Ostatnio rozmawiałam z pewną dziewczyną, będacą na progu
zaangażowania się w związek (nie czepiajcie się tego kulawego
sformułowania, pliz

) i ona mi powiedziała, że jej facet musi mieć
w sobie coś, dzięki czemu ona go będzie podziwiała, jakąś pasję,
jakieś osiagnięcia. Musi czymś szpanować (nie chodzi o BMW

), że
ona będzie z niego dumna.
Faktycznie, pomyślałam sobie, to ważny też dla mnie aspekt. Wiem, że
mój mąż jest znakomity w tym co robi (również zawodowo

) i że
sprawia mu to przyjemność. Podziwiam go za to i zazdroszczę wręcz
Nie wiem natomiast, czy on ma powód do bycia dumnym ze mnie, hm.
Może tego nie potrzebuje?
Inna sprawa - pewnie na bliźniaczy wątek - kiedyś, dawno temu,
usłyszałam zdanie, że z rodziców albo jesteśmy dumni, albo się za
nich wstydzimy. Też temat do przemyśleń
Tak zarzucam i idę do domu