Dodaj do ulubionych

Dylemat pracowy. Co robic?

06.03.09, 15:03
Wiec - jest tak.
Przez 2 miesiace moj maz szukal pracy. Tak jak byla cisza, tak teraz
wszyscy naraz zaczeli sie odzywac. Z kilku ofert wybral 2 i umowil
sie na spotkania.
Te dwie to :
- kierowca w wojsku ale zatrudniony poprzez agencje rekrutacyjna (
gdzie z reszta w tym tygodniu zaczal i jest bardzo zadowolony )
-praca asystenta w firmie produkujacej produkty medyczne,np. leki
itp.


W tej drugiej wlasnie ma rozmowe i obawia sie co robic gdy mu
zaproponuja bo nie wie co ma wybrac.

Bo wojsko to wojsko - ich kryzys nie dotyka, chca go bardzo
zatrzymac, bardzo mu sie tam podoba. Jego praca polega na dowozeniu
wszystkich i wszystkiego do miejsca jednostki, poprzez domy rodzin
zolnierzy itp. Jest to batalion walijski, ktory wyjezdza za miesiac
do Afganistanu i wtedy trzeba sie zajmowac ich sprawami, rodzinami,
ogolnie sprawami wojska. No ale oni kiedys wracaja, prawda?
To jest 1 niepewnosc. Mowia ,ze wtedy jedzie nastepny batalion a maz
ze swietymi referencjami przechodzi do nastepnego.
Ma sluzbowe auto, nawigacje, komorke.
Ma platne dyzury, kiedy jest pod telefonem, ale w domu.
2 dni z rzedu konczyl o 15, puszczali go do domu, placac do 17tej.

No ale sa ALE. Zawsze bedzie pracownikiem agencyjnym, nie
pracownikiem wojska, no i co bedzie kiedy wojska wroca, no ok pojada
nastepne ale tego nie wiemy.
Sa i ZA- wojsko jest pewniejsze niz prywatna firma, dobrze placa, sa
konkretni i maz ich polubil oraz swoja prace.

Druga praca- dobre zarobki, sporo szkolen, dobry socjal dla
pracownikow, mozliwosc rozwoju itp.
Tylko ze jest kryzys. I moze byc roznie.
Tak wlasnie bylo rok temu- zostal przyjety do firmy, ktora cuda
obiecywala, no i cuda byly. Do grudnia kiedy zredukowali 7 osob w
tym jego. To ze mial umowe nic nie dalo, bo firma ma prawo zrobic
redukcje. Na odprawe trzeba sobie zapracowac.Czyli w sumie- ten plus
ze nie jest pracownikiem agencji ale kontrakty teraz tez sa dosc
zagrozone. No ale to zawsze kontrakty.

No i teraz on nie wie co robic jak i tamci mu zaproponuja prace.
Jak sadzicie?
Lepiej wziac cos pewnego, na krocej - praca mimo ze agencyjna ale
jednak zawsze dla publicznej jednostki.
Czy praca mniej pewna bo prywatna, ale z umowa?

Oczywiscie ze decyzje podejmiemy we dwoje ale tak sie pytam, jak to
widzicie.
Dodam ze rzecz sie dzieje w UK.
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: Dylemat pracowy. Co robic? 06.03.09, 15:07
      Więcej piszesz o tym wojsku, może sama jesteś przekonana, że to
      jednak lepsze?
      • 18_lipcowa1 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 06.03.09, 15:10
        broceliande napisała:

        > Więcej piszesz o tym wojsku, może sama jesteś przekonana, że to
        > jednak lepsze?
        >

        Wiecej pisze, bo wiecej wiem. Maz juz tam pracuje od tygodnia.
        Widze ze bardzo mu sie podoba, ale jest niezdecydowany, bo jak nie
        bylo tego wojska to strasznie byl napalony wlasnie na ta druga
        prace, dostal caly folder od firmy z informacjami.
        I jest naprawde ciekawie.

        Ja tylko uwazam ze to wojsko jest calkiem niezle. Nie przepracowuje
        sie narazie, czasem siedzi i nic nie robi po prostu, siedzi na necie
        albo oglada TV, jedzie na zawolanie po prostu, kazda godzina ponad
        7,5 jest liczona jako nadgodzina.
        Mysle ze gdyby nie mial wyboru bylby bardzo szczesliwy, no ale....
        • broceliande Re: Dylemat pracowy. Co robic? 06.03.09, 15:17
          Acha, to był napalony na tamtą pracę, teraz już sie "zadomowił" w
          tej...
          Ciężka sprawa.
          Mnie się to wojsko całkiem podoba. Czy to znaczy, że trzeba być na
          telefon? W weekendy też?
          Co kto lubi, plusem firmy medycznej są pewnie stałe godziny pracy.
          To też ważne.
          Nie planujecie wracać do Polski?
          Tak z ciekawosci pytam, nie trzeba odpowiadaćsmile
          • 18_lipcowa1 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 06.03.09, 15:32

            > Mnie się to wojsko całkiem podoba. Czy to znaczy, że trzeba być na
            > telefon? W weekendy też?

            Nie, maz jest pierwszym przyjetym kierowca. Ma ich byc 4, wtedy
            ustala grafik ale i tak beda 24 godzinne dyzury, moze to byc weekend
            ale nie musi, bedzie w domu ale pod telefonem, wszystko extra
            platne.W zwiazku z tym ze beda inni kierowcy nie ma problemu z
            wyjsciem wczesniej, zwolnieniem, urlopem.
            Urlop normalnie platny, 26 dni.


            > Co kto lubi, plusem firmy medycznej są pewnie stałe godziny pracy.


            Tak, to tez byl jeden z plusow.
            Ale poki co w tym wojsku tez tak jest,beda dyzury,zmiany wiec bedzie
            wiedzial co i jak.

            > To też ważne.
            > Nie planujecie wracać do Polski?
            > Tak z ciekawosci pytam, nie trzeba odpowiadaćsmile

            Oczywiscie ze planujemy.
            Ja bym chciala juz, ale jeszcze troszke.wink
        • gagunia Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 08:36
          Co to za praca? Kto siedzi na dupie i gapi się w tv, ten się cofa w rozwoju.
          Sama jechałaś po ematkach tyle razy, a teraz podoba ci się nagle, że Twój facet
          nie musi się przemęczać i siedzi w necie lub przed tv?
          Ja bym namawiała faceta na coś bardziej ambitnego i rozwojowego. Jeśli w drugiej
          pracy są na to szanse, to niech zmieni. Pieniądze to nie wszystko. A
          doświadczenie jest bezcenne. Za kierownicą go raczej nie zdobędzie za wiele.
          • 18_lipcowa1 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 16:39

            > Ja bym namawiała faceta na coś bardziej ambitnego i rozwojowego.
            Jeśli w drugie
            > j
            > pracy są na to szanse, to niech zmieni. Pieniądze to nie wszystko.
            A
            > doświadczenie jest bezcenne. Za kierownicą go raczej nie zdobędzie
            za wiele.

            Teraz pytanie za 100 punktow. Co ambitnego i tworczego robi
            policjant?
            • gagunia Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 19:41
              Mój policjant jest prawnikiem. Zna się doskonale na prawie karnym. Wsadza ludzi
              do paki, współpracuje na co dzień z prokuraturą. Przed nim egzamin na aplikację.
              W perspektywie kariera prokuratorska tudzież sędziowska, ewentualnie do
              rozważenia kariera policyjna i wysokie stanowisko oficerskie. Nie trwoni czasu
              na pierdzenie w stołek. W prewencji nie spędził nawet godziny, bo mniemam, że
              masz go za jeżdżącego radiowozem ciula.
              • tulka7 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 10:53
                "W prewencji nie spędził nawet godziny, bo mniemam, że
                > masz go za jeżdżącego radiowozem ciula."

                Tiaaa.... Gratuluję wyższości moralnej i znakomitego samopoczucia.
                Takiej bufonady to dawno nawet na e-matce nie widziałam.... Na
                szczęście nie jestem policjantką, bo bym się chyba pochlastała z
                rozpaczy...
                • gagunia Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 14:58
                  Nie zrozumiałaś przesłania, tulka7. Przytyk lipcowej był, że niby
                  policjant tak samo ambitny i nierozwojowy jak kierowca-podwoziciel.
                  A to się, nie ukrywajmy, większości kojarzy z jednym.
                  I żeby nie było: znam inteligentnych chłopaków z ambicjami
                  pracujących w prewencji i znam też pracujących tam ograniczonych
                  ciuli. Sytuacja jak w każdej czy prawie każdej pracy.
                  • tulka7 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 15:59
                    No, ok, gagunia, skoro nie zrozumiałam, to przepraszam. I się kajam.
                    Może jestem jakąś totalną nieogarzycąwink Sorry, ale zabrzmiało to
                    strasznie pogardliwie, więc się wpieniłam. Zwracam honor.
                    A ciuli w policji znam, faktycznie, wielu. W moim zawodzie zresztą
                    też. A już najgorszy ciul, to strażnik miejski z mojego osiedla.
                  • 18_lipcowa1 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 16:22
                    Ale jednak wieszkosc ciule. Niezaleznie od stopnia i wyksztalcenia,
                    samo kolesiostwo.
                    A bez znajomosci moja droga to w koszalinskim twoj maz nie ma szans
                    nawet na bycie sekretarka prokuratora, a co dopiero nim samym.
                    O inteligencji policjantow kraza legendy, magistra prawa teraz to
                    prawie wszyscy z nich owszem maja, na BWSH robione hehe
    • balbina.x Re: Dylemat pracowy. Co robic? 06.03.09, 15:26
      Powiem tak: z rozsądnego punktu widzenia obie opcje są bardzo atrakcyjne.
      Dlatego wydaje mi się, że możecie sobie pozwolić na podjęcie decyzji kierując
      się emocjami. Twojemu mężowi spodobała się już praca dla wojska. Nie wnikam czy
      to ludzie mu tak tam odpowiadają, czy warunki pracy, czy cokolwiek innego.
      Ważne, że jest duża szansa, że będzie w tej pracy po prostu szczęśliwy. W
      przypadku dwóch równie interesujących ofert, czynnik emocji przechyla szalę na
      korzyść wojska smile
      • kubek0802 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 06.03.09, 15:31
        Wojsko. Może będzie szansa na przejście na etat wojskowy z
        agencyjnego jak się sprawdzi.
      • 18_lipcowa1 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 06.03.09, 15:34
        Twojemu mężowi spodobała się już praca dla wojska. Nie wnikam czy
        > to ludzie mu tak tam odpowiadają, czy warunki pracy, czy cokolwiek
        innego.


        Wszystko. Wszystko jest ok. Ludzie, warunki, godziny, placa.

        Ale tamta firma tez oferuje dosc ciekawe warunki.
        Nie chcemy wybrzydzac, myslimy o tym zeby bylo dobre dla nas.
        • balbina.x Re: Dylemat pracowy. Co robic? 06.03.09, 15:43
          Oczywiście, że nie wybrzydzacie. Próbujecie rozsądnie wybrać i ja to rozumiem.
          Ale obie oferty są rozsądne i bardzo atrakcyjne, dlatego cicho podpowiadam, żeby
          jednak uwzględnić czynnik pozytywnych emocji smile Jak WSZYSTKO się mężowi w wojsku
          podoba, to dla mnie w tej sytuacji jest to decydujący argument. Bo druga praca
          tez jest bardzo fajna, ale jest ryzyko, że trafi się upierdliwy szef, albo
          atmosfera będzie niezdrowa. Moim zdaniem nie warto ryzykować i zostać w pracy,
          która na wielu płaszczyznach Wam odpowiada. Pamiętaj, lepsze jest wrogiem dobrego wink
    • wieczna-gosia Re: Dylemat pracowy. Co robic? 06.03.09, 17:49
      zalezy jakie mozliwosci rozwoju, jakie szkolenia, czy mu sie przydadza w innej
      pracy. Ale ogolnie dla mnie ta obecna praca- pomimo ze jest zadowolony brzmi
      kiepsko- za duzo zmiennych a de facto bylby przynies wynies na uslugach. nie
      wiadomo do kiedy.
    • mama-maxa Re: Dylemat pracowy. Co robic? 06.03.09, 20:38
      no więc przeczytałam cały wateksmile Ja bym została w tym wojsku, skoro
      jużvtam pracuje, podoba mu się, czuje się spełniony, zarabia nieźle,
      nie napracuje się i sa perspektywy na przyszłość. Ta druga praca
      póki co jest dla mnie niepewna, mało przekonująca, bo że firma
      medyczna i fajny socjal to jeszcze nic nie znaczy nie?

      ja udzielam prostej odpowiedzi: zostałabym przy tym wojsku.
    • osa551 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 06.03.09, 21:14
      To wszystko zależy jaki Twój mąż ma pomysł na życie/pracę i co che robić po
      powrocie do Polski, bo jak piszesz zamierzacie wrócić.

      Jeśli chce być kierowcą, to obecna praca da mu świetne referencje. Jeśli
      chciałby robić coś innego to obecna praca jest bardzo nie teges.

      Piszesz dość enigmatycznie o kursach. Kurs kursowi nierówny można zrobić kurs
      kroju i szycia, kurs na głównego księgowego albo kurs prawa jazdy. Poza tym same
      kursy bez doświadczenia zawodowego w danej dziedzinie niewiele są warte. Jak
      widzę kogoś kto w CV ma kurs księgowy i pracę kierowcy to dla mnie to jest
      kierowca a nie księgowy.

      Może warto pod tym kątem spojrzeć. Dzisiaj jak ktoś wraca z UK i był kierowcą
      czy asystentem w firmie to ma w PL szansę na mniej więcej takie samo stanowisko.
    • moofka Re: Dylemat pracowy. Co robic? 07.03.09, 21:45
      ja bym mu kopa dala do tej firmy medycznej
      ludzie sie zawsze leczyc beda i w kryzysie i bez niego
      gdyby to byl bank, to bym sie zastanawiala, ale nie firma medyczna smile
      na pewno ambicje ma wyzsze niz rozwozenie brytyjskiej obronnosci przez reszte
      czasu, jest mlody - pewnie kolo trzydziestki bo rozumiem, ze to twoj rowiesnik
      wiec kiedy jak nie teraz
      prace lepsza czy gorsza znajdzie zawsze
      a tu ma szanse na rozwoj
      sadze ze warto
      • fabryka.lodow.napatyku Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 05:06
        moofka napisała:

        > ja bym mu kopa dala do tej firmy medycznej
        > ludzie sie zawsze leczyc beda i w kryzysie i bez niego
        > gdyby to byl bank, to bym sie zastanawiala, ale nie firma medyczna smile
        > na pewno ambicje ma wyzsze niz rozwozenie brytyjskiej obronnosci przez reszte
        > czasu, jest mlody - pewnie kolo trzydziestki bo rozumiem, ze to twoj rowiesnik
        > wiec kiedy jak nie teraz
        > prace lepsza czy gorsza znajdzie zawsze
        > a tu ma szanse na rozwoj
        > sadze ze warto


        ale jaki rozwoj, jak chlop wyksztalcenia nie ma to co on bedzie robil w tej
        firmie medycznej? Tez przynies, wynies, pozamiataj.
        Niech bierze ta, ktora wiecej placi, mniej stresu, mniej zamieszania i gdzie
        jest wiekszy luz.
        Firma medyczna ladnie brzmi, ale o jakim rozwoju mowicie?
        niech idzie do wojska, doswiadczenie kierowcy to mu sie i w Polsce przyda, pracy
        od groma w tym kierunku w PL
        • fabryka.lodow.napatyku Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 05:18
          a wogole to tej drugiej jeszcze nie ma, wiec sie tak bardzo nie martwcie, po
          rozmowie sie okaze i czy go chca i jakie warunki
        • moofka Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 08:08
          > ale jaki rozwoj, jak chlop wyksztalcenia nie ma to co on bedzie robil w tej
          > firmie medycznej? Tez przynies, wynies, pozamiataj.
          > Niech bierze ta, ktora wiecej placi, mniej stresu, mniej zamieszania i gdzie
          > jest wiekszy luz.
          > Firma medyczna ladnie brzmi, ale o jakim rozwoju mowicie?


          no chwilka
          w medycznych firmach nie tylko lekarze kariere robia wink
    • esofik Re: Dylemat pracowy. Co robic? 07.03.09, 23:11
      > Oczywiscie ze decyzje podejmiemy we dwoje ale tak sie pytam, jak
      to
      > widzicie.

      po cholerę pytasz"ot,tak z ciekawości" skoro negujesz odpowiedzi.
      Czeksz na oklaski jaki Twój mąż jest super wykształcony, zaradny i
      rozchwytywany w dobie kryzysu?

      > Tak wlasnie bylo rok temu- zostal przyjety do firmy, ktora cuda
      > obiecywala, no i cuda byly. Do grudnia kiedy zredukowali 7 osob w
      > tym jego.
      Chyba nie jest aż tak cudowny skoro co rok zmienia pracę....
      • moofka Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 08:11
        esofik napisała:


        > Chyba nie jest aż tak cudowny skoro co rok zmienia pracę....

        co to ma do rzeczy?
        • guderianka Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 08:49
          Ja bym obstawała chyba przy firmie medycznej
          W razie "W" lepiej w CV wyglądać będzie, jest też szansą na jakąś
          karierę , wyższe stanowisko (a co za tym idzie większą kasę )
          Kierowca to kierowca i..tylko kierowca
        • esofik Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 09:02
          patrz wyżej, dyskusja z byliką. Jaki mąż lipcowej jest perfekt,
          licencje, kursy, fakultety, pierdu, pierdu...
          • moofka Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 09:10
            no widocznie ma licencje i fakultety
            fakt, ze jakas firemka go zwalnia w ramach redukcji nie odbiera mu wartosci na
            rynku pracy
            nie wiem czy zdajesz sobie sprawe jakiej klasy fachowcow zwalniaja na przyklad banki
            czy to swiadczy ze sa nic nie warci?
            no prosze ciebie...
            • wieczna-gosia Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 09:19
              pomimo calego spektrum uczuc jakie wywoluje lipcowa nie zapominaj laska ze oni
              sa imigrantami- fakt ze sa w stanie znalesc prace raz za razem w sytuacji gdy
              jestes niemlodym tubylcem swiadczy o tobie nie najlepiej- w sytuacji tambylca-
              swiadczy o tobie duzo lepiej.
    • 18_lipcowa1 oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 11:40
      Och jakze wiele osob sobie pouzywalo!
      Oh jakie poczulyscie sie lepsze.
      Poczucie wartosci wzroslo jak jasna cholera, ha jestem lepsza od
      lipcowej bo moj maz sie tworczo rozwija jako
      -podrzedny urzedas ale chodzi w garniturze do pracy,
      -ze szoruje krawezniki jako zwykly policjant ale w mundurze,
      -albo ze daje po sobie jezdzic jako nauczyciel w gimnazjum ale
      nauczyciel,
      -albo zapitala na 6 etatach zeby utrzymac cala rodzinke,
      -albo po 12-14 godzin rozwiajac swoja firemke,
      -albo robi 50ty doktorat
      -albo po zaocznej ekonomii pracuje jako ksiegowy w firemce, gdzie
      szef po nim jezdzi
      no ale rozwijaja sie i to jakze tfurczo!!!!!
      Ogromnie co niektorym niedowartosciowanym kurkom domowym du...ska
      zaskwierczaly z zachwytu, jaki to moj maz lepszy, oh to i ja jestem
      lepsza!

      Wiecie co? Nie prosilam o ocene stopnia IQ mojego meza, albo ocene
      jego zawodowego rozwoju.
      Prosilam o ocene tych dwoch prac,a okazalo sie ze sie mozna
      dowartosciowac kosztem lipcowej i jej meza.
      Leje na to.
      Bo facet moj jest zaradny, zawsze ale to zawsze nawet w dobie
      kryzysu, w obcym kraju znajdzie prace za ktora godnie zyjemy, taka
      jaka lubi, a lubi to co robi i nigdy nie musial sie zmuszac do pracy
      na stanowisku ktore mu nie pasowalo, to on wybieral prace. Wiem ze
      zawsze sobie poradzimy.
      Kasa to nie wszystko? A co jest wszystkim przepraszam?
      Jako kierowca zarabia lepiej niz niejeden urzedniczyna.
      I mam w du...ie co o tym myslicie.
      Dziekuje za uwage.
      • esofik Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 11:56
        skoro masz w doopie co myślimy, po cholerę zakładasz wątek typu "co
        robić?" Sama sobie zaprzeczasz. A może lubisz się ponabijać cudzym
        kosztem?
        I po co za każdym razem podkreślasz jaki Twój mąż jest zaradny
        pomimo tego, że kierowca? Masz z tego powodu jakieś kompleksy?
        I nie zauważyłam żeby ktoś się dowartościowywał Twoim kosztem.
        Jesteś śmieszna
        • 18_lipcowa1 Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 12:16

          > I po co za każdym razem podkreślasz jaki Twój mąż jest zaradny
          > pomimo tego, że kierowca? Masz z tego powodu jakieś kompleksy?
          > I nie zauważyłam żeby ktoś się dowartościowywał Twoim kosztem.
          >

          A ja zauwazylam, Ciebie slonko.
          Papa.
          • esofik Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 12:28
            hahaha
      • guderianka Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 12:53
        Kasa to nie wszystko? A co jest wszystkim przepraszam?
        > Jako kierowca zarabia lepiej niz niejeden urzedniczyna.
        > I mam w du...ie co o tym myslicie.

        Kasa jest bardzo ale to bardzo ważna
        Ale wg mnie powinno się mysleć też o przyszłości
        Pracując jako kierowca facet uwstecznia się jeśli chodzi o
        doświadczenie zawodowe i będzie mu ewentualnie trudniej dostać
        kiedyś lepsza pracę
        Ale jeśli mu dobrze gdy jeździ
        Jesli tobie dobrze że jeździ
        To faktycznie powinnaś mieć w dupie co myślą inni i nie zakładać
        wątku z prośbą o radę
        • 18_lipcowa1 Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 16:35

          > Kasa jest bardzo ale to bardzo ważna
          > Ale wg mnie powinno się mysleć też o przyszłości
          > Pracując jako kierowca facet uwstecznia się jeśli chodzi o
          > doświadczenie zawodowe i będzie mu ewentualnie trudniej dostać
          > kiedyś lepsza pracę


          Ze jak? Zartujesz?
          Moj ojciec cale zycie pracowal jako kierowca ( mielismy wszystko),
          moj maz tez- niestraszne mu kryzysy na rynku i takie inne.
          Uwstecznia sie? A powiedz mi kto sie tak wspaniale rozwija?
          Policjant? Wojskowy? Nauczyciel? Nie przesadzajmy.

          > Ale jeśli mu dobrze gdy jeździ
          > Jesli tobie dobrze że jeździ
          > To faktycznie powinnaś mieć w dupie co myślą inni i nie zakładać
          > wątku z prośbą o radę

          Nie o to chodzi. Prosilam o ocene prac- tych dwoch, a nie pisanie
          jak to moj maz sie ma doksztalcic albo jaki jest malo wyksztalcony
          i jak male ma szanse na rynku pracy.
          • e_r_i_n Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 16:55
            18_lipcowa1 napisała:

            > Uwstecznia sie?

            No fakt, raczej nie.

            > A powiedz mi kto sie tak wspaniale rozwija?
            > Policjant? Wojskowy? Nauczyciel? Nie przesadzajmy.

            Ambitny policjant, wojskowy czy nauczyciel jak najbardziej sie moze
            rozwijac.
            Wszystko rozbija sie o to, czy praca to tylko miejsce, gdzie sie
            zarabia kase, czy tez pracujesz, bo chcesz robic to, co lubisz i
            umiesz. I laczysz przyjemne z pozytecznym.

            BTW jako fryzjer moglby sie swietnie rozwijac smile O ile talent ma.
            • 18_lipcowa1 Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 17:06

              > Wszystko rozbija sie o to, czy praca to tylko miejsce, gdzie sie
              > zarabia kase, czy tez pracujesz, bo chcesz robic to, co lubisz i
              > umiesz. I laczysz przyjemne z pozytecznym.

              Moj maz robi to co lubi i dobrze zarabia. Mysle ze jemu to
              wystarczy. Mi tez dopoki kase przynosi i o 17 jest w domu.
              Szczerze? Dla mnie jest tak fajnym facetem, ze wisi mi to ze nie
              jest policjantem albo nauczycielem.
              >
              > BTW jako fryzjer moglby sie swietnie rozwijac smile O ile talent ma.
              >

              Ma ale nieszlifowany.
              • e_r_i_n Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 17:08
                Ja tam bym nie chciała męża policjanta czy nauczyciela.
                I naprawde są zawody, gdzie kasa jest, praca tez jakos tam
                regulowana, a przy okazji satysfakcja i rozwój.
                No ale skoro Wam pasuje, to reszcie nic do tego oczywiscie.
                • 18_lipcowa1 Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 17:13


                  > I naprawde są zawody, gdzie kasa jest, praca tez jakos tam
                  > regulowana, a przy okazji satysfakcja i rozwój.
                  >
                  No ale moj maz ma pieniadze i zadowolenie.
                  Rozwija sie po pracy jak ksiazki czyta, chodzi do teatru, i na
                  angielski chodzi, czy to sie nie liczy?
                  Akurat wyksztalcenie u faceta do dla mnie sprawa drugorzedna,
                  wolalbym dobrego konkretnego mechanika samochodowego ( albo fryzjera
                  nie przecze, ze fajnie byl bylo ale maz to olal ) niz szarego
                  urzedniczyne czy nauczyciela.
                  • e_r_i_n Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 17:18
                    Nie no, liczy się.
                    Ale poza nauczycielem i urzednikiem sa jeszcze inne zawody.
                    No i z czasem wiekszosc ludzi dopadaja jakies tam ambicje, gdy
                    chcialoby sie byc kims wiecej, niz 'przynies, podaj, pozamiataj'.
                    • 18_lipcowa1 Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 17:20
                      e_r_i_n napisała:

                      > Nie no, liczy się.
                      > Ale poza nauczycielem i urzednikiem sa jeszcze inne zawody.
                      > No i z czasem wiekszosc ludzi dopadaja jakies tam ambicje, gdy
                      > chcialoby sie byc kims wiecej, niz 'przynies, podaj, pozamiataj'.


                      Tego nie wiem -moj maz nigdy nie byl przynies, podaj ,pozamiataj.
                      • esofik Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 17:41
                        pojedź, przywieź, przyjedź???
                        • 18_lipcowa1 Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 17:53
                          esofik napisała:

                          > pojedź, przywieź, przyjedź???


                          Ksiegowy- przyjdz, policz, wylicz,wyjdz
                          Nauczyciel- przyjdz, przeczytaj , wyloz temat, wyjdz
                          Policjant- przyjdz, spisz menela, spisz protokol, wyjdz
                          Wlasciciel sklepu- przyjdz, sprzedaj ,policz fakture, wyjdz

                          Kazdy zawod polega na tym ze robisz cos co musisz, za konkretna
                          kwote pieniedzy.
                          • wieczna-gosia Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 17:56
                            esofik, ale o co ci chodzi? normalnie taki temat wychodzi co prawda przy
                            niepracujacych matkach, a nie przy mezu lipcowej- ze siedzenie w domu zwija. I
                            praca kierowcy zwija. A ile zawodow w gruncie rzeczy nie zwija, nie ogranicza
                            albo nie zaweza horyzontow?
                            • esofik Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 18:09
                              to była czysta ironia do lipcowej. Kobita się już lekko pogubiła. Wg
                              niej każda praca jest uwłaczająca. Policjant, nauczycielka, urzędnik
                              i co tam jeszcze. Tylko nie praca jej męża. Nie ważne czy
                              rozwija/zwija, daje satysfakcje lub nie liczą się tylko kasa. Skoro
                              tak to po cholerę zakładać taki wątek. I tak wybiorą tą (lipcowa
                              wybieże)w której lepiej płacą.

                              A poza tym dyskusja traci sens. Teraz jest to tylko przepychanka,kto
                              ma rację.

                              Rozwjasz się tylko w swoim zawodzie, a w tym samym czasie cofasz się
                              w innych dziedzinach
                              • 18_lipcowa1 Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 18:18

                                > A poza tym dyskusja traci sens. Teraz jest to tylko
                                przepychanka,kto
                                > ma rację.

                                Sama zaczelas. Po prostu chcialas sie przyczepic.R
                                Rozumiem, nie ty jedna dziecinko, nie pierwsza i nie ostatnia.
                                • esofik Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 18:39
                                  ... nie ty jedna dziecinko..

                                  ubawiłaś mnie po pachy. Równie dobrze mogłabyś nazwać mnie zezowatym
                                  rudzielcem big_grin
                                  • fajka7 Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 18:41
                                    Lipcowa chetnie rozdaje rozne slonka i dziedzinki - to taki jej
                                    patent na okazywanie wyzszosci smile
                                    • esofik Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 18:54
                                      hmmm... jak moja stara nauczycielka od rosyjskigo...
                    • 18_lipcowa1 Zadalam sobie trud....erin. 09.03.09, 23:55
                      zeby sprawdzic jak w wieku ok 30tki byl ambitny Twoj maz Dominiko.
                      Nie, nie obchodzi mnie co o mnie mysli forum, po prostu czulam ze
                      jesli chodzi akurat o Twoje wypowiedzi cos tu nie gra, bo w 2002 tez
                      juz bylam na forum i Ciebie wyjatkowo pamietam- wiesz czemu.

                      otoz okazalo sie, ze mieszkaliscie osobno, Ty w akademiku, on gdzies
                      tam- co to za facet ktory nie potrafi zapewnic bytu rodzinie? Lat
                      28 !W GDANSKU! Moj maz mial wtedy 20 i mial juz wlasny samochod
                      splacony w calosci z jego pracy.
                      Dodam tez ze Twoj mazmial wyksztalcenie srednie ale ze byl dobry w
                      tym co robi- to Ci to nie przeszkadzalo....!!!!To Twoje slowa.
                      Rozpaczliwie tez szukalas dla meza pracy w stolicy jak
                      przedstawiciela handlowego- jakiez to ambitne!
                      Placone 350 zl alimentow wowczas to byla zawrotna kwota dla Was,
                      wiec musial Twoj maz zarabiac wrecz kokosy....
                      Nie chcesz chyba zebym podala adresy do watkow, ktore zatrzymalam
                      sobie w ulubionych, zeby pocztac za kazdym razem jak przeczytam ze
                      moj maz jest przynies, wynies, pozamiataj.
                      Czy mam kontynuowac? CHyba nie....?


                      Szybko sie zapomina co?Na szczescie jest wyszukiwarka.
                      • fabryka.lodow.napatyku Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 00:12
                        dziewczyno, pograzasz sie z kazdym nowym postem i watkiem
                        mylisz sie, mieszasz coraz czesciej
                        myslisz, ze blyszczysz na forum, ale ty jestes taka nijaka, nijaka
                        miesza ci se juz wszystko, juz nie wiesz co masz pisac, wnioskuje ze masz bardzo
                        niska samoocene, a wlasnie wychwalajac pod niebiosa (jak mniemam) przecietnego
                        goscia, ktorym jest Twoj maz, myslisz ze zlapalas Pana Boga za nogi
                        powoli twoja forumowa kariera dobiega konca
                        • 18_lipcowa1 Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 00:15

                          > powoli twoja forumowa kariera dobiega konca



                          aaaaa!!
                      • esofik Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 00:22
                        > Nie, nie obchodzi mnie co o mnie mysli forum, po prostu czulam ze
                        > jesli chodzi akurat o Twoje wypowiedzi cos tu nie gra, bo w 2002
                        tez
                        > juz bylam na forum i Ciebie wyjatkowo pamietam- wiesz czemu
                        .
                        .
                        Nie chcesz chyba zebym podala adresy do watkow, ktore zatrzymalam
                        > sobie w ulubionych, zeby pocztac za kazdym razem jak przeczytam ze
                        > moj maz jest przynies, wynies, pozamiataj.


                        jaka schiza!! kompleksy da się leczyć, idź do psychologa

                        • 18_lipcowa1 Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 00:31

                          > jaka schiza!! kompleksy da się leczyć, idź do psychologa
                          >


                          to bylo do erin, a nie do Ciebie, Ty to masz dopiero schize wiec
                          • esofik Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 16:05
                            Nawet przez chwilę nie pomyślałam, że to o mnie.
                            Ale trzeba mieć porządnie namieszane w główce aby przez lata śledzić
                            i archiwizować cudze życie na forum. A w razie potrzeby
                            dowartościowywać siebie i męża cudzymi nieszczęściami i
                            niepowodzeniami
                            • wilma1970 Erin. 10.03.09, 16:11
                              Tylko się, brońboże, nie przejmuj.
                              • e_r_i_n Re: Erin. 10.03.09, 16:56
                                Ani mi to w głowie smile Póki co to się koleżanka pogrąża wink
                                • 18_lipcowa1 Re: Erin. 10.03.09, 18:27
                                  e_r_i_n napisała:

                                  > Ani mi to w głowie smile Póki co to się koleżanka pogrąża wink




                                  No jasne, bo co mozesz napisac? Przedstawiciel handlowy? Toz to to
                                  samo co kierowca + w tylek klientom musi wchodzi i dlugopisy firmowe
                                  rozdawac, no i ze srednim wyksztalceniem? W akademiku mieszkajacy 28
                                  latek? Naprawde, znacznie poprawilo mi to humor - bo juz naprawde
                                  zaczelam myslec ze cos moze z moim mezem zle, ale jednak nie.
                                  Naprawde zmienilam zdanie jak poczytalam sobie Twoja i Twego meza
                                  historie, teraz sobie zdalam sprawe jak bardzo to co przedstawiasz a
                                  to co jest rozni sie od siebie.
                                  To tyle co mialam do Ciebie. Nastepnym razem jak bedziesz rznela
                                  pania nie zapomnij ze jest archiwum.
                                  Dziekuje za uwage.
                                  • e_r_i_n Re: Erin. 10.03.09, 18:45
                                    Bardzo się cieszę, że masz szczęśliwe życie i jesteś dumna z siebie, męża, kota
                                    i kanarka.
                                    Przemawia to do wszystkich z każdego Twojego posta.
                                    Gratuluję smile.
                                  • via_via Re: Erin. 10.03.09, 18:52
                                    trzeba jeszcze rozumieć, że niektórym ludziom 7 lat wystarczy na zmianę statusu
                                    materialnego aż nadto, a przeważnie mniej. Jednakowoż laska ze zmywaka może tego
                                    nie pojmować, fakt.
                      • fabryka.lodow.napatyku Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 01:28
                        18_lipcowa1 napisała:

                        > Moj maz mial wtedy 20 i mial juz wlasny samochod
                        > splacony w calosci z jego pracy.
                        >
                        w wieku 20 lat moj maz mial dlugi, a wiesz dlaczego?
                        bo wyjechal za granice i zaczal od studiow
                        obecnie ma 36, mam wymieniac co osiagnal?
                        naprawde nie masz sie czym chwalic ale to chyba jedyne co potrafisz i co
                        przynosi ci satysfakcje w realnym zyciu
                        • 18_lipcowa1 Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 10:14

                          > w wieku 20 lat moj maz mial dlugi, a wiesz dlaczego?
                          > bo wyjechal za granice i zaczal od studiow
                          > obecnie ma 36, mam wymieniac co osiagnal?
                          > naprawde nie masz sie czym chwalic ale to chyba jedyne co
                          potrafisz i co
                          > przynosi ci satysfakcje w realnym zyciu


                          Mam sie czym chwalic.
                          Ale akurat w tym watki pisze do erin a nie do zadnej z was. I to
                          bylo apropos czego innego. Moj maz w wieku 20 lat i uczyl sie i
                          pracowal. A mojemu mezowi do 36 jeszcze daleko wiec jak do tego
                          dojdzie to i ja sie Tobie pochwale. hehe
                          • fabryka.lodow.napatyku Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 17:31
                            18_lipcowa1 napisała:

                            >
                            > > w wieku 20 lat moj maz mial dlugi, a wiesz dlaczego?
                            > > bo wyjechal za granice i zaczal od studiow
                            > > obecnie ma 36, mam wymieniac co osiagnal?
                            > > naprawde nie masz sie czym chwalic ale to chyba jedyne co
                            > potrafisz i co
                            > > przynosi ci satysfakcje w realnym zyciu
                            >
                            >
                            > Mam sie czym chwalic.
                            > Ale akurat w tym watki pisze do erin a nie do zadnej z was.
                            > do erin to ty mozesz pisac na prywatna poczte a ty piszesz na forum!
                            I to
                            > bylo apropos czego innego. Moj maz w wieku 20 lat i uczyl sie i
                            > pracowal. A mojemu mezowi do 36 jeszcze daleko wiec jak do tego
                            > dojdzie to i ja sie Tobie pochwale. hehe
                            >

                            nie wiem czy zdarzysz, jak maz wciaz chodzi na angielski,jednoczesnie piszesz ze
                            swietnie zna jezyk, nie szkoda czasu? nie lepiej aby poszedl sie uczyc w
                            konkretnym zawodzie?
                            • guderianka Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 17:37
                              A mojemu mezowi do 36 jeszcze daleko


                              no
                              cała droga
                              a może autostrada?tongue_out
                      • osa551 Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 10:02
                        Moj maz mial wtedy 20 i mial juz wlasny samochod
                        > splacony w calosci z jego pracy.

                        A jakie to ma znaczenie? W wieku 20 lat to ja i mąż zajmowaliśmy się studiami.
                        Koledzy, którzy mieli wtedy własne samochody spłacone z ich pracy - po 16 latach
                        mają samochody mniej więcej tej samej klasy, co wtedy, bo po prostu głównie z
                        powodu braku wykształcenia zatrzymali się na pewnym poziomie i dalej ani rusz...

                        Tak po prostu jest i tyle. Ani nie ma się czym chwalić ani nad czym płakać. Tak
                        wygląda życie.

                        bo w 2002 tez
                        > juz bylam na forum i Ciebie wyjatkowo pamietam- wiesz czemu.

                        Czy to przypadkiem nie Ty lipcowa w innym wątku zarzekałaś się, że w 2002 nie
                        było Cię na forum i że to była inna lipcowa? Nie chce mi się odkopywać tego
                        wątku, ale mam jakieś takie wrażenie.
                        • osa551 Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 10:10
                          No przepraszam - właśnie w tym konkretnym wątku się podłożyłaś:

                          "Lipcowa
                          dosmuchachas 08.03.09, 16:29 Odpowiedz
                          Lipcowa, czy ty jesteś ta sama lipcowa z lat ok. 2001-2002 Znaczy czy wtedy
                          pisałaś takie tam różne opinie na e-dziecku? Np. o tym jak to my mężate i
                          dzieciate, a ty panienka wolna i bez ciężarów...?
                          Re: Lipcowa
                          18_lipcowa1 08.03.09, 16:37 Odpowiedz
                          Nie, ja zaczelam w 2003. I nie bylam za czesto od 2003 roku wolna. I
                          nadal jestem bez ciezarow."

                          "18_lipcowa1 09.03.09, 23:55 Odpowiedz
                          zeby sprawdzic jak w wieku ok 30tki byl ambitny Twoj maz Dominiko.
                          Nie, nie obchodzi mnie co o mnie mysli forum, po prostu czulam ze
                          jesli chodzi akurat o Twoje wypowiedzi cos tu nie gra, bo w 2002 tez
                          juz bylam na forum i Ciebie wyjatkowo pamietam- wiesz czemu"

                          Tzn między 8 a 9 marca nagle sobie przypomniałaś, że byłaś jednak na forum w
                          2002 roku. Kurde, niezłe.
                          • 18_lipcowa1 Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 10:12
                            Nie skad, to Ty nie myslisz po prostu. Jestem od 2003, sprawa
                            dominiki ciagnie sie od 2002 wiec ja zwyczajnie pamietam.
                            • osa551 Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 14:30
                              18_lipcowa1 napisała:

                              > Nie skad, to Ty nie myslisz po prostu. Jestem od 2003, sprawa
                              > dominiki ciagnie sie od 2002 wiec ja zwyczajnie pamietam.


                              czytam tekst i jest jak byk:

                              "bo w 2002 tez juz bylam na forum"

                              w poście 18_lipcowa1

                              No to o co chodzi?

                              • 18_lipcowa1 Re: Zadalam sobie trud....erin. 10.03.09, 15:54

                                > No to o co chodzi?
                                >
                                nie wiem, wysmyl sobie co chcesz i dopisz
                  • id.kulka Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 16.03.09, 09:11
                    18_lipcowa1 napisała:

                    > Akurat wyksztalcenie u faceta do dla mnie sprawa drugorzedna,
                    > wolalbym dobrego konkretnego mechanika samochodowego ( albo
                    fryzjera
                    > nie przecze, ze fajnie byl bylo ale maz to olal ) niz szarego
                    > urzedniczyne czy nauczyciela.

                    Strasznie stereotypowo myślisz.

                    >
          • guderianka Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 17:50
            Toż dostałaś ocenę-z pełnym uzasadnieniem, które nie zawsze było po
            twojej myśli
      • osa551 Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 15:31
        > Prosilam o ocene tych dwoch prac,a okazalo sie ze sie mozna
        > dowartosciowac kosztem lipcowej i jej meza.
        > Leje na to.

        Prosiłaś o ocenę prac - ja odpowiadam Ci, że wg mnie obydwie są mało rozwojowe,
        ale to zależy co Twój mąż chce robić w życiu i zaradność czy niezaradność nic do
        tego nie ma.

        Jak ma na jakimś punkcie kompleksy to nie zakładaj na ten temat wątku i tym
        bardziej nie dziw się, że ktoś wyraził swoje zdanie i być może czyjeś zdanie Cię
        uraziło jeśli Ty notorycznie jeździsz na tym forum po połowie foremek. Nikt Cię
        tu nie chciał obrazić. Każdy ma swoją definicję atrakcyjnej pracy, bo różne
        rzeczy ludzie z życiu robią. Dla jednego kierowca to atrakcyjne stanowisko,
        drugi będzie kręcił na dyrektora finansowego - bo chciałby być prezesem.
        • 18_lipcowa1 Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 16:37

          > Prosiłaś o ocenę prac - ja odpowiadam Ci, że wg mnie obydwie są
          mało rozwojowe,
          > ale to zależy co Twój mąż chce robić w życiu i zaradność czy
          niezaradność nic d
          > o
          > tego nie ma.
          >

          Ale moj maz nie chce sie rozwijac. On chce przyjsc, odklepac swoje i
          wyjsc. I miec za to zaplacone.

          > Jak ma na jakimś punkcie kompleksy to nie zakładaj na ten temat
          wątku i tym
          > bardziej nie dziw się, że ktoś wyraził swoje zdanie i być może
          czyjeś zdanie Ci
          > ę
          > uraziło jeśli Ty notorycznie jeździsz na tym forum po połowie
          foremek. Nikt Cię
          > tu nie chciał obrazić.


          I nikt mnie nie obrazil. Wirtualnie nie jest nikt w stanie mnie
          obrazic. Niemniej wiele z tych postow nie jest pisane po to by
          doradzic, tylko po to by sobie pouzywac.
          • wieczna-gosia Re: oh jakze sobie pouzywaly.... 08.03.09, 16:46
            lipcowa zasadniczo wiekszosc twoich postow jest pisane po to by sobie pouzywac-
            co cie dziwi- ze jak w koncu mozna to czemu nie? sama sie przejechalas po mnie
            pare dni temu wylacznie po to by sobie pouzywac a teraz co- hormony ciazowe cie
            uwrazliwily?
      • dosmuchachas Lipcowa 08.03.09, 16:29
        Lipcowa, czy ty jesteś ta sama lipcowa z lat ok. 2001-2002 Znaczy czy wtedy
        pisałaś takie tam różne opinie na e-dziecku? Np. o tym jak to my mężate i
        dzieciate, a ty panienka wolna i bez ciężarów...?
        • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa 08.03.09, 16:37
          Nie, ja zaczelam w 2003. I nie bylam za czesto od 2003 roku wolna. I
          nadal jestem bez ciezarow.
    • sloooneczko Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 11:46
      co wątek, to dylemat..
      coś z Tobą kiepsko ostatnio...
      • fabryka.lodow.napatyku Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 14:26
        a cos ty sie taka wrazliwa zrobila, jak ci jakis post sie nie podoba to jesta TA
        biedna lipcowa, na ktorej sie mozna powyzywac, tak
        po pierwsze, nie zauwazylam, aby ktos sobie tu uzywal, kazdy wyrazil obiektywna
        opinie
        po drugie, gdyby ten post nalezal do kogos innego, ty obrazilabys go juz z 10 razy
    • qunegunda Osiołkowi żłoby dano, w jednym owies, w drugim.... 08.03.09, 16:39
      właśnie osiołkowi, bo taki osioł bez kwalifikacji ma do wyboru 2
      posady i nazywacie to kryzysem
      • wieczna-gosia Re: Osiołkowi żłoby dano, w jednym owies, w drugi 08.03.09, 16:47
        widac wczesniej mial wiecej smile
        • qunegunda Re: Osiołkowi żłoby dano, w jednym owies, w drugi 08.03.09, 16:57
          ano miał i włanie o to idzie - o skale problemu
          zawsze śmiech mnie ogarnia jak słyszę o kryzysie, czy recesji na
          zachodzie
          jakby przykładać ich miary do polskiej rzeczywistości to my mamy
          permenentny kryzys
          • wieczna-gosia Re: Osiołkowi żłoby dano, w jednym owies, w drugi 08.03.09, 17:54
            > jakby przykładać ich miary do polskiej rzeczywistości to my mamy
            > permenentny kryzys

            no cos w tym jest i chyba to w polskiej skali jest najbardziej przerazajace ze
            stabilne bezpieczne kraje zaczely sie trzasc. Zapominamy o tym ze oni boja sie
            tez dlatego ze stracili umiejetnosci, ktorych my raczej nie mielismy okazji
            stracic smile
            • alyeska Re: Osiołkowi żłoby dano, w jednym owies, w drugi 08.03.09, 19:12
              Lipcowa ale o co biega?. Napisalas w ostatnim z postow , ze twoj maz
              nie chce sie rozwijac tylko odklepac. To niech zostanie tym kierowca
              i tyle.
              DZiewczyny wyrazily swoje opinie ale poniewaz nie podobaja Ci sie
              one to naskoczylas na nie. W tym rozniez na moja idolke wieczna -
              gosie ( liz , liz).
              Przemysl medyczny jest swietny bo wlasnie mozna sie rozwijac we
              wszelakich kierunkach ( nawet w w USa kryzysowym to jedna z niewielu
              dziedzin gdzie dalej zatrudniaja). Kierowca jest kierowca i juz
              wyzej nie podskoczy.
              To, ze twoj maz nie ma ambicji karierowych i zawodowych to insza
              inszosc. Poki jest szczesliwy gdzie jest to niech zostanie. Moze
              potem tacierzynski bedzie mogl wziasc , bez szkody dla kariery)cobys
              ty mogla pracowac dalej i przeskoczyc ze zmywaka jednokomorowego na
              dwukomorowy?

    • fajka7 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 18:39
      Lipcowa wymyslilas sobie chytry i trik i teraz w kazdym watku, gdzie
      ktos napisze cos nie po Twojej mysli zaczynasz jęczec, ze to
      specjalne wyzywanie sie wlasne na Tobie smile
      I jakie wymagania ma nasza krolewna - odpowiadac wylacznie na zadane
      pytanie, zadnych wlasnych wnioskow, zadnych dygresji, trzymac sie
      tematu smile
      Sama kiedys pisalas, ze Twoj maz ledwo zawodowke wydukal i ma kwit
      na obsluge wozka widlowego i jestes z tego dumna, a tu jak
      dziewczyny wyciagnely ten fakt, ze jest niewyksztacony wywalilas
      posta obronnego na pol strony z podpunktami. Jak na obojetnosc dosc
      mocno sie zaangazowalas smile
      • wieczna-gosia Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 18:43
        fajka w ciazy jest dziewczyna z tym wlasnie gosciem powspierajmy ja pozytywnie smile
        • fajka7 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 18:49
          przeciez lipcowa jest superwoman, cale forum ma gleboko w d.. i ja
          wszystko wali - a Ty tu wyjezdzasz z misja wspierajaca? Uwazaj, bo
          jeszcze Cie ugryzie wink
        • kropkacom Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 20:43
          > fajka w ciazy jest dziewczyna

          A Lipcowa by miała skrupuły? smile Kto sieje wiatr ten zbiera burze, pamiętasz?
      • esofik Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 18:57
        odpowiadac wylacznie na zadane
        > pytanie,

        a raczej potwierdzać jej opinię
        • toniesamowite Re: Dylemat pracowy. Co robic? 08.03.09, 20:35
          2 miesiace szukal pracy?...i dostal fuche kierowcy w wojskuwink
          to nazywasz lipcowa obrotnoscia?wink))

          zycze lepszych posad,bo w koncu w ciazy jestes,wiecej kasy
          potrzebujecie.
    • 18_lipcowa1 eee tam 09.03.09, 09:27
      Gadacie glupoty, tak jak podejrzewalam z reszta.

      • semijo Re: eee tam 09.03.09, 15:41
        Obrotność obrotnością, ale prawda jest taka, ze bez wykształcenia
        wyższego pewnego pułapu nie przekroczy, bo na niektóre stanowiska
        choćby i miał doświadczenie, pięć kursów i trzy licencje po prostu
        nie wskoczy (nie spełni wymagań formalnych w ogłoszeniu o prace)
        Bardziej perspektywistyczna wydaje sie ta druga praca, ale po
        warunkiem, że równolegle robi jakieś studia i awansuje gdzies dalej.
        Jeśli chce robote na odklepanie i nie ma większych ambicji niż kasa
        to obie prace moga być ( ze wskazaniem na wojsko), ale żadna nie
        wydaje mi się zbytnio stabilna.

        Co do zgryźliwych uwag nie na temat - Ty lipcowa w 90% wątków
        wypowiadasz swoje opinie nie pytana i nie na temat, aby tylko
        podkreślić swoje zdanie czy poglądy, więc nie rozumiem w czym masz
        problem
        • alyeska Re: eee tam 09.03.09, 19:03
          Problem ma kobita bo nie rozumie, ze nie wpadamy w zachwyt nad tym
          jaki to jej maz jest : obrotny, wyksztalcony ( licencja na wozek
          widlowy i ukonczona zawodowka), jezykiem angielskim wladajacy jak
          native za ktorym head hunterzy sie zabijaja.
          Wyobraz sobie Lipcowa, ze sa zawody , w ktorych i prestiz jest i
          kasa i osiagnac mozna wiele bez znajomosci jakichkolwiek i nie
          trzeba pracowac 12 h na dobe.
          Najwyrazniej dla ciebie jest to nie do pojecia.

          • 18_lipcowa1 Re: eee tam 09.03.09, 19:26
            glupoty gadasz
            • alyeska Re: eee tam 09.03.09, 19:44
              o no fakt, sorki pomylilam sie, to nie jest wozek widlowy jeno
              podnosnik
              • 18_lipcowa1 Re: eee tam 09.03.09, 19:55
                glupoty
    • rotera Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 20:06
      nie wiem jak tam, ale w pl praca w wojsku zamyka inną prace,
      znajoma pare lat temu z powodów podjęła prace w wojsku i nie może
      się z niej teraz wydostać...nieważne że jako pracownik cywilny,
      firmy wolą kogoś kto pracował w firmach, ostatnio jej powiedzieli,
      że tam pewnie wychodzi non stop wcześniej, obija się, na
      państwowym...itd, a tak naprawde zapierdziela bardziej niż w
      niejednej korporacji za psie pieniądze, bo siatki płac są.

    • sloooneczko Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 20:22
      jak jestem na Powązkach na grobach bliskich często widzę na
      nagrobkach: doktorowa, inżynierowa...

      zawsze mnie to rozbawia

      czytając ten wątek to mam podobne odczuciawink
      • 18_lipcowa1 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 20:28
        sloooneczko napisała:

        > jak jestem na Powązkach na grobach bliskich często widzę na
        > nagrobkach: doktorowa, inżynierowa...
        >
        > zawsze mnie to rozbawia
        >
        > czytając ten wątek to mam podobne odczuciawink


        aaaaaa moj maz jest z zawodu ....dyrektorem...
        No wiesz, jak sie nie ma co soba zaprezentowa, to sie mozna mezem
        posilic, o prosze i jak sie humor poprawil....
        • sloooneczko Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 20:32
          moja wypowiedź tym razem nie dotyczyła Ciebiewink
          • rotera Re:slooneczko 16.03.09, 08:10
            > moja wypowiedź tym razem nie dotyczyła Ciebiewink


            skoro nie dotyczyła lipcowej, a podpiełaś się pod mój post to
            dotyczyła mnie?

            nie kumam w takim razie w jakim sensie dotyczyła mnie...
            rozwiniesz?
      • esofik Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 20:30
        R.I.P kierowcowa lipcowa
        dobre
        • 18_lipcowa1 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 22:54
          ee nie zrozumiala kolezanka
          w sumie sie nie dziwie
          • fajka7 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 22:57
            Lipcowa przeprowadzacie sie do Gdanska?
            • wieczna-gosia Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 23:01
              fajka glupoty gadasz.

              tongue_out
              • fajka7 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 23:06
                Alez uporczywie trzymam sie faktów smile
                To dla mnie wazne, chcialam powitac Lipcowa na lotnisku z
                transparentem, w koncu powiedziala ostatnio, ze sie czuje jak
                celebrity na forum, tak sie nia wszyscy interesuja.
                Ja sie tez interesuje. Lipcowa z pewnego powodu jest mi bardzo
                bliska i zawsze zwracam na nia uwage.
                Lipcowa gadaj co z tym nowym portem i kiedy zawitacie na stale.
                • 18_lipcowa1 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 23:59
                  Lipcowa z pewnego powodu jest mi bardzo
                  > bliska i zawsze zwracam na nia uwage.
                  > Lipcowa gadaj co z tym nowym portem i kiedy zawitacie na stale.

                  Nie bedzie nowego portu. Chcemy wrocic juz do nowego mieszkania,
                  stwierdzilismy ze nie bedziemy robic remontu bo sie nie oplaca -
                  szkoda nerwow i kasy.
            • 18_lipcowa1 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 09.03.09, 23:58
              fajka7 napisała:

              > Lipcowa przeprowadzacie sie do Gdanska?

              W przyszlosci na pewno.
              Teraz poki co tutaj chce wytrwac do macierzynskiego i jego konca.
              Mysle ze wtedy juz wszystko bedzie roztrzygniete, znaczy nasz powrot.
              • wieczna-gosia Re: Dylemat pracowy. Co robic? 10.03.09, 00:00
                w anglii jak wiadomo socjal dla samotnych rodzicow baaardzo przyjemnym jest smile
                • 18_lipcowa1 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 10.03.09, 00:02
                  wieczna-gosia napisała:

                  > w anglii jak wiadomo socjal dla samotnych rodzicow baaardzo
                  przyjemnym jest smile

                  jakich samotnych???
                  poza tym na socjal akurat nie licze, nie kwalifikuje sie do niego
                  tzn nasze zarobki.
              • fajka7 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 10.03.09, 00:13
                Aha, czyli jestesmy umowione za rok.
                • 18_lipcowa1 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 10.03.09, 00:17
                  fajka7 napisała:

                  > Aha, czyli jestesmy umowione za rok.

                  Za rok????????Za rok to ja rodze, przynamniej tak mi sie wydaje jak
                  slysze jaki mam termin.
                  • fajka7 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 10.03.09, 00:19
                    Ty uwazaj na klatwe forumowa- za rok mozesz byc w kolejnej ciazy smile
                    • 18_lipcowa1 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 10.03.09, 00:20
                      fajka7 napisała:

                      > Ty uwazaj na klatwe forumowa- za rok mozesz byc w kolejnej ciazy smile

                      No problem. 5 tygodniu na zrosniecie i moge zrobic znowu. Na 2 juz
                      jakies benefity wyciagne...wink
                  • wieczna-gosia Re: Dylemat pracowy. Co robic? 10.03.09, 00:34
                    to w Anglii dluzej sie jest w ciazy?
                    • fajka7 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 10.03.09, 00:41
                      Oj Wieczna, Lipcowa ma tyle rzeczy naj- , ze i ciaze moze miec
                      najdluzsza jak sobie zaplanuje, co nie?

                      :p
                    • 18_lipcowa1 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 10.03.09, 10:15
                      wieczna-gosia napisała:

                      > to w Anglii dluzej sie jest w ciazy?


                      ehe tak jak Ty - cale 5 lat
    • emigrantka34 lipcowa i dylematy??? 10.03.09, 00:45
      Przeciez Ty wszystko zawsze wiesz...to po co sie pytasz forumek o
      zdanie...

      • fabryka.lodow.napatyku Re: lipcowa i dylematy??? 10.03.09, 01:30
        ale gdzie tam, ona nie pyta, chciala tylko pokazac innym, jakiego ma
        rozschwytywanego meza w Anglii
        • alyeska Re: lipcowa i dylematy??? 10.03.09, 09:50
          no przeciez kierowca to DYREKTOR pojazdu a moze i Prezes boc to w UK
          • 18_lipcowa1 [...] 10.03.09, 10:15
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • alyeska Re: lipcowa i dylematy??? 10.03.09, 12:06
              nie denerwuj sie Lipcowa bo ci cisnienie skoczy a to ciazy moze
              zaszkodzic.
              Jak tam na zmywaku dalej ciezko?
              • 18_lipcowa1 Re: lipcowa i dylematy??? 10.03.09, 15:55
                alyeska napisała:

                > nie denerwuj sie Lipcowa bo ci cisnienie skoczy a to ciazy moze
                > zaszkodzic.
                > Jak tam na zmywaku dalej ciezko?


                hehe uwielbiam takie pancie
                jak takie ratlerki, nic do powiedzenia a szczekaja
                a jak u CIebie na zmywaku domowym? mi to chociaz za to placa....
          • emigrantka34 Re: lipcowa i dylematy??? 11.03.09, 10:11
            dokladnie big_grin
    • zuzior077 Re: Dylemat pracowy. Co robic? 10.03.09, 13:38
      Aaaaaaaa! Dawno się tak nie ubawiłam. smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka