Dodaj do ulubionych

Boje się powrotu do pracy

27.10.03, 17:15
POMÓŻCIE! Wracam w poniedziałek do pracy po 4 miesięcznym urlopie
macierzyńskim z małą zostaje mąż jest na zwolnieniu lek ( jest po ciężkiej
operacji nogi ) ledwo sam chodzi o niani nie myślimy - wiadomo finanse Boje
się myśleć jak on sobie poradzi czy wogóle sobie poradzi im bliżej tym
bardziej sie boję co robić?????
Obserwuj wątek
    • agusiakraj Re: Boje się powrotu do pracy 30.10.03, 20:14
      Moniko wiem ze sie boisz,to moze byc bardzo trudne zostawic tak nagle malenkie
      dziecko jesli tak naprawde sie nim nie nacieszylas wystarczajaco.Ja wracam do
      pracy w lutym 2004r. Michas bedzie mial juz 11 miesiecy,a ja juz teraz
      przezywam jak to bedzie.Ale Kochana uwierz w siebie i meza,on musi wiedziec,ze
      mu ufasz,ze sobie poradzi,musi miec w Tobie oparcie bo inaczej sam moze sie
      zalamac.Postaraj sie wszystko tak zorganizowac zeby cieszyl sie ze zostaje z
      dzieckiem,pomagaj mu we wszystkim,nie wymagaj zeby w domu byl porzadek,obiad
      na stole,a dziecko zadowolone.Nie zrob z niego "kury domowej".
      Mowie tak bo sama teraz opiekuje sie dzieckiem i wiem jak jest czasem
      trudno,ile obowiazkow,ile pracy,a dziecko wymaga non stop uwagi.Dlatego
      koniecznie chwal meza kazdego dnia,mow mu ze robi kawal dobrej roboty,ze
      dziecko wspaniale sie rozwija przy nim,to naprawde bardzo wazne.
      Pozdrawiam Agnieszka z Michalkiem(18.02.2003r.)
    • kubara1 Re: Boje się powrotu do pracy 30.10.03, 20:48
      Moniko. Będzi dobrze, zobaczysz. Najgorzej przeżyć w pracy pierwszy tydzień.
      Nie unikniesz lęku i zdenerowawania. Ale to przejdzie. Ja wróciłam do pracy
      miesiąc temu ( marysia miala 7 miesięcy). przez pierwszy tydzień dzwoniłam do
      doamu codziennie po kilka razy. Ale z małą było wszystko dobrze i powoli
      zaczełam się uspokajać. I uwierz w męża. Mój wprawdzie nie opiekuje się małą
      jak ja pracuję, zostaje z nią babcia. Ale zdarza mi się wyjść na kilka ładnych
      godzin po południu coś załatwić i Marysia jest z tatą. Pierwsze kilka razy
      chciałam wracać już na klatce schodowej. Myślałam, że nie będzie wiedział jak
      przytulić, kiedy nakarmić, jak się bawić, itd. Umie. Musiał się nauczyć na
      własnych błędach, a j musiałam przestac nad nim czuwać jak jakaś kwoka. Twój
      mąż też stanie na wysokości zadania. Trzymam kciuki i gorąco pozdrawiam.
      Basia, mama Marysi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka