Dodaj do ulubionych

Zmiana zawodu po 30stce?

16.01.09, 14:44
Dziewczyny!Powiedzcie, ze nie zwariowalam...Postanowilam calkowicie
zmienic dotychczas wykonywany zawod i zaczac calkiem od poczatku.
Bedzie to wymagalo sporo nauki, zdawania wielu egzaminow, zdobywania
od zera doswiadczenia zawodowego. niby postanowilam, ale boje sie
czy warto? Czy dam rade? Czy znajde prace startujac tak pozno? Czy
nie pokona mnie mlodsza i bezdzietna konkurencja swiezo po studiach?
Warto? Moze jest tu ktos kto podjal takie wyzwanie?...
Obserwuj wątek
    • asiam10 Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 15:17
      Jeśli możesz, napisz z jakiego na jaki. Pytam, bo mi też chodzi
      podobn pomysł po głowie. A mam już 34 lata sad
    • babcia47 Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 15:31
      kilkakrotnie musiałam w zyciu sie przekwalifikować całkowicie przed
      trzydziestką, po..i po czterdziestce..czasem w kilka tygodni
      musiałam byc już sprawnym pracownikiem lub przedsiebiorcą a naukę i
      doswiadczenie zdobywać w trakcie..dałam rade i uważam że to do
      zrobienia pod warunkiem, ze nie mysli sie cały czas o tym "czy dam
      radę"
      • chicoria Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 16:38
        Ehhh...rzecz w tym, ze ja nie musze ale chcialabym. Moge spokojnie
        isc do pracy (a nawet wrocic do firmy w ktorej pracowalam, bo jestem
        na wychowawczym) Tylko, ze przestalo mnie to bawic i marzy mi sie
        inny zawod. A konkretnie - jestem hotelarzem a chce zostac
        tlumaczem. Duuuzo nauki przede mna.
        • sanna.i Re: Zmiana zawodu po 30stce? 17.01.09, 09:18
          To ja ci mogę od tej drugiej strony (tłumacza) napisać: sporo nauki przed tobą,
          zwłaszcza, jeśli chcesz zostać licencjonowanym tłumaczem.Wymagania są, jakie są.
          Albo pięć lat filologii + egzamin państwowy, albo studia dla tłumaczy + egzamin
          państwowy.Zakładam, że język znasz już biegle. Ale nie widzę przeszkód, żeby
          zrobić to po trzydziestce. Sama mam trzy dychy i też poważnie myślę o tym,żeby
          jeszcze jeden zawód zdobyć.
          Jeszcze jedna rada: spróbuj "pomurzynować" w jakiejś agencji tłumaczeń. Nigdzie
          się tak dobrze nie przygotujesz, jak robiąc tłumaczenia pod okiem doświadczonych
          ludzi.
          • crises Re: Zmiana zawodu po 30stce? 17.01.09, 15:13
            > jeśli chcesz zostać licencjonowanym tłumaczem.

            A co to jest "licencjonowany tłumacz" w polskich warunkach?

            >Wymagania są, jakie są.

            A niby kto te wymagania ustala?

            > Albo pięć lat filologii + egzamin państwowy, albo studia dla
            > tłumaczy + egzamin państwowy.

            Że co?

            >Zakładam, że język znasz już biegle.

            To żadne studia nie są jej już potrzebne. Do bycia tłumaczem należy: a) znać
            biegle język, z którego się tłumaczy, b) umieć się poprawnie wysławiać w języku
            docelowym, c) znać się na tym, o czym się tłumaczy (mało kto już tłumaczy teksty
            niespecjalistyczne, a w niczym się niespecjalizujący tłumacz ogólny -filolog to
            najgorszy kandydat na tłumacza). Cała reszta to wyłącznie kwestia szczęścia -
            genów, diabli wiedzą czego. Jakieś 10% ludzi próbujących tłumaczyć, rzeczywiście
            umie to robić, reszcie nic pomoże ukończenie choćby 2 fakultetów i zdanie 10
            egzaminów.

            > Jeszcze jedna rada: spróbuj "pomurzynować"

            Co robić? Znaczy, tłumaczenie dla biur tłumaczeń to jakieś, hm, hańbiące i
            podrzędne zajęcie?

            > w jakiejś agencji
            > tłumaczeń. Nigdzie się tak dobrze nie przygotujesz, jak robiąc
            > tłumaczenia pod okiem doświadczonych ludzi.

            W kiepskiej niczego się nie nauczy - kiepskie agencje handlują tłumaczeniami
            nawet nie zaglądając do środka. Zaś dobre nie przyjmują podwykonawców bez
            udokumentowanego doświadczenia.
            • sanna.i Re: Zmiana zawodu po 30stce? 17.01.09, 20:16
              Czepiasz się i sama nie wiesz czego. Jeśli dziewczyna chce być tłumaczem
              przysięgłym, musi spełnić konkretne wymagania:

              Tłumaczem przysięgłym może być osoba fizyczna, która:
              1) ma obywatelstwo polskie albo obywatelstwo jednego z państw członkowskich
              Unii Europejskiej, państw członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym
              Handlu (EFTA) - stron umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym lub, na zasadach
              wzajemności, obywatelstwo innego państwa;
              2) zna język polski;
              3) ma pełną zdolność do czynności prawnych;
              4) nie była karana za przestępstwo umyślne, przestępstwo skarbowe lub za
              nieumyślne przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu obrotu gospodarczego;
              5) ukończyła magisterskie studia wyższe na kierunku filologia lub ukończyła
              magisterskie studia wyższe na innym kierunku i studia podyplomowe w zakresie
              tłumaczenia, odpowiednie dla danego języka;
              6) złożyła z wynikiem pozytywnym egzamin z umiejętności tłumaczenia z języka
              polskiego na język obcy oraz z języka obcego na język polski, zwany dalej
              "egzaminem na tłumacza przysięgłego".
              (Ustawa o zawodzie tłumacza przysięgłego).

              > Jeszcze jedna rada: spróbuj "pomurzynować"
              >
              > Co robić? Znaczy, tłumaczenie dla biur tłumaczeń to jakieś, hm, hańbiące i
              > podrzędne zajęcie?

              Pomurzynować znaczy popracować przez jakiś czas za mniejsze pieniądze lub nawet
              za darmo w celu przygotowania się.Sama napisałaś, że dobra agencja nie zatrudni
              tłumacza bez doświadczenia.Ale czasem dobre agencje idą na inny układ. Nikt tu
              nic nie pisał o hańbiącej pracy - wyluzuj trochę.
              Inna sprawa, ze za tłumaczenia przysięgłe dostaje się odpowiednio więcej niż za
              zwykłe.Wszystko zależy od tego, jakim tłumaczem autorka wątku chce być.


              • crises Re: Zmiana zawodu po 30stce? 18.01.09, 09:42
                To raczej Ty usiłujesz ją wprowadzić w błąd wmawiając, że tłumacz= tłumacz
                przysięgły, w dodatku używając jakiejś terminologii od czapy.

                Nie wiemy tak naprawdę, co wątkotwórczyni chce tłumaczyć (a czasy tłumaczy
                ogólnych-niespecjalistów to już przeszłość).

                Rynek tłumaczeń uwierzytelnionych kurczy się systematycznie z roku na rok.
                Dawniej firmy maniakalnie tłumaczyły wszystko u przysięgłych (umowy,
                korespondencję) - teraz robią to coraz rzadziej. Cóż, przyszło zrozumienie, że
                tak naprawdę rzadko to jest konieczne, tłumaczenie uwierzytelnione niczego nie
                gwarantuje (wśród przysięgłych jest dokładnie taki sam odsetek partaczy i
                idiotów, jak wśród wszystkich innych - patrz ostatnia afera z "samochodami marki
                Golf na Cyprze"), a obrót tłumaczeniem uwierzytelnionym jest utrudniony (nie da
                się go wysłać mailem, chyba że skan). Tak więc rynek tłumaczeń uwierzytelnionych
                przesuwa się w kierunku tłumaczeń dla organów (które marnie płacą, bo stawki
                urzędowe, jeśli w ogóle, bo potrafią nie płacić miesiącami), nielicznych
                tłumaczeń dla ludności (statystyczny obywatel jednak rzadko w życiu potrzebuje
                uwierzytelnionego dokumentu) i niewątpliwie zaszczytnych, choć uciążliwych
                obowiązków (nocne tłumaczenia zeznań na policji albo rozpraw, gdzie mamy średnio
                pojęcie o co chodzi, bo np. tematyka dotyczy warunków przetargu na dostawę
                analizatorów laboratoryjnych). Może kogoś to kręci, ale tak naprawdę prawdziwe
                pieniądze w branży tłumaczeniowej są zupełnie gdzie indziej i jak ktoś mnie
                pyta, czy warto być przysięgłym, to mu odradzam.

                Nie chciałabym oczywiście studzić edukacyjnych zapędów wątkotwórczyni, ale na
                studiach dla tłumaczy za wielu przydanych rzeczy się nie nauczy (chyba że chce
                się zajmować jakimiś abstrakcjami, typ teoria przekładu). Niestety, umiejętność
                tłumaczenia jako taka jest niespecjalnie wyuczalna - najlepsi znani mi tłumacze
                żadnych takich studiów nie kończyli (a często nawet w ogóle nie są filologami).
                Sensowniej zastanowić się nad jakąś specjalizacją tłumaczeniową i skończyć
                konkretne kursy - np. duże agencje często organizują kursy na temat tłumaczeń
                prawnych albo informatycznych.
                • sanna.i Re: Zmiana zawodu po 30stce? 18.01.09, 10:54
                  Strasznie jesteś cięta w stosunku do ludzi po filologiach. Dlaczego? Mam swoją
                  teorię, ale zostawię dla siebie.Można być bo filologii, być tłumaczem
                  przysięgłym i specjalizować się w konkretnej branży,czego jestem przykładem. Nie
                  zgodzę się,że tłumaczenie uwierzytelnione odchodzą do lamusa, jest mnóstwo
                  sytuacji, kiedy są niezbędne i bez pieczęci ani rusz.Posłużę się cytatem:

                  "Przez tłumacza przysięgłego powinny być tłumaczone wszystkie dokumenty, które
                  mają być użyte w celach urzędowych. Do nich należą m.in.: akty urodzenia, ślubu,
                  zgonu, świadectwa szkolne i inne (np. ukończenia szkoleń i kursów),
                  postanowienia urzędów administracji państwowej i samorządowej, dokumenty
                  finansowe: faktury, rachunki, dokumenty pojazdów: dowody rejestracyjne, umowy
                  sprzedaży lub odstąpienia, dokumenty prawne: umowy spółek, umowy i kontrakty
                  handlowe, umowy zlecenia, pełnomocnictwa, raporty finansowe, raporty wyceny
                  nieruchomości, decyzje syndyków i likwidatorów."

                  Nie przeskoczysz tego crises,choćbyś nie wiem jak chciała.

                  >statystyczny obywatel jednak rzadko w życiu potrzebuje
                  > uwierzytelnionego dokumentu)

                  Tia, sprowadzenie samochodu z zagranicy, dyplomy (jeśli ktoś zamierza pracować
                  za granicą)...Ludzie są teraz mobilni, zmieniają miejsca
                  zamieszkania,pracy,wyjeżdżają na studia za granicę.Przekład takich dokumentów
                  bez pieczęci przysięgłego na ogół nie jest nic wart.
                  • crises Re: Zmiana zawodu po 30stce? 18.01.09, 11:32
                    Nie jestem cięta na ludzi po filologiach, bo sama jestem po filologii. Natomiast
                    widzę z praktyki branżowej i z tego, jak się zmienia rynek, że bycie "tłumaczem
                    ogólnym" można sobie już wsadzić w buty - jeszcze kilka lat i bez wyraźnej
                    specjalizacji nie będzie się dało czerpać z takiej działalności sensownych
                    pieniędzy. Właściwie to już nie bardzo się da, bo ze wzrostem średniej
                    znajomości najpopularniejszych języków w społeczeństwie tłumaczy się rzeczy
                    coraz bardziej specjalistyczne.

                    Czy tego chcesz czy nie - tłumaczenia uwierzytelnione to jakieś 10% rynku
                    tłumaczeń w Polsce. I nie jest to wcale najbardziej zyskowny, najciekawszy ani
                    najłatwiejszy w obsłudze segment tłumaczeń. Tłumaczenia uwierzytelnione to
                    przeważnie babraninka po stroniczce albo dwóch (złoty strzał typu
                    uwierzytelnienie 1000 stron po koledze zdarza się raz na 5 lat), wyjaśnianie
                    intelektualnie sprawnym inaczej klientom po 2 x w tygodniu, w jakich stronach
                    rozlicza się tłumaczenie uwierzytelnione oraz pozostające na granicy prawa
                    miganie się od pracy dla organów (nie rzucę pilnego zlecenia dla świetnie
                    płacącego klienta, żeby stracić pół dnia na zarobienie 60 zł). I mówię to jako
                    praktyk. Największy strumień forsy w branży tłumaczeniowej płynie zupełnie gdzie
                    indziej.
    • franianianiamaj Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 16:44
      Nie zwariowałaśsmile Ja tez jestem w trakcie probowania przekwalifikowania sie....
      Rowniez mam obawy, ale dla chcacego nic trudnego, jak nie sprobujemy to sie nie dowiemy...
      Poza tym wydaje mi sie, ze osoby po 30, maja tego rodzaju moment w życiu, ze chca sprobowac czegos nowego, tylko nie kazdy jest w stanie sie odwazyc...
    • panda74 Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 18:15
      Oczywiście, że warto!
      Ja całe życie pracowałam jako asystentka, a wieku 31 lat postanowiłam zmienić
      zawód. Nie ukrywam, że po urodzeniu dziecka zmieniły się moje zainteresowania i
      priorytety. Poszłam na pedagogikę wczesnoszkolną i po skończeniu studiów pracuję
      w zawodzie - uczę w klasie pierwszej. Jestem zachwycona i dopiero teraz czuję,
      że robię to co lubię smile
      Czas szybko leci, więc nawet nie zauważysz, kiedy lata nauki miną. A warto coś
      zrobić w tym kierunku, gdyż nawet będąc po 30-tce mamy przed sobą 25-30 lat
      pracy. Dobrze więc pracować w wymarzonym zawodzie smile
      W sumie rzadko się zdarza, żeby maturzysta wybierając kierunek studiów tak
      świetnie wiedział, co naprawdę chce przez całe życie robić.
      Pozdrawiam smile
    • emigrantka34 Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 18:22
      wlasnie nosilam sie z zamiarem podobnego watku. mam ten sam dylemat.
      z zawodu jestem adwokatem - piec lat studiow, potem cztery lata
      aplikacji, doswiadczenie zawodowe mam spore, ale ten zawod jest
      niezgodny z moimi pasjami i meczy mnie to od dluzszego czasu - no bo
      zyje sie w koncu jeden raz big_grin
      wyksztalcenie moze mi sie przydac w nowym zawododzie, gdyz nie bede
      potrzebowac porad prawnych, tylko ciagle mam dylemat - ze to pare
      lat nauki znowu, a ja sie ucze od 35 lat....
      • ginny_wolf Re: emigrantko 16.01.09, 20:59
        Ja tez prawnik tylko po aplikacji radcowskiej.Mam też zrobioną podyplomówkę z
        marketingu i promocji.Długi czas pracowałam jako raca prawny w bankach.Od kilku
        lat własna działalność jestem wspólnikiem w kancelarii-o niebo lepiej czytaj
        -luzniej ale ta sfera bankowości już miuszami wychodzi.Marzy mi się
        przestawienie w kierunku-impresariatu,praw autorskich itp.Ale lat już mam
        38-obecna kancelaria
        przynosi zyski -wspólniczka słyszeć nie chce o zmianie profilu i wyrabianiu
        sobie pozycji na innym rynku.A mnie się marzy aby zrobić jeszcze coś
        nowego,wejść w inne środowisko itp.
        • thana203 Do ginny-wolf 16.01.09, 21:22
          Ginny, z nieba mi spadasz. Czy mogę napisać do Ciebie na priva? Czy zaglądasz na
          gazetowego maila?
          • ginny_wolf Re: do thana 16.01.09, 22:18
            raczej nie zaglądam ale jutro zajrzę smilepisz -jak będę mogła to pomogę
            • thana203 Re: do thana 17.01.09, 11:36
              Napisałam!
        • emigrantka34 Re: emigrantko 16.01.09, 22:29
          Ja robilam podyplomowe z praw czlowieka, europeistyki; ale
          interesuje sie paroma dziedzinami baaardzo odleglymi od prawa marzy
          mi sie wlasny biznes - tez z prawem niezwiazany.
          Pracowalam dobrych lat kilka w kancelarii specjalizujacej sie w
          prawie korporacyjnym - od zalozenia spolki, przez podatki i kwestie
          administracyjnoprawne, az po upadlosc i likwidacje; mam sporo
          znajomych wsrod autorow - prawo autorskie to nadal przyszlosc w
          Polsce a jest niewiele kancelarii, ktore sie w tej dziedzienie prawa
          naprawde specjalizuja, wiec Twoj pomysl to nie jest pomysl od czapki.
          Ja z kolei od kilku lat jestem zatrudniona w org miedzynar i tez mi
          to uszami wychodzi - straszny biurokratyczny twor, co do zasadnosci
          istnienia ktorego mam watpliwosci.
          Problem w tym, ze skonczyly sie juz czasy, kiedy chec szczera i
          rzetelna wiedza przy braku odpowiedniego dyplomu pozwalaja zrobic
          kariere. Pasja rowniez powinna byc jakosc udokumentowana, najlepiej
          dyplomem ukonczenia studiow podyplomowych, inaczej nikt Ci na slowo
          nie uwierzy. No chyba ze sie ma odpowiednie kontakty.
    • aluc Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 19:06
      późno?
      masz jeszcze 30 lat do emerytury i prawdopodobnie jakieś 50 do śmierci
      więc sama sobie odpowiedz, czy teraz to późno
    • ewelina_1 Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 19:19
      Też mam te obawy, że studenci bedą lepsi (cokolwiek to znaczy).
      Najgorsze jest to, że sporo osób te obawy potwierdza. crying
      Tyle, że ja z zamiarem kolejnych studiów (mam już
      jednego "inżyniera") chodziłam od wielu lat, ale dopiero teraz
      pojawiła się szansa realizacji marzenia. No i dobijają mnie osoby
      twierdzące "za późno".
    • babsee Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 20:26
      Moja mama,30 lat temu przekwalifikowala sie mając lat 40.Dala rade.
      Ja tez wlasnie jestem w trakcie.Moje plany troche sie spowalniaja bo
      jestem w ciazy wiec musze odczekac ten czas i macierzynski ale chce
      i juz.
      Udalo mi sie znalezc prace gdzie wykonuje zawod dotychczasowy,jednak
      obowiąznkow na to stanowisko bylo na pol etatu wiec przy rozmowie o
      prace zaproponowalam zajęcie sie czyms co zamierzam wlasnie robic
      pozniej.Szefostwo dalo mi szanse i choc czasem mi trudno(wiadomo-
      brak wyksztalcenia w tym kierunku czyli budowlanki a ja jstem
      prawnikiem)to powiem ci,ze ze strony osob z ktorymi wspopracuje
      (branzystow budowlanych) napotykam duzo sympaii i
      zrozumienia.Początkowo kompletnie nie wiedzialm co oni mowią,a
      rysunki techniczne i projekty budowlane byly dla mnie czarną
      magią.Nadrabiam jednak wiedzą z prawa budowlanego i jakos ide do
      przodu.Zawsze znajdzie sie ktos,kto pomoze,wyjasni,wytlumaczy.

