Dodaj do ulubionych

Chciała spać, a kazali jej zajmować się dzieckiem

02.03.09, 20:41
I jatka na forum Wrocław:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=92101593&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • memphis90 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:00
      Podli...!
      • anulka.p Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:03
        Najwięcej mają tam do powiedzenia ci, którzy nigdy nie rodzili ( i
        rodzić nie będą - nawiedzenii panowiesmile, choc i panie też są).
        Ciekawy rozrzut obelg - od wyrodnej matki przez tipsiarę do
        feminstkiiwink
        • memphis90 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:17
          Wiesz, ja się zgadzam, że po porodzie może być różnie- ale ten list jest akurat
          kuriozalny. Już samo podejście "JA chciałam spać, a oni mi kazali przystawiać
          dziecko..." jest dla mnie dość egoistyczne. Bo przecież z dzieckiem tak jest,
          szczególnie małym- nie ma taryfy ulgowej, pewne rzeczy mimo zmęczenia robić przy
          nim trzeba. Zamiast skupić się na meritum sprawy np. trzeba ograniczyć
          odwiedziny, zainwestować w lampki nocne, zapewnić dostęp do mieszanek do
          dokarmiania- ona drąży jakieś pierdoły. Jakieś żale na obcego faceta i
          rozmemłaną położnicę na zdjęciu... Co jej przeszkadza facet na jakiejś fotce???
          I położnica z cycem? I te wyliczenia ile osób jest na sali, że to nie dwójka,
          tylko czwórka, bo dzieci są. To ja, cholera, leżałam w dwunastce... big_grin
          • anulka.p Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:23
            Ten tytuł nadał dziennikarz, ona jednak nic takiego nie napisała -
            "Chciałam spać, a kazali mi itd.
            Chodzi po prostu o kuriozalną postać słuszne - w zamierzeniu -
            akcji "Rodzić poludzku'. bardzo wygodnej dla personelu.
            I o jeszcze bardziej kuriozalne komentarze pod listem
            • memphis90 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 23:41
              Hmm, wydawało mi się, że ten post pojawił się jakiś czas temu na forum... Ale
              może to zbieżność i połączyłam wypowiedzi dwóch różnych osób.
          • babcia47 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:24
            no raczej fotki w koszulach jakie sa wymagane na niektórych
            oddziałach chyba by nie mogli zamieścić..synowa miała taką, która
            doopska nie zasłaniała a z przodu rozcięcie do pasa..własna bielizna
            była niedopuszczalna..wizyty obcych osób (poza małżem) w dowolnej
            ilosci i wieku dopuszczalne były
            • memphis90 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 23:40
              Ja miałam taką koszulę, która sięgała do kolan, a rozcięcie w niej kończyło się
              niewiele wyżej... Tak więc całe krocze na wierzchu- musiałam zabawnie wyglądać,
              jak w tym drałowałam po korytarzu: nogi ściśnięte na gejszę, żeby nie zgubić
              wkładki, jedna ręka trzymała koszulę na piersiach, druga w kroku big_grin Ale już
              pisałam ostatnio- mi przeszkadzały tabuny odwiedzających, zapalone światło i
              potworny upał, dziecko zupełnie niesmile
    • triss_merigold6 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:05
      I dlatego, żeby uniknąć takich jazd wzięłam w szpitalu jedynkę a
      szpital wybrałam taki, w którym w nocy dziećmi zajmowały się
      pielęgniarki na sali noworodków.
      Takie qrwa dziwne, że kobieta po porodzie w nocy chce spać?
      • elza78 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:50
        tyle ze triss personel medyczny to nie nianki do dziecka bo sie chce spac...
        • siasiuszek Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:52
          To tak jak napisać, że personel medyczny nie jest od opieki, to od
          czego jest???
        • gocha80 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:53
          elza78 napisała:

          > tyle ze triss personel medyczny to nie nianki do dziecka bo sie chce spac...
          >

          A ten personel medyczny za coś pensje bierze. Chyba nie za spanie na dyżurach i
          jedzenie ciastek i popijanie ich kawą/herbatą.
        • guderianka Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:59
          Dżizaass
          Przecież kobita nie chciała spać bo przebalowała całą noc na
          wiejskiej potańcówce-pijąc,ćpając i puszczając się ale dlatego że
          kuźwa dzieciaka urodziła-jej organizm przeszedł mega wysiłek, kości
          miednicy rozszerzyły się niemożebnie a przez ucho od igły przelazł
          ryczący wielbłąd!
        • kitty4 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 12:49
          A niby od czego jest średni personel medyczny na oddziale
          położniczym ?!
          • elza78 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 04.03.09, 13:44
            od mycia tylkow tym ktore mialy cc na zyczenie tongue_out
        • elza78 ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 13:52
          przeciez dawniej bylo ze dzieci zabierali w ogole na tydzien rozwozili w
          momencie karmienia smile same baby wywalczyly system rooming in i teraz wielki
          problem jest smile
          a sredni mersonel medyczny jest od aplikacji lekow, opieki medycznej nie opieki
          nad dzieckiem boi sie komus chce spac, od tego jest niania ktora sobei za
          pieniazki mozna wynajac bo takie swiadczneie nie wchodzi do koszyka
          refundowanego przez nfz, jeszcze w zbyt biednym kraju zyjemy smile
          • moofka Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 15:35
            elza78 napisała:

            > przeciez dawniej bylo ze dzieci zabierali w ogole na tydzien rozwozili w
            > momencie karmienia smile same baby wywalczyly system rooming in i teraz wielki
            > problem jest smile
            > a sredni mersonel medyczny jest od aplikacji lekow, opieki medycznej nie opieki
            > nad dzieckiem boi sie komus chce spac, od tego jest niania ktora sobei za
            > pieniazki mozna wynajac bo takie swiadczneie nie wchodzi do koszyka
            > refundowanego przez nfz, jeszcze w zbyt biednym kraju zyjemy smile


            elza, z cala sympatia smile
            w tym punckie racji nie masz
            jezeli ja teraz na noworodko bede chciala podrzucic mojego osmiomiesieczniaka,
            bo mam kosmetyczke
            to ona tak mi powie, ja to zrozumiem, natomiast na noworodkach kiedy matka nie
            jest w stanie zajac sie dzieckiem bo sama wymaga dozoru medycznego i jest
            zwyczajnie niedyspozycyjna polozne musza zajac sie dziecmi
            z ciekawosci znalazlam regulamin pierwszego z brzegu szpitala

            ___________________
            Pracą personelu średniego oraz niższego danego oddziału szpitalnego kieruje
            pielęgniarka oddziałowa / koordynująca.

            Pielęgniarka oddziałowa/koordynująca ustala i rozlicza dobowy rozkład czasu
            pracy podległego personelu zgodnie z obowiązującym w Zakładzie Regulaminem pracy.



            Podstawowe obowiązki położnej:

            1. wykonywanie zleceń otrzymanych od lekarza i pielęgniarki oddziałowej,

            2. prowadzenie procesu pielęgnacyjnego,

            3. przygotowanie kobiety do porodu i odebranie porodu,

            4. wykonywanie innych czynności związanych z całościową opieką nad pacjentką i
            noworodkiem w czasie , przed i po porodzie,

            5. prowadzenie dokumentacji wg standardów obowiązujących w Zakładzie.
            >
            • elza78 Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 16:22
              ok moofka, sa oddzialy septyczne na ktorych babki leza w dosc konkretnym stanie
              i tam personel medyczny dziecmi sie zajmuje, ja rozumiem 1 dobe kiedy zmeczenie
              porodem daje sie we znaki nikt nie jest herosem, ale potem nie ma zlituj, jak
              sie chce spac to sobie dzieci nie trzeba bylo robic uncertain
              w tym regulaminie jest punkt odnosnie pomocy przy dziecku w typie przewijanie
              karmienie kapiel, nie ma nic o zabieraniu na noc, bo babka sie chce wyspac...
              sorry u nas na oiomach noworodkowych nie ma po jednej pigule na dziecko do
              INTENSYWNEJ opieki medycznej nad dzieckiem ktore tego bezwzglednie wymaga a
              tutaj ktos ma focha bo sie spac zachcialo...

              > 4. wykonywanie innych czynności związanych z całościową opieką nad pacjentką i
              > noworodkiem w czasie , przed i po porodzie,

              ten punkt nie oznacza wcale ze w ramach zyczen polozna ma zabierac dziecko bo
              sie mamie "znudzilo"
              • moofka Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 16:40
                elza78 napisała:

                > > 4. wykonywanie innych czynności związanych z całościową opieką nad pacjen
                > tką i
                > > noworodkiem w czasie , przed i po porodzie,
                >
                > ten punkt nie oznacza wcale ze w ramach zyczen polozna ma zabierac dziecko bo
                > sie mamie "znudzilo"
                >
                _____________________
                jej sie nie znudzilo
                ona jest we wczesnym pologu i zwyczajnie nie ma kiedy odespac
                bo w dzien przewalaja sie tlumy
                a w nocy rycza dzieci i pali sie swiatlo

                ona to ze chcialo jej sie spac wymienia ciurkiem razem z innymi niedogodnosciami
                a wszyscy sie uczepili tylko zeby kwestionowac prawo poloznicy do snu

                i wreszcie dlaczego w niewielkim powiatowym szpitalu mialysmy oczywisty i jasny
                komunikat - mamulu - nie mecz sie, dbaj o siebie i wypoczywaj, jeszcze w domu
                sie narobisz
                i jak chcesz spac przywiez nam dziecko na noworodki,
                (chociaz tam tez tylko jedna polozna dyzuruje noca)
                uwierz mi, ze naprawde malo ktora z tego korzystala, chociaz mogla bez pretensji
                i poczucia winy
                bo jesli mogla zajmowala sie dzieckiem
                no wlasnie "jesli mogla"
                • elza78 Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 16:54
                  ja bym sie moofka raczej na tych tlumach skupila, dla mmnie to paranoja zeby na
                  oddzial poloznuiczy wpuszczani byli odwiedzajacy...
              • babcia47 Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 16:53
                elza78 napisała:
                > ten punkt nie oznacza wcale ze w ramach zyczen polozna ma zabierac
                dziecko bo
                > sie mamie "znudzilo"
                tiaa mamusia leży w szpitalu po porodzie, bo nie chce jej się wracać
                do domu, zajmować własnym dzieckiem??? dla wygodnictwa a nie dlatego
                by dojśc do siebie po porodzie..z nudów jedna z druga całymi dniami
                pazurki sobie piłują..zastanów się dziewczyno co piszesz...
                • elza78 Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 16:58
                  nie robcie z babek w pologu kalek zyciowych
                  bo zeby rodzinke przyjmowac to czas maja smile
                  dwojke dzieci urodzilam problemy mialam z opieka jedynie po cesarce a nie naleze
                  do mega heroicznych matek
                  wkurza mnie natomiast postawa - glupie mendy pielegniarki nei zabraly dziecka a
                  sie nalezy...
                  bez komentarza
                  pisze wyzej - nie ma odpowiedniej opieki na oiomach
                  nie tylko noworodkowych a wy koty drzecie o to zeby noworodka od matki zabrac bo
                  jej sie spac chce
                  moze pozszukajcie sobie innych tematow do szczekania na sluzbe zdrowia a
                  zareczam ze nie jeden sie znajdzie...
                  dalej optuje za tym ze matka po pierwszej dobie jest w stanie zajc sie w pelni
                  sama soba, na model angielski - kobieta po 1 dobie wypisywana jets z noworodkiem
                  do domu i maja gleboko gdzies to czy sie tam wyspi czy nie i jakie tlumy beda do
                  niej i dziecka walily drzwimai i oknami... szpital to nie hotel
                  • elza78 errata 04.03.09, 17:00
                    sama soba i dzieckiem
                    no i w sumie baby w uk nie narzekaja jakos smile
                    a tam przy kazdym inkubatorku wczesniaka stoi jedna pielegniarka np...
                    a poloznice won do domu zaraz po porodzie nikt nie trzyma ile sie da w szpitalu
                  • babcia47 Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 17:28
                    elza78 napisała:

                    > nie robcie z babek w pologu kalek zyciowych
                    taa kaleki życiowe..mi po CC ratujacym życie moje i dziecka
                    pozwolono wstać 40 godzin po operacji, cały ten czas poza karmieniem
                    przespałam, bo tego wymagał mój organizm..dwa dni chodziłam jak
                    zglęta w pół gejsza..świetnie się nadawałam do opieki nad
                    noworodkiem. Po porodzie SN, po 6 godzinach zemdlałam próbując wstac
                    do WC..j/w..synowa dostała krwotoku, bo łozysko nie odkleiło sie w
                    całosci, była na zywca czyszczona, cerowana, straciła tak duzo krwi,
                    że wymagała transfuzji, była bardzo osłabiona..przez dwa dni
                    praktycznie tylko spała lub karmiła przez sen przystawiane przez
                    pielegniarki niemowlę..ale my na szczęscie nie rodziłyśmy we
                    Wrocławiu i nie trafiłyśmy pod opiekę oddziału gdzie wywieszone
                    jest "rodzić po ludzku"..za to trafiłyśmy na myślących ludzi, którzy
                    wywiazywali się ze swoich obowiązków
                    • elza78 Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 17:58
                      babcia zycie to nie tylko patologia, czasem sie zdarza ze poloznica jednak jest
                      w dobrej formie smile
                      40 godzin po operacji to duzo jak na pionizacje, wzrasta ryzyko zakrzepow, a to
                      powiklanie zagrazajace zyciu...
                      po cesarce napisalam ze sama mialam problemz opieka nad dzieckiem i na poop
                      jestemz a tym aby byla mozliwosc oddania dziecka pod opieke, ale jesli po sn
                      wszystko przebiega norma;lnie to niby dlaczego?
                      • maurra Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 18:15
                        Bo psn trwał kilkanaście godzin (też był <normalny>winki bez zzo na ten przykład,
                        które dałoby trochę wytchnienia przy takim maratonie. Więc nie mam zamiaru po
                        takiej akcji się popisywać, jaka to rześka, dziarska i napakowana adrenaliną
                        jestem, więc się za uwijanie przy noworodku zabieram.
                        Urodziłam, obwąchałam i położyłam się spać, malucha zabrały pielęgniarki. Na
                        mojej poporodowej konieczność odespania u nikogo fochów i przewracania białkami
                        nie powodowała
                        i oby wszędzie zrobiło się tak normalnie
                        • elza78 Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 18:26
                          pierwsza doba to chyba wszedzie norma ze zabieraja?
                          wyzej pisalam ze z tym sie zgadzam
                          potem opieka we wlasnym zakresie
                          • maurra Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 18:41
                            Nie ma takiej normy
                          • via_via Re: ja was nei rozumiem :d 05.03.09, 16:44
                            nie norma. Ja dostałam dziecko niespełna 2 godziny po porodzie, z czego ponad
                            godzinę trwało szycie. Urodziłam w południe, wcześniej zaliczyłam bezsenna noc
                            przez skurcze, ale jak się wyraziła pielęgniara plując drożdżówką: "fiecko fusi
                            fyć s matkom". Gdyby nie to, że mąż został ze mną w wykupionej jedynce dalsze
                            losy "fiecka" mogły wyglądać różnie.
                      • babcia47 Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 19:02
                        ćwierć wieku temu miałam to "szczęście", ze leżałam na salach 6-9
                        osobowych, ale bez dzieci i odwiedzajacych..zawsze "otwierałam"
                        worek z połoznicami..gdy rodziłam SN tego dnia urodziło 18 kobiet w
                        szpitalu powiatowym, ściągali rodzące, które jeszcze miały czas z
                        bloku by mogły urodzic te, które juz parły..gdy mnie przygotowywali
                        do CC porodówka była pusta, tej nocy urodziło 21 kobiet, leżałam po
                        CC tuz przy bloku porodowym, byłam więc naocznym i nausznym
                        swiadkiem wielu porodów, tym bardziej, ze później musiałam przejść
                        obok otwartych drzwi na blok porodowy idąc do wc czy po picie..Nie
                        widziałam ani wśród pacjentek, które ze mna leżały na salach ani
                        pacjentek z innych sal takiej która latałaby cała w skowronkach
                        bedąc po porodzie..dziewczyny po SN wypisywane w piątej dobie po
                        porodzie ledwo mogły sie ubrac i wejść do samochodów..znieczuleń
                        wtedy nie stosowano, oksytocynę w wyjatkowych przypadkacj..poród 12-
                        godzinny był standardem. Pionizację u mnie przeprowadzono w takima
                        nie innym czasie, cały poprzedni dzień leżałam pod różnistymi
                        kroplówkami z krwi i nie tylko.. zajmowali sie mna fachowcy przez
                        duze "F", sposób przeprowadzenia operacji był jak na tamte czasy
                        nowatorski i gdy wylądowałam na oddziale w moim szpitalu 3 tygodnie
                        po niej z powodu wysokiej goraczki wywołanej banalną dolegliwością
                        wszyscy lekarze z połozniczego i ginekologii zbiegali sie by mnie
                        odpytywac czy faktycznie nie dostawałam antybiotyków i czy po 20
                        godzinach mogłam karmić dziecko..może i Twoim zdaniem pionizacja za
                        późna..ale inna "cesarzowa" leżała cały tydzień plackiem..ja po
                        pięciu dniach, gdy wychodziły te, które urodziły SN tego dnia co
                        ja, byłam w sto razy lepszej kondycji..i wtedy juz faktycznie
                        mogłam sie swoim dzieckiem zajmować..ale nie mogłam ze wzgledu na
                        przepisy i tu mi się marzył roming in, tym bardziej, ze kontaktu z
                        rodziną nie miałam, przeczytałam wszystko co miałam, nawet stopki
                        redakcyjne w gazetach W tym czasie kobiety po CC zatrzymywano na
                        oddziale 14 dni, ja na własną prośbe wyszłam w 10-tym, dziecko było
                        juz w dobrym stanie. I powtarzam po raz kolejny..takiej, która nie
                        wymagałaby odpoczynku, snu, intymności w tym tak waznym dla niej i
                        dziecka momencie..jakoś nie spotkałam..a warunki, które opisała
                        dziewczyna w tym artykule nie tylko temu nie sprzyjaja a dodatkowo
                        pogłębiają złe samopoczucie wręcz uniemożliwiają dojście do siebie
                        • pelzaczkowa Re: Bądźmy solidarne 04.03.09, 21:30
                          Wytlumaczcie mi, po co ta licytacja?
                          Ta czula sie lepiej, ta gorzej, ta nie rozumie tamtej, a ta sie
                          drugiej dziwi, bo ona.... itd.

                          Chyba wciaz jestesmy przyzwyczajone do przedmiotowego traktowania
                          rodem z poprzedniego ustroju.
                          Tyle seriali amerykanskich typu Chirurdzy, pokazuje jaki tam
                          wypracowano system podejscia do pacjenta: informacja, intymnosc,
                          inierobieniesobiedobrze.

                          A my tutaj nawzajem sie krytykujemy za to, ze ktoras ma czelnosc
                          wymagac, a nie tylko potulnie znosic warunki.
                          Takim rozbitym glosem nie przemowimy jako "glos kobiet".

                          Np. wlaczone cala noc swiatlo naprawde moze byc problemem w
                          odpoczynku-
                          dla mnie nie jest,
                          dla Ciebie nie jest,
                          ale skoro jest dla niej, to ja popieram, aby swiatla byly wylaczane
                          na rzecz lampek przy lozkach.

                          Chyba kazdy wie, ze psychika ludzka, kobieca jest zlozona, odczucia
                          subiektywne, stopien tolerancji na dany czynnik kazdy ma inny (nie
                          chodzi o ksiezniczki na ziarnku grochu, tylko o prawa czlowieka wink)

                          Ustalajmy normy tak, by chronic slabsze wsrod nas. Nie kierujmy sie
                          zasada typu: tyle przed Toba tak rodzilo i dało rade, to Ty tez tak
                          urodzisz- to bylaby nasza kleska...

                          Pozdrowionka!
                          • babcia47 Re: Bądźmy solidarne 04.03.09, 23:03
                            > Wytlumaczcie mi, po co ta licytacja?
                            A my tutaj nawzajem sie krytykujemy za to, ze ktoras ma czelnosc
                            > wymagac, a nie tylko potulnie znosic warunki.
                            > Ustalajmy normy tak, by chronic slabsze wsrod nas. Nie kierujmy
                            sie
                            > zasada typu: tyle przed Toba tak rodzilo i dało rade, to Ty tez
                            tak
                            > urodzisz- to bylaby nasza kleska...
                            i o to włąśnie chodzi..ze zamiast protestować przeciw wypaczeniu
                            niezłej skondinąd inicjatywy znajdzie sie taki czy inny głos..i to
                            co gorsza KOBIETY, która uważa, że jak ona wytrzymała, miała lżej,
                            uznała, ze osoby odpowiedzialne nie muszą wykonywac porzadnie
                            obowiązków za które dostają pieniądze z NASZYCH podatków, wpatrzona
                            w siebie i tylko siebie nie zauważyła, ze inni niekoniecznie musza
                            mieć tak samo lub znosić z podobnym "bohaterstwem" ..to my, kobiety
                            powinnysmy podkulić ogon i znosić wszystko cierpliwie..jak przez
                            tysiąclecia.. Ktoś tu wspominał o głosach facetów i propozycji
                            akcji "wychowywać po ludzku"..najgorsze, ze to takie kobiety
                            wychowyja potem synów, których głosy mozna znaleźć pod artykułem,
                            poza chlubnymi wyjątkami..i co gorsza ci i tacy faceci decyduja
                            potem jak wygląda nasze życie
                          • ewelina_1 Re: Bądźmy solidarne 05.03.09, 00:21
                            Pełzaczkowa, w pełni sie z Tobą zgadzam i cieszę się, że jest nas
                            więcej co chcą chronić słabsze z nas.
                          • via_via Re: Bądźmy solidarne 05.03.09, 16:49
                            ha, to jest norma, zwłaszcza w dyskusjach o refundowaniu zzo. "Ja urodziłam
                            troje i żyje, ale trzeba wziąć się w garść i nie histeryzować".
                  • attiya Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 21:36
                    elza78 napisała:

                    > nie robcie z babek w pologu kalek zyciowych
                    > bo zeby rodzinke przyjmowac to czas maja smile
                    >

                    ty to tak dla jaj piszesz czy poważnie tak myślisz?
                    bo jesli to drugie to brak mi słów...


                    • elza78 Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 22:23
                      chyba logiczne jest ze wole opiekowac sie swoim dzieckiem niz przyjmowac ciocie
                      babcie wujkow a potme w nocy padac na twarz, bo nie rozumiem?
                      • maurra Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 22:45
                        a gdzie wyczytałaś, że rodząca pada na ryj, bo cały dzień ciotki przyjmowała
                        zamiast się dzieckiem zajmować i stąd zmęczenie?
                        polecam post ledzeppelin - napisała tak, że każdy ćwok zrozumie, o co w tej
                        dyskusji biega
                      • babcia47 Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 22:48
                        to dlaczego inne o to oskarżasz? zazwyczaj to są pojedyncze
                        egzepmparze, które ciesza sie jak murzyn szkiełkiem, ze rodzina je
                        nawiedziła i to hurtem..część z nich ma tez za mało asertywności by
                        wyprosic narzucających sie odwiedzających (czytałam o tym w innych
                        wątkach) nie ma odwagi..lub po prostu siły by wygonić teściową,
                        satdo szwagrów itd. Jak dla mnie poza małzonem lub inna wskazana
                        osoba, która mogłaby miec nieograniczony dostep do połoznic i ich
                        dzieci pozostałe wizyty powinny być na oddziale połozniczym
                        zabronione dla dobra matek i dzieci..chyba, ze sala pojedyncza, to
                        wtedy niech juz sama połoznica decyduje..albo sie broni przed
                        tabunem.. dla osób wyjątkowo spragnionych towarzystwa wydzielić
                        pokoik gościny, gdzie by sobie mogły posiedzieć z
                        odwiedzającymi..jak Romka októrej wspomniała jedna z dziewczyn,
                        która cały klan codziennie nawiedzał
                      • attiya Re: ja was nei rozumiem :d 05.03.09, 07:56
                        elza78 napisała:

                        > chyba logiczne jest ze wole opiekowac sie swoim dzieckiem niz przyjmowac ciocie
                        > babcie wujkow a potme w nocy padac na twarz, bo nie rozumiem?
                        >


                        no bo widzisz to akurat byłaby ostatnia sprawa o której pomyślałabym - nie
                        przeczę, że są super towarzyskie osoby, które jakby mogły to na sam poród
                        zaprosiłaby rodzinkę do 10 pokolenia. W moim przypadku u mnie przez 15 minut był
                        mój tato, poza tym mój mąż - i tyle. W moim przypadku nie narzekałam na nic.
                        Położne latały koło mnie jak szalone, dzieć był zabierany na noc, jeśli chciałam
                        go mieć w nocy przy sobie przywożono mi go na kilka godzin ale zaglądano do mnie
                        co pół godziny czy aby sobie radzę.
                • paolka_82 Re: ja was nei rozumiem :d 05.03.09, 08:39
                  Rodziłam trzy razy, dwa razy w powiatwym , z czego po pierwszym
                  porodzie nie było jeszcze systemu dziecko przy matce, nastepnym
                  razen juz był. I wiecie co- moze jestem niedowoczesna i nie idę za
                  najnowszymi trendami, ale to rooming in to wcale nie jest takie
                  dobrodziejstwo. Za pierwszym razem dziecko przynosili tylko do
                  karmienia, szczególnie w nocy, jak sie miało szczęscie to się cała
                  noc spokojnie przespało- ze świadomoscią że dziecko jest pod
                  opieką. A jak dziecko jest ciągle przy matce to nawet pójść pod
                  prysznic czasem nie bardzo można , bo trochę głupio
                  powiedzieć "współlokatorce" jakby co to sie zajmnij, widząc ze ona
                  sama ledwo żywa a jej dziecko ciąle przy cycu wisi. Ja mam dość
                  mocny sen przy czym kręcę się w nocy jak szalona , wie nie bylo
                  szans żeby na tym maleńkim (i strasznie wysokim)łóżku spac z
                  dzieckie, a te "korytka" dla dzieci na kółkach jakoś mnie nie
                  przekonywały swoją stabilnoscią(wiem że są stabilne ale to jakaś
                  fobia z mojej strony). Co do ludzi odwiedzających-nie narzekam ,
                  miałam ten komfrt dopiero w szpitalu wq stolicy, w moim powiatowym
                  nawet z tatusiem tylko przez szybke.
              • ewelina_1 Re: ja was nei rozumiem :d 05.03.09, 00:19
                elza78 napisała:

                ja rozumiem 1 dobe kiedy zmeczenie
                > porodem daje sie we znaki nikt nie jest herosem, ale potem nie ma
                zlituj, jak
                > sie chce spac to sobie dzieci nie trzeba bylo robic uncertain
                elza, a jeśli organizm kobiety potrzebuje więcej czasu na dojście do
                siebie to co? Może wprowadzisz jakieś badania a wyniki posłużą za
                selekcje "ta ma słabszy organizm więc nie powinna mieć dzieci".
                Elza, piszesz takie bzdury, że aż ręce opadają.
          • babcia47 Re: ja was nei rozumiem :d 04.03.09, 17:07
            elza78 napisała:

            > przeciez dawniej bylo ze dzieci zabierali w ogole na tydzien
            rozwozili w
            > momencie karmienia smile same baby wywalczyly system rooming in i
            teraz wielki
            > problem jest smile
            no problem jest!! bo u nas jak juz to ze skrajnosci w
            skrajność..kiedyś, gdy ja rodziłam nie tylko ojcowie nie byli
            odpowiednim towarzystwem dla swojego dziecka ale i matki. Wstep na
            oddział noworodkowy był zabroniony, matki widywały dzieci, a
            właściwie jedynie ich główki w czasie pory karmienia, bo rozwijanie
            z "naleśników" było surowo zabronione..pielegniarki podnosiły dzieci
            za nalerśnik chwytajac pod bródką..było niebezpieczeństwo, że ze źle
            zawinietego dziecko wypadnie..wiec ja łapki i nózki swoich dzieci
            widziałam dopiero przy wypisie.
            Początkowo roming in miał ręce i nogi i w niektórych szpitalach jest
            tak i obecnie..Pielegniarki pomagaja w opiece nad dzieckiem, uczą
            pielęgnacji noworodka, zabieraja na oddzielna sale gdy matka musi
            odpocząć, wyspać się..Niestety wiele placówek wypaczyło tą ideę z
            radościa, skwapliwie zrzucając całkowitą opiekę nad noworodkiem na
            zbolałą połoznicę, która niejednokrotnie sama wymaga opieki. Nie w
            tym rzecz, ze wprowadzona taki system lecz, ze postawiono wszystko
            do góry nogami. Podobnie z odwiedzinami..niegdyś były całkowicie
            zakazane, oddział połozniczo-noworodkowy był zamkniety i strzezony
            jak więzienie..gdy dodac do tego, ze komórek jeszcze nie było a z
            telefony pacjentki nie mogły korzystac, to nie ma sie co dziwić, że
            chciano by to uległo zmianie..i znów ze skrajności w
            skrajność..kiedys całkowity zakaz, dziś hulaj dusza, kazdy może
            wejść, w dowolnym wieku, dowolnie wielkiej grupie, siedzieć ile
            dusza zapragnie..i nilt nad tym nie panuja. Niegdyś usprawiedliwiano
            zakaz przebywania postronnych osób osłabieniem połoznic, mozliwościa
            wniesienia zarazków, które zaszkodzą im i noworodkom, które
            praktycznie zadnej własnej odporności nie maja..dziś jakby przestało
            to byc ważne i nierzadko niestety dzieci tym zarażeniom ulegają
      • hellious Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:58
        Ja co prawda jedynki sobie nie zamowilam, ale mialam szczescie wielkie rodzic jak byl pusty oddzial tongue_out wiec cisza i spokoj az do bolu. Dzieckiem zajmowalam sie sama.
      • sanciasancia Który szpital? 03.03.09, 10:23
    • lidia341 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:05
      A wiesz częściowo sie z nia zgadzam. Ja jak rodziłam pierwsze czy drugie
      dziecko, na pierwszą noc pielęgniarka zabierała dzieci byśmy mogły przespać.
      Dopiero od drugiej doby miałyśmy ciągle dzieci przy sobie. Ale mnie nie
      przeszkadzały inne dzieci.smile
      • anulka.p Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:07
        lidia341 napisała:

        > A wiesz częściowo sie z nia zgadzam

        Hmm, a wiesz, ze ja teżsmile I to nawet nie częściowosmile
        • guderianka Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:11
          Gdy urodziłam starszą w moim szpitalu nie było sal dla mam z
          dziećmi. Były sale dla noworodków i sale dla matek. I dzieci
          przynoszone tylko do karmienia, dokarmiane w nocy. Pierwszy raz
          przebrałam córkę po 6 dniach. Stolec wczesniej widziałam ale jak
          tylko widziałam to wołałam białą siostre i zabierali szkraba i się
          nim zajmowali. A ja mogłam spać, wypoczywać, nabierac sił. I miło to
          wspominam. I relacje z córką mam super, nic przez te kilka dni nie
          pękło między nami, żadna przepaść czy cóś. A co sobie pospałam to
          moje big_grin Aha-i było mi z tym dobrze i wspominałam to z rozrzewnieniem
          gdy po urodzeniu młodszej musiałam w środku nocy jedną ręką ścierać
          z podłogi chlustającą krew i uspokajać brzdąca

          p.s. jakby ktoś pytał dlaczego wycierałam w nocy krew z podłogi-bo
          szłam siku i mi chlusło a szanowne panie siostry białe powiedziały
          że one sprzataczki nie sa. Sucze.
          • memphis90 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:21
            > p.s. jakby ktoś pytał dlaczego wycierałam w nocy krew z podłogi-bo
            > szłam siku i mi chlusło a szanowne panie siostry białe powiedziały
            > że one sprzataczki nie sa. Sucze.
            A czemu sucze? Pielęgniarka nie jest od mycia podłogi, od tego jest salowa. I
            salowa ma stosowne do tego narzędzia- wózek, wiadro, mopa, środki czystości. Czy
            Ty w pracy szorujesz kible, jak ktoś je obsra? Zapewne nie, robią to sprzątaczki.
            • guderianka Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:25
              1. Bo salowych nie było (3 w nocy )
              2. Bo panie pielęgniarki miały wqrwa na maxa że je obudziłam
              dzwoniąc dzwonkiem, a obudziłam je tylko po to by mi ligninę
              przyniosły bo w sali nie było (była na korytarzu )
              3.Bo grzecznie poprosiłam i się uśmiechęłam (pewnie blado ale zawsze
              cos)a one z pyskiem wyskoczyły
              4. Bo potrzebowałam wtedy pomocy a one były najbliżej
              5. I dlatego będe mówić że to sucze bo żadnego ludzkiego odruchu w
              nich nie było
            • alesio23 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:29
              A czemu sucze? Pielęgniarka nie jest od mycia podłogi, od tego jest
              salowa


              Idiotyzm. Mam nadzieję, że piszesz tak z czystej przekory.
              • memphis90 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 23:45
                Nie idiotyzm, tylko zagwarantowany w umowie o pracę zakres obowiązków.
            • kali_pso Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:30


              Pielęgniarka nie jest od mycia podłogi, od tego jest salowa. I
              > salowa ma stosowne do tego narzędzia


              A w nocy salowe pracują? Od kiedy?
              Poza tym- korona by im z głowy nie spadła gdyby na prośbę( jak się
              domyslamwink pomogły położnicy. O zwykłą ludzką życzliwość chyba
              bardziej szło a nie o przekraczanie obowiązków.
              • guderianka Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:37
                Oczywiście kali_pso
                I zjechałam panią od góry do dołu i chyba trochę zawstydziłam-
                trzymając się jedną reką za krocze a drugą ścierając podłogę- że
                skoro ona nie jest od sprzątania to mogłaby chociaż wykazać się
                odrobiną empatii i zrozumienia
                Ale tak sobie teraz myślę że może ona słowa empatia nie zrozumiała i
                dlatego dziwną minę zrobiła
                • kali_pso Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:39


                  > Ale tak sobie teraz myślę że może ona słowa empatia nie zrozumiała
                  i
                  > dlatego dziwną minę zrobiła


                  he,he..może i takwinkp
            • babcia47 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:30
              ..ale chyba nie połoznice? lub chorzy..a salowych w nocy na oddziale
              nie było..przychodziły rano, do tego czasu mozna by było paść ze
              smrodku lub po pośliźnieciu się na rzeczonej krwi..ja miałam tą
              wątpliwą "przyjemność", ze kazano mi sprzatać w czasie porodu, bo w
              sposób niekontrolowany wyrwało mi treśc zoładka, gdy schodziłam z
              łózka porodowego na "siku"..na szczęście właśnie przyszłą na zmiane
              wspaniała salowa, legenda oddziału połozniczo-
              ginekologicznego..kazała mi zostawić to i objechała połozne..drugie
              szczęście że w/w własnie konczyły nocna zmiane i mój poród odbierały
              juz normalne kobiety
              • memphis90 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 23:44
                Ja też zachlustałam podłogę krwią- i też sprzątałam sama. Ale nawet po nikogo
                nie dzwoniłam, głupio by mi było kazać komuś wycierać moje plamy. Salowe tylko
                rano starły resztki. Natomiast skąd moja wypowiedź- mam znajomą pielęgniarkę,
                której pacjenta rozkazała ścierać mocz z podłogi. I skomentowała, że powinna
                robić to z uśmiechem... A naprawdę to NIE jest obowiązek pielęgniarki.
                • babcia47 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 04.03.09, 00:28
                  A naprawdę to NIE jest obowiązek pielęgniarki.
                  wiec czyj gdy salowe przychodzą rano a połoznica nie jest wstanie
                  utrzymać się na nogach i nie ma nawet podstawowych narzedzi, szmat
                  by to zrobić?..mi kazano sprzatać łózko porodowe i podłoge obok, bo
                  noiedługo przed porodem, schodząc z łózka porodowego do wc wyrwało
                  mi z nagła treść żoładkową..nie byłam nawet w stanie się schylić,
                  bóle parte miałam juz od blisko 2 godzin (i nikt mi nie przeszkadzał
                  w pójściu do toalety, gdzie mogłam dziecko do kibla urodzić,
                  powinnam dostac basen, ale kogo to..) próbowałam zaszczuta przez
                  wredne (pisze to z cała świadomościa) połozne zetrzeć podłogę nogą
                  kawałkiem ligniny..na szczęście włąsnie na zmiane przyszła salowa,
                  która była na tym oddziale "od wieków" nie pórkała się z połoznymi,
                  opieprzyła je na czym swiat stoi, a mi kazała wracać na łózko
                  porodowe..na szczęscie one właśnie "schodziły" z nocnej zmiany i
                  przyszły normalne połozne do pracy, które odebrały mój poród i
                  pocerowały mnie zgrabnie (teoretycznie powinien lekarz)
                • anulka.p Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 04.03.09, 14:54
                  memphis90 napisała:

                  > Ja też zachlustałam podłogę krwią- i też sprzątałam sama. Ale
                  nawet po nikogo
                  > nie dzwoniłam, głupio by mi było kazać komuś wycierać moje plamy.
                  Salowe tylko
                  > rano starły resztki


                  Nie wierzę własnym oczom. Po porodzie chwyciłaś za ścierkę i
                  sprzątałaś, a potem (rozumiem, że z noworodkiem) leżałaś w sali z
                  krawawymi resztkami na podłodze???. I uważasz, ze to jest ok i tak
                  własnie powinno się robić. Czysty obłęd.
          • kicia031 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 09:39
            Gdy urodziłam starszą w moim szpitalu nie było sal dla mam z
            > dziećmi. Były sale dla noworodków i sale dla matek. I dzieci
            > przynoszone tylko do karmienia, dokarmiane w nocy. Pierwszy raz
            > przebrałam córkę po 6 dniach. Stolec wczesniej widziałam ale jak
            > tylko widziałam to wołałam białą siostre i zabierali szkraba i się
            > nim zajmowali. A ja mogłam spać, wypoczywać, nabierac sił. I miło
            to
            > wspominam.

            Ja tez tam mialam przy pierwszym porodzie i nie wspominam tego milo,
            wrecz przeciwnie, jako horror. I bardzo sie ciesze, ze 2 syna moglam
            miec przy sobie przez caly czas.

            jakby ktoś pytał dlaczego wycierałam w nocy krew z podłogi-bo
            > szłam siku i mi chlusło a szanowne panie siostry białe powiedziały
            > że one sprzataczki nie sa. Sucze.

            A ja przy 2 porodzie mialam jedynke z prywatna lazienka i sama w tej
            lazience wycieralam swoja krew, nie wyobrazam sobie, ze mialabym
            oczekiwac, ze ktos bedzie tak nieapetyczne rzecyz po mnie wycierac.
            Mimo ze caly czas byl z nami chlop i chetnie by wytarl, jakby co.
            • guderianka Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 18:54
              nie wyobrazam sobie, ze mialabym
              > oczekiwac, ze ktos bedzie tak nieapetyczne rzecyz po mnie wycierac.

              to jak ty urodziłaś skoro położne patrzyły na twoje nieapetyczne
              narządy i wydzieliny ?
              • kicia031 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 04.03.09, 17:04
                to jak ty urodziłaś skoro położne patrzyły na twoje nieapetyczne
                > narządy i wydzieliny ?

                Moje narzady sa apetyczne, i to bardzo. Natomiast rozmemlana krew na
                podlodze lazienki apetyczna nie jest. To kwestia szacunku do
                drugiego czlowieka, by w miare mozliwsoci nie narazac go na takie
                porzyjemnosci, jeszcze z jasniepanskim tekstem, ze za to dostaje
                pieniadze.
                • babcia47 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 04.03.09, 17:09
                  by w miare mozliwsoci nie narazac go na takie
                  > porzyjemnosci, jeszcze z jasniepanskim tekstem, ze za to dostaje
                  > pieniadze.
                  no co byś nie napisała, to jest to faktem..
                  • guderianka Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 04.03.09, 18:37
                    A kto tak postąpił ?
                    Jaśniepanią okazała się położna, która zlała prośbę o pomoc i do
                    której nie padły słowa poruszające kwestie finansowe
                    Nie dopowiadaj prosze żadnych treści
        • lidia341 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:12
          Anulka każda kobieta po porodzie jest przemęczona i nie ma znaczenia czy
          naturalny czy cc. A Ci ją tak zrównali z ziemią to chyba nie wiedza że poród to
          duży wysiłek. A że kobieta che odpocząć to nie znaczy że jest wyrodną matkąsmile
          • triss_merigold6 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:14
            No cóż, własne dziecko po raz pierwszy przewijałam i przebierałam
            dopiero w domu. W szpitalu robiły to pielęgniarki. I nie czułam się
            z tego powodu winna, wręcz przeciwnie.
          • kali_pso Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:17


            Takich bredzących panów, co to, jak ktoś w tamtym wątku dobrze
            napisał, jak mają katar to angażują w opiekę nad sobą sztab ludzi-
            można jeszcze przeboleć- ale tam też wypowiadały się babki, rzekomo
            już rodzące...
          • anulka.p Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:18
            lidia341 napisała:

            > Anulka każda kobieta po porodzie jest przemęczona i nie ma
            znaczenia czy
            > naturalny czy cc. A Ci ją tak zrównali z ziemią to chyba nie
            wiedza że poród to
            > duży wysiłek. A że kobieta che odpocząć to nie znaczy że jest
            wyrodną matkąsmile

            Ale ja to to naprawdę wiemsmile. Rodziłam, a że miałam CC to dali mi
            noc na dojscie do siebie. Ale wiem, ze w tym szpitalu (też Wrocław)
            pielęgniarki bardzo skwapliwie korzystały z akci "rodzić po ludzku"
            i wymeczone matki po normalnych porodach musiały się bardzo prosić,
            żebu ich dzieci zabrano na noc.
    • kali_pso Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:08


      Rodziłam w szpitalu w małej mieścinie, gdzie o akcji Rodzić po
      Ludzku mało pewnie kto słyszał( moze i dobrzewinkp a pielęgniarka
      zabierała dzieci na kilka godzin, cobyśmy mogły się wyspać.

      Wdzięczna jej mocno byłamwinkp
      • pelzaczkowa Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:16
        Kobieta jest po porodzie- w połogu.
        Jak potrzebuje odpoczac to powinna miec taka mozliwosc.

        Kiedys przynosili co 3 godziny na karmienie i zostawiac nie chcieli,
        teraz przeginaja w druga strone- przystawione łóżeczko i radz sobie
        mamusiu sama.

        Pozdrowionka!
      • mufka51 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 22:44
        kali_pso napisała:

        >
        >
        > Rodziłam w szpitalu w małej mieścinie, gdzie o akcji Rodzić po
        > Ludzku mało pewnie kto słyszał( moze i dobrzewink

        Bardzo dobrze!Może trudno w to niektórym uwierzyć,ale cała ta "akcja" przynosi
        więcej szkody niż pożytku.
    • kudlata.pl A mnie kazali spać 02.03.09, 21:12
      "Niechże się pani wyśpi. Już trzeci raz pani tu jest, syn cały czas
      spokojnie śpi, a pani nie. Porzebny pani teraz odpoczynek." - tak
      powiedziała mi w końcu pielęgniarka w szpitalu. I to były święte
      słowa.
      • mama-tyma Re: A mnie kazali spać 02.03.09, 21:26
        Ja mojego syna miałam cały czas przy sobie i nie wyobrażam sobie
        innej opcji. Jak po wybudzeniu z narkozy mi go dali, tak już został
        ze mną. Ja wręcz bałam się, że mi go zabiorą zanim bedę mogła sama
        wstawać po cc i kamień spadł mi z serca, że został. Póki musiałam
        odleżeć te 12 godz, to leżał ze mna na łóżku. Jak już wstałam, to
        pielęgniarki nie były mi do niczego potrzebne. Jak widać każda
        kobieta ma inne potrzeby.
        • iwles Re: A mnie kazali spać 04.03.09, 10:08


          zaraz po narkozie dostałas dziecko i leżeliście razem w łóżku ?
          Przeciez to niebezpieczne dla dziecka !

          Po narkozie można dostać torsji, nie ma się czucia, nie mozna się
          samodzielnie przekręcić nawet na bok, ma się popodłączanie
          różne "sznureczki", jak kroplówka, cewnik.... i razem z tobą w
          jednym łóżku leżało twoje dziecko ?
          Toż to lekkomyślność !
    • babcia47 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:21
      kiedy ja rodziłam swoje dzieci, te przebywały na oddziale
      noworodkowym praktycznie cały czas, były co 3 godziny (od poczatku
      karmienia) przynoszone na godzinę, w nocy ostatni raz o północcy,
      potem o 6-tej rano. Wtedy wkurzało mnie, ze matka jest
      nieodpowiednim towarzystwem dla swojego dziecka, a o ojcu juz nie
      było co mówić, bo przewaznie widział je pierwszy raz przy "wypisie".
      Jednak teraz, po latach myslę ze jak w przypadku innych spraw w
      szpitalu (mój wacik o odwiedzajacych) wylano dziecko z kąpielą
      przestawiając z opieki pielegniarskiej nad noworodkiem, zawijania
      w "naleśnik" z zakazem rozwijania, z brakiem dostepu czy mozliwości
      choćby przez szybke popatrzenia na dziecko..na całkowite "zwalenie"
      opieki nad noworodkiem na matki, które czesto sa w kipskiej
      kondycji, po ciężkim porodzie, CC..w rzadko których szpitalach
      połoznica może faktycznie liczyc na pomoc pielegniarek..no i te
      tabuny odwiedzajacych, przy których musi karmić dziecko, czesto z
      problemami z przystawieniem itd. U nas jak coś wykombinyja to
      wszystko musi byc do góry nogami. Ja będąc wypisywana w 3-im dniu po
      porodzie SN byłam juz w na tyle dobrej kondycji, wyspana, że
      zajmowanie się młodym nie było mi straszne..o depresjach
      poporodowych wtedy też nie słyszało sie w takich ilościach jak
      teraz, po CC w trzecim dniu normalnie chodziłam..i nawet poszłam
      na "noworodki" przynieść sobie synka gdy z innych powodów sie
      opóźniała dostawa, Poczatkowo kobiety miały wybór czy chca byc z
      dzieckiem czy osobno..i miały pomoc ze strony pielegniarek..teraz
      jak widać juz nie, za to maja obcych bez liku, którzy
      bardzo "ułatwiają" noworodkom spanie a momom dochodzenie do siebie
      • alesio23 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:27
        chu.. mnie strzela jak czytam takie kteryńskie wypowiedzi. Ja
        rodziłam właśnie w takim szpitalu, gdzie leżało się na sali z
        noworodkami. Pomijam fakt, że byłam b. młoda i okropnie zagubiona
        zaraz po porodzie. Nie umiałam nakarmić Młodej, więc darła się
        prawie bez przerwy, nie było mowy o dokarmieniu czy smoczku, a ja
        za każdym razem kiedy miałam ją karmić płakałam z bezilności. Poza
        tym bolało mnie wszystko, nie mogłam siadać, a na pytanie o środek
        przeciwbólowy, otrzymałam odpowiedź: chciało się mieć dziecko, to
        teraz będzie bolało... Przez trzy doby w szpitalu spałam po 4
        godziny na dobę. Wspomnienia ze szpitala to dla mnie poprostu
        masakra.
        • babcia47 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:34
          takie wypowiedzi jak moje czy te pod cytowanym artykułem?
      • mathiola Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:43
        święta prawda pani Babciu.
        Szczególnie o tych odwiedzających mogłabym duuużo powiedzieć. Przez 3 tygodnie
        miałam przyjemność (wątpliwą) obserwować to zadziwiające zjawisko, jakim były
        tłumne wędrówki wujków, cioć, babć, teściowych, sióstr do dziecka które k...wa
        na drugi dzień można było spokojnie odwiedzić w domu.
        Nie zapomnę jak po cc nie mogłam wstać z łóżka i podpaskę musiałam zmieniać
        sobie w obecności 7-osobowej grupy obcych mi ludzi, spokrewnionych z sąsiadką z
        łóżka obok.... Szlag szlag szlag mnie jeszcze dzisiaj trafia, chociaż to już
        prawie trzy lata.
        I te dyskretne szepty cioci: "A ta pani to gdzie ma swojego dzidziusia?". W
        duuuupie!!!!! Chciałam krzyknąć. Ale jestem niestety dobrze wychowana....
        • babcia47 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:52
          jaka "pani"? hę?
          • mathiola Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:53
            ojjj, no ja tak tylko.... żartobliwie big_grin
            • babcia47 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 22:07
              no, żeby mi to było przedostatni raz!!! big_grin
        • gocha80 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 22:12
          Niestety w polskim szpitalu nikt nie dba o pacjenta, o jego samopoczucie,
          zarówno fizyczne jak i psychiczne.
          Ja czas po porodzie wspominam koszmarnie, nie ze względu na brak opieki.
          Trafiłam na salę ośmioososbową, bez dziecka, które zaraz po narodzinach
          przewieziono do innego szpitala (niestety w szpitalu dziecięcym w Prokocimiu nie
          ma oddziału położniczego, trzeba rodzić gdzie indziej). Ja tylko widziałam
          córkę, nawet nie mogłam jej dotknąć i już została zabrana. Miałam tylko zdjęcie
          na prędce wywołane przez męża. W czasie kiedy po CC leżałam w szpitalu na tej
          ośmioosobowej sali przewinął się tabun ludzi, kilkanaście matek ze swoimi
          dziećmi, które je miały, przewijały, karmiły. I te rodzinki... I te zachwyty, o
          otworzyło oczy, o jaką ma minę, podobny do ojca, matki, dziadka, babci...
          A ja miałam jedynie zdjęcie i raz dzienni informacje z IT: stan stabilny,
          operacja w następnym tygodniu.
          I te pytające spojrzenia: co z Pani dzieckiem, dlaczego ona sie dzieckiem nie
          zajmuje. A ja wtedy chciałam sie zaszyć w ciszy z własnymi myślami i wypłakać
          wszystkie żale, strach, wątpliwości... Ale jak to zrobić, gdy wokół ruch jak w
          supermarkecie. Przy mnie nie było męża bo kursował między jednym szpitalem a
          drugim. Byłam otoczona przez tłum obcych ludzi właśnie wtedy gdy potrzebowałam
          intymnośći i spokoju.
          O czymś takim jak jedynka czy rozmowa z psychologiem mogłam jedynie marzyć...
      • emigrantka34 babcia47 02.03.09, 22:01
        Wyjelas mi z 'ust' to, co chcialam napisac, wiec sie nie rozpisuje,
        bo sie zgadzam w stu procentach. Kazda rewolucja zjada swoje wlasne
        dzieci, rewolucja akcji "Rodzic po ludzku" rowniez.
    • atra1 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:25
      A ja do dzis pamiętam strach, kiedy po tym kopaniu rowów i wydobyciu węgla czyli porodzie zasnęłam jak kamień obok dziecka, obudziłam się nie wiedząc gdzie jestem, co się stało i leżac na czymś. Całe szczęscie była to poduszka, ale uczucia do końca życia nie zapomnę. A ja głupia guła myślałam, że będe wyrodna, jeśli odłożę młodego do tego łóżeczka na kółkach. A teraz to chętnie bym skorzystała z możliwości odespania jednej nocy chociaż bez noworodka.

      ech, ci krytykanci albo im się fuksnęło, że byli wypoczęci po porodzie, albo nie rodzili
    • mama-maxa Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:35
      nie doczytałam nawet do końca tego watku, bo mnie cholera bierze. Ja
      po porodzie syna miałam go ze soba, ale w nocy wkońcu tak twardo
      zasnęłam ze zmęczenia, że nawet nie słyszałam, jak się młody
      obudził podobno darł się i darł. Na szczęście na zmianie nocnej
      byly pielęgniarki z prawdziwego zdarzenia, wzięły młodego,
      nakarmiły, uspokoiły, a mnie nawet nie ruszały. Dopiero rano
      przypadkiem sie dowiedziałam od kobiet na mojej sali, że młody
      odstawił cyrk i byłam wdzięczna pielęgniarkom, że wtedy mnie nie
      obudziły. Ja się wyspałam, nabrałam sił i już spokojnie mogłam
      zajmować się synkiem.
    • denea Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:35
      No, racji dużo ma, co tu gadać.
      Ja się nie zajmowałam dzieckiem od początku, na noc to mnie zabrali
      w celu napakowania krwią jak pijawki, więc od rana miałam dzikiego
      powera smile A że mały miał żółtaczkę, szybko nas wywalili do jedynki,
      gdzie była solarka.
      A żeby dopełnić obraz powszechnej szczęśliwości, sama widziałam że
      pielęgniarki brały dzieci do siebie na noc. Być może właśnie ze
      względu na stan matek.
      Nie śmiem twierdzić jednak, że laska chrzani głupoty, bo naprawdę
      wierzę, że to może tak wyglądać.

      Otarłam się o wietrzenie krocza w obecności obcych facetów,
      gramolenia się z łóżka z tą podpachą, wystawiania piersi przed
      publicznością. Z Bogiem sprawa, jeśli do położnicy przychodzi ojciec
      dziecka, ale tabuny odwiedzających to rzeczywiście przegięcie.
      A, zakaz otwierania okien rzecz, jasna, obowiązywał, nawet w środku
      lata.

      O ile popieram akcję "Rodzić po ludzku" całym sercem, o tyle jednak
      w niektórych aspektach w rzeczywistości nabrała karykaturalnych
      rozmiarów jednak.
      Co ciekawe: rooming in tak, tak, bo to takie naturalne, nawet jak
      baba pada na pysk, a ciachanie krocza na ślepo jakoś ma się dobrze uncertain
    • siasiuszek Ja oddałam swoje dziecko na noc 02.03.09, 21:48
      Choć nie obyło się bez złośliwych komentarzy pielęgniarek i
      wpędzenia mnie w poczucie winy. Ale byłam przerażona. Ciężki poród,
      krew chlustała, miałam tak powyginane nogi i że wstanie do ubikacji
      zajmowało mi 15 minut. Przesuwałam nogi po centymetrze żeby wstać z
      łóżka. Byłam przerażona, co będzie jak będzie się dławił, albo coś
      mu będzie, nie czułam się na siłach mimo tego, co nam mówili na
      szkole rodzenia, że każda kobieta po porodzie podniesie noworodka,
      nie czułam się na siłach żeby go podnieść. Bałam się, że go
      upuszczę. W nocy i tak nie spałam za bardzo krwawiłam i bałam się
      usnąć.
      • marty_chce_do_dzungli Re: Ja oddałam swoje dziecko na noc 02.03.09, 21:59
        A mi mojego synka zabrali. Na neonatologię. Mogłam spać do woli, a wbijałam
        pazury w ścianę z tęsknoty.
    • agao_72 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:53
      urodziłam Zosię przez cc. do "pełnej obsługi" dostarczono mi Zosię ponad 24 h po
      porodzie. przez pierwszy okres córa była pod opieką swojego taty, a jak Michał
      wrócił do domu, to dostałam polecenie "a teraz ma pani ładnie spać", Zosia
      odjechała w wózku. no to spałam, aż przyszła położna i kazała mi siąść po cc, a
      potem wstać. jak już okazało się, że nawet chodzić potrafię, to pogoniły mnie
      pod prysznic i kazały dalej spać.

      dziecko dostałam, jak przyszedł mąż. i co pewien czas połozna przychodziła i
      kontrolowała, czy wszystko z nami jest ok.

      w sali były poza mną 3 dziewczyny. miałyśmy szczęście, że dogadałyśmy się, że
      poza mężami rodziny przyjmujemy w korytarzu. mężowie zachowywali się dyskretnie.

      w ogóle było tak, że jak udało się którejś z nas przysnąć to reszta chodziła na
      palcach, bo sen był jedną z cenniejszych rzeczy.

      a położne widząc, ze jesteśmy na chodzie, potrafiły nas ze śmiechem wygonić z
      sali i zrobić krótkie wietrzenie pomieszczenia. w tym czasie salowe prześcielały
      nam łóżka - jak trzeba było. koszule miałyśmy służbowe - wymieniane na prośbę.
      mnie po cesarce zalewał pot, więc bez gadania mi wymieniały.

      nie było też horroru pt. "sprzątamy sale i budzimy wszystkich". salowe sprzątały
      cichutko, tak żeby nie budzić, nie dokuczać.

      ze szpitala wróciłam dziwnie wypoczęta. jazdy zaczęły się później wink
    • ez-aw Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 21:57
      W pełni ją rozumiem. Nie spałam przez 56 godzin, z tego 46 w bólach. Po porodzie naturalnym byłam wykończona. Młodego, jako wcześniaka zabrali na parę godzin na badania. I wiecie co? Byłam im wdzięczna. Byłam tak zmęczona, że nie nadawałam się do opieki nad dzieckiem. Zasypiałam na stojąco. Więc rozumiem że kobieta chciała spać. I żaden sposób nie wpłynęło to na fakt że w domu spokojnie do dziecka wstawałam tyle razy ile było trzeba.
    • moofka Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 22:02
      ta dyskusja jest zenujaca pod tym listem,
      zawsze zastanawiam sie, jakim trzeba byc tepym bufonem, zeby w
      tematach okoloporodowych wypowiadac sie i mowic kobietom co maja
      robic i czuc kiedy samemu nie urodzilo sie nawet chomika

      autorce listu serdecznie wspolczuje
      nieraz i nie dwa slyszalam, ze dzikie rzeczy dzieja sie w
      cywilizowanym przeciez wroclawiu

      chociaz ja sama po kazdym ze swoich porodow wstawalam na rowne nogi
      i bylam absolutnie samoobslugowa juz dwie godziny po - tez
      przezylabym koszmar w takich warunkach
      tu gdzie ja rodzilam jest jeszcze sala noworodkow o zaostrzonym
      rygorze - za kazdym razem sama wedrowalam po swoje dzieci, a polozne
      zagladaly czy mi juz czasem noworodka nie zabrac
      i faktycznie jak tylko sie zdrzemnelam natychmiast wozeczek znikal
      dzieci byly kapane, przewijane przez polozne, matka mogla sie
      przygladac, i ewentualnie podszkolic

      przesiadywanie osob postronnych na salach z poloznicami i
      noworodkami tez uwazam za jakies straszne nieporozumienie
      na szczescie mialam mozliwosc wykupienia jednoosobowej sali z
      prysznicem
      bo wiedzialam, ze obcych ludzi bym po porodzie nie zniosla
      pomijajac juz oczywisty fakt, ze stanowia oni zagrozenie dla
      oslabionej matki i bezbronnego dziecka

      dla mnie komfort kazdej kobiety po porodzie jest swietym prawem i
      szczerze mnie dziwi, ze ktos smie to kwestionowac
      i o ile wiele zawdziecza sie akcji rodzic po ludzku - rodzinne,
      aktywne porody w milej atmosferze
      o tyle zrzucenie calkowicie opieki nad dzieckiem na poloznice, brak
      jakiegokolwiek wsparcia w karmieniu i robienie z sal poporodowych
      peronow na centralnym jest kuriozalne
    • kaszubka76 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 22:05
      Często czytam , rzadziej piszę, ale teraz po prostu NIE
      WYTRZYMAŁAM!!! Naprawdę straszne to, że kobieta była zmęczona i
      chciała odpocząć!!!! Ja rodziłam w Gdańsku i też stwierdzam, że
      akcja "Rodzić po ludzku" jest wykorzystywana przez personel! Ja
      akurat czułam się całkiem dobrze, córa była ze mną cały czas, ale
      miała żółtaczkę i musiała być naświetlana, przy czym oczywiście
      musiała mieć okularki na oczach, czy myślicie, że ktokolwiek ruszył
      tyłek i w nocy sprawdził chociaż raz czy ja przypadkiem nie
      zasnęłam, a młoda w tym czasie nie ściągnęła sobie tych cholernych
      okularków albo czy cokolwiek innego się nie stało??? Oczywiście noc
      jest od spania, szczególnie dla personelu!!!
      • mammajowa Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 22:53
        Ja
        > akurat czułam się całkiem dobrze, córa była ze mną cały czas, ale
        > miała żółtaczkę i musiała być naświetlana, przy czym oczywiście
        > musiała mieć okularki na oczach, czy myślicie, że ktokolwiek ruszył
        > tyłek i w nocy sprawdził chociaż raz czy ja przypadkiem nie
        > zasnęłam, a młoda w tym czasie nie ściągnęła sobie tych cholernych
        > okularków albo czy cokolwiek innego się nie stało??? Oczywiście noc
        > jest od spania, szczególnie dla personelu!!!

        u nas to samo. tzn. ostatniej nocy poprosiłam by na 4h wzięto i zajęto się
        młodym. udało się, ale pozostałe noce nie. koszmar z tymi okularkami był - bałam
        się zamknąć oczy. a młody uwielbiał oglądać świat i namiętnie sobie je ściągał.
        pozostałe 5 nocy ja go miałam 24h pod opieką. pierwszą noc spędził tylko u
        położnych, ale ja i tak spać nie mogłam (musiał być w inkubatorze).
        • bourjous Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 23:30
          u mnie było podobnie ;/ naświetlanie wspominam jako koszmar, ledwo patrzyłam na
          oczy a okularków trzeba było pilnować. nikt nie chciał mi pomóc, pielęgniarki
          wręcz mnie wyśmiały. czułam się strasznie.
    • kaszubka76 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 22:08
      Zapomniałam napisać, że u nas na szczęście na oddzieł nikt nie mógł
      wchodzić, jeśli przyszedł ktoś w odwiedziny to możne było wyjść z
      dzieckiem do takiej "świetlicy" i tam pobyć...
      I jeszcze, rodziła ze mną kobieta bliźniaki, rodziła naturalnie, ona
      to była "wyrodną" matką, bo nie dawała rady przy dwójce i oddawała
      je na noc!!!! Straszne!!!
    • cielecinka Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 22:40
      Najstraszniejsze jest to,ze wypowiadaja sie ludzie na forum wroclawskim, ktorzy
      nigdy nie rodzili. Wspolczuje tej pani, tabuny ludzi po porodzie to nie jest to,
      przez co chcialabym sama przechodzic. Jak rodzilam Gnoma, bylam w takiej fajnej
      sytuacji ,ze wzielismy sobie jedynke,akurat byla wolna. Maly byl caly czas ze
      mna , jak i jego tata.POrod jest sprawa indywidualna, ja 2 h po smigalam juz pod
      prysznic i w poszukiwaniu jedzeniasmile Ale widzialam panie na korytarzu, ktore te
      pare minut do toalety pokonywaly bardzo dlugo i widac bylo,ze nieziemsko cierpia.
      Ale i tak pobyt w szpitalu wspominam niemile, bylo cholernie goraco (ok 29
      stopni albo i wiece , rodzilam w zimie) nic nie dalo wietrzenie pokoju, spac tez
      nie moglam, bo caly czas sie ktos tlukl na korytarzu, albo rzeczony tata
      chrapal, czym wku...al mnie niemilosiernie smile Dlatego z radoscia wypisalismy sie
      po 2 dniach do domu. Jezeli kiedys jeszcze bede rodzic, to tez biore jedynke, az
      takiej wielkie potrzeby socjalizacji z innymi nie posiadam.
    • agama77 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 02.03.09, 23:30

      no i też już nie wytrzymuję i muszę dopisać.
      czytam, czytam i myślę sobie, że ja naprawdę miałam b dużo szczęścia
      w czasie porodu i po.
      ur naturalnie, szybko(przyjechaliśmy do szpitala o 4nad ranem, a
      mała ur się 0 8.45 rano), bez znieczulenia; ale ból był do
      zniesienia; bez nacinania i bez szycia.
      córeczka zaraz była przy moim cycu, pozniej położna zważyła ją i
      prztarła. ja w tym czasie wzięłam prysznic. pózniej ubrałam małą i
      czekaliśmy na pediatrę.
      leżałam w jednoosobowej, właściwie dwuosobowej sali(bo już z
      dzieckiem). miałam też swoją łazienkę.
      na a po paru godzinach wróciliśmy do domu.
      kumpela odwiedziła nas tego samego dnia jeszcze. ja nie spałam cały
      dzień, moje dziecko spało bite 8godz po ur. była bardziej zmęczona
      ode mnie.
      no i od samego początku zajmowałam się córką sama. partner pomagał
      dzielnie.nie mamy tu rodziny, więc byliśmy zdani na siebie. bez
      żadnego doświadczenia i poradziliśmy sobie świetnie.
      leżeć na sali kilkuosobowej, w hałasie i smrodzie nie wyobrażam
      sobie i tu współczuję autorce listu.
      ale nie oczekiwałbym tego, że ktoś będzie zajmował się moim
      dzieckiem i przynosił mi je tylko do karmienia,bo ja muszę odespać.
      umarłabym z nerwów i tęsknoty.
      rodziałm w anglii, rok temu. bardzo miło wspominam smile))
      • babcia47 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 00:04
        sama napisałaś, ze "miałaś szczęście"..ja po przeszło 16 godzinach
        akcji porodowej, po odejsciu wód przed jej rozpoczeciem,
        jako "pierwiastka" (silne bóle "krzyżowe" przez cały czas)z
        odklejajacym się łozyskiem zostałam w znieczuleniu ogólnym
        rozwoązana przez CC, dziecko urodziło sie praktycznie jako "trupek"
        było reanimowane, podano tlen, krew..co do mnie nie przekazano mi
        zadnej informacji, ale chyba tez było "nieciekawie", bo
        zabieg/operacja trwała ponad 2,5 godziny..szubko doszłam do
        siebie..ale własnie dzięki temu, ze nie byłam obarczona opieka nad
        dzieckiem..pozwolono mi wstać dopiero po 40 godzinach..przy porodzie
        SN co prawda zajeta byłam "tylko" 13 godzin..ale cerowanie mnie
        zajeło 1,5 godziny, mimo nacięcia popekałam dość mocno (z innych
        powodów, nie temat tego wątku)..przez nastepne 2 tygodnie nie mogłam
        usiąść na tyłku ("jeż" w doopie, stado szwów samorozpuszczalnych),
        choć mogłam chodzić i leżeć..po powrocie ze szpitala, dziekowałam
        wszystkim mozliwym bogom, że byłam w miare w dobrym stanie i
        zdązyłam nabrac sił, a i tak pomoc małża, który zachował urlop na
        czas połogu była bezcenna, rodziłam za kazdym razem bez znieczulenia
        (przy CC "zaoszczedzono" mi tylko koncówki ratujac dziecku życie..i
        chyba mi też). Pozwolenie na wypoczynek po cięzkim wysiłku, jakim
        dla organizmu kazdej kobiety jest poród jest zbawienne zarówno dla
        matki i dla dziecka..Ty rodziłaś 4,5 godziny, bez cięcia, szybko,
        krótko i "na temat"..raczej nie powinnasz sie "dopisywac, bo
        nalezysz do tych chlubnych wyjatków, których poród mozna nazwać
        bezproblemowym. Ja mimo tego co przeszłam uwazam ze poród jest "dla
        ludzi" czyli dla kobietsmile), ale nawet gdy kobiety rodziły w domu
        miały przy sobie członków rodziny, sasiadki, akuszerki..zostawianie
        ich samym sobie w czasie połogu z dzieckiem, niezaleznie od ich
        stanu to jakaś cięzka pomyłka..a tabuny obcych, odwiedzających osób
        na salach wieloosobowych to dla mnie przegięcie
        • attiya Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 07:34

          zgodnie z przysłowiem - "Syty głodnego nie zrozumie" smile
    • gacusia1 A mnie pytali czy dziecko zabrac 03.03.09, 01:12
      Tyle,ze ja nie chcialam. Ja spalam,dziecko spalo.Mialam
      sale "dwojke" ale bylam w niej sama z dzieckiem. Jak rodzilam
      pierwsze to bylam w sali 4-osobowej i jakos ni epamietam,zeby jakies
      problemy byly. Dostalam dziecko dopiero po 7h od porodu,bo sie sama
      dopraszalam.
      • anetuchap Re: A mnie pytali czy dziecko zabrac 03.03.09, 01:56
        Nie wiem,jak to jest być cały czas z dzieckiem od razu
        po porodzie. Lena wcześniak,najpierw na OIOM-ie a potem
        na patologii noworodka - razem 2 mies. Siedziałam w szpitalu
        całe dnie,ale wieczorem musiałam wracać do domu.
        Miałam nadzieję,że z Majuchą będzie już tak "normalnie",
        czyli po porodzie ją dostanę,posiedzimy 3 dni w szpitalu
        i obie do domku. Niestety,choć Maja była juz sporym wcześniakiem
        (35 tydz)i ważyła 2500g,to jednak miała problemy z oddychaniem
        i 10 dni spędziła na patologii noworodka. Najgorsze było to,
        że ja nie mogłam przy niej długo siedzieć. Miałam tak zmasakrowane
        i obolałe krocze,że nie byłam w stanie siedziećsad Wracałam do domu
        i wyłam z tęsknoty za dzieckiem.
        Po tych przezyciach marzę,aby po porodzie być w jednej sali z dzieckiem. Wiem,że
        mam taką wyidealizowaną wizję dziecko z matką
        w łóżku,przyssane do piersi.
        Wiem,że rzeczywistość może być inna i wtedy być może marzyłabym,aby ktoś zajął
        się dzieckiem,bo ja nie mam siły.
        Też uważam,że tzw. rooming nie jest dla każdej kobiety.
        Jeśli kobieta chce być z dzieckiem zaraz po porodzie,to ok.
        jeśli nie daje rady,to personel medyczny jej pomaga i tyle.
        Myślę,że po moim drugim porodzie,nie byłabym w stanie od
        razu zająć się Mają 24h na dobę. Większość kobiet tak ma.
        Jak ktoś napisał - poród,to ogromny wysiłek dla organizmu kobiety
        i powinna mieć święte prawo do odpoczynku.
      • asia_i_p Re: A mnie pytali czy dziecko zabrac 03.03.09, 08:52
        Ja nie potrafiłam przy dziecku spać. Wiem, że to idiotycznie brzmi.
        W końcu pielęgniarki zabrały i kazały mi spać. Ale myślę, że
        zabieraćnie musiały, wystarczyłoby mi zapewnienie, że będą czasem
        zerkać, a jeśli płacz dziecka mnie nie obudzi, to one mnie obudzą.
    • sir.vimes Jeżeli chodzi o sen to babka ma sporo racji 03.03.09, 06:50
      to nienormalne, ze nie daje się kobiecie po porodzie kilku godzin na sen.

      Zdrowym noworodkiem może zająć się tata.
      • madame_zuzu Re: Jeżeli chodzi o sen to babka ma sporo racji 03.03.09, 08:32
        Ja też dostałam dziecko zaraz po porodzie. Byłam na sali 3 osobowej. Mój mąz był
        przy mnie. Gdyby nie jego pomoc w pierwszych chwilach po porodzie, to pewnie
        poprosiłabym pielęgniarki za zabranie młodego na kilka godzin. Nocki jednak
        spędzałam sama z dzieckiem. Moje "sąsiadki" z pokoju miały do pomocy na noc
        kobietę z rodziny/przyjaciółkę itd. ( Ja jako, że tutaj gdzie mieszkam i
        rodziłam nie mam ani koleżanek, ani rodziny musiałam zajmować się sama ( na noc
        panowie byli wypraszani). Niestety ilośc odwiedzających osób była masakryczna.
        Do jednej babki przychodziła cała rodzina, od 10 rano do 21. Non stop...nie
        wspominając już o tym, że pijany tatuś przychodził po prostu spać. Nie, nie na
        krześle obok łózka. Na łóżku. Na krześle siedziała jego żona i karmiła dziecko.
        A on chrapał... w sumie co mnie to... ale irytowało m nie jego chrapanie non
        stop i śmierdzące wyziewy alkoholowe.
        na drugi dzień jedna z pań wyszła ze szpitala i na jej miejsce przywieziono
        młoda Romkę. I tu zaczęła się jazda. Na noc zostawało często po kilka osób. Nie
        można było wziąć prysznica, bo był zajęty cały czas przez kogoś z jej rodziny (
        tak, tak, przychodzili się kąpać całą rodziną). Rodzina hałasowała, przynosiła
        pieczone kurczaki i inne takie, rozkładała piknik na łóżku lub łóżkach - raz
        moim i zaczynała niekończącą się biesiadę. Oczywiście uwagi zwrócić sie nie
        dało, bo zaraz był krzyk i epitety. Pomagało tylko zawołanie ochrony, która
        mogła wyprosić gości na jakiś czas- chwile później i tak wracali- jeszcze
        głośniejsi. Na drugi dzien po porodzie przyszła do mnie pani od laktacji i
        "pokazała" jak przystawić dziecko. Przystawiła mi młodego do cycka i sobie
        poszła. Dziecka nie nakarmiłam, bo wada anatomiczna sutków skutecznie
        uniemożliwiła mi karmienie piersią. Mleko modyfikowane dostałam jednak bez
        problemów. Pani od laktacji przyszła raz jeszcze i twierdzac, że sobie wymyślam
        wklęsłe sutki- ścisnęła mi cycka tak, że zawyłam z bólu ( miałam nawał) od
        ściśnięcia zrobił się poważny stan zapalny i siniak wielkości arbuza. Finał był
        taki, że przez miesiąc schodził mi guz i siniak z piersi, z karmieniem problem
        nie ustał(odciągałam i podawałam z butli).
        Pobyt w szpitalu byłby miłym wspomnieniem, gdyby nie rzesze odwiedzających,
        którzy byli strasznie upierdliwi( prysznic, kurczaki, hałas). W nocy spałam ile
        się dało- kiedy młody spał, w dzien mąz się zajmował dzieckiem, a ja odsypiałam.
        Rozumiem jednak autorkę listu i szczerze współczuję. Nie tylko w Polsce jest tak
        niemiło.
        • memphis90 Re: Jeżeli chodzi o sen to babka ma sporo racji 03.03.09, 23:55
          Rany, to, co piszesz, brzmi jak jakaś komedia o polskich realiach... Szczególnie
          te kurczaki... Dziewczyno, miałaś KFC z dowozem do łózka i narzekasz? big_grin No, ok,
          ok- nabijam się, na Twoim miejscu już po pijanym tatusiu żądałabym wypisu do
          domu albo w ramach protestu wytoczyła własne łózko na korytarz...
    • virtual_moth Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 07:41
      Tia... Ja byłam po porodzie tak wyczerpana, że spałam nie słysząc w ogóle dziecka, nad ranem pobrali mi krew, a ja nawet się nie obudziłam, córka dostała odparzeń. Dodatkowo zasnęłam razem z nią w łóżku, moglam ją przygnieść nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Ten wspaniały system stwarza zagrozenie dla dzieci.
      Niech ci co piszą bzdety o tipsach wyobrażą sobie wyczerpanie, po którym człowiek tak spi, ze nie czuje jak mu pobierają krew i niech się zastanowią czy ktos taki jest w stanie się zajmować noworodkiem.
    • zefirekk Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 08:22
      w szpitalu gdzie ja rodziłam, jeśli mama się chce wyspać, albo cokolwiek innego, to pielęgniarki zabierają dzidziole do siebie.
      Położne pomagają wstać z łóżka, zaprowadzają do ubikacji, czekają pod drzwiami -żeby w razie co reagować, pod prysznic też zaprowadzają. Jak dzwoniłam, żeby mi pomogły pielęgniarki zawinąć w te "rożki" młodego tak jak to one robią (bałam się, że jak potem chwyci któraś za te sznurki, to się rozwinie i młody spadnie) to też nie było problemu. Opieka po prostu fantastyczna. Szpital publiczny z certyfikatem iso.
      • katja76-1 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 04.03.09, 22:11
        ja rodziłam w 2007r we Wrocławiu na KAmieńskiego i ogólnie byłam
        zadowolona z opieki nade mną i nad dzieckiem. Po 10h na porodówce
        zrobili mi cesarkę z narkozą, bo po zastrzyku czułam jak mnie
        rozcinają! urodziłam 9.15 a po godz. wybudziłam się. Niestety szybko
        potem zasnęłłam i dopiero po 17ej się obudziłam i wtedy przyszedł
        mąż i pokazali mi MAłąsmile Pierwszą noc MAła spędziła z innymi dziećmi
        obok w sali bo ja nie byłam w stanie nawet podnieść się -zgiąć-po
        butelkę z wodą , bo ból był niesamowity. POza tym nie miałam jeszcze
        pokarmu więc trzeba było dawać jej butelkę z mlekiem.
        Najpierw byłam w pokoju z 2dziewczynami a po jednej dobie przenieśli
        mnie do 2ki-cisza, spokój, same sobie wietrzyłyśmy bo zaduch był jak
        nie wiem adzieci spały jak Aniołki.
        W każdym razie , rozumiem autorkę tego burzliwego artykułu. KAżda
        kobieta ma prawo urodzić po ludzku i w godnych warunkach. Zmęczenie
        po porodzie jest niesamowite, więc chyba lepiej jak Matka zajmie się
        dzieckiem będąc choć trochę wypoczęta niż ledwo patrząc na oczy.
        Trochę zrozumienia przydałoby się , bo łatwiej jest krytykować niż
        zrozumieć!!!
    • ykke Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 08:23
      Zdziwiona jestem nagonką na kobitę. Przecież ona nie chciała miec
      każdej nocy luz i spanko-chciała sie zregenerowac po porodzie. I tez
      by mnie kurna szlag trafił-rozumiem ten smród i zaduch z odwiedzin,
      gdzie co drugi próbuje tłumic kaszel (pora "grypowa"). Lampy
      jarzeniowe zapie... po oczach. Co to za Matki Polki ją zwyzywały od
      tipsiar i solarnianych panienek? Jaki związek? Żałosne.
      • sir.vimes Żadne matki Polki tylko faceci 03.03.09, 08:44
        Co to za Matki Polki ją zwyzywały od
        > tipsiar i solarnianych panienek?
    • aetas Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 08:42
      ja w każdym razie winszuję wszystkim ziejącym jadem w kierunku
      autorki listu. Życzę tym osobom samych bezproblemowych porodów
      (zakładając, że piszą akurat babki, co się jeszcze mnożyć będą) i
      natychmiastowego powrotu do świetnej formy, żeby mogły zaraz po
      kilku- kilkunastogodzinnym porodzie z wyłącznie radością i
      wypełniającą je bezgraniczną słodyczą zająć się swoim nowonarodzonym
      dzieckiem, powodzenia! smile
    • owianka Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 08:52
      A tak z ciekawości zapytam: dziewczyny, które chciały, żeby pielęgniarki zabrały
      dzieci na kilka godzin, lub całą noc: chciałyście, żeby co konkeretnie przy nich
      robiły? No bo jak rozumiem taka nocna opieka pielęgniarska sprowadza się do
      dania butelki, gdy się obudzi? (No bo chyba raczej nie o przewinięcie Wam
      chodzi)? Nie żebym krytykowała, z ciekawości pytam - jeśli oczywiście Wam
      zależało na karmieniu piersią (te najważniejsze pierwsze karmienia, siara itd.)

      Naiwasem mówiąc, moje osobiste dzieci pierwsze dwie czy trzy doby przesypiały
      jak zabite, sztuką było je dobudzić na karmienie. Więc może łatwo mi mówić wink
      • sir.vimes Owianka 03.03.09, 09:01
        moje dziecko zostało zabrane na neonatologię.

        Dopóki byłam w szpitalu pielęgniarki nie pozwoliły mi przewinąć dziecka;P
        Najwyżej pod ich opiekąsmile Myły dziecko. Ja sobie patrzyłam. Kiedy spałam - były
        tam po prostu.

        Obok, też na neonatologii, leżało dwoje dzieci do adopcji - te dzieci były
        dodatkowo przez pielęgniarki tulone, noszone itp itd. Jedna dziewczyna nawet
        czytała noworodkom bajkę!!!

        Dwa razy nakarmiono moje dziecko butelką - przez pomyłkę. Nie miałam pretensji.
        Szczerze mówiąc, wolałam się wyspać;P

        Karmienie potraktowałam zadaniowo - nie podobało mi się to i nie polubiłam . Ale
        karmiłam bez żadnego problemu. Z tym, ze pielęgniarka przywoziła mi dziecko na
        karmienie (chyba, ze akurat byłam przy nim).
      • alyeska Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 09:15
        CZesc,
        rodzilam dwa razy, pierwszy raz w USa. Bylam sama na sali z
        lazienka, dziecko po porodzie przebywalo na specjalnej sali u
        pielegniarek ( anioly). Przynosily je do mnie na karmienie ( w nocy
        tez). Oczywiscie pokazano mi jak je przystawic do piersi, kapac,
        przewinac. Panowala opinia, ze dzieci sa bezpeczniejsze pod stalym
        nadzorem pielegniarek, gdyz mama moze przysnac, isc pod przysznic
        itp. Jak opuszczalam szpital to plakac mi sie chcialo, ze to juz...
        Drugie dziecko rodzilam w Norwegi, tam zasada jest, ze dziecko jest
        caly czas z mama (sala jednoosobowa tez z osobna lazienka) w
        dwuosobowych byly zaslony wokool lozka. Jezeli jednak matka
        poprosila pielegniarki ( anioly kolejne) braly je do siebie na noc.
        Jak kapalam malego pierwszy raz w szpitalu, dziecko zaczelo plakac,
        w ciagu 2 min przybiegla pielegniarka do lazienki z pytaniem co sie
        stalo.
        W jednym i drugim kraju wizyty byly ograniczone do okreslonych
        godzin i byl wydzielony specjany salonik dla gosci.
        Bardzo dobrze wspominam oba porody. Gorzej powrot do domu bez
        aniolow.
      • franczii Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 09:36
        Tu gdzie mieszkam nie trafilam na zaden szpital z calodobowym rooming-in.
        Wszystkie szpitale sie chwala, ze maja rooming in i wspieraja kontakt matki z
        dzieckiem od samych narodzin, karmienie piersia itp. Ale do tego rzeczywiscie
        nie jest potrzebny rooming-in 24h na dobe. Ja mialam dzieci w ciagu dnia z
        przerwa na obchody i na odwiedziny. Jezeli trzeba bylo nakarmic dziecko w
        czasie odwiedzin szlo sie do sali noworodkow. W nocy dzieci byly przynoszone na
        karmienie ze 2 razy na jakas godzine, poltorej. Po kazdym karmieniu pielegniarka
        wazyla dziecko i zapisywala w karte ile zjadlo. Przewijanie i zabiegi
        pielegnacyjne odbywaly sie w sali noworodkow i to bardziej mialo na celu
        nauczenie mlodej mamy niz faktyczne zajmowanie sie dzieckiem. W ciagu tych 2 dni
        pobytu dziecko przebralam moze ze 3 razy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka