Nigdy nie przypuszczałabym, że będę miała takie problemy

Ja, śmiała, otwarta, bezczelna, no odważna jednym słowem, kręciłam się wczoraj
w knajpie jak smród po gaciach cierpiąc katusze. Były dłuuugie spojrzenia,
wyszukiwanie siebie wzrokiem i.. nic, pojechałam do domu żegnana najdłuższym
spojrzeniem, jakim mnie chyba obdarzono
"Często tu bywasz?" - można się wyrz.., sorry Lilka, można zwrócić uprzednio
spożyty pokarm od nadmiaru banału. Podobnie "jak Ci się tu podoba?"
Najchętniej wypaliłabym tak całkiem po mojemu: "Jesteś śliczna, zajebiście
tańczysz, bardzo chcę Cię poznać i to jak najdokładniej", ale obawiam się, że
gdyby miała słabsze nerwy mogłaby nie wytrzymać nadmiaru wrażeń

Ech, jednak faceci są tak rozkosznie prostsi w obsłudze..
Liczę na wasze mniej lub bardziej poważne rady