Dodaj do ulubionych

Byc blondynką...

27.11.08, 21:34
Odkąd pamiętam zawsze farbowałam włosy na czarno (z natury szatynka)
raz kiedyś strzeliłam sobie w zakładzie fryzjerskim pasemka blond,
wydaje mi się, że ładniej mi w tym kolorze, więc coś mi strzeliło do
łba aby sobie dziś kupic farbę w kolorze ów blond. Miesiąc temu
pofarbowałam na czarno, a teraz trochę zbladły, więc to nie jest
taka intensywna czerń jak na początku a jednak blada zszarzała
czerń. Pofarbowałam, mam mieszankę na włosach. Na opakowaniu pisało,
że rozjaśnia włosy o 6 tonów, więc myslicie, że coś rozjaśni?Boję
się, że wyjdą rude. W sumie rude też fajne, byle by jasne. A jeśli
coś by tam rozjaśniło to czy mogę np. pofarbowac tą samą farbą np.
za tydzień, 2 tyg. i wówczas wyjdą już bardziej zblizone blond?Tak
myslę aby spróbowac zlikwidowac czern dwa razy tą samą farbą - 2
razowe działanie...Zobaczymy, jak nic to pójdę do fryzjera.
Miałyście podobne doświadczenia z włosami farbując z ciemnego na
jasne w domu?Pozdr.
Obserwuj wątek
    • phantomka Re: Byc blondynką... 27.11.08, 21:38
      O matko podziwiam odwage. Jako 16 latka zrobilam podobny
      eksperyment, tego samego dnia, siostra wieczorem latala w
      poszukiwaniu sklepu z jakas ciemna farba, bo moje wlosy mialy rozne
      kolory, ale zaden nie byl pozadanysmile
      Napisz, jak efektsmile
      • jola9932 Re: Byc blondynką... 27.11.08, 21:41
        czarno to widzę.... ja bym robiła takie eksperymenty w salonie fryzjerskim ale
        twoja głowasmile
    • deela Re: Byc blondynką... 27.11.08, 21:40
      zeby ci zielone nie wyszly
      ja drastyczne zmiany kolorow robilam wylacznie u fryzjera
    • marzeka1 Re: Byc blondynką... 27.11.08, 21:41
      Podziwiam odwagę, bo bałabym się,że w wyniku takich eksperymentów zostanę w końcu łysa.
      Długo farbowałam w domu, teraz od 3 lat u fryzjera i wiesz co? róznica jest duża, teraz mimo farbowania moje włsoy są mniej zniszczone, są w dobrej kondycji, a kolor-wiadomy, taki, o jaki mi chodziło.Akurat na tym chyba nie warto oszczędzać ani zbytnio eksperymentować.
    • mathiola Re: Byc blondynką... 27.11.08, 21:42
      wiesz co, idź do fryzjera lepiej smile przypomiałaś mi właśnie moje
      dwie koleżanki z lat szczenięcych. Jedna eksperymentowała i w
      związku z tym paradowała potem w takim porażająco marchewkowo-
      pomarańczowo niewiadomoczym na głowie, a druga - z relacji - po
      farbowaniu czesała włosy w kolorze kurczaka, płakała, ściągała ze
      szczotki wyłażące pasma, znow czesała, płakała i znowu ściągała ze
      szczotki... big_grin
    • febrina Re: Byc blondynką... 27.11.08, 21:53
      Narazie jeszcze trzymam tą mieszkankę, ale w lusterku widzę jasny
      brąz, zobaczymy jak zmyje, jeszcze 30 min.smile
    • minerallna Re: Byc blondynką... 27.11.08, 21:57
      Takie małe i niewinne pasemka to mogłam sobie jako małolata robić. Ale to co piszesz to jakiś włosowy hardcore.
      Takie eksperymenta to nie dla mnie. Od włosów jest fryzjer i tego trzymam się od lat.
      Mam też w pamięci opowieści fachowców czyli fryzjerów czy fryzjerek, jak to nie raz rano przed salonem stała ofiara wieczornych farbowań, często w chustce na głowie. Ot,domowe farbowanie ze wszystkimi konsekwencjami.
    • madame_zuzu Re: Byc blondynką... 27.11.08, 22:05
      z ciemnych włosów, a szczególnie farbowanych na czarno, żeby zejść o kilka tonów
      niżej potrzeba czasu...Przyjaciółka z czarnego do swojego naturalnego rudego
      koloru schodziła kilka miesięcy. Przez ten czas nie farbowała włosów żadną
      farbą czy szamponem kolor.
      Takie szybkie tempo rozjaśniania ciemnych włosów może dać tragiczny efekt ( wiem
      z autopsji). Mam naturalnie ciemnobrązowe wlosy, które w wieku 15 lat
      rozjaśniłam samodzielnie na "blond" Nie dość ze je popaliłam, dostałam na łbie
      siana, to jeszcze zamiast jednego koloru miałam na łbie tęczę uncertain Mojej
      rodzicielki( fryzjerki) mało o zawał nie przyprawiłam jak mnie zobaczyła...
      no ale trzymam kciuki, żeby Tobie wyszło. I daj znać jak już będzie po ptokach smile
      • paulina.galli Idz dziewczyno do dobrego fryzjera ... 27.11.08, 22:53
        ... a te farbe spusc w kibelku! W przeciwnym wypadku za chwile bedziemy mialy do
        czytania watek na forum pt "Ratunku!!! mam ohydny kolor na włosach !!! Co robic"
        albo "Zafarbowałam w domu, wyszla kicha, zafarbowałam drugi raz - jeszcze
        gorzej, poszlam do fryzjera - i teraz wlosy wypadaja mi garsciami - co robic???"
    • febrina Re: Byc blondynką... 27.11.08, 22:48
      Kolor wyszedł super, jestem zadowolona, eksperyment się udał i na
      tym już pozostanę, nie wiedziałam nawet, że tak łatwo jest zejśc z
      czarnego za pomocą zwykłej farby. Nie mogę się napatrzec w lustrze.
      A na głowie mam jasny mahoń od czubka po końce z lekkimi
      ciemniejszymi pasemkami. No extrasmile
      • madame_zuzu Re: Byc blondynką... 27.11.08, 22:51
        noooo..to bomba! a nie zmieniły się w dotyku? Bo moje odpadały jak się je mocniej ścisnęło suspicious
        • febrina Re: Byc blondynką... 27.11.08, 22:54
          Nie zmieniły się nic a nicsmileNałozyłam maseczkę pantene prov, ona
          działa cuda i włosy są miekkie i lśniące w dotyku, żadna inna od
          fryzjera nie umywa się do niej, a miałam już ich wiele. Pozdr. i
          dzięki za odpowiedzi. Ciekawe co mąz powie jak wróc z pracy, ale
          jaja hihi.
      • paulina.galli Re: Byc blondynką... 27.11.08, 22:53
        Febrina - i don't belive smile
        Fotke daj jakas smile
      • mathiola Re: Byc blondynką... 27.11.08, 22:55
        nie rozumiem. Chciałaś mieć blond, wyszedł mahoń i jesteś
        zadowolona???
        • phantomka Re: Byc blondynką... 27.11.08, 23:04
          Mathiola a nie slyszalas, ze "kobieta zmienna jest"?
          • ibulka Re: Byc blondynką... 28.11.08, 17:38
            na miejscu autorki, też bym była szczęśliwa, gdyby po takim eksperymencie
            wyszedł mi na głowie tylko mahoń...
      • rita75 Re: Byc blondynką... 28.11.08, 12:58
        > Kolor wyszedł super, jestem zadowolona, eksperyment się udał i na
        > tym już pozostanę, nie wiedziałam nawet, że tak łatwo jest zejśc z
        > czarnego za pomocą zwykłej farby. Nie mogę się napatrzec w
        lustrze.

        ile trzymalas?
    • skoobus Re: Byc blondynką... 28.11.08, 09:10
      Po pierwsze z czarnych włosów powinno się zdjąć kolor specjalnym specyfikiem w
      salonie fryzjerskim (te do domowego uzytku nie działają próbowałam), a następnie
      odczekać minimum miesiąc i zafarbować włosy. Często dekoloryzacje trzeba nawet z
      dwa albo trzy razy powtórzyć albo od razu zafarbować włosy na blond lub inny
      kolor. Teraz moze wyjść Ci marchewka na włosach i tyle smile ja też farbuje się na
      czarno bo w blondzie (mój naturalny) wygladam jak łysa babucha starucha. Gdy
      chciałam włosy rozjaśnic poszłam do salonu po informacje, dekoloryzacja (przy
      mojej farbie ze 3 razy) i farbowanie, zabieg pielegnacyjny to jakies 500 zł, a
      czas tego wszystkiego 3-6 miesiecy by jak namniej zniszczyc włosy. Zrezygnowałam
      tongue_out nadal jestem czarna smile
    • morgen_stern Re: Byc blondynką... 28.11.08, 09:14
      Bardzo lubię blondynki.. ale to chyba nie na temat? tongue_out
      • mallina Re: Byc blondynką... 28.11.08, 09:18
        takie farbowane tez?
        big_grin

        ale ciekawe co to za farba, ze z czarnego na mahon zmienila
        pewnie po paru myciach wlosy zmienia kolor
        autorka watko miala ciekawa koncepcje: zafarbowac dwa razy taka sama farba hmm
        wtedy to by sie dzialosmile
        • morgen_stern Re: Byc blondynką... 28.11.08, 09:27
          Jak dobrze farbowane to też, ale wolę naturalne, z różnych względów, których tu
          nie wymienię tongue_out
          • mallina Re: Byc blondynką... 28.11.08, 09:38
            pewnie Ty jestes brunetka, bo przewaznie lubi sie "na odwrot"
            zawsze wieksze wrazenie robily na mnie brunetki typu Monica Bellucci, Isabelle
            Adjani, Laura Elena Harring itd niz blondynkismile
            a jasnowlose to takie jak Naomi Wattssmile))

            a zeby bylo w temacie watkusmile, to przyznam, ze nigdy bym sobie sama wlosy nie
            farbowala w domu z ciemnych na jasne czy tez odwrotnie. to znaczy chodzi mi o
            dosc skrajne kolory.
            raz wpadlam na glupi pomysl by miec czerwone wlosy, chwycilo bez problemow, ale
            pozbyc sie tego nie bylo latwo. czerwien dosc szybko schodzila i mialam na
            glowie kolor w ktorym czulam sie fatalniesmile
            • morgen_stern Re: Byc blondynką... 28.11.08, 13:33
              Tak, na ogół trawa jest zieleńsza po drugiej stronie wink
              A z blondynek to u mnie raczej Deneuve, Stone czy polska modelka Joanna Krupa -
              typ zimnej blond suki wink

              A co do tematu wątku to farbowanie się w domu na drastyczny kolor, tzn
              drastyczne zmiany koloru w warunkach domowych uważam za delikatnie rzecz ujmując
              mocno nierozsądne. I ja tez się zgubiłam - autorka chciała mieć blond, wyszedł
              mahoń czy jakiś rudy i jest szczęśliwa? wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka