Wiecie co pierwszy raz w życiu jest mi tak cholernie przykro. Od 3
dni goszczą u nas teściowie. Dziś szłam do pracy po urlopie. Mąż
pojechał już po 6 rano do swojej, a ja na 9. Samochód mam w
warsztacie i miałam nadzieję, że teść zawiezie mnie do pracy swoim
autem, albo przynajmniej na przystanek. I zdziwiłam się.
Otóż wstali rano z synem, teściowa zrobiła mu śniadanie, kanapki do
pracy. Ja wstałam o 7, szybko wypiłam tylko kawę, bo czasu miałam
niewiele, ubrałam się, wymalowałam i ...no właśnie i pędem do
autobusu. Nawet mnie nie zapytał czy mnie podwieźć, nic. Jak
wychodziłam to tylko usłyszałam "kup pieczywo jak będziesz wracać i
ziemniaki na obiad". Już ja im kurna kupię.
No i teraz najbardziej mi przykro, bo zadzwoniłam do męża i mu
powiedziałam o zachowaniu jego ojca. Wiecie co zrobił powiedział nie
przesadzaj, rozłączył się i wyłączył telefon.
Przepłakałam całą drogę. Wysnułam wnioski i zrozumiałam, że tak
naprawdę oni mnie nie szanują, włącznie z moim mężem I to jest
najbardziej przykre