dotera
07.08.24, 18:08
Będąc kiedyś nad morzem, pod wpływem kontaktu z nim miałem wzrost energii po 10 dniach na poziomie jakbym wziął chemię. Nie mówię tu o poprawie humoru, bo akurat z tym było różnie tylko wzrostu energii organizmu, siły uczuc. To się utrzymywało tygodniami tylko zaczął się covid lockdown i poleciałem dokładnie w przeciwnym kierunku . W każdym razie wtedy zaczęło mi się przytrafiać wiele zdarzeń nagle, niekoniecznie dobrych bo jedno wręcz traumatyczne . Dokładnie tak jak mówił jogin. Teraz to skojarzyłem .
Szkoda że nie mieszkam nad morzem. Przy moim wydrążeniu energetycznym potrzebuje dużego akumulatora. Przyroda wokół mnie ma mniejszą moc i przede wszystkim nigdzie nie ma wody