      A ja zaczynam odczuwac większą radosc stojąc na mrozie i rozmawiajac
      z budowlancami niż grzebiąc sie w przepisach prawnych.
      Dasz rade dziewczyno.Najwazniejsze to konsekwencja.
    • broceliande Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 20:51
      Odwagi!
      Jestem nauczycielka z zawodu, ale odkryłam, że nie mam powołania.
      Wegetowałam kilka lat na korepetycjach, po czym, w wieku 34 lat,
      otworzyłam firmę.
      Czujesz?
      Pozyczyłam kasę nie mając pewności, że wyjdzie. Wynajęłam biuro,
      zdobyłam dotację.
      Wszystko jest możliwe.

    • mamongabrysi Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 22:01
      jeśli cię stać na to finansowo, ruszaj! Powodzenia. ja mam też dosyć swojej
      pracy i zamierzam zmienić na "gorszą" czyli mniej prestiżową i mniej płatną ale
      mam nadzieję że dzięki temu wyjdę ze żmijowatego środowiska, nie będę tracić
      czasu na dojazdy i będę miała więcej czasu dla siebie więc będę mogła ten czas
      zainwestować w siebie i dzieci. Zwariowałam? Może, ale jesli jeszcze kilka lat
      popracuję tam gdzie pracuję zwariuję na pewno.
    • ez-aw Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 22:08
      Miałam dokładnie 30 lat, gdy zmieniałam zawód. Wcześniej pracowałam w sklepie,
      teraz w księgowości - zmiana duża. Studiuję do tej pory, robię kursy. Opłacało
      się i tobie też tego życzę. Odwagi. Nasz wiek i doświadczenie w pracy
      (jakiejkolwiek) nie zawsze są przeszkodą. Piszesz że boisz się ludzi po
      studiach, pomyśl - oni nie mają jeszcze we krwi pewnych cech które nabywa się z
      wiekiem. Widziałam parę razy takie osoby przyjęte prosto po nauce i wiem jak
      trudno było im się odnaleźć w np, punktualnym przyjściu do pracy, w podejściu do
      samej pracy itp (oczywiście nie wszystkie)
      Dasz radę, a my trzymamy za Ciebie kciuki smile
      • florydeczka Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 23:36
        z zawodu jestem technologiem przemyslowym w dziedzinie cukiernictwa ,przez
        ostatnie 6 lat prowadzilam medyczna spa (botox,usuwanie laserem wlosow itp) mam
        35 lat i w tym roku zaczynam szkole pielegniarska smile dluga droga ,ale chyba dam
        rade smile
        jak trzeba to sie musi smile
        • bi_scotti Re: Zmiana zawodu po 30stce? 16.01.09, 23:55
          Ja znam ludzi, ktorzy totalnie zmienili zowod po 50-tce zakladajac,
          ze wciaz maja przed soba ponad 10 lat pracy w nowej profesji.
          Po 30-tce to chyba kazdy zmienia zawod smile Mowiac szczerze jak sie
          rozejrze dookola wsrod znajomych to na palcach jednej reki policze
          tych, ktorzy nie zmienili.
          Powodzenia!
    • kacha222 brawo ... 17.01.09, 08:39
      ja mam 38 lat i zmieniam zawód od 4 .. jest ciężko, robię doktorat,
      kursy, publikacje, wykładam na uczelni - ale dam radę. poszłam do
      pracy nie tej co chciałam jak miałam 19 lat, wiadomo życie! a teraz
      robię wreszcie to co chcę robić. ale jest drugie dno, jak popatrzę
      na innych wokół mnie, to oni mają 10 lat mneij odemnie i chba są na
      właściwym miejscu. a ja myślę, że chyba coś za późno realizuję swoje
      plany
      • emigrantka34 Re: brawo ... 17.01.09, 09:56
        ale je realizujesz.
    • rita75 w Polsce panuje dziwna mentalnosc... 17.01.09, 14:42
      Panuje opinia, ze zyje sie w pelnym tego slowa znaczeniu najwyzej do
      30stki- dotyczy to w szczegolnosci kobiet...po 30 powoli nalezy sie
      zaczac godzic z tym, ze juz nic nas juz sensownego nie spotka, wiec
      nalezy walczyc z uplywajacym czasem, tropic kazda zmarszczke, a nim
      sie obejrzymy- juz starosc zapuka do naszych bram...za pozno na
      samorozwoj i zmiane zycia. To bzdura - mozna wszystko- teraz dopiero
      wiele z nas wie, czego tak naprawde chce- wiec mozna z pasja i
      dojrzaloscia, wynikajaca ze zdobytego bagazu doswiadczen- odkrywac
      nowe sciezki, a nawet sie powinno. Na nic nie jest za pozno- nie
      kladziemy sie przeciez do grobu!
      • chicoria Re: w Polsce panuje dziwna mentalnosc... 18.01.09, 11:25
        Dziekuje Wam bardzo! Zmobilizowalyscie mnie, zabieram sie za naukesmile Wam tez
        zycze powodzenia!
    • daga_j Re: Zmiana zawodu po 30stce? 18.01.09, 12:08
      No pewnie, że masz szansę. Ja też dopiero mając 30 a może 31 lat zacznę
      pracować.. Na razie zajmuję się małymi dziećmi no i muszę zrobić podyplomówkę by
      móc pracować w zawodzie jaki sobie od pewnego czasu "upatrzyłam". Myślę, że po
      prostu trzeba w siebie wierzyć smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka