Dodaj do ulubionych

potrzebuję troche zrzumienia

19.01.09, 15:18
Witam
potrzebuję albo wsparcia, albo kopniaka, sama nie wiem czego.

Jestem mama 2letniego chlopca, mieszkam z mężem i dzieckiem u teściów, z dala
od domu, przyjaciół, pracy, ogólnie rzecz biorąc całe zycie przekręciło się do
góry nogami po urodzeniu dziecka. Mam 23 lata, wiem, że sama jestem sobie
winna, bo dzieci to konsekwencje uprawiania seksu, ale zabezpieczałam się,
byłam ostrożna, a jednak wpadłam. Bo dlaczego ja?? Dlaczego nie jakas moja
kolezanka? Pech?? Wszystko co dobre w moim życiu sie skończyło, a było tego
naprawdę niewiele. Gdy już zaczynało sie układac dowiedzialam sie o ciazy.
Teraz jest dom, dziecko, obowiązki. Nie mam kasy na dokonczenie studiów, nie
mam znajomych, koleżanki z którą mogłabym sie napić kawy. Nie chce zaczynać
życia od nowa, nie chce szukać nowych przyjaciół, wszyscy staraja sie mnie
odwiedzać, ale km to przeszkoda. Nie mam gdzie wyjść, to okolica przemysłowa,
tu nawet parku nie ma. Najgorsza jest ta samotność... Nie umiem żyć w
samotności. Tak bardzo nie chce już życ...
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: potrzebuję troche zrzumienia 19.01.09, 15:24
      Pamietam, ze dziecko dwuletnie to koszmar, nie mozna spuscic z oka i własnie to
      nieustajace napiecie uwagi plus - jak u Ciebie - uwiazanie, wykańcza. No i
      bardzo młodziutka jesteś - ale to tez Twój atut. Jeszcze troszkę, odchowasz
      dziecko, pojdziesz na studia, do pracy. Całe zycie przed Tobą, a teraz
      prawdopodobnie jestes zwyczajnie przemeczona.
      Z konkretów - Czy nie da sie uniknac mieszkania u tesciów? To rzadko robi dobrze.
      Nie rozumiem tego fragmentu:

      >nie
      > mam znajomych, koleżanki z którą mogłabym sie napić kawy. Nie chce zaczynać
      > życia od nowa, nie chce szukać nowych przyjaciół, wszyscy staraja sie mnie
      > odwiedzać, ale km to przeszkoda.

      Czy tesciom przeszkadzają Twoi znajomi?
      • fifi85.pl Re: potrzebuję troche zrzumienia 19.01.09, 15:31
        Nie do teściów nic nie mam ogólnie, chociaz teściowa troszke za bardzo sie
        wtraca, ale jakoś idzie przezyć. Chodziło mi o kilometry, nie jest tego duzo,
        ale większośc znajomych studiuje albo pracuje i cieżko wygospodarować im czas
        żeby do mnie przyjeżdzac. A ja całymi dniami siedze w domu, nikogo nie znam w
        tym mieście... Nie chce stracić tego co miałam, a tu musze zaczynać wszystko od
        nowa...
    • czar_bajry Re: potrzebuję troche zrzumienia 19.01.09, 15:25
      Jezu przestań się tak dołować, jak nie dajesz rady to kup sobie deprim, idź do
      psychologa a najlepiej zrobi Ci solarium i nowa fryzurasmile
      Masz przecież dziecko i to jemu musisz się teraz poświęcić, zacznij coś robić
      może mieszkanie posprzątaj, nie wiem do rodziców wyjedź na jakiś czas w necie
      posiedź ale nie miej takich czarnych myśli, nie może Ci się nie chcieć żyć masz
      małe dziecko a jak Ciebie nie będzie to niby kto się ni zajmie, wredna teściowa
      czy może jakaś inna laska z którą zwiąże się Twój mążsmile
      UFF nie wiem czy coś Ci pomogłam ale się starałamsmile
      • fifi85.pl Re: potrzebuję troche zrzumienia 19.01.09, 15:33
        Może tak byłoby lepiej?? Gdyby ktoś inny zajał moje miejsce, bo ja mam dość...
        • mik5 Re: potrzebuję troche zrzumienia 19.01.09, 15:44
          A co na to synek, jak myślisz?
          I czy z mężem nie da się zaprzyjaźnić?
        • madeleine.b Re: potrzebuję troche zrzumienia 19.01.09, 15:47
          Kochana wiem, że nie jest łatwo i znam ten stan, w którym myślisz, że już niżej
          się nie da upaść i czarniej myśleć. Znam, ale wiem, że nie można się mu
          poddawać. Moja mama zawsze mówi, że życie to jest sinusoida...jeśli teraz masz
          dołek, to musi przyjść taka chwila, że będzie lepiej. Po prostu musi. Pomyśl w
          takiej najgorszej chwili, że Twoje dziecko nie rozumie, że Tobie jest źle i czy
          chciałabyś, żeby za kilka lat mówił, że miał trudne dzieciństwo itd. Nie chcę
          Cię dołować w ten sposób, tylko pokazać, że masz dla kogo żyć i dla kogo się
          starać. Może porozmawiaj z partnerem albo spróbuj wyjechać do rodziców, jak to
          ktoś napisał wyżej. Zmiana otoczenia i odrobina wsparcia ze strony życzliwych
          ludzi działają cuda. I pamiętaj, że nieważne jak źle jest Ci teraz, jeszcze
          będzie lepiej. Tą chwilą się pocieszaj i staraj się zrobić co tylko możliwe, aby
          nadeszła jak najszybciej. Nie będzie Ci łatwo, ale zrób to dla siebie i Twoich
          bliskich. Trzymam kciuki.
        • zebra12 To ja się zmienię! 20.01.09, 16:16
          Chętnie, na serio się zamienię moim życiem na Twoje. Chętnie wezmę jedno
          dwuletnie dziecko, męża i rodzinę na miejscu.
          W zamian dostaniesz 3 dzieci, w tym dwulatkę smile, codzienną pracę ze wstawaniem o
          5:30 rano (dojazdy 3 środkami komunikacji 25 km za miasto), brak męża, problemy
          finansowo-lokalowe (groźba eksmisji).
          I wiele innych atrakcji. Polecam. Zamienię się od dziś! Pisz na pocztę.
    • kali_pso Re: potrzebuję troche zrzumienia 19.01.09, 15:46

      Bo dlaczego ja?? Dlaczego nie jakas moja
      kolezanka? Pech??


      A dlaczego ktoś?
      W czym jesteś lepsza od koleżanki, że uważasz jakoby wpadka bardziej
      pasowała do którejś z nich?wink


      Poza tym- dzieciaka masz już w miarę dużego. Pomyśl może o jakiejś
      pracy chocby na pół etatu, coby zarobić na te studia. Może teściowa
      mogłaby pilnować małego przez ten czas? Może mogłabyś zająć się
      innym dzieckiem? Co do braku znajomych- siedzeniem na tyłku ich nie
      zdobędziesz, a ci co do tej pory zasługiwali na to miano, jak sama
      widzisz, mają swoje życie i trudno, aby byli ciągle pod telefonem.
      Sa regionalne fora- poszukaj tam znajomych, może jakaś, równie
      samotna matka z dzieckiem, byłaby dobra odskocznią?
    • insomnia0 Re: potrzebuję troche zrzumienia 19.01.09, 15:49
      hmmm troszke refleksji ..
      Cytat
      Wszystko co dobre w moim życiu sie skończyło

      Tak bardzo nie chce już życ.


      wszystko zalezy od tzw"punktu siedzenia i widzenia"

      ja 4 lata starałam sie - leczyłam by móc być mamą...
      wybacz ale nie moge słuchac jak ktos tak mowi..
      rozumiem ,że dziecko nie przyszło u Ciebie w porę..mysle ze jestes zmęczona,
      wyeksplatowana..na dodatek- jakby odcięta od wszytskiego i wszystkich..
      Mam nadzieje ze kiedys powiesz , ze Twoje dziecko jest Twoim swiatem..
      A teraz.. potaraj sie zrobić cos aby w tym zyciu zrobiło sie lepiej..cieplej
      bardziej kolorowo.. Wyjdz do ludi- napewno tam gdie jeste..sa mamy , ktore
      chodza na spacery -zagadaj smile moze poznasz jakaś bratnia duszę...
      Postaraj sie zrobić cos dla siebie.. moze siłownia? fitness? kosmetyczka?
      Siedzisz w necie znajdz jakies swoje uubione forum..tam bedziesz mogła podzielic
      sie swoimi i smutkami i radosciami..
      Nie mow ze wszytsko co dobre - skonczyło sie.. bo to nieprawda..Życie zmieniło
      sie..alenie jesnym Cie jeszcze zaskoczy- pozytywnie..
      Jesli naprawde czujesz sie bardzo przygnebiona..
      Idz do psychologa.. takie romowy pomagają..i wiem co mowie..
      Głowa do gory.. juz za chwile wiosna..a wraz z nią i wieksza radosc zycia smile
      • montechristo4 Re: potrzebuję troche zrzumienia 19.01.09, 15:56
        potrzebujesz kopa, a nie zrozumienia. Zamiast siedzieć na tyłku i
        biadolić, weź się do roboty. Dziecko do żłobka, a Ty do pracy.
        Wszystko przed Tobą!I przestań rzucać teksty o tym, że komuś byłoby
        lepiej, gdyby Ciebie nie było. Takie teksty słyszę na codzień od
        mojego nastolatka (szczególnie, jak nie pozwolę mu zostać w domu ze
        względu na klasówkę) i jestem uodporniona. Strasznie dziecinne
        podejście do życia masz dziewczyno. Dziecko zdrowe? Ty i mąż też?
        Poszukaj nowych znajomych i wyjdź do ludzi, bo naprawdę nie masz
        powodów do narzekania!
        • czar_bajry fifi 19.01.09, 16:14
          Ty faktycznie jakaś porąbana jesteś i chyba kopniak bardziej niż zrozumienie na
          Ciebie podziała.
          Zdanie o kimś innym miało Cię wkurzyć, mnie sama myśl o jakiejś lasce zajmującej
          się moim mężem i dzieckiem szybko postawiła by do pionu.
          Znajdź sobie jakieś zajęcie to głupie pomysły szybko wywietrzeją Ci z głowy.
    • 18_lipcowa1 Re: potrzebuję troche zrzumienia 19.01.09, 16:19
      nie mozesz isc do pracy?
      • gku25 Re: potrzebuję troche zrzumienia 19.01.09, 16:25
        Po co? Przecież lepiej założyć rączki i poużalać się nad sobą.
        • marzeka1 Re: potrzebuję troche zrzumienia 19.01.09, 16:44
          Nie zrozumienia potrzebujesz,ale kopa,bo od użalania się nad sobą nic się nie
          zmieni. Czujesz się wyizolowana, źle ci- idź do ludzi, do pracy (chociażby ma
          pół etatu), ucz się języka, czytaj. Bo od samego- rozumiemy cię,NIC się w twoim
          życiu nie zmieni. Zresztą, nie rozumiem- taka jest prawda: ani siedzenia w domu,
          ani mieszkania z teściami...
    • daga_j Re: potrzebuję troche zrzumienia 19.01.09, 21:53
      Ja mam podobną sytuację - po ślubie przeniosłam się do miasta mojego męża i
      tylko jego rodzina mi to pozostała jako kontakt towarzyski. Mieszkam tu już 6
      rok i dopiero od pół roku mam koleżankę ale jeszcze nie taką bliską. Dzieci
      zapełniły mój świat - liczne obowiązki, od czasu do czasu przecież odwiedzam
      moją rodzinę, mam na bieżąco kontakt dzięki internetowi, pogodziłam się z tym.
      Ważne by mieć w mężu oparcie, bo chociaż wieczorem jak dzieci już śpią to jest z
      kim miło pogadać, przytulić się.
      Wiesz, że Twoja sytuacja też będzie się zmieniać, dziecko podrośnie i pewnie
      pójdzie do przedszkola, zaczniesz mieć więcej czasu, więc albo poszukasz pracy
      albo dokończysz studia - spokojnie, młoda jesteś na wszystko Ci wystarczy czasu
      smile A może studiowałabyś dziennie, to darmowe studia przecież, może teściowie
      pilnowaliby Ci dziecka parę razy w tygodniu (zwykle zajęcia nie są pełen tydzień
      co nie, a niektóre wykłady można opuścić - ja też w ten sposób kończyłam studia
      już przy dziecku).
      Mówisz najgorsza ta samotność - ja też to odczuwam i czasem płakałam "nie mam
      żadnej koleżanki, nikt mnie nie lubi.. sad" - ale minęło, trzeba doceniać to co
      się ma. Utrzymuj kontakt ze swoją rodziną, masz przecież internet. I zwróć
      uwagę, że nie wszystko co dobre się skończyło, tylko wszystko co było Twoją
      "młodością" czyli czas przed dzieckiem, każdy przechodzi w życiu etapy, Ty masz
      teraz nowy bardzo ekscytujący - wychowanie dziecka, założenie rodziny. To też
      jest dobre, a nawet według niektórych lepsze! Rozumiem, że kochasz synka, on
      jest Twoim nowym światełkiem!
      Powodzenia!
      • mycha231 Re: potrzebuję troche zrzumienia 20.01.09, 19:32
        Ja zaszłam w ciażę kiedy miałam 21 lat. Nie mielismy za bardzo gdzie
        mieszkać. Przeżyłam kilka mies u teściów i 1,5 roku u moich
        rodziców. Mąż nie miał stałej pracy, ja na studiach. Miało być tak
        pieknie ja skończę studia zaoczne, pochodze sobie do pracy, potem na
        wychowawcze pójdę, a maż rozkręci wreszcie swoja firmę. Zycie
        spłatało figla. W pracy skończyła mi sie umowa, której mi nie
        przedłuzono, zaczęłam krwawić, musiałam leżeć, wziąźć urlop
        dziekański... kolezanki sie ode mnie odwróciły, one miały imprezy w
        głowie a nie leżąca kumpelę.Urodiłam Agatkę mój świat krecił sie
        wokół niej. Czas biegł i wszystko zmieniło sie na lepsze... Mam 26
        lat mieszkamy na wynajetym, na wiosne stanie masz dom na wsi, Agata
        chodzi do przedszkola, ja jestem 2 raz w ciąży. Mąż rozkrecił
        interes, ja również, mam swój sklep. Kiedy mała miała 2 lata
        poszukałam opiekunke na 4h dziennie, a sama zaczęłam pracować
        najpierw u meża a potem sklep rozkreciłam. Skończyłam studia choć
        było cholernie ciezko, obroniłam sie na 5 (prace mgr pisałam po
        nocach) Zaprzyjaźniłam sie ze znajomymi męża, wśród których mam
        przyjaciółke. Więć widzisz dla chcącego nic trudnego. Prócz
        mieszkania i drobnej pomocy w opiece nad mała nie dostaliśmy nic od
        rodziców, chodzi mi tu o kase. do wszystkiego doszlismy sami ciezka
        pracą, poswieceniem i wieloma nocami spędzonymi osobno-maz w pracy.
        weź sie w garść, rozejrzyj sie wokół siebie. Nikt nie zaprzyjaxni
        sie z zakompleksioną, pełną pretensji do świata nudziarą. Usmiechnij
        sie i weź sie za siebie.
        • fifi85.pl Re: potrzebuję troche zrzumienia 20.01.09, 20:08
          Podziwiam, ja nie wiem od czego zacząć, nie mam wsparcia żadnego, nie mam na
          kogo liczyć, nie mogę powiedzieć męzowi, że jest mi źle, że mam problemy, bo od
          razu jestem odbierana jak wyrodna matka, chora psychicznie, już nie raz to
          słyszałam... Nawet nie wiesz jak długo probowałam walczyć, opiekuję sie
          dzieckiem najlepiej jak potrafię, każdego dnia zabieram na spacer, czytam bajki,
          rysujemy, gotuję specjalnie dla niego i wydaję wszystkie pieniądze jakie uda mi
          się zaoszczędzić z zakupów na zabawki, książeczki i ubranka. Nie mówię, że nie
          dostaję pieniedzy, ale sama dla siebie mam tyle co sobie zachomikuję. Nie uważam
          się za zła matke, nigdy nie dałam odczuc synkowi, że coś jest nie tak, a gdy
          byłam zła na niego zanosiłam go teściowej żeby nie widział jak cierpię, żeby sam
          nie cierpiał. jedyne uśmiechy jakie mam sa własnie dla dziecka, bo nikt inny sie
          do mnie nie usmiecha w tym miescie.
    • fifi85.pl Re: potrzebuję troche zrzumienia 20.01.09, 14:28
      Tak prosto coś napisać, gorzej zrobić. Nie wiem też dlaczego pewne osoby
      uczepiły się moich teściów, ja nic do nich nie mam. I nie chodzi o to, że musze
      z nimi mieszkać. Gdyby nie teściowa, która`czasem zajmuje się dzieckiem jak ma
      czas, to wylądowałabym w psychiatryku. Dlaczego zawsze piszecie "wyjdź do
      ludzi"? Co mi dadzą obcy ludzie, jak dotąd nikogo nie poznałam mimo szczerych
      chęci, łażenia i czekania aż jakaś matka się zlituje i wyjdzie z dzieckiem na
      spacer, a jak już kogoś poznałam to znajomośc się konczyła po paru dniach.
      Zaproszenia na kawe, nawet starszych sąsiadek zostały bez odzewu sad. Na siłownie
      i inne zajęcia płatne mnie nie stać, zresztą po co mam tam chodzić?? Zeby uzalać
      isę nad swoją brzydotą?? czy cieszyć sie widokiem slicznych panienek o super
      figurach ktore nie wiedza co z zrobic z czasem i pieniedzmi. Z kim dziecko
      zostawić?? aaa no tak z teściową, ale ona musi miec czas i musi chcieć, a to też
      niestety nie zależy ode mnie. Bo zwykle jest zajeta i mowi "to może jutro?". Mąż
      przyjacielem?? Jasne, ale nie mój, może jest dobrym ojcem, ale mężem jest do
      bani, nie pamietam kiedy ostatni raz poświecił mi troche czasu, ale to pewnie
      według waszej opini również moja wina. Zawsze miałam pecha, nie zaznałam
      szczęścia w dzieciństwie i obecna rodzina szczęsciem dla mnie nie jest, bo
      odebrała mi wszystko. Tak wiem jest załosna, uzalam sie nad soba, obwiniam
      wszystkich o moje domniemane nieszczęscie... Szczęscie jest dla wybranych, ja
      miałam i mam pecha.
      • drie Re: potrzebuję troche zrzumienia 20.01.09, 14:43
        Skoro tak mowisz, to pewnie prawda.

        Teraz zostaje zapytac: chcesz to zmienic? Czy bedziesz tak sie
        uzalac reszte zycia?

        Zastanow sie co tak naprawde chcesz. Przygotuj dobry plan i krok po
        kroku realizuj go.

        I optymizmu zycze, bo jesli sasiadkom takie gadki wstawiasz, to sie
        nie dziwie, ze sie boja na kawe zajsc.
        • fifi85.pl Re: potrzebuję troche zrzumienia 20.01.09, 15:02
          Sasiadki roznasza plotki, więc spowiadanie się im ze swoich problemów byłoby
          głupotą. Zmienić??? Może jakas rada?? ale nie z tych o wyjsciu do ludzi...
          • pelagia_pela Re: potrzebuję troche zrzumienia 20.01.09, 15:09
            <Może jakas rada?? ale nie z tych o wyjsciu do ludzi...

            To chcesz kogos poznac czy szczesliwa jestes placzac w samotnosci po
            katach, bo nie rozumiem? Kazdy przyjaciel byl kiedys obcym
            czlowiekiem dla nas wiec gdzie chcesz te kolezanki znalezc jak nie
            wsrod obcych ludzi??? Nikt Ci nie kaze stac na ulicy zaczepiajac
            przechodniow, ale na pewno jest cos na co mozesz sie zapisac - kursy
            z urzedu pracy, kursy jezykowe (czesto za darmo) zajecia dla malych
            dzieci jakies gdzie sa inne mamy.

            A co z wyjsciem do pracy? Na pol etatu? Staz gdzies moze? Zlobek dla
            dziecka. Nawet jesli twoje wynagrodzenie pokryje tylko koszt opieki
            to juz i tak masz normalne zycie i znajomych.

            No ale na pewno znajdziesz milion powodow i wytlumaczen, bo do
            obcych nie wysylac biedactwa, pieniedzy nie ma, sasiadki nie chca na
            kawe, itp.

            • fifi85.pl Re: potrzebuję troche zrzumienia 20.01.09, 15:21
              kursy z urzędu pracy mnie nie obejmują, ja mam zatrudnienie, ale w swoim miescie
              rodzinnym. Staż również, gdyż już skorzystałam kiedys z tej opcji. Na pół etatu
              to jakies 400zł, opiekunka bierze minimum 600, mam dopłacać?? Nie stać mnie.
              • pelagia_pela Re: potrzebuję troche zrzumienia 20.01.09, 15:32
                ja mam zatrudnienie, ale w swoim miescie
                > rodzinnym

                To pracujesz czy nie pracujesz?

                Cos mi sie wydaje, ze ty chcesz zeby cie po glowce poklepac i
                powiedziec, ze nic nie da sie zrobic. Po co wiec watek skoro
                wszystko i tak ci nie pasuje. Jesli sama nic nie zmienisz to nie
                wpadnie do ciebie na kawe wrozka i nie machnie rozdzka zeby tobie
                sie dobrze zylo.
                • fifi85.pl Re: potrzebuję troche zrzumienia 20.01.09, 15:42
                  jestem na urlopie wychowawczym, nie pracuje obecnie, a powrot do obecnej pracy
                  nie wchodzi w gre bo bilet miesieczny to 400zł, a opiekunka jakies 600,
                  musiałabym dopłacić. Nie mam na to pieniedzy i tyle. Nie potrzebuje klepania po
                  głowce, chce zeby ktoś powiedział mi gdzie jest sens zycia?? jak coś zmienić, bo
                  ja nie wiem jak!!!!!
                  • pelagia_pela Re: potrzebuję troche zrzumienia 20.01.09, 15:45
                    W tym watku dostalas mase rad, ale zadna ci sie nie podoba.

                    Serio radze tak jak juz tu ktos napisal - idz do
                    psychologa/psychiatry, bo cos mi tu pachnie depresja, a z takim
                    nastwieniem to ty nic nie zmienisz...
    • betty_julcia fifi 20.01.09, 15:24
      Nie wiem czy ktoś na forum ci pomoże. To co cię nęka to moze być depresja, z którą sama sobie nie poradzisz, zwłaszcza nie mając wsparcia w bliskich. Mając takei mysłi wybrałabym się na twoim miejscu do psychologa.

      Przychodzi taki moment że rzeczywiście wszystko czarno wygląda. MAsz dla kogo żyć, przytul swoje dziecko bo jesteś dla niego najważniejsza i ty za niego odpowiadasz. Spróbuj poszukać żłobka, zacznij starać się o przedszkole. Będziesz mogła pomyśleć o pracy i dalszej nauce. Jesteś dorosłą osobą, jak nie pomożesz sobie sama to pamiętaj ze nikt tobie nie pomoże. Jeżeli jest źle idź do lekarza, później do żłobka, przedszkola i myśl o sobie, myśl o przyszłości a nie o tym jak źle jest teraz. Skup się na tym co zrobić żeby było lepiejsmile Głowa do góry!
      • fifi85.pl Re: fifi 20.01.09, 15:29
        Ale ja nie widze żadnej przyszłości sad tylko cieżar zwiazany z rodziną sad gdzie
        jest radość?? nie ma jej, jest tylko smutek i zal, a rodzina nie pomaga, tylko
        wymaga wiecej niz moge dac sad
        • agatar-m Re: fifi 20.01.09, 15:48
          chyba ty wymagasz od siebie więcej..za duzo być chciała mieć priorytetów w
          zyciu, na razie miej jeden, dwa, anie dwadzieścia... niech dziecko podrośnie do
          wieku przedszkolnego, pojdziesz do pracy to juz jakis cel w życiu.... a z jakieg
          miasta jestes? na prawde nie ma tam młodych mam z którymi mogłaby sie
          zakumplować????
          • pelagia_pela Re: fifi 20.01.09, 15:50
            > chyba ty wymagasz od siebie więcej..za duzo być chciała mieć
            priorytetów w
            > zyciu, na razie miej jeden, dwa, anie dwadzieścia... niech dziecko
            podrośnie do
            > wieku przedszkolnego

            To ma byc matka polka wspaniala i siedziec z dzieckiem w domu nawet
            jak juz biedna swira dostaje?
            • agatar-m Re: fifi 20.01.09, 15:57
              nie, pisze zeby wybrała sobie jakies priorytety, ja mam takie jak wyzej
              napisałam, moze być jej priorytetem dbanie o swój wyglad, albo wykształcenie.
              własnie pisze, ze nie musi byc jak matka polka, co dziecko, pranie , gotowanie i
              zadowalanie wszystkich w okolo.
              w ogóle nie zrozumiałaś....
            • fifi85.pl Re: fifi 20.01.09, 16:04
              nie jestem matka polka. Daleko mi do takiej, wolałabym nie miec dziecka, to
              przez niego jest mi zle.
              • agatar-m Re: fifi 20.01.09, 16:08
                sa matki, które po prostu nie chca i nie chciały miec dzieci. dobrze ,że sie
                przyznajesz do tego, a nie bijesz go po katach a to ,ze zycie ci zmarnował.
                jeżeli faktycznie tak to odczuwasz to zaden psycholog, ani psychiatra cię do
                dziecka nie nauczy miłości. może szczera rozmowa z mężem.może faktycznie zostaw
                go synkiem, odejdź. może bedziesz szczesliwsza i on też , a nie patrzy na
                ciebie i widzi w twoich oczach,ze ci życie zmarnował. nie pisze tego z jakas
                pogarda, sa takie kobiety i juz, w końcu domy dziecka istnieja i dzieci
                przybywa. zastanów sie....
                • fifi85.pl Re: fifi 20.01.09, 16:15
                  Wychowywałam sie bez ojca, sumienie nie pozwala mi odejść, a myśle o tym cały
                  czas... Może nawet troche kocham to dziecko. Chcę wrocić do rodzinnego miasta,
                  moge z dzieckiem, ale nie chce mieszkac tu gdzie jestem obecnie.
                  • zebra12 Że co? 20.01.09, 16:40
                    Jak to "Może nawet trochę kocham to dziecko"??????????????
                    Czyli co chcesz zrobić? Piszesz, że MOŻESZ z dzieckiem wrócić do swego miasta.
                    Czyli wcale nie pragniesz wychowywać tego dziecka. Co Twój mąż na to? Słuchaj,
                    może zrzeknij się praw do malucha. Znajdzie nową, kochającą rodzinę. Dziecko
                    potrzebuje miłości! Nie tylko opiekunki. Bo nie dając mu miłości, jesteś tylko
                    zapokajaczką jego potrzeb. Dziecko to czuje. Myślisz, ze to nie zaowocuje w
                    przyszłości? Za kilka lat będziesz się skarżyć, jakie to masz wredne dziecko,
                    które nie dość, że życie Ci zmarnowało, to jeszcze jest takie niewdzięczne i
                    zupełnie nie docenia Twojego poświęcenia i sprawia Ci problemy wychowawcze.
                    Dziecko, które nie czuje miłości i akceptacji poszuka jej gdzieś indziej.
                    Niestety, tutaj dziecka nie oszukasz.
                    Wiem, że teraz to dla Ciebie czcze gadanie, bo mały ma 2 latka. Ale czas pędzi
                    bardzo szybko. A pierwsze problemy zaczną się w przedszkolu lub zerówce...
                    Kobieto! Otrząśnij się! To nie bajka! Nie sen! Życie! Na dodatek nie tylko
                    Twoje, ale również życie Twojego dziecka, które pojawiło się na świecie dzięki
                    Tobie/przez Ciebie! I tego nie zmienisz. Zdecydowałaś się na seks nie będąc
                    gotową na odpowiedzialność, na macierzyństwo, to teraz musisz szybko dojrzeć i
                    stawić czoła rzeczywistości.
                    Ja też zawaliłam. Poszłam do łóżka z mężem. Źle się działo między nami i
                    powinnam była dać sobie siana. Wciąż wierzyłam, że może się ułoży, będzie
                    lepiej. I zaszłam w ciążę! Trzecią! Ale zdaję sobie sprawę, że zachowałam się
                    głupio i nieodpowiedzialnie i teraz ponoszę tego skutki. Kocham jednak moją małą
                    dwulatkę bardzo! Dlaczego miałabym ją krzywdzić? Czym ona zawiniła? Pojawiła się
                    na świecie przez moja głupotę i lekkomyślność, choć i podstęp męża... Ale czuję
                    się za nią odpowiedzialna i chcę jej dać wszystko, co mogę!
              • pelagia_pela Re: fifi 20.01.09, 16:13
                > przez niego jest mi zle.

                Bo jakbys nie miala dziecka to wszystko byloby super...Jest Ci zle
                przez siebie.
                • fifi85.pl Re: fifi 20.01.09, 16:16
                  Nie, wcześniej nie miałam takich problemów. W ciązy wszystko się zaczęło.
                • greenadela77 Re: fifi 20.01.09, 16:17
                  A co, przez dziecko nie może jej być źle?
                  Ma sobie wmawiać, że jest inaczej, żeby wyjść na wspaniałą Matkę-Polkę?
                  Dobrze, że uświadomiła sobie przyczynę swoich problemów. Może właśnie to pozwoli
                  jej nie krzywdzić siebie i dziecka.
                  • fifi85.pl Re: fifi 20.01.09, 16:28
                    Poczytaj wiecej, nie jestem zadna matka polka i nigdy sie za taka nie uwazałam,
                    wrecz przeciwnie... co to w ogole jest matka polka??? co za idiota wymyslił
                    takie sformułowanie??? Pewnie facet, a moze i nie, moze jakas mamuska z
                    dzieciakiem uwiazanym do szyi...
                  • kali_pso Re: fifi 20.01.09, 17:39


                    Skoro więc uświadomiła sobie, że za jej nieszczęście odpowiada
                    przede wszystkim niechciana ciąża( bo przecież juz prawie wszystko
                    sobie wyprostowała a tutaj bęc i zaciązyła) to niech zostawi
                    dzieciaka mężowi, odejdzie, poszuka spokoju i sobie wszystko
                    przemyśli. Będzie ją na to stać? Albo ruszy cztery litery i poszuka
                    dobrego specjalisty od depresji albo niech sie pogodzi z tym, że
                    spieprzyła sobie zycie i zaraz spieprzy swojemu dziecku.
                    Dostała tutaj tyle rad, ale żadna jakoś do gustu pani nie przypadła-
                    albo zrzędzi dla zrzędzenia, albo sama sobie nie poradzi i czas udać
                    się po wykwalifikowaną pomoc.
              • mycha231 Re: fifi 20.01.09, 19:35
                fifi85.pl napisała:

                > nie jestem matka polka. Daleko mi do takiej, wolałabym nie miec
                dziecka, to
                > przez niego jest mi zle.

                Żebys kiedys nie pożałowała tych słów.
                • agatar-m Re: fifi 20.01.09, 19:46

                  > Żebys kiedys nie pożałowała tych słów.
                  >


                  wiesz, ja sobie bez moich dzieci nie wyobrażam życia, ale potrafię sobie
                  wyobrazić,że ktoś może ich po prostu nie chcieć.,... może to dziwne ale moi
                  znajomi można powiedziec nienawidza dzieci, nie chca ich mieć. fakt,ze uzywaja
                  tabletek antykoncepcyjnych i prezerwatyw na raz,żeby mieć pewnosc. Wtym
                  przypadku stało sie i tyle. uważam,ze dziewczyna powinna mieć na tyle godnosci i
                  rozumu,ze nawet jak nie chce tego dziecka to powinna sprawic mu godne warunki.np
                  zostawić je u ojca,czy dziadków, zeby wiedział co to jest miłość
          • fifi85.pl Re: fifi 20.01.09, 16:01
            Jak długo tu mieszkam, poznałam dwie i nic z tego nie wyszło. Jedna wrocila do
            pracy, a druga jak sie okazało wyjechała za granice sad
            • ona_007 Re: fifi 20.01.09, 16:31
              To zostaw dziecko tacie dziecka i teściom a sama wróć do domu rodzinnego skoro tak Cię życie z dzieckiem uwiera.

              Wszystkie rady jakie dostałas sa wg Ciebie złe. Psycholog/psychatra nic Ci nie daje do ludzi nie wyjdziesz - nawet do parku bo daleko, z mezem nie gadasz , a dziecko jest kulą u nogi więc zostaw to życie w cholerę i wracaj tam gdzie Ci było dobrze.

            • drie Re: fifi 20.01.09, 16:35
              Fifi... idz do tego psychologa, bo kazdy argument zbijasz i tylko
              cofniecie w czasie mogloby Ci pomoc. A tego Ci nie zalatwimy. Tak
              jak nikt Ci tu nie napisze co dokladnie masz zrobic.

              Jesli Cie nie trzyma praca czy maz, moze pojedz do rodzinnego miasta
              z dzieckiem na miesiac. Przeanalizujesz sytuacje. Odpoczniesz. Moze
              jakies opcje sie tam otworza.

              Domyslam sie, ze bedac w depresji ciezko jest zobaczyc "swiatelko w
              tunelu", ale samej bedzie Ci z tego ciezko wyjsc - szczegolnie w
              nieprzyjaznym dla Ciebie srodowisku.

              Powodzenia.
    • uullaa Re: potrzebuję troche zrzumienia 20.01.09, 17:32
      Wiesz fifi, jakbym czytała moją siostrę. Ona też uważa, że za
      jej "nieszczęścia" winni są wszyscy wokół. No i to niechciane
      dziecko, rzecz jasna. przez 7 lat siedziała w domu w depresji
      opędzając się od dzieciaka jak od natrętnej muchy. Dziecko ma teraz
      16 lat. Mamusia porzuciła je jak miało lat siedem. Mamusia jest
      szczęśliwa.
    • mathiola Re: potrzebuję troche zrzumienia 20.01.09, 20:02
      Wiem, że ci trudno, ale przyjmij do wiadomości, że to stan bardzo przejściowy.
      Będzie jeszcze sto razy lepiej. Masz dopiero 23 lata smile Wszystko przed tobą smile
      Ja też przechodziłam czasy gorsze i lepsze, czasem byłam w takim samym dole jak
      ty.... Teraz jakoś się poukładało smile U ciebie tez się poukłada. Nos do góry.
    • fajka7 Re: potrzebuję troche zrzumienia 21.01.09, 11:40
      Nie moge znalezc odpowiedzi na pytanie dlaczego nie przerwiesz
      wychowawczego i nie pojdziesz do pracy na miejscu oddajac dziecko do
      zlobka. Cos przeoczylam?
      • uullaa Re: potrzebuję troche zrzumienia 21.01.09, 20:14
        Ja sądzę, że tu dziecko jest głównym problemem. A ono nie zniknie.
        Mówię ci fifi, zrób jak moja siostra. Ona nadal uważa się za dobrą
        matkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka