Dodaj do ulubionych

Dziecko dla dziadków?

06.02.09, 16:21
Możecie mi napisać po co ktoś decyduje się na dziecko skoro nie może go sam
wychowywać? Nie wiem jakaś ograniczona chyba jestem bo jakoś nie potrafię tego
pojąć.
Mam znajomą ma synka trzylatka teraz. Dziecko od czasu gdy skończył się jej
macierzyński pojechało do dziadków u których jest na co dzień. U rodziców jest
na weekend albo i nie bo mama ma często szkolenia. W chwili obecnej mama ta
jest w ciąży (również zaplanowanej) i oczywiście drugie dziecko również
wyląduje u dziadków.
To nie jest jednostkowy przypadek bo innej mojej znajomej córkę też wychowują
dziadki przez tydzień a ona z mężem na weekend do nich jeździ po prostu. Moda
jakaś czy co?
Dziewczyny ja się pytam całkiem poważnie to nie żadna prowokacja, może jest
osoba która w ten właśnie sposób "wychowuje" dziecko i mi wytłumaczy po co to
dziecko i dla kogo? i może inaczej spojrzę na to...
Obserwuj wątek
    • mniemanologia Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 16:33
      Mąż mi opowiadał właśnie o takiej rodzinie - moze to ta sama? -
      właśnie dziecko w tygodniu jest u dziadków, u rodziców tylko w
      weekendy, a i to czasem nie, bo rodzice gdziś chcą sobie wyjechać. A
      może to po prostu nie jest odosobniony przypadek.
      Ja i tak mam wyrzuty sumienia, że pracuję, a z dzieckiem w dzień
      teściowie siedzą sad

      A może dziecka nie ma się "dla siebie", tylko po to, żeby populacja
      rosła, dzietność rosła i żeby miał kto pracować na nasze
      emerytury smile Więc może to jest raczej nie "własność rodziców", tylko
      ich alturuistyczny czyn - DLA NARODU? wink W takim wypadku obojętne,
      kto wychowuje, prawda?
    • joannaiwa Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 16:37
      Nie ma co spogladac inaczej słonko. Skoro są 24-godzinne przedszkola
      w Warszawie, to dlaczego nie mieliby być 24-godzinni dziadkowie? Że
      wspomnę jeszcze o emigrantach, którzy zostawiaja dzieci na czas
      wyjazdu u sąsiadów albo w domu dziecka. A jakie to wygodne dla
      pseudorodziców. Ludzie się już pogubili zupełnie i dzieci traktują
      jak inwentarz, któremu trzeba znaleźć miejsce na przechowanie.
      Szkoda dzieci, choc może dziadkowie dadzą im więcej, niż
      pseudorodzice byliby w stanie kiedykolwiek dać.
      • slonko1335 Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 17:13
        Czyli nie jestem nienormalna skoro uważam, że coś takiego normalne nie jest?
        jestem osobą tolerancyjną, również jeśli chodzi o wychowanie dzieci ale naprawdę
        tego zupełnie nie rozumiem...jeszcze żeby te dzieci z wpadki były ale te ciąże
        były planowane przecież...
        • dlania Tak, jesteś ograniczona i nienormalna 07.02.09, 09:03
          Niemniej to bardzo ładnie z twojej strony, że tak sie troszczysz o los obcych
          dzieci.
          wink
          Ps. Nie ma tolerancji z "ale".
          • slonko1335 Dlania 07.02.09, 10:08
            ależ ja się nie troszczę o los tych dzieci zupełnie. Mam nadzieję, że dziadki to
            robią bo rodzice chyba nie....
            Re. P.S. tutaj się nie zgodzę ale ja się ogólnie z Tobą rzadko zgadzam wink
    • virtual-m Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 17:22
      Ja osobiscie nie znam takiej rodziny. Nie rozumiem jak mozna zaplanowac dziecko
      i byc pozniej rodzicem "z doskoku". Mieszkac w innym domu, widywac sie w
      weekendy... nie, naprawde ciezko cos takiego sobie wyobrazic, a co dopiero
      zrozumiec. Tymbardziej jesli Ci ludzie prowadza normalne, niczym nie zaklocone
      zycie.
    • mama-ola Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 17:26
      Też mam takich znajomych. On i ona pracują w firmach od rana do
      wieczora, ledwo wieczorem zdążą dziecku buzi dać (czasem i to nie).
      Do żłobka odprowadza niania i z niego odbiera. W weekend rodzice
      muszą odpocząć, więc do dziecka przychodzi babcia, a na wyjazd
      wakacyjny wzięli ze sobą nianię (chyba nigdy nie byli z dzieckiem
      sami). I planują drugie.
      Tak sobie myślę, że to jest taki "naturalna" u wielu ludzi
      konsekwecja pobrania się: jest ślub, a potem ma się dzieci.
    • tijgertje Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 17:48
      No coz, ludzie rozni sa... Ja troche z drugiej strony: osobiscie
      uwazam, ze swoje dziecko mam obowiazek wychowac razem z mezem. Tak
      sie zlozylo, ze tez innego wyjscia nie mamy, bo mieszkamy 1500km od
      rodziny. mam jedno dziecko i wiecej nie bedzie, bo rowna sie to
      wozkowi inwalidzkiemu do konca zycia, a mam juz tekie jedno zywe
      sreberko, za ktorym musze biegac i nbie wyobrazam sobie,z ebym
      musiala wyrzec sie masy rzeczy tylko z checi posiadania wiekszej
      ilosci dzieci. Moja mama nie moze sie z tym pogodzic niestety. ma mi
      za zle, ze nie chce wnusia na cale wakacje przywiezc i zostawic pod
      jej opieka ( bo ja moglabym nie przyjezdzac wcale), uslyszalam tez,
      ze nie chce zajsc w ciaze, zeby jej na zlosc zrobicuncertain chcialaby
      miec duuuzo wnukow, a moje rodzenstwo jakos nieszczegolnie
      entuzjastycznie sie chce rozmnazacwink Mama zaproponowala mi nawet,
      zebym urodzila drugie, to ona je wezmie i wychowa. Na glowe jeszcze
      nie upadlamuncertain
    • woman-in-the-city Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 18:11
      Jedni podrzucajac na wychowanie swe dzieci ich dziadkom kierują się
      wygodnictwem, drudzy zgoła innymi pobudkami, których nie możemy znac, jeśli nie
      jesteśmy wtajemniczeni. Podam przykłady, mam znajomego, którego wychowali ciotka
      i wujek, był on jednym z szóstki rodzeństwa, wujowie byli bezdzietni i bardzo go
      zawsze kochali. Znam dziewczynę, wychowywaną przez dziadków, bo matka zajęta
      była swieżo narodzonymi niemowlakami, a potem tak juz zostało. Przykładów znam
      więcej, w tym kilka takich,że gdyby nie zapewnienia dziadków,ze pomogą
      potencjalnym rodzicom wychowywac dzieci to zainteresowani taka pomocą ciągle
      wahali by się, czy podejmowac się prokreacji. Nie potępiam i nie oceniam
      pobudek, jakimi kieruja się "jaskółkowi" rodzice. To sprawa miedzy rodzicami i
      dziadkami, jeśli dzieci sa , a potem jako dorośli są szczęsliwe i nie mają
      zaburzonych relacji dziecko-rodzic(patrz-podane przykłady wyzej)to chyba
      lepiej,ze dziedkowie i wujowie im to szczescie i uwagę zapewnili niz gdyby to
      robili rodzice, którym brakowałoby wiecznie czasu ,czy zapału rodzicielskiego.
      Sama bym swego synka nikomu nie podrzuciła, ale nie odbieram prawa innym do
      odmiennej niz moja decyzji.
      • woman-in-the-city Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 18:15
        miało byc oczywiście "kukułkowi" rodzice.
        • oli.nek Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 19:23
          nie mieści mi się to w głowie... no po prostu nie. aż brak mi słów, by
          jakkolwiek to skomentować.

          mam koleżankę, dziś 40-paro-letnią, którą mama oddała swej mamie, czyli babci
          koleżanki, jak ta miała 12 lat, bo coś tam... relacje z mamą miała zawsze
          zaburzone. lepiej było z ojcem.

          ja sobie tylko w takich sytuacjach myślę - patrząc przez swój pryzmat - jak oni
          tak potrafią? czy nie kochają? czy nie tęsknią? dlaczego nie chcą być ze swoim
          dzieckiem? czerpać od niego energii? jak oni wytrzymują wiedząc, że nie mają
          dziecka przy sobie? mam wiele pytań i żadnych odpowiedzi.
          • jagabaga92 Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 21:21
            > ja sobie tylko w takich sytuacjach myślę - patrząc przez swój pryzmat - jak oni
            > tak potrafią? czy nie kochają? czy nie tęsknią? dlaczego nie chcą być ze swoim
            > dzieckiem? czerpać od niego energii? jak oni wytrzymują wiedząc, że nie mają
            > dziecka przy sobie? mam wiele pytań i żadnych odpowiedzi.

            po przeczytaniu Twojego postu tak sobie pomyslałam - jak można kogoś kochać lub
            za kims tęsknić, skoro się tego kogoś nie zna(???) Bo przecież Ci "urzędowi"
            rodzice nie znają swoich dzieci... Smutne

            Ja kiedyś chciałam mieć jeden wieczór i jedną noc tylko dla siebie. Synek miał
            wtedy ok. 1 roku, gdy przytrafiła mi się taka "okazja". I co? Myslałam o nim i
            tęskniłam smile
        • a.nancy Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 12:56
          woman-in-the-city napisała:

          > miało byc oczywiście "kukułkowi" rodzice.

          i tak nie ma takiego słowa wink jest słowo: kukułczy. jak kukułcze gniazdo.
    • mama-maxa Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 21:36
      też znam takichuncertain i jak dziecko idzie do dziadków to mówi, że idzie
      do domuuncertain mnie by się serce krajało chyba...

      aha i jak po tygodniu widzi wkońcu swoją mamusię to od razu płacze,
      że on nie chce iść do niej do domu, bo u baby i dady jest i już

      i zastrzegam, że ani mama ani tata nie pracują do wieczora, mama
      kończy pracę o 15... a weekedny obydwoje mają wolne

      i tez nie rozumiem
      • elske Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 21:54
        Moja kuzynke przez pierwe 3 lata jej zycia,wychowywala babcia. (mieszkala w
        miejscowosci oddalonej o 80km od rodzicow kuzynki).Kuzynka ma w tej chwili 33
        lata i wypomina to rodzicom.Ja oddali na wychowanie babci,a 2 lata starszy brat
        zostal z rodzicami.
    • jdylag75 Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 22:44
      to nie jest wymysł naszych czasów, moja koleżanka była wychowywana przez kilka
      lat przez babcię, an jej nieszczęście równocześnie z jej powrotem do rodziców
      pojawił się młodszy brat. Nigdy nie nawiązała więzi z rodzicami, co więcej mama
      potrafiła się na nią obrazić za to, ze mówiła, ze bardziej kocha babcię.
      Mąz i ja mieliśmy jakiś czas temu propozycję oddania na wychowanie naszego
      dziecka teściom, nie skorzystaliśmy
      • marty_chce_do_dzungli Re: Dziecko dla dziadków? 06.02.09, 22:58
        Tez mi się tak wydaje.
        Tak było zawsze, jest i będzie. Powody się tylko zmieniają. daleko nie muszę
        szukać: siostra mojego ojca (w sumie moja ciocia, ale nigdy jej nie widziałam
        dłużej niż godzinę, znam tylko z opowieści) została w wieku bodajże 5 lat oddana
        przez rodziców chłoporobotników na >służbę< do warszawy znajomej babci.
        Dosłownie jak kotek (nie obrażając kotków).

        --
        • jvstys Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 00:21
          witam też tej sytuacji nie rozumiem ale znam niestety dziewczyne
          która jako jedyna z rodzeństwa jest oddana dziadkom na wychwanie. I
          wydaje mi się że ona woli z dziadkami mieszkać.Ja bym tak nie mogła
          • katka_tk Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 00:56
            I ja znam podobną rodzinę, dzieliła ich odległość jednego bloku, matka nie
            pracowała albo inaczej: czasami zdarzalo jej sie pracować, dzicko wychowywali
            dziadkowie. kiedy mała była w postawowce probowali rodzice wziąść ją do siebie,
            po tygodniu oddali dziadkom, teraz "mała" ma 17 lat i od roku dopiero mieszka z
            rodzicami.....
          • maadzias1 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 01:13
            Nie wiem czym tu się bulwersować. Tak po prostu jest, że dziadkowie
            mają więcej czasu dla swoich wnucząt niż mieli dla swoich dzieci. Ja
            mieszkałam z rodzicami i z babcią. I to właśnie z babcią spędzałam
            najwięcej czasu. I były to przecudowne czasy bo wiadomo, babcia dba
            lepiej niż rodzice. Teraz moja 3,5 letnia córka dużo czasu spędza u
            dziadków. Oboje z mężem jeździmy wcześnie do pracy, nie miałabym
            serca zwlekać dziecka o 5.30 i po 6.00 wieżć jej do przedszkola.
            Także w tygodniu zostaje u nich na noc. Odwiedzamy ją tak często jak
            się da. Oczywiście wszystkie przerwy w pracy jakie mamy (wakacje,
            ferie itd) oraz wolne weekendy spędza z nami. Teraz jestem w drugiej
            ciąży i oczywiście gdy będę na macierzyńskim dzieci będą z nami. A
            później... tego jeszcze nie wiem, ale nie mam zamiaru oddawać dwójki
            dzieci rodzicom bo to byłoby przegięcie. Z drugiej strony rodzice
            nie są tak młodzi i tak zdrowi, żeby codziennie przyjeżdżać rano
            przed 7 autobusem do nas i pilnować wnuków. Wolą pilnować ich u
            siebie. Tą sprawę musimy przedyskutować. Dzieci nie mam po to aby
            wychowywali je dziadkowie. Ale oni sami chcą tego kontaktu, czują
            się potrzebni, pełni życia.
            • graue_zone Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 08:53
              Pytanie jest jedno. Czy pracujecie obydwoje, bo inaczej nie dacie rady się
              utrzymać, czy też któreś pracuje "dla przyjemności i zrealizowania się". Bo w
              pierwszym przypadku mogę zrozumieć taki układ, trudno inaczej się nie da. Ale e
              w drugim już nie. Przedkładanie pracy nad wychowywanie małego dziecka i
              oddawanie go dziadkom, choćby i najlepszym, niemalże na stałe w imię realizacji
              własnych ambicji zawodowych jest dla mnie niedopuszczalne.
              • slonko1335 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 10:15
                graue_zone napisała:

                > Pytanie jest jedno. Czy pracujecie obydwoje, bo inaczej nie dacie rady się
                > utrzymać, czy też któreś pracuje "dla przyjemności i zrealizowania się". Bo w
                > pierwszym przypadku mogę zrozumieć taki układ, trudno inaczej się nie da.

                Ja nie potrafię zrozumieć także i tego pierwszego przypadku. Skoro kogoś nie
                stać na dziecko to po co na nie się decyduje? skoro pracuje tak że nie może się
                nim zajmować, może lepiej zmienić wcześniej zajęcie?
                • graue_zone Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 10:49
                  Tylko widzisz, dziecko czasem pojawia się bez naszych decyzji. Nawet najlepsza
                  antykoncepcja zawodzi, chyba że szklanka wody zamiast. I jeśli nie ma innego
                  wyjścia, to dopuszczam takie rozwiązanie. Oczywiście, że samo w sobie jest złe,
                  bo to rodzice powinni wychowywać swoje dzieci, ale jeśli nie mao innego wyjścia.
                  Ale jeśli ma to być w imię samorealizacji, to jest karygodne i świadczy o
                  skrajnym egoizmie i niedojrzałości rodziców.
                  • slonko1335 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 10:57
                    Graue_zona ja piszę o przypadkach kiedy dziecko jest decyzją przemyślaną
                    zupełnie, bo tak było w przypadku tych rodzin o których pisałam. Tego nie mogę
                    właśnie pojąć. Jeżeli jest dziecko z przypadku to jeszcze jestem w stanie to
                    ogarnąć, bo czasami rzeczywiście nie ma innego wyjścia. Zastanawiam się nad
                    pobudkami takich rodziców, którzy decydują się świadomie na dziecko wiedząc że
                    nie będą mogli go wychowywać i stąd pytanie dla kogo to dziecko i dlaczego?
            • oli.nek Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 09:05
              maadzias1, straszne jest to, co piszesz. naprawdę twoje dziecko jest od
              poniedziałku (a może już niedzieli) do piątku u dziadków??? niesamowite... nigdy
              nie zrozumiem tego. nie uwierzę, że nie urodziłaś dziecka dla dziadków inaczej
              by tam nie było. i nie przemawia do mnie "oni sami chcą tego kontaktu, czują
              > się potrzebni, pełni życia. " więc z tego powodu oddałaś dziecko. to nie
              dziadków a twoja córka. co ona sobie myśli? nie tęsknisz za nią? nie znasz jej.
              nie wiesz jak to być z nią, budzić rano, odprowadzać do przedszkola, odbierać,
              bawić się, kłaść się spać. po co w ogóle urodziłaś to dziecko? dla mnie to straszne.
            • sanna.i Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 18:01
              >bo wiadomo, babcia dba
              > lepiej niż rodzice.

              Hę? Współczuję rodziców w takim razie.

              >Odwiedzamy ją tak często jak
              > się da.

              O,to miło z waszej strony.

              Mnie zawsze szkoda takich dzieci.Jeśli rodzice nie mają czasu dla własnych
              dzieci,to może lepiej,żeby nie mieli ich w ogóle? Wspólnie spędzony czas to
              najcenniejsze,co rodzic moze dziecku dać.Nie rozumiem i nawet nie będę
              udawała,ze próbuję zrozumieć takich ludzi.
    • ollik83 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 08:10
      Dla mnie to jest odrobine chore, ale też znam takie przypadki. Moja kuzynka
      przez pierwszych 6 lat swojego życia była wychowywana przez moją mamę i babcię,
      rodzice byli kilka ulic dalej, ale nawet na weekendy jej nie zabierali. Wróciła
      do rodzicow, kiedy ja pojawiłam się na świecie. Efekt jest taki,że nienawidzi
      mnie, mojej mamy i babci. Uważa,że to one ją oddały!!!
      ps. dodam,że rodzice nawet na jej utrzymanie nie dawali
      • agatar-m Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 09:10
        znam taki przypadek, zrobili sobie dziecko, no bo trzeba mieć i wychowuje babcia
        z dziadkiem smile, oni chwala sie zdjeciami i zabieraja na wakacje...
    • jasmin80 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 09:47
      Dla mnie to dziwna sytuacja ale też już z czymś takim się
      spotkałam.Ja bym tak nie chciała.
    • hellious Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 10:06
      Ja bylam takim "kukulczym" dzieckiem.
    • ewcia1980 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 10:17
      a ja nie znam takiej rodziny ale jestem w stanie zrozumiec taki styl
      zycia. chociaz sama tak zyc nie chciałabym.
      sama wybrałam taki zawód który finansowo nie pozwoliłby mi utrzymac
      nawet siebie ale za to mam duzo czasu dla rodziny.
      to jest po prostu kwesia wyboru.
      czasy sa jakie sa i moim zdaniem nie chodzi to o jakas mode.
      no i jesli dziecku nie dzieje sie krzywda to ja nie widze wiekszego
      problemu.
      • sanna.i Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 18:03
        Czy dziecku emocjonalnie i fizycznie opuszczonemu przez rodziców nie dzieje się
        krzywda?Pytanie retoryczne.
        • ewcia1980 Re: Dziecko dla dziadków? 08.02.09, 10:27
          sanna.i napisała:
          > Czy dziecku emocjonalnie i fizycznie opuszczonemu przez rodziców
          nie dzieje się krzywda?

          niekoniecznie.

          a po drugie nie dramatyzujmy z tym emocjonalnym i fizycznym
          opuszczeniem przez rodziców.
    • filipianka Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 10:30
      Nie znam takich przypadków.

      Wydaje mi się że to chodzi o to że rodzice nie przemyśleli tego że małe dziecko jednak wymaga opieki, ale zdecydowali się na nie bo taka była kolej rzeczy. Nie mają ustalonych priorytetów w których najważniejsze jest dziecko, tzn nie przestawili się po zmianie sytuacji życiowej którą jest urodzenie dziecka. Dotychczas był ważna praca i nadal jest ważna ale zapominają o dziecku. A niestety ten czas (kształtowania młodego człowieka) już się nigdy nie powtórzy.
      Myślę że jak dziadkowie odchowają dziecko aż będzie na tyle samodzielne żeby z kluczem na szyi wrócić ze szkoły, odgrzać sobie w mikrofali obiad, włączyć kompa czy tv, i późnym wieczorem powiedzieć cześć rodzicom, to będzie się kwalifikowało żeby mieszkać z mamą i tatą. Tylko pytanie czy będzie tego chciało? Jaki wpływ będą mieć rodzice na kogoś kogo nie znają, kto ich nie zna, i przed kim nie są żadnym autorytetem?
    • insomnia0 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 10:56
      Nie potrafisz teo pojąć.. nie chciałabym rzec, że jesteś ograniczona..
      Nie wziełaś pod uwagę, ze teraz dana rodzina nie moze pozwolić sobie na opiekę
      taką, jaką powiedzmy Ty sprawujesz? Moze musza wiecej pracowac..za to za kilka
      lat.. beda mogli cały czas przeznaczyc dla dziecka.
      Niesety czas leci.. i nie chca zrobić tych dzieci jak beda mieli powiedzmy lat 40.

      Ja w ogóle byłabym daleka.. takiej ocenie innych rodziców- ludzi.
      Nie krzywdza swoich dzieci.. wiec wara innym od tego w jaki sposób wychowują je..
      • slonko1335 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 11:04
        Insomnia widzę, że nie tylko ja taka ograniczona jestem na szczęście...
        A wątek założyłam bo właśnie byłam ciekawa dlaczego?
        Widzisz przytoczyłaś jeden całkiem rozsądny argument: "Moze musza wiecej
        pracowac..za to za kilka
        > lat.. beda mogli cały czas przeznaczyc dla dziecka.
        > Niesety czas leci.. i nie chca zrobić tych dzieci jak beda mieli powiedzmy lat
        > 40."
        i właśnie chciałam dostać kilka takich argumentów.
        Nikomu nie wciskam, że sposób w jaki ja wychowuję swoje dzieci jest najlepszy na
        świecie dla niego ale z mojego punktu widzenia jest najlepszy dla mnie i dla
        moich dzieci. Dlatego pytam jakie są przesłanki za wychowywaniem dzieci u
        dziadków, cioć, itd...
        Co do tego czy krzywdzą czy nie to trzeba by było tych dzieci się zapytać, nie
        uważasz? i tutaj też pewnie jednoznacznych odpowiedzi nie będzie, bo jedne będą
        się czuły skrzywdzone inne nie..ale ja chciałam poznać punkt widzenia rodzica
        nie dziecka.
      • maadzias1 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 11:10
        My oboje pracujemy bo musimy utrzymać rodzinę. To nie jest tak, że
        podrzucamy dziecko rodzicom i się nie interesujemy. Gdy dziecko jest
        u dziadków my odwiedzamy ją jak najczęściej możemy dzwonimy kilka
        razy dziennie, tęsknimy. Ale wolę, żeby moje dziecko wstało o 8 i
        szczęśliwe poszło do przedszkola niż zrywać ją z wielką awanturą o
        5.30 i zaspaną wieźć do przedszkola. A ona sama dopomina się
        częstych wizyt u babci i dziadka.
        • slonko1335 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 11:21
          Madzias a to nie jest tak, że to Wam jest wygodniej? Piszesz, że musiałabyś
          dziecko zrywać o 5,30. Myślisz, że to jest problem dla dziecka? jakby szło
          wcześniej spać to chyba nie robiłoby mu różnicy że wstaje o 5.3o? Rozumiem, że
          skoro zaczynasz rano pracę to ją wcześniej kończysz, bo i ja jeździłam do pracy
          na 6 żeby wrócić do domu do córki po 14. A, że się dopomina to w zasadzie wcale
          się nie dziwię, bo w końcu tam jej dom, dzieci z reguły do niego ciągną. Moja
          córka też szaleje za dziadkami ale mimo wszystko jak zostaje u nich dłużej to
          chce do domu, pyta kiedy ją zabierzemy, każe babci dzwonić gdzie jesteśmy?
          • alesio23 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 15:59
            Moja
            > córka też szaleje za dziadkami ale mimo wszystko jak zostaje u
            nich dłużej to
            > chce do domu, pyta kiedy ją zabierzemy, każe babci dzwonić gdzie
            jesteśmy?
            No dobra. I co z tego? dzieci są rożne naprawdę.


            Madzias a to nie jest tak, że to Wam jest wygodniej?

            NIe no takiemu dziecku napewno będzie miło wstawać o 5.30 i z całą
            pewnością bedzie z wielką radością chodziło spać wcześniej( o
            której? 6? 7?) zamiast spędzać fajne popołudnie z rodzicami czy
            dziadkami. Poza tym czy to coś złego, że tak jest matce wygodnie?
            Potem wróci o takiej 15 do domu szybko po dzieciątko do
            przedszkola, obiad, pranie sprzątanie i padanie na pysk do końca
            dnia
            no świetnie poprostu, sielanka wszyscy zadowolenie, a dziecko
            najbardziej.
            • slonko1335 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 18:49
              alesio23 napisała:

              > Potem wróci o takiej 15 do domu szybko po dzieciątko do
              > przedszkola, obiad, pranie sprzątanie i padanie na pysk do końca
              > dnia
              Gotować można na dwa dni albo jeść na stołówce, prania też codziennie nie
              robię, sprzątam co kilka dni, poza tym jest jeszcze mąż który mi w tym pomaga,
              bo też mieszka, brudzi i je, zresztą wszystkie te czynności można razem z
              dzieckiem wykonywać jak się chce... Owszem są gorsze dni i padam wtedy na pysk
              ale nie przesadzajmy, że co dzień...

              >Poza tym czy to coś złego, że tak jest matce wygodnie?
              W zasadzie nic w tym złego, tylko po co się na dzieci decydować skoro się wygodę
              wybiera?

              >dzieci są rożne naprawdę.
              tutaj się zgodzę z Tobą są różne.
        • smerfetka8801 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 11:58
          madzias jak czytam twoje posty to mi się słabo robi!odwiedzacie swoje
          dziecko...spoko sama jasno określiłaś wiec kto dla dziecka jest mamą i tatą i
          gdzie jest jego dom.żenujące ,smutne...nic dziwnego ,ze dziecko dopomina się
          kontaktu z dziadkami-ty jesteś tylko jakaś panią...wychowują dziadkowie nie
          wy.Istotą rodzicielstwa nie jest zapewnienie dziecku mieszkania na start czy
          najnowszych lalek tylko właśnie jego WYCHOWANIE skoro dziecka nie wychowujesz
          nie masz prawa (wybacz jeśli cię urażę ale takie moje zdanie) nazywać się matką
          matką!jesteś nia z punktu widzenia biologii i nic wiecej
          • alesio23 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 16:03
            Poprawił mi humor ten post!! Dobrze, że to nie ty dajesz komuś
            prawo do bycia rodzicem. he he. To jak oceniasz niektóre kwestie są
            żenujące i smutne.
            • smerfetka8801 alesio23 07.02.09, 16:43
              nie rozumiem czym ci tak humor poprawiłam.oceniam tę sytuację z perspektywy
              matki,która stara się być odpowiedzialna i tworzyć normalną rodzinę.
              twoim zdaniem normalne jest zostawianie dziecka dziadkom do wychowania?nie
              widzisz zamiany ról??dziadkowie wchodzą w rolę mamy i taty a "mamusia " i
              "tatuś" wpadają na weekend rozpieszczać "wnuczka".twoim zdaniem rodzicielstwo
              ogranicza się do utrzymywania swojego dziecka??dla mnie to coś więcej.
              pewnie,ze nie trzeba rezygnować ze wszystkiego z wakacji spotkań ze znajomymi
              itp ale plany zawodowe wypada zweryfikować gdy ma się dziecko.
              • alesio23 Re: alesio23 08.02.09, 10:36
                Rozbawil mnie poprostu ton Twojej wypowiedzi. Taki moralizatorsko-
                karcący. Wydaje mi się, że każdy ma jakiś tam swój sposób na życie,
                wychowanie itp. Nie myślę, że takie zostawieanie dzieci u dziadków
                jest dobre. Ale nie wydaje mi się to jakieś okrutne. Nie sądze, też
                że sprawa jaest jakoś szczególnie kontrowersyjne, więc wupowiedzi
                tak bardzo emocjonalne są chyba nie na miejscu.
        • sloooneczko Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 20:30
          nie dostałaś chyba dożywocia jakims wyrokiem w tej pracy
          przecież..planując/nie planując dziecka, masz 9 miesięcy i wiecej na
          to aby przemyślec, na nowo zaplanowac swoje zycie i poczynic jakies
          kroki do jego zmiany- bo jest do d..y delikatnie mówiąc, jeśli
          dziecko wychowują dziadkowie, a nie Wy.
      • graue_zone Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 12:20
        Tylko, że oni dzieci nie wychowują. Oni je mają na odległość. Nie da się
        wychowywać z doskoku, raz na tydzień. Dzieci potrzebują rodziców na co dzień,
        nie w sobotę i niedzielę, nie od święta. Nie da się budować więzi z dzieckiem,
        nie będąc z nim codziennie, w dobrych i złych chwilach. Relacja rodziców
        weekendowych z własnym dzieckiem zawsze będzie kaleka. I żadne telefony i
        odwiedziny nie naprawią tego, czego w takiej sytuacji zabrakło.
    • smerfetka8801 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 11:39
      dla mnie tacy ludzie to życiowe kaleki.zaliczyłam z m wpadkę a mimo to w pełni
      ponosimy odpowiedzialność za dziecko i ty;ko w ostateczności (co zdarzyło się 4
      razy jak dotąd) zostawiamy mała na kilka godzin z dziadkami) ale cóż znam też
      przypadek kobiety która przy swoim dziecku oprócz kilku chwil zabawy nie robi
      nic bo się brzydzi kup wymiotów i innych a poza tym ma cała masę zajęć jak
      solarium i kosmetyczka a planuje mieć 2 i to w ciągu 1,5 roku!!!szkoda gadać
    • kali_pso Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 12:06


      Lepiej dla dziecka, jak zajmą się nim na codzień kochający i
      troskliwi dziadkowie, niż rodzice, którzy na każdym kroku dadzą mu
      do zrozumienia, że jest ciężarem, pomyłką, kulą u nogi- to raz.

      Dwa, że nie każdemu wraz z widokiem dwóch kreseczek na teście, dane
      jest odkryć w sobie powołanie do macierzyństwa, tacierzyństwa.
      Niektórym fiksacja na punkcie dziecka pojawia się dopiero po
      urodzeniu a niektórym jeszcze późniejwinkP

      Do odpowiedzialnego rodzicielstwa trzeba dojrzeć po prostu.
      • smerfetka8801 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 12:12
        to po kiego grzyba ludzie nieodpowiedzialni PLANUJĄ posiadanie dziecka???
        ja nie myślałam o roli matki przed ciążą a zaakceptowałam nową sytuację i
        szybko zaczęłam się nią cieszyć.dojrzałam bo musiałam mój M tak samo.za to
        często słyszę jak to ludzie planują a potem sobie nie radzą maja kryzysy
        podrzucają dzieci dziadkom.nie rozumiem tego.
        • maadzias1 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 12:30
          Ale ja nie napisałam że jest to dla mnie komfortowa sytuacja. Też
          uważam, że dziecko powinno przebywać z rodzicami a nie dziadkami. Po
          prostu ten rok jest dla mnie szczególnie trudny w pracy. Do tego
          jestem w ciąży i nie najlepiej się czuję. Po prostu rodzice nam
          pomagają. W następnym roku pracę będę zaczynać później i uda mi się
          odwozić rano starszą do przedszkola, młodszą do babci, a po pracy je
          zabierać.
          • smerfetka8801 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 13:58
            i właśnie o takich ludziach jest ten wątek nie umiesz zajać się 1 dzieckiem a
            będziesz miała 2.po roku to już nie bedzie tak różowo nie bedziesz matka bo
            rodzice ci nie pomagają jak to ujęłaś tylko wychowują twoje dziecko.sama
            napisałaś ,ze wy dziecko odwiedzacie i dzwonicie...to po co wam 2 skoro z
            jednym sobie nie radzisz???
            nie dacie rady żyć z jednej pensji???a moze to kwestia standardu???bo ja
            potrafię odmówić sobie wielu rzeczy byle wychować swoje dziecko zamiast oddawać
            je komuś
          • oli.nek Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 14:07
            maadzias1, usprawiedliwiasz się jak możesz, by wytłumaczyć się z zaistniałej
            sytuacji. do dziecka mogą przyjeżdżać dziadkowie i czekać aż wstanie i wtedy ją
            odprowadzić. albo można zatrudnić nanię, która by to robiła. w grupie mojej córy
            taka właśnie osoba odprowadza dziewczynka, odbiera mama jeśli może lub też
            opiekunka. i to, że czujesz się źle w ciąży też niczego nie tłumaczy, bo
            przecież nikt z tego powodu nie oddaje dziecka, bo jest się w ciąży z drugim...
            jakaś bzdura. jedno kosztem drugiego. i w ogóle po co to drugie, jak pierwszego
            nie wychowuję, nie odbieram z przedszkola, nie robię podwieczorku, nie bawię się
            z nią, nie kładę spać, nie wstaję w nocy, bo się przebudziła, chce pić, siku,
            boi się, cokolwiek... twoja córka kiedyś ci to wypomni.
            • oli.nek Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 14:08
              sorry moderatorkę za sygnaturkę, zapomniałam skasować, tak się przejęłam swoim
              powyższym postem...

              ...pracuję nad mniejszą ... wink
          • hrabina_murzyna Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 14:22
            Sluchaj Madzias dziecko nie może być mniej ważne od pracy, czy też
            ciąży. Ty po prostu sobie nie radzisz i tyle. Wielu rodziców
            korzysta z pomocy dziadków, ja też chciałabym w przyszłości
            korzystać, ale w życiu nie oddałabym dziecka na stałe babci. W
            następnym roku nic się u was nie zmieni, tylko problemy będą
            większe. Starsza będzie tęskniła do domu dziadków, młodsze będzie
            darło się w nocy. Starsza znienawidzi młodsze, bo przecież ją
            rodzice oddali, a jak mlode się pojawiło to wzięli, czyli jestem
            mniej ważna, kochana. Jesteście niewydolni wychowawczo i dziwię się,
            że mając dziadków pod ręką nie radzicie sobie z jednym dzieckiem.
            Nie poradzicie sobie i z drugim.
            • sylwik7 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 15:38
              Powala mnie stwierdzenie, że lepiej żeby dziecko nie spało we
              własnym domku tylko u dziadków bo nie musi wstawać o 6.00.Tak jakby
              wstawanie o 6.00 było jakąś formą dręczenia dziecka.
              Oboje z mężem jako urzędnicy pracujemy od 7.00, podobnie jak masę
              naszych znajomych.Nie wszyscy mieszkają w jednym domu z dziadkami co
              oznacza że trzeba niestety to dziecko obudzić ok. 6.00 i zawieżć do
              dziadków albo do przedszkola.Faktycznie czasem szkoda wyciągać
              malucha z ciepłego łóżka ale tak już jest.Za to po pracy dzieci są
              odbierane od dziadków lub z przedszkola i jadą do swojego domku i
              zajmują się nimi rodzice i są dla nich rodzicami a nie osobami
              odwiedzającymi. Zdaję sobię sprawę, że nie każdy kończy o 15-tej
              pracę no ale czy nie należałoby się trochę wcześniej zastanowić czy
              jesteśmy w stanie podołać opiece nad dzieckiem z uwagi na naszą
              pracę.
              Zawsze mnie zastanawia co sobie myślą ludzie z gatunku pracujących
              po 14 godzin dziennie np. w korporacjach, że zafundują sobie dziecko
              i nic się nie zmieni że dalej przez cały dzień będą poza domem
              oboje.A dziecko przez cały dzień będzie z nianią lub babcią. Dziecko
              oznacza zmianę! Niektórzy nie są na tę zmianę kompletnie gotowi i
              jak wszyscy znajomi mają dziecko to oni też ale potem okazuje się że
              już nie jest tak różowo. Rozumiem że inaczej jest przy wpadce ale
              świadomie planować urodzenie dziecka po to, żeby go widywać tylko w
              weekendy to chyba trochę chore.
              Bardzo ciekawe jest postępowanie madzias przechowującej swoje
              dziecko u rodziców bo szkoda jest jej go budzić o 6.00 (przy okazji
              nie musi dawać mu kolacji , kąpać, opowiadać bajek, czytać i
              generalnie zajmować się, za to może sobie odpocząc jak już wróci z
              pracy). Świadomie zachodzi w ciążę z drugim dzieckiem nie radząc
              sobie kompletnie z jednym.Po co ? Po macierzyńskim odda oboje znowu
              do dziadków?
              Czemu tyle osób uważa, że dziecko nie powinno w niczym ograniczać
              rodziców, że można żyć tak samo jak wcześniej. NO przecież właśnie
              się coś zmieniło pojawił się nowy człowiek czy nie można choć trochę
              czasu mu pośięcić.Znam osoby , które mogłyby spokojnie zostać z
              dzieckiem po macierzyńskim choć parę m-cy nie miałyby problemów w
              pracy i ojciec przyzwoicie zarabia ale wracaja do pracy bo im się
              nudzi w domu. I naprawdę nie piszę tu o sytucji gdzie matka nie ma
              wyboru i musi wracać do pracy z różnych powodów.
              Teraz chyba w modzie jest udawanie, że dziecko w niczym nie
              przeszkadza. Przykład idzie od różnych pseudogwiazdek np. Natasza
              Urbańska zostawia m-czną córeczkę i koniecznie musi występować przez
              6 wieczorów w tygodniu.Martyna Wojciechowska zostawia 10 m-czną
              córcie i jedzie na Antarktydę, co prawda tęskni i płacze za córeczką
              ale nie może się powstrzymać, żeby nie realizować swej pasji. I to
              ta pasja ma priorytet nad dzieckiem.
              Niektórzy lepiej by zrobili kupując sobie rybkę, którą można raz
              dziennie karmić.
              • yadrall Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 17:43
                Moj maz to jest takie kukulcze dziecko... Obecnie mieszkamy za
                granica i jego kontakt z rodzicami ograniczas sie do wyslania SMSa
                raz na tydzien i to glownie wtedy, gdy mu przypomne,ze dawno sie do
                mamy nie odzywal!!! Obecnie 4 dzien z rzedu mu przypominam,zeby
                napisal do mamy .Lubie tesciowa i uwazam,ze jest wobec mnie ok,ale
                maz nie czuje potrzeby kontaktu z nia-jak juz napisze tego zdawowego
                SMSa to z poczucia obowiazku. I zawsze sa to suche regulki w stylu-u
                nas wszystko dobrze,ale ciagle pada itp.
                Dla mnie to dziwe i niezrozumiale,bo ja z rodzicami to kilka razy w
                tygodniu rozmawiam przez Skaypa na rozne tematy-osobiste,ale tez
                wymiana pogladow na np. polityke czy gospodarke,albo na tema
                ostatnio objerzanego filmu czy tego co w pracy sie dzieje...
                Jednak wynika to najpewniej z tego,ze malzonek w wieku ok.2 lat
                zostal "wydany" pod opieke babci-byl do niej wozony w niedziele
                wieczorem (przed dobranocka) i odbierany w piatki po pracy...
                Dlaczego??? Bo babacia miala blizko do przedszkola-nie potrafie tego
                pojac,bo wiem gdzie mieszkala babcia, gdzie bylo przedszkole i gdzie
                rodzice pracowali... I szczerze mowiac to jedno z rodzicow moglo
                spokojenie odwozic dziecko do przedszkola (owszem musialoby wysiasc
                z autobusu by zaprowadzic dziecko do przedszkola i wsiasc ponownie w
                autobus,ale trasa nawet w tamytych latach byla dobrze skomuniowana-
                to centrum Gdyni),ba ojciec mojego meza pracowal na PKP i mial 12-24
                godznne dyzury,wiec w zasadzie sporo dni w miesiacu nie szedl do
                pracy,a tesciowa pracowala w biurze od 7.30 do 15.30...
                W efekcie moj maz wrocil do rodzicow jak mial 7 lat i poszedl do
                szkoly,ale wiezi z rodzicami juz nie nawiazal,a jego wszelkie
                wspomienia z dziecinstwa wiaza sie z babcia,a nie z mama czy tata!!!

                Teraz mieszkajac na emiracji plakac mi sie chce jak co chwile
                kolejna dziewczyna jest w ciazy-potem idzie na macierzynski,a potem
                zawozi dziecko do Pl do rodzicow i sama wraca zarabiac kase... No,bo
                przeciez przedszkole kosztuje... A tak to po powrocie z emigracji ma
                sie odchowane dziecko (czesto jeszcze sie pobiera wszelkie mozliwe
                zasilki),zarobiana kase,a czesto jeszcze wybudowany dom w PL...
                Sprytnie co??? sad
                • alyeska Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 18:38
                  Moja kuzynka byla zawieziona do babci na wies jak miala 3
                  tygodnie!!! a odebrana jak maial 6 lat. Rodzice odwiedzali ja 1 x na
                  2 tyg.Efekt nigdy nie miala dobrego zwiazku z matka ani ojcem,
                  bardzo cierpiala jak ja odebrano od babci do ktorej mowila "mama".
                  Teraz jest juz kobieta 40-letnia ale ciagle ma problemy z
                  samoakceptacja, jest nadwrazliwa i chyba dopiero pare lat temu na
                  lozu smierci matki wybaczyla jej odrzucenie w dziecinstwie.
                  Madzias czy jak Cie tam zwal, to jest tylko i wylacznie Twoje
                  wygodnictwo i sama pracujesz sobie nad przyszlymi kontaktami z
                  dzieckiem.
                  • ankat80 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 21:25
                    JA miałam 4 mce jak rodzice zostawili mnnie na zimę u dzidków -
                    przyjeżdzali na każdy weekend, ale te najwieksze "darcie" przeżyli
                    dziadkowie, a nie rodzicetongue_out
                    Na wiosnę (kwiecień) już wróciłam do rodziców i własnie codziennie o
                    5 rano woziła mnie mama do żłoba z Rqaszyna na Ochotę (Wawa)
                    autobusem...
                    Mordęga jak dla mnie - i dla dziecka i dla rodziców, ale tak
                    postanowili.
                    Dodam - nie mam żadnej traumy - z mamą ma super stosunki (teraz ona
                    własnie siedzi z moją Karolą a ja mam wolny wieczór), takze jak
                    widac, nie zawsze takie decyzje są podejmowane dla własnego dobra -
                    cszasem są też inne powody... Z babcią stosunki sa normqalne - bez
                    ekscytacjismile
                    Najlepiej jednak oceniać - ta jest złą matka, a ta si tak nie
                    powinna wogóle nazywac;/
                • ally Re: Dziecko dla dziadków? 17.02.09, 21:31
                  > napisal do mamy .Lubie tesciowa i uwazam,ze jest wobec mnie ok,ale
                  > maz nie czuje potrzeby kontaktu z nia-jak juz napisze tego zdawowego
                  > SMSa to z poczucia obowiazku. I zawsze sa to suche regulki w stylu-u
                  > nas wszystko dobrze,ale ciagle pada itp.

                  zachowuję się podobnie, mimo że u dziadków nigdy nie mieszkałam.
    • siasiunia1 Re: Dziecko dla dziadków? 07.02.09, 21:25
      rozumiem ze jest to sytuacja że dziecko mieszka u dziadków w ciagu tygodnia a czasami nawet zostaje na weekend a nie że jest u dziadków jak rodzice pracują tak?
      tak naprawdę jeszcze zrozumiem jak jest planowane pierwsze dziecko i po prostu rodzice sobie nie poradzą. mogli myśleć że podołają. zrozumiem jak dzieci z wpadunku.
      ale planowane 2 dziecko by je podrzucić dziadkom? hm. w jakim celu? by stworzyć idealny model rodziny 2+2? bo kocham moje bobaski co z tego ze na odległość?
      moze i nie mi oceniać ale zdanie mogę wypowiedzieć swoje - nie rozumiem. znałam takie kukułcze dzieci to zawsze miały jakiś problem emocjonalny z sobą.
      nigdy by mi do głowy nie przyszło żebym podrzucała dziecię swe na cały tydzień do mojej mamy. rozumiem wakacje, rozumiem nocleg u drugiej babci albo z okazji że kuzynka nocuje (sama uwielbiałam takie sytuacje) ale żeby taką rzecz zrobić normą .. ja bym chciała jednak znać swoje dziecko.
    • brittas Re: Dziecko dla dziadków? 08.02.09, 13:07
      taki model rodziny to po prostu patologia. rodzice są wygodniccy i niewydolni
      wychowawczo, więc podrzucają dzieci komuś innemu i jeszcze tłumaczą to "jego
      dobrem". tylko, że każde dziecko potrzebuje rodziców na co dzień, aby mogło czuc
      ich miłośc, troskę, aby czuło się dla nich ważne- tylko wtedy będzie mogło
      prawidłowo rozwijac się emocjonalnie. podrzucane dziecko otrzymuje od własnych
      rodziców przekaz"kochamy cię, ale...mamy inne, ważniejsze sprawy", a dziecko
      potrzebuje miłości bezwarunkowej! i co to za argument z pracą, to pracę nalezy
      dopasowac do swojej rodziny, a nie na odwrót. kiedy w naszym życiu pojawia się
      dziecko, to NALEŻY mu się od nas miłośc, czas, uwaga, troska i wszystko inne,
      nawet jeśli wymaga to od nas poświęceń i rezygnacji z pewnych rzeczy. to jego
      święte prawo-w końcu samo się na ten świat nie prosiło,mówiąc obrazowo. i tyle.
      tu nie ma tłumaczeń, że praca, samorealizacja, dobro dziecka itp. tacy rodzice
      muszą byc świadomi konsekwecji swojego postępowania, tzn. że będą miec z
      dzieckiem słabą więź, że moeże miec ono różne problemy psychiczne w dorosłym
      życiu, że będzie mu trudno stworzyc w przyszłości dobry związek i byc rodzicem.
      i niech sie nie zdziwią, że kiedy to oni będą potrzebowali pomocy np. na
      starośc, z powodu choroby, itp. to dorosłe dziecko może miec ważniejsze sprawy....
      chciałabym jeszcze poruszyc sprawę dziadków, o której nikt dotąd nie wspominał.
      przecież taka sytaucja to w dużej mierze ich wina. rozumiem pomóc pracującym
      dzieciom przy wnukach, ale wychowywac je? czy oni nie widzą, że to chora
      sytuacja? dziadkowie nie powinni zgadzac się na coś takiego, a wtedy taka
      mamusia jakoś by sobie poradziła. ale skoro ma pełną akceptację ze strony
      własnych rodziców, to nawet jej w główce nie zabłyśnie, że postępuje źle. wiem,
      że dziadkowie chcą dobrze, ale mądra miłośc umie tawiac granice i wymagac....
      i żeby nie było- mam trójkę dzieci i żeby pogodzic pracę z macierzyństwem
      pracuję tylko na noce (jestem pielęgniarką, pracuję za granicą), a mąż na dzień.
      jest cieżko, ale wiem, że można. miałam możliwośc zostawienie dzieci w pl, z
      dziadkami, ale nawet przez chwilę tego nie rozważałam. to w końcu moje dzieci i
      to mój obowiązek, żeby je wychowywac.
    • kol.3 Re: Dziecko dla dziadków? 08.02.09, 16:52
      Znam przypadki dzieci rodzonych i wychowywanych w dni robocze przez
      dziadków, a w weekend przez rodziców, o ile nie mieli planów
      towarzyskich. Jest to dla mnie rodzaj niedojrzałosci i wygodnictwa.
      Znam dziewczynę która rodziła dzieci jak leciało i rozdawała
      rodzinie do wychowania, najstarsza córka była u babci na wsi, jak
      się urodziło czwarte to dziewczyna oswiadczyla, że jedno musi oddać
      komuś w rodzinie na wychowanie, bo ona da radę tylko z dwojgiem.
      Rodzice - kaleki emocjonalne, dzieci będą pewnie takie same.
    • asia_i_p Re: Dziecko dla dziadków? 09.02.09, 07:39
      Znajoma rodziców tak wychowywała swojej córce dziecko. Wyjechała do
      Niemiec, zostawiając męża i była nianią pełnoetatową. Potem brała
      dziecko do kraju i była nianią pełnoetatową. Z drugim to samo, ale
      już z pomocą wynajętej przez rodziców opiekunki.
      Jej córka jest lekarką i jakkolwiek układ też był dla mnie dziwny,
      to jak byście mi kazali powiedzieć, co miała zrobić zamiast tego, co
      zrobiła, to bym nie umiała. Staż musiała zrobić, bo inaczej
      musiałaby się pożegnać z zawodem - mąż musiał w tym czasie pracować,
      bo a) jej staż był nieodpłatny b) mąż miał do płacenia alimenty z
      poprzedniego związku. MOgła dać dzieci do żłobka, ale nie miała za
      dużego wyboru w małym miasteczku i martwiła się, że dzieci będa
      miały za mały kontatkt z polskim. Mogła oczywiście poczekać z
      dziećmi do 35 lat, ale chciała mieć dwójkę, no i jest lekarką, w
      pełni świadomą ryzyka takiego rozwiązania.
      Wydaje mi się - chociaż z nimi o tym nie rozmawiałam - że to była
      świadoma decyzja całej rodziny, dziadków też. Teraz, kiedy dzieci są
      w wieku szkolnym, są już pod całkowitą opieką rodziców, a wcześniej
      dziadkowie, za własną zgodą, zastąpili żłobek.
      • joannaiwa Re: Dziecko dla dziadków? 10.02.09, 15:15
        Ale tu się mi coś z latami nie zgadza. Studia medyczne są 6-letnie,
        zwykle kończy się je w wieku 25 lat. W ciagu 3 lat po skończeniu
        studiów trzeba zrobić roczny staż. Wychodzimy więc na wiek ok. 28-29
        lat. Piękny wiek na rodzenie dziecka, a do 35 lat można jeszcze i
        trójkę urodzić (po 35 roku życia też kobiety rodzą - zwłaszcza
        kolejne dzieci). Mogła zatem spokojnie poczekać z dzieckiem do
        ukończenia stażu, tym bardziej że nie od dzisiaj wiadomo, że ze
        zrobieniem stażu lekarskiego są problemy i wiąże sie to często z
        koniecznością wyjazdu co najmniej do innego miasta. Ten argument
        zatem dla mnie odpada. Poza tym, co to znaczy, że martwiła się, że
        dzieci w żłobku będą miały za mały kontakt z polskim. W trakcie
        rocznego stażu - z perspektywą powrotu do Polski? To tylko korzyść
        byłaby dla dzieci - nauczyłyby się po niemiecku. Mnie to niestety
        wygląda na samorealizację kosztem dzieci, bo można to było jednak
        inaczej zorganizować.
        • joxanna Re: Dziecko dla dziadków? 10.02.09, 15:36
          Dziecko to nie jest krótkotrwała zachcianka. Pojawia się i jest już w życiu
          rodziców do końca życia. Pierwszej - powiedzmy 15-18 lat wymaga oczywiście
          więcej kontaktu, niż kolejne.

          Ale rodzice mają też inne życie. Mają różne inne, dodatkowe ambicje, plany,
          marzenia, konieczności. I to też trzeba realizować.

          Być może są na świecie osoby, które mogą sobie dowolnie kształtować swoją
          aktywność życiową i powiedzieć: teraz, przez 5 lat poświęcam się dziecku - mam
          już mieszkanie, kredyt spłacony, nie muszę bać się o miejsce pracy, kredyt,
          samochód, garnek, wkład do garnka, pieluszki.

          Ale pewnie większość z nas jest ciągle się waha między różnymi opcjami - pewnie,
          chciałoby się pobyć teraz z dzieckiem. Ale może jakaś propozycja pracy, czy
          wyjazdu teraz wydaje się bardziej korzystna? Może jak teraz więcej popracuję, to
          potem będę mogła - nie wiem - firmę własną założyć, mieć więcej czasu,
          cokolwiek? A jeśli teraz nie przyjmę propozycji to może też będę mieć więcej
          czasu, bo wyląduję na bezrobociusmile. Nie zawsze to od nas zależy. korzysta się z
          szansy i próbuje się budować swój własny kompromis.

          Planuję moje życie z dzieckiem na 20 lat, ale nie zawsze jestem w stanie
          zaplanować: teraz będę mieć dla niego 4 godziny dziennie, a za 3 lata 7 godzin
          dziennie i weekendy. Dziecko wchodzi do rodziny i - dalej życie toczy się razem.

          Żeby nie było - pracuję w korporacji, 8 godzin dziennie, czasem trochę w domu
          jak dzieci śpią. Mąż to samo. W domu z dziećmi w sumie 3 lata. Dzieci dwoje -
          starsza nie zaśnie przed 10 i budzi się bardzo nieszczęśliwa o 7.30. I wiem, że
          dziecko to nie jest automat i nie da go się przestawić jak budzik na 5.30.

          A jako dziecko 1,5-roczne zostałam podrzucona babci na rok, bo moja mama dostała
          atrakcyjną propozycję pracy. Kontakt z rodzicami mam świetny, a być może dzięki
          tamtej pracy potem miałam dużo mamy dla siebie a dziś mam 65-letnią panią
          zadowoloną z życia i dostającą podwyżkę jak tylko zagrozi odejściem na
          emeryturęsmile To też jest ważne.
        • asia_i_p Re: Dziecko dla dziadków? 10.02.09, 21:07
          Bez perspektywy powrotu do Polski - muszą siedzieć w Niemczech, bo
          tam jest pierwsza żona męża razem z dzieckiem, a on z dzieckiem nie
          chce tracić kontaktu. Ona Polka w niemieckim szpitalu wątpię czy
          miałaby po co wracać, gdyby zaraz po stażu poszła na długi urlop -
          musiała trochę ugruntować pozycję. Czyli już przesuwamy się trochę
          poza trzydziestkę, zakładając, że niekoniecznie od razu wychodzi,
          margines pozostaje niewielki. I jasne, że można mieć dziecko i po 40-
          tce, ale patrząc na statystyki można się tego po prostu bać.
          • joannaiwa Re: Dziecko dla dziadków? 16.02.09, 15:40
            Ale to tym gorzej ! Bo skoro nie wracają do Polski, to jak ściagną
            dziecko póxniej od dziadków to będzie miało znacznie wiekszy problem
            z adaptacją i językowe problemy. Miałam taki przypadek w dalszej
            rodzinie. Rodzice wyjechali za pracą i na skutek wprowadzenia stanu
            wojennego zostali w Niemczech. Mieszkali w obozie dla uchodźców i
            nie mieli jak ściagnąć córki, która została w Polsce z babcią do 6
            roku życia. Dziewczynka miała póxniej problemy z adaptacją w
            Niemczech, w niemieckiej szkole, chciała wyjeżdżać do Polski i
            dopiero jak na stałe ściagnęli babcię do Niemiec to sie to wszystko
            uspokoiło. Niemniej jednak w każde wakacje była w Polsce (z
            babcią!), męża wybrała w Polsce, z dzieckiem swoim (ma już syna)
            tylko po polsku - a babcia dalej mieszka z nimi w Niemczech i pomaga
            w wychowaniu prawnuka wiecej niz matka tej dziewczyny (na szczęscie
            zdrowo i krzepko sie trzyma).
            • asia_i_p Re: Dziecko dla dziadków? 16.02.09, 17:54
              Tutaj dużo lepiej poszło, małe są obie dwujęzyczne, polski poznawały
              na etapie żłobkowym (babcia była żłobkiem), niemiecki na
              przedszkolnym, z rodzicami mówią po polsku i jak już mówiłam, od
              wieku przedszkolno-szkolnego (nie jestem mocna w niemieckim systemie
              edukacji) są już pod opieką rodziców. Ale może to rzeczywiście
              inaczej wygląda, kiedy sytuacja wypada z przymusu życiowego i jest
              dobrze obgadana przez obie rodziny, a inaczej, kiedy rodzicom nie
              chce się opiekowac dziećmi i tylko szukają pretekstu, zeby je komuś
              wcisnąć.
              • joannaiwa Re: Dziecko dla dziadków? 17.02.09, 13:04
                pewnie - dziecko to wyczuwa gdy jest niechciane i ma zero poczucia
                bezpieczeństwa. Ale nawet przy obgadaniu (dziecko nie obgadało bo za
                małe i można mieć wątpliwości czy sie orientuje co do uzgodnień) i
                tak myslę, że to nie jest sytuacja dobra dla dziecka i jak można to
                trzeba tego unikać.
    • lary-sa37 Re: Dziecko dla dziadków? 10.02.09, 16:04
      slonko1335 napisała:

      Ja mam taka sytuacje w bliskiej rodzinie,nawiasem mowiac u brata rodzonego wiec
      z pierwszej reki masz informacje.Problem polega na tym ze najpierw został
      złapany na ciaze a pozniej bratowa uwazala ze skoro mama jest juz osoba ktora
      wykonuje wolny zawod i moze sie poswiecic wnuczce zaplanowala ze po porodzie
      zabierze sobie wnusie.Mama na to sie nie zgodziła z racji tego ze bratowa jest
      od tego by dziecko wychowywac a nie podrzucac jak kukułka.Wyszlo na jej bo
      podrzuca komu sie da i udaje troskliwa mamusie a jej matka jej w tym pomaga bo
      toleruje te zachowania.Najlepiej co niektorym wychodzi to kopulacja a dzieci do
      babki i dziadka.Za grosz wstydu nie maja durne dziewoje.
      • monia420 Re: Dziecko dla dziadków? 10.02.09, 19:46
        Słyszałam o takim małżeństwie, które nie za bardzo sie zgrałosad Dziecko, jak to
        dziecko wymaga uwagi, a nie koncentracji na sobie. Małżonkowie w trosce o
        związek oddali dziecko siostrze na wychowaniesad Widywali je w weekendy, albo i
        nie, bo trzeba do kina, teatru itd..
      • ally lary-sa37 17.02.09, 21:33
        to może niech brat zabierze się do opieki nad własnym dzieckiem, nie będzie
        musiało przebywać u babci. aha, i uświadom go, że istnieją kondomy.
    • 1ania-33 dziadkowie nie lepsi 10.02.09, 22:21
      Pomijając sytuacje musowe i ekstremalne to dziadkowie którzy biorą dzieci na
      wychowanie i przyklaskują takiej sytuacji też są hm "dziwni".
      Sytuacją musową nie jest wstawanie o 6 rano...

      Co by zrobili Wasi rodzice gdybyście oznajmiły im że dzieci to będą u nich
      siedziały 5 dni w tygodniu bo nie ma sensu męczyć dziecka rannym wstawaniem?
      Moja matka by mnie nieźle op...yła i nie zgodziła się na taką propozycję. I nie
      dlatego że nie kocha i że by nie chciała tylko dlatego że to chore żeby dziecko
      do babci mówiło mamo i było przez nią wychowywane 24h 5 dni w tygodniu.
    • igooska Re: Dziecko dla dziadków? 10.02.09, 23:21
      Miałam sytuacje gdy w ciąży musiał starsze dziecko na 6 do przedszkola
      zaprowadzić a potem na busa lecieć i do pracy zdążyć.Chodziłam
      niewyspana,zmęczona nie raz od drzwi wracałam rano do kibelka z
      nudnościami,często marudzące dziecko za sobą ciągnęłam po ciemku w zimę...A
      potem po macierzyński wróciłam do pracy i mój mąż wyjechał za granice,z jednym
      leciałam do żłobka,drugiego do szkoły zaprowadzałam,potem praca do
      wieczora.Dzieciaki odbierali moi rodzice,widziałam je trochę rano a potem
      wieczorem.I nigdy nie wpadłam na pomysł żeby mieszkali u babci.Magdacostam(nie
      pamiętamsmile)pisze ze córka dla swojej wygody jest u babci a ja myślę ze to dla
      ich-rodziców wygody.I zrozumiałbym to jakby napisała ze:cały tydz jest córka u
      babci ale oni po pracy idą,jada itd do nich razem jedzą ,bawią się ,kładą ją spa
      a potem wracają do siebie.A tak jak oni to można odwiedzać ale daleka krewna!
      • toniesamowite Re: Dziecko dla dziadków? 16.02.09, 19:14
        tez mam taki przyklad w rodzinie.Kuzyn zwykla praca do 16ej, jego
        zona ma zaklad kosmetyczny-dziecko urodzilo sie rok po slubie i od
        poczatku zostalo zostawione rodzicom kuzynasmile)wszak on zajety..praca
        do 16ej,a zona prowadzi zaklad kosmetyczny i jeszcze po godzinach
        przyjmowala klientki.Nie mam z nimi kontaktu,ale pamietam tego
        dzieciaka sprzed kilku lat-rozwydrzony,wrzaskliwy,histeryczny.
        • furioza Re: Dziecko dla dziadków? 17.02.09, 18:45
          mam sąsiadów
          para "dziadków"
          w tygodniu odbierają 6latkę z przedszkola i trzymają do wieczora, na weekendy
          biorą do siebie żeby rodzice odpoczęli
          ostatnio urodziło się drugie dziecko-bywa u dziadków z tą samą częstotliwością
          ma jakieś 2 miechy, więc mama nadal na macierzyńskim
          ale i tak siedzi z siostra u dziadków
          ich mama stwierdziła, że córka sama się nudzi i potrzebuje towarzystwa :o
    • ally Re: Dziecko dla dziadków? 17.02.09, 21:34
      znam taki przypadek. moja kuzynka miała parcie na macierzyństwo i rozmnożyła się
      w wieku 20 lat, czego szybko pożałowała, bo bezdzietne koleżanki ze studiów mają
      jednak barwniejsze życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka