miałam jechać dziś na rozmowę o pracę, wsiadam do auta...... nie pali. ZDECHŁ!!!
Na pych zapalił, miałam nadzieję, że przez drogę się załaduje... jakąś chwilę
mnie nie było..... wracam.....ZDECHŁ

((((
No bez sensu

nie będę prosić ewentualnego szefa przyszłego, żeby mi auto
pchnął!!!
Mąż w pracy... Dzwonię do brata- poczta głosowa, do ojca- nie odbiera

((
No i jak tu się nie wkurzyć!!!
Na szczęście kolega był w pobliżu i pomógł...
Teraz ładuję akumulator, żeby było czym po nowy pojechać.....

(((
Nie ma co, mam dziś szczęście... idę poszukać akumulatora....