"bo sie przyzwyczai"

01.01.09, 14:54
Tak mnie nurtuje, na podstawie licznych watkow o samodzielnym
zasypianiu dzieci, o wspolnym spaniu z niemowleciem, o karmieniu
piersia na zadanie i w ogole karmieniu piersia, skad te nieustajace
obawy mlodych rodzicow przed tym, ze dziecko "sie pzyzwyczai"?
Przyzwyczai do tego, co jest normalne w swiecie ssakow: ze mama jest
blisko , ze zaspokaja potrzeby fizyczne i psychiczne dziecka, ze
pozwala potomstwu dorosnac do samodzielnosci?
A dzieci kochane bezwarunkowo, czesto przytulane, o zaspokojonych
potrzebach rozwijaja sie lepiej, niz dzieci, od ktorych brutalnie
wymaga sie samodzielnosci od wczesnego niemowlectwa (vide: choroba
sieroca).
Co z tego, ze dziecko sie przyzwyczai do bliskosci rodzica? Do
spania przy piersi? Jak sie przyzwyczai, to i kiedys sie odzwyczai.
W swoim czasie i w swoim tempie.
Poneiwaz los poskapil mi elokwencji pozwole sie podeprzec postem
joli_ep na podobny temat (poelcam uwadze):
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=88547512&a=89172186
    • lola211 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:02
      Ludziom sie chyba dzieci z psami pomyliły- w przypdku tych zwierzat
      faktycznie trzeba bardzo uwazac, bo szybko lapia okreslone nawyki i
      trzeba ciezkiej pracy, by je odzwyczaic.
      Zgadzam sie z Toba- nie kapuje tych rodzicielskich obaw.
      • joanna35 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 23:21
        Zawsze kiedy słyszę gadkę o tym nieszczęsnym przyzwyczajeniu mam
        dziwne wrażenie, że nie tyle o dziecko i jego przyzwyczajenie do
        dobrego(tylko do czego innego ma się przyzwyczajać?) tu chodzi, co o
        mamusię, tatusia i ich czas wolny, który trzeba by przeznaczyć na
        towarzyszenie dziecięciu zanim zaśnie. Kwestia , chyba, priorytetów.
        Dla mnie chwile przed snem są najlepszymi chwilami spędzanymi z
        moimi synami - na rozmowie, czytaniu. Wtedy jest spokój, czas płynie
        jakby wolniej, łatwiej o szczerość, otwartość i...wyrozumiałość.
        • bri Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 23:27
          I tak synków usypiasz tak długo, jak sobie tego życzą? Pytam, bo ja
          też uwielbiam ten czas, ale ze względów praktycznych nie może on
          trwać zbyt długo, bo inaczej córka nie wstanie rano do przedszkola.
          A ona tak już ma, że baaardzo rzadko usypia w połowie bajeczki.
          Dopóki ma stymulację w jakiejkolwiek postaci, nie uśnie.
          • joanna35 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 23:33
            Bri, różnie, w zależności od dnia - w piątki i soboty - tak.
    • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:03
      Jak sie przyzwyczai, to i kiedys sie odzwyczai.
      > W swoim czasie i w swoim tempie.

      O to właśnie chodzi
      Że niektóre mamy i niektóre dzieci sypiają razem nawet w wieku
      nastoletnim (gdy ich dzieci mają np.12-13lat)
      • mruwa9 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:07
        a znasz takie przypadki? Bo ja nie, choc w mojej rodzinie tradycja
        wspolnego spania z niemowleciem przy piersi ma sie dobrze smile)
        • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:08
          Znam
          Osobiście i bardzo dobrze
          Obaj panowie z mamami spali do 13 roku życia
          I na żadnego z nich pozytywnie to nie wpłynęło
          • atenette Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:44
            No chyba nie rozmawiamy tutaj o patologi tylko o spaniu z
            niemowleciem/malym dzieckiem. Wiekszosc dzieci rezygnuje ze spania z
            rodzicami ok. 3 roku zycia. My spimy z nasza mala od jej urodzenia i
            byl to nasz swiadomy, poparty literatura i sercem wybor. Nawet
            zaopatrzylismy sie w materac 2 na 2m. smile)
            • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:47
              No widzisz a moim wyborem podyktowanym sercem i wygodą było
              wyprowadzenie 4mc córki do własnego pokoju.(w swoim łóżeczku spała
              od pierwszych godzin życia)
              Dzieci mają swoje własne wygodne łóżka a my swoje. Gdy mała chce być
              z nami przychodzi w nocy , przytula się i śpi. ALe zasypia zawsze
              (za wyjątkiem chorób )w swoim łóżku
              Braków emocjonalnych nie zarejestrowano wink
        • id.kulka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:53
          mruwa9 napisała:

          > a znasz takie przypadki? Bo ja nie, choc w mojej rodzinie tradycja
          > wspolnego spania z niemowleciem przy piersi ma sie dobrze smile)

          Ja poznałam niedawno. W szpitalu położniczym - koleżanka z sali
          zastanawiała się, jak się zmieszczą w łóżku z mężem, noworodkiem i 8-
          latkiem, który jakoś się wciaż nie odzwyczaił smile
          • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:55
            AAA
            przypomniała mi się jeszcze jedna rodzina
            2 pokojowe mieszkanie i 3 dzieci. W małym pokoju wspólna sypialnia
            wszystkich-materace na podłodze. Najstarszy 9lat, młodszy 5 i
            niemowlę
            • elza78 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 16:04
              wiesz co...
              AAAAAAAAAAAAAA
              jestes tak prostym babskiem ze szkoda slow...
              personalnie ci to powiem
              drwic z tego ze ktos ma male mieszkanko i nie ma miejsca na sypialnie dla
              wszystkich, to zwykle chamstwo...
              jakos inaczej nie potrafie tego okreslic.
              piec materacow zeby kazdy mial wygodnie nie kumam co w takich warunkahc mozna
              wiecej wymyslic?
              ja bym sie tak nie wysmiewala z cudzej sytuacji bo fortuna kolem sie toczy tongue_out
              • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 16:09
                Jako proste babsko powstrzymam się od wyzwisk i obrażania tongue_out

                Nie drwię z sytuacji-ale ze wspólnego spania z dziećmi podczas gdy
                problem można rozwiązać inaczej. Np. mały pokój urządzić dla dzieci.
                Łóżka piętrowe i po kłopocie. Ale trzeba chcieć i skończyć karmienie
                5latka piersią w nocy tongue_out

                A ty nie wypowiadaj się o sytuacjach osób, których nie znasz.
                Opisałam sytuację rzeczywista osób które znam z imienia i nazwiska
                Ty zaś nie znając mnie i tej rodziny wysnułaś daleko idące
                nieprawdziwe wnioski, które ubrałaś w chamską odzywkę. Fuj
                • elza78 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 17:33
                  guderianka napisała:

                  > Opisałam sytuację rzeczywista osób które znam z imienia i nazwiska

                  fajnych maja znajomych, mam nadzieje ze dasz im linke do twojej wypowiedzi na
                  ich temat na forum, zbey tez sie mogli ustosunkowac smile wteyd bedziemy mieli
                  jasny obraz sprawy przedstawiopny z dwoch stron tongue_outP
                  z reszta w skomentowanym przeze mnie poscie nic nie bylo na temat karmienia
                  pieciolatka tylko drwienie z dwoch pokoi, trojki dzieci i materacy w jednym
                  pokoju smile
                  nastepnym razme pisz jasniej nie bedzie niedomowien tongue_out
                  • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 18:59
                    Jasne, już zaczynam akcję szukania nr do nich po naszych wspólnyh
                    znajomych żeby wysłać linka bo elza chce mieć jasny obraz tongue_out Puknij
                    się
                    W twoim poście były wyzwiska i obelgi i może do tego raczysz się
                    ustosunkować?
                    Jaśniej pisać czyli jak ?-przedstawić cały elaborat na temat danej
                    rodziny, ich pochodzenie, miejsce zamieszkania, status majątkowy,
                    zachowanie w dzieciństwie i osobowość rodziców ? Napisałam że znam
                    osoby, które śpią z dziećmi razem mimo iż dzieci są duże. Napisałam
                    to poniewaz na ta tematyka poruszana jest w tym wątku. Janość
                    czytania i rozumienia przydałaby się tobie raczej ale
                    wspaniałomyślnie wszystko ci wybaczam. W końcu mamy święto wink
              • andaba Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 23:23
                elza78 napisała:

                > wiesz co...
                > AAAAAAAAAAAAAA
                > jestes tak prostym babskiem ze szkoda slow...
                > personalnie ci to powiem
                > drwic z tego ze ktos ma male mieszkanko i nie ma miejsca na sypialnie dla
                > wszystkich, to zwykle chamstwo...



                Elza, sądziłam, że jesteś mądrą kobietą...
                Pominę epitet, którym obdarowałś Guderiankę, nie wiem jakim prawem obrażając ją bez powodu, ale gdzie ona napisała coś, co może świadczyć, że się wyśmiewa z sytuacji materialnej wspomnianej rodziny?
              • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 01:08
                A nie sądzisz, ze lepiej przeznaczyć jeden pokój na pokój dziecięcy, zwłaszcza
                ze 9 latek potrzebuje troszkę intymności, potrzebuje miejsca do odrabiania
                lekcji, potrzebuje pokoju do którego może zaprosić kolegów. Z czystej
                delikatności pomijam fakt, że ilość dzieci powinno się planować uwzględniając
                również swoje możliwości materialne.
            • zebra12 Gaudrianka, to zła organizacja! 01.01.09, 16:12
              Ja też mam 2 pokoje i 3 dzieci. I to mam naprawdę małe pokoje, bo całe
              mieszkanie ma 36 metrów. W mniejszym pokoju śpią dzieci: jedno na łóżku -
              antresoli, drugie na swoim pod nią, trzecie w swoim naprzeciwko antresoli. Ja
              śpię na wersalce w drugim pokoju. Nie trzeba spać pokotem na podłodze na trzech
              materacach. Wystarczy mądrze wszystko rozplanować.
              • guderianka Re: Gaudrianka, to zła organizacja! 01.01.09, 16:13
                otóż to ! smile
              • nangaparbat3 A co Wam do tego? 01.01.09, 20:00
                Jestem chyba ostatnia osobą, ktora by chciala spac pokotem, ale jeśli komus to
                odpowiada, czego sie czepiac?
                • makurokurosek Re: A co Wam do tego? 02.01.09, 01:12
                  np tego , że dziewięciolatek powinien mieć swój własny kąt, dziewięciolatek to
                  nie noworodek i nie musi spać z mamusią aby czuć się bezpiecznie
                  • nangaparbat3 Re: A co Wam do tego? 02.01.09, 22:08
                    Trudno o wlasny kąt, jak sie mieszka w piec osob w dwóch pokojach.
                    Znam rodzine, w ktorej jest 10 dzieci, mieszkanie maja czterokpokojowe, uzywaja
                    trzech, i jest im dobrze, zreszta najcześciej spedzaja czas w tym samym pokoju,
                    wszyscy razem. Synkowie (6,8,9) spia na materacu pokotem, najmlodsze dziecko z
                    rodzicami, reszta nie wiem, bo nie sprawdzałam. Takie u nich zwyczaje i nie
                    narzekają.
                    Ja bym chyba przez okno wyskoczyla, a zadne z nich nie wytrzymałoby pol dnia
                    samotne we własnym pokoju.
                    Ludzie są różni i maja rózne przyzwyczajenia i potrzeby, tudziez rózne
                    możliwosci lokalowe.
                    • guderianka Re: A co Wam do tego? 02.01.09, 22:16
                      W kwestii pytania, które zdałaś : A co wam do tego ? Jesli
                      chciałabys być konsekwentna musiałabyś takie pytanie zadać niemalże
                      każdej forumce w kazdym niemalże wątku wink
                      W kwestii mieszkalnictwa- nie ma co brnac dalej w niuanse.
                      Mieszkanie małe a dzieci dużo. Duże dzieci mają prawo do
                      integralności i własności a nie sypialni i swego pokoju z rodzicami
                      w jednym. Jak się ruszy głową to można to zorganizowac. I tyle w tym
                      temacie.
            • kicia031 zainspirowalas mnie 01.01.09, 22:19
              W małym pokoju wspólna sypialnia
              > wszystkich-materace na podłodze. Najstarszy 9lat, młodszy 5 i
              > niemowlę

              Boskie rozwiazanie, ide je sprzedac chlopu. nareszcie rozwiaza sie nasze
              problemy zwiazane z checia spania z dziecmi skrzyzowana ze szczuploscia lozek.
      • lola211 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 18:58
        Nie widze prawde mówiac nic zdroznego w spaniu mamy z
        nastolatka.Znam ze 2 takie przypadki- maz chrapie, wiec mama czasem
        przenosi sie do pokoju corki, bo nie idzie wytrzymac.
        Ja sama czasem zasypiam w jednym łozku z corka, wowczas, gdy facet
        oglada dlugo tv, a ja chce w spokoju poczytac ksiazke.Corka ma lozko
        szerokie, wiec czasem nawet nie wie,ze matka w tym lozku była, bo
        zawsze wstaje wczesniej.
        • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 19:02
          Lola-no ale przeca nie śpisz z córą stale od momentu jej
          narodzin ? smile
          • lola211 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 19:26
            Stale nie, tak bylo gdzies do 4 r.z., ale do teraz sie zdarza.
            Tak sobie mysle- a jakie to szkody w zasadzie przynosi spanie ze
            starszym juz dzieckiem? Tej samej płci?
            • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 19:33
              Sporadyczne-pewnie rzadnych
              Stałe- nie jest odcięta ta słynna mentalna pępowina, może nastąpić
              uzależnienie dziecka od matki i matki od dziecka, dziecko może czuć
              się kontrolowane,tłamszone, "poddane", uzależnione, może obawiać się
              podejmowania samodzielnych decyzji i wszystko konsultuje z matką itp
              • lola211 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 19:54
                A w sytuacji, gdy dziecku to nie przeszkadza?
            • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 01:19
              Tak sobie mysle- a jakie to szkody w zasadzie przynosi spanie ze
              > starszym juz dzieckiem? Tej samej płci?

              Np taka, ze każdy ma prawo do prywatności. nastolatka może mieć okres i spanie z
              mamą może być dla niej niekomfortowe, a zwrócenie tobie uwagi mało delikatne.
              Może pisać nocami pamiętnik, może chceć porozmawiać z koleżanka a ty w tym
              wszystkim jej przeszkadzasz. Może mieć ochotę onanizować się i co ma zrobić to
              przy tobie, czy moze z tobą ? Nastolatka nie potrzebuje spać z matką, a jeżeli
              ty masz problemy z mężem to załatwcie je miedzy sobą
              • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 07:04
                I pewnie nie przeszkadza. Dopóki nie zobaczy że społeczeństwo
                traktuje go inaczej z powodu odmiennych zachowań. Bo z mamą siedzi w
                Sylwestra zamiast iść na imprę, bo z mamą kupuje kaleosny na rynku,
                bo gdy mama umrze nie potrafi normalnie funkvjonować..
                • lola211 Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 08:47
                  Sadzisz, ze wspolne spanie nieuchronnie prowadzi do takich anomalii?
                  Skad takie wnioski? Naprawde spanie w 1 łozku oznacza brak
                  samodzielnosci? Z czego to wynika?
                  • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 19:37
                    Lola -napisałam, że MOŻE prowadzić a nie że prowadzi
                    • lola211 Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 21:06
                      Moze u wyjatkowo delikatnych i nieasertywnych jednostek moze sie
                      tak zdarzyc, ale czy w oparciu o takie przypadki trzeba juz budowac
                      cala teorie?
                      • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 21:57
                        MMyslę,że teorie można budować. I stawiać hipotezy.A następnie
                        szukać argumentów na ich potwierdzenie lub zaprzeczenie

                        Ja moge bazować tylko na swojej wiedzy-nie czytałam opracowań w tym
                        zakresie, nie robiłam badań. Jednostki które znam (dwóch facetów)
                        nie należą do delikatnych. W ich przypadku zaburzenia pojawiły się w
                        sferze emocji i w sferze seksualnej przez durne zachowania matek
                        (jednego z nich mama łapała za krocze i się smiała że synkowi
                        rośnie , przy innych dzieciach, wiek 9-10lat i..mogłabym mnozyć
                        przykłady )
                        • moofka Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 23:02
                          bez sensu
                          i od tej matki wariatki wyciagnelas w prostej linii wniosek, ze to
                          wynik wspolnego spania?
                          • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 23:05
                            Nie, moofko, nie tylko z tego i nie w prostej linii
                            Ale również z innych , codziennych zachowań i znajomości tych osób
                            (stety, niestety ), wiedzy jaką mam o tej matce od jej synowej i
                            innych osób które ją znaja, np. od mojej mamy, która pracowała z nią
                            kilka ładnych lat (ponad dekadę )
                        • lola211 Re: "bo sie przyzwyczai" 03.01.09, 19:19
                          Z 10 letnim synem raczej bym nie spała, ale jesli to corka, to
                          jakos nie widze naprawde sensownych przeciwwskazan, o ile dziecko
                          wyraznie nie prostestuje.
                          • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 03.01.09, 20:33
                            Ja widzę, ale nie zagrożenia emocjonalno/mentalne itp
                            U mnie przeciwwskazaniem jest właśnie wygoda własna i chęć pobycia
                            samej (bez dzieciaka u boku )chociaż w nocy
                • moofka Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 09:39
                  guderianka napisała:

                  > I pewnie nie przeszkadza. Dopóki nie zobaczy że społeczeństwo
                  > traktuje go inaczej z powodu odmiennych zachowań. Bo z mamą siedzi w
                  > Sylwestra zamiast iść na imprę, bo z mamą kupuje kaleosny na rynku,
                  > bo gdy mama umrze nie potrafi normalnie funkvjonować..


                  taaaaaaa
                  to sa wlasnie tez argumenty przeciw
                  no bo zasadniczo skoro faktycznie trudno wymyslic racjonalnie dlaczego komus
                  szkodzi spanie z malym dzieckiem TERAZ
                  to trzeba wymyslic ze koniecznie zaowocuje dlugofalowymi skutkami
                  argumenty z tzw dupy wink
                  ty z fusow te scenariusze wyczytujesz, czy ci sie uroilo po nieprzspanej nocy?
              • lola211 Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 08:44
                Mam na mysli nastolatke 10 letnia, ktora zadnych czynnosci
                przedstawionych przez ciebie jeszcze nie wykonuje.Kurde, nawet
                pamietnika nie pisze.Co do zwrócenia uwagi, to moja córka jakos nie
                ma z tym problemu,nie jestem swieta krowa, ktora boi sie obrazic.
                a jeżeli
                > ty masz problemy z mężem to załatwcie je miedzy sobą

                Znaczy sie mam mu zakazac ogladania boksu o 1 w nocy..
                • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 22:17
                  > Znaczy sie mam mu zakazac ogladania boksu o 1 w nocy..

                  znaczy wypracować kompromis
    • morgen_stern Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:04
      Może tak naprawdę chodzi o to, że to matki boją się, że same się przyzwyczają wink
      • mamaemmy Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:07
        zgadzam sie z Toba smile
        Nasza czterolatka uwielbia zasypiac u nas,a jak spi u siebie,to przełazi w nocy
        ze swoja kołderką smileNie przeszkadza mi to zupełnie
    • mika_p Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:18
      Co ciekawe, nikt się nie boi, że dziecko zanadto przyzwyczai się do smoczka i
      będzie problem z odstawieniem.
      Albo do podusi-przytulanki i będzie dramat, jak się zniszczy, poprzeciera, a
      identycznych już w sprzedaży nie będzie...
      Przedmioty - OK, drugi człowiek - niekoniecznie.
    • deela Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:27
      nuuuuuudzisz
      czy do ciebie zadna droga nie dociera to co ci od dobrego pol roku tlumacze?
      ze w imie chwilowej wygody RODZICOW nie warto usypiac i spac z dzieckiem w swoim
      lozku skoro jest to dla rodzica meczace i za 3 m-ce z tego rezygnuje znowu w
      imie SWOJEJ wygody chca dziecie przestawic z dnia na dzien i to rzecz jasna bez
      placzu na inny tryb robiac tym dziecku krzywde i zaburzajac jego poczucie
      bezpieczenstwa i poukladany swiat?
      rodzice nie robia wielu rzeczy w imie tzw bliskosci tylko ze wzgledu na swoja
      wygode, tylko krotkowzrocznie robia
      ot i cala historia
      skad niby potem rozpaczliwe watki "jak nauczyc dziecko spac samo?"
      • smerfetka8801 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:35
        popieram deele
        moja córka ma własny pokoik i bynajmniej nie grozi jej choroba sieroca a ja
        rezygnuję z wygody spania z nią oraz noszenia przez nią pampersa do 2 r.ż w imię
        szerszego patrzenia na jej wychowanie.
        a ty mruwa już przestań z jednym i tym samym wychowujesz swoje dzieci po swojemu
        i Bóg z Tobą ale jak ktoś nie ma ochoty robić tak jak ty to nie jest gorszym
        rodzicem i nie wychowuje nieszczęśliwego dziecka z chorobą sierocą.a ty tylko w
        kółko karmienie piersią i spanie z dzieckiem...
      • asia_i_p Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 22:00
        Mnie się zawsze wydawało, że takie wątki piszą głównie ci, którzy
        wyczytali, że dziecko za nic nie może spać z rodzicami, a ich
        dziecko jednak się tego domaga, a nie ci, którzy nauczyli dziecko
        spać ze sobą ze świadomego wyboru. Moja córeczka ssała pierś prawie
        do końca trzeciego roku życia i zrezygnowała z niewielką moją pomocą
        (parę miesięcy wczesniej byłby płacz i lament), a ze spania u nas w
        łóżku zrezygnowała trzy tygodnie później sama - stanowczo zażądała,
        że ona chce spać u siebie. Dziecko samo dorasta do samodzielności,
        tylko trzeba umieć to dorastanie zauważyć i się dostosować.
        Twierdzę, że gdybyśmy się uparli - a jeszcze te pare nocy z nami, bo
        nie mamy pościeli - to moglibyśmy przegapić moment i potem trzeba by
        było walczyć. Pojechaliśmy po tę cholerną pościel i wieczorem kładę
        ją do jej łóżeczka (chociaż nad ranem przychodzi do nas, tylko raz
        przespała całą noc u siebie). I mam wrażenie, że te drastyczne
        przykłady dzieci śpiących z rodzicami do 13-ego roku życia to były
        przypadki, w których rodzice przegapili gotowość dziecka do
        samodzielności albo wręcz ją stłumili, bo sami jeszcze nie byli
        gotowi.
        • bri Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 22:08
          Asiu, ile masz dzieci? Czekanie na właściwy moment może i sprawdza
          się, kiedy dziecko jest jedno, ale co zrobić jak dzieci jest dwójka,
          czy trójka, w dodatku w niezbyt dużym odstępie czasu? Nie dość, że
          pierwsze przeżywa pojawienie się na świecie konkurencji to jeszcze
          musi się wtedy ekspresowo odzwyczaić od spania w łóżku z rodzicami,
          bo młodsze rodzeństwo zajmuje ich miejsce.

          Jeśli komuś to pasuje to rozumiem spanie z dzieckiem do pewnego
          wieku, powiedzmy około 2 lat. Jeśli dziecko ma w wieku 3 lat iść do
          przedszkola to dla jego dobra, moim zdaniem, powinno się rozpocząć
          usamodzielnianie przynajmniej rok wcześniej.
        • doral2 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 22:18
          moje dzieci od początku sypiały we własnych łóżeczkach, nie nosiłam na rękach
          bez przerwy, bo dwójki na raz nie dałabym rady.
          karmiłam krótko.
          dzieci żyją i mają się dobrze.
    • cora73 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:42
      Nie rozumiem twojego przeslaniasmile Sama coprawda spie z corka (ma 22
      miesiace), szczerze przyznaje ze wlasnie z wygody z powodu karmienia
      piersia. Jako dziecko jednak od pierwszych dni mojego zycia spalam
      sama, w swoim luzeczku.....i powiem ci ze jakos nie mam z tego
      powodu traumy czy jakichkolwiek problemow emocjonalnychsmile
      Samodzielne spanie nie wyklucza kochania bezwarunkowego, przytulania
      itp a wzmianka o chorobie sierocej z tego powodu to juz gruba
      przesada!
    • elza78 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:44
      dla mnie to takie wiejskie myslenie w kontekscie tej negatywnej wiejskiej
      ciemnoty...
      na takie przyzwyczajanie sie jets jedna rada - dzieciorow sobie nie robic to sie
      nic nie bedzie przyzwyczajalo, dziecko to nie jest lala, potrzebuje bliskosci i
      trzeba je kochac i przytulac a nie od malego kojec lozko zero czulosci bo sie
      przyzwyczai i rosna potem patole a mamusia sie zastanawia na starosc - ze
      zdziwieniem, bo dobry chlopak byl i malo pil tongue_outP
      jak dla mnie wszystkie metody pozostawiania dziecka do wyplakania sie i tym
      podobne kwiatki to bezduszne burackie esesmanskie traktowanie mlodego czlowieka
      ktory rozumie i czuje przede wszystkim wiecej niz nam sie wydaje...
      i oczywiscie nie pisze o 13 latkach w lozku z matka, bo jak widac niektorym
      umknela subtelna roznica wieku miedzy niemowlectwem i wczesnym dziecinstwem a
      wiekiem pokwitania tongue_out
      porownanie tak trafnego kalibru jak patola alkoholika z osoba pijaca okazyjnie w
      kontekscie wprowadzenia prohibicji tongue_out
      • id.kulka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:57
        No pewnie, najlepiej ze skrajności w skrajność... I udowodnijmy
        teraz wszystkim mamom, że jeśli nie karmią piersią do wieku
        przedszkolnego, nie śpią z dziećmi, aż te się same wyprowadzą z ich
        łóżek i nie noszą w chuście całymi dniami, a do tego dają smoczek -
        to są złe, okropne i po co w ogóle im dzieci?
        Bo jest tylko jeden jedyny słuszny model rodzicielstwa, prawda?
        • elza78 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:59
          do czego pijesz, to nie ja pisalam o trzynastolatkach i osmiolatkach w lozku
          rodzicielskim wiec u siebie w postach jakos skrajnosci nie widze tongue_out
          • id.kulka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 16:13
            Ośmiolatek w łóżku był kontekście "sam się odzwyczai" - nie zawsze
            jest to takie proste, jak widać, różnie bywa i dziecko z jakiś
            powodów nie chce/nie potrafi się usamodzielnić.

            Nigdy nie praktykowałam metod pt. dać sie dziecku wypłakać, z góry
            wiem, że to nie na moje słabe nerwy wink I nie uważam takich metod za
            słuszne.
            Ale...

            Jestem głęboko przekonana, że między esesmańskim traktowaniem
            dziecka aspaniem z nim, aż wyrośnie, karmieniem piersia, aż wyrośnie
            i ciągłym noszeniem (aż wyrośnie) jest szeroki wachlarz innych
            możliwości, innych modeli zachowań i metod postępowania z dzieckiem.

            Tymczasem czytając takie wątki mam wrażenie, że nie - nie ma innej
            drogi (chyba że do patologii, bo przecież albo wspólny barłóg, albo
            kojec i choroba sieroca). I jeśli mój siedmiomiesięczniak zasypia
            sam w łóżeczku (na rękach nie potrafi zasnąć, choć gdy był młodszy,
            zdarzało mu się bardzo często) to mimo że nie płacze, nie potestuje
            i nie rozpacza - na pewno dzieje mu się potworna krzywda, choć ani
            ja, ani on o tym nie wiemy wink
        • atenette Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 16:05
          No pewnie, najlepiej ze skrajności w skrajność... I udowodnijmy
          > teraz wszystkim mamom, że jeśli nie karmią piersią do wieku
          > przedszkolnego, nie śpią z dziećmi, aż te się same wyprowadzą z
          ich
          > łóżek i nie noszą w chuście całymi dniami, a do tego dają smoczek -

          > to są złe, okropne i po co w ogóle im dzieci?
          > Bo jest tylko jeden jedyny słuszny model rodzicielstwa, prawda

          Ja mysle, ze tu bardziej od samego faktu, ze ktos dlugo nie karmi,
          czy ze nie spi z dzieckiem itd. problemem jest wymuszanie na dziecku
          na sile pewnych zachowan, wbrew dziecku i jego rozwojowi. Czym innym
          jest, moim zdaniem, sytuacja gdzie dziecko, bez problemu, samo spi i
          przesypia noc w swoim lozeczku, a czym innym sytuacja kiedy matka
          wymusza na niemowlaku samodzielne zasypianie i spanie poprzez
          zostawianie go placzacego godzinami, albo ewentualne zagladanie do
          niego co pare minut. Nie moge zrozumiec jak ktos moze robic cos
          takiego swojemu dziecku, ktore chyba nie bez powodu placze i tak
          bardzo domaga sie obecnosci i bliskosci swojej matki.
          • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 16:11
            czym innym sytuacja kiedy matka
            > wymusza na niemowlaku samodzielne zasypianie i spanie poprzez
            > zostawianie go placzacego godzinami, albo ewentualne zagladanie do
            > niego co pare minut. Nie moge zrozumiec jak ktos moze robic cos
            > takiego swojemu dziecku, ktore chyba nie bez powodu placze i tak
            > bardzo domaga sie obecnosci i bliskosci swojej matki.

            a znasz takie sytuacje ?
            • atenette Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 16:19
              No wlasnie niestety znam. Wiekszosc moich znajomych, ktorych dzieci
              zasypiaja same uczyla je metoda wchodzenia co 3-5-7 minut, czy jakos
              tak. Zazwyczaj mowia, ze dzieci w pierwszy dzien plakaly nawet do 3
              godzin, ale potem okres placzu sie skracal, az wkoncu dzieci
              nauczyly sie zasypiac same.
              • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 16:22
                Metoda 3-5-7- nie jest zła-o ile zastosuje się ją we właściwym
                momencie. A właściwy moment mogą rozpoznać tylko rodzice. W
                przypadku 3 godzinnego płaczu oczywiste jest, że na TO dziecka w TYM
                momencie życia/rozwoju ta metoda nie działa
                Oczywiście takie zachowanie potępiam
              • moofka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 17:17
                atenette napisała:

                > No wlasnie niestety znam. Wiekszosc moich znajomych, ktorych dzieci
                > zasypiaja same uczyla je metoda wchodzenia co 3-5-7 minut, czy jakos
                > tak. Zazwyczaj mowia, ze dzieci w pierwszy dzien plakaly nawet do 3
                > godzin, ale potem okres placzu sie skracal, az wkoncu dzieci
                > nauczyly sie zasypiac same.

                ostatnio na wigilii ciotka zachwycala sie znajoma para mlodych rodzicow ktorzy
                "wspaniale i konsekwetnie" wychowuja swoje dziecko
                cos okolo 2 latek
                wspanialosc i konsekwencja polega na tym, ze o okreslonej porze daja dziecku
                buzi i wychodza zostawiajac je w lozeczku
                dzieco krzyczy, placze, wola mame, potem tate, potem juz ciotke, ktora to
                opowiadala, a na koniec dziadka ktorego tam nie bylo
                ciotka z podnieceniem opowiadala jak dlugie minuty darcia przeciagaly sie a oni
                nic, herbate z gosci pili
                fan-ta-sty-cznie
                dla mnie to wyrafinowane okrucienstwo
                byc moze teoria zawarta w ksiazkach zaklada wejscie do pokoju raz na 3-7-13 minut
                w realizacji metody debilni rodzice ograniczaja te praktyke do "niech ryczy"
                widzialabym to odwrotnie - niech stara schorowana ciotka rzezi i krzyczy wody, a
                my do niej nie pojdziemy
                bo nas zaraza wykorzystuje
          • id.kulka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 17:14
            atenette napisała:

            > Ja mysle, ze tu bardziej od samego faktu, ze ktos dlugo nie karmi,
            > czy ze nie spi z dzieckiem itd. problemem jest wymuszanie na
            dziecku
            > na sile pewnych zachowan, wbrew dziecku i jego rozwojowi. Czym
            innym
            > jest, moim zdaniem, sytuacja gdzie dziecko, bez problemu, samo spi
            i
            > przesypia noc w swoim lozeczku, a czym innym sytuacja kiedy matka
            > wymusza na niemowlaku samodzielne zasypianie i spanie poprzez
            > zostawianie go placzacego godzinami, albo ewentualne zagladanie do
            > niego co pare minut

            Przeczysz sama sobie, bo wcześniej napisałaś:

            "Piszecie, ze Wasze dzieci spia same, w swoich pokojach bez zadnego
            problemu i im tam dobrze. Czy jest im dobrze to bym sie klocila, ja
            twierdze, ze po prostu nic innego nie znaja. Potrzeba bliskosci jest
            dla dziecka wazniejsza nawet niz inne potrzeby fizjologiczne, co
            udowodnily liczne badania. Dla takiego niemowlaka matka to caly
            swiat"

            ...co sugeruje, że bez względu na to, czy dzieci to sygnalizują, czy
            nie, jest im źle w ich łóżeczkowych samotniach wink
    • atenette Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 15:58
      Piszecie, ze Wasze dzieci spia same, w swoich pokojach bez zadnego
      problemu i im tam dobrze. Czy jest im dobrze to bym sie klocila, ja
      twierdze, ze po prostu nic innego nie znaja. Potrzeba bliskosci jest
      dla dziecka wazniejsza nawet niz inne potrzeby fizjologiczne, co
      udowodnily liczne badania. Dla takiego niemowlaka matka to caly
      swiat i nigdy nie pojme jak mozna wymagac i uczyc tak mele dzieci (4
      miesiace???) samodzielnosci. Zawsze zastanawia mnie czy te matki,
      ktore uwazaja, ze dziecko powinno spac samo rowniez spia same? Czy
      macie ze swoim mezem osobne sypialnie? Jak bylaby Wasza reakcja
      kiedy potrzebowalybyscie od swojego meza czulosci i przytulenia sie
      przed spaniem, albo w srodku nocy (bo snil Wam sie koszmar, bo
      mialyscie zly dzien, bo zwyczajnie po prostu potrzebujecie
      bliskosci), a on zostawilby Was placzace, kazalby Wam spac i
      zagladal tylko co 3 minuty zebyscie wiedzialy, ze przeciez jest w
      drugim pokoju, ale spac z Wami nie bedzie, bo musi sie wyspac.
      • guderianka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 16:04
        Z tymi 4 mc pijesz do mnie więc się wypowiem

        Nie zostawiam płaczącego i potrzebującego mnie dziecka.Nie śpię sama
        ale śpię z mężem bo chcę bliskości kogoś innego niż dziecko. Jestem
        tą złą i wyrodną, która po kilkunastu godzinach z
        niemowlęciem/dzieckiem nie wyobraża sobie spania z nim. Noce, w
        których dzieciak włazi mi do wyra i śpi,kręci się,jęczy i marudzi
        wyczerpują mnie emocjonalnie. Budzę się wkurzona.
        Każdy człowiek potrzebuje posiadać "własny kawałek podłogi"-coś
        integralnego,swojego, własną przestrzeń w której regeneruje baterie.
        Dla mnie taką jest łóżko.
        Nie wyobrażam sobie stałego spania z dziećmi co nie oznacza że
        neguję osoby, które tak robią
        • atenette Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 16:09
          Nie do Ciebie pilam ale do autorki watki podanego w linku smile. Ja
          rowniez nie mowie, ze matki, ktore nie spia z dziecmi sa zlymi
          matkami, a moj sposob wychowania jest jedyny sluszny. Pisze o
          matkach, ktore dla wlasnej wygody wymuszaja cos na dziecku sila i
          tym czyms jest zarowno samodzielne zasypianie, przesypianie nocy,
          odstawianie od piersi, niechec do noszenia itd.
          • azile.oli Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 18:15
            Są takie sytuacje, że matka ani piersią nie karmi, ani na rękach nie
            ponosi... Co nie znaczy, że nie kocha dziecka i jest złą matką. Nie
            karmiłam, bo nie mogłam, nie nosiłam, bo po cc mogłam podnieść
            torebę cukru, a nie 5 kg noworodka. Przytulałam, woziłam w wózku,
            dzieci spały w łóżeczkach w naszej sypialni, ale nie z nami w łóżku,
            bo z dwójką w odstępie 1 roku było to niemożliwe, dla dzieci wręcz
            niebezpieczne. Zawsze reagowałam na płacz dziecka, co nie znaczy, że
            nosiłam je po mieszkaniu- brałam na kolana i przytulałam. Szczerze
            mówiąc wogóle nie pamiętam takiej fazy, żeby dzieci przeżyły jakąś
            traumę, gdy zaczęły spać w oddzielnym pokoju, co było konieczne ze
            względów organizacyjnych, bo w sypialni zaczęło robić się ciasno,
            dzieci potrzebowały większych łóżek, więc uznałam, że mając 4 pokoje
            nie ma sensu gnieździć się w jednym. Córka miała dwa lata , a syn
            rok, gdy zaczęli spać w osobnym pokoju. Małego usypiałam, głaszcząc,
            kołysząc, starszej wystarczała bajka i buziak. Zdarzało mi się spać
            z dziećmi tylko, kiedy były chore.
      • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 01:25
        Mnie natomiast ciekawi czy ty w ogole przeczytałaś książkę dotycząca tej metody
        usypiania, jezeli tak to albo nic niej nie zrozumiałaś a jezeli nie, to wypada
        przeczytać najpierw pozycję a nie wypowiadać sie na temat metody którą znasz
        jedynie z opowiadań
    • kiraout Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 16:08
      Ja swojego wcześniaka po wyjściu ze szpitala nosiłam ze sobą wszędzie, jak
      kangurza mama. Bardzo tego potrzebowała. Nic w domu nie robiłam (zatrudniłam
      panią do pomocy na 6 miesięcy), bo autentycznie dziecko miałam uwieszone jak u
      małpki. I co?i nie zmrowiła mi się i nie muszę jej jakoś nosić jak ma teraz 4 lata.
      Jedynie nie spałam z nią, bo na początku spała z monitorem oddechu, a ja byłam
      padnięta po całym dniu noszenia. Teraz za to zasypia w swoim łóżku, za to w nocy
      czasem nas nawiedza, jak ma zły sen, chce się poprzytulać, odkryła się i
      zmarzła. Nie zabraniam. Przyjdzie moment, nie będzie przychodzić. Wszystko idzie
      sposobem naturalnym u nas. Natomiast efekt bliskości - bezcenny.
      • bri Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 21:26
        No właśnie w tym rzecz, że nie trzeba z dzieckiem spać w każdą noc,
        żeby mu okazać czułość i miłość.
    • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 16:14
      Według mnie wszystko zależy od dziecka, jedne wymagają noszenia, pieszczenia i
      piersi matki dosłownie non stop innym wystarcza mniejsza ilość pieszczot. Moja
      córka od urodzenia jadła co dwie godziny, i to nie dlatego, że jako wyrodna
      matka nie chciałam jej dać mleka, po około tygodniu miała już ustalony swój rytm
      dnia czyli dwie godziny snu, dwie godziny czuwania, a po niespełna dwóch
      miesiącach w nocy budziła się 2 razy na mleko, od urodzenia zasypiała bez
      piersi, w swoim łóżeczku, głaskana przeze mnie po nosku, nie sądzę aby to było
      dla niej jakoś traumatyczne bo nigdy przy tej metodzie nie płakała. Dziecko
      sąsiadki z porodówki mimo ustaleń rodziców że nie będą korzystali ze smoczka i
      nie będą nosili dziecka, cały dzień wisiało na piersi, a picie mleka było
      przerywane płaczem. W nocy przed wypisem dziewczyna spasowała i podała dziecku
      smoczka, pozwoliło jej to na półgodzinę zmrużyć oko. Dzieci są różne, dlatego
      metody ich wychowywania tez są różne. Na podstawie moich doświadczeń, mogłabym
      napisać że każdy noworodek je co 2h, a przecież wiadomo że jest to nieprawda.
      Każde dziecko jest inne, jedne wymagają non-stop opieki matki ( i niestety
      niektórym to pozostaje do końca życia) inne są bardziej samodzielne i
      niezależne.
    • wakacyjna_iguana Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 16:40
      JA się nad tym nie zastanawiałam - bo dla mnie spanie z dzieckiem nie jest
      niczym naturalnym, a wręcz niedogodnością - taka ze mnie wyrodna matkasmile
      Rozumiem poleżeć z małą przed snem - ale potem wychodzę i wracam do mojego
      pokoju, męża i komputerasmile
    • marychna31 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 16:43
      Ja tak byłam wychowywana: karmienie piersia-kilka tygodni, od
      czwartego miesiąca życia na 8-10 h do złobka, spanie od urodzenia we
      własnym łóżeczku, we własnym pokoju...i co? I mam wielki żal do
      moich rodziców, mimo tego, że mam już własną rodzinę i 35 lat.


      Do tej pory pamiętam leżenie godzinami we własnym łóżezku i
      patrzenie w sufit- bo kładziona byłam zawsze o tej samej godzinie,
      niezależnie od mojej kondycji i zmęczenia. Nauczona byłam, że nie
      wolno wychodzić z łóżka, płakać ani marudzić. Rodzice kapali mnie,
      wkładali do łóżeczka, czytali bajkę, gasili światło i wychodzili. a
      ja tak leżałam godzinami.....Pewnie moim rodzicom było bardzo
      wygodnie.

      W zasadzie dopiero jako dorosła osoba uwolniłam się przed lękiem
      przed wieczorem a samodzielnie zasypiać nie potrafię do tej pory!

      Wiedziałam zawsze, że czegoś takiego własnemu dziecku na pewno nie
      zrobię.

      Oczywiście nie ustrzegłam się błędów. Wydawało mi się, że bycie
      dobrą matką oznacza urządzenie dziecku prześlicznego pokoiku, z
      cudownym (zresztą zabytkowym łóżeczkiem) i bardzo drogą szpanerską
      pościelą...

      Szybko zorientowałam się jednak co naprawdę uszczęśliwia moje
      dziecko. I własny pokój i własne łóżeczko z piękna pościelą okazały
      się zupełnie nieprzydatne. Oczywiście wymagało to od nas poświęcenia
      swojej wygody. Tak jak karmienie na żądanie i pozowolenie dziecku do
      samodzielnego dorośnięcia do rozstania z piersią.
      Moje wyobrażenie o tym, co daje dziecku szzęście i poczucie
      bezpieczeństwa było zupełnie inne niż rezczywistość. A
      zaakceptowanie tego faktu wymagało ode mnie dojrzałości i pożegnanie
      własnego egoizmu. Tak naprawdę ten właśnie moment uznaję, za chwilę
      w której stałam się prawdziwą matką i mój mąż ojcem dla naszego
      dziecka.
      • oli.nek Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 17:00
        ja jestem strasznie wygodna i z racji tego, że byłam (jestem) jedynaczką i
        caaaałe życie spałam sama (moja mama jedynaczka za nic ze mną spać nie chciała,
        ani ja z nią - tak to pamiętam), w łóżku lubię wygodę. nawet do męża w łózku
        musiałam się przyzwyczaić wink

        moja pierwsza córa długo przychodziła po mnie w nocy i musiałam z nią iść do jej
        łóżka, gdzie drugie pół nocy spałam. odzwyczaiłam ją od tego na siłę, gdy miała
        3 lata. i co? od tej pory moja córa sama zaczęła się też wysypiać w końcu. nie
        wędrowała. nie czuwała. przestała sikać w pieluchę w nocy.

        teraz wędruję do drugiej hehe. ale jej wystarczy, że potrzyma mnie za rękę. jak
        zaśnie, mogę wracać smile

        a do spania rodziców z ich dziećmi mam nic, bo co komu do jemu jak jemu do komu nic.

        jednak, gdy ma miejsce taka sytuacja, jak u znajomych mej rodziny, gdzie matka
        ze swym drugim synem spała do gimnazjum. chłopak jest teraz na pierwszym roku
        studiów, na ma własne mieszkanie/stancję i ta matka kupiła sobie dodatkowy
        komplet pościeli i zostawiła na stancji, by móc z nim tam kiedyś nocować. w
        takiej sytuacji wcale nie myślę ciepło o sypianiu z dziećmi.
      • nangaparbat3 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 20:21
        Ja tez pamietam jak leżalam, leżalam i nie moglam zasnac, chociaz bylam juz
        starsza niż Ty, wczesnoszkolna (jak było wczesniej - nie pamietam po prostu).
        Okropnie chcialam zaoszczędzic problemow z zasypianiem wlasnemu dziecku i na tym
        polu ponioslam całkowitą kleskę - do "zerówki" musialam leżec obok niej, az
        zaśnie, denerwowałam się, ona to wyczuwala, więc moja obecnośc zamiast ją
        uspokoic dzialala dokładnie na odwrót, wreszcie sama zasypialam, potem sie
        budzilam rozdrazniona, wściekla. Okropne.
    • babcia47 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 17:15
      hmm..bo dziecko też sie przyzwyczaja..ja zrobiłam błąd swego czasu i
      nauczyłam syna, że siedzę przy jego łuzeczku do czasu az on
      zaśnie..efekt? dziecko wykapane i połozone "spać" potrafiło wojować
      do północy zazwyczaj a czesto i do 2-giej w nocy..na czym cierpiałam
      nie tylko ja siedząca w niewygodnej pozycji przy łóżeczku,
      pozbawiona prawa do wypoczynku w tym czasie ale i dziecko, które nie
      wysypiało sie i miało rozstrojony rytm dnia..3 dni musiałam
      poswięcic na "odzwyczajenie", po czym okazało sie, że dziecko może
      samodzielnie zasnąć w kilka minut a ja mam cały wieczór dla siebie
      lub na zrobienie tego na co nie miałam czasu w ciagu dnia opiekując
      sie synkiem. Wnuk od poczatku uczony jest samodzielnego zasypiania,
      najpierw w gondolce od wózka a potem we własnym łóżeczku..po
      kapieli, mleczku dostaje smoka, pośpiewa sobie pogada
      do "przytulanek" i zasypia..ktoz wtedy wchodzi by go ułozyc w
      wygodnej pozycji, nakryc i wyjąć smoczka..Dziecko przez cały dzień
      ma dorosłych do swojej dyspozycji, jest tulone, w centrum
      uwagi..czasem, przez niektórych członków rodziny noszony na
      rekach..nawet wbrew jego protestom, bo sam juz chodzi i sam chce
      poznawac świat..co do wieczornych przytulanek, koniecznośc których
      Ty widzisz..czy one sa potrzebne dziecku? czy moze raczej mamie???
      nie kazde dziecko tego wymaga jeżeli ma okazję "wymiziać" się w
      ciagu dnia
      • moofka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 17:25
        .Dziecko przez cały dzień
        > ma dorosłych do swojej dyspozycji, jest tulone, w centrum
        > uwagi..czasem, przez niektórych członków rodziny noszony na
        > rekach..nawet wbrew jego protestom, bo sam juz chodzi i sam chce
        > poznawac świat..co do wieczornych przytulanek, koniecznośc których
        > Ty widzisz..czy one sa potrzebne dziecku? czy moze raczej mamie???
        > nie kazde dziecko tego wymaga jeżeli ma okazję "wymiziać" się w
        > ciagu dnia

        ja mam probke moze nie bardzo reprezentatywna, bo dwoch synow zaledwie
        ale i jeden i drugi w dzien jest zajety szalenie zdobywaniem swiata
        nawet moje polroczne dziecko potrafi spedzac bardzo dlugie chwile bawiac sie
        samodzielnie nawet niekoniecznie w tym samym pomieszczeniu co ja
        albo towarzyszac mi gdzies na krzeselku czy foteliku
        jest dzieckiem nieupierdliwym, a ja bez trudu znajduje czas dla siebie, dla domu
        i dla kazdego z nich z osobna
        starszy tez tak mial, a im byl starszy tym mniej mnie w dzien absorbowal
        natomiast to wspolne spanie rekompensuje te dzienna samodzielnosc takie mam wrazenie
        ja tez tak wole, bo i jedno i drugie, kiedy nie musi walczyc o bliskosc spi
        bezproblemowo od urodzenia
        mam dwoje dzieci i szczerze mowiac nie wiem, co to znaczy zarwana nocka
        a po starszym zaledwie piecioletnim, ktory od dawna zasypia w swoim lozku widze
        ze to wspolne spanie nie trwa wiecznie wink
        • e_r_i_n Re: "bo sie przyzwyczai" 03.01.09, 23:16
          Ja mam jeszcze mniejszą próbkę, bo tylko jednosynową, ale
          doświadczenia do Moofki podobne.
          Nie wiem, co to nocne niewyspanie z niemowlakiem, bo Młodego
          karmiłam 'przez sen'. Z przyjemnoscią spalismy razem 2 lata, potem
          Młody sam przeszedł do swojego łózka i tam sam zasypia. Bo wiem, ze
          jestesmy obok, ze zawsze moze do nas przyjsc, jesli taka ma
          potrzebe, a jednoczesnie 'jest duzym chlopcem, ktory moze juz spac
          sam'.
          Wszelkie podreczniki, normy itd to DODATEK, nie podstawa wychowania.
    • ewcia1980 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 17:17
      masz jakaś misje z tym przekonywaniem rodziców jaką to naturalna
      rzecza jest spanie z dzieckiem????
      ja własnie jestem ta mama, która:
      - nie nosiła dziecka na rekach bez potrzeby
      - po kazdym nocnym karmieniu odnosiła dziecko do łóżeczka
      - wrecz NIENAWIDZI spac z dzieckiem
      - nie widzi w spaniu z dzieckiem nic naturalnego

      i gwarantuje Ci, ze pomimo to moje dziecko jest bardzo kochane,
      czesto przytulane, wie co to jest bliskośc rodziców, ma zaspokajana
      potrzeby, jest bardzo radosnym, pogodnym, szczesliwym i niepłaczacym
      dzieckiem. i wcale nie jestem pewna czy gorzej rozwijajacym sie od
      dzieci spiacych z rodzicami.

      > Co z tego, ze dziecko sie przyzwyczai do bliskosci rodzica? Do
      > spania przy piersi? Jak sie przyzwyczai, to i kiedys sie
      odzwyczai.

      no własnie ... KIEDYS!!!!!
      i po co ma sie odzywczajac skoro wcale nie musi byc do tego
      pzryzwyczajone.
      bo ja akurat smiem twierdzic, ze pewne rzeczy robimy bardziej dla
      siebie niz dla dziecka i z własnej wygodny.
      a pózniej płacz i nerwy bo nie jestesmy gotowi na tego konsekwencje!!

      Tobie spanie z dzieckiem sprawia przyjemnosc - ok.
      Ale przyjmij do wiadomości, ze dla kogos innego to nie musi byc taka
      przyjemność.
    • figrut Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 17:20
      Ja jestem zwolennikiem płynnego przechodzenia do kolejnych etapów. Dla mnie np.
      zaraz po porodzie zostawienie dziecka do spania samemu sobie jest nie zgodne z
      naturą. Dziecko przez dziewięć miesięcy było cały czas z nami. Po porodzie już
      się od nas oddzieliło, ale nadal bardzo potrzebuje naszej bliskości. Oddzielenie
      dziecka od matki i kontakt tylko podczas karmienia, przewijania, kąpieli i
      spacerów nie jest według mnie dobrym pomysłem, więc w miarę możliwości miałam
      takie małe dzieci jak najbliżej siebie ( w chuście, w leżaczku obok mnie, w
      łóżku). Im dziecko było starsze i bardziej ruchliwe, tym mniej tego kontaktu
      bezpośredniego było, czyli wszystko szło bardzo płynnie i przechodziło w
      następny etap. Cała moja trójka spała ze mną po kolei. O "zgrozo" córa spała ze
      mną daleko po za wiek przedszkolny i podyktowane to było nie przyzwyczajeniem, a
      zwyczajnie ograniczeniem miejsca w jednym, małym pokoiku.
      Tak naprawdę, to problemy z "odzwyczajeniem" dzieci nie są takie wielkie.
      Największy problem mają rodzice, którzy z niechęcią bojąc się problemów wciąż tą
      etapową granicę od siebie oddalają.
      • id.kulka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 17:34
        figrut napisała:

        > Tak naprawdę, to problemy z "odzwyczajeniem" dzieci nie są takie
        wielkie.
        > Największy problem mają rodzice, którzy z niechęcią bojąc się
        problemów wciąż t
        > ą
        > etapową granicę od siebie oddalają.

        Właśnie, u nas też (jak na razie wink sprawdziło się płynne
        przechodzenie do kolejnych etapów - ale już u znajomych nie. I
        ciekawa jestem w zasadzie, z czego to wynika. Czy z tego, że trzeba
        wychwycić moment, kiedy dziecko jest na coś gotowe i tego momentu
        nie przegapić - czy raczej z tego, że każde dziecko jest inne. Jedno
        z radością wkracza w swoje kolejne "samodzielności" i rezygnuje z
        wcześniejszych nawyków, inne natomiast broni ich do upadłego, mimo
        że wydawałoby się, że czas już najwyższy (na porzucenie ssania
        kciuka czy smoczka, pieluch, butelki czy spania z mamą).
        • ela82 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 17:41
          Bardzo mi sie podoba, ze jak matka zostawia dziecko, zeby samo
          zasypialo u siebie w lozeczku, to egoistka i wygodna. Ale jak spi z
          dzieckiem, bo (czesto tylko dlatego) karmi w nocy piersia, to juz
          nie jest wygodna, tylko to naturalne jest a i bardzo pozadane wrecz.
          • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 19:21
            Bo widzisz to, że matce się nie chce ruszyć w nocy czterech liter i nakarmić
            dziecka wiec woli z nim spać, dziecko samo zaspokoi swoje potrzeby to nie
            wygodnictwo tylko natura. Tak samo jak i nie jest wygodnictwem uczyć dziecka
            zasypiania przy piersi.

            Co do naturalności zasypiania przy piersi, dorastania do odstawienia od piersi
            jak i spania z małymi ciekawe czemu nie ma to tak pełnego odzwierciedlenia w
            przyrodzie. Wilczyca pomimo iż ma mleko odstawia małe w wieku czternastu
            miesięcy, często małe wilczki pozostają pod opieką innych wilków ze stada. Klacz
            również z odstawieniem od mleka nie czeka aż malec do tego dorośnie, tylko w
            pewnym momencie sama utrudnia mu ssanie.
            U szczurów natomiast można zaobserwować , że część z samic zostawia maluchy same
            i wraca do nich tylko na karmienie.
            Nie widziałam i nie czytałam o żadnym ssaku, które zasypiało by z cyckiem matki.
            • e_r_i_n Re: "bo sie przyzwyczai" 03.01.09, 23:18
              makurokurosek napisała:

              > Bo widzisz to, że matce się nie chce ruszyć w nocy czterech liter
              > i nakarmić dziecka wiec woli z nim spać, dziecko samo zaspokoi
              > swoje potrzeby to nie wygodnictwo tylko natura. Tak samo jak i nie
              > jest wygodnictwem uczyć dziecka zasypiania przy piersi.

              A co jest złego w wygodnictwie, a raczej stawianiu na wersje 'wilk
              syty i owca cala'? W czym jest lepsze odłożenie dziecka do lozeczka
              i polozenie go obok siebie? Konkretnie.
              • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 04.01.09, 01:39
                >
                > A co jest złego w wygodnictwie

                Kompletnie nic, moja wypowiedz miała na celu wskazanie że spanie z dzieckiem
                często wynika z takiego samego wygodnictwa co wczesne uczenie samodzielnego
                zasypiania, czy zasypianie dziecka we własnym łóżku. I jak dla mnie każdy ma
                prawdo do takiego wygodnictwa

        • mruwa9 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 18:46
          no wlasnie o te plynnosc chodzi..o wyczucie momentu, kiedy dziecko
          jest gotowe do kolejnego etapu i delikatne pchniecie dziecka ku
          samodzielnosci, zamiast brutalnego zepchniecia dziecka w przepasc...
          Sorry, ale dla rodzica o niebo wygodniejsze jest polozenie dziecka w
          lozeczku, przykrycie kolderka i odejscie do zajec wlasnych , zamiast
          usypiania przy piersi, wiec to niekoniecznie wygoda rodzica decyduje
          o wspolnym spaniu z dzieckiem. I nie bylo moim celem rozkrecanie
          dyskusji na temat wyzszosci spania z dzieckiem nad lozeczkiem (i
          odwrotnie). Tak z wlasnych doswiadczen: pierwsze moje dziecko jako
          niemowle bylo bardzo absorbujace, a ja wykonczona opieka nad nim,
          byly momenty, ze opedzalam sie przed nim jak przed natretna mucha.
          Dzis wiem, ze zachowanie dziecka mialo swoje medyczne
          uzasadnienie, ale wtedy bylam po prostu zmeczona. I wlasnie to
          dziecko, podobnie, jak u joli_ep, do dzis bardzo dopomina sie uwagi
          i jak na 10-latka jest bardzo niesamodzielne, bardzo niepewne
          siebie. Przy ostatnim dziecku zaakceptowalam jego noworodkowo-
          niemowlece potrzeby bezwarunkowo. Chce byc na rekach? Prosze bardzo.
          Chce spac przy piersi? Na zdrowie. Chce samo przyszykowac sobie
          kanapke w wieku 2 lat? Prosze bardzo. I wlasnie to dziecko jest o
          wiele odwazniejsze, wiele smielsze, znacznie bardziej samodzielne,
          lepiej radzace sobie w grupie rowiesniczej, w sytuacjach
          spolecznych, przedszkolu, do ktorego poszlo w wieku 16 miesiecy.
          Choc samodzielnie nauczylo sie zasypiac gdzies dopiero pomiedzy 2 a
          3. rokiem zycia. To niemowlece rozpieszczenie (wedlug spolecznych
          ocen) stanowi posag, niemal widoczny golym okiem, posag w postaci
          wiekszej otwartosci, pewnosci siebie, umiejetnosci nazywania
          wlasnych potrzeb i emocji.
          • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 19:24
            Podaj przykład choć jednego ssaka, u którego metodą na uśpienie małego byłoby
            podanie cyca, nie czytałam i nie widziałam żadnego ssaka śpiącego przy cycku.
            • atenette Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 19:35
              Moi rodzice mieli kiedys hodowle psow i male szczeniaki zawsze
              przysypialy przy piersi. Smiesznie to wygladalo jak 8 szczeniakow
              jeden po drugim zasypialo z sutkiem w pysku smile
              • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 19:44
                Sama miałam sukę i jej małe nie zasypiały przy cycku, babcia mieszkała na wsi
                więc widziałam również małe warchlaki i tez nie przypominam sobie takiego widoku
                • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 19:45
                  żeby było jasne nie mówię o tygodniowych maluchach
                  • figrut makurokurosek 02.01.09, 03:09
                    W tej chwili w domu mam trzy i pół miesięczne kociaki. Właśnie wsypałam kociakom
                    suchą, twardą karmę. Wcinają taką już od dwóch miesięcy, ale kotka nadal swoim
                    "mrrrraaauu" wzywa je na karmienie i tak zasypiają. Jak zasną, kotka odchodzi.
                    Tak samo było z suczką którą miałam. Kiedy się oszczeniła, nie można było jej na
                    podwórko dla załatwienia potrzeby wygonić, kiedy położyłam jej ulubioną wątróbkę
                    do miski, walczyła sama z sobą, ale od szczeniaków nie odeszła. Po kilku dniach
                    zaczęła od szczeniaków na krótko odchodzić. Początkowo bez dużego pośpiechu się
                    najeść, wyjść na króciutko bez wypychania na podwórko. Im psiaki były starsze,
                    tym mniej suka z nimi była. Tu wszystko odbywało się całkiem naturalnie. Nowo
                    narodzony szczeniak jest całkowicie bezbronny i suka takiego szczeniaka nie
                    opuszcza na dłużej niż musi (jedzenie i załatwianie się w pośpiechu). Kiedy
                    szczeniak potrafi już samodzielnie się przemieszczać, suka nie poświęca już mu
                    tyle czasu, choć do momentu, kiedy młody chodzi jeszcze bardzo nieporadnie, suka
                    nadal sporo czasu z nim jest.
                • atenette Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 20:32
                  No to dziwne, ze mamy inne doswiadczenie, bo jeszcze mieszkajac w UK
                  bardzo czesto chodzilam z mala na tzw. farme (takie zoo tylko ze
                  zwierzetami domowymi) i tam czestym widokiem byly male swinki spiace
                  smacznie, wtulone w mame, ktore zasnely wlasnie przy ssaniu cycka.
                  • atenette Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 20:41
                    No a jezeli juz mowimy o zwierzetach to fajne informacje sa w tym
                    watku forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=89151813
                    odnosnie karmienia piersia u szympansow, naszych najblizszych
                    krewnych.
                    • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 21:09
                      Ja jestem obecnie na etapie wilków i koni smile. Konie to ulubione zwierzęta małej
                      więc razem z nią poszerzamy nasze informacje na ich temat czytając wspólnie
                      zakupiony atlas.
                      Uważam, że o wiele bardziej miarodajne w tym temacie są filmy przyrodnicze oraz
                      albumy niż forum osób niekoniecznie będących w temacie. Nie wiem czy kiedyś
                      dojdę do szympansów, natomiast zwierzęta z którymi miałam kontakt i te o których
                      już sie czegoś dowiedziałam nie czekają, aż małe dorośnie do odstawienia piersi,
                      tylko w określonym czasie same utrudniają ssanie by zmobilizować małe do
                      jedzenia innych rzeczy. Odstawianie małego nie oznacza braku uczuć wyższych (
                      podejrzewam, że chodzi tu o miłość), wręcz bym postulowała za tym że to
                      zwierzęta mają ich więcej niż ludzie, wśród zwierząt nie spotyka się porzucania
                      przez matkę zdrowego malca, a u ludzi niestety tak. Odstawienie malca od piersi
                      nie ma nic wspólnego z "uczuciami wyższymi", wiąże się z przygotowaniem malca do
                      samodzielności

                      Ale z ciekawości poszukam filmu o szympansachsmile
                      • babcia47 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 21:22
                        świat zwierząt nie jest tak idealny jak by nam sie
                        wydawało..kangurzyca w chwili zagrożenia wyrzuci z torby zdrowe
                        dziecko, by drapieznik nim sie zajął a ona mogła uciec..i za pół
                        roku urodzic następne..w stadzie wilczym, pełnym harmonii, wszystkie
                        osobniki karmią młode pary "alfa" i ewentualnie dołaczone do nich
                        szczeniaki innych samic, których ojcem jest samiec alfa..ale nie w
                        porze głodu..wtedy natura każe przetrwać przede wszystkim osobnikom
                        dorosłym i maluchy nie dostana jedzenia nawt od własnych
                        rodziców..za kilka miesiecy moga urodzic następne stadko
                        szczeniaków..gdyby natura faworyzowała maluchy kosztem
                        dorosłych..małe by nie przezyły, bo nie potrafia jeszcze zdobyć
                        pozywienia i obronic sie przed drapieznikami..Natura jest
                        bardziej "okrutna" dla zwierzecych dzieci niz niektórym się wydaje
                        • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 22:18
                          Tylko to są sytuacje zagrożenia, gdzie panuje zasada przeżyje najsilniejszy,
                          ludzie nie potrzebują sytuacji zagrożenia by porzucić lub zabić małe.
            • donkaczka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 19:47
              ja jeszcze straszniejsza rzecz CI napisze smile
              jesli chodzi o forme opieki nad dzieckiem, to czlowiek sie z torbaczami miesci w
              grupie, ani nie jest gniazdownikiem jak pies, ktory mlode slepe i nieporadne
              trzyma w gniezdzie i wraca do nich po polowaniu, ani zagniazdownikiem jak kon,
              ktory ma mlode w sumie samodzielne i jedynie wymagajace matki w zasiegu wzroku

              torbacze trzymaja swoje potomstwo przy sobie, az mlode sa wystarczajaco
              samodzielne by zyc solo smile nosi, karmi i nie zostawia ani na chwile smile
              noworodek jest przystosowany do wczepienia sie w futro matki - ma chwyt tak
              silny, ze caly swoj ciezar utrzyma na rekach smile ciekawostka o ktorej malo kto
              wie, bo kto by tam dziecko nosil, skoro nawet spac z nim nie chce big_grin
              • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 20:44
                Ja nosiłam i noszę małą, ale nie przypominam sobie by w tym czasie tak kurczowo
                się mnie trzymała by mogła sie samodzielnie utrzymać ( raczej bardziej skłonna
                jestem powiedzieć,że w ogóle się nie trzymała,chociaż mogę sie mylić, pamięć
                wszak zawodna jest) . Od urodzenia spała w swoim łóżku, chociaż zasypiania
                samodzielnego zaczęłam ją uczyć gdy miała 1,5 roku a od chwili gdy "straciła"
                swoje łóżeczko czyli blisko 2 urodzin i spała w dużym łóżku powróciłam do jej
                usypiania, teraz ma 3,5 i nadal ją usypiam. Nie narzucam jednak innym by
                postępowali tak jak ja, mi sprawia to przyjemność co nie oznacza, że innym
                również będzie ją sprawiało. Każdy ma prawo wyboru, nie róbmy z dzieci
                niepełnosprawnych, małe dziecko jest w stanie samodzielnie zasnąć i nie jest to
                dla niego traumą ( chyba że musi samo zasypiać, bo w pokoju obok rodzice się
                kłócą, albo ojciec matkę leje) to że matce i dziecku sprawia przyjemność wspólne
                zasypianie i przytulanie się w tym czasie nie oznacza, że bez tego dziecko
                będzie ograniczone. W przypadku gdy matka jest zmęczona, i wspólne usypianie
                jest dla niej męczące i denerwujące to zarówno dla niej jak i dla dziecka, które
                wyczuwa stan emocjonalny matki lepsze będzie nauczenie dziecka samodzielnego
                zasypiania, wówczas zarówno dla matki jak i dziecka dzień kończy sie bez
                niepotrzebnych stresów i nerwów.
                • nangaparbat3 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 22:17
                  makurokurosek napisała:

                  > Ja nosiłam i noszę małą, ale nie przypominam sobie by w tym czasie tak kurczowo
                  > się mnie trzymała by mogła sie samodzielnie utrzymać ( raczej bardziej skłonn
                  > a
                  > jestem powiedzieć,że w ogóle się nie trzymała,chociaż mogę sie mylić, pamięć
                  > wszak zawodna jest) .

                  Słońce - a jestes porosnieta sierścią? Bo jakbys przypadkiem nie była - to w co
                  mala miałaby sie wczepic?

                  Nie narzucam jednak innym by
                  > postępowali tak jak ja, mi sprawia to przyjemność co nie oznacza, że innym
                  > również będzie ją sprawiało. Każdy ma prawo wyboru, nie róbmy z dzieci
                  > niepełnosprawnych

                  Nie mam poczucia, by Mruwa cos narzucała. Najwyzej apeluje.
                  I nie robi z dzieci niepelnosprawnych - ale sama wiesz, ze czym innym jest
                  sytuacja, kiedy dziecko bez problemu zasypia we własnym łózeczku, czym innym,
                  kiedy reaguje na pozostawienie go rozpaczliwym płaczem, a rodzice konsekwentnie
                  uczą je, że płacz nie pomoże.



                  > jest dla niej męczące i denerwujące to zarówno dla niej jak i dla dziecka, które
                  > wyczuwa stan emocjonalny matki lepsze będzie nauczenie dziecka samodzielnego
                  > zasypiania, wówczas zarówno dla matki jak i dziecka dzień kończy sie bez
                  > niepotrzebnych stresów i nerwów.

                  A tu sie zgadzam w 100%, sama jestem najlepszym przykladem, jakie to zabojcze.
          • royalmail Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 21:50
            mruwa9 napisała:
            To niemowlece rozpieszczenie (wedlug spolecznych
            > ocen) stanowi posag, niemal widoczny golym okiem, posag w postaci
            > wiekszej otwartosci, pewnosci siebie, umiejetnosci nazywania
            > wlasnych potrzeb i emocji.

            Mruwa, mam wrażenie, że zbyt wielką uwagę przywiązujesz do czynności
            pielęgnacyjno-fizjologicznych dotyczących stricte spania, s...a i
            karmienia, a zbyt małą wagę do indywidualnych cech samego dziecka
            (wrodzony temperament, cechy charakteru itp.). Tym samym domaganie
            się uwagi przez 10-latka i jego niesamodzielność zwalasz na
            karb "zaniedbania" w niemowlęctwie ??? ....a co działo się przez 9
            lat kolejnych i gdzie wtedy byłaś ?
            • nangaparbat3 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 22:07
              royalmail napisała:

              Tym samym domaganie
              > się uwagi przez 10-latka i jego niesamodzielność zwalasz na
              > karb "zaniedbania" w niemowlęctwie ??? ....a co działo się przez 9
              > lat kolejnych i gdzie wtedy byłaś ?
              >
              CZy uważasz, ze matka zaniedbująca niemowlę, będzie o nie dbała przez kolejne 9 lat?
              • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 22:28
                Czy uważasz, ze błędy wychowawcze i zerwanie nici porozumienia można popełnić
                tylko w okresie niemowlęcym? Sądzisz że długie karmienie piersią uchroni przed
                popełnieniem błędów, sądzisz że wszystkie matki długo karmiące do końca życia
                będą miały dobre relacje z dzieckiem ?

                • nangaparbat3 Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 20:59
                  Zauważ, ze nie wypowiadalam się na temat tego, jak długo należy karmic piersią.
                  Sama karmilam 11 miesięcy i uważam, ze bylo w sam raz, ale te 11 miesiecy tylko
                  dlatego, ze zaczęlam brac leki i balam się, ze dziecku zaszkodzą. Wiec nic nie
                  mowię.
                  Absolutnie nie uważam, ze bledy mozna popelniac tylko wtedy, gdy dziecko jest
                  niemowleciem - wprost przeciwnie, popelniamy je - my, rodzice - przez całe życie.
                  Natomiast uważam, ze jeśli ktoś nie zapewnia niemowleciu potrzebnej mu dawki
                  czulosci i uwagi, bedzie tym bardziej szwankowal w miarę rozwoju dziecka. Chyba
                  ze na przyklad ma depresje poporodową i sie wyleczy.
              • royalmail Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 00:41
                nangaparbat3 napisała:

                > CZy uważasz, ze matka zaniedbująca niemowlę, będzie o nie dbała
                przez kolejne 9
                > lat?

                No pacz pani, to mruwa9 znaczy całą dziesięciolatkę dziaciaka
                zaniedbała. Jak dobrze, że masz nangapargat takie wnikliwe info na
                temat mruwy, no no.
                • nangaparbat3 Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 21:02
                  Moja wypowiedz była ogólna - jakos sie nie doczytalam, zeby Mruwa zaniedbywała
                  ktoreś z dzieci, nic mi o tym nie wiadomo.
      • donkaczka Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 19:40
        figrut, dodaj jeszcze, ze albo nie obserwuja dziecka, albo nie rozumieja sygnalow

        moje corki spaly ze mna, druga dlugo karmilam piersia, ale powoli dorastaly do
        zmian - najpierw skonczylo sie zasypianie przy piersi - dziecko po karmieniu
        zasypialo w naszym lozku gaworzac radosnie, potem zaczelam je odkladac do
        lozeczka, bo po karmieniu o 4 zaczynalo zabawe ze mna, a w lozeczku pogadalo i
        usnelo
        okolo 13-15 miesiaca wyprowadzalam do swojego pokoju, zazwyczaj zbiegalo sie to
        z koncem jedzenia w nocy, a dziewczyny spiace w pokoju dziecinnym magicznie
        przestawaly budzic sie w nocy

        jakos mnie spanie z nimi nie sponiewieralo, nie wiem skad zalozenie, ze z
        dzieckiem spi sie zle, niewygodnie
        plynnie przechodzily do kolejnych etapow, bywaly okresy trudniejsze, ale mijaly
        bez echa

        jakos nie rozumiem tego strachu od pierwszych dni, ze trzeba oddzielic, odlozyc,
        trzymac na dystans

        i tej pewnosci, ze dziecko jest wyprzytulane i emocjonalnie zaspokojone - tez
        nie rozumiem, wyswieltacz jakis ze wskaznikiem stanu maja czy co?
        po latach, po dlugich latach wychodza konsekwencje opieki nad niemowlakiem i
        malym dzieckiem, ocenianie efektow swoich metod na kilkulatku to duze naciaganie
      • babcia47 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 20:04
        Dla mnie np.
        > zaraz po porodzie zostawienie dziecka do spania samemu sobie jest
        nie zgodne z
        > naturą. Dziecko przez dziewięć miesięcy było cały czas z nami.
        ..właśnie..dla Ciebie..mój wnuk stanowczo protestował przeciwko
        wspólnemu spaniu, mimo, że synowej było by tak wygodniej bo musiała
        go wyjmowac do karmienia kilka razy w nocy po porodzie z gondolki
        ustawionej na fotelu koło łózka ..tak by wystarczyło podac tylko
        pierś..jak widac dzieci też miewają swoje "zdanie" w tej
        materii..przy zasypianiu w czasie drzemek w ciagu dnia wystarczyło,
        ze słyszał, ze ktos jest w pobliżu i tak jest teraz (ma prawie rok).
        Kładłam go do łuzeczka, mówiłam "papa" i szłam do swoich
        zajęć..awantura była tylko gdy w domu było zbyt cicho..kiedy cos
        robiłam w kuchni, nawt tłukłam sie garami chwile "gadał" z
        przytulankami, które ma w łóżeczku i zasypiał..podobnie było
        wieczorem..a swoja porcje "miziania" zazwyczaj sam inicjował na
        godzinę przed spankiem smile)
    • peresia Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 18:39
      Moja mama nie mogła się przyzwyczaić. Karmiona piersią do trzeciego
      roku życia, albo i dłużej. Spała z mamą do piętnastego roku, dopiero
      starsze siostry zrobiły z tym porządek. Nie obyło sie bez dramatów w
      związku z oderwaniem pępowiny. Poza tym o przedszkolu nie mogło być
      mowy - histeria, każde wyjście do szkoły, nawet już jako nastolatka -
      było dla mamy dramatem rozstaniowym, a muszę dodać, że moja babcia
      była bardzo ciepłą osobą i kochającą matką.
      Starsze siostry nie były karmione piersią i od początku spały w
      swoich łóżeczkach. I tak - moja mama do dnia dzisiejszego jest
      nieśmiała i ma trudności z nawiązywaniem kontaktów z innymi ludźmi,
      siostry mamy - wręcz przeciwnie...
    • daga_j Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 19:10
      No ja postępuję do pewnego momentu zgodnie z potrzebami małego ssaka. W nocy gdy
      płakało to podawałam pierś, brałam do naszego łóżka, dzięki czemu wysypialiśmy
      się wszyscy, dziecko nie płakało. Ale w pewnym momencie zauważałam, że jest to
      silne przyzwyczajenie, które nie wygaśnie samo z siebie.. No niektórzy mają
      dzieci, które "same się" odstawiają od piersi, pewnego dnia po prostu odkręcają
      główkę i "nie, dziękuję". Ale to raczej nie moje, córkę karmiłam 15 miesięcy i
      sama to zakończyłam gdy uznałam, że tego właśnie chcę, małymi kroczkami musiałam
      odmawiać jej piersi i oczywiście płakała, wolałaby abym jej podała, ale tą drogą
      myślenia to karmiłabym ja do dziś wink Czemu dziecko samo z siebie miałoby
      zrezygnować z czegoś bardzo miłego, tylko dlatego, że mama coś tam gada, że
      chce? Małe dziecko nie rozumie, małe dziecko ma swoje potrzeby! A rodzice są po
      to by je ewentualnie korygować gdy już nie przystają do norm uznawanych przez
      rodziców.
      Teraz właśnie ograniczam karmienie piersią 14 miesięcznego synka i jest podobnie
      - on płacze bo wolałby, żebym mu tę pierś podała, płacz by się zakończył w
      sekundę, ale i moje plany odstawienia... Więc niestety przeboleliśmy dwie doby,
      gdzie podczas pobudek synek chciał piersi a ja mu jej nie dałam, tylko utulałam
      go, głaskałam i pocieszałam jak mogłam, ale nie ugięłam się i co - trzeciej doby
      już nie płakał, troszkę marudził, ale widzę, że jest postęp, będzie dobrze.
      Przez 14 miesięcy był przyzwyczajony do piersi na żądanie, ale teraz ja chcę
      "odzyskać" swój biust i kontrolę nad nim, uważam, że nie robię dziecku krzywdy,
      mam do tego prawo - prawo bym to ja decydowała ile i jak karmię moje dziecko co nie.
      Ale wracając do tematu wątku faktycznie trzeba czasem uważać "by nie
      przyzwyczaić" - np. ja teraz w mojej sytuacji mogłabym "niechcący" przyzwyczaić
      synka do innego postępowania - by ukoić jego żal do piersi mogłabym mu podać
      smoczek albo kołysać go w ramionach (waży 10,5kg...) ale uznałam, że LEPIEJ NIE
      PRZYZWYCZAJAĆ do niewłaściwych sposobów skoro on ich nie zna - zaakceptuje moje
      pocieszenie w postaci tulenia go czy głaskania, szeptania.
      • atenette Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 19:37
        Dzieci zazwyczaj odstawiaja sie pomiedzy 2 a 3 rokiem zycia. Okolo
        18 miesiaca przypada szczyt w potrzebie ssania piersi, wiec
        odstawialas w najgorszym z mozliwych momentow.
        • deela Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 21:29
          tak a przecietna kobieta marzy o tym zeby byc wieszakiem na mleczne cycki przez
          3 lata
        • ma_maja Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 21:40
          A jaki jest najlepszy z możliwych moment na odstawienie od piersi z ciekawości
          spytam?
          • 18_lipcowa1 Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 21:29
            jaki jest najlepszy z możliwych moment na odstawienie od piersi z
            ciekawości
            > spytam?


            wg tego co czytam to jakies 7 lat....
    • bri Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 21:14
      Twoim zdaniem normalne w świecie ssaków jest, że matka jest non-stop
      przy młodych? Kto Twoim zdaniem przynosi jedzenie dzikim zwięrzętom
      w połogu? wink

      • nangaparbat3 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 22:05
        A słyszałas o małpie, ktora by zostawiła swoje niemowlę samo?
        • bri Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 22:17
          Nie wiem jak jest u małp, i nie rozumiem co to ma do rzeczy?

          Z pewnością nie jest tak, że większość ssaków czeka, aż ich
          potomstwo samo sie odzwyczai np. od ssania piersi. Raczej jest do
          tego zachęcane jak tylko nabierze umiejętności jedzenia czegoś
          innego niż mleko matki.

          Nie mam zamiaru nikomu dyktować jak długo oraz czy w ogóle ma spać
          ze swoimi dziećmi, ale argument, że dla ssaków to normalne nie
          wydaje mi się sensowny.
          • nangaparbat3 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 22:26
            To ma do rzeczy, ze jestesmy jedną z nich (małp).
            Że dopiero od niedawna jestesmy w sytuacji, kiedy niemowle czy maleńkie dziecko
            ozostawione samo nie stanie sie łupem drapieżników.
            Żeby przetrwac, musi zrobic wszystko, by nie pozostawiono go - bo jesli to sie
            stanie, zginie.
            To nie znaczy, że nie mozna ani na chwile dziecka zostawiac, że caly czas musi
            byc przy nas - choc w wiekszosci kultur tak własnie jest. Ale na pewno znaczy
            to, ze nie wolno nam lekcewazyc jego płaczu czy innych sygnałow, ze potrzebuje
            kontaktu fizycznego z nami. Stopniowo ta potrzeba sie zmienia - dziecku zaczyna
            wystarczac przytulanka, widok bliskiej osoby czy odglosy z kuchni. Zaczyna
            raczkowac i oddalac się. Ale to sie dzieje stopniowo - i dosc szybko, naprawdę
            warto zaspokoic potrzeby dziecka na początku, żeby było spokojne i pewne.
            • bri Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 22:56
              Czy ja gdziekolwiek piszę o zostawianiu niemowląt samych albo nie
              zaspakajaniu ich potrzeb??? Spanie z niemowlakiem uważam za
              uzasadnione i normalne, szczególnie, jeśli jest karmiony piersią,
              problematycznie IMHO zaczyna się robić, jak dziecko jest starsze niż
              rok. I też oczywiście nie stawiam tu żadnej twardej granicy, ale
              kiedyś to odzwyczajanie trzeba zacząć.

              I naprawdę daleka jestem od sugerowania, że płacz niemowlęcia trzeba
              lekceważyć (co nie znaczy, że jak zacznie płakać to nie może
              poczekać 5 minut aż matka wyjdzie z łazienki). Jeśli chodzi o płacz
              u dziecka to już, moim zdaniem, czasem trzeba.
              • babcia47 Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 00:26
                młodszego syna karmiłam 2 lata 3 miesiace..od początku spał we
                własnym łóżeczku i nie miałam problemów z jego usypianiem, nie było
                płaczów, przewracania sie w łózeczku..no czasem dochodziły nas przez
                jakąś godzinę dzikie smiechy, bo zasypiał razem z 2 lata starszym
                bratem, którego łózeczko stało obok..nawiasem mówiąc zawsze
                starszego i młodszego karmiłam na leżąco, bo tak było mi i im
                wygodniej..ale jakos nie wywołało to w moich dzieciach potrzeby
                spania ze mna w łóżku..bywało, ze starszym, gdy był niemowlakiem
                dosypialismy razem rano..ale to ja jego brałam do siebie by nakarmic
                i spać dalej..gdy to nie następowało po tym jak go odstawiłam od
                piersi, młodemu wcale tego nie brakowało..czesto sie zastanawiam na
                podstawie moich doswiadczeń z 2 dzieci i przykładzie wnuka, komu tak
                naprawdę to wspólne spanie jest potrzebne..dzieciom czy mamom?
                • nangaparbat3 Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 21:07
                  Ja tez karmilam na leżącosmile
                  Jak dlugo karmilam, nie było najmniejszego problemu ze spaniem corki w osobnym
                  łożeczku. Ani z zasypianiem.
                  NAtomiast problemy sie zaczęly, kiedy nauczyla sie ze swojego łóżeczka
                  wychodzic. Ja sobie z tą sytuacja nie poradzilam, skończylo sie tak, ze musialam
                  przy niej leżec aż zaśnie. Do zerówki, wtedy przyznala mi, ze jest juz za duza
                  na takie numery - i obowiazki usypiaczki przejęla kotka, od pierwszego razu
                  kladla sie przy corce kiedy ta szla spac i wychodzila z jej pokoju, kiedy mala
                  zasypiala głebokim snem.
        • babcia47 Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 00:13
          hmm wiele jest przykładów małpich osesków, wychowanych przez
          człowieka, które zostały odrzucone przez matki..
          • nangaparbat3 Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 21:13
            A to ciekawe rzeczy piszesz. Jedyna odrzucone malpie oseski, o jakich mi
            wiadomo, to dzieci matek, ktore zopstały po urodzeniu odebrane własnym matkom.
            Butelki z mlekiem przyczepiano im do metalowych stelazy - były tez stelaże
            obciagniete miękką tkaniną. Małpiatka szybko najadały się i natychmiast wracały
            do tych obciągniętych, do ktorych przez cały czas sie tuliły. To było
            doswiadczenie Harlowow, na makakach bodajże. W kazdym razie malpki odebrane
            matkom odrzucały potem wlasne dzieci - ale przyznasz, ze nie jest to norma.
            Widzialam tez film, na ktorym malpa nosi zmarłe dziecko - bardzo jej to utrudnia
            funkcjonowanie, jedną kończyne ma stale zajetą przytrzymywaniem dziecka, ale go
            nie zostawia.
            Przeczytałam o małpach wiele książek, ale o porzucaniu dzieci w naturalnych
            warunkach nie przypominam sobie nic.
    • bri Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 21:47
      Z ciekawości zapytam jak to rozgrywasz technicznie? Idziesz spać
      razem z dziećmi dajmy na to o 21:00 i śpisz z nimi do rana
      codziennie???
    • mama-123 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 22:22
      Witam autorke watku i tutaj.
      Mysle, ze szalenie wazne sa tu i umiejetnosci, i mozliwosci
      rodzicow. Jednym pasuje usypianie, innym nie. Jedni chca karmic
      dlugo, inni nie. Jedni moga zajmowac sie swoimi dziecmi w domu, inni
      nie. Tylez roznych modeli, ile mam i dzieci.
      Ja armilam kazde z mojej trojki przez 12 miesiecy, bylam mysle dobra
      mama i nadal jeszcze w sensie zaspokajania emocjonalnych potrzeb
      moich dzieci, ale tez wiedzialam, ze powyzej dwunastego miesiaca nie
      chce karmic, ze gdy tylko to bedzie mozliwe - bedziemy spali z mezem
      we wlasnym lozku sami.
      Innym ludziom moglo to nie pasowac. Mogli nie wiedziec, ze mozna
      inaczej. Mogli nie chciec spanie bez dziecka. Mogli miec inne niz my
      dziecinstwo itp itd.
      Co do przyzwyczajen, to mysle jest troche tak, ze moze boimy sie, ze
      bedzie je trzeba zerwac w brutalny sposob, wiec jesli mozna
      powoli ,stopniowo i bez placzu, to czemu nie zrobic tego wlasnie
      tak. DLa mnie zawsze wazna byla ta stopniowosc.
    • gacusia1 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 22:24
      Dla wlasnej wygody nie pozwalalam dzieciom spac w moim lozku. Dla
      wlasnej wygody nie karmilam dzieci na zadanie.
      Mialam swiadomosc,ze spanie z dzieckiem nie skonczy sie tak latwo i
      nie mialam zamiaru spedzac nocy u boku rozpychajacego sie dzieciaka
      do jego 8 urodzin(na przyklad).
      Lubie miec wszystko poukladane i zaplanowane a karmienie na zadanie
      jest wbrew mojemu charakterowi.
      Moim dzieciom bliskosci,czulosci i ciepla nie brakuje. Sa
      inteligentne i rozwijaja sie swietnie.
      • ledzeppelin3 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 23:12
        Z noworodkiem się śpi, z niemowlakiem w czasie karmienia piersią
        też, dlaczego nie
        Ale jeśli chodzi o dzieci 2-3 i więcej letnie...
        Skąd ta gotowość mamuś, żeby trzymac w małżeńskich łóżkach takie
        wyrośnięte dzieciaki?

        Moja znajoma pediatra śpi z dziećmi- jedno ma 6 lat, drugie 11...
        Oboje karmiła piersią 3 lata
        I sama uczciuwie przyznaje, że robila to głównie dla siebie


        A wątki o spaniu z kilkulatkami w jednym łóżku i karmieniu ich
        piersią zawsze pachną mi na kilometr wykorzystywaniem emocjonalnym
        przez spragnione uczucia i "bycia potrzebną" mamusie
    • madame_zuzu Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 23:47
      to i ja wrzucę swoje 3 grosze smile Mimo,że mamą jestem od niespełna 4 miesięcy, to przyznam szczerze, że z dzieckiem spałam około 3-4 razy- rano big_grin
      Od początku miałam problemy z karmieniem z cyca, więc musiałam odciągać pokarm i dawać z butli... więc spanie z Młodym i karmienie w łóżku nie wchodziły w grę.Po karmieniu odkładałam śpiącego do łóżeczka. Teraz Michał sam zasypia w łóżeczku. Czasami próbuję go uśpić na rękach, czy obok siebie w łóżku- nie działa, płacze, wyrywa się... jak o tylko odłożę do łóżeczka- cisza, błogostan, spokój i widzę, że dziecko zasypia pięknie i budzi się wypoczęte. W dzień funduję mu przytulańsko, zabawę, dzięki czemu mam wesołego i uśmiechniętego bobasa, któremu zdarzy się zapłakać tylko wtedy kiedy zgłodnieje, albo jest zmęczony. I nie powie mi nikt, że dziecko przez to ze ze mną nie śpi jest pokrzywdzone. On jest pokrzywdzony jak ja próbuję go uśpić obok siebie.

      Wiem jednak, że to ze on zasypia ładnie sam mając 4 miesiące, nie oznacza, ze będzie tak zasypiał mając rok czy dwa lata.

      (moja starsza siostra spała ze swoja córką od urodzenia, młoda ma teraz prawie 2 lata i siostra jęczy i ma pewne obawy, że pewnie będzie spała z nimi do 21 roku życia big_grin a kilka dni temu urodziła trzecią córeczkę i malutkiej już nie uczy spania w łóżku. Nie daje cyca na leżąco na spaniu.)

      ---
      "-co dostałeś na Gwiazdkę?" - "-p.erd.olca..."
    • basiak36 Re: "bo sie przyzwyczai" 01.01.09, 23:58
      Tylko co dalej w sytuacji gdzie mama decyduje za dziecko kiedy ma byc na co
      gotowe? Dotyczy to tak samo eksmisji niemowlecia na sile do osobnego pokoju jak
      i trzymania dziecka w pokoju rodzicow kiedy jest juz gotowe na samodzielne
      spanie we wlasnym pokoju. Zarowno wyprzedzania pewnych etapow samodzielnosci jak
      i opoznianie ich, bo o tym pisze wiele osob.
      Dziecko przyzwyczaja sie do tego ze mama decyduje za nie kiedy jest gotowe na
      kolejne etapy samodzielnosci. W jakim momencie zycia dziecko ma cos do
      powiedzienia i my to biezemy pod uwage, szukamy kompromisu miedzy naszymi
      potrzebami a tymi od dziecka?
      Czy po prostu nigdy tak nie jest, i caly czas narzucamy dzieciom nasze zdanie i
      to co nam pasuje?
      Czy w pewnym momencie dzieci zaczynaja sie buntowac przeciwko tej dominacji
      rodzicow? Czy grzecznie nadal postepuja wedlug tego co pasuje mamie, i
      kontynuuja tak idac w dorosle zycie? Mama jest gotowa aby dziecko sie
      wyprowadzilo z domu w dniu 18tych urodzin i wystawia walizki za drzwi?
      Podobno bunt nastolatkow nie ma zbytniego nasilenia w rodzinach gdzie od
      poczatku panuje dialog miedzy rodzicami a dziecmi a nie narzucanie i
      rzadzenie,tylko szukanie wspolnych rozwiazan itp.
      Nie wiem bo nie mam jeszcze nastolatkow tylko male dziecismile Moze ktos wie?
      • figrut basiak36 02.01.09, 04:34
        Bardzo mądre spostrzeżenia smile


        Na te pytania odpowiedziałaby Tobie bardzo mądrze moja 18 letnia córka. Karmiona
        do lat trzech piersią, śpiąca ze mną do podstawówki, czyli według niektórych
        forumowych mam "upupiona z nie odciętą pępowiną". Problem w tym, że wielu
        rodziców stara się być zawsze mądrzejszych od dziecka i najzwyczajniej w świecie
        "wie lepiej". Za moją córę jak tylko potrafiła już się w sposób choćby tylko
        pokazywaniem ręką porozumieć, decydowałam nie tylko ja ( wychowywana bez ojca),
        ale przede wszystkim ONA. Nigdy nie było tak, że córa była "prosząca", a ja
        "decydująca". Zawsze była zasada - ona podsuwa pomysł, ja doradzam. Niedawno był
        tu wątek o zbuntowanych nastolatkach i po raz któryś z rzędu napisałam, że moja
        córa to anioł. Nie jest tak, że potakuje głową i akceptuje moje decyzje. Jest
        tak, że ona ma jakiś plan, jakąś propozycję, jakiś kaprys a ja doradzam i
        akceptuję jej decyzję po naradach, czasami przy nieznacznych zmianach. Może tu
        leży problem ?
        Ja jako dziecko nie karmione piersią, za to śpiące z mamą do X lat, nie mogące
        mieć własnego zdania (większość "mojego zdania" była według mojej mamy głupia i
        dziecinna), zasypywane ponad miarę czułościami kiedy miałam przesyt, byłam do
        późnych lat nastoletnich osobą nieśmiałą, nieco zakompleksioną, nie potrafiącą
        bronić własnego zdania. Nawet pytanie w obcym miejscu o drogę było dla mnie nie
        do przebrnięcia.
        Zmieniłam się bardzo, ale to zmieniło mnie raczej życie już jako niemal dorosłą
        osobę.
        Moja mama uważa mnie za osobę dość chłodną, która daje innym zbyt mało czułości,
        a dzieciom zbyt dużo swobody w decydowaniu o sobie. Życie jednak pokazało, że
        metoda "jesteś dzieckiem, ja dorosła, więc wiem lepiej co dla ciebie dobre" nie
        jest dobra.
        Sporo się na forum naczytałam o zbuntowanych nastolatkach i teściowych z piekła
        rodem . Po dokładnym przeanalizowaniu wątków wyszło mi na to, że tych złych
        nastolatków i teściowych jędz jest dużo mniej niż w rzeczywistości. Więcej jest
        tu chęci postawienia na swoim w imię "tylko moje zdanie jest najmądrzejsze i
        najwłaściwsze". Zapomina się o tym, że ten drugi człowiek ma prawo do własnego
        zdania, własnych poglądów i własnych przyzwyczajeń. Mało się słucha innych, a
        zawsze chciałoby się na swoim postawić.
        • guderianka Re: basiak36-figrut 02.01.09, 22:03
          Bardzo podoba mi się twoja wypowiedź smile
      • nangaparbat3 Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 21:35
        Mnie sie zdaje, ze właśnie to jest najważniejsze - isc za dzieckiem,
        rozpoznawac, kiedy na co jest gotowe. Moje ma juz 17 i z perspektywy mogę
        powiedziec, że wielokrotnie wywalczała siebie różne "odstawienia". I mimo ze
        jestem dosc uważną matką, wiele razy zdarzało mi się zagapic i traktowac ją
        jakby byla mlodsza niz w rzeczywistości.
        Od kiedy ona jest, mam wciąż uczucie, że balansuję na linie - co jest juz
        nadmiarem opiekuńczosci i kontroli, a co brakiem troski i odpowiedzialnosci? To
        pytanie ktoremu nie ma końca.
        Ja nie wiem, czy dla dziecka lepiej spac "razem" czy "osobno". Na pewno lepiej
        osobno, jesli spanie razem jest skutkiem problemów matki ze soba czy z męzem, bo
        i tak sie zdarza.
        Nie wiem, jak długo dobrze jest karmic piersią, ani kiedy jest "za długo". Dla
        mnie problem odstawianie od piersi dzieci w ogole polega na czym innym - uważam,
        ze powinno sie wprowadzac normalne pokarmy, a nie "słoiki" - ale to temat na
        osobną dyskusję.
        Natomiast calym sercem sie pod apelem Mruwy podpisuję - a rozumiem go w wielkim
        skrocie tak: nie popychaj, nie przyspieszaj, podaruj swemu dziecku tyle uwagi i
        czulosci, ile ono potrzebuje w danym momencie.
        • makurokurosek Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 22:57
          Popieram, tylko w przeciwieństwie do mruwy biorę poprawkę na swoje błędy i na
          to, że nie jestem nieomylna, biorę poprawkę na to że czasami sytuacja wymusza na
          nas takie a nie inne postępowanie, i na koniec nauczona swoim własnym
          doświadczeniem staram się szanować decyzję innych, bo nigdy nie wiem co na nie
          wpłynęło oraz nie używać sformułowania " nigdy tego bym nie zrobiła, mój sposób
          jest najlepszy".
    • 18_lipcowa1 Re: "bo sie przyzwyczai" 02.01.09, 21:26
      Wg mnie spanie z dzieckiem jest chore.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja