Dziewczyny, znacie mnie pod innym nickiem, ale chce z wami skonsultowac jedna
trudna sprawe i nigdy nie wiadomo czy ktos z zainteresowanych osob tego nie
przeczyta
Problem dotyczy pracy, ale blagam, nie wyrzucajcie mnie na forum praca, wole
wasza inwencje tworcza
Otoz do mojej firmy przybyla nowa kolezanka, na poczatku wydawala sie bardzo
mila, chociaz troche wystraszona, wiec jako ze mam dobre serce, hehe,
powiedzialam jej, ze moze sie do mnie zwrocic, jesli czegos nie bedzie
wiedziec, a ja jej na poczatku doradze.
Wyjasniam, zeby byl pelny obraz sytuacji: w hierarchii jestem duzo wyzej od
niej, ale nie jestem jej szefem. Szefow mamy wspolnych, ale ona dodatkowo ma
wykonywac polecenia mojej kolezanki, ktora ja "wdraza". Czasem powinna rowniez
wykonywac polecenia moje i innych kolegow. Dodam, ze jest ode mnie o ponad 10
lat mlodsza.
Problem w tym, ze dziewczyna okazala sie niesamowicie bezczelna. Wydaje
polecenia wszystkim wokol (mi rowniez) i to tonem nieznoszacym sprzeciwu.
Polecenia, ktore jej niestety czasami musimy wydawac wykonuje tak, zeby celowo
zajmowaly wiecej czasu, albo mowi ze tego "nie zrobi bo nie umie, a i tak jej
nic nie zrobie"!!
Moje pytanie - co robic????
Po dzisiejszej rozmowie z tym nieszczesnym dziewczeciem wyszlam z biura dyszac
zadza zemsty
Albo uspokojcie mnie, albo dajcie kopa, zebym sama sie uspokoila

albo moze
poradzcie jakies dobre rozwiazanie sytuacji...
Jesli ktos ma pomysl na dobra zemste, tez bedzie mile widziany