fajka7 Re: Oszustwo własnego syna... 18.12.08, 22:27 Dowiedzialam sie kiedys od czlonka rodziny meza, ze tesc kiedys odwalil mezowi chamski numer majacy wplyw na cale zycie. Usilowal pokierowac losem syna w sposob taki, ze moglby mu to zycie zmarnowac. Wiedzac to co wiem, chociaz mnie to wcale nie dotyczy, a jednak dotyczy i to bardzo, bo to moj maz, a moglby nim nie byc, traktuje tescia inaczej niz, gdybym o tym nie wiedziala. Stracil wiele w moich oczach z tego powodu, bo sie okazalo, ze on jest taki, a nie inny. Maz te historie potwierdzil, bo go kiedys zapytalam czy to prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 10:30 Otóż to, niby mnie to nie dotyczy, a dotyczy, bo mąż mógłby mieć zmarnowane życie, a i moje potoczyłoby się zupełnie inaczej. Ja byłam przez teściową od początku ledwie aprobowana, więc odkrycie kłamstwa nie zmieniło specjalnie mojego stosunku do niej. Trochę mnie jednak zabolało, że okłamywała własnego syna, bo nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłabym wyciąć taki numer własnemu dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 10:45 azile.oli napisała: > Otóż to, niby mnie to nie dotyczy, a dotyczy, bo mąż mógłby mieć > zmarnowane życie, a i moje potoczyłoby się zupełnie inaczej. A skąd pewność,ze twój obecny mąż miałby zmarnowane życie?Bo nie z tobą?I co by cie obchodziło jakie życie ma obcy facet? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 11:01 Teraz, po latach, to nie jest dla mnie obcy facet. A rzadko kiedy udaje się zbudować udany związek na kłamstwie. Dlatego, jako potencjalnego człowieka, byłoby mi go żal. A moje życie ? Cóż... Moja teściowa i tamta kobieta snuły intrygi aż do dnia naszego ślubu. Przypuszczam, że gdyby mąż wiedział o kolejnym kłamstwie matki mielibyśmy święty spokój, bo przynajmniej na jakiś czas by się od niej odizolował. a tak to tylko ochrzaniał ją o kolejne duperele, które choć niewiele znaczyły, były denerwujące i psuły mi radość z przygotowań ślubnych. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 11:05 A ty to tego męza podstępem do ołtarza doprowadziłaś ze ciągle o przeszłość wisi nad tobą? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 11:27 Przeszłość nade mną nie wisi. Ot, przypadkowo, po latach odkryłam kłamstwo i tyle. Do ołtarza mąż mnie na rękach zaniósł, żebym mu się przypadkiem nie wymknęła. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 11:32 azile.oli napisała: > Do ołtarza mąż mnie na rękach zaniósł, żebym mu się > przypadkiem nie wymknęła. Dziwisz sie? Przeciez to juz stary kawaler byl. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 11:45 nutka07 napisała: > Dziwisz sie? Przeciez to juz stary kawaler byl. Buahahahaha.Cała prawda..... Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 11:52 Owszem, jak na tamte czasy stary kawaler, ale przystojny i bogaty do tego, więc całkiem niezła partia. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 11:54 azile.oli napisała: > Owszem, jak na tamte czasy stary kawaler, ale przystojny i bogaty do > tego, więc całkiem niezła partia. A....ciągle się boisz że mamusia coś wykombinuje i go stracisz,a raczej jego pieniądze hehehe Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 12:02 Mamusia może sobie kombinować, co chce. Połowa majątku jest na mnie (nawet tego przedślubnego, przepisane notarialnie),także mieszkanie, w którym mieszka teściowa jest moją własnością. Mąż nieźle mnie zabezpieczył. Zresztą w chwili ślubu też posiadałam własny majątek, więc nie wyszłam za mąż dla pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 12:05 O jesu.... Pielęgnuj ten związek,fortunę i na wszelki wypadek mamusię,bo zapis notarialny zawsze można zmienić Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 12:14 Zapis, w sensie darowizny, owszem. Natomiast aktu notarialnego, w którym jest zapis, że kupiliśmy coś z majatku dorobkowego lub że ja kupiłam coś z majątku odrębnego zmienić nie można. Tak że nawet w najgorszym przypadku stracę niewiele. A mamusi bać się nie muszę. Związek pielęgnuję, ale nie dla kasy, a dlatego, aby nam obojgu przynosił satysfakcję. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 12:07 Do tego nowy as w rekawie na tesciowa. Zyc nie umierac. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 12:22 Nie trzymam asa w rękawie na teściową i w życiu nie zrobiłabym jej krzywdy. Nie potrafię się też zdobyć na szacunek dla niej. Ale nie jestem mściwa i nigdy nie będę się na niej odgrywać. Wystarczy mi miłość jej syna, ona nie musi mnie kochać. Widać mąż ma do mnie zaufanie, skoro mieszkanie dla niej zostało kupione na moje nazwisko. Widocznie poznał mnie na tyle, że wie, iż do podłości nie zniżę się nigdy. Może to dlatego, że jestem wobec niego lojalna? Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 12:34 Wiesz co zachowujesz sie jak zazdrosnica. Niepewna swego. Opisy bylej jaka to ona byla, co mogla by mu zaoferowac itd. Ty jestes lepsza, Ty jestes ta niesiona do oltarza, masz interesujacy zawod, hobby itd. Ona kawki z tesciowa, bezplodnosc, starosc itd. Przeczytaj caly ten watek. Teraz jeszcze teksty o majatku. A kogo to obchodzi. Tu nie musisz sie z tego tlumaczyc i nikogo przekonywac. Wazne jak Ty sama sie z tym czujesz. Dlatego napislam wczesniej, pomysl co Cie tak naprawde boli, gdzie istota problemu a nie grzebiesz sie w tym. W jakim celu to wyciagasz. Skad wiesz czy maz tego nie wie. Jakbys mu powiedziala to dlaczego mialby byc zly na tesciowa. To nie jej obowiazek byl informowac syna o wieku. Zreszta juz pisalam moze sam widzial ja na naszej klasie. Masz go. Swojego meza. Mlodego, wysportowanego, zakochanego, majetnego. Czego chcesz wiecej. Gdybanie jest bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
delecta Szanowna autorko, popraw tytuł wątku, 18.12.08, 23:42 bo nijak się ma do treści. Oszustwo własnego syna... oznacza, że ów SYN kogoś oszukał. Chyba chodzi Ci o OSZUKANIE syna przez Twoją teściową, a jego matkę. Reszta nie warta komentarza.Jestem przekonana, że jesteś trollem, bo niemożliwe, żeby normalna kobieta robiła aferę o nieistotne drobiazgi sprzed wielu lat. Wydaje mi się, że pani, której tak nieelegancko dowalasz, nie była jedynie przykrym epizodem w zyciu Twojego męża. >pokazałam zdjęcie tej pani na nk > mojej córce i stwierdziła, że wygląda starzej, niż moja matka, ja > niestety też odniosłam takie wrażenie Tylko córce? A dalszej rodzinie sąsiadom? Pokaż i nam, a przy okazji zamieść swoje Wesołych Świąt. Odpowiedz Link Zgłoś
robatchek A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 18.12.08, 23:47 i trudno, nie będę powielać głosu większości, może sobie kręcę stryczek, ale... Wątek raczej powinnaś zatytułować w stylu - kłamstwo wyjdzie wcześniej czy później. Przypadek, że ktoś stworzył NK, że można tam znaleźć wszystko i wszystkich. Ciekawość czasem zmusza nas do szukania ludzi, na których wcale nam nie zależy, ale, jak już ich znajdziemy, może się okazać, że wdepnęliśmy na nich niepotrzebnie. I nie wiadomo, co zrobić z tak zdobytą wiedzą. Warto pamiętać, że rzecz się działa bardzo dawno temu i mentalność faktycznie była inna, teraz mówimy o singlach, a wtedy były stare panny, i już. Matki upatrywały sobie kandydatki na synowe i jak już taka jedna się uparła, to choćby po trupach, ale musiała postawić na swoim. W końcu synowa to nie byle kto, tylko żona dla MOJEGO (czytaj: doskonałego, wspaniałego, idealnego) syna!! Musi być więc równie doskonała, idealna, pracowita, musi być go godna, i co najważniejsze - ma mi się podobać. Wzór we wzorek, znaczy się. Bo jak się nie dogadamy, to będzie się buntować przeciwko moim radom co do firanek, kwiatków na balkonie, gęstości zupy, rękawów prasowanych na gładko/na kancik, metodom wychowywania dzieci! Nie twierdzę, że wszystkie matki synów tak postępowały. Zależało to od tak wielu czynników, że nawet szkoda wymieniać. Jednak wspomniana wyżej teściowa mogła właśnie taka być. Wnioskuję to także stąd, że spiskowała sobie z ciotką, gdy syn przebywał za granicą. Znaczy, mógł nie mieć czasu, albo głowy, do szukania żony, a kto, jak nie matka, miałby mu pomóc? Według niej była to już najwyższa pora... Małe, według niej, kłamstewko, lub inaczej - zatajenie prawdy, mogło mieć kolosalne znaczenie dla samego zainteresowanego. Może wiedziała, że syn lubi młodsze kobietki, a jej się spodobała właśnie ta starsza? Wtedy pięć lat różnicy mogło być zupełnie niewidoczne, po kilkunastu latach może kłuć w oczy, zależy jak się kobieta starzeje. Może mama miała nadzieję, że z czasem tych dwoje pokocha się na zabój i ta niewielka różnica wieku przejdzie prawie niezauważona. Fakt bezpłodności, moim zdaniem, powinien być omówiony jak najwcześniej, jeżeli kobieta faktycznie o tym wiedziała. Jest to rzecz bardzo istotna w związku i zatajenie tego może doprowadzić do unieważnienia małżeństwa, także kościelnego. Może to być zupełnie nieistotny szczegół, a może też decydować o całej przyszłości związku. Budowanie więzi z kłamstwem w tle nie prowadzi do umocnienia zaufania. Nie dziwi mnie wcale, że Azile napisała kilka szczegółów bo to przecież o nie się rozchodzi. I nie wiem, czy naprawdę nikt nie widzi, że nie chodzi o obsmarowanie, jak to któraś napisała, nieszczęsnej, bezpłodnej, brzydkiej kobiety, która tak naprawdę stanowi tło tej sytuacji, ale raczej o to, że po tylu latach, zupełnym przypadkiem, sprawa się rypła. Nie przeszkadza to już w niczym i nikomu, bo Azile jest szczęśliwą mężatką, kobieta gdzieś tam wiedzie swoje życie i nawet teściowa Azile nie ma problemu z pogodzeniem się, że synowa wprawdzie jest, tyle, że inna (tak sądzę?) Jedyny szczegół, który pewnie umknął niektórym, to ten, że Azile swoją wiedzą nie podzieliła się ani z mężem, ani z teściową. Pewnie, pokazując profil kobiety swojej córce, mrugnęła okiem ze słowami - a to mogła być twoja mamusia, albo, że to eks panna taty, coś w tym stylu. A córa, solidarnie, stwierdziła - mamuniu, jesteś ładniejsza Ot, i wielkie halo. Teraz Azile może się zastanawiać, czy pokazać profil mężowi, albo, czy powiedzieć teściowej o tym, że jej, niby niewinne, oszustwo, wyszło na jaw. Azile, na Twoim miejscu, mimo wszystko, nie robiłabym tego. Życie masz poukładane, spokojne i szczęśliwe. Ujawnieniem tego szczegółu możesz zepsuć sobie układy z mężem, bo pomyśli, że szpiegujesz jego życie, i choć wiesz, że tak nie jest, to nie udowodnisz, że nie jesteś wielbłądem Teściową przerobisz sobie na wroga, a po co, niech sobie żyje z błogą nieświadomością. Jakby Cię kusiło, żeby jej wygarnąć, to sobie przypomnij słowa rabina ze "Skrzypka na dachu", który zapytany, bodajże, przez Tewje, czy istnieje błogosławieństwo dla cara, po krótkim namyśle odpowiedział - oczywiście! Niech żyje długo, i z dala od nas Car niech będzie teściową, życz jej dobrze, ciesz się ze spotkań, swoje sobie myśl, i pamiętaj - takie czasy były. I tylko się cieszyć, że jakiś tam, nie opisany przez Ciebie, szczegół, wpłynął na decyzję Twojego męża i doszło do ich rozstania bez Twojego udziału. I ciesz się, bo mimo wszystkich zabiegów matki, ciotki, koleżanki, mimo dziesiątek kobiet, być może całkiem interesujących, będących w zasięgu jego ręki - on wybrał właśnie Ciebie Azile.oli, czy dobrze zrozumiałam intencje i Twój tok myślenia? PS. Ukrywanie wieku na NK uważam za skrajny idiotyzm. Wiek ukryty, za to wymienione wszystkie klasy podstawówki, liceum etc Wystarczy policzyć Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 10:51 Tak, właśnie idealnie zrozumiałaś moją intencję, a opisałaś sytuację sprzed lat dokładnie tak, jakbś przy tym była. Nigdzie w swoim wątku nie naśmiewałam się z tej kobiety, chciałam tylko przedstawić sytuację, w której matka za wszelką cenę chce pokierować życiem syna, nawet robiąc mu krzywdę. O tym , że ta kobieta nie może moieć dzieci powiedziała mężowi ciotka, która pewnie zrozumiała, że sprawa jest poważna, tyle, że było to już po zerwaniu. Oczywiście , że nie powiem mężowi ani teściowej o swoim odkryciu. Nic dobrego by to nie przyniosło żadnej ze stron, nie chcę skłócać matki z synem. Córce pokazałam zdjęcie na zasadzie ciekawostki i z uśmiechem - to duża i poważna dziewczyna, więc doskonale zrozumiała moje intencje. Sytuację opisałam dokładnie, po to, aby była jasność, a nie po to, żeby się wywyższać. Jakby mu tamta kobieta odpowiadała, to by z nią został. Ale rozstał się z nią właśnie przez kłamstwo i to mogłoby się wydawać błahe, codzienne. Gdyby nie to, że poznał mnie, kto wie, czy teściowa by ich jeszcze nie pogodziła i kryła inne kłamstwa wymarzonej synowej. Sama mam syna, wiem, że inne czasy, ale nie wyobrażam sobie, że mogłabym go okłamać w poważnej w końcu sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
robatchek Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 10:56 Też jestem matką syna i nie wyobrażam sobie.... Nie, no co ja piszę, nie tylko w stosunku do syna przecież! Ale że o syna chodzi, więc dopiszę - nie wyobrażam sobie oszukania go w ogóle, a w takich sprawach w szczególności. To on ma żyć z tą kobietą, którą sobie wybierze, a nie korzystać z moich wskazówek. Poprosi o radę, to ją dostanie. A czy skorzysta - wolny wybór. Każdy swoje życie musi przeżyć sam Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 11:10 azile.oli napisała: chciałam tylko przedstawić > sytuację, w której matka za wszelką cenę chce pokierować życiem > syna, nawet robiąc mu krzywdę. Oj ale sie uparlas na ta krzywde. Skad wiesz, moze wlasnie bylby z nia szczesliwy. Moze szczesliwszy niz z toba. W koncu to ze byla "stara, brzydka i nieplodna" nie musi przesadzac o charakterze. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 11:31 Ale to, że kłamała, chyba jakoś świadczy o charakterze. Mój mąż nie znosi kłamstwa, więc nie sądzę, aby był z nią szczęśliwy. Zresztą, to nie ma znaczenia, bo wybrał mnie i na razie nie widę, aby tego żałował. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 11:16 azile.oli napisała: > Jakby mu tamta kobieta odpowiadała, to by z nią > został. Ale rozstał się z nią właśnie przez kłamstwo i to mogłoby > się wydawać błahe, codzienne. Gdyby nie to, że poznał mnie, kto wie, > czy teściowa by ich jeszcze nie pogodziła i kryła inne kłamstwa > wymarzonej synowej. Czyli jak jest wlasciwie? Nie jest z nia przez jej klamstwo czy przez szczesliwe poznanie Ciebie? No bo gdyby Ciebie nie poznal to pewnie tesciowa by ich pogodzila(?!) i wtedy maz by jej wybaczyl klamstwo tak? Skoro tesciowa uzyla by swej sily przekonywania i pogodzila dwoje doroslych ludzi, ktorzy sie rozstali. A moze mu ta kobieta odpowiadala ale nie mogl sie pogodzic z tym, ze go oklamala i to jedno zawazylo nad wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 11:47 Miałam na myśli, że zerwali ze sobą o jakieś duperelne kłamstwo tamtej, chociaż myślę, że mąż szukał pretekstu. Mogła istnieć opcja, że teściowa zażegnałaby drobna kłótnię, ale kłamstwa w sprawie bezpłodności mąż by i tak nie wybaczył. Przypuszczam, że gdyby się o tym dowiedział po ślubie, toby go unieważnił, dobrze, że ciotka miała więcej rozumu. Czy kłamstwo co do wieku by wybaczył - też wątpię, jakby się nałożyło na to drugie. Ale o tym się nie dowiedział. To była opcja, gdyby mąż mnie nie poznał. Z chwilą, gdy zostaliśmy parą tamta kobieta przestała się dla niego liczyć, tym bardziej, że nas połączyło uczucie, a nie zeswatany związek. Moja teściowa miała jako matka dużą siłę przebicia i gdyby mąż się nie zakochał, to tamto kłamliwe małżeństwo ''z rozsadku''mogło być zawarte. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 11:49 Czemu wymyślasz jakieś scenariusze przeszłości? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 11:55 Nie ja zaczęłam. Same zaczęłyście snuć przypuszczenia, co bu było, gdyby mnie nie poznał, czy z tamtąś kobietą byłby szczęśliwszy itd Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 11:56 To MY założyłyśmy wątek? Odpowiedz Link Zgłoś
wilma1970 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 12:00 No nie wiem, Azile, jak Ci pomóc, ale się Ciebie spytam, bo Ty będziesz wiedziała : co zrobić, żeby mi mi nie pleśniał płyn do płukania w dozowniku pralki? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 12:05 Myj ten pojemnik po każdym praniu, żeby resztki nie zostawały. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 12:00 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=88711273&wv.x=2&a=88713151 przeczytaj ostatnie zdanie, bedziesz wiedziala kto zaczal co by bylo gdyby... Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 12:06 gryzelda71 napisała: > Czemu wymyślasz jakieś scenariusze przeszłości? A jakie to ma znaczenie, jak ona sobie wyobraża alternatywną historię? Wątek jest na temat tego, że matka dla swojego na swój własny sposób rozumianego dobra oszukiwała syna, nie biorąc pod uwagę tego, że mogło się to dla niego źle skończyć. Azile wbrew insynuacjom nie wiesza się na byłej niedoszłej męża, tylko czuje niesmak na myśl o tym, co zrobiła teściowa jej mężowi. Ja czuję niesmak mimo że nie znam (jak sądzę) ani Azile, ani jej męża i mnie ta sprawa rzeczywiście nie dotyczy. Gdyby świństwo uczyniono mojemu mężowi, czułabym więcej niż niesmak, bo mąż to najbliższa mi osoba. Niedorzecznością byłoby, gdybym uparcie twierdziła, że jego krzywda mnie nie dotyczy. Nawet jeśli on byłby nieświadomy, że próbowano go skrzywdzić. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 12:11 A skad pewnosc, ze tesciowa celowo klamala? Moze nie myslala, ze powinna informowac syna o wieku, bezplodnosci itd. W zwiazku takie sprawy omawia sie razem. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 12:19 nutka07 napisała: > A skad pewnosc, ze tesciowa celowo klamala? Moze nie myslala, ze powinna > informowac syna o wieku, bezplodnosci itd. W zwiazku takie sprawy omawia sie ra > zem. Bo myślę sobie, że ciężko byłoby mi mówić do kobiety syna "synowo", mając świadomość, że syn jeszcze nie został poinformowany o tym, iż pani nie będzie mogła zajść w ciążę. Byłoby mi cieżko i ze względu na niego, ale przede wszystkim ze względu na nią; nie chciałabym jej robić niepotrzebnych nadziei. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 12:33 Malila, wyjęłaś mi te słowa z ust. A co do męża - wykryte dopiero teraz kłamstwo może nawet bardziej boli, bo obecnie mąż jest naprawdę bliskim mi człowiekiem, ojcem moich dzieci, z którym przeżyłam kilkanaście lat. Krzywda wyrządzona mu przez matkę, która obecnie potrafi przyczepić się do niego lub do mnie o pierdołę właśnie wobec tej wiedzy szczególnie boli.Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
robatchek Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 12:13 No. I wreszcie ktoś zrozumiał słowo pisane. Na palcach jednej ręki można policzyć odpowiedzi na temat wątku, a nie na temat - czy nie masz większych problemów? Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 12:22 Jak na emamie wiesz inaczej by wygladal watek typu: Matka oklamala syna co do wieku kobiety, z ktora go swatala. Uwazala, ze jest starym kawalerem i z ciotka postanowily 'pomoc'. W rzeczywistosci kobieta byla starsza 5 lat a nie rok. Co myslicie na ten temat? Cel uswieca srodki? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 12:17 Ale skąd założenie ze z tą kobietą byłby nieszczęśliwy? Każdą przykrość jakiej kiedyś przed znajomością z tobą doznał twój mąż tak rozpamiętujesz?Nie szkoda czasu? Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 12:36 gryzelda71 napisała: > Każdą przykrość jakiej kiedyś przed znajomością z tobą doznał twój mąż tak > rozpamiętujesz?Nie szkoda czasu? Tak, to znaczy jak? Pisząc o tym na forum? No, w taki sposób to raczej nie. Czy w ogóle rozpamiętuję? Tak, oczywiście, że myślę o tym. Myślę o tym, jak do tego doszło, co można zmienić. Taką myślącą mnie natura stworzyła Czy spać nie mogę przez po nocach? A zdarza się, jeśli mojego męża akurat nocą najdzie ochota na zwierzenia. Czy nie szkoda czasu? Jeśli uznam, ze coś jest istotne, to nie szkoda mi na to czasu. Na pewno nie bardziej jest mi go szkoda na rozważania na temat relacji mojego męża z jego matką niż na wgłębianie się w cudze problemy i instruowanie obcych ludzi, co ich powinno dotykać, a co nie. No dobra, z tym wgłębianiem się to troche przesadziłam Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 12:50 Tu nie chodzi o to, czy byłby szczęśliwy, ale o to, że własna matka chciała go wplątać w związek, posługując się przy tym kłamstwem. I to jest meritum sprawy. Sądzę, że nie byłby szczęśliwy, bo został wmanewrowany w życiową sprawę przez dwie kłamczuchy. Gdyby matka chciała szczęścia syna, to raczej nie szukałaby mu kandydatki, która nie może dać mu dzieci, wiedząc, że syn o dzieciach marzy. Wybrała osobę o podobnym do swojego charakterze, bo najważniejsze było, żeby ona się z synową dobrze dogadywała. Innych znajomości męża nie rozpamiętuję, w ciąśgu naszego małżeństwa padło na ich temat zaledwie kilka zdań, raczej mało istotnych. Gdybym nie odkryła tego kłamstwa, to bym tej ostatniej znajomości też nie rozpamiętywała. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 13:12 Strasznie wpółczujĘ,że musisz żyć z taka wiedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 13:22 azile.oli napisała: > Tu nie chodzi o to, czy byłby szczęśliwy, ale o to, że własna matka > chciała go wplątać w związek, posługując się przy tym kłamstwem. I > to jest meritum sprawy. Sądzę, że nie byłby szczęśliwy, bo został > wmanewrowany w życiową sprawę przez dwie kłamczuchy. Gdyby matka > chciała szczęścia syna, to raczej nie szukałaby mu kandydatki, która > nie może dać mu dzieci, wiedząc, że syn o dzieciach marzy. Wybrała > osobę o podobnym do swojego charakterze, bo najważniejsze było, żeby > ona się z synową dobrze dogadywała. Dziewczyny, zbierzmy sie i chorem potwierdzmy tej dziewczynie, wszystko co chcialaby uslyszec! Ze matka jedza, ze nie bylby szczesliwy, gdyby wybral tamta, ze tamta za stara i bezplodna, i klamczucha, ze jak matka mogla oszukac wlasnego syna! Przyklasnijmy jej bo ona nas zameczy i bedzie pisac w kolko to samo az do wakacji 2009! Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 11:55 DD to mi się humor poprawił. Ze teściowa syna kłamała. A ile on miał lat, ze obawiasz się iz podstepem mamunia z narzeczoną i ciotka popchnęłyby go do ołtarza? Dupa nie facet musiał być, skoro się skarzył, żemamcia mu narzeczona znalazła i on z rozsądku musiał ją bzykac póki Ciebie nie trafił :- )))) Rany boskie, mam nadzieję, że w Wigilię przyjdzie otrzeżwienie i zrozumiesz, ze teściowa nawet jak ukryła pare faktów to widocznie uważała iż sa rzeczy które ewentualni przyszli małżonkowie SAMI musza sobie powiedziec...np. o bezpłodności. Azali...azali rozsmieszył mnie twój watek Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 13:08 Wiesz co, ja znam swoja teściową i wiem, że ostatnia rzecząś , jaka ją cechuje jest delikatność. Więc nie pasują do niej słowa ''może uważała, że powinni...itd''. To byli narzeczeni w jej planach i tej kobiety, powinna była powiedzieć zanim związek zdążył się rozwinąć, do czego obie usilnie dążyły. Jesteś wulgarna, pisząc o tym bzykaniu z rozsądku. Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 13:25 No bo kurde nie wiem o co Ci chodzi? Chłop pobył ze starszą, bezpłodna i brzydką (jak nam zdążyłaś niewulgarnie ja opisać) panią i znalazł takie cudo jak Ty. Opatrzność nad nim czuwała i nie udało się mamie i cioci wepchnąć jego, cuda i chodzącą nieświadomość i niewinność w łapy tej wiedźmy. A teraz minęło 16 lat i sprawa się rypła. O to Ty możesz donieść mu, jak niedobra ma matkę, jak to chciała niby tego szczura na pożarcie anakondzie rzucić. Kobieto 16 lat mineło. Ty zdążyłaś się zastarzec, teściowa może zdążyła zmądrzeć....czego o Tobie powiedzieć niestety nie można. Na szczescie jesteś piękna i płodna. I tego sie trzymaj. ))) Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 13:40 Cały czas chodzi tylko o to, że matka okłamała syna dla własnych i egoistycznych celów. Teściowa nie zmądrzała, ale ja na nią skarżyć nie będę. To nie ma znaczenia, jaka była tamta kobieta, jakie miała zalety, a czego jej brakowało. Kłamała w fundamentalnych sprawach i tyle. Jak widać charakter przełożył się też na urodę. (to ironia, żeby nie było, że biedaczkę prześladuję, a ja taka piękna jestem). Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 13:48 Twoja teściowa jest okropna osoba,oszukująca własne dziecko,żeby zrealizować własne cele(mieć podobna do siebie synową i nie mieć wnuków stąd znalazła bezpłodna pannę). A bezpłodna panną została za kłamstwa ukarana brakiem urody na stare lata. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 14:09 Teściowa miała starszego syna i wnuki, więc widocznie na szczęściu młodszego już jej nie zależało. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 14:10 Może starszy z tymi dziećmi jest nieszczęśliwy i chciała uchronić młodszego od powielenia tego losu? Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Ja pierniczę 19.12.08, 14:13 Słuchajcie ja nie wierze, nie wierzę, że laska naprawde to przezywa. Ona musi ściemniać. Jeśli nie, to znaczy, że tak jak Lema...dopiero internet oświecił mnie w zakresie ludzkiej psychiki ))) Odpowiedz Link Zgłoś
dirgone Re: Ja pierniczę 19.12.08, 14:27 Ja im dalej czytam, tym bardziej rechoczę. Mąż - coraz młodszy bóg, przystojny, bogaty, inteligenty, wysportowany i wyglądający 15 lat młodziej niż ma i coraz starsza raszpla, jędza obrzydliwa, bezpłodna, kłamiąca, wredna i brzydka. Im dalej, tym weselej. Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Ja pierniczę 19.12.08, 14:30 Ja obstawiam dwa warianty: - że Azile jest ta porzuconą raszplą - albo bardziej prawdopodobny, że to raszpla męża młodego boga rzuciła bo dupek i maminsynek, mąz do tej pory cierpi i tęskni za tamtą, a Azile się dowartościowuje. To pisałam ja, raszpla starsza 7,5 roku od męża DD Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 14:47 Wariant pierwszy- pudło, nie jestem i nie byłam porzucona. wariant drugi - to mąż zrezygnował z tej znajomości, a wiem to od niego, ciotki i teściowej, a także dlatego, że''raszpla''czekała aż do dnia naszego ślubu, mając nadzieję, że teściowa jakoś odciągnie syna ode mnie i połączy z nią. Mąż nie tęskni za tamtą, bo nie ma powodów. Co do maminsynka - właśnie taka opcja odpowiadałaby tej pani, bo jakby grzecznie słuchał mamusi, to zostałaby jego żoną, a że się wyłamał i olał mamusię, to pani została na lodzie. A co do różnicy wieku... Ja nie mam nic przeciwko, byle druga strona o tym wiedziała. Jak wszystkim to odpowiada, to gdzie problem? Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: Ja pierniczę 19.12.08, 14:54 Coraz lepiej ...mówisz, że Pani jest raszplą???)) Oj musisz Ty miec kompleksy...ale tak brzydko je leczysz....feeee Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 15:04 To chloe, a nie ja nazwała ją ''raszplą'', nazwała ''raszplą'' także mnie. Ja użyłam tego słowa w cudzysłowie, broniąc się przed wyssanymi z palca zarzutami. Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Ja pierniczę 19.12.08, 15:05 azile.oli napisała: > To chloe, a nie ja nazwała ją ''raszplą'', nazwała ''raszplą'' także > mnie. Odstosunkuj się od Chloe. Raszpla funkcjonuje od połowy tego watku, głownie dzięki Twojemu opisowi jak to staro i brzydko kobieta wygląda. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 14:37 Nie, ja tego nie przeżywam. Co prawda trudno mi uwierzyć, że można okłamać dziecko w tak ważnej sprawie, ale nie stanowi to dla mnie życiowej tragedii. Po prostu odpowiadam na posty, niektóre atakujące, broniąśce tamtej kobiety, choć zaatakowałam ją dopiero wtedy, gdy zaczęła być tak intensywnie broniona. Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: Ja pierniczę 19.12.08, 14:41 Buahahahahahaha czyli zazdrosnik z Ciebie Kochana. jak zaczęto bronic tamtej kobiety to Ty wtedy zdecydowałas sie ja zaatakowac? Nie w smak Ci, ze ktos mógł po Twoim pierwszym poście (głupim jak cholera) stwierdzić, ze tamta kobieta pewnie nie taka zła, tesciowa na spalenie na stosie powinna sobie bardziej zasłuzyc, a Ty nie taka piekna i wspaniała jak pewnie opisujesz. Piszesz Kochanieńka, żes studia z wyróżnieniem ukończyła, że s piekną była (i jestes), i nie byłas rozwydrzona...a ja w to watpie. Chyba, że ktoś podszywa się pod Ciebie, bo wszystko co piszesz to takie mundre jakby stworzyła to Jolka Rutowicz po kilku głebszych :- ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 15:00 Nigdzie nie napisałam, że byłam czy jestem piękna. To, że wyglądam lepiej od starszej od siebie 16 lat kobiety jest w zasadzie naturalne, pod warunkiem braku jakichkolwiek inwazyjnych zabiegów upiększających.Rozwydrzona nie jestem. Ze studiami - też prawda. Co do innych zarzutów - piszę o dwóch kobietach, które kłamały, w ważnych sprawach, skupiam się na teściowej, bo tu zachodzi relacja matka- dziecko, po czym dostaję odpowiedzi jak śmiem po tylu latach wogóle oceniać tamtą biedną kobietę. To, że napisałam, że wygląda staro i pokazałam zdjęcie córce to takie okropne? Wielokrotnie oceniacie tu wygląd osób publicznych, a ja nie mogę napisać o jednej starej babie, która zapracowała sobie na moją opinię dwulicowością i kłamstwem? Sprawiła, że przyszła teściowa potraktowała mnie jak intruza, bo nie byłam tamtą? Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Ja pierniczę 19.12.08, 15:04 Może i ona jest starą babą, ale sądzisz że te raptem 5 lat róznicy czyni z Twojego męża młodego boga, jak ktos napisał? Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: Ja pierniczę 19.12.08, 15:24 Rzeczywiście Azali (czy jak Ci tam)...jest tak cholernie delikatna i taktowna w opisie tamtej kobiety, że aż Ci współczuję. Będziesz stara babą, wierz mi. A Twój niewinny, nieświadomy Miś juz jest starym wałkoniem co to nadaje sie tylko do tego by pokazywac innym jego zdjęcie i nabijac sie jaki z niego stary, brzydki pryk Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 15:38 Pewnie, że będę kiedyś stara, jak wszyscy i mój mąż będzie stary, ale wiesz, nie wyglądam jak jego matka, a on też nieźle się trzyma. I tu nie wygląd jest ważny, ale fakt, że kiedyś byliśmy młodzi, potrafiliśmy się bawić i korzystać z życia, mieliśmy dopasowane do siebie temperamenty. A teściowa chciała sprezentować synowi żonę, z którąś mogłaby oglądać i komentować telenowele, która po prostu chciała zostać żoną, bo zegar jej tykał. Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: Ja pierniczę 19.12.08, 15:41 Tia. Pisz tak dalej jak Ci to pomaga albo zazyj wiecej prozacu. Po nim świat jest piekniejszy a ty zostaniesz za chwilę Miss World z pałacem na Hawajach , Twój Misio spadkobiercą Rockefellera, a ta stara baba waszą służacą. No tylko fantazji mi brak jakie miejsce dla tesciowej przeznaczysz w tej swojej wybujałej wyobrazni. Ale znajac zdolnosci emam coś wymyśla PP Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Ja pierniczę 19.12.08, 15:50 azile.oli napisała: > która po prostu > chciała zostać żoną, bo zegar jej tykał. Wytłumacz mi jaki zegar jej tykał, skoro podobno była bezpłodna. A twój mąz dla większośc z nas JUŻ jest stary, śmieszne jest to twoje robienie z niego adonisa. Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: Ja pierniczę 19.12.08, 15:51 Dla mnie stary to on nie jest, ale facet który dokonuje tak tragicznych wyborów jest dla mnie nie do przełkniecia Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Ja pierniczę 19.12.08, 15:52 to.ja.kas napisała: > Dla mnie stary to on nie jest, no może nie, ale skoro, pardon le mot, raszpla jest stara to un chyba też??? ) Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: Ja pierniczę 19.12.08, 15:55 No un nie, wiesz zaraz piekna, płodna i młoda żona napisze, ze kobiety, zwłaszcza raszple i bezpłodne, do tego wredne stare baby starzeja sie brzydko a un, cud swiata, przy takiej wspaniałej Azalii jak una to młody bóg, ogier i nurmalnie miszczostwo świata. Idę do domu. Miłej zabawy ))) Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Ja pierniczę 19.12.08, 15:57 to.ja.kas napisała: > > > Idę do domu. Miłej zabawy ))) Zaczynam świateczny urlop!!!!!! Wesołych Świąt Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 16:15 Ludzie sdtarzeją się w różnym tempie. To jeśli chodzi o wygląd. Mają na to wpływ różne czynniki, styl życia, geny. Najgorzej, gdy jest różnica w takim starzeniu charakterologicznym - jedno już w kapciach przed telewizorem, a drugie na meczyk w kosza. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia koles ma 49 lat 22.12.08, 17:56 moze jeszcze nie stoi nad grobem, ale młody to on nie jest Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 16:09 Co masz na myśli, pisząc o tragicznych wyborach mojego męża? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 16:07 Taki zwykły zegar. Latka mijają, a ja niczyja... Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Ja pierniczę 19.12.08, 16:09 Tobie też tykał,ze w 3 miechy się uwinęłaś/ Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 16:17 W wieku 22 lat, to mi jeszcze zbyt głośno nie tykał, ale tacy zakochani byliśmy... Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: Ja pierniczę 19.12.08, 16:25 Byli zakochani. czyli czas przeszły, dokonany. Juz miłosci nie ma, wiemy skąd frustracja i nienawiść do swiata ))) Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 16:39 Byliśmy, jesteśmy i mam nadzieję zawsze będziemy zakochani. Tylko teraz mamy siebie na stałe, a wtedy po prostu nie mogliśmy się doczekać chwili , aby być razem, jako mąż i żona. Po prostu wtedy byliśmy zakochani szaleńczo, teraz nasza miłóść jest dojrzalsza, ale wcale nie mniejsza, może nawet bogatsza. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 16:35 Nie wpadka. W ciążę zaszłam dopiero 8 miesięcy po ślubie. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 16:44 Nie poleciałam na kasę. Zakochałam się po prostu. Z wzajemnością zresztą. To przyszły małżonek nalegał na szybki ślub, a że w zasadzie przeciwskazań nie było, pobraliśmy się tak szybko, jak to było możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Ja pierniczę 19.12.08, 16:46 Zwiał w ten sposób od mamusi. Wybacz ale jesteś porąbana. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 16:57 Nie zwiał. Półtora roku mieszkaliśmy z teściową, bo rozpaczała, że zostanie sama w pustym domu. Zgodziłam się na to z miłości do męża i chciałam wykazać dobrą wolę. Potem się wyprowadziliśmy , bo się nie dało wytrzymać. Acha, nie byliśmy na utrzymaniu teściowej, równie dobrze mogliśmy zamieszkać w moim domu rodzinnym. Facet był dorosły, samodzielny, stać go było na mieszkanie, więc nawet bez żony nie musiał mieszkać z mamusią. Jeśli chodzi o pranie, gotowanie - radził sobie znakomicie sam, większość czasu przebywał za granicą i nauczył się samoobsługi. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Ja pierniczę 19.12.08, 17:03 A co się stało,ze teraz teściowa mieszka w twoim mieszkaniu.Własne w karty przegrała czy jak? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 17:45 To był dom. Sprzedała, bo wymagał inwestycji, a drugi syn nie chciał partycypować w kosztach. Dom był do remontu, wiele nie dostała, jeszcze musiała starszemu synowi spłacić część po ojcu. Nie była w stanie kupić za to mieszkania, ale przecież mieszkać gdzieś musiała. Gdybyśmy kupili mieszkanie na nią, dziedziczyłby też drugi syn, mogła komuś zapisać w darowiźnie. Różne rzeczy ludzie robią. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Ja pierniczę 19.12.08, 17:48 Troszkę czasu zajmuje to wymyślanie)) Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Ja pierniczę 19.12.08, 17:57 A niby dlaczego miałabym cokolwiek wymyślać? Nie chcesz, nie wierz, Twoje prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
dz_iedzic11 :))))))) 28.02.15, 19:58 gryzelda71 napisała: > A co się stało,ze teraz teściowa mieszka w twoim mieszkaniu.Własne w karty > przegrała czy jak? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 14:32 Mogę Cię zapewnić, że obaj synowie uwielbiaja swoje dzieci i nie wyobrażająż sobie życia bez nich. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 14:35 No ale moze bez dzieci też byłoby im fajnie jak sądzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 15:12 Mąż chciał mieć dzieci. Gdyby nie mógł mieć własnych, to by adoptował. Nie sądzę jednak, aby zrobił to z tą panią, bo żeby wybaczyć takie kłamstwo, potrzebna jest wielka miłość. Są dwie rzeczy, których mój mąż wybaczyć nie potrafi - kłamstwa w ważnej sprawie i zdrady. Przemilczenie własnej bezpłodności to podstawa do unieważnienia małżeństwa. Zdrada - oznacza dla niego koniec małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 16:48 Ciekawe, jak by Twoj maz sie zapatrywal na to, ze rozpowiadasz sprawy z jego przeszlosci w internecie, pokazujesz zdjecia jego bylej Waszej corce - za jego plecami - i pierzesz rodzinne brudy na publicznym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 16:51 To drobne kłamstwa.Takie wybacza Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 17:04 To nie są sprawy, które w kjakikolwiek sposób by go ośmieszały. Nie tylko ja omawiam na forum sprawy rodzinne, a brudy nie dotyczą bezpośrednio mnie, ani jego. Co do pokazywania zdjęcia córce, nie żartuj - co w tym złego, pornografii jej nie pokazywałam, acórka tę osobę znała i widziała w realu, tyle, że ładnych parę lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 17:39 Skad wiesz, ze maz zyczy sobie, zebys zapoznawala corke z faktami dotyczacymi jego przeszlosci? Jakby chcial, zeby cos o tym wiedziala, moze by jej sam powiedzial? Intrygujesz za jego plecami, a masz pretensje do tesciowej, ktora BYC MOZE sklamala 20 lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 17:54 Córka zna sprawy z prtzeszłości męża, a najwięcej dowiedziała się od babci, czyli teściowej, która uwielbiała jej o tamtej pani opowiadać. Oczywiście nie wtajemniczałam córki w fakt bezpłodności tamtej pani, ani w szczegóły, w jakich tatuś zrywał tamten związek. Co do różnicy wieku, sama się połapała, bo liczyć umie i niezły miała ubaw, że babka tatę tak przerobiła. Oczywiście nic nikomu nie powie. Jak już wspomniałam córka znała tę kobietę, a także wysłuchała niepochlebnej opinii ojca na temat tej pani, bo coś nam załatwiała i zrobiła dokładnie odwrotnie, niż mąż prosił. Z całej wypowiedzi męża wynikło, że zrobiła to specjalnie, bo jest zazdrosna. Choć było to sporo lat temu, córka doskonale to zapamiętała. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:00 Mysle, ze masz jakis powazny problem psychologiczny. Nie wyobrazam sobie, zebym miala tak analizowac byle malzenstwo mojego meza, ani to, jak sie sprawy miedzy nimi ukladaly. To kwestie miedzy nimi, i ja sie w to nie wtracam, bo mnie to nie dotyczy. Roznica 5 lat to, wybacz, zadna roznica; w ogole nie rozumiem, o co Ci chodzi. A facet, ktory przy corce glosi 'niepochlebne opinie' o swojej bylej nie ma klasy. Nie wyobrazam sobie, zeby moj maz mowil zle o swojej bylej zonie. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:01 To nie było małżeństwo Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:03 No, wtedy dopiero by przezywala Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:12 Nie, nie przeżywałabym, bo nie wyszłabym za mąż za rozwodnika. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:16 A co za roznica, rozwodnik, czy nie rozwodnik? Mial kobiety przed Toba, wiec chyba nie o jego cnote Ci chodzi. Jesli o slub koscielny - to chyba oznaczalby oddzielenie przeszlosci i symboliczne zaczecie czegos razem - bez ogladania sie na to, co bylo? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:27 Dla mnie różnica. Bo jak przysięgał innej przed ołtarzem, czy nawet w urzędzie i tę przysięgę złamał, to jakąś mam pewność, że nie postąpi tak ze mną. No, chyba, że trafiła mu się alkoholiczka, narkomanka lub puszczalska. Bo jeśli nie, to wina zazwyczaj leży po obu stronach. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:33 Skoro wiec wina w rozstaniu lezy po obu stronach, nie lepiej uznac, ze oboje nawalili, zwiazek sie rozpadl, i zakonczyc na tym sprawe? Slub czy nie slub, bycie razem to zawsze jakas obietnica. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:09 Nie wiem, czy zauważyłaś, ale to nie było małżeństwo, jedynąż żoną jaką kiedykolwiek miał mój mąż jestem ja. A co do reakcji męża, to wcale jej nie pochwaliłam, po prostu się wkurzył i powiedział głośno, co myśli o tej kobiecie. Nie przyszło mu do głowy, że córka skojarzy, że pani o której mówi w nerwach, to ta sama, o której bajki opowiada jej babcia. Ale skojarzyła, bo dość bystra. mĄż mówił do mnie, tyle, że przy dzieciach. Gdyby nie teściowa, córce nie przyszłoby do głowy, czego dotyczyć miała ta zazdrość. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:12 Po diabla pokazujesz jej zdjecia? Dziewczyny, wyobrazacie sobie, ze matka pokazuje Wam zdjecie bylej ojca? Biedna dziewczynka musi sie czuc cholernie glupio. No chyba, ze maz pokazuje jej np. zdjecia Twoich bylych. Wniosek mam, co do tej kobiety, jeden: miala tzw. lucky escape Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:23 A co jest złego w pokazaniu zdjęcia. Córka nie była zbulwersowana, a raczej rozbawiona. Wiedziała o tej pani tyle, że to osoba, z którą babcia chciała wyswatać tatusia. Ona nie traktuje jej jak byłej partnerki ojca, bo tak w zasadzie to tą partnerką jeszcze nie była, raczej w marzeniach teściowej i swoich. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:25 To pocieszasz się na zasadzie patrz jaka był dziewczyna ojca jest brzydka? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:32 Nie, pokazałam jej zdjęcie, bez komentarza. Wiedziała, czyje zdjęcie ogląda. Najpierw ją zatkało, a potem zaczęła się śmiać. Tak oto wyglądała wychwalana przez babcię elegancka, zadbana i młodziutko wyglądająca pani Krysia(imię zmienione). Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:37 No wiesz, kwestia gustu. Mam kumpla, ktory uwaza Jennifer Aniston za najpiekniejsza kobiete na swiecie i nie moze sie nadziwic, jak Brad Pitt mogl zostawic ja dla 'brzydkiej Angeliny'. 5 lat to jest nic; moze Pani Krysia podobac sie komus bardzoj, niz Ty. A czepianie sie czyjegos wygladu naprawde jest ponizej pasa. Byla zona mojego meza, na przyklad, jest otyla: ale nie z tego powodu sie rozstali, i lekko nie na miejscu by mi bylo to komentowac. Akurat jej uroda nie miala zadnego udzialu w rozpadzie ich zwiazku, zawazyly zupelne inne czynniki. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:48 Mój mąż zakończył znajomość z tą panią również nie z powodu wyglądu. 5 lat , to czasem nic, ale w wyglądzie tej kobiety a mojego męża jest większa różnica ,a urody chyba nie będziemy porównywać, bo to facet i kobieta. Jeśli chodzi o porównywanie mnie z nią, to byłabym nie w porządku, gdybym to robiła - nas dzieli 16 lat, była o rok starsza, niż ja teraz, gdy chciała wyjść za mojego męża. Mnie też absolutnie nie zbulwersowało zdjęcie, ale prawdziwy wiek, który w końcu ujrzał światło dzienne. No i niestety, czas nie obszedł się z kobietą łaskawie, więc obecnie wygladaliby z moim mężem nie jako para, ale jak matka i syn. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:55 No i co z tego, ze wygladaliby jak matka i syn? Znam kilka takich par i sa szczesliwe. Skad wiesz, ze to, co podala na nk to jej prawdziwy wiek? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:39 Pokazałaś jej zdjęcie bez komentarza powiadasz.... hahahahaha Ale poprawiłaś sobie humor co? Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:32 Masz nierowno pod sufitem. A co do swatania, mam mnostwo znajomych w malzenstwach aranzowanych, ktorzy bardzo sobie ten system chwala i strasznie mnie zaluja, ze ja musialam szukac sobie meza sama, bez zadnej pomocy i wsparcia rodziny. Nie rozumiem, co w tym takiego oburzajacego (BTW znasz takie powiedzenie 'kto nie sklamie, ten niczego nie sprzeda?' Wszystkie klamiemy, szukajac partnera - farbujac wlosy, rzesy, nakladajac roz na policzki, starajac sie wygladac mlodziej, lepiej, etc. etc.) Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:15 azile.oli napisała: > A co do reakcji męża, to wcale jej nie pochwaliłam, po prostu się > wkurzył i powiedział głośno, co myśli o tej kobiecie. Nie przyszło > mu do głowy, że córka skojarzy, że pani o której mówi w nerwach, to > ta sama, o której bajki opowiada jej babcia. Ale skojarzyła, bo dość > bystra. To mąż nie wiedział,ze macie bystrą córkę? I cóż tam musiało się dziać,skoro rozpamiętujecie to po 16 latach. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:20 Znam faceta, ktory na przyjeciu - po 20 latach od rozwodu - rozmawial ze swoja byla zona nie rozpoznawszy jej; oboje sie zorientowali, gdy zostali sobie oficjalnie przedstawieni. Ja swoich nielicznych bylych chyba nie poznalabym na ulicy, nigdy tez o nich nie mysle: bylo, minelo, koniec. Nawet, jakbym sie teraz dowiedziala, ze mnie ktorys robil w konia albo co, nie mialoby to dla mnie zadnego znaczenia, bo sprawy naleza do przeszlosci. A tu po 16 latach oboje malzonkowie wspominaja, corka sie wypowiada ... Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:56 Nie, my teraz z mężem nie wspominamy tej osoby, awantura, o której pisałam, miała miejsce dobre kilka lat temu. Ja o tej kobiecie wcale nie myślałam, po prostu trafiłam przypadkowo na jej profil i mnie podkusiło. Nie zbulwersował mnie wygląd, zdjęcie, a fakt,że własna matka okłamywała syna w imię swoich mrzonek. To nieważne , ile lat minęło, po prostu jak zaufać takiej osobie? Przecież dalej może kształtować rzeczywistość, jak jej wygodnie. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:57 Ciebie nie oklamywala, wiec Ciebie sprawa nie dotyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 19:04 Jeśli potrafiła kłamać w tak poważnej sprawie, to jakąś mam gwarancję, że nie zrobi czegoś podobnego kolejny raz? Jak się nie ma skrupułów, to można tworzyć takie scenariusze, które w końcu kogoś skrzywdzą, bo tak jej będzie pasowało. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 19:08 azile.oli napisała: > Jak się nie ma > skrupułów, to można tworzyć takie scenariusze, które w końcu kogoś > skrzywdzą, Masz rację Więc już nie pisz więcej Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 19:16 Sprawa wcale nie byla powazna, zreszta daj spokoj, to bylo sto lat temu. Gdyby ludzie mieli oceniac mnie po tym, co robilam 15 lat temu, to ladnie bym wygladala. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 19:24 Sprawa była poważna. dotyczyła posiadania potomstwa i wieku kandydatki na żonę. A 15 lat temu teściowa była już dojrzała osobą, nawet babką i można ją oceniać po tym ,co robiła. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 19:28 Ale Ciebie nie dotyczyla. Gdyby to maz mial pretensje, to rozumiem (chociaz to, ze sluchal sie matki, zanim porozmawiac z ewentualna kandydatka jest smieszne) - ale Ty nie masz z tym nic wspolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 19:02 azile.oli napisała: > Nie, my teraz z mężem nie wspominamy tej osoby, awantura, o której > pisałam, miała miejsce dobre kilka lat temu. Ja o tej kobiecie wcale > nie myślałam, po prostu trafiłam przypadkowo na jej profil Powiedz jak się trafia przypadkowo na profil? Awantura kilak lat temu,dziecko ją pamięta...ludzie..... Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 19:15 Bardzo prosto. mój profil odwiedziła dawna koleżanka. żłożyła mi życzenia. Ja z kolei weszłam na jej profil, wśród ostatnio odwiedzających ten profil pojawiło się znajome imię i nazwisko. kliknęłam z ciekawości. Dzięki temu dowiedziałam się, że mam teściową kłamczuchę. Dziecko (teraz już panna) nie kojarzyłoby wogóle tej osoby, gdyby nie peany babci , wygłaszane do dziecka na jej cześć. Starszym wnuczkom też robiła takie pranie mó zgu, bo otwierała album i pokazywała zdjęcia starszego syna z dziewczynami i komentowała: ''szkoda, że się z niąś nie ożenił''. dziewczynki, wtedy jeszcze małe płakały, że mamusia ładniejsza, a teściowa się śmiała. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:38 przecież ja tego nie rozpamiętuję z córką. Tylko pokazałam jej zdjęcie. Mąż wiedział, że ma bystra córkę, ale nie przypuszczał, żeby temat ją zainteresował, poza tym był tak zły, że nie czekał na elegantszą dekorację , tylko powiedział ,co myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:41 Nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej pokazywalabym dziecku - gdybym takie miala - zdjecie bylej zony meza (czy jakiejkolwiek bylej). Tak samo nie chcialabym, zeby np. maz pokazywal swojemu synowi zdjecia mojego bylego. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:42 Czemu był zły?Córka powiedziała,że ma kiepski gust i jego była jest stara?Matko z ojcem..... Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:44 Byl zly, bo pewnie nie zyczy sobie, zeby ktos grzebal w jego przeszlosci i uwaza, ze cokolwiek miedzy nimi nie bylo - jesli np. go oszukiwala etc. - dotyczy tylko jego. Juz nie wie, biedak, gdzie sie kryc Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:47 No ale ona pisała,ze on nie wie,że ona na naszej klasie.... Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 18:54 Skomplikowana sytuacja, jak w Dynastii Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 19:39 Następna ma kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem. mĄż nie wie, że oglądałam zdjęcie. Nie musiałam grzebać w jego przeszłości, bo wszystko sam mi opowiedział, nawet to o oszukiwaniu go w kwestii płodności. O oszukiwaniu w kwestii wieku nie wie i ja mu tego nie powiem. Nie był zły na mnie, ani na córkę, ale na byłą, podczas ich ostatniego spotkania, które miało miejsce kilka lat po naszym ślubie i w którym ja też uczestniczyłam, jako zainteresowana załatwieniem pewnej sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 19:53 Skoro maz nie ma pretensji, to po co Ty masz miec? A oszukiwanie w kwestii wieku ... he he, przesadzasz, i to mocno. Kiedys to bylo bardzo popularne - teraz zreszta tez Kobiety sie zreszta nie pyta o wiek To takie babskie sekrety, tak samo, jak to, czy ma sie naturalne czy farbowane wlosy i czy mialo sie lifting. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 19:33 Czytaj uważnie,mąż był zły nie na córkę , ale na byłą i to o niej powiedział parę ostrych słów. Załatwiał coś w instytucji, w której pracowała, z reguły załatwiał to z ciotką, ale jej nie było. Pani załatwiła sprawę tak, że można ją było posądzić o złośliwość, ale to powiedział mąz, nie ja. On ją znał lepiej, więc może miał powody przypuszczać, że było to złośliwe. Wtedy córka usłyszała, co tak naprawdę tatuś myśli o tej pani, którą tak wychwala babcia. Córka w życiu nie komentowała by przy ojcu wyglądu tej kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 20:01 widocznie mezowi po tylu latach pani nie jest obojetna, jezeli tak zywiolowo zareagowal...hehe co za mydlana opera. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 20:09 Jak widac autorce tez nie jest obojetna i ich dawny zwiazek. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 21:18 Nie jest mi obojętny jedynie fakt, że teściowa okłamywała swojego syna w poważnych sprawach i intrygowała. Związek męża z tą kobietą nie obchodzi mnie wcale, zwłaszcza, że istniał bardziej w sferze życzeniowej mojej teściowej. Ciekawa jestem, dlaczego nikogo nie zbulwersował fakt pokazywania przez teściową zdjęć byłych jej starszego syna i drażnienie się z nimi, że są lepsze niż ich mamusia. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 20:59 Wkurzyła go, bo zrobiła nam na złość, przysporzyła uciążliwości, zwłaszcza, że mieliśmy małe dzieci i mąż specjalnie zaznaczył w zamówieniu pewną opcję. Zareagował żywiołowo, jak w p[rzypadku każdego człowieka, który zrobiłby mu na złóść. Niepokoiło by mnie, gdyby próbował kobietę tłumaczyć. Z natury chłop jest wybuchowy, więc potraktował byłą jak na to zasłużyła. Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: A ja tam widzę sprawę trochę inaczej 19.12.08, 14:11 Wolałabym kłamiacą czasem teściowa niz taką sfrustrowaną, czepiającą się, rozpamietujacą NIE SWOJE SPRAWY (bo rozumiem, ze to przed pojawieniem sie Twej osoby działo) synową...na szczescie mam córkę. I pacz pani ona tez zawsze mówi, ze jestem ładniejsza niż ktoś tam inny Odpowiedz Link Zgłoś
robatchek Azile, podaj adres! 19.12.08, 12:24 Bo się na pocztę gazetową nie wysyła. Napisz mi na priv jakiś alternatywny, możesz? Thx Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 12:42 Jestes dobrym przykladem na to, ze czasem lepiej sie nie spowiadac ze swojej przeszlosci obecnemu partnerowi. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 21:49 Mąż mi się nie spowiadał. Opowiedział po prostu, co go spotkało i moim zdaniem dobrze zrobił, bo przyszła teściowa pod jego nieobecność próbowała mi wmówić, jaką to wspaniałą kobietę dla mnie zostawił. Na szczęście od męża wiedziałam, że ta wspaniała kobieta to zwykła kłamczucha. Słowa męża potwierdziła eż owa ciotka, która się przekonała co do mojej osoby i powiedziała mi,jak wyglądała prawda, biorąc też winę na siebie. O różnicy wieku mi nie powiedziała, ale być może myślała, że matka powiadomiła o tym syna. Ogólnie to ta ciotka dała mi do zrozumienia, że za bardzo dała teściowej sobą manipulować i nie przypuszczała,że obie panie będą okłamywaly męża. Była też pierwszą osobą, która powiedziała teściowej, żeby nie robiła dramatu, bo widzi, że mnie i jej syna łączy głębokie uczucie, a tamto to była farsa i błąd z ich strony. Odpowiedz Link Zgłoś
czajkax2 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 22:09 Ale żescie naskoczyły na dziewczyne. No głupio to wszystko opisala. Ale dajcie dziewczynie zyc. Piszecie ze po co przejmowac sie rzeczą ktora zdarzyla sie nascie lat temu. Napawrde uwazacie ze upływ czasu jest wystarczajacym powodem zeby czyms sie nie przejmowac? Czy gdyby któras z was DZISIAJ sie dowiedziala ze mąz zdradzil ją NAŚCIE lat temu, to nie przejęla by sie tym wogóle? Bo przeciez zdarzylo sie NASCIE lat temu? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 22:29 Dziękuję czajka za zrozumienie i wybacz czasem głupie posty, ale po prostu dawałam się sprowokować. Dla mnie to istotne, że osoba bliska dla mojego męża okazała się kłamcą i to w ważnej sprawie. Jaką mam pewność, że dziś nie kłamie - żadnej. Odpowiedz Link Zgłoś
flavilla Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 15:42 Masz chłopa? Masz. Złapany? Złapany. To po co rozważać, jak okropnie ZUA jest teściowa? Odpowiedz Link Zgłoś
emigrantka34 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 18:05 "Powiem" krotko - co Cie to obchodzi i po co to analizujesz. Ten watek niczemu nie sluzy. Chyba sie nudzisz i jeszcze na dodatek wciagasz w to wlasne dziecko. Po co Ci to? Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 20:12 My tu chyba wszystkiego nie wiemy Nastoletnia zazdrosnica. Odpowiedz Link Zgłoś
renia_84 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 20:52 Mam wrażenie, że wątek poruszyła jakaś 15-latka. Mam radę dziewczyno- przeczytaj sobie mój wątek śmierć- to takie niesprawiedliwe poruszony jakieś 2 godz. temu, może otworzy Ci na coś oczy, da do myślenia. Widać że to co piszesz ma jakies "drugie dno", o coś Ci chodzi, może mąż wspomniał ostatnio, że była atrakcyjna. rany zresztą na co ja wogóle odpisuje Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 21:03 Masz rację, śmierć jest niesprawiedliwa. Na drugą część postu nie odpowiem, bo przeżyłaś traumę i nie chcę Cię obrażać przyziemnymi tematami. Odpowiedz Link Zgłoś
renia_84 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 22:42 Myślałam, że coś zrozumiesz a nie odpiszesz coś co jest oczywiste. Jeśli chodzi o Twój temat to najgorsze jest to, że on nie jest przyziemny- on jest kosmiczny jakiś. Zresztą czytając komentarze innych dziewczyn tylko utwierdzam się, że nie wymyśliłam sobie tego. Miałam jeszcze nadzieję, że napisałaś to może dla żartu ale teraz już wiem, że nie po Twoich żarliwych odpowiedziach.Przeczytaj sobie jeszcze raz swoje wypowiedzi i pomyśl czy to ma jakiś sens. Nie chcę Ci dokuczać tylko serio kompletnie nie rozumiem jaki masz problem. Acha, tak wogóle to może powinnam Cię poinformować(bo może nie piszesz do takich osób),że jestem z rozwodnikiem. I to bez ślubu. I jakoś jesteśmy w stosunku do siebie w porządku. Czy serio myślisz, że jak się złoży przysięgę to się jej nie złamie? I że jeśli się jej nie złoży to znaczy że nie można sobie ufać?Bo tak wywnioskowałam- może niesłusznie. Odpowiedz Link Zgłoś
renia_84 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 22:49 Na marginesie to była mojego mężczyzny jest 7 lat od Niego starsza, a ja o 10 młodsza i co? Powinnam teraz zacząć nadawać na nią, że stara, brzydka itp. a ja taka cudowna? żenada Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 23:23 Widzisz,ale prawdopodobnie wiedział, że była starsza, mój mąż nie,było też inne, poważniejsze kłamstwo. Nigdzie nie napisałam, że jestem piękna i cudowna. A przypadek tamtej kobiety dowodzi, że ukrywanie wieku nie zdało się na nic i tak prawda wyszła na jaw. Nie zrozumiałaś nic z tego, co napisałam. To miał być wątek o kłamstwie i zaufaniu. Natarczywa obrona kłamczuchy skłoniła mnie do paru niezbyt przyjemnych postów na jej temat. Poza tym ta kobieta miała pozostawać gdzieś daleko w tle. Nie traktuję jej w kategoriach ona - ja. Ja jestem żoną, mamy dzieci, tworzymy rodzinę, ona do niej nie należy i w niczym mi nie zagraża. Zaniepokoiło mnie to, że teściowa była skłonna okłamać własnego syna i wpakować go w małżeństwo, które ona dla niego sobie wymarzyła. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 23:11 Jeśli czytałaś komentarze innych dziewczyn, to może dostrzegłaś, że niektóre były bardzo napastliwe, dlatego temat o uczciwości zmienił się w farsę. Czajka słusznie zauważyła, że to, że coś się wydarzyło dawno, niekoniecznie musi tracić na znaczeniu. Ktoś okłamał najbliższą osobę w ważnej sprawie, może robi to nadal, a prawda ujrzy światło dzienne za kilkanaście lat. Niektóre forumki zamiast odpowiedzieć, że temat je nudzi, zaczęły się czepiać moich dzieci, potem się okazało, że napadam na niewinną kobietę i się wywyższam. Moje odpowiedzi były często takie, jakie pytania, na napastliwe pytanie- wyzywająca odpowiedź. we wstępie zaznaczyłam, że tu nie chodzi o mój problem, ale o szersze zjawisko, a posłużyłam się własnym przykladem, bo był mi najbliższy. Osobiście nie mam żadnych uprzedzeń do rozwodników jako takich, każdy żyje, jak chce,nie każdemu do szczęścia potrzebny jest ślub. Napisałam tylko, że nie wyszłabym za rozwodnika, bo jako do partnera nie miałabym do niego pełnego zaufania, po drugie czasem z tego zwiazku są dzieci, nie lubię takich komplikacji. Ale nie potępiam rozwodników, ani ludzi żyjących w wolnych zwiazkach. Oczywiście, że można sobie ufać i żyć do śmierci bez ślubu, a złamać przysięgę małżeńską. ja tylko napisałam, że nie wybrałabym sobie na towarzysza życia rozwodnika, ale to tylko taka moja osobista decyzja. Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 23:27 Azile a Ty dalej sie tłumaczysz, opowiadasz i przezywasz...mie pilnujesz swego szczescia rodzinnego i Misia i nie ogrzewasz mu łoża swym młodym ciałem???? Rany ja myslałam, że ja jestem upierdliwa...ale Ty wpedzasz mnie w kompleksy Odpowiedz Link Zgłoś
renia_84 Re: Oszustwo własnego syna... 19.12.08, 23:27 Myślę, że powinnaś sobie dać z tym spokój. Co innego gdyby kłamstwo bezpośrednio dotyczyło Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 12:42 > Mam radę dziewczyno- > przeczytaj sobie mój wątek śmierć- to takie niesprawiedliwe > poruszony jakieś 2 godz. temu, > zresztą na co ja wogóle odpisuje wow, cóż za popis megalomanii. Odpowiedz Link Zgłoś
fajka7 Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 00:55 Hmm, wydaje mi sie, ze tylko ja choc troche rozumiem autorke. Odkryla przypadkiem, ze tesciowa ma na sumieniu dosc powazny grzeszek sprzed lat i sie zbulwersowala. Sprawa przedawniona, ale grzeszek swoja wage ma. Pokazuje jakie numery kobieta potrafi odstawic najblizszym w imie wlasnych przekonan. Mysle, ze do takiej tesciowej mialabym stosunek co najmniej ostrozny. Wydaje mi sie to oczywiste. I mam wrazenie, ze o nic wiecej azile nie chodzi. Po prostu podzielila sie swoim odkryciem, bo sytuacja stara, ale odkrycie swieze jak rozumiem. Mysle, ze rowniez nie przeszlabym nad takim newsem ot tak do porzadku dziennego jakby to byla normalka i miala prawo zdarzac sie kazdemu i co chwile. Pewnie tez bym komus o tym opowiedziala. No nie wiem, do mnie to dociera. Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 01:03 Jakby Azalia napisała coś w stylu: "kurcze moja teściowa tak swatała mego chłopa, że "zapomniała" mu powiediec o tym iż przyszła żona jest starsza i ma problmy z zajsciem w ciąze. Zastanawiam się czy wy e mamy posunełybyscie sie do kłamstwa w imie zaaranżowania dziecku małzenstwa" pewnie ten watek skonczyłby sie po 15 postach. Ale ta forma, te raszple, to smiejace sie z eksi dziecko, te niesamowite opowiesci o tym jak ta stara raszpla wygląda o przypadkowym wejsciu na profil i takie tam to juz zakrawa na komedię...i stąd taka frekwencja na watku. Mysle, ze ja zrozumiałam foremki będące w opozycji do Azali_kobiety_Cud Odpowiedz Link Zgłoś
fajka7 Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 01:28 Jakby Azalia napisała coś w stylu: "kurcze moja teściowa tak swatała > mego chłopa, że "zapomniała" mu powiediec o tym iż przyszła żona > jest starsza i ma problmy z zajsciem w ciąze. Zastanawiam się czy wy > e mamy posunełybyscie sie do kłamstwa w imie zaaranżowania dziecku > małzenstwa" No ja wlasnie tak odebralam to co napisala i nie do konca znajduje w jej slowach az taka "niesamowitosc" i "cudownosc" jaka jest jej przypisywana i wkladana miedzy wiersze. Ot zwykla ludzka reakcja nie wykraczajaca poza norme. Moze mam zawyzona tolerancje? Nie wiem, ale nie dostrzegam wiekszosci z tego wszystkiego co zostalo wywleczone w ramach interpretacji. Odpowiedz Link Zgłoś
fajka7 Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 01:35 Powiem inaczej: nawet jesli dziewczyna zbulwersowana troszke sobie przy okazji ulala i sie dowartosciowala i tak nie robi to na mnie wiekszego wrazenia w zestawieniu z akcja w wykonaniu tesciowej. A ta akcja jakos mnie porusza rzeczywiscie. To oczywiscie sprawa indywidualna - jestem znacznie mniej wrazliwa na jakies takie pojedyncze zachowania i reakcje pod wplywem emocji, kiedy ujawniaja sie slabosci ludzkiego charakteru, niz na programowe zaplanowane wyrachowane manipulacje osobami bliskimi w celu sprawowania nad nimi kontroli i podporzadkowywaniu wlasnym celom. Czyli - wybryk charakterologiczny zniose, przejawy kontroli budza we mnie lwice i je z mety zwalczam nawet jesli mnie nie dotycza Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 11:03 Dokładnie o to mi chodziło. Kłamstwo miało swoją wagę, dotyczyło własnego dziecka, nie mam gwarancji, czy przez naście lat teściowa nie robi podobnych numerów, tylko, że one jeszcze nie wyszły na jaw. Nie miałam się z kim podzielić tym odkryciem, więc założyłam wątek, chciałam się po prostu pożalić. Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 03:05 Dla mnie to całe kłamstwo teściowej jest tylko punktem zaczepnym do Twojej próby dowartościowania się. Cały czas podkreślasz, że kobieta była starsza od Twojego męża, pokazałaś ją córce do oceny z nadzieją, że usłyszysz to, co chcesz usłyszeć i jeszcze gdzieś tam dalej piszesz, że nie będziesz ujawniała wszystkiego o tej kobiecie, bo na Ciebie z większą siłą napadną. Jednym słowem pokazujesz tą kobietę w jak najgorszym świetle, aby sama lepiej ze sobą się poczuć. Mnie przychodzi tylko jedno na myśl. Skoro miałabym potrzebę krytykowania byłej mojego faceta, to znaczyłoby to tylko, że jestem o nią zazdrosna, że nie czuję akceptacji ze strony mojego faceta, że czuję się zagrożona i próbuję udowodnić sobie i całemu światu, że jestem lepsza od tamtej pod każdym względem. W moim związku nie układa się zbyt fajnie, ale nie czuję potrzeby udowadniania sama przed sobą, że jestem lepsza niż jestem, więc jak źle musi być w Twoim związku, skoro ja nie muszę, a Ty tak ? Jestem od mojego faceta starsza o 4 lata, mam tylko maturę, jestem przed czterdziestką i nie czuję się absolutnie zagrożona. Mój facet nawet nie ma ochoty na młodsze spojrzeć, a ja nie mam potrzeby krytykowania jego byłych (młodszych od niego) dziewczyn i nie mam też potrzeby brania ślubu (choć mój facet bez przerwy mi z tego powodu d.... truje). Partnerka brata mojego faceta (niedługo żona) jest od niego starsza o 12 lat i też jakoś problemu metrykowego nie widzą, ani też ona nie czuje potrzeby krytykowania jego byłych dziewczyn. Pisząc, że chodzi tylko o kłamstwo, starasz się usilnie stworzyć przykrywkę do tego, co najbardziej Cię boli, czyli do tamtej kobiety. Matkoooo, ja nawet nie pamiętam co było te 16 czy 20 lat temu, a wszelkie cudze potknięcia już dawno są zapomniane. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 11:24 Dorabiasz własną ideologię do tego, co chciałam napisać. W pierwszym poście starałam się skupić na postępku teściowej, a o byłej męża wspomniałam, bo należało to do meritum sprawy. To, że później napisałam o niej parę słów prawdy wcale nie oznacza, że jestem o nią zazdrosna. Gdybym nie została zaatakowana, że czepiam się nieszczęśliwej kobiety, pewnie nie napisałabym o niej już nic, albo niewiele. Tu nie chodziło o różnicę wieku jako taką, bo jak wszyscy o niej wiedzą i ją akceptują, to żadnego problemu nie ma. Chyba nie myślisz, że przez 16 lat gnębi mnie była mojego męża, albo wogóle o niej myślę i nagle zapragnęłam wylać swe żale na forum. Napisałam o sprawie, która wyszła na jaw w ciągu ostatnich dni, poczułam się nieco dziwnie i założyłam wątek. Jakbym była złośliwa, to bym napisała, że w Twoim związku nie układa się zbyt fajnie i może Twój facet myśli o byłej? Nie bierz tego do siebie, bo wcale tak nie uważam. Tylko bardzo wiele forumek wmawiało mi, że pewno tamtą lepiej wspomina, że wolał dojrzalsze kobiety, ożenił się ze mną dla celów reprodukcyjnych itp. Lubisz, jak ktoś tak nadinterpretuje, bo ja nie. Ja podałam tylko fakty, nawet to, że kobieta wygląda starzej od mojej matki jest faktem, może niezbyt miłym, ale faktem. Wcale mnie to nie dowartościowuje, bo tak naprawdę mam w nosie, jak ona wygląda, chodziło mi tylko i wyłącznie o fakt zatajenia wieku i to głównie przez teściową, która o tym wiedziała. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 10:58 Przyznam, że nie przeczytałam wszystkich postów dokładnie, tzn gdzieś pod koniec drugiej setki zaczęłam czytać wybiórczo, ale z tego, co się orientuję, to nie zgadzam się z większością wypowiadających się. Pal licho wiek wybranki, bo to by nie zrobiło na mnie dużego wrażenia, ale przemilczenie przez obie panie niepłodności to nie jest drobiazg. Dziewczyny, wyobraźcie sobie sytuację, że dowiadujecie się po ślubie, że mąż nie może mieć dzieci i wiedział o tym, ale "zapomniał" wspomnieć. I na dodatek wiedziała o tym wasza matka, ale też nie powiedziała, bo tak lubiła przyszłego zięcia. I która by to przełknęła i nie miała żalu? Poza tym, muszę to napisać, juz dawno zauważyłam na tym forum instynkt stadny. W zależności jak wypowie się kilka pierwszych osób komentujących i co to za osoby, tak będzie wyglądała reszta wątku. Ktoś napadł na autorkę, to reszta tez jak na komendę. Ten wątek powinien być przedrukowany i pokazywany uczniom w szkole jako książkowy wręcz przykład nadinterpretacji. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 11:09 > Ten wątek powinien być przedrukowany i pokazywany uczniom w szkole jako > książkowy wręcz przykład nadinterpretacji. Ja bym raczej pokazała ten wątek studentom psychologii - jak to nie da się ukryć tego, co naprawdę chodzi po głowie, i prędzej czy później człowiek się sypnie. Pani teoretycznie boleje nad oszustwem, ale po tamtej kobiecie jeździ równo, jak walec. Że staro wygląda, że nie ma studiów, że mało pasjonujący zawód uprawia. Naprawdę trudno tej niechęci - nie do teściowej, tylko do tamtej pani - nie zauważyć. No, chyba że to skutek czytania wybiórczego. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 11:21 Pani napisała, że ta kobieta wspólnie z teściową knuła jakąś intrygę, w celu niedopuszczenia do ślubu autorki, a po ślubie jeszcze cos tam zrobiła im na złość. To naprawdę takie dziwne, że pani nie pała sympatią do tamtej? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 11:31 Wydaje mi się, że skoro postawiony problem miał dotyczyć teściowej, a potem ciężar winy przesunął się, rękami autorki wątku, na wspólniczkę w grzechu, to może lepiej nazwać rzecz po imieniu, a nie kombinować, że teściowa taka i owaka. Zresztą i tak po jabłkach, mąż złapany, tamta pani poszła w odstawkę. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 11:35 wiesz co, męża akurat łapać nie musiałam. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 11:33 Dzięki za zrozumienie. Albo forumki czytają wyrywkowo, albo same nie pamiętają, co napisały, bo akurat to, że napisałam , że skończyłam studia a tamta pani nie było odpowiedzią na atak, że facet po 30 z pewnością wolałby tamtą panią, niż 22- letnią gó...arę, bez skończonych studiów i pewno na dodatek postrzeloną i niedojrzałą. Na to ja odpisałam, że w przeciwieństwie do tamtej kobiety studia ukończyłam. Tak , to nadinterpretacja, ktoś czyta tylko moje odpowiedzi, nie sprawdzając nawet, czy w poprzednim poście nie zostałam do czegoś sprowokowana, albo nawet zapytana o konkrety, niekoniecznie w miły sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 12:16 Zauważyłaś cennąż rzecz, owszem ,miałam powody, aby za kobietą nie przepadać, ale wogóle o niej nie myślałam od wielu lat. To cenne spostrzeżenie socjologiczne : człowieka łatwo sprowokować, zwłaszcza , jeśli wypowiedział czy napisał coś w jednej intencji, a przypisuje mu się najgorsze pobudki działania. To dowód, jak łatwo można manipulować nie tylko jednostką, a jeszcze łatwiej grupą. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 16:49 > Pal licho wiek wybranki, bo to by nie zrobiło na mnie dużego wrażenia, ale przemilczenie przez obie panie niepłodności to nie jest drobiazg. Dziewczyny, wyobraźcie sobie sytuację, że dowiadujecie się po ślubie, że mąż nie może mieć dzieci i wiedział o tym, ale "zapomniał" wspomnieć. I na dodatek wiedziała o tym > wasza matka, ale też nie powiedziała, bo tak lubiła przyszłego zięcia. I która by to przełknęła i nie miała żalu? Po ślubie to inna para kaloszy - w końcu zatajenie tej informacji to podstawa nawet do unieważnienia ślubu kościelnego, rzecz z grubej półki. Ale chyba ten związek był na etapie daleko przedślubnym, pan był niezaangażowany, a pani nie mogla być aż tak głupia, by tego nie widzieć, więc może nie widziala za stosowne rozmawiać o takich sprawach. A matka na pewno nie jest osobą, która powinna o takich rzeczach informować. Dwoje dorosłych ludzi powinno umieć samodzielnie ruszać paszczami. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 17:14 Matka nie powinna wogóle swatać syna z kobietą, o której wiedziała, że jest bezpłodna, znając stosunek swojego syna do kwestii posiadania dzieci. Wiem od ciotki, że teściowa wspólnie z jej wybranką postanowiły mego męża o tym nie informować. Ciotka się wystraszyła, nie wiedziała, czy wydać kuzynkę, było jej głupio, że tę panią wogóle przedstawiła teściowej, odetchnęła, gdy związek sam się rozpadł i wtedy powiedziała mężowi prawdę. Co do wieku, możliwe, że nie wiedziała, że teściowa też to zataiła, może wiedziała, ale było jej głupio, że w tym swataniu uczestniczyła. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 17:19 > Matka nie powinna wogóle swatać syna z kobietą, o której wiedziała, że jest bezpłodna Matka nie powinna w ogóle swatać syna. Z kimkolwiek. Kropka. Gdyby syn się zakochał w kobiecie bezpłodnej, uwierz, jakoś by to przełknął (w większości przypadków). Piszesz o tej bezplodności tak, jakby to nie chodziło o kobietę, o człowieka, tylko o klacz rozpłodową. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 17:37 Gdyby syn zakochał się w jakiejkolwiek kobiecie zapewne przełknąłby i bezpłodność i różnicę wieku i wiele jeszcze innych rzeczy. Nie sądzę jednak, żeby gładko przełknął kłamstwa. Myślę jednak, że kochająca matka, wiedząc, jak synowi zależy na dzieciach raczej nie spiskowałaby z ewentualną kandydatką na żonę, wiedząc, że tego marzenia syna nigdy nie spełni, raczej doradziłaby jej, żeby powiedziała prawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 17:44 Pani nie jest winna, że nie może mieć dzieci, ale fakt, że zataiła to przed człowiekiem, z którym miała nadzieję się związać działa bardzo na jej niekorzyść. Co do Twojego poprzedniego postu - nie zgodzę się, że matka nie powinna informowac o takich rzeczach. Nie wyobrażam sobie zataić coś takiego przed dzieckiem licząc, że tamta osoba powie. Mało tego, nawet nie będąc matką, ostrzegłabym delikatnie kogoś, kto pakuje się w związek z osobą bezpłodną, chorą, uzależnioną, wiedząc, że ta osoba planuje to zataić. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 20:55 No więc właśnie. Nie rozumiem, jak można być tak nielojalną w stosunku do własnego syna. Sama aranżując związek powinna uprzedzić syna, zwłaszcza wiedząc, jakie są jego priorytety, a nie spiskować w porozumieniu z obcą w końcu osobą. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 20:59 Sama aranżując związek powinna uprzedzić > syna, zwłaszcza wiedząc, jakie są jego priorytety, a nie spiskować w > porozumieniu z obcą w końcu osobą. Czy zbieznosc nazwisk wzielas pod uwagę? Osoba na naszej klasie nie musi być tą osobą. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 21:27 To jest ta osoba. Mimo upływu czasu poznałam ją na zdjęciu. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 21:30 > To jest ta osoba. Mimo upływu czasu poznałam ją na zdjęciu. po 20 latach? niewiarygodne... Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 21:38 Nie po 20. Wielokrotnie pisałam, że widziałyśmy się kilkakrotnie kilka lat później. Więc , powiedzmy, że nie widziałam jej jakieś 8 lat. Poza tym inne dane też się zgadzały (np nazwisko dwuczłonowe, w tym jeden człon bardzo rzadki), miejsce zamieszkania, wspólni znajomi. Poza tym ma pewien znak szczególny, dość widoczny, więc o pomyłce nie ma mowy. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 21.12.08, 10:02 Znak szczegolny? Ma duza kurzajke na czubku nosa. Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 12:32 >O ile wiem, związek rozwijał się pod czujnym okiem mamusi, a mąż był za granicą, gdy obie baby nagrywały sprawę. Namiętności i pożądania też nie było, raczej taki związek z rozsądku. Boziu, to jakieś chore jest. Jak można kogoś "pakować w związek" (dorosłego chłopa) albo "nagrywać sprawę" pod nieobecność głównego zainteresowanego?? Mój wniosek - teściowa jest toxic, a mąż maminsynek nie potrafiący pokierowac swoim życiem. Nie wyobrażam sobie, żeby facet mógł pozostawać w związku "z rozsądku" na życzenie mamusi. A czasami wydaje mi się, że to ja nienormalna jestem Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oszustwo własnego syna... 20.12.08, 13:13 Mąż ostatecznie pokierował swoim życiem , tak, jak chciał, choć faktycznie, teściowa starała się kierować jego życiem, a robiła to w bardzo cwany sposób, w białych rękawiczkach, jak to się mówi. Prawdziwe oblicze odkryła przed synem dopiero, kiedy mnie poznał, bo za nic w świecie nie pasowałam do jej wzorca idealnej synowej, choć bardzo się starałam, a ona na mój widok miała minę, jakby przed chwilą jej ktoś umarł, bolały ją zęby, ewentualnie przyklejony sztuczny uśmieszek (to po awanturze z synem). Owszem, moja teściowa to toksyczna osoba i fakt, że jest moją teściową nie ma tu nic do tego, potrafi być niemiła, intrygować i szkodzić wielu osobom, taki ma po prostu charakter, to nie wynika z faktu bycia teściową. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 16:42 A niby w jakim celu? Raczej nie zna prawdy, a jeśli nawet się dowiedział, to też raczej niedawno. I co, mam go skłonić do wyznania, że własna matka go okłamała? Jeśli nie wie, trudno, ja mu tego nie powiem, bo nie przyniesie mu to nic dobrego. Aczkolwiek czasem warto mieć świadomość, że bliska osoba może zrobić świństwo. W każdym razie ja będę zwracała baczniejszą uwagę na słowa i czyny teściowej i raczej nie będę uważała za prawdę wszystkiego, co mówi. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: A moze 20.12.08, 18:44 Czy to bedzie jakas zmiana w porownaniu do Twojego obecnego zachowania? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 21:00 Owszem. Przyjmę potencjalnie, że każde słowo teściowej może być kłamstwem. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A moze 20.12.08, 21:03 > Owszem. Przyjmę potencjalnie, że każde słowo teściowej może być > kłamstwem. Mozze sklamala w imię ratowania syna przed zwiazkiem z toba Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 21:31 Okłamała syna zanim mnie poznała, a nawet zanim jej syn poznał mnie.Poza tym najlepiej by zrobiła nie wtrącająśc się wogóle, tzn nie szukając synowi żony, wtedy nie musiałaby kłamać . Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A moze 20.12.08, 21:45 "A prawdę powiedziawszy, to jedyne , co usłyszałam, to to, że sam się sobie dziwi, że się spotykał z dwulicową kłamczuchą i ''starą dupą'', która myślała, że może go sobie owinąć wokół palca." kawal chama z twojego meza... nie bardzo rozumiem, po co ci to opowiadal? Moim zdaniem nie wiesz wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 22:00 Wiesz co, może nie owijał w bawełnę, ale powiedział to do mnie nie do niej. Moim zdaniem przynajmniej na pierwsze określenie sobie zasłużyła i to nawet mógł jej w oczy powiedzieć. Być może by mi tego nie powiedział, ale intrygowała jeszcze w czasie przygotowań do naszego ślubu, buntowała teściową przeciwko synowi, teściowa też nie była zbyt delikatna i omawiała pewne sprawy w mojej obecności, czyli informowała męża szczegółowo o odczuciach i nowościach z życia Krysi. A co miało to obchodzić mnie, przyszłą żonę. dlatego też mąż dość dokładnie poinformował mnie o wszystkim, co dotyczyło tego ''związku''. Nie miał powodów, aby coś przede mną ukrywał. Zresztą w takim przypadku poinformowałaby mnie z radością teściowa, bo tamta chętnie jej się ze wszystkiego zwierzała. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A moze 20.12.08, 22:07 > Wiesz co, może nie owijał w bawełnę, ale powiedział to do mnie nie > do niej. Nie wazne- czy do niej, czy do ciebie, Twoj maz nie jest dżentelmenem, delikatnie mowiac. >buntowała teściową przeciwko synowi, tesciowa ci powiedziala, ze jest buntowana? teściowa też nie > była zbyt delikatna i omawiała pewne sprawy w mojej obecności, czyli > informowała męża szczegółowo o odczuciach i nowościach z życia > Krysi. nie akceptowala cię/ nie akceptuje- tu jest problem Odpowiedz Link Zgłoś
marina2 Re: A moze 20.12.08, 22:19 o losie .no męczysz węża dramatycznie.fakty : skłamała,postąpiła źle ,ale czy jest złym człowiekiem? oczekujesz ,że grad kamieni się na nią posypie? popełniła błąd ,ale szczęśliwie koniec świata nie nastąpił.widać Twój Mąż ma dobrego Anioła Stróża życie potoczyło się dobrze. na tym forum pojawia się mnóstwo wątków o teściowych mających wiele za uszami,ale Twoje wypowiedzi w moim odczuciu są jakieś takie wysycone niedobrymi emocjami.potrafisz wybaczać? zagryziesz się .za chwilę Wigilia i seria spotkań rodzinnych .nie podkręcaj się już.pomyśl o przebaczeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 22:36 Nie czuję wobec teściowej nienawiści. Nie jest dobrym człowiekiem, ale zaskoczyła mnie jednak tym, że byłaby w stanie skrzywdzić własne dziecko. W czasie świąt raczej się nie spotkamy, nie z mojej winy,zaprosiłam ją, ale nie skorzysta. To nie miał być wątek o relacji teściowa- synowa, ale matka - syn. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A moze 20.12.08, 22:40 W czasie świąt raczej się nie spotkamy, nie z mojej > winy,zaprosiłam ją, ale nie skorzysta. moze ten watek przeczytala ? Zartuje...pewne rzeczy sie czuje- w szczegolnosci nieszczere gesty. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 22:51 Jakoś przez wiele lat korzystała z moich zaproszeń, gdyż starszy syn twierdził,że święta spędza z rodziną, a rodzina to dla niego tylko żona i dzieci. Od dnia ślubu była zapraszana do nas na wszelkie uroczystości, bo nie wyobrażałam sobie, aby matka mego męża spędzila Wigilię sama w domu. Ostatnio starszy syn zmienił przyzwyczajenia i matkę zaprasza. Nagle pojęcie rodziny mu się rozszerzyło. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A moze 20.12.08, 23:00 starszy syn > twierdził,że święta spędza z rodziną, a rodzina to dla niego tylko > żona i dzieci. niemozliwe, ze taki ideal- jak twoj maz- wywodzi sie z takiej rodziny...tesciowa- zly czlowiek, brat meza- jeszcze gorszy, dla ktorego matka to nie rodzina. Akt wymienienia Cie na nowszy model, jest kwestia czasu... Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 23:12 Wyobraź sobie, że brat męża ma charakter dokładnie taki, jak jego matka. Natomiast mój mąż miał też ojca, naprawdę świetnego człowieka, który niestety już nie żyje. On głównie zajmował się wychowaniem mojego męża , bo teściowa faworyzowała starszego syna. A może jeszcze Cię zdziwię - szwagier tworzy ze swoją żoną od 27 lat szczęśliwe małżeństwo i jest bardzo troskliwym ojcem. Teściowa przez te wszystkie lata nie miała do starszego syna absolutnie żadnych pretensji, że nie zaprasza jej na święta. Nie zapraszał jej , bo nie akceptoweała jego żony. Na razie nie zanosi się, aby mąż wymienił mnie na nowszy model, jest z natury monogamistą, poza tym uwielbia mnie i dzieci. Jesteś wróżką, że snujesz takie scenariusze? Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A moze 20.12.08, 23:16 Jesteś > wróżką, że snujesz takie scenariusze? to apropos tej "starej dupy" Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 23:29 Wiesz co, to nie chodziło tylko o wiek, ale raczej o zachowanie. Poza tym ona była starsza od męża i to było widać, a ja jednak jestem 11 lat młodsza. Mogę być starą dupą dla młodego chłopaka, ale nie dla męża, który dobiega 50-tki. Łączy nas po tych kilkunastu latach bardzo wiele i nie sądzę, żeby chciał to zepsuć. Zresztą traktuje mnie jak najważniejszą kobietę na świecie i nie sądzę, żeby mu tak nagle przeszło. Zresztą na co poleciałabuy teraz dużo młodsza kobieta. Na dość atrakcyjnego człowieka ,ale jednak przed 50 - tką, do tego z dwójką dzieci, które są niemalże celem jego życia? Najgorszym zmartwieniem byłoby w naszym związku wygaśnięcie uczucia. Ale na to jak na razie się nie zanosi. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A moze 20.12.08, 23:34 > Poza tym ona była starsza od męża i to było widać, on tego nie widzial, skoro uwierzyl, ze jest praktycznie jego rowiesnica Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 23:41 Widział, że wygląda starzej, ale przecież ludzie różnie się starzeją, sam wygląd nie stanowił dla niego jeszcze decydującego argumentu na ''nie'', ale też przesadnie się w związek nie angażował. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A moze 20.12.08, 23:47 sam wygląd nie stanowił dla niego jeszcze decydującego > argumentu na ''nie'' czyli "stara dupa" to jego okreslenie wzgledem kobiet kolo 40stki ? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 21.12.08, 12:16 Nie, stara dupa to dla niego określenie tej konkretnej kobiety, która mimo dojrzałego wieku nie potrafiła się zachować z godnością. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: A moze 21.12.08, 10:18 Opisujesz ich zwiazek jakbys pisala o swoim. Coz za dokladna wiedza o uczuciach, intencjach, przezyciach. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 21.12.08, 12:18 No cóż, zostałam dość dokładnie poinformowana, co nie miałoby miejsca, gdyby ta pani zachowała się z godnością , a teściowa odpuściła. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A moze 20.12.08, 23:37 a ja jednak > jestem 11 lat młodsza to żadna polisa...a najlepszy afrodyzjak to wladza i pieniadze, to tak apropos tego : "Zresztą na co poleciałabuy teraz dużo młodsza kobieta. Na dość atrakcyjnego człowieka ,ale jednak przed 50 - tką" Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 21.12.08, 12:22 Ja nie jestem tylko dodatkiem do kasy i władzy, ale też jej posiadaczką i to w większej części , niż mąż. Musiałby się najpierw odkochać we mnie, zakochać w innej no i zniszczyć dzieciom rodzinę. Uwielbianym dzieciom. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: A moze 21.12.08, 19:22 Naiwna jestes, azile.oli. Jak sie facet zakocha, to - jak to pisala Chemielewska - 'coz znacza dzieci wobec ukochanej kobiety?'. A zreszta, czy musi niszczyc rodzine? Moze wda sie w romans z sekretarka o ktorym zapewniam Cie, nigdy sie nie dowiesz. Zakochanie w Tobie nie ma tu nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 21.12.08, 19:55 Bardzo lubię Chmielewską i zazwyczaj zgadzam się z nią w poglądach na tematy damsko - męskie, mój mąz nie jest ideałem, ale dzieci są dla niego w życiu najważniejsze, wszystko, co robi, robi z myślą o nich. Nie przypuszczam, żeby poświęcił miłość córki dla jakiegokolwiek zauroczenia, bo wiem, że młoda by mu tego nigdy nie wybaczyła. Pewnie, że może wdać się w romans, ale taka sprawa też może wyjść na jaw, choćby nie wiem jak się starał, a wtedy rozbije rodzinę. Poza tym nie ma sekretarki, ma księgowa, z której strony raczej nic mi nie grozi (starsza, zamężna babka), na wszelkich imprezach oficjalnych towarzyszę mu ja, tak było od zawsze. Nie czuję się zagrożona, bo nie mam do tego powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 22:29 Teściowa mi nie powiedziała, że jest buntowana, ale powiedział mi to mąż (wtedy przyszły). Teściowa nie akceptowała mnie, ale z faktami pogodzić się musiała, a nawet traktować mnie, jak pełnoprawnego członka rodziny, stosunki między nami nie były gorące, ale poprawne, korzystała z mojej pomocy, odwiedzałyśmy się. Problem widzę w tym, że teściowa okłamała syna zanim mnie poznał, więc nie ja byłam powodem. uważam, że nic jej nie tłumaczy. Mimo tego, że ostatnio stosunki między nami uległy pogorszeniu nigdy nie podejrzewałam jej o to, że była zdolna do perfidnego kłamstwa i spiskowania z obcą osobą przeciw własnemu dziecku. Akceptacja teściowej nie jest mi teraz absolutnie do niczego potrzebna, może oczekiwałam jej zaraz po ślubie, bo byłam młoda, czułam się źle wiedząśc, że ktoś mnie nie lubi tylko dlatego, że istniję. Teraz mam w nosie uczucia teściowej względem mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A moze 20.12.08, 22:36 Akceptacja teściowej nie jest mi > teraz absolutnie do niczego potrzebna kogo ty chcesz oszukac? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 22:44 Nie chcę nikogo oszukać, obecnie jest mi potrzebna akceptacja ludzi, których kocham i którzy mnie kochają, a także tych, których szanuję, a oni szanują mnie. Powiedz mi, po co mi po tylu latach akceptacja kobiety, która mnie nie lubi. Czy będę mogła być pewna szczerości tych uczuć? A poza tym, mam teraz taki luz - nie jestem skazana na towarzystwo osoby, która mnie nie lubi. Lepsze to, niż udawanie. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A moze 20.12.08, 22:46 Powiedz mi, po co mi po tylu latach akceptacja > kobiety, która mnie nie lubi. wlasnie o to chodzi- tobie nie jest obojetne, ze ona cie nie lubi Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 23:00 Po tylu latach jest mi to obojętne. Mało tego, przyzwyczaiłam się, nie musisz mi wierzyć, ale tak jest. Oczywiście, że chciałabym mieć dobrą i miłą teściową. Ale ona nie jest takim człowiekiem. Przez kilkanaście lat była skłócona z żoną starszego syna. Powiem Ci tak, wolę mieć dobrego, kochającego męża, niż dobra teściową. Mam koleżankę, której teściowa to szczere złoto, lubiły się autentycznie, niedawno teściowa zmarła, koleżanka bardzo to przeżyła. Ale jednocześnie mąż tej koleżanki odbiega od ideału, pije, awanturuje się, jest nieodpowiedzialny. Tyle jej przyszło z dobrej teściowej, że sobie czasem razem popłakały. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A moze 20.12.08, 23:03 > wolę mieć dobrego, kochającego męża, niż dobra teściową. Mam > koleżankę, której teściowa to szczere złoto, lubiły się > autentycznie, niedawno teściowa zmarła, koleżanka bardzo to > przeżyła. Ale jednocześnie mąż tej koleżanki odbiega od ideału, > pije, awanturuje się, jest nieodpowiedzialny. Tyle jej przyszło z > dobrej teściowej, że sobie czasem razem popłakały kolezanka wyszla za mąż dla tesciowej? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 23:16 Nie, ale ona zawiodła się na mężu, z którym żyje pod jednym dachem, a ja na teściowej, z którą mogę się spotykać lub nie. Nie z nią śpię, wychowuję dzieci, planuję przyszłość. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A moze 20.12.08, 23:19 maż i tesciowa to dwie zupelnie odrebne kwestie- wybór- co sie woli- dobrego meza, czy tez dobra tesciowa- jest absurdalny Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 20.12.08, 23:33 Tu się zgodzę. Zdarzają się i takie szczęśliwe sytuacje, że można mieć jedno i drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: A moze 21.12.08, 10:07 Nie rozumiem jak mozna brac za dobra monete takie slowa? Maz obrazajacy swoja eks. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 21.12.08, 12:33 Jeśli ta eks go okłamywała, snuła intrygi przeciwko nam, gdy byliśmy już razem, to jakoś nie miałam mu za złe, że się dosadnie o niej wypowiedział. Tak samo mógł powiedzieć o innej, równie upierdliwej osobie. Nie zdarzyło Ci się powiedzieć nigdy nic obraźliwego o osobie, która Ci bruździ do innej osoby, która też w sprawie uczestniczy i ponosi konsekwencje? Niby dlaczego miał ochraniać eks? Spotykali się krótko, widywali rzadko, bo mąż był za granicą, nie zdołali stworzyć trwalszego związku, więc w zasadzie jaka eks? Po prostu kobieta, którą chciała uszczęśliwić go mamusia. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: A moze 21.12.08, 12:39 > Spotykali się krótko, widywali rzadko, bo mąż był za granicą, nie > zdołali stworzyć trwalszego związku, więc w zasadzie jaka eks? Weź się zdecyduj na jedną wersję - bo raz piszesz, że tam w zasadzie związku nie było, a drugi, że powinna poinformować go o bezpłodności. Ja bym panu, z którym w trwałym związku nie jestem, nie wyskakiwała z takimi rewelacjami, bo to zbyt intymne sprawy. Na etapie nietrwałego związku dzieci się nie planuje. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 21.12.08, 12:56 Wersja jest taka, że jeżeli planowała wyjść za mąż za tego konkretnego człowieka, snuła konkretne plany z jego matką oraz współnie z nią uzgodniła, że o bezpłodności mu nie powiedzą, to już to źle o niej świadczy. Więc nawet gdyby związek trwał dłużej i pomyślnie się rozwijał, prawda i tak miała być zatajona. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: A moze 21.12.08, 13:03 Skąd pewność? Zatajenie prawdy o tak waznej sprawie to ewidentne świństwo, ale przecież NIE WIESZ, co by było, gdyby. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A moze 21.12.08, 13:11 Nie wiem, co by było gdyby mąż nie rozstał się wcześniej z tą panią, może wzięliby ślub, a mąż przez lata pozostawałby w niewiedzy, albo bomba wybuchłaby wcześniej...Nie wiem, co by zrobił, ale znając go te kilkanaście lat przypuszczam, że po odkryciu kłamstwa zdecydowałby się na unieważnienie małżeństwa, a pani nie chciałby już oglądać na oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazywac 20.12.08, 22:12 nie lubi mnie tesciowa- co moge z tym zrobic? odpowiedz brzmi- olać. Nie rozszarpywac ran sprzed lat- bo to juz zakrawa na jakis cyrk lub samoudręczanie. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 12:44 Nie wątek po przejrzeniu powinien być zatutułowany "Kosmici, a włąściwie kosmitki, są wśród nas". Czytam i szok. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 13:55 Problemem nie są moje układy z teściową. Wątek zaczął ewoluować w tak dziwnym kierunku, że aż się sama zdziwiłam. Aż zszokowało mnie, że można bronić biednej intrygantki, której nie udało się złapać chłopa, a nalatywać na żonę, że wogóle śmiała wejść na jej propfil na nk, odkryć poważne kłamstwo teściowej i założyć wątek o lojalności na linii matka - syn. Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 14:37 Po tym JAK piszesz odnoszę wrażenie, że po pierwsze: Może teściowa miała racje Po drugie: w miłości i na wojnie nie ma zasad Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 14:56 Po pierwsze - wytłumacz mi z czym teściowa miała rację Po drugie - Miłość bez zasad jest farsą, chciałabym też wiedzieć, jaką miłość miałaś na myśli (rodzicielską czy partnerską) Po trzecie - z pewnością nie czytałaś całego wątku, bo zrozumiałabyś, że często byłam prowokowana, najpierw odpowiadałam na te prowokacje z przykrością, potem już dostosowałam poziom do atakujących Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 16:13 Pieknie. Jaka Ty biedna jestes nawet tu. Z przykroscia odpowiadalas na prowokacje hehehe. No i musialas rownac w dol. Robisz z siebie ofiare. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 16:20 Najpierw odpoiadałam z przykrością, teraz - nawet mnie to bawi. Jestem ciekawa, co jeszcze można wymyślić i jakie intrygujące pytania zadać? Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 19:27 Oj tam, a Ty wciaz swoje. Tesciowa mogla pomysles tak: Ten moj Jozek dobry chlopak, ale taka z niego ciapa, dobrze by bylo, jakby sie ozenil. Inni chlopcy juz rodziny maja, a on nic i nic, coraz bardziej mnie to martwi. O, wiem, Mariolka to taka dobra dziewczyna - obrotna, zaradna, ladna ... starsza troche od niego i podobno dzieci miec nie moze, ale jak juz sie z nia oswoi i pokocha, to i wiek mu przeszkadzac nie bedzie, a dzieci - kto wie, moze i Bog jednak da? Kto tam wie, jakie sa boskie wyroki. Postaram sie, zeby sie nia zainteresowal, bo martwie sie o niego, martwie ... chlopak zdrowy, a dziewczyny nie ma, pomoc mu trzeba- a kto ma pomoc, jak nie matka? Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 19:49 bo martwie sie o niego, martwie ... chlopak > zdrowy, a dziewczyny nie ma, pomoc mu trzeba a juz sąsiadki mówiły, ze dyć może to gej ? <lol> Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 20:09 Sąsiadki też próbowały podsuwać mężowi swoje siostrzenice i kuzynki - teściowa zniechęcała je na wstępie swoją postawą, forsowała zdecydowanie tylko tę jedną kandydaturę. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 20:12 >Sąsiadki też próbowały podsuwać mężowi swoje siostrzenice i >kuzynki no tak...chcialy sprawdzic, czy aby nie tęczowy... Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 20:16 Nie sądzę, po prostu był całkiem niezłą partią, przystojny, z kasą , własną firmą, spokojny, niepijący.. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 20:29 > Nie sądzę, po prostu był całkiem niezłą partią, przystojny, z kasą , > własną firmą, spokojny, niepijący.. jeszcze jest takie cos- zazwyczaj-nikt, kogo cos nie pili i o ile jest przy zdrowych zmyslach, nie hajta się po 3 miesiacach znajomosci- jakies bzdety o wielkiej milosci mozna miedzy bajki wlozyc. Mysle, ze te sasiadki, kuzynki daly mi niezle w kosc- ciagle gledzenie ozeznsie Jozek- ozen- no stad ten slub po tak krotkim czasie. w sumie jego matka tez mogla miec tego dosc- dlatego swatala go z ta kobietą. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 20:56 Najmniej te zabiegi były uciążliwe dla mojego męża, ponieważ większość czasu spędzał za granicą i brał też pod uwagę opcję pozostania tam na stałe. Wyobraź sobie, że mąż oświadczył mi się po 10 dniach znajomości i jesteśmy szczęśliwym małżeństwem już od kilkunastu lat. Przypuszczam, że gdyby chciał się tylko pozbyć zabiegów mamusi dawno bylibyśmy po rozwodzie. Oczywiście wielka miłość też nie gwarantuje trwałości związku, ale nam się najwyraźniej udało. Czułam się kochana, byłam adorowana, nie sądzę, żeby mąż przez kilkanaście lat odgrywał wielkie uczucie. Nie wiem nawet, czy udawałoby mu się grać zakochanego przez te 3 miesiące do ślubu. A po ślubie było nam jeszcze lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma1970 Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 21:02 Azile, jesteś jedyna w swoim rodzaju! Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 22:12 Wyobraź sobie, że mąż oświadczył mi się po > 10 dniach znajomości naprawde? zerwalabym natychmiast z takim... Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 22:17 > naprawde? zerwalabym natychmiast z takim... zachowanie desperata, (takich zawsze unikalam...) byc moze mamusia tez desperatka- wszak niedaleko pada jablko od jabloni- jezeli chodzi o sklonnosci, dlatego synka chciala wkrecic w to malzenstwo? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 22:35 Mój mąż był zawsze daleki od wszelkich desperackich kroków. Zdesperowana to może być stara panna, a nie samodzielny, ustawiony życiowo facet. Mamusia też nie desperatka, raczej typ człowieka apodyktycznego, działającego z rozmysłem i przebiegłością. Po prostu facet widocznie uznał, że trafił na kobietę, która spełnia wszelkie jego oczekiwania i chce z nią spędzić resztę życia. Zapewniam Cię, że chętnych kandydatek miał sporo, ale zwiąśzki szybko się kończyły. Nie ujawniał ich przed mamusią, bo nie uznawał za stosowne spowiadać jej się z przebrzmiałych spraw. Dlatego pewnie uznała za stosowne go wyswatać, zwłaszcza jak znalazła kandydatkę podobną z charakteru do niej samej. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Po co ten wątek, jezeli ty wiesz wszystko 21.12.08, 22:39 najlepiej? > Mój mąż był zawsze daleki od wszelkich desperackich kroków. > Zdesperowana to może być stara panna, a nie samodzielny, ustawiony > życiowo facet. Mamusia też nie desperatka, raczej typ człowieka > apodyktycznego czy aby tesciowej nie przypisujesz swoich wlanych cech charakteru? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Po co ten wątek, jezeli ty wiesz wszystko 21.12.08, 22:41 Nie wiem wszystkiego najlepiej, np nie wiem, czemu teściowa chciała skrzywdzić syna. Apodyktyczna nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Po co ten wątek, jezeli ty wiesz wszystko 21.12.08, 22:43 > Nie wiem wszystkiego najlepiej, np nie wiem, czemu teściowa chciała > skrzywdzić syna. Apodyktyczna nie jestem. moim zdaniem nie chciala- uwazala tylko, ze zeniac sie z toba popelnia blad Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Po co ten wątek, jezeli ty wiesz wszystko 21.12.08, 22:48 Ja miałam na myśli, że chciała go skrzywdzić, swatając z tamtą kobietą. 33-latka moim zdaniem nie trzeba chronić, warto tylko go nie okłamywać. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Po co ten wątek, jezeli ty wiesz wszystko 21.12.08, 22:50 > Ja miałam na myśli, że chciała go skrzywdzić, swatając z tamtą > kobietą od razu krzywdzic...moze miala cechy, ktorych ci brakuje- swietnie robila fellatio Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Po co ten wątek, jezeli ty wiesz wszystko 21.12.08, 23:00 Widocznie te cechy były istotne dla teściowej. Ja pewnie miałam inne zalety, której tamtej brakowało, a które mój mąż docenił. W końcu są takie zalety, których teściowa nie jest w stanie docenić. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Po co ten wątek, jezeli ty wiesz wszystko 22.12.08, 13:54 Azile.oli, alez nie wiem, jakim cudem do Ciebie nie dociera, ze przesadzasz. Opowiesc o tym, jak to matka swatala synowi/obecnemu mezowi jakas tam panne moze byc najwyzej rodzinna anegdotka, a nie przyczyna wielkich rozwazan o moralnosci. Najwyrazniej matka sadzila, ze panna owa nadaje sie na zone lepiej niz Ty. I tyle, taka miala opinie - a ze syn mial inna, to i sam wybral i juz. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Po co ten wątek, jezeli ty wiesz wszystko 22.12.08, 14:44 To, że swatała, to rzeczywiście mogłaby być anegdota. To , że okłamywała w ważnych kwestiach chyba trochę z moralnością ma wspólnego. Opinie teściowa mogła sobie mieć jakie chciała, ale kłamać nie powinna. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 22:23 A niby dlaczego? Nie znaliśmy się osobiście, ale sporo o sobie wiedzieliśmy, jego brat był sąsiadem siostry mojej mamy. Można więc powiedzieć, że mijaliśmy się przez wiele lat, aż w końcu los nas połączył. Nie wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? Ja też kiedyś nie wierzyłam... Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 22:33 Nie wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? Ja też > kiedyś nie wierzyłam... co ma piernik do wiatraka? chyba, ze on ci po 10 dniach powiedzial, ze cie kocha- a ty nam napisalas, ze sie oswiadczyl. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 22:38 Jednego dnia powiedział, że mnie kocha, a następnego zabrał na wycieczkę w góry, gdzie w romantycznej scenerii mi się oświadczył.Wyznając mi uczucie dał mi do zrozumienia, że chce ze mną poważnie porozmawiać. Spodziewałam się oświadczyn. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 22:41 Wyznając mi uczucie dał mi do zrozumienia, że chce ze mną > poważnie porozmawiać. Spodziewałam się oświadczyn. jeszcze zapomnailas o stadzie wypuszczonych bialych gołąbków, ktore unosily w przestworzach szarfe z waszymi imionami, namalowanymi zlotymi zgloskami.. ehh, rotfl- ja o niebie- ty o chlebie Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 22:44 Nie było gołąbków, za to mróz - 20 stopni, ale do tego piękne słońce, śnieg. Fakt, po tej wycieczce byliśmy oboje chorzy, ale dziś wspominamy to z sentymentem. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 22:49 za to mróz - 20 stopni, ale do tego piękne > słońce, śnieg. Fakt, po tej wycieczce byliśmy oboje chorzy, ale dziś > wspominamy to z sentymentem. nawet nie było pługów sieznych malujacych na sniegu serca z waszymi imionami? Chyba jednak to byl akt desperacji...<lol> Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 22:57 Nie zwracaliśmy uwagi na pługi śnieżne. Myśl sobie co chcesz, w akcie desperacji trudno się zachowywać naturalnie, jakby był taki zdesperowany mógłby się dawno ożenić z inna dziewczyną i to bez wiedzy teściowej, postawić ją przed faktem dokonanym i mieć święty spokój. Widocznie jednak czymś się różniłam od znanych mu dotychczas dziewczyn. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 23:02 Widocznie jednak czymś się różniłam od znanych mu dotychczas > dziewczyn. to bylo ich wiecej? Nie obrzydzal Cie taki zuzyty?? Wiem, wiem- to nie mydlo... Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 23:08 Ja nie mówię, że łączyły go z nimi jakieś bliskie związki, ale mógł sobie którąś wybrać, pojąć za żonę, uwolnić się od mamusi. To, że miał znajome stanu wolnego nie znaczy, że utrzymywał z nimi stosunki intymne. Miał wybór, a że nie skorzystał...Widocznie nie widział w nich odpowiedniej kandydatki na żonę. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 21.12.08, 20:04 Taka wersja mogła być prawdopodobna. Co do posiadania dzieci - teściowa nie mogła mieć nawet nadziei, że Bóg pobłogosławi. Dlatego powinna synowi o tym powiedzieć i o prawdziwym wieku też. Kiedy syn oświadczył matce, że już znalazł sobie kandydatkę na żonę, powinna była odpuścić,starokawalerstwo mu już nie groziło, tymczasem wraz ze swoją kandydatką umilały nam życie. I chociażby nie wiem co wymyślała to nie było przyczyny, dla której miałabym się okazać nieodpowiednią kandydatką na żonę jej syna. Nie miała przeciwko mnie żadnych racjonalnych argumentów. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Odnoszę wrazenie- ze watek powinien sie nazyw 22.12.08, 13:55 No ale najwidoczniej uwazala, ze lepsza taka, niz zadna. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Tak swoja drogą.. 21.12.08, 22:51 .. to nie wiem, czy podziwiać, czy się dziwić, że chciało wam się tyle naprodukować w tak durnym temacie.. nakarmiłyście trolla, aż miło Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Tak swoja drogą.. 21.12.08, 22:55 > .. to nie wiem, czy podziwiać, czy się dziwić, że chciało wam się tyle > naprodukować w tak durnym temacie.. nakarmiłyście trolla, aż miło od poczatku mam ubaw, czytajac ten watek- do tego stopnia, ze postanowilam sie wlaczyc...trollik nie trollik- ale plodny Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Tak swoja drogą.. 21.12.08, 23:03 Muszę wam powiedzieć, że mnie też ten temat bawi, a raczej to, w co się przeobraził. Ale wszystko to, co napisałam jest prawdą, choć zakładając wątek nawet mi taki schemat nie przyszedł do głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Tak swoja drogą.. 22.12.08, 10:50 Wczoraj ciekawostka - wizyta u teściowej, ta wylatuje do męża z tekstem , że Krysia się o niego pytała. Mąż nic. Teściowa powtarza komunikat, bo może nie usłyszał? No to mąż :''I co mamusia powiedziała?" "No, że dobrze, dzieci masz duże , firmę prowadzisz". Mąż cisza. Na to teściowa, że tamta spotkać się chciała, pogadać. mĄż kazał jej przekazać , że: nie ma ochoty, czasu, nie widzi w tym celu, nie ma czego wspominać, do kawiarni woli iść z żoną. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Tak swoja drogą.. 22.12.08, 13:56 Wniosek: tesciowa Cie nie lubi; uwaza, ze Krysia bylaby dla Twojego meza lepsza zona niz Ty; wciaz ma nadzieje, ze maz pojdzie po rozum do glowy i moze sie z nia zwiaze Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Tak swoja drogą.. 22.12.08, 14:50 Wniosek : teściowa jest złą matką, bo chce rozbić szczęśliwe małżeństwo syna z kobietą, którą sam wybrał, jest też niedobrą babką, bo nie bierze pod uwagę uczuć wnuków, jest bezkrytyczna, bo myśli, że 50- letni facet da się nabrać na jej podchody. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Tak swoja drogą.. 22.12.08, 14:56 Skoro już doszłaś do tych wniosków to napisz koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Tak swoja drogą.. 22.12.08, 15:36 > teściowa jest złą matką, bo chce rozbić szczęśliwe małżeństwo syna z > kobietą, którą sam wybrał a ty czzujesz się chyba zagrozona w swoim zwiazku- inaczej by nie bylo tego watku. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Tak swoja drogą.. 22.12.08, 15:51 Przeczytaj mój pierwszy post. Będziesz wiedziała, czy pojawiają się tam jakieś słowa, świadczące o poczuciu zagrożenia, więc z całą pewnością nie dlatego pojawił się wątek, zwłaszcza, że nie czuję się zagrożona. To o teściowej to była odpowiedź na przypuszczenia którejś z forumek, czego chce teściowa. Ja nie wiem, czy tego chce, ale jeśli tak, to jest złą matką, co przekłada się nijak na moje poczucie zagrożenia. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Tak swoja drogą.. 22.12.08, 15:55 To o co chodzi.Tworzycie szczęśliwą rodzinę,macie wspaniałe dzieci,0 problemów materialnych,mąż świata za tobą nie widzi,nawet własnej matki.Czyż może być lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Tak swoja drogą.. 22.12.08, 16:40 Pomijając Twój sarkazm, to chodziło mi tylko o to , że bardzo bliska osoba okłamała mojego męża w bardzo ważnej sprawie i wyszło to dopiero po wielu latach, nie mam żadnej gwarancji, że ta osoba w ważnych sprawach nie kłamała też przez te wszystkie lata, nie mam gwarancji czy dalej nie zmienia świata na swoją modłę, czym może wyrządzić krzywdę bliskim mi osobom. to miał być temat, czy matka miała prawo okłamać syna? Odpowiedź mogła brzmieć tak lub nie, a brzmiała, że chyba nie mam większych problemów, bo to było dawno. A wogóle jestem przewrażliwioną wariatką, która nie może mieć gorszego dnia i wiecznie chwali się zdolnymi dziećmi. No i doszedł oczywiście zarzut, że nie miałam prawa wejść na profil tamtej kobiety, szkaluję ją i prześladuję. i jeszcze śmiem twierdzić, że staro wygląda na zdjęciu, a to przecież niemożliwe, a nawet jeśli, to powód do współczucia. I konkluzja płynąca z większości postów, że z nią mój mąż z pewnością byłby szczęśliwszy. Oto skrót z tych ponad 300 postów. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Tak swoja drogą.. 22.12.08, 19:05 Bez tego wątku nie byłaś pewna,że nikt nikogo nie powinien oszukiwać? No to już wiesz.Jesteś szczęśliwa to pilnuj tego. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Tak swoja drogą.. 22.12.08, 20:08 Oczywiście, że wiedziałam; tak, jak większość ludzi wie, że nie należy zdradzać partnera, bić dzieci, robić pijackich awantur, zakłócać sąsiadom spokoju, a jednak takie wątki powstają i nikt się nie czepia. Odpowiedz Link Zgłoś
jansen25 Kobieto, zajmij się wreszcie czymś pożytecznym! 22.12.08, 18:27 Może coś przygotuj z okazji Świąt i nie produkuj się w tym śmiesznym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Kobieto, zajmij się wreszcie czymś pożyteczny 22.12.08, 20:13 Zajmuję się czymś bardzo pożytecznym Zebrałam materiał do ciekawej pracy socjologicznej, a że na własnym przykładzie i mi się przy okazji oberwało to wnioski tym cenniejsze. Przygotowaniami do świąt zajmuje się gosposia, a ja tylko doglądam; dzieci ubierają choinkę, a wątek wcale nie jest śmieszny, jest nawet dość ciekawy psychologicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Kobieto, zajmij się wreszcie czymś pożyteczny 22.12.08, 20:50 Przygotowaniami do świąt > zajmuje się gosposia, a ja tylko doglądam; No cóż...rozumiem, czego się boisz. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Kobieto, zajmij się wreszcie czymś pożyteczny 22.12.08, 21:03 Oświeć mnie, bo się nie boję , ale może powinnam, ale prosze, napisz czego... Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Kobieto, zajmij się wreszcie czymś pożyteczny 22.12.08, 21:09 > Oświeć mnie, bo się nie boję , ale może powinnam, ale prosze, napisz > czego... te twoje watki- albo lamentujesz, ze ktos nie zauwazyl twojej fryzury na wywiadowce albo serwujesz jakies odgrzewane kotlety- do ktorych dorabiasz ideologie- jawisz sie jako kobieta na granicy zalamania nerwowego...na pewno nie jako spelniona w malzenstwie...niewazne co napiszesz, i tak to brzmi nieszczerze. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Kobieto, zajmij się wreszcie czymś pożyteczny 22.12.08, 21:18 Dodaj jeszcze, że się chwalę dziećmi i udanym małżeństwem, a na pewno wyłoni się obraz kobiety nieszczęśliwej. Nikt Ci nie każe wierzyć w to, co napiszę, ale może właśnie to, że czasem się pożalę z błahego powodu oznacza, że jestem zwyczajnym człowiekiem. Daruj sobie te odgrzewane kotlety, to, że coś stało się kilkanaście lat temu , a było złe wcale nie staje się dobre przez upływ czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Kobieto, zajmij się wreszcie czymś pożyteczny 22.12.08, 21:27 że się chwalę dziećmi i udanym małżeństwem, a na > pewno wyłoni się obraz kobiety nieszczęśliwej. napisalam tylko, ze czytajac ciebie odczuwa się dysonans hmmm- poznawczy. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Kobieto, zajmij się wreszcie czymś pożyteczny 23.12.08, 10:25 Jakem socjolozka, materiału na pracę socjologiczną tu nie widzę. Psychologiczną prędzej. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Kobieto, zajmij się wreszcie czymś pożyteczny 23.12.08, 10:40 Zależy, z jakiej strony spojrzeć. Bo w zasadzie pod co podciągnąć zakładanie z góry , że ktoś pisze nieprawdę ? Ppod socjologię, czy pod psychologię? Z samych wypowiedzi na forum nie stworzysz portretu psychologicznego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Kobieto, zajmij się wreszcie czymś pożyteczny 23.12.08, 11:25 Bo w zasadzie pod co podciągnąć > zakładanie z góry , że ktoś pisze nieprawdę ? Ppod socjologię, czy > pod psychologię? Nie z góry, tylko na podstawie Twoich postów...i nie chodzi tu o tworzenie portretu psychologicznego, ale o jego wycinek. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 azalio 23.12.08, 11:30 > Nie z góry, tylko na podstawie Twoich postów... chodzi o to, że one nie wygrywają ze sobą harmonijnego dźwieku...rozumiesz? ty bardzo chcesz za kogoś uchodzic- ale ja tego nie kupuję. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: azalio 23.12.08, 12:44 Ależ ja naprawdę nie chcę wychodzić na nikogo, kim nie jestem. A spójność...Wiesz, natura ludzka jest skomplikowana. Starałam się ujawniać tylko fragment rzeczywistości, niezbędny dla tematu, ale wobec pewnych zarzutów ujawniałam też rzeczy, o których pierwotnie wcale nie miałam zamiaru pisać. A Ty wcale nie musisz mi wierzyć, masz takie prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: Kobieto, zajmij się wreszcie czymś pożyteczny 23.12.08, 11:32 Jak ty Azalia jestes socjologiem to znaczy, że na UW wykładają jakies brednie nie socjologię Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Kobieto, zajmij się wreszcie czymś pożyteczny 23.12.08, 12:38 Ależ ja absolutnie nie jestem socjologiem. To napisała inna forumka. Akurat z tego wątku można jednak wyciągnąć wnioski socjologiczne, nie potrzeba być fachowcem. Ale fakt, faktem, więcej wsp[ólnego miałam z psychologią. Na UW nigdy nie studiowałam . Wybrałam raczej inny uniwersytet. Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: Kobieto, zajmij się wreszcie czymś pożyteczny 22.12.08, 20:59 > Może coś przygotuj z okazji Świąt i nie produkuj się w tym śmiesznym > wątku. ten watek- to bardzo powazny problem- a ty to trywializujesz.. Odpowiedz Link Zgłoś
dz_iedzic11 To jest bezapelacyjnie wątek DEKADY 28.02.15, 19:56 dzieki tym, które go zalinkowały, poprawiłyście mi humor... Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: To jest bezapelacyjnie wątek DEKADY 28.02.15, 20:05 Dlaczego dekady? Oplaca sie czytac w ogole komentarze, bo mnie juz post wprowadzajacy w "intryge" zmeczyl... Odpowiedz Link Zgłoś
dz_iedzic11 Re: To jest bezapelacyjnie wątek DEKADY 28.02.15, 20:10 ego dekady?Bo "problem" rozstrzasany przez autorkę jest tak poważny, że niemożliwe, że mogła zrobić to dorosła osoba. Czy warto czytać? Ja się uśmiałam setnie zwłaszcza z komentarzy gryzeldy, uwielbiam jej cięte pióro. Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki Re: To jest bezapelacyjnie wątek DEKADY 28.02.15, 21:14 Watek jest z poprzedniej dekady, tytuly zostaly juz dawno rozdane. Wyciagniecie starocia nie uczyni go nowym. A tak w ogole, kawal tego, no.. trolla jestes. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: To jest bezapelacyjnie wątek DEKADY 28.02.15, 20:09 czym? nabijaniem się z kogoś? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: To jest bezapelacyjnie wątek DEKADY 28.02.15, 20:18 dz_iedzic11 napisała: > poprawiłyście mi humor... Pewnie - za wywleczenie wątku sprzed lat wylacznie po to, by dokopać autorce, nalezy ci sie tytuł chama dekady. Brawo. Odpowiedz Link Zgłoś
mandolinka.bramborova Re: Oszustwo własnego syna... 28.02.15, 20:50 Czekaj czekaj. Twój mąż ożenił się z tobą, gdy miał 33 lata, więc gdy spotykał się z nią, miał 32-33 lata. Ona była o 5 lat starsza, więc miała 37-38 lat. Ty masz teraz mniej, niż ona wtedy. Czyli masz 36-37 lat. I już wydajesz córkę za mąż? (Chodzi mi o wątki o teściach twojej córki, weselu itp.) Ty tak młodo urodziłaś, czy córka tak szybko chce się zawinąć z gniazda? Czy może zapomniałaś się przelogować? Odpowiedz Link Zgłoś
mandolinka.bramborova Re: Oszustwo własnego syna... 28.02.15, 20:52 uuuups, sorry, nie zauważyłam, że to wątek sprzed 7 lat i już myślałam, że zdemaskowałam trolla Nikt nie archiwizuje takich staroci? Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: Oszustwo własnego syna... 28.02.15, 21:05 Jakis czas temu "odarchiwizowali" wszystko Mozna sie znou wpisywac. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Oszustwo własnego syna... 28.02.15, 21:44 Ups, też się nabrałam. Muszę uważnie patrzeć na daty Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki Re: Oszustwo własnego syna... 28.02.15, 21:56 Nie wiem, jak czesto bywasz, nabieraja sie panie piszace czesto, podejrzewaja, ze watek rozrosl sie na 400 postow w czasie ich 3-godzinnej nieobecnosci? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Oszustwo własnego syna... 28.02.15, 21:42 Za długi wątek, żeby czytać cały, więc może autorka lub ktoś inny mi odpowie albo zalinkuje post z odpowiedzią Czemu jakaś dawno nieaktualna sprawa sprzed 20 lat nagle wybiła i wzbudziła takie emocje? Odpowiedz Link Zgłoś
buuenos Re: Oszustwo własnego syna... 28.02.15, 22:28 O rany tez dopiero zakumalam,ze watek sprzed lat Ale skoro poswiecilam czas to streszcze. Dawno, dawno temu zyl sobie mlody ksiaze, piekny, bogaty i prawy. Niestety mial zla matke i ciotke wiedzme, ktore to za jego plecami powziely spisek, zeby wyswatac go ze stara raszpla, z pypciem na nosie,ale mila sercu zlej matki.Ksiaze spotykal sie z raszpla, ale pewnego dnia male, niewinne klamstewko raszpluni ( niezaplacony mandat za przejscie na czerwonym? nie wiadomo) polozylo cien na zaufaniu do przyszlej wybranki.Postanowil ksiaze, miast sie oswiadczac, dac jasny przekaz swiatu o statusie zwiazku,, to skomplikowane". Zla matka ze ,,skaplikowana" knuly a ksiaze w miedzyczasie poznal mloda Bogine Piekna i Plodnosci.Byl slub,chrzciny,bale i przyjecia. AZ po latach okazalo sie ,ze raszpla nie dosc,ze stara to i bezplodna! I brzydka jak noc a pypec na nosie jest wielkosci ego Bogini.Nawet dziatwa ksiazeco-boginiowa chichra po katach,ze takie szpetadlo mialo zamiary na ojca-ksiecia. Bogini Z ksieciem zyja dlugo i szczesliwie (bogini wciaz mloda,w przeciwienstwie do raszpli) i jedynym zmartwieniem bogini jest fakt,ze jak sobie pomysli,ze gdyby nie ona to ksiaze pojalby za zone raszple i bylby tak nieszczesliwy, to plakac jej sie chce Odpowiedz Link Zgłoś
buuenos Streszczenie 28.02.15, 22:38 buuenos napisała: > O rany tez dopiero zakumalam,ze watek sprzed lat Ale skoro poswiecilam czas > to streszcze. > Dawno, dawno temu zyl sobie mlody ksiaze, piekny, bogaty i prawy. Niestety mial > zla matke i ciotke wiedzme, ktore to za jego plecami powziely spisek, zeby wys > watac go ze stara raszpla, z pypciem na nosie,ale mila sercu zlej matki.Ksiaze > spotykal sie z raszpla, ale pewnego dnia male, niewinne klamstewko raszpluni ( > niezaplacony mandat za przejscie na czerwonym? nie wiadomo) polozylo cien na za > ufaniu do przyszlej wybranki.Postanowil ksiaze, miast sie oswiadczac, dac jasny > przekaz swiatu o statusie zwiazku,, to skomplikowane". Zla matka ze ,,skapliko > wana" knuly a ksiaze w miedzyczasie poznal mloda Bogine Piekna i Plodnosci.Byl > slub,chrzciny,bale i przyjecia. AZ po latach okazalo sie ,ze raszpla nie dosc,z > e stara to i bezplodna! I brzydka jak noc a pypec na nosie jest wielkosci ego B > ogini.Nawet dziatwa ksiazeco-boginiowa chichra po katach,ze takie szpetadlo mia > lo zamiary na ojca-ksiecia. > Bogini Z ksieciem zyja dlugo i szczesliwie (bogini wciaz mloda,w przeciwienstwi > e do raszpli) i jedynym zmartwieniem bogini jest fakt,ze jak sobie pomysli,ze g > dyby nie ona to ksiaze pojalby za zone raszple i bylby tak nieszczesliwy, to pl > akac jej sie chce Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Oszustwo własnego syna... 01.03.15, 01:55 azile wątek ślubny twojej córki był lepszy, ale mimo wszystko masz pecha kobieto: wredna teściowa, wredni przyszli teściowie córki...za dużo jak na jedną azile Odpowiedz Link Zgłoś
kira02 Re: Oszustwo własnego syna... 01.03.15, 08:34 Tytuł sugeruje, że to syn oszukiwał - tak na marginesie. Cyt. "no i może teściowej, bo miałaby synową bardziej zbliżoną do siebie wiekiem." Skoro starsza o 5 lat, to chyba jednak wiek miała bardziej zbliżony do Twojego męża, a nie do teściowej? No, chyba, że teściowa urodziła w wieku 10 lat ;P IMHO- intryga grubymi nićmi szyta, w sam raz do pośmiania się w gronie znajomych. Nie widzę powodu do oburzenia - tym bardziej, że Twój mąż chwilę później miał szczęście poznać Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś