Dodaj do ulubionych

Co jest dziś normą, a co dziwactwem?

15.10.03, 10:56
Tak się zastanawiam nad powyższym pytaniem w związku z tym, jakie reakcje
obserwuję, kiedy ludzie słyszą lub obserwują np. moje metody wychowawcze i
wszystko to, co tyczy się mojego poglądu na opiekę nad dziećmi.
Okazuje się bowiem, że to co w moim odczuciu jest dzisiaj normą, jest jednak
dziwactwem, a ja w związku z tym jestem dziwologiem wink i "muszę" tłumaczyć
się naokoło z tego dziwactwa.

Dziwne niezmiernie jest więc to, że:
1. Nie biję dziecka (przykład reakcji: "dziecko trzeba lać po tyłku, bo na
głowę wejdzie!" lub "Jak dziecko poczuje co to znaczy dostać lanie, to będzie
wiedziało jak się zachować".)
2. Karmię dwulatka piersią (przykład reakcji: "O Boże, tak długo! Takie duże
dziecko" i pełna politowania mina)
3. Chcę spędzać z dzieckiem jak najwięcej czasu i np. po pracy biegnę na łeb
na szyję, by się z nim zobaczyć (reakcje: pełne politowania spojrzenia i inne)
4. Mąż jest na wychowawczym i zajmuje się dzieckiem, oprócz tego nie chcemy
opiekunek, żłobków i babci (dla nas jest to dobra, przemyślana decyzja,
najlepsza byłaby jednak gdybym to ja mogła być w domu, ale z pewnych względów
nie mogę. A reakcje: No, przecież można dziecko do żłobka dać, a jak nie
chcecie to chociaż opiekunkę! Plus pełne politowania kiwanie głową.)
5. Mówienie do dziecka czule, czasem pieszczotliwie (zaznaczam, że czasem, bo
oczywiście ciągłe mówienie do dziecka w ten sposób też uważam za nie do końca
dobre, nie mniej jednak, razem z mężem tak bardzo kochamy dziecko, że również
w ten sposób okazujemy mu czułość, synek wspaniale się rozwija bez naukowych
monologów z naszej strony)
6. Nie zmuszanie dulatka do nauki korzystania z nocnika (widzimy, że jest do
końca na to gotowy i dajemy mu czas nie widząc w tym problemu), itp, itd.....

Ja się tym nie przejmuję, bo staram się świadomie i dopowiedzialnie
wychowywać synka. Długo przed ciążą dokształcałam się w temacie dzieci,
czytałam co się dało, rozmawiałam z doświadczonymi rodzicami i starałam się
oraz nadal się staram wychowywać synka tak, by czuł się kochany, akceptowany
i był zadbany. Nigdy nie poganiałam jego rozwoju, ale tez nie hamowałam. Mąż
również.
Jednak trochę czuję już zmęczona tymi radami, a nawet wyrazami niechęci za
strony często przypadkowych osób, zwłaszcza jeśli te osoby nie mogą same
poszczycić się mistrzostwem w wychowaniu swoich dzieci (najmniej przejmuję
się jeśli słyszę coś o mamy, czy teściowej, ich tzw. wtrącanie potrafię jakoś
wytłumaczyć).

Ciekawa jestem czy Wy również spotykanie się z czymś takim?
Obserwuj wątek
    • wana Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 11:13
      Oj, jak ja to dobrze znam....
      1. zmarnujecie dziecko, kto to słyszał, żeby w czerwcu było bez czapki?
      2. dlaczego półrocznemu dziecku nie dajecie fasolówki? Przeciez babcia taką
      pyszną zrobiła...
      3. Kuriozalne: skaza białkowa? Toż to krowie mleko najlepsze!!! Każdy to wie!!!
      4. Okno natychmiast zamknąć!!! Tu jest zimno (20 stC) - powinno być ok. 30-tu!
      5. talk, talk, talk i tylko talk... Masz astmę? Uczula cię? Głupstwa jakieś
      gadasz...
      6. Trzylatek... biedactwo, nóżki sobie zmęczy... babunia wniesie na 3-cie
      piętro....
      7. ... no i jak można zmuszać dziecko by chodziło pieszo? Wózek jest!!!
      8. Nie noś dzieckab na rękach (2 miesiące), bo się przełamie, a jak się
      przełamie, to przekrzyżować (i kto mi powie, co to znaczy?)
      9. Wyrodna matka - jak można z dzieckiem w zimie z domu wychodzić!!!
      10. Dziewczynka na golasa? Wstyd!!! (plaża, gorąco, dziecko ma rok)
      11. dzieci przynosi bocian - co wy temu dziecku o jakichś plemnikach
      opowiadacie? (4-latka) Zgorszenie!!! Ona powtórzy to w przedszkolu!!!!
      12. ... i tak dalej....
      Pozdrawiam
      wana
    • izunia6 Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 11:35
      Norma - ja wszystko wiem najlepiej i mam patent na wychowanie mojego dziecka ;
      dziwactwem - słuchać rad innych, w szczególności teściowej!
      • wana Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 11:40
        Fantastyczne... POPIERAM!!!! A z teściową... już był taki wątrek: na księżyc
        wink))
        wana
      • addria Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 11:56
        Moim zamiarem nie było tworzenie kolejnego wątku o wrednych tesciowych wink,
        tylko zauważenie faktu, że to co niby obecnie jest na topie, co uważane jest za
        naturalne i normalne w sposobie podejścia do dzieci i do ich wychowania, jednak
        nadal przez większość ludzi (tak wynika z moich obserwacji) uważana jest za
        dziwactwo.
        Jeśli chodzi o teściową, czy mamę, to tak jak napisałam nie przejmuję się ich
        uwagami, bo wiem, że robią to z troski i miłości do wnuka, a nie żeby zrobić mi
        na złość. Nawet jeśli się z nimi nie zgadzam, to nie zabraniam im zabierać
        głosu, czasem powiedzą przecież coś cennego, z czego przecież mogę skorzystać.
        Nie toleruję jednak (niegrzecznych lub wścibskich) komentarzy osób, które są
        dla mnie w gruncie rzeczy obce. Komentarzy, które są w ewidentnej sprzeczności
        z moimi zasadami i metodami. Ja na przykład powstrzymuję się od komentowania
        zachowań innych ludzi, nawet jeśli mi się nie podobają. Uważam też, że nie
        muszę się nikomu tłumaczyć, z tego co i jak robię, jesli nie robię nic złego.
        Pozdrawiam,
        • grzalka Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 12:07
          Moze ja sie obracam w dziwnym towarzystwie, ale w zasadzie wszystko to co
          napisałaś jest wśród moich znajomych i rodziny norma i nikt sie tym zachowaniom
          nie dziwi. Może mam szczęscie? Bywaja owszem drobne wyjatki, ale podatne na
          perswazjesmile(moja Teściowa na przykład)
          Pozdrawiamsmile
    • miola Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 12:22
      No, no, no, jaka to jestem świetna, jak sobie wszystko cudnie zorganizowałam.
      Gratuluje. To na pewno zawiść - te komentarze, spojrzenia. " Zjadła wszystkie
      rozumy, więc co jej po rozumie. Uczyc się nie chce, bo wszytko sama umie.
      Wszystko sama, sama, wielka mi dama" (Jak tam, wierszyki dla dzieci w którym
      miesiącu życia wprowadzamy?)
      • addria Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 12:26
        Miola, przyznam Ci się szczerze, że nie bardzo rozumiem co chciałaś powiedzieć
        pisząc to, co napisałaś??? Hmmm...
    • olik7 Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 12:45
      A ze mnie jaki dziwaksad
      1. Jak ja mogłam sama z niewiele ponad rocznym dzieckiem nad morze na wczasy
      jechać?!?!?! (Jak Ty dziewczyno dasz sobie radę sama, jakbyś miała męża to co
      innego!!!)Zaznaczam, że jestem samotną mamą, tak więc zdaniem wielu jestem
      nieszczęśliwa i powinnam zamknąć sie w domu i użalać nad swoim losem.
    • miola Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 13:03
      Chciałam napisać, że:
      1. jeżeli ktoś twierdzi, ze Twoje dziecko po klapsie wiedziałoby jak się
      zachować, to może znaczy że nie wie i Twoje metody nie są skuteczne (co nie
      znaczy ze lanie jest jedyną skuteczną metodą, sama nie stosuję i innym odradzam)
      2. jeżeli ktoś patrzy z politowaniem, jak pędzisz do dziecka, to może: a) nie
      jest to politowanie, b) może jest to np. emaptia, c) może robisz to w sposób
      zasługujący na politowanie, czyli dużo szumu wokół siebie jako matki doskonałej,
      3. jeżeli inne wasze zachowania budzą zdziwienie i komentarze to może
      traktujecie dziecko jak "obiekt zabiegów wychowawczych" (o czym może świadczyć
      Twój nacisk na przygotowanie teoretyczne i jak rozumiem ścisłe stosowanie się
      do zaleceń oraz podkreślenie prowadzonych rozmów z dzieckiem), a nie jak
      członka rodziny, dziecko czy zwykłego człowieka.
      Dalszy ciąg cytowanego wierszyka to: "A kto to był Kopernik? - Król!"
      Więc może należy przyjżeć się komentowanym sytuacjom, posłuchać tzw. "dobrych
      rad" i zastanowić się czy napewno Twoje zachowania są normą, a komentowanie ich
      dziwactwem? Bo może tylko myślisz że wiesz, a nie wiesz?
      Sama mam dwoje dzieci (6 i 2 lata) i nie podchodzę tak bezkrytycznie do siebie
      i ZAWSZE się zastanowię, zanim odzrucę czyjś pogląd. Pozdrawiam.
      • odalie Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 13:44
        Hej!

        Miolu, czy możesz uściślić o co Tobie chodzi we fragmencie, cytuję:

        > 1. jeżeli ktoś twierdzi, ze Twoje dziecko po klapsie wiedziałoby jak się
        > zachować, to może znaczy że nie wie i Twoje metody nie są skuteczne (co nie
        > znaczy ze lanie jest jedyną skuteczną metodą, sama nie stosuję i innym
        odradzam
        > )

        .........................

        A co do autorki postu - wydaje mi się, że ona dlatego tak szczegółowo opisuje
        swoje metody, przygotowanie teoretyczne _bo_ _pisze_ _na_ _forum_, więc musi
        nas, nie znających jej w realu, wprowadzić w swoją sytuację. Nie odniosłam
        wrażenia, że "traktuje dziecko jak 'obiekt zabiegów wychowawczych'".

        Co zaś do wierszyka pana Brzechwy - to Miolu podpadłaś mi smile)))) bo akurat
        przytaczasz jako wielką życiową mądrość wierszyk powstały w baaardzo odmiennych
        realiach, należący do baaardzo odmiennego poglądów na wychowanie niż te,
        których się w naszym kręgu kulturowym powoli dopracowaliśmy od tamtych czasów.
        Dziękuję, ja wolę te obecnie polecane.

        Super sprawa, wyśmiać, wyszydzić dziecko, które ma czelność sprzeciwić się
        autorytetom i zapragnąć samodzielności (a choćby przez bunt), buhahahaha, jakie
        to zabawne, można o tym wychowawczy wierszyk napisać... Może mi jeszcze Miolu
        przytoczysz osławionną "Kłamczuchę" (o dziewczynce, co to miała czelność
        posiadać rozwiniętą wyobraźnię i odmalowywać świat własnych marzeń, no ale tego
        to nie tolerujemy, "nie wolno wznosić się za wysoko" że zacytuje inny kawałek
        wierszem).

        Już wyjaśniam - wierszyki wprowadzamy, kiedy dziecko ma cierpliwość słuchać i
        jej słuchaniem zainteresowane. A do Brzechwy - które nie cenzuruję wbrew
        porozom - dodajemy komentarz: "ten pan napisał to kiedy dziadek xxx był małych
        chłopcem, a wtedy uważano, że dzieciom nie wolno yyy. Co o tym sądzisz?"

      • addria Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 13:46
        miola napisała:

        > Chciałam napisać, że:
        > 1. jeżeli ktoś twierdzi, ze Twoje dziecko po klapsie wiedziałoby jak się
        > zachować, to może znaczy że nie wie i Twoje metody nie są skuteczne (co nie
        > znaczy ze lanie jest jedyną skuteczną metodą, sama nie stosuję i innym
        odradzam
        > )

        Chyba dalej nie rozumiem wink
        Ale widzę, że muszę rozszerzyć swoją wypowiedź.
        To co napisałam o klapsie usłyszałam podczas luźnej rozmowy kilku osób o
        wychowywaniu dzieci, te osoby bez wyjątku były zwolennikami bicia dzieci. Ja
        tylko powiedziałam mimomchodem, że ja nie biję swojego dziecka (zaznaczam, że
        też luźno i bez wywyższania się, żeby nie byo potem nieporozumień wink na co
        usłyszałam, że dziecko TYLKO wtedy będzie posłuszne i będzie się dobrze
        zachowywać jesli dostanie w d.... Nie skomentowałam tego, nie kiwałam z
        politowaniem, nie zrobiłam żadnego lekceważącego gestu, po prostu dalej nie
        brałam udziału w tej rozmowie. Mam prawo do własnych przekonań, ale nie
        wywyższam się, nikt mi tego nie zarzucił.

        > 2. jeżeli ktoś patrzy z politowaniem, jak pędzisz do dziecka, to może: a) nie
        > jest to politowanie, b) może jest to np. emaptia, c) może robisz to w sposób
        > zasługujący na politowanie, czyli dużo szumu wokół siebie jako matki
        doskonałej

        Sytuacja odnośnie tego punktu była jednorazowa, ale utkwiła mi w pamięci. To
        było politowanie, że biegnę do dziecka zamiast iść na imprezkę z tymi
        znajomymi, bo imprezka ma dla jednych większą wartość, a dla innych mniejszą,
        dla mnie ma małą. Ja tylko grzecznie odmówiłam i powiedziałam, że miłoby było
        spotkać się z nimi, ale wolę jednak pójść do dziecka, które mnie pół dnia nie
        widziało. Ponownie zaznaczam, że bez żadego wywyższania wink
        Poza tym ZAWSZE biegnę do dziecka po pracy i nikomu się tym nie chwalę.

        > ,
        > 3. jeżeli inne wasze zachowania budzą zdziwienie i komentarze to może
        > traktujecie dziecko jak "obiekt zabiegów wychowawczych" (o czym może
        świadczyć
        > Twój nacisk na przygotowanie teoretyczne i jak rozumiem ścisłe stosowanie się
        > do zaleceń oraz podkreślenie prowadzonych rozmów z dzieckiem), a nie jak
        > członka rodziny, dziecko czy zwykłego człowieka.

        Źle Miola rozumiesz, przygotowanie teoretyczne było mi potrzebne i uważam, że
        każdy rodzic, który staje się nim poraz pierwszy powinien dobrze się do tej
        roli przygotować. Jak napisałam wcześniej, nie traktowałam wszystkiego
        (poradników) bezkrytycznie, tylko starałam się umiejętnie wcielać w zycie to,
        co wybrałam, co było słuszne z moimi przekonaniami, sumieniem, intuicją itd.
        Wiedza zdobyta przed ciążą bardzo mi się przydała, wiedziałam jak niemowlę, a
        potem dziecko może się zachowywać, jak reaguje na pewne sytuacje, jak powinno
        się rozwijać, jak walczyć z kolkami, odparzeniami, jak nosić, jak kąpać... itd.
        Nie przesadzaj Miola, nie to miałam na myśli co mi napisałaś.

        > Dalszy ciąg cytowanego wierszyka to: "A kto to był Kopernik? - Król!"
        > Więc może należy przyjżeć się komentowanym sytuacjom, posłuchać tzw. "dobrych
        > rad" i zastanowić się czy napewno Twoje zachowania są normą, a komentowanie
        ich
        >
        > dziwactwem? Bo może tylko myślisz że wiesz, a nie wiesz?

        Tu się też mylisz. Ja npisałam, że to MOJA zachowania są dziwactwem, a
        komentarze normą wink
        A dobrych rad (bez cudzysłowia) słucham jak najbardziej smile

        > Sama mam dwoje dzieci (6 i 2 lata) i nie podchodzę tak bezkrytycznie do
        siebie
        > i ZAWSZE się zastanowię, zanim odzrucę czyjś pogląd. Pozdrawiam.

        Też nie podchodzę bezkrytycznie do siebie, a mój post został przez siebie źle
        odebrany. Napisałam go jako swego rodzaju ciekawostkę. Opisane sytuacje to nie
        całe moje życie, nie doświadczam ich non stop, ale zdażają się. A, że dzisiaj
        miałam taki nastrój, więc sobie to na forum umieściłam wink I szczerze mówiąc,
        nie spodziewałam się, że ktoś może w taki sposób to zinterpretować.

        Pozdrawiam,
    • adzia_a A w jakim wieku ci komentujący? ;-) 15.10.03, 13:15
      ...bo wiecie co, większość osób pisze, że takie krytyczne komentarze słyszą od
      ludzi w średnim wieku (teściowa prym wiedzie oczywiście wink ) a ja bym
      powiedziała, że przekonanie o własnej nieomylności i przewadze nad innymi
      matkami żywią najczęściej kobietki w moim wieku (dwadzieścia kilka -
      trzydzieści lat).

      To właśnie od nich słyszałam i słyszę, że:
      - za długo karmiłam, za krótko karmiłam
      - źle ubieram (za grubo, albo za cienko)
      - za szybko wysadzałam na nocnik, za późno wysadzałam na nocnik
      - w zalezności od tego, co moje dziecko aktualnie nosiło - pampersy są fe, albo
      tetra jest fe wink
      - jeszcze w ciąży - co? nie chcecie rodzić razem? cooo, chcesz go zabierać na
      porodówkę? wink

      Przysięgam, naprawdę nie słyszałam podobnych tekstów ani od mamy, ani od
      tesciowej... Sama nie wiem, może i ja serwuję innym rodzicom takie kwiatki wink
      kto wie...

      Reasumując, z moich obserwacji wynika, że to my licytujemy się nawzajem, która
      jest lepszą matką - ciekawe, czy nasze mamy też tak miały?
      • addria Re: A w jakim wieku ci komentujący? ;-) 15.10.03, 13:55
        adzia_a napisała:

        > ...bo wiecie co, większość osób pisze, że takie krytyczne komentarze słyszą
        od
        > ludzi w średnim wieku (teściowa prym wiedzie oczywiście wink ) a ja bym
        > powiedziała, że przekonanie o własnej nieomylności i przewadze nad innymi
        > matkami żywią najczęściej kobietki w moim wieku (dwadzieścia kilka -
        > trzydzieści lat).

        Adziu, to są osoby obce w różnym wieku, ale generalnie jednak około 30, czasem
        40.
        Poza tym jeśli moja mama lub teściowa coś tam komentują, to robią to w miarę ;-
        ) taktownie i nidgy tak, żeby mi dopiec. Do mamy i teściwej nie nie mam.

        Ale ludzie, jak ktoś obcy mówi, że nie wolno się do dziecka czule zwracać (np.
        mój kochany, najdroższy Kwiatuszku), bo będzie nienormalne, to ręce opadają...
        • adzia_a Re: A w jakim wieku ci komentujący? ;-) 15.10.03, 14:24
          No, znam ten klimat.
          Do Twojego Kwiatuszka możnaby jeszcze dodać:
          "Nie noś, bo się rozpuści"
          "Jedynaki to samoluby"
          i tak dalej i tak dalej...

          Ale jak tak o tym myślę, to coraz bardzej wydaje mi się, że takie komentarze
          nie dotyczą tylko wychowania i pielęgnacji dzieci. My, jako społeczeństwo w
          ogóle chętnie oceniamy i uogólniamy cudze życie, cudze poglądy. "Jak oni mogą
          mieć tyle dzieci" "Kiedy następne, bo jedno się źle chowa", "Ale z niej
          puszczalska", "Mężczyźnie nie myślą głową tylko inną połową ciała", "W XXI
          wieku nie brać pigułek, toż to ciemnogród", "Jak ona może wracać tak szybko do
          pracy", "Kobieta przy dzieciach się uwstecznia"...mało to się słyszy takich
          mądrości?

          PS. Odalie, to świetne, co napisałaś o Brzechwie smile Naprawdę, szacuneczek smile
    • malwi4 Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 13:28
      Hej! Nie przejmuj się głupim gadaniem. To Ty jesteś matką i Ty najlepiej wiesz,
      co jest dobre dla Twojego dziecka. Jeżeli chodzi o wychowanie, to mam bardzo
      podobne zdanie. Też dużo czytam o pielęgnacji i wychowaniu dzieci; takie
      dokształcanie pomaga lepiej rozwiązywać problemy.A poza tym uważam, że nigdy
      nie jest dość okazywania czułości dziecku. Im większe ma poczucie
      bezpieczeństwa i tzw. "własnej wartości" tym lepiej. Będzie mu potem łatwiej
      budować relacje z innymi.
      Ja też spotykam się czasem z głupimi komentarzami, ale staram się tym nie
      przejmować. A jak ktoś nachalnie udowadnia mi, że nie mam racji, ucinam
      dyskusję stwierdzeniem, że każdy ma swój sposób wychowywania dziecka. Pewnie,
      że czasem ktoś może się obrazić (ja w ten sposób mam "z głowy" jedną niemiłą
      sąsiadkę smile i wcale nad tym nie płaczę).
      Głowa do góry i "róbmy swoje" jak śpiewał kiedyś pan Młynarski
      • mrrr hihihi 15.10.03, 14:09
        witaj adriu!

        jaki fajny wątek- wydaje mi się ,ze napisałas go na luzie, czasem miło moc sie
        wygadac na ten temat, kilka dni temu zalilam sie tutaj, ze moim przyjaciołom
        nie potrafiłam wyjasnic, dlaczego stosuję metody, ktorych nauczyłam się z
        ksiązki, i ze mam podejscie, ktore wydaje mi sie bardzo podobne do Twojego.
        MOgę się podpisac pod tym, ze takie uwagi słyszy się ciągle. A wynikają z tego,
        ze wyroslismy w takiej a nie innej kulturze, o takich a nie innych tradycjach
        wychowywania dzieci. POza tym kazdy lubi wiedziec lepiej. smile

        Dobrze ,ze sie nie dajesz i robisz swoje. Pozdrawiam !
    • izunia6 Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 14:01
      A dla mnie większym problemem są autorytety naukowe,które co i rusz mówią co
      innego. Ktoś wspomniał - karmić nie karmić i jak długo, jak kłaść dziecko, na
      brzuchu, na plecach i można by tak bez końca. I myślę, że część tych "dobrych
      rad" wynika z akurat innego artykułu przeczytanego przez inną mamuśkę, niż ty
      akurat przejrzałaś. Każda gazeta, każdy poradnik pompuje autorytatywnie jedynie
      słuszne i jedyne obowiązujące metody i momentami na prawdę zgłupieć można
    • judytak Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 14:19
      Każdy ma prawo powiedzieć, co sądzi. Po to człowiek ma język w buzi. A ty nie
      musisz się nikogo słuchać. Poza tym, jeśli nie lubisz słuchać, co inni myślą o
      wychowywaniu dzieci, to nie zaczynaj tematu. Rozmawiaj z koleżankami w pracy o
      filmach, polityce czy piłce nożnej, a nie o metodach wychowawczych.

      A teraz, skoro pytasz, powiem, co ja osobiście sądzę o tematach, które
      poruszasz.

      addria napisała:

      > 1. Nie biję dziecka

      też myślę, że z zasady nie należy dzieci bić, ale jeśli już jakiś klaps się
      wydarzył, to nie tragedia. Dziwactwem jest moim zdaniem rozpamiętywanie całymi
      dniami, że "uderzyłam dziecko, to teraz wyrodna matka jestem".

      > 2. Karmię dwulatka piersią

      oczywiście jeśli komuś to tak pasuje, to proszę bardzo. Ja, kiedy dzieci
      zaczynały być bardziej samodzielne (raczkowanie, wstawanie, pierwsze słowa),
      odczuwałam potrzebę zakończenia karmienia piersią. Ostateczną decyzję za każdym
      razem podjęło dziecko, jeszcze przed pierwszymi urodzinami. (nie żartuję:
      dosłownie wyśmiewały mnie, że chcę dać cyca)

      > 3. Chcę spędzać z dzieckiem jak najwięcej czasu i np. po pracy biegnę na łeb
      > na szyję, by się z nim zobaczyć

      ja też. Ale nigdy się tym nie afiszuję. To moja sprawa, a nie pracodawcy. Jak
      kiedyś słyszałam komentarz, że wychodzę punkt piąta, to powiedziałam, że jestem
      na bieżąco ze wszystkim, co pokazuje tylko moje zdolności organizacyjne. Ale
      kiedy naprawdę trzeba, to posiedzę ile trzeba. Sporadycznie.

      > 4. Mąż jest na wychowawczym i zajmuje się dzieckiem,

      to dobre rozwiązanie, jeśli mąż to lubi i potrafi. Jeśli szczerze i
      przekonująco to okaże, skończą się komentarze. Tylko nie mówcie, że babcia,
      opiekunka czy żłobek, to coś strasznego, bo to też nie prawda, i można tym
      urazić kogoś, kto np. oddał swoje dziecko do żłobka...

      > 5. Mówienie do dziecka czule, czasem pieszczotliwie

      uważam to za sytuację wielce intymną, nie lubię mieć tego świadków. Nie lubię
      też być świadkiem pieszczotów innych matek i dzieci. Preferuję przy świadkach
      styl życzliwie powściągliwy. Ale rozumiem, że każdy inaczej ustawia granicę.
      Dziwactwem jest to, jeśli nie ma żadnej granicy.

      > 6. Nie zmuszanie dulatka do nauki korzystania z nocnika

      zgadzam się. "Nie zmuszać", a nie "nie próbować". Żeby nie przegapić moment,
      kiedy już można. Moja córka nie miała pieluch w dzień w wieku 1,5 roku, w nocy
      ok. dwóch lat, syn dawno skończył trzy lata, jak przestał pieluchy nosić w
      dzień, w nocy jeszcze zakładał jak poszedł do przedszkola mając 4 lata. Drugi
      syn, mając 20 miesięcy, jest w okresie przejściowym. Myślę, że do Gwiazdki się
      nauczy (w dzień, oczywiście).

      Długo przed ciążą dokształcałam się w temacie dzieci,
      > czytałam co się dało, rozmawiałam z doświadczonymi rodzicami i starałam się

      to typowe objawy przy pierwszym dziecku. Później się nabiera więcej luzu,
      więcej spokoju wynikającego z pewności siebie.

      > Ciekawa jestem czy Wy również spotykanie się z czymś takim?
      >
      Mój mąż zawsze mówi, że to dlatego, że mnie zazdroszczą (np. bezdzietne
      koleżanki w pracy)

      Pozdrawiam
      Judyta
    • aluc Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 15:49
      na jednym z amerykańskich forów dla rodziców jest specjalny kącik dla matek,
      które długo karmią piersią, śpią razem z dziećmi, nie stosują kar fizycznych i
      wypłakiwania jako metody wychowawczej, nie zmuszają dziecka do wczesnego
      siadania na nocnik i tak dalej smile

      skoro musiały stworzyć specjalną grupę wsparcia, podejrzewam, że przez resztę
      są traktowane jak coś w rodzaju nieszkodliwych wariatek smile))

      niech żyją nieszkodliwe wariatki zatem smile
      • adasari Re: 3 latek i wózek.. 15.10.03, 16:47
        Zgadzam się z wypowiedziami powyżej,ale ja na szczęście mam w swoim pobliżu
        mamy z "mniejszości" więc nie potrzebuję terapii.wink

        Ale jedna sprawa mnie nurtuje.Poruszona też w jednym z postów,tyle,że odwrotnie
        ujęta.
        Wożę swoje dziecko,ponad 3 letnie,wózkiem-parasolką do przedszkola.Następnie
        zostawiam go tam (wózek),by nie taszczyć po mieście i wracamy w związku z tym
        na wózku.
        Gdy mąż odprowadza synka i podwozi samochodem ja odbieram już bez wózka i też
        jest dobrze.
        Dlaczego wożę?
        Bo rano synek jest marudny (ciagle jeszcze pojękuje,że nie chce iść).Jest nam z
        rana zimno i się spieszymy.Więc taki wózek to dla nas obojga duże ułatwienie.
        On sobie w ciepłej kurtce pojękuje i jeszcze się budzi,a ja nie muszę go targać
        za rękę tylko szybko mknę do celu.
        Z powrotem też nam się przydaje wózek.Synek chętnie na niego wsiada,jest
        zmęczony po przedszkolu.Zawsze wstępujemy po zakupy więc mam na czym powiesić
        ciężkie siaty a synek czasem coś sobie chrupie w spokoju.smile)
        Wszystko ok.
        Ale dlaczego co chwilę słyszę uwagi na ten temat.Jedna ze znajomych pań-
        opiekunka kolegi-za każdym razem to komentuje, w stylu:"Ale wygodny" "A on co
        nóg nie ma?" "O,ale książę".
        Dzisiaj jakaś obca pani przed przedszkolem zaczepiła mnie (wcześniej
        przypatrywała mi się jakoś dziwnie i nie odpowiadała na moje uśmiechy)
        słowami:"Taki duży chłopak i w wózku??" Wyjaśniłam jej pokrótce,że owszem i
        dlaczego,ale z twarzy wyzierał cyniczny uśmiech i pani na koniec parsknęła w
        stylu:phi!.smile)

        Naprawdę nie wiem,dlaczego,nie może dziecko w tym wieku być podwiezione na
        wózku.
        Czy ktoś mi to wyjaśni.Proszę,bo może jest coś o czym nie wiem?
        • aga_rn Re: 3 latek i wózek.. 15.10.03, 18:50
          Przeczytaj sobie ten watek smile
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=5297261&v=2&s=0
          To byla burzliwa dyskusja ...
          AgaRN
          • adasari Re: do agi rn 15.10.03, 19:34
            Dzięki.smile)
            Wszystko zostało tam wyjaśnione.
            Czyli nie jest ze mną tak tragicznie.
            Pozdrawiam
            smile
        • wana Re: 3 latek i wózek.. 16.10.03, 09:36
          To chyba było do mnie wink
          Może nie wyjaśniłam zbyt dobrze, o co mi chodzi: nie mam nic przeciwko temu, że
          ktoś chce swoje trzyletnie dziecko wozić wózkiem - poprostu ja tak nie robiłam,
          do przedszola nie mamy daleko i uważałam, że bez sensu jest targać i dziecko,
          które woli samo biegać, i wózek - nie chcę tylko słyszeć krytycznych uwag, jaka
          to ze mnie wyrodna matka, bo...., itd. Jeśli wygodnie Ci z wózkiem - proszę
          bardzo - jestem chyba ostatnią osobą, która by to krytykowała, poprostu robię
          inaczej.
          A i tak jestem uważana przez różne osoby, zazwyczaj starsze za dziwadło,
          któremu dziecko 5 lat przeżyło chyba przez przypadek wink
          Pozdrawiam
          wana
          • adasari Re: wano 16.10.03, 12:46
            Absolutnie nie miał być to żaden przytyk.
            Zauważ,że napisałam,że ktoś poruszył tu temat,ale ujął go odwrotnie.
            Było to dla mnie inspiracją do zadania tego pytania,bo akurat wczoraj ta obca
            kobieta zaczepiła mnie w niegrzeczny sposób (szok)smile)
            Mnie też nie interesuje, jak kto i w czym wozi swoje dzieci,w co ubiera,itd.
            Stąd moje zdziwienie reakcjami ludzi.

            Pozdrawiam
      • cytrynka3 Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? Do Aluc 15.10.03, 18:04
        Aluc
        Ja z innej beczki. Czy możesz mi podać namiary na wspomniane przez siebie forum?
        Będę wdzięczna
        Cytrynka
        • aluc Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? Do Aluc 15.10.03, 21:43
          cytrynka3 napisała:

          > Aluc
          > Ja z innej beczki. Czy możesz mi podać namiary na wspomniane przez siebie
          forum
          > ?
          > Będę wdzięczna
          > Cytrynka

          www.ovusoft.com/forum/
          • cytrynka3 Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? Do Aluc 16.10.03, 02:12
            Aluc, dziękuję bardzo.
            Pozdrawiam
            Cytrynka
    • berek_76 Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 18:10
      O, ja dziwaczę od początku. Wyłacznie piersią karmiłam, zamiast dopajać - nie
      politowanie, natomiast oburzenie nad losem dziecka mego nieszczęsnego (dożyło
      właśnie 16 miesięcy, ma się nieźle wink ). Smoczka nie dawałam - zdumienie. Nie
      dawałam pić przez smoczek, tylko ze sportowej butelki - zgorszenie. Szczerze
      mówiąc, większość oburzenia/politowania/osłupienia diabli wzięli, kiedy okazało
      się, że mimo (dzięki?) swoich dziwactw mam dziecko, które samo zasypia i śpi
      jak anioł, bez problemu odstawiło się od piersi, nie choruje, pięknie się
      rozwija i tak dalej.

      Ale - żeby obraz nie był zbyt różowy, właśnie przegrałam z teściową batalię o
      używanie głupawych wg mnie słówek typu "cacy". Uważam, że nie należy dziecka
      uczyć słów, które nie istnieją, a jak coś dla niego jest za trudne, to i tak
      samo sobie przerabia. Wyjasniałam to miło, spokojnie i z usmiechem, po czym
      usłyszałam, ze dziwaczę, ponieważ WSZYSCY tak mówią.

      A więc niniejszym otwieram konkurs - która z Was na codzień używa słowa cacy?
      Może miec miłe poczucie, że przynajmniej dziwaczką nie jest uncertain .


      Berek
      • lizbetka Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 19:27
        Witam ! Ja chwilami nie wiem co jest w tych czasach normą a co
        dziwactwem . Dziwactwem jest dla mnie zachowanie mojej szwagierki :

        1.chorobliwie boi się zarazków i bakterii : ciągle myje ręce / swoje / ale
        dziecku już nie . Przed każdym karmieniem piersią myje wyżej wymienione i po
        również / dziecko ma ponad dwa lata / ! / . Gdy przyjeżdża do swojej matki
        dziecko siada na tetrowych pieluchach / broń Boże na podłodze ! Wyparza
        łyżeczki , talerzyki i co tylko się da .
        2. Wydziela dziecku chrupki kukurydziane za to nie żałuje czekolady .
        3. Ubiera małego tak grubo że z trudnością chodzi . W domu non stop
        dzieckop nosi kapcie i grube dresy nawet gdy jest napalone w piecu / gdy
        dziecko się spoci sadza go na kanapie żeby " ochłonął " ale swetra nie
        zdejmie. Czapkę dziecko nosi cały rok bez względu na poogodę bo w uszy może
        nawiać .
        4. Mały nie zna smaku lodów / za zimne / , zimnych napojów , zimnych
        serków i jogurtów / może przeziębić gardło . Ma problem z gryzieniem bo cały
        czas dostaje papki / często twrdsze rzeczy łyka w całości /.
        5 . Ciągle robi mu posiewy moczu i morfologię / na wszelki wypadek /
        6.Jednocześnie boi się wszystkich leków i nawet witaminy uważa za
        szkodliwe natomiast to co powie lekarz homeopata jest święte .
        7. Nie myje dziecku zębów - bo jej się nie chce , nie sadza na nocnik - bo
        po co.
        8. myć pupę po zmianie pampersa - dlaczego ?
        9 . Bez przerwy powtarza - bo się przewrócisz , mały do tej pory siedzi w
        kojcu / bo tak jest bezpiecznie .
        itd. itp. przypominam że dziecko ma 2 lata . I czy to jest dziwactwo ? . Ona
        twierdzi że nie ....
        Lizbetka
        • mrowka110 Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 15.10.03, 20:43
          Hejka, do Waszych różnych dziwactw dodam jeszcze jedno swoje.
          Mianowicie nie pozwalam absolutnie nikomu palić papierosów przy moich dzieciach.
          Jest to bardzo dziwne dla mojej Teściowej na przykład i dla Mamy Teściowej,
          które swego czasu były szczerze zdziwione moją fanaberią i wręcz mówiły, że źle
          robię, bo dziecko powinno się p r z y z w y c z a i ć do dymu, bo kiedyś
          puszczę je w świat i zginie...
          Obie palą namiętnie i ich dzieci i wnuki chowały się wśród papierosowych dymków.
          U nas w domu pali mąż i wychodzi na balkon, swego czasu Teściowa chciała, żebym
          jej ustąpiła i pozwoliła palić w kuchni, ale ja nie zmiękłam. Nie zabieram
          nigdy dzieci w miejsca, gdzie się pali. Do teściowej nie jeżdzimy, bo choć ma
          balkon, nie pójdzie tam zapalić. Dla mnie to oznacza, że niespecjalnie jej
          zależy na naszych odwiedzinach.
          Taka jestem już dziwaczna smile .
          Dodam,że przed pierwszą ciążą paliłam, pomiędzy tez trochę. Moje dziwactwo
          dotyczy więc głównie zdrowia dzieci.
          Pozdrawiam.
          Monika


















          • agalubian Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 24.10.03, 13:10
            Kochana, popieram. Papierosy to śmierdzące świństwo i trucizna. Ktoś
            powiedział, że gdyby Pan Bóg chciał żeby baby paliły, to by im kominy w głowach
            zamontował. Moim zdaniem do facetów też się to odnosi. Wychowałam się w
            niepalącej rodzinie, w pracy też jest zakaz palenia (przestrzegany!), i nie
            wyobrażam sobie spędzania wielu godzin w zaczadzonym pomieszczeniu. Ten zapach
            czepia się wszystkiego, skóry, ubrania, włosów, i kiedy zdarzy mi się
            posiedzieć z palaczami, muszę się potem wykąpać, umyć włosy, a ubranie idzie do
            prania. Chowanie dzieci w takich warunkach to barbarzyństwo.
      • wana Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 16.10.03, 09:43
        Co do słów - rozumien Cię! Ja nienawidzę słowa "dzidzia" - jest dla mnie
        poprostu infantylne (przepraszam, jeśli kogos uraziłam, ale mam takie
        dziwactwo) i nie lubię, jak ktoś o mojej córce czy do niej
        mówił "dzidzia", "dzidzi", "dzidziu", itp.
        Ale to tylko takie moje zboczenie prywatne wink
        Tez uwazam, że powinno się uczyć dziecko mowy i słów tzw. "normalnych", a nie
        tworzyć infantylny język (nie mówię tu o prywatnym języku "rodzinnym", tylko o
        jakichś "moniach", "babcia da dzidzi ciumcia", "cio, dzidzia będzie papusiać -
        mlećko?", itp, brrr.....), ktrego i tak po jakimś czasie będzie trzeba dziecko
        oduczyć.
        Pozdrawiam
        wana
      • agalubian Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 24.10.03, 13:03
        Nie używam słowa cacy. W domu raczej nie używamy takich niby-dziecinnych słów i
        mało spieszczamy i zdrabniamy (warczę, gdy słyszę teksty typu "A tejaz dzidzia
        dośtanie ciukielećka"). Owszem, mamy swój specjalny, domowy język, którym
        zwracamy się do siebie nawzajem, i chyba źle, gdy takiego domowego języka nie
        ma. Coś w takiej rodzinie nie gra, układ jest zbyt sztywny, stosunki za
        chłodne, czy co... Ale to nie znaczy, że ten język ma być infantylny.
        Bardzo mnie drażniło, gdy teściowa przy moim synku na spacer
        mówiła "aci". "Pójdziemy aaaciii?" Zwróciłam jej uwagę, że nie lubię
        tego. "Tak? - zdziwiła się - przecież wszystkie dzieci mówią aci". - "Owszem,
        jeżeli nauczą ich tego rodzice. Samo dziecko na to nie wpadnie". Była bardzo
        zaskoczona, ale zaczęła się trochę powstrzymywać. Natomiast nawet nie
        próbowałam walczyć z jej manią zdrabniania wszystkiego co się da i nie da:
        autobusik, tramwajik czy tramwajek, no toż język w supeł się skręca. Niby jak
        dziecko ma się nauczyć mówić? Chwała Bogu teraz mieszkamy sami.
    • cytrynka3 Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 16.10.03, 02:21
      Nie mam pojęcia dlaczego inni ludzie często lubią wtrącać swoje trzy grosze. Mam
      jednak wrażenie że jest to typowo polska cecha. Mieszkam w budynku, w którym
      można spotkać ludzi wielu narodowości. Kiedy wychodzę z domu z moją córeczką,
      często słyszę bardzo miłe komentarze. Ale to są uwagi w stylu "jaka sliczna
      dziewczynka". Piętro wyżej mieszka natomiast Polka. Pani, która opuściła Polskę
      50 lat temu. I to ona jest jedyna osobą, która wie lepiej. Za każdym razem ,
      kiedy ją spotykam, zwraca mi uwagę, że za bardzo rozpieszczam moje dziecko, bo
      noszę na rękach, daję pierś na żądnie itp. A niby skąd ona to wie?? Ja osobiście
      powiedziałam jej, że karmię, kiedy moje dziecko jest głodne. No cóż, chyba jakiś
      dziwoląg ze mnie. A już najdziwniejsze było, że staram się rozsądnie dawkować
      Julii słońce. Julcia ma prawie pół roku i dopiero od niedawna stosuję krem z
      filtrem. Przecież słoneczko jest takie zdrowe, a moje dziecko takie blade.
      Nadmienię, że mieszkam na Florydzie, a tutejsze słoneczko naprawdę potrafi przypiec.
      Cytrynka
    • kari7 Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 16.10.03, 15:20
      Moim "dziwactwem" jest to ze nie siedzimy z dzieckiem na imprezach do godz.
      23 - 24 tylko wracamy o stałej porze snu małego ( w zależnosci od wieku to była
      godz. 19, 20 21 a teraz u 3-latka ok. 22) - a przecież dziecko powinno
      dostosować się do rodziców a nie na odwrót( opinie innych) i niektórzy siedzą z
      niemowlakami na imprezach.Codziennie mały jest kąpany ( przecież juz 1,5 roczna
      dziewczynka jest duża i nie trzeba jej kąpać codziennie - słowa bratowej i nie
      tylko), mały miał zawsz stały rytm dnia i nigdy nie strałam się tego zmienić
      tzn. spacery zawsze - chyba ze lało, pora snu popołudniowego rzecz święta,itp.
      Nie dopajałam, nie używałm smoczka - bo i po co przeciez mały miał pierś.Aha -
      mały nie uspiał przy tłumie osób i tylko w ciszy ( " jak będzie chciał to i tak
      uśnie"- coż chyba cieżko przy muzyce na fula, gosciach i latającuch
      dzieciach).Wożę go wózkiem - bo tak mi wygodniej jak idę do sklepu inaczej bym
      nigdy tam nie doszła, na spacerach "latam za dzieckiem' zamiast siedziec na
      ławce i plotkować. Mały jest z nianią zmiast być z dziećmi w przedszkolu
      ( "taki duży - musi chodzić do przedszkola bo nic sie nie nauczy" - no ja i
      niania uwsteczniamy dziecko, "jakbyć chodził do przedszkola to byś umiał
      piosenki i wierszyki" - przecież mój mały to nie małpka żeby przed każdym
      pokazywać co u mnie a co nie - wrr... I to są faktycznie opinie innych młodych
      matek.Nie przejmuję się, ale drażni mnie takie pouczanie.Ja staram sie nikogo
      nie pouczać, wiem ze dużo bęłdów popełaniam i nie uważam sie z idealna matkę -
      zdaży sie klpas, karmie małego chociaż inne dzieci już 2-latki jedzą same.Ale
      chyba każda z nas jest najlepsza matką dla swojego dziecka.Ja nie wiem czy
      ludzie nie mają swoich spraw i problemów i muszą interesowac sie zyciem innych?
      A i przedewszystkim - "Jednynak?"To czas na rodzeńswo.Oczywisćie dziewczynkę
      chcecie?"A jak mówimy ze chłopca to pukają sie w głowę."Musi być parka!"
      Oj tak to jest!
    • utalia Re: Co jest dziś normą, a co dziwactwem? 17.10.03, 00:23
      Addria
      Wczoraj przeczytalam Twoj post i tak sobie myslalam dzisiaj nad tymi
      dziwactwami i mysle, ze przesadzasz. Za dziwactwo uwazam dzisiejsza poze, ktora
      nakazuje mlodym matkom okazywac zniechecenie na kazda rade, porade a wrecz
      wyszydzac wszystko co 20-30 lat bylo przyjete za norme. A wszystko tylko
      dlatego, ze TY (JA) JESTEM (ś) MATKA I DLATEGO WIEM NAJLEPIEJ CO DLA MOJEGO
      DZIECKA JEST NAJLEPSZE. Wcale nie jestem przekonana czy fakt urodzenia dziecka
      od razu daje nam dodatkowo na tyle duzo madrosci i doswiadczenia abysmy mogly
      tak bezkrytycznie odnosic sie do swoich pomyslow wychowawczo-pielegnacyjnych.
      Swiat sie zmienia, zmieniaja sie zwyczaje, normy, wiecej wiemy. Oczywiscie nie
      chce naklaniac do rowniez bezkrytycznego sluchania porad i ich stosowania,
      poniewaz faktycznie wiele z nich stracilo na aktualnosci. Jednak zastanowmy sie
      chwile zanim od razu bedziemy mialy recepte na wszystko. Ostatnio czytalam na
      temat zbyt cieplego ubierania dzieci, zbyt wczesnego podawania im mleka,
      glutenu itd, pozwalania na robienie kupy w pieluche ile sobie dziecko
      zazyczy... Badzmy rozsadne. jezeli dziecko ma alergie czy jest prawdopodobne,
      ze ma zachowajmy ostroznosc ale to nie oznacza, ze wszystkie dzieci do 3 roku
      zycia albo wiecej maja nie znac smaku mleka, miodu, banana, zadnego chleba...
      (specjalnie przejaskrawiam ale chcialabym uwypuklic te absurdy ktorym wiekszosc
      holduje ostatnio), nie ubierajmy dzieci w stosy bluzeczek, rajstop,
      kombinezonow plus dwa kocyki ale tez nie ma sensu w chlodny dzien wypuszczac
      dziecka w cienkim body (jak pisaly ostatnio mamay o zwyczajach w anglii).
      Wiecej rozsadku!!Pozdrawiam Utalia
      • addria UWAGA UWAGA do Utalii i innych 17.10.03, 08:03
        Do Utalii i innych dziewczyn, które mnie NIE ZROZUMIAŁY (uff... na szczęście są
        one w mniejszości, bo zwątpiłabym w swoje jakiekolwiek zdolności "pisarskie" ;-
        )

        Dziewczyny Kochane,

        Nie zrozumiałyście jakie miałam intencje pisząc swój post. Post był napisany w
        tonie żarobliwym, podkreślam żartobliwym (tak jak to słusznie zauważyła mrr), a
        śmiertelnie poważnie! JA SIĘ NIE ŻALIŁAM! JA sobie tak luźno żartowałam pisząc,
        że to JA jestem dziwadłem, bo to czy tamto, co się akurat nie podoba komuśtam.
        Post był napisany w celu m.in. podzielenia się na forum swoimi dziwactwami i
        zwrócenie uwagi na pewne dzisiejsze normy (np. długie karmienie piersią lub nie
        stosowanie kar cielesnych wobec dzieci), które tak naprawdę, jak się okazuje
        normami z punktu widzenia innych osób nie są, a nawet są uznawane za dziwactwo.
        Zapodałam wink taki temat do dyskusji.
        To po pierwsze.

        Po drugie nie interpretujcie tego w ten sposób, że ja osobiście (bo od razu
        spotkałam się z personalnymi wycieczkami) uważam się za supermatkę, która
        odrzuca wszelkie rady i ma gdzieś cały świat bez względu na wszytstko. To już
        jest gruba nadinterpretacja. Ja nic takiego nie napisałam. Mało tego, nie
        napisałam nic o dawaniu i przyjmowaniu rad jako takich! Natomiast napisałam o
        pewnych REAKCJACH OBCYCH niejednokrotnie ludzi, którzy z niewiadomych powodów
        roszczą sobie prawo do krytykowania metod wychowawczych, pielęgancyjnych itd.
        innych osób, w sposób NIEGRZECZNY i NIESTOSOWNY. Co innego przyjmować rady od
        bliskich, np. od mamy czy teściowej, nawet jeśli są krytyczne. Napiszę to już
        po raz trzeci w tym wątku: od nich rady przyjmuję chętnie, a jeśli mi coś
        wciskają wink na siłę, to się nie przejmuję, bo wiem, że robią to z troski, a
        nie złośliwości. Z doswiadczenia przyjaciół i znajomych również chętnie
        korzystam i korzystałam o czym pisałam a propos edukacji przedciążowej.
        MI CHODZIŁO JEDYNIE O NIEGRZECZNE WTRĄCANIE SIĘ OBCYCH OSÓB (np.: sąsiadów,
        współpracowników, nawet przypadkowych osób, typu: znajoma teściowej), KTÓRE
        DOTYCZĄ I Z KTÓRYMI SPOTKAŁA SIĘ CHOCIAŻ RAZ W ŻYCIU KAŻDA MŁODA MATKA. To
        bezpardonowe wtrącanie jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia, bo nkt nie ma
        prawa poddawać w wątpliwość i kpić z żadnej matki, która bardzo kocha swoje
        dziecko i robi wszystko, by zapewnić mu jak najlepszy rozwój, dać doobrą opiekę
        i miłość.

        Nie życze sobie wyśmiewania się ze mnie jeśli biegnę do domu na zbity pysk,
        żeby zobaczyć się z dzieckiem zamiast iść na imprezkę ze znajomymi, tudzież co
        innego. I proszę nie piszcie o afiszowaniu, bo ja się nie afiszuję, ba! nawet
        nic nie mówię nie pytana, ale jak do diaska się mnie pytają , co tak walisz do
        domu, to nie zamknę gęby na kłódkę, tylko odpowiadam zgodnie z prawdą, że
        biegnę do dziecka. Czy mam się wstydzić, że biegnę do kogoś, kto jest dla mnie
        najważniejszy i mnie potrzebuje, bo jest malutki (do 18-latka już raczej tak
        biec nie będę, bo pewnie wtedy ten będzie chciał, żeby starzy wracali do domu
        jak najpóźniej wink

        Mam nadzieję, że teraz się już jasno wyraziłam i zostałam właściwie zrozumiana,
        a jak nie, to się załamię i popadnę w głęboką depresję, bo lepiej tego
        wytłumaczyć już nie potrafię wink))

        Pozdrawiam serdecznie,
        • odalie Re: UWAGA UWAGA do Utalii i innych 17.10.03, 09:35
          Addriu, ja Ciebie rozumiem smile)))) Nie wpadaj w depresję, proszę smile

          Aha, i dla odmiany nastroju chciałabym się ze wszystkimi tu podzielić miłym
          wspomnieniem - pewnego razu, latem, zresztą w innym niż nasze mieście,
          zaczepiła nas - mnie, małą w wózeczku (wtedy około 5 miesięcy) i małżonka -
          starsza pani. Mała miała bose stópki i tylko body, było ciepło, wręcz upalnie.
          I starsza pani zaczęła nas wychwalać i zachwycać się, jaka to z nas doskonała
          para rodziców, że nie katujemy bosych małych stópek bucikami dla ozdoby!!!

          Był to taki wtrąceniowy WYJĄTEK, że aż nas zatkało (ale tak pozytywnie...)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka