Dodaj do ulubionych

Wątek żałosny

27.11.08, 19:44
Kto chce niech się tu żali. Ja padam na pysk po dniu i nocy spedzonej z dwójką
chorych i marudnych dzieci, w domu burdel do kwadratu, nawet naczyń od rana
nie umylam, kręgosłup mnie boli koszmarnie (bo mój prawie 3 latek życzy sobie
by go ponosić tak jak młodszą siostrę- tyle, że ona waży 6,5 kg, a on ponad
15). Mąż oczywiście znowu wybył z domu (w tym tygodniu tylko jeden wieczór był
w domu by mi pomóc) w związku ze swoimi dodatkowymi zajęciami, które
najwyraźniej są od nas ważniejsze jak zwykle.
jak go o coś poproszę to tego nie zrobi- chociażby taki drobiazg- baterie do
karuzelki- czekam tydzień (blisko domu nie mam możliwości kupić). Wyć mi się
chce. Nawet już przestałam być głodna- bo oczywiście przez cały dzień zjadłam
tylko suchą bułkę i resztki obiadu z wczoraj (dobrze, że trochę zostało bo bym
chyba z głodu umarła).
Przepraszam za chaos wypowiedzi. kto się jeszcze dołączy?
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: Wątek żałosny 27.11.08, 19:46
      nie wiem jak się zmniejsza sygnaturkę a moderatorzy na mnie krzyczą
      oraz mnie straszą
      sad
      • dlania Re: Wątek żałosny 27.11.08, 19:50
        Ja tez ni8e wiem jak sie cos tam, cos tam zmniejsza, ale na mnie nie krzyczą.
        Za to od kilkunastu dni na ryjek padam, zjechana jestem na amen. Jutro pierwszy
        od dawna mam kawałek dnia dla siebie gdzieś tak od 9 do 13, wow! Nie wiem z
        radości czy sie brać za pranie, garowanie, prząta nie. Pewnie skończy sie na
        forumwink
      • klemensik2 Re: Wątek żałosny 27.11.08, 19:50
        Czasem też tak mam. Mały ma 3 miesiące i wisi na cysiu a 4,5 latek ma ospę!!!
        Mąż dziś jest w domu a przez 3 kolejne dni pracuje po 12 godzin. Ale jak to moja
        mama mówi - kto ma pszczoły ten ma miód, kto ma dzieci ten ma smród. Tylko mój
        mąż jak jest to bardzo mi pomaga - gotuje, sprząta i bardzo chętnie zajmuje się
        dziećmi. Mobilizuj męża!!!
      • czajkax2 Re: Wątek żałosny 27.11.08, 19:54
        Nie wiem jak zmniejszac gifysad
        Musze upominac forumowiczki, a one nie chcą mnie słuchac. Albo potem
        nienawidza, albo obgaduja po kątachsad(((

        I wogóle, kasy brak, dzieckom ciągle cos dolega, wyjazd na Słowacje
        nieaktualny, nie mogę znaleźć domu dla przybłakanej suczki.
        Eh, zycie, zycie
        • mathiola :DDDDDD 27.11.08, 20:04
          big_grinDDDDDDDDDDDDDDD
          Dobra a jak zmniejszyć nie-gifa? Czy z pulpitu mogę sobie wrzucić na
          sygnaturkę coś? No wiem że to niezgodne z tematyką forum, ale Twoja
          sygnaturka, Czajko, też jest większa, niż 4 linijki big_grin
          • mathiola Re: :DDDDDD 27.11.08, 20:04
            o fak, zapomnialam wyrzucic czarownicy sad
            • czajkax2 Re: :DDDDDD 27.11.08, 20:14
              mathiola napisała:

              > o fak, zapomnialam wyrzucic czarownicy sad

              udam ze nie zauwazylamtongue_out

              Ale tylko ten jeden raz.


              mathiola w sparwie wstawiania obrazka zaraz napisze na priv.
              • koralik12 czajkax2 28.11.08, 08:29
                Czajka proszę cię bardzo: zmień sobie sygnaturkę, ta którą masz obecnie jest dla
                mnie tak obrzydliwa że nie mogę przeczytać co piszesz bo muszę szybko ją
                przesunąć. Robi mi się autentycznie niedobrze. Jeszcze jedna osoba pisząca na
                emamie (nie pamiętam nicku) ma ją ustawioną i zawsze jak wchodzę w wątek gdzie
                ta osoba pisze to szybko go zamykam tak mnie razi ta krew i wypadające oczy uncertain
                A teraz jeszcze Ty uncertain Plis zmień to...
                • czajkax2 Re: czajkax2 28.11.08, 11:26
                  Dobrzesmile
                  Nie chcę żebys czuła tak duży dyskomfort.
                  • koralik12 Re: czajkax2 28.11.08, 11:32
                    Dziękuję kiss
                    • dlania Re: czajkax2 28.11.08, 12:46
                      No i gdzie jeszcze maja taką ugodową moderatorkę, no gdzie?wink
                      • b.bujak Re: czajkax2 01.12.08, 09:58
                        dlania napisała:

                        > No i gdzie jeszcze maja taką ugodową moderatorkę, no gdzie?wink

                        na Niemowlaku!
                        smile
          • dlania Wiem że łamiem regulamin ale ja tak szybko;-) 27.11.08, 20:07
            Wrzuć ten obrazek z pulpitu do fotosika, a potem link stamtąd sobie weź do
            sygnaturki, wstaw między a bez spacji (chyba tak to szło)
            • dlania Re: Wiem że łamiem regulamin ale ja tak szybko;-) 27.11.08, 21:40
              dlania napisała:
              Ale Ci poradziłam! [img*] mi powcinało. A tobie i tak wyjszła wiedzma!
    • mama_frania Re: Wątek żałosny 27.11.08, 19:59
      Że już nie wspomnę o kłopotach z ZUSem- na macierzyński czekałam prawie 3 m-ce.
      A także o fakcie że jutro też calusieńki dzień jestem sama z dzieciakami i jak
      będą tak marudne jak dzisiaj wieczorem to chyba oszaleję.
      Mobilizować męża próbuję od kilku miesięcy, ale na nic się to zdaje- on
      przeprasza, obiecuje że się to zmieni- coś tam w domu zrobi- po pięćdziesiątym
      przypomnieniu oczywiście. Tyle, ze po kilku dniach znowu jest to samo. nawet o
      wyniesienie śmieci się doprosić nie mogę (a taszczenie po schodach wózka z 3
      m-czną córką, holowanie za rękę prawie 3 latka i jeszcze worek na śmieci to już
      za dużo szczęścia jak dla mnie). Buuu
      • doral2 Re: Wątek żałosny 27.11.08, 20:04
        boli mnie ręka, boli mnie szyja, monsz nie widziany od dwóch dni i jeszcze ze
        dwa dni go nie zobaczę.

        może po piwku? łikend już tuż, tuż smile
        • mama_frania Re: Wątek żałosny 27.11.08, 20:08
          Oj napiłabym się czegoś- piwko albo winko. Niestety na razie mogę tylko
          wirtualnie z Wami wychylić bo karmię sad
      • gacusia1 Re: Wątek żałosny 28.11.08, 03:34
        Moja droga,wor ze smieciami wpakuj mezusiowi do teczki albo wysyp mu
        na buty a jak jests milsza niz ja to po prostu skladuj smieci na
        balkonie a rano,jak mezus do pracy bedzie szedl,to zawolaj z
        balkonu "Kochanie,zapomniales!!!" - i zrzuc wszystko razem. .-P
    • lidia341 Re: Wątek żałosny 27.11.08, 21:34
      Nie przejmuj sie ja mam to samo a na dodatek jestem chora na anginę, po 9
      godzinach pracy; wszytko mnie boli. Nic nie jadłam od 15 a w domu nie ma
      chleba..na obiad była zupa, ale zostawiłam mężowi który przyjdzie o 24.40smile) A i
      jutro znowu ide do pracysad
    • gacusia1 Re: Wątek żałosny 28.11.08, 03:29
      Moj instynkt macierzynski zwariowal do reszty. Chce trzecie dziecko
      ale wszystko przemawia na NIE. Boli mnie brzuch i pewnie dostane
      okres bo przeciez biore pigulki.
      Za malo kasy na takie prezenty jakie mi sie marzy kupic.
      Zima idzie a ja chce lato!
      No i juz wysiadam po kolejnej lunatycznej nocy.
    • czarnataka Re: Wątek żałosny 28.11.08, 08:41
      to ja też chcę sie wyżalić:
      włosy mi wypadają; z mieszkania, które wynajmujemy z narzeczonym,
      właścicielka zabiera wszystkie meble i sprzęt z kuchni..; nie mam
      kasy na prezenty, które wybrałam bliskim; nie mam kasy na wymarzony
      trenażer, który kosztuje 2 tysiaki a kredytu wziąć nie mogę bo mi
      sie niedługo umowa o pracę kończy; były nie płaci regularnie
      alimentów i małą się nie interesuje; dłuży mi się czas w pracy;
      chciałabym już mieć własne mieszkanie i firme, ale kasy, kasy, kasy
      nie ma...


      olaboga, olaboga....... smile
      już
    • gorzkasweetie Re: Wątek żałosny 28.11.08, 11:11
      Dołączam się sad Wczoraj zwolnili mnie z roboty. Poświęciłam temu
      kretyńskiemu zajęciu kupę czasu, energii i zdrowia, i dostałam kopa
      na fali problemów finansowych firmy. Przygotowuję się psychicznie do
      walki o odprawę. Czeka mnie zapis do pośredniaka i poszukiwanie
      roboty. Boże, znowu.... Jestem chora i marnie się czuję, trzęsę się
      jakie będą w poniedziałek wyniki dzisiejszego badania krwi. Dziecko
      wyje przy rozstaniu w przedszkolu - ma kryzys. Z powody zmiany pracy
      będę jej musiała najprawdopodobniej zmienić przedszkole, czuję że to
      będzie bolesna przeprawa. Moja mama jest bardzo chora i cierpi sad
      Tak bym chciała mieć drugie dziecko, ale nie mam na nie kasy i
      możliwości. Jesteśmy w dołku finansowym. O żesz, kląć mi się już nie
      chce... Mam problemy z mężem. Jednym słowem mam doła, któremu muszę
      mężnie stawić czoło.
      • dlania Biedna sweeti 28.11.08, 11:19
        Zdaje się, że wygrałas rywalizację na najpoważniej żałosny post.
        Bedzie dobrze, nie martw sie, na zmianie pracy na pewno dobrze wyjdziesz - po co
        pracować z tak nielojalnymi ludzmi. Życze zdrowia i sciskam.
        • gorzkasweetie Re: dzięki :-) 28.11.08, 11:24
          Wszyscy mi mówią, że zmiana wyjedzie na lepsze. I pewnie za chwilę
          zacznę w to wierzyć. Lecz w ten weekend poddam się chwilowo
          opłakiwaniu bólu zmian w życiu. Jestem nudziarą wink i kocham
          stabilizację. Zmiany są strrrraszne, brrrr!
        • ma_dre Re: Biedna sweeti 01.12.08, 11:06
          wygrala, ale tylko dlatego ze nie mam occhoty sie skarzyc wink, jak pewnie masa
          innych emam...
    • ipola Re: Wątek żałosny 28.11.08, 11:46
      Każdy ma takie dni.
      Ze środy na czwartek nie spałam ani minuty, bo córkę bolał brzuch, całą noc
      płakała (ma silne zaparcia i nie mogła zrobić kupki), masowałam jej brzuch,
      sadzałam na nocniczku, robiłam herbatki, tuliłam itp.). Rano nie poszła do
      przedszkola, a ja musiałam szybko organizować opiekę, bo przecież trzeba było
      iść do pracy. W pracy miałam koszmarny dzień, wróciłam do domu o 18,
      zorganizowałam strój Andrzejkowy dla córci, posprzątałam całą chatę, bo dziś
      jestem do wieczora w pracy, mąż na szkoleniu do jutra wieczór, zrobiłam kilka
      prań. Te porządki to a konto soboty, bo nie dam rady wszystkiego zrobić właśnie
      w sobotę (będę miała na głowie zakupy na cały tydzień,prasowanie, obiad, spacer
      z dziećmi, odwiezienie dzieci do babci itd.), wieczorem idziemy na Andrzejki.
      Później wyszykowałam córcię do spania, pozmywałam naczynia i jak zaczęły się
      "Gotowe na wszystko" padłam. Dodam jeszcze, że dziś mam następny ciężki dzień w
      pracy do późnych godzin, musiałam więc zorganizować obiór Małej z przedszkola i
      opiekę do wieczora, starszej córki nie ma kto zawieźć na urodziny do koleżanki.
      Tak się wszystko nałożyło.
    • tedesca Re: Wątek żałosny 28.11.08, 12:13
      Po 4 miechach z malym w domu powoli dostaje na glowe. Mam juz dosc
      dzieciowych tematow, kup itp. Niestety z mozgu zrobila mi sie
      pielucha i nie potrafie juz chyba myslec. Za kilka tygodni jade do
      rodzinnego miasta i w koncu moze zobacze jakies mile twarze. Maz
      dzien w dzien wraca z roboty kolo 23.00. Do tego musi szukac czegos
      nowego i mamy stresa czy cos znajdzie. Nieprzespalam dzis nocy, bo z
      niejasnych powodow Mlody darl japesad Teraz jest cicho...hmmm. Nie
      am co na siebie wlozyc, bo przez karmienie i brak czasu na jedzenie
      schudlam tak, ze spadnie mi z tylka spadaja. Musze sie wiec wybrac
      na zakupy (z wozkiem brr), ktorych zreszta serdecznie nie cierpie.
      Za oknem szarowka, a ja chce slonca! Takie tam problemikisad
    • lastjestem Re: Wątek żałosny 28.11.08, 12:44
      U mnie tez lipa!Wczoraj wyskoczyłam do męża z listą zakupów
      prezentów na Mikołaja, a on mi mówi ze recesja.Ze najprawdopodobnie
      od poniedziałku zostanie bez pracy.I jak tak pójdzie to będziemy
      musieli zjechac do Polski...A w Polsce nie mamy nic...Aż się boje z
      jakimi wieściami wróci dziś z pracycrying(
    • iska202 Re: Wątek żałosny 28.11.08, 13:29
      to ja też.małżeństwo mi się wali na łeb.w zeszłym tygodniu m
      spakował walizkę i wyszedł.co prawda wrócił i próbujemy jakoś
      wszystko posklejać,ale...nie mam kiedy iść kupić butów na zimę.bo
      jak wracam z pracy to poświęcam się małemu.nawet zazwyczaj nic nie
      zjem.a jak już śpi to ja nie mam siły jechać i łazić po tych
      molochach.bo tylko takie są otwarte do 22.zresztą jeszcze trzeba w
      domu ogarnąć.i teraz jeszcze szał zakupowy,też nie chce mi się i w
      dodatku nie mam pomysła co sad i też mi spodnie z tyłka spadają,tylko
      bardziej od stresu chudnę niż niejedzenia...czy chłopy są lepsi,że
      tyle nie cierpią.albo udają.
    • exotique Re: Wątek żałosny 28.11.08, 13:57
      albo zwineli nam mieszkanie spod nosa-albo wlascicielka glupio mysli, ze damy
      jej ekstra kilkadziesiac tysi franow by tylko nas wybrala. A w dooopie mam,
      brzuch mi przeszkadza, stop nie widze a jeszcze mam sie z jakas mala krepa
      niewywrotna ukladac?
      I jak pomysle o przeprowadzaniu sie i remoncie to wole juz chyba zostac gdzie
      jestem.
      Do tego ubezp zdrowotne sie wypina, jak pojade do Pl i przypadkiem zaczne rodzic
      (nie zamierzam) to nie pokryja kosztow... Wiec mezu cos jeczy, bym moze nie
      jechala- tez sie prosi o rzut czyms ciezkim.

      Dobre to, ze ide dzis do tesciowej i obgadamy facetow, robote i dobrze zjemy. A
      duuupa rosnie oczywiscie.
    • karola1008 Re: Wątek żałosny 30.11.08, 19:23
      Jakieś trzy dni temu miałam dołączyć do Was, jak położę dzieci spać.
      Udało mi się dopiero teraz, co na szczęście nie znaczy, że od trzech
      dni dzieci nie położyłam smile). Padam na pysk. Do czwartu jestem sama
      z dwójką dzieci. Książę-małżonek byczy się, tzn. przepraszam, ciężko
      pracuje w delegacji. Dobrze, że pojechał na Białoruś, bo jakby to
      było południe Włoch na przykład, to by mnie zawiść chyba zabiła.
      MOja przyjaiółka po raz kolejny odwołała wizytę u mnie. Mam od
      cholery roboty, bo przeciez nie mogę na wychowawczym wypaść z obiegu
      i pracuję dla dotychczasowych pracodawców-na zlecenie. Chodze spać o
      1-2 w nocy, a wstaję o 7 rano. Zgubiłam 1 komplet kluczy i
      zstanawiam się, czy wymieniać zamki, czy nie. MOja córka ma ciężką
      alergię i uczula ją prawie wszystko. Właśnie załatwiła ją dynia i ma
      krwawą masakrę na pupie. Wstaję w nocy co dwie godziny i smaruję jej
      ten tyłek. Matko... Zaraz zacznę beczeć.
      • dlania Re: Wątek żałosny 30.11.08, 19:29
        Umówiłam sie z mężem, że weźmie jutro wolny dzień specjalnie na zakupy
        mikołajowe oraz meblowe - nowe łózko dla dzieci itd. Nie ma tych wolnych dni za
        wiele, raz w miesiącu dzień ulopu. I wiecie co g%3@?!!! &*!!! zrobił na dzień
        dobry? Pochwalił sie mamci, że jutro mamy wolne i jedziemy na zakupy, więc ona
        stwierdziła że absolutnie jedzie z nami. Szlag - mnie - tra - fił!!! Wersja na
        razie jest taka, że ja rano załatwiam cos pilnego, on w tym czasie obwozi
        mamuśkę po sklepach, a na zakupy jedziemy dopiero koło południa. Niemniej miłą
        atmosfereę jutrzejszego dnia już na wstepie szlag trafił.
        • karola1008 Re: Wątek żałosny 30.11.08, 20:20
          dlania napisała:

          > Umówiłam sie z mężem, że weźmie jutro wolny dzień specjalnie na
          zakupy
          > mikołajowe oraz meblowe - nowe łózko dla dzieci itd. Nie ma tych
          wolnych dni za
          > wiele, raz w miesiącu dzień ulopu. I wiecie co g%3@?!!! &*!!!
          zrobił na dzień
          > dobry? Pochwalił sie mamci, że jutro mamy wolne i jedziemy na
          zakupy, więc ona
          > stwierdziła że absolutnie jedzie z nami.

          Typowe smile))). Mój mąż zawsze jest gotów udzielić osobie, z którą
          akurat nie mam ochoty spędzać czasu, że mam wolne popołudnie.
    • laurentina.g Re: Wątek żałosny 30.11.08, 21:47
      Ja się dołączam - moja mała ma 5 m-cy okazuje się być groźna - Czarna Mamba w
      wersji mini - m. został tak celnie ugodzony pazurkiem w oko, że nic nie widzi i
      boli go strasznie, dostał furę leków na to oko i L4 nawet, ale mu nie
      przechodzi... Zostanę żoną ślepego. No i okazuje się, że Mamba sama się o siebie
      zatroszczyła w ten sposób, bo lepszy ślepawy opiekun niż żaden - nasza super
      niania (no dosłownie jeszcze tydzień temu nie mogłam się jej nachwalić) okazuje
      się być TOTALNĄ pomyłką - w ciągu 2 tygodni (niecałych) kiedy jest z nami juz 2
      raz nie może przyjść z "ważnych powodów" (nie licząc tego dnia kiedy musiała
      wyjść wcześniej, więc kazałam jej nie przychodzić bo i tak musiałam brać urlop).
      Załamka. Czy to my jesteśmy tacy naiwni i nie poznaliśmy się na osobie, czy one
      tak wszystkie mają... W każdym razie szukam nowej ODPOWIEDZIALNEJ niani od zaraz
      i już się boję co znajdę...
    • mathiola Re: Wątek żałosny 30.11.08, 22:00
      Zepsułam szybę w samochodzie. Chciałam otworzyć i opierniczyć
      kolesia, który zaparkował wbrew przepisom i zasłonił mi wyjazd na
      ruchliwą ulicę. Nie opierniczyłam, ale za to szyba mi się zacięła,
      wyleciała z toru i trzeba było "rozbierać" drzwi sad
      Byliśmy na uroczystym obiedzie u rodziów i mąż mi się z rodzonym
      moim ojcem nastukał i mnie strasznie wkurza teraz.
      Mole mi się odrodziły sad
      Za 20 dni muszę opuścić mieszkanie, a w domu nie mam położonych
      podłóg ani nawet kibla.
    • kupidynio Re: Wątek żałosny 30.11.08, 22:00
      O jak dobrze, że taki wątek.
      Moje jak mi się wydawało błahe dolegliwości najprawdopodobniej są
      guzem. Nie mogę nikomu powiedzieć jak się boję, bo przecież to nie
      wypada tak się żalić. Nawet to piszę pod swoim zastępczym nickiem smile
      Niedługo mam wizytę, na której się dowiem co dalej ze mną będzie,
      jakie badania, ale i tak najbardziej się martwię o moje dziecko. Już
      kończę, bo prawie ryczę a mąż przecież siedzi obok. Wystarczy, że
      ryczałam jak sie dowiedziałam...
      • mathiola Re: Wątek żałosny 01.12.08, 11:07
        ojjjj... nie rycz... nie każdy guz oznacza najgorsze przecież....
        trzymam kciuki. I juz sama nie narzekam, bo nie mam na co jak widzę
    • mama_frania Re: Wątek żałosny 01.12.08, 09:46
      Starszy jest przeziębiony i od wczoraj o wszystko wyje (że mu się klocki
      rozsypaly, że nie może czegoś znaleźć, że gil jest- od razu wrzask), jak tylko
      zniknę mu z pola widzenia chociażby do kible to od razu się drze "mama". Siedzę
      z nimi sama, jestem koszmarnie zaziębiona i zapewne wieczorem będę jeszcze męża
      pielęgnować, bo już rano marudził, że go gardło boli... Znowu szpital w chałupie....
      A poza tym we wtorek nawiedza mnie teściowa i pewnie bedzie rozmowa na temat
      świąt i dlaczego nie chcemy się do nich ciągnąć w pierwszy/drugi dzien świąt.
      Musze dzieciaki zapisać do nefrologa, starszego jak wyzdrowieje zaciągnąć na
      szczepienie (na samo wspomnienie przychodni zaczyna wrzeszczeć). Ech...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka