Dodaj do ulubionych

Do mam grubych dzieci

27.10.08, 22:04
Mam cztery córki, dwie starsze są niestety puszyste, staram się, aby
odżywiały się prawidłowo i sporo ruszały, nie zawsze mi to wychodzi.
W moim otoczeniu są osoby nierozumiejące problemu (babcia, ciocie)
które uszczęśliwiają dzieci słodyczami, są też takie, które
wypominaja mi, że dzieci utuczyłam (szkieletowate panie doktor).
Czasem mam świadomośc, że cała Polska tuczy dzieci, szczególnie było
to widać w szpitalu, gdzie rodzice niemal na siłę karmili dzieci, a
pielęgniarka straszyła, że będą strzykawką wlewać jedzenie, byłam
chyba jedyną matką, która nie namawiała dziecka do jedzenia (nigdy
tego nie robię, a co dopiero w szpitalu), herbatki szpitalne były
tak słodkie, że nie dało się ich przełknąć, nic więc dziwnego, że
córka po dwóch tygodniach wróciła pół kilo grubsza.
Wkurza mnie, że w sklepach nie ma ładnych ubrań na tęższe dzieci,
nawet do spodni dresowych są wszywane gumki, nie mówiąc o ładnych
sukienkach, które są szyte tylko dla szczupłych.
Jak sobie radzicie z tym problemem, staracie sie odchudzić, czy
macie nadzieje, że same z czasem wyrosną?
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: Do mam grubych dzieci 27.10.08, 22:15
      GDYBYM miała, starałabym odchudzić.
      Starszy syn coś nam ostatnio przybrał na wadze, nie że gruby, ale
      grubszy niż zwykle. Wiem, że trzeba mu ukrócić słodycze, do których
      ma słabość i właśnie to czynię. Moja mama ma takie same
      spostrzeżenia, więc nie ma problemu. Do przedszkola owoc, a nie
      wymarzony pączek i ustalone: coś słodkiego góra raz dziennie (soczek
      liczy się jako słodycz).
      Nie lubię grubych dzieci. I nie lubię rodziców grubych dzieci,
      którzy nic z tym nie robią i czekają aż wyrosną.
      Miałam przyjemność niedawno oglądać dziewczynkę w wieku lat ok. 2.
      Bardzo ładna, czarna, z lokami, rumiana.... ale GRUBA. Nie pulchna
      tylko gruba. Ekspedientka w sklepie rzuciła do mamy bez oporów: "ale
      tłusta!" Mamusia powiedziała: no tak, niestety... ale mam nadzieję,
      że wyrośnie, bo inaczej, to wie pani, będziemy jeździć na wczasy
      odchudzające...
      Dziewczynka miała w ręku duży napój, jakiegoś Kubusia Play czy coś.
      A wychodząc ze sklepu, zaszła z mamą (patrzyłam za nimi z czystej
      ciekawości)... na lody.
      Bez komentarza.
      • e.logan Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 08:39
        mathiola napisała:

        > Nie lubię grubych dzieci. I nie lubię rodziców grubych dzieci,
        > którzy nic z tym nie robią i czekają aż wyrosną.

        Powiedz mi poczułas sie lepiej? Co dało Ci uzewnetrznienie Tweojego
        wstretu do dzieci otyłych?A jak to pomogło autorce watku?

        Ona szuka porady a nie epopeji o obrzydzeniu wzgledem dzieci otylych.


        Droga autorko.
        Problem z otyłoscia nie jest mi obcy bo pomimo ze ja i moja siostra
        mamy tych samych rodzicow o ona ma wiecej genow matki ja ojca.

        Ona nigdy nie miala klopotow z nadwaga ja zawsze musialam uwazac co
        i ile jem.

        Ten problem dotknal tez mojego syna. 1 sposrod trojki dzieci. Nie
        wiem dlaczego bo jemy to samo ale to u niego spalenie tego co je
        musi byc intensywniejsze. Staram sie go kontrolowac. Zadnych
        slodzonych napoji w domu. Soczek jedynie do szkoly i to maly
        kartonik. WArzywa i jeszcze raz warzywa a na dodatek sport.Chodzimy
        we dwoje na basen czy na rowery.I własnie taki przyklad ruszania sie
        i inspirowanie go jest dobre. W niedziele po obiedzie nie blogie
        leniuchowanie tylko wlasnie spacer, rower czy wyjazd do lasu.
        Syn tez nie jada po 18 chyba ze jest to jablko. Tylko sie nie
        zniechecaj i nie popadaj w skrajnosc bo to tez nie jest dobre dla
        dziecka.

        Pozdrawiam.
        • magda762 Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 08:46
          Nie ma się co oburzać, Mathiola napisała tylko to, co myśli większa
          część społeczeństwa. Tak już jest i nic na to nie poradzisz:
          generalnie grube dzieci są nie lubiane (albo może inaczej - muszą
          zrobić troszkę więcej, aby zostać zaakceptowane). To samo w
          przypadku ludzi dorosłych. Nie żeby mi się to podobało, bo ja sama
          raczej w tych "pulchnych"smile
          • e.logan Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 09:16
            Mathiola napisała tylko to, co myśli większa
            > część społeczeństwa.

            Sorry ale to uogolnienie nie poparte ZADNYMI badaniami.I co autorke
            obchodzi co mysli M .Ona zadala konstruktywne pytanie i chciala
            odpowiedzi . A nie odczuc estetycznych forumowiczki.

            Ona robi cos by zmienic figury corek .Swiadczy o tym chodzby ten
            post.


            generalnie grube dzieci są nie lubiane (albo może inaczej - muszą
            > zrobić troszkę więcej, aby zostać zaakceptowane).

            Widzisz tu sie nie zgodze. Moj syn jest przewdoniczacfym klasy i
            przywodca stada.Gdzie kolwiek idziemy(czy to na plac zabaw czy do
            znajomych ) jest lubiany i zapraszany do zabaw. Moj syn nigdy nie
            bedzie drobny koscisty ale nie zauwazylam nigdy by mial klopoty z
            nawiazywaniem znajomosci. W ub roku odwiedzilismy przedszkole do
            ktorego chodzil.Wrzask jak go zobaczyli ewidetnie swiadczyl ze go
            tam lubili. nie dlatego ze korpulentny a dlatego jaki jest.
            • mijaczek do e.logan - pytanie 30.10.08, 17:41
              e.logan napisała:

              > Ona robi cos by zmienic figury corek .Swiadczy o tym chodzby ten
              > post.
              >


              A gdzie ty to wyczytalas, ze ona cos probuje zmienic w swoich
              dzieciach? bo ja przeczytalam jej pierwszy post 3 razy i nie
              znalazlam dowodow na to, ze ona probuje dzieciom uswiadomic, ze
              otylosc to choroba...

              jedyne, co widze w pierwszym poscie to proba zwalenia winy za
              otylosc dzieci na szpital, a drugie to narzekanie, ze nie ma ladnych
              ubran dla grubaskow...

              rada dla autorki watku - krzywdzisz swoje dzieci, zaniedbujesz ich
              zdrowie, otylosc to nie tylko estetyka - pomysl o wszystkich
              chorobach, na ktore narazasz swoje dzieci...
              >
          • kropkacom Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 09:26
            > Nie ma się co oburzać, Mathiola napisała tylko to, co myśli większa
            > część społeczeństwa.

            To bardzo na wyrost stwierdzenie. Chyba że jesteś ta większością? smile)

            Mnie przybija jak czytam że odmienność (jakakolwiek) prawie zawsze skazana jest
            na społeczne odrzucenie i niewybredne komentarze. Rozumiem że grube kojarzy się
            wielu z obżerającym się na potęgę dzieckiem i mamusią która karmi na siłę i
            koniecznie tłusto? Dla mnie to nadużycie.
          • titta Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 16:17
            Nawet gdyby wiekszasc spoleczestwa tak myslala, to nie jest to
            wytlumaczenie. Glupote i brak tolerancji nalezy pietnowac!
            Nielubic mozna kogos, bo jest wredny (glupota rzecz wrodzona, ale
            wredote mozna zwalaczac), a nie dlatego, ze jest gruby.
            Estetyka rzecz wzgledna.
            Poza tym co oznacza grube dziecko? Jedno rzeczywiscie bedzie
            utuczone przez nadopiekunczych lub niestawiajacych granic rodzicow,
            drugie bedzie mialo takie geny lub bedzie po prostu chore. I taka
            madrala wrzuci wszystko do jednego worka?
            Poza tym czesto zdarza sie, ze dzieci (choc uwaga: dotyczy to
            wylacznie okresu dojrzewania!) maja tluszzcyk ze wzgledu na burze
            chormonalna. Czesto wyrastaja z nich szkieletory.
        • babcia47 Re: Do mam grubych dzieci 29.10.08, 18:50
          WArzywa i jeszcze raz warzywa
          mnie sprowadził na ziemię lekarz, który "ustawiał" mi dietę przy
          pewnym schorzeniu..niestety od warzyw gotowanych się tyje i to
          bardzo..to głównie węglowodany i cukry!!
      • kaska9943 Re: Do mam grubych dzieci 29.10.08, 13:44
        do Mathiola a ja Ciebie nie lubie nawet jesli jestes sliczna
        szczupla dziewczyna.a pewnie nie jestes....
      • dorciare Re: Do mam grubych dzieci 12.11.08, 11:11
        "Nie lubię grubych dzieci. I nie lubię rodziców grubych dzieci"

        To teraz juz wiem dlaczego grube dzieci sa w szkolach wysmiewane
        przez inne dzieci. Skoro ich rodzice maja takie podejscie...Załosne.:
        (
        • mathiola a widzisz i tu się mylisz 12.11.08, 23:19
          Mój syn ma w zerówce najlepszego przyjaciela. Ten przyjaciel jest
          GRUBY. Napisałam specjalnie dużymi literami, bo on jest naprawdę
          potężny jak na swój wiek.
          Pewnego dnia moje dziecko przyszło z przedszkola ze smutną miną,
          mówiąc, że dzieci wyśmiewały się z Jasia (imię zmienione) mówiąc, że
          jest gruby.
          Uczę swoje dziecko od zawsze tolerancji, tolerancji i jeszcze raz
          tolerancji. Wytłumaczyłam mu, że dzieci w jego grupie robią źle,
          ranią kolegę, oceniając go po wyglądzie. Wytłumaczyłam (po raz setny
          zresztą) że nie ocenia się ludzi po tym jak wyglądają, tylko po tym
          jak się zachowują.

          Powiedziałam, że nie lubię grubych dzieci - przesadziłam, przyznaję.
          Nie lubię rodziców grubych dzieci, bo same dzieci nie są winne. Bo
          to rodzice czynią im krzywdę. Bo nie dbają o ich zdrowie. Pozwalają,
          żeby młode organizmy ich dzieci obrastały tłuszczem. Jest to
          niezdrowe i nieestetyczne. Powoduje wiele problemów zarówno
          zdrowotnych jak i społecznych.

          Sama w sobie jestem czlowiekiem niezmiernie tolerancyjnym, ale
          akurat otyłości dziecięcej nie umiem ominąć bez słowa. Bo to
          krzywda, którą rodzice robią swoim dzieciom.
          I nie mówię o dzieciach chorych - zaznaczam - bo wiem, że za chwilę
          zacznie się krucjata wink
    • minerallna Re: Do mam grubych dzieci 27.10.08, 22:25
      Ile lat mają te starsze córki? Bo dziś mogą być puszyste,jutro wręcz chude.
      Ostatnio spotkałam pewne znajome mi kiedyś dziewczę, które pamiętałam jako pulchną dziewczynę lat 14. I byłam w szoku. Nigdy sama bym jej nie poznała. Szczupła,wręcz bardzo,bardzo.
      A co do ciuchów dla dzieci,to ja akurat mam jazdę w drugą stronę. Wszystko z tyłka spada i wisi sad A ciuchy z gumkami nie są normą,niestety.
      Uważam,że łatwiej ubrać dziecko lekko puszyste,niż takiego prawie szkieleta. Akurat moda dzieciąca chyba podąża za puszystością. Sama to w sklepach widzę,a i ciuszki są fajne.
      • gosia.w40 Re: Do mam grubych dzieci 27.10.08, 22:35
        Jedna 10, druga 8, Z tą młodsza sa większe problemy, ale jest na
        lekach, które swoje robią, a poza tym lubi zjeść, gdy się urodziła
        miała większy obwód brzucha niż głowy, a ważyła prawie 4 i pół kg.
        Staram sie, aby głównym napojem była w domu woda, a przekąską owoc,
        ale nie zabraniam też słodyczy
        • gku25 Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 00:18
          I ty się dziwisz? Owoce zamień na warzywa i wydzielaj słodycze.
          • bea.bea Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 00:33
            może warto poprosić pomoc endkrynologa, albo dietetyka?
        • zonka77 lubi zjeść 30.10.08, 01:44
          Myślę że jednak niewiele robisz. Moja też lubi zjeść. A najchętniej słodycze.
          Ale jest szczupła - myślę że tylko dlatego że bardzo pilnuję co i ile i kiedy
          zjada - córka to caly tatuś i ma skłonności do tycia po jego rodzinie. Słodycze
          je TYLKO w weekend i to w ograniczoej ilości. Pije głównie wodę i soki
          niesłodzone. Staram się żeby miała ograniczone pieczywo białe (jest nauczona od
          malego jeść pieczywo chrupkie)
          Czasem ludzie się dziwią czemu ja tak pilnuję jej żywienia i co ze mnie za matka
          że odmawiam np słodyczy stanowczo. A ja znam swoje dziecko które chociaż nie
          grube ale też nie chude - jest w sam raz. Wystarczy jednak kilka dni na kuchni
          babci żeby natychmiast przytyła. Jeśli ja jej nie przypilnuję z wagą i nie
          nauczę teraz jak jeść to po prostu zrobię jej krzywdę.
    • hratli Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 07:41
      proponuje wizyte u lekarza, ktory zajmuje sie otyloscia dla dzieci.
      moga tu w gre wchodzic sprawy hormonalne, zwiazane z przemiana
      materii. moze nie do konca odpowiednia dieta. nie wiem, ale lekarz
      powinien spojrzec fachowym okiem (mam kolezanke, ktora zaczela
      batalie z otyloscia dziecka wlasnie od takiej wizyty).

      otylosc u dzieci to jest duzy problem. nie chodzi tutaj o same
      wzgledy estetyczne, ale zdrowotne. organy wewnetrzne, ktore dopiero
      sie rozwijaja sa powleczone tluszczem. babcie i ciocie problemu nie
      przyswoja, bo dziecko ladne i "zdrowe" to podstawa.
      problem bedzie tym wiekszy, im starsze bedzie dziecko. tym bardziej,
      ze sa to dziewczyny.
      • azile.oli Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 08:27
        Miałam podobny problem.Moje dzieci,obecnie 13 i 14 letnie w wieku
        lat 10 były grube.Nie otyłe,ale grube.Nie przekarmiałam ich,jadły
        wręcz mniej od innych dzieci,ale mają słabą przemianę materii.Nie
        jadły chipsów,nie piły napojów gazowanych,ja nie używałam tłuszczu
        do smażenia,a one były grube.Dodam,że mąż też jako dziecko był
        gruby,potem też miał nadwagę,teraz waży swoje,ale wygląda dobrze.Ja
        też mam taką przemianę materii,że zjem trochę, przytyję
        kilogram.Więc gdy już miałam problem z kupowaniem ciuchów i córka
        miała wszystkie chłopięce,bo te dziewczęce na niąś nie
        pasowały,postanowiłam coś z tym zrobić.Zapisałam ich oboje do sekcji
        sportowych,treningi intensywne,3 razy w tygodniu po dwie
        godziny.Obecnie córka ma 14 lat i jest po prostu laską,wysoką,
        zgrabną, z mięśniami zamiast sadełka.Może chodzić w dopasowanych
        ciuchach.Synowi trochę sadełka pozostało,ale on teraz rośnie dość
        intensywnie,oprócz treningów ćwiczy na siłowni w domu(córka też) i
        choć nie jest szczupły,to nie można go też nazwać grubym,po prostu
        kawał chłopa.Dalej gotuję zdrowo,ale słodycze też jedząż,tyle, że
        nie w nadmiarze,sami sobie ograniczają.Są do tego
        przyzwyczajeni,zwłaszcza córka,bo sport jaki trenowała wymagał
        limitów wagi i często musiała zrzucić parę kilogramów.Obecnie robi
        co innego,ale też się rusza.I z najgorszej ofermy na wf teraz jest
        najlepsza,często reprezentuje szkołę na zawodach.Waży sporo,75
        kg,ale przy wzroście 180cm.Ale nikt nie wierzy,że tyle waży,dają jej
        góra 60.Dlatego myślę,że Twoim córkom sport też by pomógł,ale musi
        być uprawiany systematycznie i pod okiem trenera,bo same w tym wieku
        nie są w stanie zmobilizować się do systematycznych ćwiczeń.Niech
        sobie wybiorą to,co lubią,mogą chodzić razem,będą się nawzajem
        motywować.Wybierzcie wspólnie coś,co będzie im się podobało i niech
        trenują,mogą rekreacyjnie,byle systematycznie,choć dzieci bardziej
        motywuje sport wyczynowy,bo startując w zawodach bardziej
        przykładają się do treningów.W ostateczności SKS w szkole. Nie
        czekaj,że wyrosną,bo mogą nie wyrosnąć,a nawet problem może się
        pogłębić,poza tym problem ubrania też jest ważny.10-latkę jeszcze
        ubierzesz w spodnie z gumką,ale 14-latki już nie.I nie słuchaj
        opinii,że dzieci utuczyłaś,u nas w rodzinie wolny metabolizm jest
        regułą i naprawdę trzeba się bardzo postarać,aby nie utyć.Jak się
        zaczną ruszać to będą mogły zjeść wszystko,nawet słodycze,byle w
        rozsądnej ilości.Unikaj w diecie klusek,naleśników itd.Skup się na
        produktach wartościowych,spośród nich wybierz rzeczy,które dzieci
        lubią.Nie słuchaj uwag,że dzieci grube.Ludzie są różni,mnie
        anorektyczne dzieci też nie zachwycają,ale nigdy bym przy matce,ani
        tym bardziej przy dziecku nie wyraziła swojej opinii.Twoje córki sąś
        teraz w wieku,w którym łatwo zgubią zbędne kilogramy, bo jeszcze
        urosną,a jeśli będą ćwiczyć zmieni im się sylwetka.Taka jest moja
        rada,bo u mnie się sprawdziła.Samą dietą niewiele bym zdziałała,bo
        dzieci mam wybredne.
        • 19_sierpniowa Re: Do mam grubych dzieci 12.11.08, 15:11

          Piekny post, azile.oli,

          No, warto moze zaczac rodzinnie chodzic na basen, grac w tenisa – te
          dwa sporty pierwsze przyszly mi do glowy, dla dziewczynek.
          Moja siostra ciotyeczna tez jako dziecko byla – nie otyla, ale przy
          kosci- grube kosci ma
          W wieku nastoletnim urosla I teraz, mimo ze sie odchudza nieco,
          zwraca uwage co je, musi uwazac, to jak dla mnie jest zgrabna I
          kobieca!
          Wlasnie grala w tenisa..w sszkole podstawowej miala basen..

          Teraz mozesz nauczyc ich dobrych nawykow (sport, oganiczanie
          slodyczy) , ale na pewno wyrosna I wypieknieja (maja wieksze szanse
          schudnac niz ja przytyc np I sie zaokraglic sad
    • olamad Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 08:06
      Ja byłam grubym dzieckiem znaczy z tzw. skłonnością do tycia,
      któremu nikt specjalnie słodyczy nie zabraniał.
      Wiem jak to jest, gdy dzieci się w szkole śmieją, a na w-fie nie
      jest się w stanie przeskoczyć przez konia.
      Gdy urodziła się starsza, stwierdziłam, ze zrobię wszystko, by ona
      takich problemów nie miała.. I chyba mi się udało, bo na razie jest
      szczupła - nie chyda ale szczupła - bez problemu kupuję jej ubrania
      we wszystkich sieciówkach.
      Od zawsze pilnowałam, by nie jadła za dużo słodyczy i dużo
      przebywała na dworze. Gdy widzę, że tyje, słodycze ograniczam,
      zamieniam na owoce.
      Zastanawiam się tylko, jak to będzie gdy zacznie dojrzewać - córka
      jest raczej grubokościcstej budowy, i tendencję do tycia ma.. Tak
      jak małemu dziecku można pewne rzeczy narzucić, to nastolatce już
      nie bardzo..
      • alicja.sunshine Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 08:22
        Ja jako małe dziecko byłam chudziutka- tata i brat wołali na mnie ''cienki
        bolek'' i mogli mnie dłońmi objąć w pasie, gdy zaczęłam dojrzewać zaczęłam tyć,
        mam grube kości-chociaż nie wiem czy to wymówka czy co, tendencje też mam bo
        jestem strasznie podobna do babci a babcia była pulchna.Teraz jestem w 39tc i
        przytyłam w całej ciąży 17kg wiem że to dużo ale wszystko jest na brzuchu i
        biodrach.Mam ambitny plan aby po urodzeniu doprowadzić się do takiego stanu żeby
        ubrania na mnie ładnie leżały i żebym wychodząc gdzieś nie musiała wciągać brzuchabig_grin
    • sanna.i Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 08:47
      Gosiu. Ja też miałam (mam) problem z dość pulchnym dzieckiem, mimo, że sama
      jestem chuda jak nie wiem. Moje dziecko jest raczej podobne do mojej
      ex-teściowej, ona jest gruba i cała jej rodzina też.Dlatego BARDZO uważam. Mój
      syn jest jeszcze mały (2,1 l.), ale już teraz dbam o to, żeby się ruszał
      (wychodzę z nim grać w piłkę wink, zapisałam go na zajęcia ogólnorozwojowe,gdzie
      jest sporo gimnastyki), nie daję mu słodyczy, czipsów, chrupek. Przekąski to
      płatki kukurydziane,które na szczęście uwielbia. Na razie efekt jest, syn jest
      dzieckiem dużym, ale nie otyłym, przestaje być taką bambaryłą. Problemem są też
      moi teściowie,kiedy syn jedzie z tatą do dziadków wciskają w niego
      ciastka,parówki itp. Teściowa wychodzi z założenia,że chude dzieci nie są fajne
      a grube i owszem.O tym,że z grubych dzieci wyrastają grubasy takie jak ona,które
      potem przez całe życie mają kompleksy - zapomniała.Teraz jest trochę
      lepiej,dogadałam się z ojcem dziecka,że mały jeździ tam tylko raz na dwa
      tygodnie,poza tym ojciec obiecał kontrolować sprawę (w co szczerze wątpię, bo
      nigdy nie potrafił sprzeciwić się mamie,ale zobaczymy...). Myślę,że musisz być
      konsekwentna, nieprzejednana wręcz w sprawie słodyczy i bardzo zachęcać
      dziewczyny do ruchu (sama ruszaj się razem z nimi, zapisz je gdzieś).Na twoim
      miejscu również odwiedziłabym lekarza.
    • zebra12 Gosia, a ile ważą te córki 8 i 10 lat? 28.10.08, 09:29
      I ile mają wzrostu? Może nie jest tak źle? Moja 11,5 letnia córka
      waży 49 kg.Choć ostatnio ją ważyłam w wakacje. Nie wiem czy schudła
      czy przytyła.
      Ile ważą Twoje?
    • sloma_81 Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 10:06
      Witam, ja też mam taki problem z córką. Tyle, że moja mała ma 27 m-
      cy...no ale je za trzech....zresztą zawsze tak było...tylko ktoś
      ruszy ustami a ona już stoi obok z pytaniem czy może spróbować.
      Nawet na spacerze jak widzi, że obcy człowiek je hod-doga itp. też
      nie omieszka do niego podejść....na szczęćie słowo 'tam jest cebula'
      potrafi ją skutecznie odstraszyć. Teraz młoda waży 16 kg a ma 98 cm
      wzorstu....całe szczęście że jest taka wysoka bo w przeciwnym razie
      straszny były z niej pulpecik (a i teraz wygląda bardzo dobrze).
      Zarówno ja jak i mąż jesteśmy typem wysokiego chudzielca....córa to
      istna kopia tatusia, który jak był mały miał identyczny apetyt a był
      o 1/4 grubszy. Czy córka z tego wyrośnie? Nie wiem, może tak może
      nie, to jeszcze małe dziecko a w porównaniu z wyglądem sprzed roku
      jest lepiej. Jak będzie miała 3-4 latka zadecyduję co dalej. Gdyby
      miała 10 czy więcej lat i by miała problem z nadwagą próbowałabym
      zainteresować ją sportem, basen, jakieś zajęcia gimnastyczne, może
      jakiś taniec....próbowałabym ją nawet i teraz tym zainteresować ale
      w mieścinie w której mieszkam takie 'rozrywki' nie są przewidziane
      dla 2-3 latków sad
    • wieczna-gosia Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 10:36
      wrzuc im duzo sportu. Wprowadz ograniczenia slodyczy- skoro babci nie da sie
      wytlumaczyc- niech dziecko je slodycze tylko u babci. A jeszcze lepiej gdyby
      nafutrowane przez babcie poszlo na basen smile
      Staram sie nie uzywac slowa odchudzanie, gonie za uzywanie slowa "gruby" bo
      dziecko za male. Ale chodzi 2 razy tygodniowo na basen plus w weekendy na zagle.
      Sodycze- tyl;ko u babci albo na tzw. wyjsciach typu urodziny imprezka smile

      i widac rezultaty- golym okiem i po ubraniach smile
      • rybalon1 Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 10:55
        no to jest ostatnio duzy problem sad. Moja siostra pulchniutka jako
        dziecko do dzis walczy z nadmiarem ciała a ma 26 lat tak więc nie
        nalezy liczyc na to , ze z czasem wyrosnie. trzeba zachecac do
        prawidłowej diety, ograniczyć soki i słodycze, zorganizowac jakies
        zajecia ruchowe (basen, areobik, karate itp . Lepiej zaoszczedzić
        dziecku wielu kompleksów związanych z nadmiarem ciała.
      • grazna1501 Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 10:58
        może spróbuj u lekarza endokrynologa , moja siostra chodziła ze
        swoim synem i naprawde trafiła na świetnego lekarza , chłopak schudł
        może nie idealnie , ma taką grubo kościstą budowe po ojcu ale
        napewno nie jest już gruby , jest teraz normalnym 13 letnim
        przecietnym chłopakiem .
    • alabama8 Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 11:20
      Nie daj sobie wmówić że grube dziecko wyrośnie na boską, szczupłą
      nastolatkę. Opisywana tu przez jedną z koleżanek dziewczyna która
      była gruba w dzieciństwie, a szczupła jako osoba dorosła, zapewne
      okupiła to wieloma wyrzeczeniami, dietą, odmawianiem sobie
      wszystkiego. Nie chudnie się ot tak - z wiekiem. Dziś pewnie
      wegetuje na granicy anoreksji lub bulimii z bagażem postrzegania
      siebie jako grubej nastolatki.
      Szczególnie dla dziewczynki za parę lat to będzie tragedia. Dzieci
      nie chcą odstawać od kolegów, chcą być atrakcyjne, szczupłe, nosić
      spodnie pod pępek i krótki bluzeczki.
      Pora coś zrobić teraz, zanim dziecku na zawsze zapadnie w umysle
      obraz samego siebie - grubego tłuściocha.
      • bi_scotti Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 13:41
        Tak naprawde to recepta jest dosc prosta aczkolwiek wcale nie taka mila:
        ustalone pory posilkow, wyliczona ilosc skladnikow (proteiny, warzywa, owoce,
        produkty zbozowe, produkty mleczne) zgodnie z zapotrzebowaniem wiekowym, zadnego
        podjadania czegokolwiek (owoce, szczegolnie winogrona, banany, mango, gruszki,
        sliwki maja zdecydowanie za duzo cukru na to zeby osoby ze sklonnosciami do
        tycia mogly sobie pozwolic na podjadanie ich w ciagu dnia bez ograniczen) i duzo
        ruchu. Slodycze sa w ogole nie potrzebne w diecie i po prostu nie nalezy ich
        kupowac i miec w domu. Jesli dziecko zje cos slodkiego poza domem to trudno,
        stalo sie ale w domu nie ma powodu miec czekoladki czy ciasteczka. Nalezy tez
        uwazac ze sportem - wiele dzieci tyje wlasnie PO treningach, bo rodzicom sie
        wydaje, ze tyle spalily cwiczac, ze moga teraz zjesc wiecej. To jest bardzo
        zludne. Cala idea sportu dla osob z nadwaga bedzie skuteczna jesli dziecko
        bedzie jesc mniej i cwiczyc wiecej. A tak naprawde najwazniejsze sa nawyki i
        dobry przyklad rodzicow. Jesli rodzice nie cwicza i zle sie odzywiaja to trudno
        oczekiwac, ze dziecko bedzie umialo dbac o swoje cialo.
        • verdana Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 16:00
          To ja się odezwę z drugiej strony. Jako dziecko mialam nadwagę,
          ktorą rodzice, zgodnie z Waszymi zaleceniami zwalczali. Ograniczenie
          do minimum słodyczy, jedno danie na obiad, niesłodzona herbata,
          skapo wydzielane kluski, ziemniaki itd, w ogole dbałość, abym za
          wiele nie jadła.
          Nie stalam się nigdy szczupłą laską. Owszem, na studiach mialam juz
          całkiem przyzwoita figurę i utrzymalam ją do dziś - tylko co z tego?
          Przez to, ze caly czas w dzieciństwie musiałam pamiętac, ze jestem
          za gruba, pozostalam za gruba na zawsze. Ani minuty w życiu nie
          czulam się atrakcyjna, nawet jako obiektywnie ładna dziewczyną.
          Bylam otyła i obrzydliwa i tak zaostało. Nie patrzę w lustro, nie
          chodzę na basen (kostium), na plazy siedze w ubraniu, mam malo
          ubran, bo spojrzenie w lustro w przymierzalni jest dla mnie nie do
          przyjęcia, odwracam się od swojego odbicia, nie chodze do fryzjera
          czy kosmetyczki - po co? I tak jestem paskudna.
          W dodatku odchudzając się i pilnujac wagi od .... lat, spowodowalam,
          ze nie mogę już schudnąć, nawet dietetyczka się zalamala.
          Owszem, nalezy odchudzac dzieci otyłe. Ale i te dyskretnie -
          odchudzanie dziecka powinno oznaczac odchudzanie calej rodziny, a
          nie ograniczenia żywieniowe tylko dla niego. Dziecko nie powinno
          czuć cały czas, ze jest za grube i ma schudnąć.
          Teraz jestem szczuplejsza od chyba 80% kobiet w moim wieku. Ale one
          się maluja, ubierają, czują sie dobrze w swoim ciele. Ja nie.
          • turzyca Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 17:43
            Nie masz wrazenia, ze nastapilo przegiecie w druga strone? Bo u mnie program byl
            podobny, tyle ze bez przegiecia - nie jedno danie na obiad, ale obiad tak
            skomponowany, zeby sie najesc a nie upasc (zupa warzywna niezabielana, zawsze
            salatka). Raczej haslo "chce bys nadal byla szczupla" niz "jestes za gruba".
            I w sumie wlasnie stwierdzam, ze haslo "zagrubosci" nigdy si nie pojawilo. Nawet
            jak wrocilam z wakacji grubsza o 5 kilo, nie padly zadne komentarze. I dopiero
            teraz jak sobie o tym mysle, to mi sie przypomina, ze akurat po tamtych
            wakacjach zaczelam chodzic na basen. Ale na pewno nie uslyszalam nic na temat
            odchudzania, raczej bylo cos o umiejetnosci plywania. Zdaje sie ze rodzice
            pojechali na moim upodobaniu do wody. A jakie byly prawdziwe przyczyny, czy nie
            wlasnie chec wprowadzenia dodatkowej dawki ruchu dwa razy w tygodniu? Tego to ja
            nie wiem i nigdy nie wiedzialam.
            Nie jestem chuda, raczej wzglednie szczupla, ale rozlozysta z mocno kobieca
            linia. Lubie moje cialo. To jedno czego zostalam nauczona. A jednoczesnie dzieki
            takiemu a nie innemu trybowi zycia w dziecinstwie mam potrzebe pojscia na jakies
            zajecia sportowe, nie mam odruchu jedzenia slodyczy codziennie, wsypuje do
            ciasta mniej cukru niz jest w przepisie, bo tak slodkie mi nie smakuje, nie
            slodze herbaty ani herbatek, bo mi bez cukru bardziej smakuja, lubie warzywa.
            Drobne przyzwyczajenia, ktore dla mnie nie sa wyrzeczeniem, bo ja tak robie "od
            zawsze", a oszczedzaja mi przegladania diet. To drugie czego zostalam nauczona.
            Moze takie zdroworozsadkowe podejscie bez tlumaczenia, dlaczego sie robi tak a
            nie inaczej (a szczegolnie bez tlumaczenia negatywnego w stylu "bo jestes za
            gruby") jest rozwiazaniem? Wyrobienie w dziecku takich odruchow, zeby sobie nie
            szkodzilo?
            • verdana Re: Do mam grubych dzieci 29.10.08, 15:54
              U mnie tez chyba "przegiecia" nie bylo, ale pamietam, ze jak utylam
              na koloniach 1,5 kilo bo zmuszali do jedzenia, to byłam zrozpaczona.
              No i pamietam np. chodzenie do kawiarni w niedziele, gdzie moglam
              sobie wziąć tylko gorzka herbatę (sokow wtedy jeszcze nie bylo...).
              Nikt mi nie mowil, ze jestem gruba, ale ja to sama zrozumialam - ze
              nie podobam się nawet rodzicom.
              Na basen tez chodzilam - przez rok w niedziele, a że to byl jedyny
              wolny dzień - znienawidzilam basen...
              Ja owszem, mam odruch jedzenia słodyczy (ale staram się nie jeść),
              nic nie słodzę, ciast nie robię, tłuszczu unikam, masła i smietany
              nie jadam, nie panieruje itd. - i w latach, gdy inne kobiety tyja,
              ale mają z czego zrezygnować - ja juz nie mam. Więc utyję.
              Naprawde, dzieci ,a szczegolnie nastoletnie rozumieja duzo wiecej,
              niż im się mowi wprost.
              • turzyca Re: Do mam grubych dzieci 30.10.08, 00:58
                Mam odmienne wrazenie, ale trudno wyrokowac tylko po postach.
                Ty znienawidzilas basen bo zajmowal Ci jedyny wolny dzien, ja chodzilam akurat
                na basen, bo moi rodzice swietnie sobie zdawali sprawe, ze wode uwielbiam.
                Pewnie gdybym uwielbiala muzyke, to chodzilabym na zajecia taneczne. Moje
                zajecia sportowe nie byly wymuszone, byly raczej hobby, a ze akurat z uzytecznym
                skutkiem ubocznym? Madrosc rodzicow.
                Ty bylas zrozpaczona tyjac 1,5 kilo, ja zakladalam, ze jak teraz przytylam, to
                kiedys tam schudne i faktycznie tak sie dzialo.
                Tobie zakazywano wziecia czegokolwiek poza gorzka herbata, ja mialam na co dzien
                taki jadlospis, ze to jedno ciastko w niedziele niczemu nie szkodzilo.
                I wiesz, ja mam wrazenie, ze glowna roznica, to taka, ze ja od moich rodzicow, a
                Mamy w szczegolnosci dostalam bardzo silny przekaz, ze im sie podobam. Moja Mama
                czasem patrzy na mnie i moja siostre i mowi "ze tez ja takie ladne corki
                urodzilam". I w ogole przez lata powtarzala, ze jestesmy ladne i zgrabne i
                zebysmy tego nie marnowaly. Od ktoregos tam momentu zachecala mnie do ubierania
                sie bardziej do sylwetki, do zrobienia sobie lekkiego makijazu (ona ogolnie ma
                na odwrot niz wiekszosc matek i goni mnie do tego, czego wiekszosc zakazuje smile)
                - zebym "eksponowala to, co mam, bo warto".
                Ogolnie uwazam, ze to, co dostalam - umiejetnosc skomponowania sensownego
                jadlospisu, nawyk regularnego ruchu, a przede wszystkim poczucie wlasnej
                wartosci takze, jesli chodzi o cialo - jest znakomitym posagiem. Fajnie gdyby
                kazda matka umiala cos takiego zaszczepic w swoim dziecku.
              • take_that Do verdany 12.11.08, 09:36
                Wierzę, że przyjdzie dzień, kiedy spojrzysz na siebie innym okiem.
                Ja jestem z rodziny grubasów, jak mieszkałam z moją mamą na przemian
                chudłam i tyłam, co bardzo zaburzyło moją samoocenę, do tego
                stopnia, że dopiero po latach, kiedy zobaczyłam swoją kartę zdrowia
                z podstawówki uświadomiłam sobie, że kończąc 8 klasę ważyłam 54 kg
                przy 174 cm wzrostu, a mnie się wydawało, że jestem otyła. Obecnie
                uważam się za szczupłą osobę, jak wstanę rano to nie wygladam jak
                suoermodelka, ale jak się umaluję i ubiorę...wink, a cerę i nogi na
                pewno mam lepsze niż nieretuszowana Kate Mosstongue_out. Na pewno pomagają
                mi nieustanne komplementy męża i syna i nałogowe oglądanie
                programów "Jak się nie ubierać" i "Jak dobrze wyglądać nago" na tvn
                style. 95% kobiet przerabianych w tych programach jest ode mnie
                grubsza, ale jak je "zrobią", wyglądają po prostu świetnie. Dobrane
                ciuchy to podstawa.
                I jeszcze jedno - staram się nie porównywać (z Kate Moss to żart).
                Co z tego, że koleżanka ma lepszą figurę niż ja, ja jestem
                zadowolona z siebie i swojego życia (co nie znaczy bezkrytycznasmile.
                Nie pozwól swoim myślom zatruwać najlepszych lat swojego życia!
          • zonka77 verdana 30.10.08, 01:54
            Dbanie o to żeby dziecko schudło lub nie tyło wcale nie musi tak wyglądać jak u
            Ciebie. Moja córka ma skłonności do tycia ale dzieki temu że ją bardzo pilnuję -
            nie tyje. Pewnością siebie mogłaby obdzielić ze dwie dziewczynki jeszcze smile
            Od zawsze wie że dla mnie jest śliczna (bo zresztą jest b. ładną dziewczynka)
            Wie też dlaczego pilnujemy np. nie jedzenia słodyczy. Dużo z nią rozmawiam z
            jednej strony tłumacząc i uświadamiając że musi uważać co je i nie może się
            opychać słodyczami bo będzie po prostu gruba. Z drugiej strony ma naszą pełną
            akceptację i nawet jeśli widzę że zaczyna nabierać brzuszka to nic nie mówię
            tylko robię - zaczynam bardziej pilnować i jedzenia i ruchu.
          • kiddy Re: Do mam grubych dzieci 11.11.08, 00:00
            Zgadzam się w 100%. Przez 4 pierwsze lata życia byłam niejadkiem.
            Potem pewna pediatra poleciła podawanie mi leku na wzmożenie
            łaknienia. Zaczęłam tyć. Do 8. klasy podstawówki byłam gruba. Dzieci
            śmiały się ze mnie, matka stale powtarzała, że jestem gruba,
            złościła się, że jem (sama jest otyła, je kompulsywnie). Gdy miałam
            15 lat nasza lekarka rodzinna zaserwowała mi dietę. Schudłam 7 kilo.
            W ciągu kolejnych kilku lat znów 5 kilo. Ważyłam 57 kg przy wzroście
            164 cm. Ale ciągle byłam gruba. W głowie miałam ciągle obraz grubej
            siebie. Potem przyszła depresja, w 2 tygodnie zjechałam do 52 kg.
            Wyglądałam jak kościotrup. Mam ostre rysy twarzy, "kobiecy" typ
            sylwetki, więc taki spadek wagi nie dodał mi urody. Depresja minęła.
            Wahania wagi trwały - 5 kg w dół, pięć w górę. Po studiach przez rok
            nie mogłam znaleźć pracy. Przytyłam do 69 kg. W czerwcu zaczęłam się
            odchudzać u dietetyka. Schudłam do 62 kg. Mam stresującą,
            wyczerpującą pracę. Od miesiąca jem normalnie. Czyli objadam się.
            Przytyłam kilogram.
            Nie rób swoim dzieciom tego, co mnie zaserwowano. Byłam zdolnym,
            kochającym rodziców dzieckiem. Bardzo chciałam spełniać ich
            wymagania. A moja matka stale mówiła mi, że jestem gruba. Moja waga,
            mój wygląd były tematem centralnym. Ja nigdy nie będę dla siebie
            szczupła, choćbym nie wiem ile ważyła. Nigdy nie będę się sobie
            podobać.
            Dbaj o zrównoważoną i zdrową diete dzieci, ale nie domawiaj im
            wszystkiego. Coś słodkiego od czasu do czasu (budyń, baton muesli,
            deser owocowy) nie zaszkodzi im, a nie będą miały poczucia, że
            jedzenie to coś, co rządzi ich życiem.
            Sport - tak, ale taki, który lubia i o takim natężeniu, które
            sprawia im przyjemność.
        • azile.oli Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 16:06
          Z tym hasłem dużo sportu,mało jedzenia to nie do końca
          prawda.Dziecko intynsywnie trenujące i w dodatku w okresie
          wzrastania musi mieć odpowiednio dobraną dietę,prawidłowo
          zbilansowaną.Wiem,co mówię,bo dwoje moich dzieci trenuje wyczynowo i
          konsultowałam to ze specjalistami.Dodam też,że wcześniej dzieci
          miały problemy z nadwagą.Najważniejsze,aby nie jadły rzeczy
          tuczących,a bezwartościowych.No i trzeba zaopatrzć się w
          wagę.Sprawdzić,ile dziecko spala na treningu.Mój syn w czasie 2-
          godzinnego treningu był w stanie zrzucić nawet 2 kg.Jego
          zapotrzebowanie energetyczne znacznie się zwiększyło.Mimo,że teraz
          je więcej w porównaniu do okresu ,w którym nie uprawiał sportu, nie
          tyje. No, niestety,przyszło mi bawić się w dietetyczkę,ale efekt
          jest super,a dzieci szczupłe i zadowolone.Jedzą słodycze,ale w
          rozsądnych ilościach,nie batony i ciastka,ale kawałek gorzkiej
          czekolady.Piją głównie wodę mineralną i soki bez cukru,ale takie
          wolą.Córka nie je owoców,bo nie lubi,za to je dużo surówek.A ,i
          jeszcze jedno,dzieciom naprawdę intensywnie trenującym należy
          podawać preparaty witaminowe,bo ilość zawarta w pożywieniu jest
          niewystarczająca.Lekarz sportowy zalecił stosowanie witamin
          przeznaczonych dla małych dzieci,oczywiście w większej
          dawce,ponieważ są one wyższej jakości niż popularne kompleksy
          multiwitaminowe.
        • titta Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 16:27
          A moze zamiast obrzydzac dziecku dziecinstwo i znecac sie nad nim,
          zaakceptowac, ze pulchne osoby tez sa ladne? I przekonac do tego
          dziecko? Puluchne, nie otyle.Oczywiscie duzo sportu i dieta w
          granicach rozsadku - ale bez katorzniczych ograniczen pt. nie wolno
          ci zjesc sliwki czy ekstra banana, bo jestes grubea( to zreszta
          pewna droga do anoreksji).
          Zle nawyki to jedno. Katowanie dziecka to przesada w druga strone.
          Potem wiele naprawde zdrowych kobiet z calkowicie dobrym BMI uwaza
          siebie za "grube potwory" bo ma jedna faldke tluszczu i nie nosi
          rozmiaru 34. Tymczasem bycie zbyt chudym - dolne limity normy i
          niedowaga to tez problem (np. wieksze ryzyko poronienia).
          Zreszta najlepiej aby na takie tematy wypowiedal sie lekarz - po
          obejrzeniu dziecka.
          Poza tym naprawde wiele grubiutkich osob w wieku 9-13 lat wyrasta na
          szczuple osoby. Oczywiscie, warunkiem sa tu wlasciwe nawyki.
      • gabbie Re: Do mam grubych dzieci 29.10.08, 18:39
        Alabama, OK masz rację, że należy popracować z dzieciakami ale co
        również jest ważnie, nie należy okazywać tym dzieciom, że ich waga
        jest wielkim problemem.

        Ja akurat dopuszczam możliwość, że może sobie istnieć osoba grubaśna
        ale akceptująca siebie i lubiana. Szczupłość nie zagwarantuje
        dziecku tego, że będzie się dobrze czuło we własnej skórze. Mało
        jest ślicznych dziewczyn, które wciąż wymyślają sobie jakies wady?

        Moja opinia jest taka, że należy w sposób rozsądny pracować nad wagą
        dzieci, najlepiej przy pomocy specjalisty ale należy to robić w taki
        sposób żeby nie dać odczuć dziewczynkom, że są grubasami,
        tłuściochami i na pewno nie będą lubiane i nie powinno ograniczać
        się jedzeniea ani do nich komentować ich wyglądu.

        Najważniejsze jest to żeby człowiek, gruby czy chudy, sam siebie
        lubił.
        • verdana Re: Do mam grubych dzieci 29.10.08, 18:47
          Otóż to....
          A tak na marginesie - ludzie z umiarkowana nadwagą (BMI 26-7) żyją o
          pare lat dłużej niż ci, z waga prawidłową.
          Czyli część osób odchudza się li i jedynie dla urody, zdecydowanie
          nie dla zdrowia.
    • azile.oli Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 16:17
      I jeszcze jedno. czasem trudno namówić dziecko do uprawiania
      sportu,bo tego po prostu nie lubi.Warto wtedy zaproponować jakąś
      inną formę aktywności fizycznej:może taniec? Ważne jest też,żeby nie
      robić z powodu nadwagi dziecka afery,nie mówić mu,że musi
      schudnąć,bo w ten sposób odbierze komunikat-jestem grube i to jest
      złe.To może być trauma na całe życie.Znam osoby grube i zdrowe,co
      prawda nie chorobliwie otyłe,ale grube.I szczęśliwe.
      • bi_scotti Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 16:40
        Oczywiscie, ze troska o zdrowie (a do tego zalicza sie przeciez
        kwestia wagi i aktywnosci fizycznej) to sprawa calej rodziny. Jesli
        nie ma slodyczy w domu to nie je ich nie tylko maly grubasek ale i
        mama, i tata, i szczuplejsze rodzenstwo. Jesli rodzice uprawiaja
        sporty (nie wyczynowo ale dla zwyklej, ludzkiej przyjemenosci) typu
        rower, narty, plywanie, turystyka kwalifikowana itp. to dotyczy to w
        koncu calej rodziny i dzieci dosc latwo lapia bakcyla jesli widza,
        ze rodzice maja w tym przyjemnosc i ze cala rodzina fajnie jest cos
        robic razem. Nie jestem przekonana do sportu wyczynowego, bo ten
        najczesciej laczy sie w koncu z roznymi kontuzjami ale to juz sa
        wybory indywidualne - niektore dzieci po prostu chca walczyc i
        wygrywac.
        Verdana - my, panie "w pewnym wieku" mamy rozne problemy z psyche i
        soma podobnie jak panie w kazdym innym wieku wink Jezeli nie lubisz
        swojego ciala to smutne ale przynajmniej mozesz miec poczucie, ze
        jest ono najpewniej zdrowsze i sprawniejsze niz ciala tych pulchnych
        rowiesniczek wkladajacych kolejna karpatke w umalowane usteczka,
        ktore z trudem juz widac w faldkach tluszczu na twarzy. Pewnie
        jednak nie mozna miec wszystkiego wink Zgadzam sie w zupelnosci, ze
        nie nalezy robic w domu problemu pt. "od dzis rodzinnie odchudzamy
        Jole czy Macka" ale warto sobie przemyslec w ogole diete i sposob
        spedzania wolnego czasu calej rodziny i zmodyfikowac to tak zeby
        korzystali wszyscy a maly grubasek w szczegolnosci. O skutkach
        otylosci dzieciecej i nastoletniej mozna poczytac w tylu
        opracowaniach i jezykach, ze az wstyd po raz kolejny odsylac do
        google smile
        • gosia.w40 Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 16:59
          Dzieki za wszystkie rady, jedne wezmę do serca, inne szczególnie
          tych chudych, co nie miały problemów z nadwagą puszczę bokiem.
          Endokrynologa zaliczyłam, wykluczył choroby tarczycy i inne i
          stwierdził, że nie należy dopuścić, aby było gorzej. Dziewczynki
          chodzą 2 razy dziennie na gimnastykę korekcyjną, oprócz tego
          normalne wf-y, spacerki, rowerki itp. Z basenem gorzej, u nas w
          miejscowości go nie ma, a nie mogę sobie pozwolić, aby z nimi
          jeździć (dwoje młodszych dzieci)U starszej w klasie są dwie
          dziewczynki znacznie grubsze, nie jest wię tą naj.... Ale wkurza
          mnie, ze nie mogę im kupić ładnych sukienek. Sama jako nastolatka
          miałam nadwagę i byłam słaba z w-fu, a teraz mam lepszą figurę i
          kondycję, niż większośc moich czterdziestoletnich koleżnek.
          Artykułów o odchudzaniu dzieci przeczytałam dużo, ale artukuł to
          jedno, a życie to drugie. Dodam jeszcze, że maje dziecko było
          dwukrotnie w szpitalu, raz na intensywnej terapii z powodu bardzo
          ciężkiego zapalenia płuc, więc boję się intensywnych spirtów
          (biegów), bo nie chciałabym kolejnego pobytu w szpitalu.
        • verdana Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 17:09
          E, gdybym ja teraz miała problemy z "psyche" to nie byloby problemu.
          Ale ja czulam się obrzydliwa jako młoda kobieta, nie chodzilam na
          zabawy, nie tanczylam, nie podrywalam facetów. Teraz jest juz
          lepiej.
          Cud, że męża znalazłam...
          Kiedy wiesz, ze jesteś nieatrakcyjna nawet w oczach rodzicow (a moi
          rodzice naprawde starali się, jak mogli, ale jednak idiotką nie
          bylam), to watpię, czy to pomoże w doroslym zyciu.
          Nie mówiac już o tym, ze moja ginekolog twierdzi, ze gdybym jadla
          normalnie całe zycie, a nie stale byla na diecie, to pewnie teraz
          bylabym szczuplejsza, nie grubsza. Nie mowiac już o tym, ze na pewno
          szczęśliwsza. Nie mialabym wyrzutow sumienia jedzac cokolwiek.
          Otyłość jest chorobą i na pewno trzeba ja leczyć - nie mam co do
          tego watpliwosci. Nadwaga chorobą nie jest.
    • paulka25 Re: Do mam grubych dzieci 28.10.08, 18:42
      Ja bym przede wszystkim rozroznila 2 kwestie. Czy dziecko jest faktycznie otyle
      czy tylko grubokosciste a co za tym idzie "wieksze" i ciezsze od rowiesnikow.
      Moja corka po mnie jest niestety grubokoscista i nigdy pewnie nie bedzie zwiewna
      istotka. Ale to nie wiaze sie automatycznie z tym, ze bedzie gruba. Owszem wazy
      wiecej od drobnych dzieci ale nie widze powodow zeby jej cokolwiek ograniczac
      skoro nie jest otluszczona. Natomiast znam dzieci, ktore eweidentnie maja
      problem z nadwaga i tu wtedy rozsadek rodzicow jest wskazany. Nalezy pilnowac
      takiemu dziecku diety (nie zaszkodzi konsultacja u dietetyka) i zaproponowac
      rozne rodzaje aktywnosci fizycznej. I to wszystko nie ze wzgledow estetycznych
      ale zdrowotnych. Nie ma co sie ludzic, ze dziecko w magiczny sposob z grubaska
      zamieni sie w szkieletorka. I kwestia najwazniejsza moim zdaniem to to o czym
      wspominaja niektore dziewczyny. Nie sadze aby informowanie dziecka o tym, ze
      jest grube i nie moze zjesc tego czy tamtego bylo konieczne. Raczej stawialabym
      w tlumaczeniu na kwestie zdrowotne. Wtedy jest szansa, ze dziecko nie bedzie
      mialo w przyszlosci kompleksow, ktorych jak wie chyba wiekszosc kobiet trudno
      sie ot tak pozbyc.
    • pola.cocci Re: Do mam grubych dzieci 30.10.08, 16:48
      Ja jestem troche przewrazliwiona na punkcie dzieciecej otylosci, bo
      moja tesciowa (z ktora chwilowo mieszkam) za glowny cel w zyciu
      obrala sobie przekarmianie swojej rodziny. Ma 3 synow i meza, ktorzy
      waza kazdy ponad 100kg, sama tez jest mocno przy kosci. Wiec staram
      sie zwracac uwage na to co i ile daje jesc mojemu synowi (2.5 lat),
      ktory nie ma problemow z waga-cale szczescie.
      Moja tesciowa jest niesamowita-dla niej w zyciu liczy sie tylko
      jedzenie i najlepiej tlusto i slodko. Kazdemu w domu potrafi
      przygotowac inne danie, bo kazdy przeciez lubi co innego, od rana do
      wieczora siedzi w kuchni, gotuje bbb. duzo tak, zeby kazdy mogl
      sobie dolozyc, a ze w tej rodzinie nie uznaje sie wyrzucania
      jedzenia to chlopaki zjadaja wszystko. No to mamusia nastepnym razem
      robi wiecej jedzenia "no bo przeciez tak im smakowalo"! Tragedia!!!
      A najlepsze jest to ze oni wszyscy regularnie dietuja, co jakis czas
      zjezdzaja z waga ponizej 100 po czym na nowo moga sie obzerac.
      Niestety moj maz jest taki samsad Ja mam wrazenie, ze u nich to
      jest juz jakies uzaleznienie psychiczne, bo oni nie panuja nad swoim
      apetytem (oprocz okresow diety-nie wiem na czym to polega).
      Ale wracajac do dzieciecej otylosci to bardzo wiele zalezy od tego
      okresu, nie nalezy dopuscic do powstania nadwagi w mlodym wieku, bo
      komorki tluszczowe, ktore sie pojawiaja za mlodu juz nigdy nie
      znikna i czlowiek zawsze bedzie mial tendencje do tycia. Dlatego
      uwazam, ze nalezy zwracac uwage na to zeby nasze dzieci nie
      przejadaly sie i jadly po to zeby sie najesc a nie dla samej
      przyjemnosci jedzenia, no i na pewno nie mozna ich do jedzenia
      zmuszac, a nawet jak maja za duzy apetyt to delikatnie ograniczac
      porcje (bez robienia z tego dramatu, zeby dziecka nie stresowac)
      Zupelnie innaczej mysli moja tesciowa, a efekty widac po wszystkich
      czlonkach tej rodziny.
      • toniesamowite Re: Do mam grubych dzieci 30.10.08, 17:48
        otyle dzieci to zasluga rodzicow.Zmien nawyki zywieniowe.Moze
        gotujesz za duzo i za tlusto? porozmawiaj tez z otoczeniem- po sto
        razy powtarzaj:zadnych slodyczy bez mojej zgody.


    • take_that Re: Do mam grubych dzieci 12.11.08, 08:59
      Żeby nie było wątpliwości - borykam się z tym samym problemem - w
      mojej rodzinie kobiety ważą po 130 kg, a mojego syna muszę pilnować.
      Ale to ja walczę, on tego bardzo nie odczuwa, nie chcę, żeby jego
      dzieciństwo kręciło się wokół tego tematu - temat jest obok
      normalnego życia, a w sumie to go nie ma. W skrócie - gotuję chudo,
      rzadko (ale konsekwentnie) pozwalam na słodycze i czipsy, w domu syn
      pije tylko wodę, żadnych soczków, nawet do szkoły, nikt nie słodzi
      kawy czy herbaty, ciasta piekę najwyżej 3 razy do roku, jak
      zgłodnieje między posiłkami, zawsze w domu są jogurty i owoce. Dużo
      spacerujemy, niestety syn nie przejawia żadnych sportowych
      zainteresowań, a ja na siłę zmuszać nie będę, najwyżej basen. Z
      rodziną łatwo nie jest, jedna babcia jest rozsądna, nie tuczy i u
      niej może spędzać część wakacji, druga (żeby nie było - moja mama)
      nie potrafi się opanować i na nią jest szlaban (spotkania tylko
      kontrolowane). Były płacze z obu stron, ale ja wiem do czego ona
      jest zdolna (mój brat z nią mieszka i waży 130 kg, ja od wielu lat
      nie i ważę normalnie ok 63 kg/176cm).

      Nie oburzaj się, że nie ma ciuchów ładnych na grubsze dzieci, to
      może być bodziec do zmian, szczególnie dla dziewczynek, które lubią
      się ładnie ubrać. Nie zastanawiaj się, czy wyrosną, chyba nie
      zamierzasz eksperymentować na własnych dzieciach? Argumenty, że ktoś
      zna dziewczynkę, która była gruba, a jako kobieta jest szczupła jest
      co najmniej nietrafiony. Ja też taka znam, ale ma za sobą bulimię,
      anoreksję i nieudane małżeństwo.

      Kolejna rada którejś emamy, żeby odpuścić, bo można być szczęśliwym
      grubasem, zamiast katowanym dietą dzieckiem też jest co najmniej
      dziwny, niech córeczki zadecydują jak będą dorosłe, czy chcą być
      puszyste i szczęśliwe, a póki co decyzję i ciężar walki musi podjąć
      mama, na pewno będzie Ci trudno, przy 4 dzieci.

      Ja u mojej rodziny zauważyłam kilka "przyczyn" otyłości, wywody
      domorosłego psychologa:
      - oszukiwanie się (jem jak ptaszek)
      - przyczyny są nie związane ze mną (leki, geny itp)
      - gotowanie za dużo (na dwa dni, a dziwnym trafem wszystko jest
      zjedzone w jeden)
      - brak ruchu
      - o tłustym i niezdrowym jedzeniu nawet szkoda pisać
      - jedzenie jest tematem numer jeden - gdzie pojechać na zakupy, co
      sobie ugotujemy, jaki fajny przepis był w telewizji, co na obolałą
      wątrobę.

      Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia
      • sanna.i Re: Do mam grubych dzieci 12.11.08, 15:01
        To ja jeszcze coś dodam - mam przyjaciółkę, świetną babkę, z dużą nadwagą
        niestety. W dzieciństwie była grubym dzieckiem, przekarmianym przez mamę, babcie
        itp. Wtedy jadła, a jakże, smakowało jej, rozpieszczali ją.Dziś ma do swojej
        rodziny ogromny żal, bo rzadko z grubego dziecka wyrasta szczupły dorosły i jej
        się to też nie udało. Świetna kobieta, ale przy tym kupa kompleksów, frustracji,
        rozżalenia. Ciągłe diety, niepłodność (przez otyłość) itp.Widzę to,słucham tego
        i wiem na pewno, że moje dziecko będę pilnowała. Niestety,dziadkowie to bardzo
        duży problem sad Nie wiem dlaczego dorośli ludzie nie są w stanie pojąć, że
        krzywdzą swoje wnuki, które ponoć tak kochają...
    • miang Re: Do mam grubych dzieci 12.11.08, 15:14
      > tak słodkie, że nie dało się ich przełknąć, nic więc dziwnego, że tr
      nie mozna bylo mineralnej kupic???
      • oli.nek Re: Do mam grubych dzieci 12.11.08, 19:10
        gosia.w40, ja ci w ogóle pogratuluję 4 córek smile) sama mam dwie smile

        to, co napisała verdana to mogłabym ja sama napisać. jakbym czytała o sobie. aż
        niesamowite, że ktoś czuje tak identycznie. ja dopiero atrakcyjnie poczułam się,
        gdy urodziłam pierwszą córkę. po urodzeniu dzieci czuję się młodsz, piekniejsza,
        szczuplejsza.

        co do otyłości - gdy zobaczyłam po narodzinach moją drugą córę pomyślałam, ze
        jest szersza od siostry smile i tak jest do dziś. ale znowuż jaka to odmiana.
        starsza drobny niejadek. młodsza silna 'baba' dla której aż miło gotować.

        to, co napisała verdana, że pulchniejsi żyją dłużej. u nas siłę fizyczną i
        zdrowie. starsza to chucherko, młodsza jest silna fizycznie i odporniejsza - bo
        zjada więcej witamin etc.

        anyway, my w rodzinie cieszymy się z naszych dzieci takie, jakie są. widocznie
        takie miały się urodzić wink
        • nunik Re: Do mam grubych dzieci 12.11.08, 22:31
          Pogadaj z dziewczynami moja 5 latka zrozumiała po jednej rozmowie że
          nie może jeść słodyczy -tatuś tak pięknie o bakteriach naopowiadał
          że babci sama powiedziała że nie może jeść słodyczy a to co babcia
          przyniosła schowała na kiedyś .
    • majeczka262 Re: Do mam grubych dzieci 12.11.08, 22:53
      Droga autorko wątku,znam doskonale ten problem.
      Od dzieciństwa miałam kłopoty z wagą,bo mama uważała:grube
      dziecko=zdrowe dziecko,choć byłam dzieckiem najbardziej chrowitym z
      całej 5tki.
      Pamiętam do dziś jak mi dzieci dokuczały i jak mi było wstyd,kiedy w
      7 klasie przed opercją wyrostka lekarz się złapał za głowę,bo
      ważyłam 81kg!!!
      Potem się tak zawzięłam,że schudłam przez pół roku do 67kg.
      Obwiniałam moją mamę o taki stan rzeczy,wypominałam jej,że mnie
      pasła.
      Niestety problemy mam nadal,lubię jeść,co 5 lat muszę się
      katować,żeby schudnąć,bo tkanka tłuszczowa nabyta w dzieciństwie nie
      zanika.
      Nie chcę Cię obwiniać,ale zaapelować do Ciebie,żebyś próbowała coś z
      tym zrobić,są poradnie,specjaliści.
      Kończąc temat powiem Ci,że w chwili obecnej moje obie córki cierpią
      na niedoczynność tarczycy i pomimo leków,pobytu w szpitalach
      (zwłaszcza starsza)tyje.Jest mi z tego powodu cholernie przykro,tym
      bardziej,że walczę z otyłością sama(mąż,rodzice i pozostała rodzina
      nie widzą problemu,a jak chce to jej dać batona,czy co sobie zażyczy.
      Ja jej tłumaczę,ćwiczymy,trzymamy dietę,ale efekty niewielkie,może
      małymi kroczkami.
      W chwili obecenj przy wzroście 144cm waży 50kg,co będzie dalej???Ma
      do piero 7,5roku.
      Młodsza waży 18kg,przy 107cm.
      Pozdrawim i zyczę powodzenia i wytrwałości w odchudzaniu.
      Ja właśnie znowu(jak co 5 lat)jestem na dieciesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka