Dodaj do ulubionych

Macie jakąś wielodzietną koleżankę?

06.11.08, 14:36
Czy pomagacie jej jakoś? Doradzacie? Chodzicie razem na spacery?
Otóż moja dobra koleżanka spodziewa się 6 dziecka. Żyją w bardzo skromnych
warunkach. Sama nie wiem jak jej pomóc. Doradziłam jej... podwiązanie
jajowodów, ale ona raczej nie chce. Szkoda mi jej, bo straciła już zęby, włosy
też ma w opłakanym stanie. Hmmmm, pomóc, nie pomóc? A jeśli tak, to jak?
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 14:38
      Zebro,a kto jej w Polsce jajowody podwiąże?
      • toniesamowite Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 14:39
        pomoc tylko jedna: zastrzelic jej mezawink
        • maja_sara Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 23:23
          cyt:"pomoc tylko jedna: zastrzelic jej meza "

          A co, te dzieci są wynikiem gwałtu? Wątpię...
      • mamaemmy Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 14:41
        gryzelda71 napisała:

        > Zebro,a kto jej w Polsce jajowody podwiąże?

        hehe ci sami co i aborcje robią-mimo ze nielegalna.
        • gryzelda71 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 14:42
          Sądzisz,że ją na to stać?Bo nielegalnie znaczy płatnie prawda?
          • guderianka Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 14:45
            Cierp ciało coś chciało....


            W odpowiedzi na twoje pytanie: Mam jedną znajomą która ma 4 dzieci
            (miałaby 5 ale jedno zmarło). Radzi sobie świetnie-jest przebojowa i
            idzie przez życie jak burza mimo że 18letnia córka jest
            niepełnosprawna (bez biodra-nogi,pęcherza, odbytu ). Jest dla mnie
            autorytetem i gdy jest mi źle myślę o niej, o tym jak sobie radzi i
            co osiągnęła i..to mnie motywuje
          • zebra12 Przecież piszę, że chcę jej pomóc... 06.11.08, 14:46
            Na pewno jej mam też by się dorzuciła. A tak, dziewczyna się wykończy! No i czy
            to już ostatnie???
            A co do tego kto to wykona, to powiem tyle: wykonuje się takie zabiegi i to w
            państwowych szpitalach. I wiem, gdzie ją pokierować. Ale ona NIE CHCE! Przecież
            nie mogę jej uszczęśliwić na siłę, nie?
            • dlania Re: Przecież piszę, że chcę jej pomóc... 06.11.08, 14:48
              Przyjmując prawno-socjalną normę dla wielodzietności, tj. 3 sztuki
              potomstwa - tak, znamwink
            • gryzelda71 Re: Przecież piszę, że chcę jej pomóc... 06.11.08, 14:49
              No sory Zebra,skoro ona nie chce to jak to sobie wyobrażasz?Chyba jest świadoma
              swego wyboru.
          • kropkacom Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 14:49
            Mam znajomą z czwórką i wygląda świetnie. Koleżanki mają w większości dwójkę lub
            trójkę dzieci.

            Jeśli chodzi o pomoc to spytaj najpierw czy takiej w ogóle chce.
          • cora73 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 15:37
            Moze warto sie raz szarpnac na taki zabieg....rodzenie, utrzymanie
            dzieci tez sporo kosztujesmile
            • kropkacom Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 15:40
              Czasami nie ma się z czego szarpnąć a czasami się nie che robić zabiegu. Różnie
              bywa.
              • cora73 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 15:57
                Wielodzietnosc moze byc czyms pieknym.......jezeli jest planowana,
                swiadoma. Niestety w wiekszosci przypadkow paradoksalnie wynika z
                biedy i zacofania.
                • kropkacom Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 16:04
                  > Niestety w wiekszosci przypadkow paradoksalnie wynika z
                  > biedy i zacofania.

                  No. Tylko co to zmienia w sprawie koleżanki autorki wątku?
                  • cora73 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 16:22
                    No nicsmile Potwierdza to tylko pewne moje spostrzezenia: ze zacofanie
                    czesto wiaze sie z uporem. Autorka mysli w dobrym kierunku, pani:
                    nie bo nie i koniec....urodzi pewnie jeszcze pare bobaskow i
                    zafunduje im zycie "w bardzo skromnych warunkach" sad
                • babcia47 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 16:22
                  Niestety w wiekszosci przypadkow paradoksalnie wynika z
                  > biedy i zacofania.
                  ...bo jak juz media jazma sie rodzina wielodzietna to taką, która
                  sobie nie radzi lub wymaga pomocy? Wielodzietne rodziny, które sobie
                  swietnie radza sa mało "medialne" i o nich raczej programów sie nie
                  roni, reportazy nie pisze..ja osobiscie nie znam rodziny
                  wielodzietnej, która wymagała by pomocy lub zyła na skraju nędzy..a
                  juz tym bardziej była tzw. patologią. Wrecz przeciwnie..nawet jeżeli
                  taka rodzina żyje skromnie, to dzieci grzeczne, "poukładane",
                  zaradne, skłonne do pomocy rodzicom, sobie nawzajem i obcym ludzim,
                  czesto dobrze się uczące a przynajmniej na średnim poziomie
                  • babcia47 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 16:23
                    > ...bo jak juz media jazma sie rodzina wielodzietna
                    miało być "zajmą"
                  • cora73 sam fakt... 06.11.08, 16:25
                    zalozenia tego watku swiadczy chyba o tym ze kobieta potrzebuje
                    pomocy, albo zle zrozumialam intencje autorki?
                    • babcia47 Re: sam fakt... 06.11.08, 17:53
                      chyba to raczej autorka uważa, że matka potrzebuje pomocy smile bo
                      kobieta coś nie pali się by ją przyjąć..
                • lucerka Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 07.11.08, 11:00
                  > Wielodzietnosc moze byc czyms pieknym.......jezeli jest planowana,
                  > swiadoma.

                  Wykreslilabym tylko slowko "planowana". A "swiadoma" jak najbardziej.
    • kotbehemot6 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 14:51
      jeżśeli 4 to wielodzietnośc to znam. Nie pomagam bo sobie swietnie radza. babka
      wygląda rewelacyjnie nic jej nie wypada i igdzie sie nie roztyła.
    • joanna266 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 14:57
      owszem mam kolezanke-sasiadke.dziewczyna ma trójke małych dzieci.
      najstarsze ma 5 lat.niedawno adoptowała tez swoja 14 letnia siostre.
      radzi sobie świetnie,jest zadbana i bardzo sympatyczna.w przyszłym
      roku w domu naprzeciwko zamieszka tez małzenstwo które spodziewa
      sie 3 dziecka.nawet dom projektowali z mysla o licznej rodzinie
      240m.tu gdzie mieszkam wielodzietnosc nie jest czyms dziwnymsmileale
      tez trzeba przynac ze ludzie ci nie potrzebuja od nikogo pomocy.a
      tak pozatym to ja tez jestem wielodzietna koleznką i mam sie
      świetniesmile
      • myelegans Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 15:07
        Kolezanka z liceum ma 8 dzieci, oboje sa po studiach, oboje pracuja
        na pelny etat. Radza sobie dobrze, ma wszystkie zeby i wlosy i jest
        najbardziej zrownowazona osoba jaka znam. Potrafia tylko z mezem
        wyjechac na weekend w gory zostawiajac wszystkie dzieci w domu.
        Przyjezdzaja i jest posprzatane, zakupy zrobione, a obiad na stole.
        Wszystko tam chodzi jak w zegarku, dzieciaki zadbane, dobrze sie
        ucza (moja bratowa ma juz 3 w klasie), najstarsze dziecko wlasnie
        zaczelo studia.
        Sama pochodzi z rodziny gdzie bylo 5 dzieci, wszystkie ukonczyly
        studia.
        Nie pomagam, bo pomocy nie wymaga, poza tym ma liczna rodzine
        naokolo, wszystkie dziewczyny maja domy na tej samej posesji. Bardzo
        mocna rodzina.
        Nikogo na sile nie uszczesliwisz, jak chca sie reprodukowac to beda,
        moze trzeba sie zainteresowac czy wszystkie mozliwe swiadczenia od
        panstwa wyciagaja
    • margotka28 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 15:13
      jeśli człowiek nie chce pomocy, to na siłę nic nie zrobisz. Może jej
      jest dobrze z tyloma dziećmi. Przecież gdyby ich tyle nie chciała,
      to by sobie nie pozwoliła. Są środki antykoncepcyjne (zgadzam się,
      że nie w 100% skuteczne, ale nie sądzę, aby wszystkie jej dzieci
      były z wpadki) - mogłaby je stosować.
    • babcia47 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 15:16
      nie wiem jakie sa kryteria "wielodzietnosci" ale chyba mam..czworo
      własnych i piąte adoptowane, wszystkie po studiach lub własnie
      kończą na świetnych kierunkach..zwiedziły juz takie części świata i
      których wiekszośc z nas moze tylko pomarzyć i to nie z biurem
      turystycznym a samodzielnie lub w ramach wyjazdów naukowych. Pomocy
      nigdy nie wymagała choc w miedzyczasie mąż przeszedł raka..oboje po
      studiach, ona jest kuratorem społecznym, nurkiem, żegluje, uwielbia
      jazdę na rowerze, ma "fioła" na punkcie zwierzaków, duzo czyta,
      wygląda(55 lat)na siostrę swoich córek i od lat sama pomaga
      innym..utrzymują sie z niewielkiego gospodarstwa i jej pensji
      wychowawcy w ośrodku wychowawczym dla trudnej młodzieży (gdzie jest
      uwielbiana przez "dzieciaki", co miałam okazję sama zobaczyć i
      podziwiac jak sobie z nimi radzi)
    • gaskama Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 16:02
      Jezus, Maria, piszesz jakieś straszne rzeczy. Mam jedną koleżankę,
      która ma 4 dzieci, mąż zarabia megakase, mają mieszkanie
      dwupoziomowe o powierzchni 200m2, super auto, apartament nad morzem,
      nianie i babcie do pomocy i dziewczyna ma do tego wszystkie zęby.
      Mam też sąsiadkę, która ma 5 dzieci i kurcze podobna sytuacja, zęby
      też ma. No nie ma apartamentu nad morzem.
      • ledzeppelin3 Znam jedną 06.11.08, 16:09
        Ma koronkę wprawdzie ale poza tym całkiem, całkiem
        • andaba Trudno byłoby mi znaleźć niewielodzietną 06.11.08, 16:17
          Jakoś wiekszość znanych mi kobiet ma co najmniej troje, dotyczy to koeżanek, znajomych i sąsiadek.
        • agatar-m Re: Znam jedną 06.11.08, 16:36
          ledzeppelin3 napisała:

          > Ma koronkę wprawdzie ale poza tym całkiem, całkiem

          o kurcze, to ja mam tylko dwójke dzieci i dwóch zębów nie mam, na
          szczęście w głębi jamy ustnej, jak tak dalej o tych zebaw i biedzie
          i wielodzietnisci bedziecie gadać i porównywac to sie poczuje jak
          patologiawink hehe

          a co do autorki watku, mama miała nas 4, tez byly cięzkie chwile,
          ale jak teraz z nią rozmawiam, to wiem,że najbardziej jej brakowało
          w którymś momencie brak przyjaciół, od urodzenia niepełnosprawnej,
          mojej siostry, musiała w domu siedzieć ( zawsze była nimi,
          przyjaciółmi, otoczona, skończyła studia prawnicze, ale od zawsze
          marzyła o wielodzietnej rodzinie) ,więc jeżeli chcesz jej pomóc, to
          może po prostu bądź dalej jej koleżanka, przychodź na plotki,
          rozmawiaj, dzielcie się problemami smile
          • net79 Re: Znam jedną 06.11.08, 23:33
            smile
    • spacey1 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 16:28
      mam dwie koleżanki, które mają po 4 dzieci. Obie rodziny mają się świetnie, na
      pewno nie są z tych "z biedy i zacofania", choć nie przeczę, że obie
      ponadprzeciętnie wierzące. Mężowie pracują zawodowo, żony zajmują się domem i
      dziećmi (tymi, co są małe jeszcze). Wszyscy zdrowi i happy. Skąd myśl, że Twoja
      koleżanka potrzebuje pomocy?
      • gaskama Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 16:40
        >Skąd myśl, że Twoja koleżanka potrzebuje pomocy?
        Może stąd, że ... ten teges ... podobno włosów i zębów nie ma???

    • kasper68 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 17:20
      Mam dwie kuzynki, jedna ma pięcioro dzieci a druga czworo. Z tym, że to one
      raczej pomagają reszcie rodziny. Nie mają problemów finansowych, mają duże domy
      wybudowane za własne pieniądze, każde wakacje spędzają za granicą, dzieci
      studiują, młodsze są posyłane na angielski i inne kółka zainteresowań. I choć
      obie starsze ode mnie wyglądają na młodsze. No i nie wiem po co miałabym im
      doradzać?
      • marzeka1 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 17:40
        Znam, ale wygląda normalnie, dlaczego miałaby wyglądać jakoś dziwacznie??? A tak w ogóle to DLACZEGO uważasz,że masz jej pomagać. Dała męzowi-dziecirobowi, który dzieci robić potrafi, ale na rodzinę już nie, pozapładniać się- jej problem, jej wybór!!!

        Aha, znam kobietę, która ma 6 dzieci, wygląda świetnie, super zorganizowana- jej dzieci to ICH wybór, a nie dzieciorobienie.
        • arioso1 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 17:58
          Wielodzietna rodzina dzieli sie na dwie kategorie
          1-świadoma, samowystarczalna, odpowiedzialna,
          2-nieświadoma, niezdolna do egzystencji powyzej
          minimum ,nieodpowiedzialna.
          Znam rodzine 5 dzieci -bez pracy,w zagrzybiałym domu ,w
          syfie ,biedzie z nadzieja że jakos to bedzie....
          moja ciotka ma dzieci 8- jej maz obecnie sprzata płytę Rynku
          Głównego za 900zł, ona bez pracy, mieszkaja w rozwalajacej sie
          ruinie, grzyb, wilgoć,dzieci chorowite alergizne-ubrane gorzej od
          dzieci rumuńskich z tego tytulu ,że brudne,często ubrane na lewą
          strone, dom nie ma nawet toalety,szamba,woda ze studni (centrum
          krakowa-rejon koszykarskiej)-więc to szok.Ciągle sie kłócą -a w
          wyniku godzenia kolejne ciąze-i kolejne a jakos to bedzie na
          zasadzie Bóg dał to Bóg da na chleb, antykonepcja sprzezna z
          przekonaniem,zdrowego rozsadku zero, wieczne wizyty w osrodkach
          pomocy-wieczne tysiace na leczenie-bieda syf brud-to jedyne
          okreslenie jaie mi przychodzi do glowy-osobiscie uwazam ,ze powinni
          im odebrac te dzieci przynajmniej w polowie-bo zdarza sie tak ze na
          obiad jest jedynym posiłkiem wciagu dnia a jest nim kisiel.
          Caa rodzina gadała ,prosilismy aby dali juz sobie spokuj -ale oni
          nie bo co ma byc ,to bedzie i juz.Wójek w sytuacji kiedy jest
          naprawde ciezko obwinia ciotke o te dzieci-a sroce spod ogona nie
          wylecialy.
          Osobiscie uwazam,ze zanim sie kobieta z mezczyznazdecydyja na
          dziecko powinni sie zastanowic czy jest ich stać czy beda wlekli
          dziecko po opiekach albo żebrali po forach internetowych.
          Zdecydowanie odmówilabym kolezane pomocy finansowej robiac jej
          nieustanne wyrzuty jak moze wlasne dziecko skazywac na glód i
          zaniedbanie.
          jak kogos jest stac,podola wychowaniu nawet 10 dzieci to prosze
          bardzo-jak najbardziej-podziwiam i doceniam ale wszystko tak aby
          jedno dziecko nie zylo kosztem drugiego.
          fotoforum.gazeta.pl/u/arioso1.html
    • mruwa9 kilka 06.11.08, 17:52
      i to wielodzietnych z wyboru (4-5 dzieci). Co najmniej 4 takie
      rodziny przychodza mi na mysl na dzien dobry, plus kilka rodzin, z
      ktorymi nie utrzymuje kontaktow towarzyskich, ale z drugiej reki
      wiem co nieco. Ja mam trojke dzieci, to tez sie kwalifikuje do
      patologii? nie wiem, czemu mialabym doradzac cos o antykoncepcji,
      jesli co najmniej 4 rodziny, o ktorych mysle, to pary lekarskie, w
      tym ginekolozka (5 dzieci). Zupelnie normalne, swietnie
      funkcjonujace rodziny, radzace sobie bez litosci otoczenia i pomocy
      opiekin spolecznej.
    • mamaemmy a troje to dla Was wielodzietnosc? 06.11.08, 18:26
      czy 3 to wiele?
      Dla mnie wielodzietna rodzina to tak od pięciu w górę smile

      Zadna z bliskich mi osób nie ma więcej niz 3-4 dzieci,a standardem,jak wszedzie
      jest dwójka.
    • liliankaa77 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 18:31
      Nie mam. Tzn. mam z 3 dzieci, ale nie wiem, czy to się kwalifikuje.
      Inna sprawa, że powyższą koleżankę nawet na 1 nie stać. Znam z
      miejsca zamieszkania kilka bogatych, świetnie wykształocnych,
      dobrych rodzin wielodzietnych, ale jest ich niewiele. Nie oszukujmy
      się, jednak najczęściej najwięcej dzieci jest w rodzinach
      patologicznych.
    • 18_lipcowa1 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 18:48
      zebra12 napisała:

      > Czy pomagacie jej jakoś? Doradzacie? Chodzicie razem na spacery?
      > Otóż moja dobra koleżanka spodziewa się 6 dziecka. Żyją w bardzo
      skromnych
      > warunkach. Sama nie wiem jak jej pomóc. Doradziłam jej...
      podwiązanie
      > jajowodów, ale ona raczej nie chce. Szkoda mi jej, bo straciła już
      zęby, włosy
      > też ma w opłakanym stanie. Hmmmm, pomóc, nie pomóc? A jeśli tak,
      to jak?




      Nie sadze ze mialabym temat z taka osoba.
      • net79 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 06.11.08, 23:37
        tego nie wiesz...
      • gaskama Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 07.11.08, 10:54
        Że co?! Z wielodzietną ogólnie, czy z taką wielodzietną bez zębów?
    • gandzia4 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 07.11.08, 11:13
      Ja jestem taka koleżanką wink Mam 4 dzieci. Ciekawa jestem gdzie w Polsce wykonują
      zabieg podwiązania jajowodów i to w szpitalu państwowym, no ale to inna para
      kaloszy. Jeśli chcesz jej pomóc to jej pomagaj, zajmij się czasem trochę
      dzieciakami, wspieraj ją, pomóż po urodzeniu się maleństwa przy opiece nad
      starszymi. Daj jej z jakiejś okazji w prezencie zestaw witamin dla kobiet albo
      dobrą odżywkę intensywnie wzmacniającą włosy (przecież to chyba nie będzie zbyt
      duży koszt dla ciebie). Jednak nigdy ale to nigdy nie próbuj urządzać jej życia
      po swojemu, bo to jej życie.
      • gandzia4 Ps 07.11.08, 11:23
        zęby jednakowoż posiadam jeszcze wszystkie, z włosami gorzej, bo już ciut
        osiwiałam i na farby do włosów nie wyrabiamtongue_out A i nie wiem czy miałabym jakiś
        wspólny temat z koleżanka 18_lipcowąwink Acha i patologia to ja jestem jak
        najbardziej w tym moim miasteczku, bo do teatru co dwa miesiące jeździmy,
        dzieciaki do kina ciągamy, do teatru czasem też, a najstarsza nasza córa to
        zamiast po maturze od razu w ciążę zajść i się za mąż wydać to na studia gupia
        poszła tongue_out Takie zdanie ma o mojej rodzinie część ludzi z rodzin nie patologicznychwink
    • przeciwcialo Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 07.11.08, 11:28
      A ta kolezanka chce pomocy czy tak sie sama narzucasz?
    • lee_a Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 07.11.08, 11:31
      moja szefowa z poprzedniej pracy - mama 5 dzieci i kierownik
      jednostki w centrali jednego z dużych banków.. wink ma wszystkie zeby
      i włosy i w dodatku wygląda jak super laska. No ale po wykarmieniu
      piersią pięciorga dzieci każda by tak wyglądała. Ja po jednym
      schudlam o 6 kilo wink
      A twoją koleżankę, a raczej jej dzieci proponuję zgłosić do akcji
      Gwiazdka 2008 - taka pomoc na pewno też zostanie doceniona.
    • nenia1 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 07.11.08, 11:47
      Miałam, można rzecz, znajomą, bo koleżanką moją nie była.
      Czworo dzieci, piąte w drodze.

      Myślałam, że starsza ode mnie o piętnascie lat, potem okazało
      się, że młodsza o dwa. Bardzo zniszczona kobieta, wręcz wyniszczona.
      Widać było po nich biedę, mieszkali wszyscy w pokoju z kuchnią.

      Jej mąż koniecznie chciał mieć syna, niestety dla niej przychodziły
      na świat kolejne córki, więc pojawiała się kolejna ciąża.
      Piątym dzieckiem okazał się wymarzony przez pana męża syn.

      Co dalej w tej rodzinie nie wiem, bo już nie mieszkam w tym samym mieście co oni i kontakt zupełnie zanikł.

    • zebra12 Ej 07.11.08, 12:03
      Moja koleżanka nie jest głupią osobą. Wyobraźcie sobie, że to osoba na poziomie.
      Inteligentna. Dała się tylko omotać swojemu mężowi i względom religijnym. Jej
      mama jest koleżanką mojej. Dlatego ta osoba jest mi bliska. Znamy się od wielu
      lat. I nie pisałam, ze nie ma zębów, tylko, ze ma je w opłakanym stanie. Po
      ostatnim dziecku (które okazało się nie ostatnim) zaczęła coś z sobą robić.
      Trochę podreperowała zęby, zrobiła sobie fryz i farbę. Ale to nawet nie o to
      chodzi. Ona po prostu kończy się fizycznie (psychicznie zresztą też). Waży chyba
      ze 40 kg. Z pewnością ma anemię. Tymczasem na nic ich nie stać. Kiedyś jej mąz
      miał problemy z okiem. Zaczął tracić wzrok. Gdy spytałam czemu nie idzie do
      lekarza najpierw milczał, a po dłuższej chwili wyznał mi, że nie ma
      ubezpieczenia tutaj (pracuje za granicą), a na wizytę go nie stać! Wiem jak oni
      żyją. Mają gdzie mieszkać, bo mają dom, ale są w nim tylko 2 pokoje, bo reszty
      nie udało im się przez 15 lat skończyć. Jedzenie i ciuchy mają z opieki i od
      rodziny. Ona nie pracuje, bo niby jak? Jego pieniądze wystarczają na opłaty i
      skromniutkie wydatki. Teraz nawet z wózkiem będzie kłopot, bo z tego, który im
      dałam odleciało już kółko. Ona sama nie poprosi o pomoc, bo taka już jest. Ale
      ja chcę jej pomóc, bo ja lubię. Dodam, że w tej rodzinie nie ma alkoholu i
      papierosów. Są bardzo wierzącymi ludźmi, uczciwymi i porządnymi.
      • gryzelda71 Re: Ej 07.11.08, 12:05
        Skoro są wierzącymi to spoko.Bóg dał dzieci da i na dzieci.
        Już nie wiem co jest lepsze,taka bogobojna rodzina,czy matka wariatka.
      • lee_a Re: Ej 07.11.08, 12:09
        zgłoś jej dzieci do akcji Gwiazdka 2008, na pewno będzie to dla nich
        bardzo miłe a ofiarodawca się z pewnością szybko znajdzie
    • michasia24 Re: Macie jakąś wielodzietną koleżankę? 07.11.08, 12:20
      nie wiem dlaczego mam pomagac komus kto ma jedno dziecko czy 6? chciał miec - ma
      i teraz to w jego rekach aby im bylo dobrze, spaceruje z tym z kim lubie, ciuchy
      po dziecku daje tez temu kogo lubie i to bez roznicy ile ma dzieci
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka