mirabilandia
21.01.09, 16:15
Ale sie wkurzyłam, no. Ale od poczatku. Przedwczoraj poszlismy z dzieckiem na śnieg. Ulepilismy bałwanka pod naszym oknem, zeby dziecko mogło sobie na niego patrzec jak jest w domu. Bałwan był porzadny - z marchwką i oczami-guzikami. Wieczorem bałwan stał na swoim miejscu, córeczka pomachała mu na dobranoc. Wczoraj rano zobaczylismy ze ktos bałwanka rozwalił. Troche sie wkurzylismy, ale wytłumaczylismy dziecku ze jakies dzieci go chyba zniszczyły, ale ze ma sie nie martwic bo go dzis odbudujemy. Maz poszedl i odbudował bałwanka. Co jakis czas patrzylismy z córką czy stoi. Dzis bałwanek nadal stał. Córka co jakis czas prosiła abym ja podsadzała do okna zeby sobie popatrzyła na bałwanka. Podchodze do okna i co widze - dwoje chłopców rozwala bałwanka (kopie, niszczy go), a obok nich stoi sobie jakas baba i na to patrzy!! Otworzyłam okno i krzycze do nich "czemu niszczycie tego bałwanka, co on wam przeszkadza??", a baba mi na to "ze przeciez on i tak sie zaraz roztopi". Nie bede opisywac dokładnie naszej "rozmowy", ale dowiedziałam sie od niej ze "nie mam swoich problemów i lepiej zebym sie zajeła wychowaniem dziecka". Co za chamskie babsko!! Powiedziałam jej zeby lepiej wychowaywała swoje dzieci a nie uczyła ich niszczenia wszystkiego co napotkają po drodze. W czasie naszej rozmowy jej dzieci zniszczyły doszczetnie tego bałwanka, ona nawet nie probowała ich odciągnąć. Moze ja przewrazliwiona jestem, ale mi sie to w głowie nie miesci ze sa takie idiotki na świecie. Jeszcze jakby to były same dzieci to mogłabym to zrozumiec - dzieci są rózne, ale była z nimi matka która pozwalała im na to. Kertynka.