje dziecko do pracy,
          zrobiliby jedną kanapkę więcej, zapytali jak się czuje, co słychać
          itd. U mnie tego nie ma, więc za mamę i tatę ja ich nie uważam.
          • gryzelda71 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 12:51
            Może zrobili i tobie kanapki,ale mąż zjadł wszystkie?
            Nie wiem,czy dobrze pamiętam,ale to nie u ciebie twoja matka strasznie źle
            traktuje twego męza?
            • hrabina_murzyna Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 13:33
              gryzelda71 napisała:

              > Może zrobili i tobie kanapki,ale mąż zjadł wszystkie?
              > Nie wiem,czy dobrze pamiętam,ale to nie u ciebie twoja matka
              strasznie źle
              > traktuje twego męza?

              Nie, nie u mniesmile Moja matka zawiozłaby sama z siebie mojego męża,
              zrobiłaby mu kanapki i jeszcze obudziła rano. Ale moja matka jest
              nadopiekuńczasmile
          • kudlata.pl Ooo? 02.09.08, 11:54
            hrabina_murzyna napisała:

            > No ja również tak się do nich nie zwracam, ale oni są oburzeni i
            > żyją w świętym przeświadczeniu, że są dla mnie tak dobrzy jak mama
            i
            > tata. Tylko mama i tata podwieźliby swoje dziecko do pracy,
            > zrobiliby jedną kanapkę więcej, zapytali jak się czuje, co słychać
            > itd. U mnie tego nie ma, więc za mamę i tatę ja ich nie uważam.


            Ale oczekiwania masz jak wobec mamy i taty. To sie zdecyduj, bo ich
            zachowanie moze być jednak podyktowane Twoim...
      • margotka28 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 12:41
        po pierwsze to nie są twoi rodzice, tylko rodzice twojego męża. Nikt
        cię nie zmusza do mówienia im per mamo, tato.

        Kolejna rzecz - teściowie są u was od 3 dni, samochód w warsztacie
        pewnie też nie od dzisiejszego ranka. Nie mogłaś wczoraj poprosić o
        podwiezienie?

        No i sorki - ale jak ja mam gości, to nie oczekuję od nich, żeby mi
        rano robili kanapki do pracy.
      • sanciasancia Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 12:49
        Moja teściowa też tak ma. To jest przykre i też sobie na to czasami narzekam.
    • lola211 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 12:48
      Ja nie wiem, w jakich wy rodzinach zyjecie, ze do was nie dociera
      sedno problemu.

      Normalny rodzic, tesc , tesciowa najzwyczajniej w swiecie
      zaproponowalby pomoc.Jak w prawdziwej rodzinie.

      Ale jak komus brakuje rozumu lub zasad dobrego wychowania, to nie
      bedzie w ogole wiedzial, o co chodzi.
      • fogito Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 12:56
        popieram - moj teść albo teściowa na pewno zaproponowali by
        podwiezienie, chociaż nie żywimy do siebie dozgonnej miłości. A już
        na pewno mąż by mnie tak nie olał, gdybym próbowała mu się wyżalić -
        niezależnie od powodu.
        I niestety z wielu postów autorki wynika, że jednak ten brak
        szacunku jest podstawowym problemem.
        Współczuję osobiście takiej 'rodzinki'
        • fogito Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 12:57
          popieram było odnośnie wypowiedzi Lola211

          fogito napisała:

          > popieram - moj teść albo teściowa na pewno zaproponowali by
          > podwiezienie, chociaż nie żywimy do siebie dozgonnej miłości. A
          już
          > na pewno mąż by mnie tak nie olał, gdybym próbowała mu się
          wyżalić -
          > niezależnie od powodu.
          > I niestety z wielu postów autorki wynika, że jednak ten brak
          > szacunku jest podstawowym problemem.
          > Współczuję osobiście takiej 'rodzinki'
      • nenia1 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 13:04
        Lola ma rację, nie pasuje w takiej sytuacji
        traktować inaczej syna i synową.

        To tak, jakby przyjechali moi rodzice i teściowie,
        a ja podejmując ich, moim daję dwudaniowy obiad,
        a teściom chleb z masłem, albo nic.

        • wenmylove hrabino 01.09.08, 13:21
          Szkoda, że nie poprosiłaś teścia wprost o podwiezienie, a teściowej
          o zrobienie dodatkowej kanapki. Miałabyś wtedy jasną sytuację, a tak
          to mozesz sie tylko domyślać, czy były to złe intencje czy zwykłe
          nieporozumienie.
          Nie truj się już tą sytuacją, a następnym razem powiedz wprost,
          czego oczekujesz. Albo spełnią i będzie ok, albo nie i wiesz, na
          czym stoisz.
          • lola211 Re: hrabino 01.09.08, 13:31
            No ale taka wyproszona uprzejmosc to dosc zenujaca sytuacja.
            • wenmylove Re: hrabino 01.09.08, 13:34
              owszem, ale przynajmniej dziewczyna zaobserwuje reakcje i wyciągnie
              wnioski. Czy można liczyć na pomoc, czy spuścić teściów po brzytwie
              • lola211 Re: hrabino 01.09.08, 13:53
                IMo juz sie przekonala.Zostala zignorowana i to mówi samo przed sie.
                Ale faktycznie- mozna dodatkowo sprawdzic reakcje na prosbe wyrazona
                wprost.
    • kicia031 Miej pretensje do meza 01.09.08, 13:16
      tesciowie niewychowani, ale to maz powinien powiedziec: mamusiu, dziekuje bardzo
      za sniadanie, ale mam nadzieje, ze zrobilas tez dla mojej zony? I skoro tatusiu
      jestes taki uprzejmy, ze podrzucasz mnie do pracy, to moze podrzucisz tez moja zone.

      Mnie podobny w sumie drobiazg tak zrazil do tesciow, ze wiecej sie tam nie
      pojawilam i nie planuje w przewidywalnej przyszlosci: bawimy u tesciow z
      kilkudniowa wizyta na ich zaproszenie wielokrotnie ponawiane, zeby nie bylo,
      zapraszalismy tez do nas, ale woleli nas zaopprosic. jemy kolacje, ja
      jednoczesnie jem i podkarmiam naszego 2latka niejadka, wiec zajmuje mi to 2 razy
      dluzej, zreszta Wscieklak i tak je 3 razy dluzej niz ktokolwiek inny. No wiec
      rodzina w skladzie tesciowa, tesc, moja pasierbica i moj chlop zzarli dlugo
      przede mna, bo czym wstali, poszli do 2 pokoju ogladac TV, a ja zostalam z
      Wscieklakiem sama przy stole.

      Jedyna korzysc jaka z tego wydarzenia wynioslam, to ze wiem teraz jakie sa
      zrodla burackich zachowan mojego chlopiny.
      • cygarietka Re: Miej pretensje do meza 01.09.08, 13:47
        Niecierpię takiego zachowania, dla mnie to zwykły brak kultury.
    • spacey1 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 13:28
      Nie wiem, gdzie mieszkasz i jak daleko masz do tej pracy, no i czy jeżdżą tam
      jakieś autobusy. Ale zakładam, że nie mieszkasz na końcu świata. Moim zdaniem
      Twoja sytuacja to typowy objaw choroby samochodowej. Jak się kierowcy popsuje
      samochód to nie ma pojęcia, jak się dostać gdziekolwiek. Autobusy też są dla
      ludzi. Mój mąż jeździ autem, a ja autobusem. Ponieważ pracuję od 9.00, a on od
      11.00 to najczęściej ja po drodze tym autobusem zawożę córkę do przedszkola. I
      żyję. Czasem jak się coś zmieni w planie dnia, to zabieram się z mężem do pracy
      (ma po drodze), ale generalnie to nie uważam za nieszczęście jazdę środkami
      lokomocji.
      jasne, że skoro teść odwiózł męża, to Tobie mogło być trochę przykro, ale on
      jechał bardzo rano, a Ty nie, więc to trochę inna sytuacja.
      Myślę, że brakuje nam nieco informacji o tej Twojej drodze do pracy, aby móc
      ocenić, czy sytuacja była aż tak dramatyczna. jeśli mój opis nie pasuje do
      twojej sytuacji, to przepraszam.
      • lola211 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 13:34
        > to typowy objaw choroby samochodowej

        Niech bedzie.Ja sama na nia cierpie i mnostwo kierowcow rowniez.Po
        latach jazdy za kolkiem na sama mysl, ze trzeba isc na przystanek,
        stac, przesiadac sie, w tlumie, ma sie szczera niechec do
        korzystania z tych srodkow lokomocji.a ze inni jezdza tak i zyja? To
        nijak nie wplywa na moj dyskomfort.

        Jak mam samochod w warsztacie to nie ma opcji bym jechala zbiorówka-
        korzystam z pomocy innych.
        • verdana Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 13:48
          A mnie wpada do glowy taki zaziwiajacy pomysł, ze teść mógł chciec
          porozmawiać sam na sam z wlasnym synem w drodze do pracy. Oburzające
          zaiste. Bo w momencie małżenstwa syn juz nigdy nie powinien moc
          zamienić slo z wlasnymi rodzicami bez obecności zony. Pamietajcie o
          tym, patrzac na Waszych synkow - jak sie ozenia, to ich żony
          automatycznie będa przez Was rownie kochane? Jakos wątpię.
          • hrabina_murzyna Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 13:54
            verdana napisała:

            > A mnie wpada do glowy taki zaziwiajacy pomysł, ze teść mógł chciec
            > porozmawiać sam na sam z wlasnym synem w drodze do pracy.
            Oburzające
            > zaiste. Bo w momencie małżenstwa syn juz nigdy nie powinien moc
            > zamienić slo z wlasnymi rodzicami bez obecności zony. Pamietajcie
            o tym, patrzac na Waszych synkow - jak sie ozenia, to ich żony
            > automatycznie będa przez Was rownie kochane? Jakos wątpię.

            Do rozmowy sam na sam z synem to miał czas wczoraj, poszli na
            grzyby. Mógł też z nim rozmawiać dziś, odwożąc go do pracy. Ale
            zwykła uprzejmość wymaga, aby zaproponować podwiezienie również
            synowej. I nie muszą mnie kochać, bo i tak nigdy nie będą.
            Idąc za Twoim tokiem myślenia , również powinnam olać teściową, nie
            zrobić jej śniadania i obiadu, bo jej nie kocham. I chyba głupia
            byłam, bo wielokrotnie podwoziłam ją dwie ulice dalej do sklepu-
            sama z siebie, nie prosiła mnie o to.
        • margotka28 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 13:51
          lola, ale zgodzisz się ze mną, że mogła wcześniej ustalić kto ją
          podwiezie. Przecież samochód ma w warsztacie nie od dzisiejeszego
          ranka. Zapytała by wczoraj i po kłopocie. Nie wierzę, że teść by jej
          nie zawiózł, gdyby go poprosiła.

          No i kanapki - jak ja byłabym w sytuacji hrabiny i zależało by mi na
          kanapkach teśiowej (a w moim przypadku by mi NIE zależało), to
          rzuciłabym hasło, że: możesz mi też zrobić? Spieszę się.

          No i na pewno bym nie płakała całą drogę w autobusie smile
          • lola211 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 13:55
            A ja uwazam, ze sami powinni sie zaoferowac, bez proszenia.Tylko
            trzeba uruchomic ciut wyobrazni.
          • hrabina_murzyna Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 13:57
            Nie musiałam ustalać kto mnie zawiezie, bo mogliby akurat spać, a ja
            nie miałam potrzeby by ich budzić. Ale skoro się wstało, odwiozło
            synka, zrobiło mu kanapki to wypadało zachować się inaczej.
    • hrabina_murzyna Bo Wy nic nie rozumiecie 01.09.08, 13:47
      mi nie chodzi o to, że muszą mi zrobić kanapki, zawieźć do pracy.
      Sama sobie poradzę. Przykro mi tylko, bo jak można faworyzować tylko
      swoje dziecko. Wkurza mnie nie kanapka czy autobus, a zawężone
      horyzonty tych ludzi. W mojej rodzinie rodzina to mąż, żona, dziecko
      (całość) a nie tylko syn i córka. Oni nie matrzą na nas jako
      rodzinę. Dla nich jest synuś i ona- czyli obca kobieta, która sypia
      z synkiem. To mnie wkurza.
      I nie mówcie, że Wam nie byłoby przykro. Ciekawe cobyście
      powiedziały jakbym swojej mamie dała obiad z deserem a teściów
      trzymała o suchym pysku.
      • margotka28 Re: Bo Wy nic nie rozumiecie 01.09.08, 13:53
        to po jaką cholerę zapraszałaś ich w gości? Skoro macie takie
        napięte stosunki? Kiedyś z tego co pamiętam narzekałaś, że rodzina
        męża was nie odwiedza i nie pomaga. Jak odwiedza, to też źle? Nie
        rozumiem
        • beatrix_75 Re: Bo Wy nic nie rozumiecie 01.09.08, 13:57
          owszem to boli - ale jak ci juz napisałam tesciom bliższy jest
          syn/corka ..nic na to ie poradzisz .
          Zaakceptuj ten stan rzeczy
        • lola211 Re: Bo Wy nic nie rozumiecie 01.09.08, 13:57
          Bo moze maz zaprosil?
      • agamamaoli Re: Bo Wy nic nie rozumiecie 01.09.08, 13:56
        nigdzie nie doczytałam w poscie autorki, ze teść odwiózł swojego
        syna - syn chyba ma swój samochód.
        Moim zdaniem Twoja autorko reakcja jest mocno przesadzona, chyba
        nie masz innych zmartwień żeby płakać, bo teść nie wyczuł o co Ci
        chodzi. To jest żaden problem. Zastanów się może przypada dziś ten
        dzień cyklu, kiedy bywasz płaczliwa. Albo żal Ci lata.
        Jeżdzenie autobusem to nic złegpo, a na 9 to luksus. Jeżeli tak
        bardzo chciałaś jechać smaochodem, trzeba poprosić. Ale jeżeli
        niedaleko jest komunikacje publ, to ja akurat nie angażowałabym
        teścia. I może mniej użalaj się nad sobą.
      • cygarietka Re: Bo Wy nic nie rozumiecie 01.09.08, 14:01
        Patrząc z boku na tą sytuację, rozumiem Twoją wściekłość i rozżalenie i o ile
        teścia mogę jeszcze zrozumieć, że zawiózł męża do pracy, a Ciebie nie. (może
        kierował sie właśnie wczesna porą, a Ty szłaś jednak 3 godz. później do pracy)
        to teściowej absolutnie nie mogę zrozumieć. Jak dla mnie czyste buractwo
        A propo teść to też facet, oni się nie domyślają, trzeba mówić wyrażnie o co chodzi
    • hrabina_murzyna Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 14:04
      Dodam tylko, że na przystanek mam 1,5 KILOMETRA PIESZO! i skoro
      teściowie uznali, że dla syna jazda autobusem będzie niedogodnością
      to dla synowej może być również.
      I płakałam, bo mało kurna, że siedzą w mojej chałupie, na którą moja
      matka z ojcem ciężko pracowali, mają mnie głęboko w d...e to jeszce
      kurna potraktowali mnie jak służącą- kup to i to.
      Czas olać całe towarzystwo, a z mężem to sobie w domu pogadam.
      • lola211 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 14:27
        > Dodam tylko, że na przystanek mam 1,5 KILOMETRA PIESZO!

        Nawet gdyby przystanek był w poblizu, to tesc powinien zaproponowac
        ci podwiezienie.
        • aguskin Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 14:45
          też by mi było przykro i smutno,
          rozumię Cię , to nie chodzi o te kanapki i podrzucenie autem,
          tylko o szacunek i jakąś choćby słabo wyczuwalną równość,
          smutne, że mąż uważa, że to ok.
          to niby pierdoły, ale z tego składa się codzienność,
          a dziś zrypali Ci ją teściowie,
          kup ziemniaki dla siebie smile
          uśmiechnij się oni w końcu pojadą, wyzyjesz sie na mężu i bedziesz
          jak nowo narodzona.
          • zielonyorzeszek Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 15:01
            nie rozumiem czego Ty sie po swoim tesciu spodziewalas?przeciez to
            jest TYLKO facet a im trzeba mowic wprost i wyraznie bo sami sie w
            zyciu nie domysla albo nie chca sie domyslic.zreszta widac ze
            nniedaleko pada jablko od jabloni skoro i wlasny maz Cie olal( za
            przeproszeniem)jaki ojciec taki syn.a co do mamusi meza-przeciez juz
            kilka lat temu "zabralas"jej syneczka wiec dlaczego z tej okazji ma
            Ci kanapki robic?
    • agao_72 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 14:55
      mi się podoba podejście teściów, dziewczyna gna do pracy, a ci jej
      jeszcze przypominają o ziemniakach i pieczywie. to będzie obraza
      majestatu, jak się po kartofelki wybiorą i kupią, a może nawet
      obiorą.

      można artykułować swoje potrzeby, ale obawiam się, że byłby
      komentarz, że w gości do SYNA przyjechaliśmy, a synowa domagała się
      podwożenia do pracy. jakoś mi na taki typ ludzi wyglądają
      • purpurowa_komnata Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 15:18
        > można artykułować swoje potrzeby, ale obawiam się, że byłby
        > komentarz, że w gości do SYNA przyjechaliśmy, a synowa domagała
        się
        > podwożenia do pracy. jakoś mi na taki typ ludzi wyglądają

        Mnie się też tak wydaje(szczególnie po haśle o ziemniakach i
        chlebie)-ale Hrabina skoro chciała być podwieziona na przystanek to
        powinna to powiedzieć wprost.
        • agao_72 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 15:28
          obawiam się, że wtedy by było... choć może, w celu wyjaśnienia paru
          rzeczy, które jak widzę się piętrzą, może należało. łącznie z
          propozycją, że jak siedzą cały dzień plackiem w domu to mogą pomóc
          jej, a nie czekać na obsługę.

          ciekawe, czy mama męża była tak samo traktowana przez swoją teściową.
    • luxure Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 01.09.08, 17:57
      Ty to rzeczywiście Hrabina jesteś...że też głupi dziad nie domyślił się.
      Na przyszłość wystarczy poprosić, zapytać. On Cie "poprosił" o chleb i
      ziemniaki? Ty w ten sam sposób mogłaś o podrzucenie na przystanek.
      • mikita10 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 02.09.08, 08:24
        OK, macie dwójkę WŁASNYCH dzieci w podobnym wieku. Jednemu
        szykujecie śniadanie i odwozicie do szkoły, drugie wstaje, samo robi
        sobie śniadanie i idzie na przystanek. I sobie siedzicie, bo
        przecież NIE POPROSIŁO o śniadanie i podwiezienie, jaasne.

        Ja tam rozumiem całą sytuację, bo nie umiem prosić o pomoc, trudno i
        darmo! Sama zostałam tak wychowana, że moja mama uczyła mnie, żebym
        myślała nie tylko o sobie, ale też o potrzebach i uczuciach innych.
        Staram się pomagać bez proszenia mnie o to i niestety też często mi
        żal, że inni się nie domyślili, że chętnie skorzystabym z ich
        pomocy. Fakt, powinnam mieć pretensje do siebie, że się nie
        odezwałam, ale nie umiem się przemóc.
        Z drugiej strony teściowa może się bała, że Ci nie będą smakować jej
        kanapki.
        • beatrix_75 do Mikity 02.09.08, 09:06
          oj mylisz poijęcia ...synowa to nie dziecko własne - tylko osoba
          obca - acz zaproszona do rodziny ..
          Nie łudżcie sie dziewczyny !
          - w stosunkach z tesciasmi trzeba sie USTAWIĆ -jak najszybciej
          okreslić swoją pozycje w rodzinie - bo innaczje was zjedzą .....
          walka - to jest walka - podjazdowa -ale zawsze
          • mikita10 Re: do Mikity 02.09.08, 11:58
            Nie łudzę sięsmile Sama mam parę razy przeszłam przez podobne
            historiesmile
    • mary_boo Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 02.09.08, 10:22
      istota problemu to faktycznie pierdoła, ale nie mówicie, że nie
      zalatuje co najmniej brakiem szacunku - i o to, moim zdaniem,
      chodziło hrabinie.
      Ja też czułabym się zlekceważona, gdyby mój mąż został obsłużony, a
      ja pominięta - to co to, kurna, nie ma mnie, albo nie zasługuję na
      takie samo traktowanie? I to nieważne, czy byłaby to teściowa, teść
      czy ktokolwiek inny.
      W rodzinie wszyscy powinni mieć równe prawa, i jak robi się kanapki,
      to dla wszystkich.
      Tak, że ja cię, hrabina, rozumiem, chociaż uważam, że szkoda zdrowia
      na grzebanie się w czyimś buractwie. Chyba że to PMS.
    • kudlata.pl No hrabina po prostu... ;) 02.09.08, 11:27
      A hrabina nie mogła poprosić? Myśli hrabiny mają być w lot
      odczytywane?
      Czepiasz się okrutnie i wprowadzasz nieprzyjemną atmosferę w domu,
      jakieś hrabioskie fochy strzelając i łzy roniąc totalnie bez sensu.
      A wystarczyło zamiast OCZEKIWAĆ łaskawie, po prostu POPROSIĆ o
      pomoc.
      • lola211 Re: No hrabina po prostu... ;) 02.09.08, 11:29
        Wy o wszystko wszystkich prosicie? jesli tak, to zyjemy w innych
        swiatach.
        • zielonyorzeszek Re: No hrabina po prostu... ;) 02.09.08, 11:35
          lola211 napisała:

          > Wy o wszystko wszystkich prosicie? jesli tak, to zyjemy w innych
          > swiatach.

          moze nie wszystkich i nie o wszystko ale ja czesto korzystam z
          uprzejmosci tescia i jesli mam potrzebe wyjazdu z mala np.do lekarza
          to poprostu dzwonie i prosze go zeby mnie podrzucil jesli maz nie ma
          jak sie wyrwac z pracy.ale nie zdarzylo mi sie jeszcze tak zeby
          tesciu mi odmowil lub co wiecej wyczytal w moich myslach ze
          potrzebuje jego pomocy.
          • kudlata.pl Re: No hrabina po prostu... ;) 02.09.08, 11:39
            zielonyorzeszek napisała:

            > lola211 napisała:
            >
            > > Wy o wszystko wszystkich prosicie? jesli tak, to zyjemy w innych
            > > swiatach.

            My nie uważamy z zasady, że się nam należy. I uwierz mi - żyje się z
            tym łatwiej, bo nie każdy ma OBOWIĄZEK myśleć, jak tu nam dogodzić.

            Ta konkterna sytuacja była po prostu hrabioskim fochem.
            • kudlata.pl *hrabioWskim 02.09.08, 11:39
            • chloe30 Re: No hrabina po prostu... ;) 02.09.08, 11:49
              kudlata.pl napisała:
              >
              >.
              >
              > Ta konkterna sytuacja była po prostu hrabioskim fochem.

              G..no prawda. Ta konkretna sytuacja pokazała jakimi burakami sa
              tesciowie niezauważający synowej. Koniec i kropka, nie wyobrażam
              sobie prosić skoro widzę że sami z siebie mnie pomijają.
              • kudlata.pl Re: No hrabina po prostu... ;) 02.09.08, 11:52
                chloe30 napisała:

                > kudlata.pl napisała:
                > >
                > >.
                > >
                > > Ta konkterna sytuacja była po prostu hrabioskim fochem.
                >
                > G..no prawda. Ta konkretna sytuacja pokazała jakimi burakami sa
                > tesciowie niezauważający synowej. Koniec i kropka, nie wyobrażam
                > sobie prosić skoro widzę że sami z siebie mnie pomijają.


                mogą mieć powód... ja bym taką jaśniepanienkę co to najpierw od niej
                trzeba zaczynać dzień, a która to poprosić nie potrafi z trudem
                znosiła ;/
                • chloe30 Re: No hrabina po prostu... ;) 02.09.08, 11:56
                  W takim razie niech się od niej odwala i niech nie przyjeżdżają. Z
                  synem mogą sie widywać u siebie lub na mieście. Tym bardziej że jest
                  to dom po rodzicach Hrabiny.

                  Jeżeli ktoś będąc u mnie w gościach traktowałby mnie źle więcej by
                  mojego progu nie przekroczył.
          • lola211 Re: No hrabina po prostu... ;) 02.09.08, 11:56
            .ale nie zdarzylo mi sie jeszcze tak zeby
            > tesciu mi odmowil lub co wiecej wyczytal w moich myslach ze
            > potrzebuje jego pomocy.

            Na odleglosc raczej trudno by bylo.Natomiast bedac pod 1 dachem,
            wiedzac jaka jest sytuacja,trzeba naprawde zlej woli, by takiej
            pomocy SAMEMU nie zaoferowac.
    • margotka28 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 02.09.08, 13:46
      ja tak abstrahując trochę od tematu zadam ci hrabino pytanie:
      lubisz swoich teściów?
      co chcesz osiągnąć swoim postępowaniem wobec nich?
      po co ci te wieczne awantury z teściami
      czy rozmawiałaś z mężem o relacjach na linii ty-teściowie-mąż?
      i ostatnie pytanie: niedawno teściowie mieli jeździć do was 350km
      pociągiem. A dlaczego nie samochodem?
      • hrabina_murzyna Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 02.09.08, 14:07
        Odpowiem Co Margotka tak. Ślub mieliśmy 4 lata temu, teściowa
        jeszcze przed ślubem darła koty, po ślubie z natężeniem. W pierwsze
        BN zrobiła taką awanturę, że nie pokazałam się u nich pół roku. Do
        dzisiaj mnie nie przeprosiła. To bardzo specyficzna kobieta. Z
        jednej strony czasami jest ok, z drugiej ciągle wbija drzazgi.
        Mniejsza o to. Ja ich nie muszę lubić, nienawiścią do nich też nie
        pałam, teraz jakby coś tam się poprawiło, ale jednak zawsze jakieś
        zadry zostały.
        Ja się z nimi nie awanturuję, nie kłócę. Ot przykro mi zwyczajnie,
        bo nie są to normalne relacje z rodzicami. Zawsze coś im nie pasuje,
        zawsze strzelają fochy. A prawda jest taka, że oni kierują się tylko
        własnymi potrzebami.
        Z mężem rozmawiałam już nie raz. Teraz już nie rozmawiam. Widzisz,
        ciężko mi pogodzić się z takim stanem rzeczy. Mąż ich kocha, ja go
        nie zmuszam, aby zerwał kontakty z własnymi rodzicami, sama też ich
        odwiedzam, ale oni mimo tego mają to gdzieś. Dlatego zbiera się we
        mnie jakieś dziwne uczucie gniewu, żalu. Może gdyby mój mąż nie był
        tak zaślepiony w swoich rodzicach byłoby mi łatwiej.
        Ostatnie pytanie, hmmm... Nie byli u nas pół roku, bo niby to nie
        mieli czym, bo się obrazili, że kupujemy mieszkanie, a teściowa
        zgody na nie nie wyraziła itd. Po pół roku mąż pojechał po nich i
        odwiózł, bo chciał ich ugościć. Powiedziałam wtedy, że nie wierzę w
        tą historię z samochodem, są jeszcze pociągi, autobusy. Oczywiście
        uświadomił mnie, że jestem zgryźliwa i nie lubię teściów. OK,
        przyjęłam postawę rób co chcesz.
        I wyszło na moje. W piątek zadzwonili i mówią, że w sobotę o 10 rano
        przyjadą. Mąż się pyta czym, a oni, że samochodem, bo mimo, że stary
        to jeszcze chodzi. Szlak mnie trafił. Nie powiedziałam słowa,
        pojechałam po zakupy, ogarnęłam mieszkanie. Przyjechali- zrobiłam
        śniadanie, obiad. Nie jedli, bo oni robią inaczej. Przegryzłam i to.
        W niedzielę powtórka z rozrywki. Poświęciłam weekend, obwiozłam ich
        na wycieczki, zabrałam nad jezioro. I wczoraj mi się przelało.
        Ludzie są w moim domu, podaję jedzenie za swoją kasą i jeszcze im
        się nie podoba. Mało tego olewają mnie, nie szanują. A najlepsze
        jest to, że zostają do końca tygodnia. Urlop sobie zrobili. Nie
        wkurzyłabyś się, jakby teściowie siedzieli u Ciebie tydzień i
        strzelali fochy.
        Pomijam już fakt, że mój mąż ponownie dostał od mamusi prezent, a ja
        nic, zero, nawet quźwa pary majtek za 2 zł.
        • margotka28 Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 02.09.08, 14:15
          dzięki za szczerą wypowiedź. Teraz mam rozjaśnione w głowie i w
          całej okazałości przyznaję ci rację. Masz prawo mieć żal i się
          wściekać. I rozumiem to, bo masz powody. Niestety męża się wybiera -
          teściów już nie. Ja też mam przeboje ze swoimi teściami i z moją
          matką nawet. Moja rada - nie utrzymywać kontaktów. Mój mąż ze swoją
          matką czasami się spotka, ale beze mnie. Ja nie mam ochoty i nie
          zmuszam się.

          A co do prezentów - moja teściowa była 3 miesiące w Niemczech.
          Przyjechała (oczywiście bez zapowiedzi) do nas i dzieciakom nawet
          głupiej czekolady nie dała. I też mi było przykro, dzieciom jeszcze
          bardziej. Ale wiesz co ci powiem - dzieci już widzą z kim mają do
          czynienia. I jak mają się spotkać z bądź co bądź babcią to nie chcą.
          I się zazwyczaj nie spotykają.

          Więc uszy do góry. Tydzień to nie wieczność smile
        • kropkacom Re: Teściowie a mąż- przykro mi:( 02.09.08, 14:23
          hrabina, ja mam tez teściową taką średnią. Zdarzało mi z nią pokłócić czy
          obrazić na nią. Teraz stwierdzam że jej nie zmienię i że czasami potrafi być ok.
          Ograniczyć już bardziej kontaktów nie mogę bo i tak mieszkamy w innym kraju a
          mężowi czy moim dzieciom kontaktu nie zabronię. Jak widzę się z nią to przede
          wszystkim staram się być ponad. To daje lepsze skutki niż ciskanie się i
          robienie fochów. Widzi że jesteśmy szczęśliwi, żyjemy dobrze i kochamy się.
          Takie zachowanie wytraca jej z reki wszystkie argumenty przeciw.
        • sir.vimes nie zazdroszczę 02.09.08, 17:17


          chore klimaty - musisz się czuć jak obca we własnym domu...

          Hrabina, a o co chodzi z tymi posiłkami - oni nie jedli tego co podałaś bo mają
          jakieś diety zdrowotne czy ot, tak, bo nie?

          wyjedź gdzieś - głupia rada bo to twój dom, ale ja chyba na te kilka dni
          przeniosłabym sie do jakiejś koleżanki czy siostry




          > I wyszło na moje. W piątek zadzwonili i mówią, że w sobotę o 10 rano
          > przyjadą. Mąż się pyta czym, a oni, że samochodem, bo mimo, że stary
          > to jeszcze chodzi. Szlak mnie trafił. Nie powiedziałam słowa,
          > pojechałam po zakupy, ogarnęłam mieszkanie. Przyjechali- zrobiłam
          > śniadanie, obiad. Nie jedli, bo oni robią inaczej. Przegryzłam i to.
          > W niedzielę powtórka z rozrywki. Poświęciłam weekend, obwiozłam ich
          > na wycieczki, zabrałam nad jezioro. I wczoraj mi się przelało.
          > Ludzie są w moim domu, podaję jedzenie za swoją kasą i jeszcze im
          > się nie podoba. Mało tego olewają mnie, nie szanują. A najlepsze
          > jest to, że zostają do końca tygodnia. Urlop sobie zrobili. Nie
          > wkurzyłabyś się, jakby teściowie siedzieli u Ciebie tydzień i
          > strzelali fochy.
          > Pomijam już fakt, że mój mąż ponownie dostał od mamusi prezent, a ja
          > nic, zero, nawet quźwa pary majtek za 2 zł.
    • hrabina_murzyna No i się zmieniło 03.09.08, 10:42
      teściowie jeszcze goszczą u nas, my normalnie chodzimy do pracy.
      Jadam obiady w pracy, w domu najwyżej kolację, którą robię tylko
      sobie. Na szczęście odebrałam auto. Teściowa pisze jakieśtam listy
      zakupów, ale pozostaję głucha. Mąż wróci z pracy to może kupić, albo
      sami niech kupią, w końcu mają urlop i wyjść do sklepu 200 m po
      bułki mogą.
      Ja tylko skwitowałam swoje zachowanie jeden jedyny raz:"skoro ja się
      staram, robię zakupy, gotuję, a wy nie jecie, bo u was się robi
      inaczej to gotujcie sobie sami". Tyle. Cały piątek stałam w garach,
      sobotę, niedzielę, a gość kwęka, bo on inaczej doprawia, inaczej
      kroi marchewkę, ściera buraczki na małej tarce itp. to niech gość
      sam sobie gotuje. Wieczorem teściowa chciała jechać do tesco. Nie
      zawiozłam jej, pojechałam na siłownię. Poinformowałam tylko, którym
      autobusem dojedzie. W sumie mogła poprosić teścia lub syna.
      • chicarica Re: No i się zmieniło 03.09.08, 10:53
        I słusznie. Skoro dla Ciebie nie ma sentymentów, to nie. Rób swoje i się nie
        przejmuj, uszy do góry.
      • fogito Re: No i się zmieniło 03.09.08, 10:57
        tak trzymać. Niezłe akcje z tym jedzeniem. Moi teściowie zawsze
        jedzą jak i ugotuję a robię to szalenie rzadko.
        • hrabina_murzyna Re: No i się zmieniło 03.09.08, 10:59
          Moi teściowie niby też jedzą, ale za to jak! I te komentarze i to
          mieszanie w talerzu i te miny krzywe i te wycedzone przez zęby "nie
          będę jadła". Szlak człowieka trafia.
          • chicarica Re: No i się zmieniło 03.09.08, 11:02
            Daj spokój, kindersztuby im brakuje i tyle.
            Mnie uczono, że w gościach się je i nie grymasi, co najwyżej można mniej nałożyć
            tłumacząc się że się nie jest głodnym i grzecznie podziękować. Ci ludzie to
            najwyraźniej zwykłe prostaki nie umiejące się zachować wśród ludzi, bądź ponad
            to, nie widzę powodu żeby się przejmować czyimś brakiem ogłady.
            • fogito Re: No i się zmieniło 03.09.08, 11:09
              olać buraki
      • agao_72 Re: No i się zmieniło 03.09.08, 11:14
        a jak teściowie idą do restauracji, to też robią afery, że coś
        inaczej wygląda i smakuje niż w domciu?

        ale będą Ci tył obrabiać potem, że oni do Synka pojechali, a Synowa
        się nimi nie intersuje i musieli o suchym pysku siedzieć. BTW, na
        czym polegają takie odwiedziny rodziców? Twój mąż każdy wieczór z
        nimi spędza i co robią?
        • chicarica Re: No i się zmieniło 03.09.08, 11:23
          Tacy ludzie nie chodzą do restauracji, gwarantuję Ci.
          To ten typ człowieka, który co niedzielę robi nieśmiertelny rosołek i tłucze
          schabowe, nie zje niczego czego nie zna (nie daj Boże jakieś oliwki czy
          krewetki, czy nawet mięso inaczej przyprawione niż sam robi), na weselach stroi
          fochy że jedzenie było niedobre bo nie było zrazów i kotleta oraz jest w 100%
          przekonany, że warzywa szkodzą. Tacy ludzie samych siebie uważają za wyrocznię
          kulinarną, mimo że całe życie jedzą to samo - 2-3 rodzaje zup i kotletów.
          • hrabina_murzyna Re: No i się zmieniło 03.09.08, 11:49
            Otóż to! Nie jedzą spaghetti, robiąc zupę mierzą składniki i jak
            zabraknie pietruszki to rosołu nie ugotują, od lat schabowe
            przyprawiają solą i pieprzem, ziół nie znają. Obiad bez ziemniaków
            to nie obiad. I tylko oni gotują smacznie i zdrowo. I nie przyjmują
            do wiadomości, że mi też coś u nich może nie smakować np. zupa
            pomidorowa ze śmietaną i słodka jak deser. Ot, ludzie mają różne
            smaki. Można czegoś nie zjeść, ale posmakować zawsze można, a nóż
            widelec będzie super dobre. Cóż, są ograniczeni na nowości i tyle. I
            nie jest to tylko kwestia kulinarna, ale również komputerowa,
            telefoniczna itp. A mnie to irytuje, bo mają dopiero 54 lata, a
            zachowują się jak dziady stare, oporni na nowości, nieciekawi świata.
            • mikita10 Re: No i się zmieniło 03.09.08, 11:59
              Tak niestety ma dużo osóbsad Dlatego jak przychodzą do
              mnie "tradycjonaliści" to nie kombinuję tylko tłukę te schabowesmile
              Oni zadowoleni, a ja sobie mogę poeksperymentować kiedy indziej.

              Wy się za bardzo zapętliliście, niby problemu nie ma, niby jesteście
              razem, ale wzajemnej życzliwości braksad Oni napewno wyczuwają Twoją
              niechęć i wzajemnie.
              • hrabina_murzyna Re: No i się zmieniło 03.09.08, 12:08
                Schabowe to ja też tłukę, rosół też gotuję, ale to nie oznacza, że
                jestem swoją teściową i mam robić dokładnie tak jak ona. Ja
                tradycjonalistką nie jestem, teściowa doskonale wie, że nie lubię
                słodkiej pomidorówki i co? I nic, nigdy nie ugotuje takiej jak
                lubię, tylko taką jaka jej smakuje. Ja nie krytykuję jej kuchni,
                najwyżej zjem mniej, czasem więcej, za zupę podziękuję, ale
                mielonego skosztuję. To jest dobre wychowanie. I jakoś się nie
                otrułam przez te wszystkie lata, jadając w różnych miejscach. Tak
                samo jak nie instruuję gospodyni w jej domu w jakiej formie ma podać
                śniadanie i co ma być na to śniadanie. W moim domu wystawia się
                różne produkty na stół, coś na ciepło- jajka, kiełbaska, coś na
                zimno- wędlina, sery, pomidory, ogórki. Każdy sobie nakłada i je to
                na co ma ochotę. Teściowa robi kanapki. Niech robi, ale do diabła
                niech nie oponuje przy moim śniadaniu, przy moim stole, że zamiast
                wystawiać tyle półmisków powinnam zrobić kanapki!
                • agao_72 Re: No i się zmieniło 03.09.08, 12:37
                  a wiesz dlaczego oponuje? bo kanapka pozwala kontrolować ilość
                  pochłoniętego pokarmu. jak dziecko zje 2 kanapeczki to mamusia
                  szczęśliwa. a jak takie samoobsługowe będzie, to może sam chlebek
                  zje, a mięska nie, lub pomidory bez soli. i co będzie? wink

                  jedzenie jest doskonałą formą trzymania kontroli nad bliskimi.

                  moi Teściowie dopiero przy Zosi nauczyli się, że ludzie różnie
                  jedzą, a czasami wcale. ich trójka dzieci, w tym mój mąż żyła w
                  terrorze śniadaniowo-kolacyjnym.
                  • chicarica Re: No i się zmieniło 03.09.08, 12:39
                    Dokładnie. Matka gastronomiczna się to nazywa. Koszmar opisany przez psychiatrów
                    i psychologów.
                • chicarica Re: No i się zmieniło 03.09.08, 12:42
                  No dokładnie. Tu chodzi o to, że masz być nią - identycznie gotować, identycznie
                  żyć, identycznie myśleć.
                  Co do takich właśnie zapyziałych, nieciekawych świata i nowości ludzi - to
                  przyznaję, też takich znam, unikam bo są męczący i wkurzający, kontakty
                  ograniczam do minimum. Na forum Kuchnia określili ich mianem "kotleciarzy" (w
                  sensie, że obiad bez kotleta i ziemniaków to nie obiad), ale to się odnosi nie
                  tylko do stylu jedzenia, a do całej postawy życiowej.
              • chicarica Re: No i się zmieniło 03.09.08, 12:38
                Ale tu problemem nie jest to że nie ma schabowych, tylko że utłuczone są na 2 mm
                cieniej niż oni robią, a buraczki do schabowych utarte nie na tą grubość co u
                nich. I dlatego oni nie będą jedli. To niech nie jedzą, schudną przez ten
                tydzień, na zdrowie im wyjdzie, bo pewnie przy tej diecie o której pisze hrabina
                to mają cholesterol za wysoki wink
                Poza tym założę się, że cała akcja z buraczkami jest wycelowana nie w to, że im
                nie smakuje, tylko żeby hrabinę przymusić, żeby gotowała tak jak oni chcą, żyła
                tak jak oni chcą i wszystko robiła tak jak oni każą, bo przecież tak jest
                najlepiej. Te zakichane buraczki to tylko pretekst.
            • chicarica Re: No i się zmieniło 03.09.08, 12:35
              Znam takich. Olej dziadów, to prostaki niewychowane i z koziej wólki. Ró swoje,
              a wokół nich mąż niech skacze, jak mu tak zależy. Usilnie Ci przecież
              demonstrują, że córką nie jesteś - to NIE BĄDŹ.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka