Dodaj do ulubionych

Jak się mądrze spierać w małżeństwie

13.04.09, 00:26
A mój mąż ma ochotę "rozmawiać o nas" tak mniej więcj raz na pół
roku - ma ochotę to żle powiedziane, zmusza się albo nie wiem co on
tam czuje, ale mniej więcej z taką częstotliwością nam się to udaje
zrobić. Informowanie go o moich uczuciach, potrzebach średnio go
interesuje. Typ człowieka, który sobie wymyśla czego ja potrzebuje,
a nie pyta. Generalnie dobry człowiek i bardzo kochany ale ma
ewidentnie zaburzenia ineterpersonalne. I choć większość opisanych
technik stosuję, nic z tego nie wychodzi. Myślę, żeby to wszystko
działąło obydwoje ludzi powinni stosować te zasady,a jak jedna - to
druga może te zabiegi zlewać. On np. każe mi do siebie mówić kiedy
ma nos w monitorze i tłumaczenie mu, ze potrzebuję aby na mnie
patrzył kiedy rozmawiamy kończy się awanturą.
Obserwuj wątek
    • malgosiadud Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 15.04.09, 10:59
      Moje starania o wspólna rozmowę wygladają podobnie. Inne potrzeby
      emocjonalne, dwa rózne światy...Rozmijamy się coraz bardziej.
      Jestem u kresu załamania nerwowego. Szukam pomocy u terapeuty.
      Trzymaj się..
      • asteroida2 Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 16:08
        Dziwi mnie niefrasobliwość niektórych ludzi w budowaniu własnych związków.
        Większość ludzi w ogóle nie stara się nawet nauczyć potrzebnych tu umiejętności,
        zakładając chyba że "dobre chęci wystarczą". Trochę to przypomina siadanie za
        sterami samolotu "z najlepszymi chęciami", a potem biadolenie, że samolot się
        rozbił.

        Tak, mężczyzna i kobieta są RÓŻNI. Mają różne potrzeby emocjonalne i żyją w
        różnych światach. Możesz się na to zżymać, możesz próbować zmienić tę drugą
        osobę, możesz samemu rezygnować ze swoich potrzeb - a i tak nic ci z tego nie
        przyjdzie.
        Oczywiście są związki, w których jedna strona jest całkowicie podporządkowana
        drugiej, ale to nie jest najlepsze rozwiązanie dla żadnej ze stron. Lepiej już
        zaakceptować tę inność, bo ona nie jest niczym złym. Wcale nie trzeba mieć
        takich samych potrzeb co twój partner. Za to trzeba zdawać sobie sprawę ze
        swoich potrzeb i znać potrzeby partnera. Wtedy można spełniać jego potrzeby i
        oczekiwać tego samego od niego. A jeśli partner nie chce zrozumieć twoich
        potrzeb albo nie obchodzi go ich spełnianie - uciekać natychmiast. Bo wtedy cały
        związek jest tylko stratą czasu.
        • mniemanologia Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 16:52
          Sa jednak osoby, które są "natural born partners" i ich dobre chęci
          wystarczają. Znam sporo takich osób. W ogóle nie muszą się starać
          ani uczyć tych potrzebnych umiejętności, o których piszesz.

          W ogóle ludzie są różni i mają różne potrzeby emocjonalne smile Gdyby
          tylko mężczyźni i kobiety się różnili od siebie, wystarczyłby nam
          jakikolwiek partner przeciwnej płci, a przecież nie bierze
          się "pierwszego lepszego", prawda?
          • asteroida2 Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 17:49
            > Sa jednak osoby, które są "natural born partners" i ich dobre
            > chęci wystarczają. Znam sporo takich osób. W ogóle nie muszą się
            > starać ani uczyć tych potrzebnych umiejętności, o których piszesz.

            Sądzę, że wydaje ci się że tak jest, bo nie znasz "codziennych brudów" tych
            związków.
            Wiele związków "z zewnątrz" wygląda na idealnie dobrane, a w rzeczywistości
            opiera się właśnie albo na całkowitym podporządkowaniu jednej osoby, albo na
            odpowiednich umiejętnościach którejś z nich. "Natural born partners" występują w
            komediach romantycznych i romansach - ale nie w rzeczywistości.

            > W ogóle ludzie są różni i mają różne potrzeby emocjonalne smile Gdyby
            > tylko mężczyźni i kobiety się różnili od siebie, wystarczyłby nam
            > jakikolwiek partner przeciwnej płci, a przecież nie bierze
            > się "pierwszego lepszego", prawda?

            Różnie to bywa. Wiele osób jest w związkach z "pierwszym lepszym", bo "tak jakoś
            wyszło". Po prostu ktoś był we właściwym miejscu we właściwym czasie, a potem
            już każda ze stron wmówiła sobie, że o to właśnie jej chodziło (albo zwyczajnie
            bała się ryzykować nowe poszukiwania).
            • mniemanologia Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 20:24
              No ja mam taki związek. Nie staramy się, nie pracujemy nad nim, jest
              ekstra. Nie ma żadnych "brudów". Nie ma podporządkowania.
              Umiejętności mamy widac wrodzone - jak już pisałam, "natural born
              partners". I nie jesteśmy jedyni smile
              • asteroida2 Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 23.04.09, 10:12
                Cóż - za 20 przypomnij sobie, to co teraz napisałaś.

                Bo dopóki problemów nie ma, to każdy związek jest idealny. A jak problemy się
                pojawią (a zawsze się jakieś pojawią), to dopiero wtedy zaczynają być potrzebne
                dodatkowe umiejętności. Jeśli je macie, to OK. Ale jeśli uważacie że ich nie
                potrzebujecie, bo jesteście idealnie dobrani - to jest to właśnie
                niefrasobliwość o której pisałem.
                • mniemanologia Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 23.04.09, 12:13
                  Kra kra smile

                  To po ilu latach związku pojawiają się problemy? Po ślubie? Po 7
                  latach? W sumie jest taka teoria 7 lat, po których następuje
                  kryzys... i chyba też inna, że zakochanie trwa 2 lata...
                  U Ciebie po ilu latach się pojawiły?
      • krakus11 Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 17:14
        Sporo konfliktów w rozmowach wynika z tego, że na ogół mężczyźni mają inną
        psychikę niż kobiety, mówią "różnymi językami".
        (patrz: "Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus").
        Istnieje jednak możliwość nauczenia się rozmawiania w "języku partnera"
        (mężczyźni w "kobiecym" a kobiety w "męskim").
        Szczegóły w linkach:

        kafeteria.pl/namarginesie/obiekt.php?id_t=93
        kafeteria.pl/namarginesie/trop.php?id_trop=8
      • pedro-ss Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 20:35
        przyjdz do mnie ja ci pomoge big_grin
      • fxvi bo uważasz, że Ci się cokolwiek NALEŻY.. 23.04.09, 01:42

        • fxvi nic Ci się nie należy... 23.04.09, 01:43

        • fxvi jemu od Ciebie wszysto sie należy... 23.04.09, 01:44

        • fxvi spróbuj, a spotka Cie niespodzianka... 23.04.09, 01:45

    • lila1974 Całkiem nieźle nam idzie 15.04.09, 11:26
      Jeśli coś mi leży na wątrobie i potrzebuję coś w naszym układzie przemeblować,
      to właśnie tak robię:
      - czekam aż pora będzie odpowiednia, aby nic nas nie rozpraszało
      - klaruję co mi leży na wątrobie, ale nie oskarżam
      - pytam, jak on widzi daną kwestię i jakie proponuje rozwiązanie

      Mój mąż generalnie nie jest zachwycony, kiedy zabieram się do "poważnej"
      rozmowy. Twierdzi, że nie umie rozmawiać, bo w jego domu nie było zwyczaju
      rozbierania na czynniki. Dlatego taka rozmowa zabiera nam sporo czasu, ale na
      koniec przynosi efekty.

      Owszem, bywają burze z piorunami, ale nigdy odnośnie kwestii zasadniczych,
      raczej takie tu i teraz.
      • apocalyptication Re: lila1974 22.04.09, 21:45
        odwróc kolejność. czekasz na pore, potem pytasz o zdanie i rozwiazanie, a jak
        juz uslyszysz że go to nie interesuje robisz po swojemu. coś na temat:

        apocalyptication.blox.pl
    • jolusia2604 365 dni zmysłowego seksu - Paget Lou 16.04.09, 23:12
      365 dni zmysłowego seksu to książka napisana z myślą o partnerach
      pragnących podtrzymywać żar namiętności przez cały czas trwania
      związku, czerpać radość i satysfakcję z uprawiania seksu. Autorka
      opisuje sposoby podsycania namiętności, metody wzbudzania pożądania
      partnera, ćwiczenia zwiększające wrażliwość ciała, zasady
      bezpiecznego seksu, sprawdzone techniki erotyczne, które zapewniają
      obojgu partnerom przyjemne doznania. Lou Paget po mistrzowsku
      przybliża nam wiedzę o tym, jak czerpać przyjemność z seksu i dawać
      ją partnerowi.
    • mujer82 Jak się mądrze spierać w małżeństwie 20.04.09, 10:47
      Bzdety! Faceci nie rozmawiają tylko wrzeszczą i oczekują posłuszeństwa.I wtedy
      trzeba stanąć na wysokości zadania, tupnąć nogą i tyle.W małżeństwie wszystko
      jest na barkach kobiety a faceta przyziemna, skrzecząca rzeczywistość guzik
      obchodzi.A gadanie z nimi o uczuciach ma tyle sensu i celowości co deliberacja
      małp nad schematem silnika samochodowego.
      Z facetem po prostu nie warto dyskutować bo do niczego poza bezowocną walką z
      wiatrakami to nie prowadzi.Facet tak ma ,że reaguje na działanie a nie na
      ględzenie.
      • lila1974 ględzisz :P 20.04.09, 10:50

        • kocianna Re: ględzisz :P 20.04.09, 19:47
          Dla nas, którzy mieliśmy jakieś podstawy psychologii na studiach, dużo niby
          wiedzieliśmy o komunikacji międzyludzkiej (komunikacja to mój zawód), prawdziwym
          odkryciem było praktyczne stosowanie wypowiedzi typu "ja" i mówienia bardziej o
          uczuciach, niż o faktach.
          Nie zawsze się to udaje, ale jeśli się udaje - daje genialne poczucie jeśli nie
          porozumienia, to przynajmniej zrozumienia drugiej osoby.

          Polecam Spotkania z sygnaturki smile
    • szmecierecie Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 15:50
      jak ? nie żenić się.

      Po co rozmawiać z ludźmi skoro nie są szczerzy ? bez sensu
    • majself Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 17:17
      Tylko czemu "w małżeństwie"? Nie lepiej napisać "w związku"? To, że mamy
      ślubo-boom, nie oznacza chyba, że rady zarezerwowane są dla zaobrączkowanych?
      • preemption Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 20:17
        A dlaczego mamy ciągle pisać o związkach? Czy dlatego, bo niektórzy
        ludzie żyją w konkubinatach? Czy tylko z tego względu w artykułach
        nie można już pisać o małżeństwie? Nie znoszę, gdy ktoś pod
        płaszczykiem poprawności politycznej, oficjalnie broni nieformalnych
        związków partnerskich, a de facto wyraża swoją niechęć do związków
        małżeńskich. Nie dajmy się zwariować. Nie cenzurujmy języka
        polskiego w imię fałszywie pojmowanej poprawności. O poradach dla
        małżeństwa można pisać i nie ma w tym nic złego. Pozdrawiam smile
    • straszna.dziwka Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 17:20
      Moze posluchaj sama siebie, biedaczko, jak mowisz o mezu: "nie wiem co on tam
      czuje", "typ człowieka", "ma ewidentnie zaburzenia ineterpersonalne". Generalnie
      przebija z tego postu pogarda i lekcewazenie. Pewnie w trakcie dyskusji
      postepujesz z nim tak samo: mowisz do niego z gory, tonem, ktory mu ubliza,
      dlatego nie ma ochoty patrzec na Twoja wykrzywiona gebe i woli wbic wzrok w
      monitor. Nie twierdze, ze Twoj maz jest niewinny, ale z Toba rowniez ewidentnie
      jest cos nie tak.
      • autostop Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 19:40
        straszna.dziwka napisała:

        > Moze posluchaj sama siebie, biedaczko, jak mowisz o mezu: "nie wiem co on tam
        > czuje", "typ człowieka", "ma ewidentnie zaburzenia ineterpersonalne". Generalni
        > e
        > przebija z tego postu pogarda i lekcewazenie. Pewnie w trakcie dyskusji
        > postepujesz z nim tak samo: mowisz do niego z gory, tonem, ktory mu ubliza,
        > dlatego nie ma ochoty patrzec na Twoja wykrzywiona gebe i woli wbic wzrok w
        > monitor. Nie twierdze, ze Twoj maz jest niewinny, ale z Toba rowniez ewidentnie
        > jest cos nie tak.

        Dokładnie.

        Skądś to znam.

        Postaram się opisać jak wyglądają nasze dyskusje, mam nadzieję, ze takie
        spojrzenie na Was z drugiej strony, moje panie, pomoże wam nieco. Liczę też, że
        może od was usłyszę jakieś rady smile

        No więc:

        Przychodzi, oświadcza że ma potrzebę porozmawiania, tu i teraz.

        Nieważne, czy ja mam czas, siłę albo coś nagłego do roboty. Odpowiedź "a
        możemy o tym porozmawiać jutro/za godzinę i tak dalej jest pozornie akceptowana,
        ale sprawa krąży wokół tematu tak, aż wreszcie się zgodzę (lub przechodzi od
        razu do fazy wypominania "ja potrzebuję, a ty nie udzielasz mi wsparcia, nie
        jesteś moim przyjacielem!"


        Wygłasza wykład, w którym nie mówi "przykro mi było jak to zrobiłeś" tylko
        "zrobiłeś tak, bo sobie myślisz tak i tak, to jest niewybaczalne" "Normalni
        ludzie tak nie robią".

        Czyli nie mówi o swoich uczuciach, tylko informuje mnie jakie, jej zdaniem, są
        moje uczucia (nie muszę chyba dodawać, że większość z tego co ona myśli, że ja
        myślę, to jest najgorsza z możliwych interpretacji moich zachowań + własna
        twórczość w tym kierunku). To jest wielki błąd! To, że ona myśli, że ja robię
        coś, bo coś, jest zupełnie nieistotne, bo ja wcale nie robię tego dlatego, tylko
        z jakichś innych powodów. Ja bym oczekiwał na przykład "Było mi przykro kiedy
        tak zrobiłeś, dlaczego tak zrobiłeś?". Ja wtedy mogę podać powody. Zapewne
        często to co zrobiłem było istotne źle, ale już samo to, że pobudki moje nie
        były takie złe jak ona myśli powinno pomóc w porozumieniu. Wmawianie mi dlaczego
        ja coś robię jest bez sensu, a dodatkowo owocuje że zamiast rozmawiać o tym, co
        jest ważne i istotne (np. jej uczucia) muszę udowadniać że nie jestem
        wielbłądem, co jest kwitowane "ja Ci mówię, jak się czuję, a Ty się tylko
        kłócisz". Oczywiście gdyby istotnie mówiła jak się czuje, nie byłoby problemu.
        Ale ona mnie informuje o tym, z jakich paskudnych pobudek zrobiłem coś. To jest
        zwykła nieprawda, więc się o tym nie da dyskutować.


        Wypomina wszystkie błędy do okresu kredowego włącznie. Mówi "ja wybaczyłam, i ci
        nie wypominam, ale...". Mówi "Tyle razy się Tobie mówiło że cośtam, a ty znowu
        popełniasz podobny błąd, ty chyba jesteś upośledzony" albo "myślałam, że
        rozmawiam z dorosłym człowiekiem, ale chyba się myliłam".


        Kto by chciał rozmawiać w ten sposób? Czy każdy mój kolejny błąd, nawet
        najmniejszy, musi pociągać za sobą wagę wszystkich moich uprzednich błędów razem
        wziętych? Czy nie ma czegoś takiego jak wybaczanie? W końcu błądzić jest rzeczą
        ludzką... A tymczasem spróbujcie przypomnieć kobiecie jej błąd...


        Załóżmy że udało mi się wysłuchać całego wykładu pełnego
        - jej domysłów o moich pobudkach

        To nie posuwa rozmowy do przodu wcale (patrz wyżej) a absolutna pewność, że
        ona wie lepiej dlaczego tak postępuję wręcz uniemożliwia postęp, bo jeżeli się
        do tego przyznam, to tylko utwierdzam ją w przekonaniu że jestem zły, a jeżeli
        protestuję, to jestem zły, bo się wypieram "oczywistych" faktów - jestem
        zapędzony w kozi róg, jestem w sytuacji bez wyjścia - tak źle i tak niedobrze


        - jej odniesień do wszelakich błędów popełnionych przeze mnie w przeszłości

        Naprawdę, w kontekście tego o czym rozmawiamy to, że kiedyś zrobiłem coś
        zupełnie innego źle nic nie pomaga, tymbardziej, jeżeli zapewniono mi wtedy że
        się już na mnie nie gniewa i wybaczono mi ten błąd, za który musiałem
        niezliczoną ilość przepraszać i za który soczyście odpokutowałem


        - jej porównań z jej byłym, który co prawda był okropny, ale w porównaniu do
        mnie to był święty człowiek

        To nieuchronnie nasuwa jedną i jedyną odpowiedź: To dlaczego do niego nie
        zadzwonisz i nie powiesz, że chcesz do niego wrócić? Oczywiście nie chce, ale ją
        to wkurzy. Więc trzeba siedzieć cicho i znosić, ale to zawsze boli


        - istotnych rzeczy, czyli informacji kiedy ją zabolało i dlaczego
        I tu dopiero dochodzimy do istotnej częsci rozmowy. Jak nam się to uda, to
        znaczy, że przeszliśmy do drugiego levelu. Możemy wreszcie ustosunkować się do
        otrzymanych informacji. I tu znowu natykamy się na kilka mozliwości
        Możemy wytłumaczyć jakie były nasze przesłanki. Jeżeli luba chce słùchać, to
        na pewno nam to pomoże w osiągnięciu porozumienia. Może zrozumieć ona, że nie ma
        o co kopii kruszyć, bo
        - było to zwykłe nieporozumienie (czy raczej jej negatywna nadinterpretacja faktów)
        - zrobiliśmy coś w nerwach (nie jesteśmy cyborgami, też potrafimy stracić nad
        sobą panowanie)
        - faceci tak mają i już (nie moja wina, że i kasztanoworudomiedziany i
        ciemnorudy z miedzianym połyskiem to są dla mnie w obu przypadkach jasnobrązowe,
        prawda? smile )


        Mozna spróbować wykazać, że jest to normalna, ludzka rzecz, która każdemu się
        zdarza.

        Ale to jest ciężka sprawa, bo podanie przykładu kiedy ona robi tak samo
        generuje trzy kolejne odpowiedzi:
        - ubliżam jej sugerując, że ona byłaby do czegoś takiego zdolna
        - jest jej bardzo przykro,że ją tak odbieram
        lub, jeżeli sprawa jest oczywista i nie da się jej zaprzeczyć:
        - owszem, jej też się to zdarza, ale jest mnóstwo okoliczności
        usprawiedliwiających wtedy, w odróżnieniu ode mnie, który nie dość że nie mam
        nic na swoje usprawiedliwienie, to jescze powinienem ją traktować szczególnie,
        bo w przeciwieństwie do mnie, gruboskórnego faceta, ona jest uczuciową kobietą,
        więc nic mi się nie stanie, jak się na chwilę zamknę ze swoim przewrażliwionym
        gadaniem o moich uczuciach i pochylę się nad nią.


        NIe umiem przeskoczyć jeszcze tego etapu, więc zwykle wracamy do punktu
        pierwszego: ona z uporem maniaka tłumaczy mi dlaczego jestem zły bawiąc się w
        amatorską psychoanalizę jednocześnie kompletnie nie słuchając tego, co ja mam do
        powiedzenia.

        W tym momencie spirala się rozkręca - ja stoję jak ten głupek i ciosa mi się
        kołki na głowie i nie mam żadnych szans na obronę. Ona się wścieka, bo mówi mi i
        oczekuję, że się zgodzę i że przeproszę, ale przecież nie mogę przepraszać za
        coś, czego nie zrobiłem (próbowałem, ale to pogarsza sprawę, bo pojawia się
        zarzut, że przepraszam "na odwal się" a zatem jej nie szanuję i nie jestem z nią
        szczery)


        Spirala nakręca się, zaczynają się krzyki, w końcu ja krzyknę głośniej niż ona i
        wtedy...


        ...


        ...


        ...


        NASTĘPUJE WIELKA ZMIANA

        Wszystko znika. Wszystko idzie w niepamięć (a już szczególnie jej
        krzyki i wyzwiska). JA NA NIĄ KRZYKNĄŁEM, TUPNĄŁEM, WYSZEDŁEM TRZASKAJĄC
        DRZWIAMI (niepotrzebne skreślić) TO JEST NIEWYBACZALNE.

        ONA SIĘ MUSI ZASTANOWIĆ, CZY ONA W OGÓLE CHCE ZE MNĄ BYĆ.

        No i mamy ciche dni. Ja oczywiście szybko ochłonę, przeproszę za swoje błędy,
        wybaczę jej jej błędy (choć raczej rzadko zostanę ja za nie przeproszony) i nie
        pozostaje mi nic innego jak czekać, będąc traktowany jak powietrze. To
        oczywiście boli, szczególnie jak się widzi, że dla wszystkich innych jest miła i
        uśmiechnięta a mnie traktuje jak powietrze, albo strofuje/instruuje...

        Nie umiem tego przeskoczyć. I za każdym razem strasznie boję się, że tym razem
        to już naprawdę... Zwykle jednak po prostu w pewnym momencie coś przeskakuje,
        ona mnie przeprasza, czasem płacze, mówi "nie kłóćmy się, to takie bez sensu" i
        "tyle dni zmarnowane"... I jest znowu normalnie (czyli wspaniale).

        Tylko we mnie kołacze się gdzieś pytanie "zaraz zaraz... Tyle dni zmarnowane, o
        taką pierdołę? Nie można było po prostu przyjąć do wiadomości, że po
        • encaitar Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 20:03
          Rzuć ją. Poważnie mówię.
        • jamesonwhiskey Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 21:21
          >czekać, będąc traktowany jak powietrze. To
          > oczywiście boli, szczególnie jak się widzi, że dla wszystkich innych
          >jest miła


          tu masz wolne, robisz co chcesz, dobrze sie bawisz,
          czekanie i dolowanie sie to zly pomysl


          > Nie umiem tego przeskoczyć. I za każdym razem strasznie boję się, że tym razem
          > to już naprawdę... Zwykle jednak po prostu

          rozwiazanie banalnie proste, przestan sie stresowac
          na jej filmy nie masz wplywu wiec wyluzuj
          a jak bedzie chciala odejsc to jej jeszcze pomoz walizki pakowac

          poza tym swietne opisales typowe sytuacje



        • n0e2008 Re: Jak się mądrze spierać w małżeństwie 23.04.09, 10:23
          szok.

          skad to znam....
        • k2k2k2k2 Standardowy schemat... 23.04.09, 12:10
          opisałeś standardowy schemat... Polecam
          www.gwp.pl/products.php?name=szanta%BF
          SZANTAŻ EMOCJONALNY. Jak się obronić przed manipulacją i wykorzystaniem

          Forward Susan, Frazier Donna
          Przekład: Małgorzata Trzebiatowska, tytuł oryginału: Emotional Blackmail. When
          the People in Your Life Use Fear, Obligation and Guilt to Manipulate You, ISBN
          83-89574-56-X, format A5, oprawa miękka, 267 stron
          Wydawca: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne

          Jeśli ważni w twoim życiu ludzie:
          - nieustannie grożą, że cię opuszczą, jeśli nie zrobisz tego, czego chcą;
          - zawsze chcą więcej, niezależnie od tego, ile im dajesz;
          - mówią ci, że będą zaniedbywać obowiązki, zrobią sobie krzywdę lub popadną w
          depresję, jeśli nie spełnisz ich żądań;
          - zazwyczaj nie liczą się z twoimi uczuciami i pragnieniami;
          - wiele ci obiecują, ale spełnienie tych obietnic uzależniają od twojego zachowania;
          - akceptują cię, kiedy im ulegasz, a odrzucają, kiedy nie chcesz ulec...
    • toreon Kobieta to istota tak pokrętna i nieprzewidywalna 22.04.09, 19:47
      że na nic zdadzą się takie uniwersalne porady. Nie ma innego wyjścia jak
      zacisnąć zęby i przemilczać jej emocjonalne wyskoki. Logika to niezbyt dobry
      doradca w takich sytuacjach
    • marianowska Jak się mądrze spierać w małżeństwie 22.04.09, 20:15
      Chciałabym was prosić o wypełnienie w wolnej chwili ankiety, które potrzebuję
      do swojej pracy. Muszę zbrać aż 500 ankiet, wiec bardzo prosze odpowiedzcie to
      tylko kilka pytań, a bardzo mi pomoże.
      www.ankietka.pl/ankieta/22625/hibernacja-polityczna2.html>
      www.ankietka.pl/ankieta/22623/hibernacja-polityczna.html. Nie musicie się znać
      na polityce, czasem nawet lepiej wpisac "nie wiem" smile
    • pedro-ss skonczcie uzywac slowa psycholozka 22.04.09, 20:31
      boze jak to okropnie brzmi! az tak chcesz zaakcentowac fakt, ze przeprowadzilas wywiad ze specjalista-kobieta??!! po jaka cholere wciskacie to okropne slowo??!! dla mnie faceta slowo psycholog jest raczej rodzaju nijakiego i spokojnie pasuje rowniez do kobiet. taka sie niedoceniana i pogardzana czujesz, ze musisz to akcentowac w tak glupi sposob??
      • mniemanologia Re: skonczcie uzywac slowa psycholozka 22.04.09, 20:41
        Ale o co Ci chodzi? Ja lubię słow "psycholożka". Może ta psycholożka
        z wątku też je lubi. Masz z tym problem czy co? Dla Ciebie
        słowo "psycholog" jest neutralne, w porzadku, używaj go. Ale nie
        każdy jest Tobą, prawda?
        A powodem używania go nie musi być poczucie niedocenienia czy
        pogardzania smile Może być cała masa innych, nie tak negatywnych
        wyjaśnień smile
        • pedro-ss Re: skonczcie uzywac slowa psycholozka 22.04.09, 21:05
          okropne nie rozumiem po co to okropienstwo stosowac...
          • mniemanologia Re: skonczcie uzywac slowa psycholozka 22.04.09, 22:50
            Kwestia gustu, nie? smile
    • viking2 Jak się mądrze spierać w małżeństwie 23.04.09, 00:28
      Cos tu jest nie tak. Artykul zaczyna sie od slow: "Przyjdź na chwilę do kuchni.
      Chciałabym, żebyś wcześniej wracał z pracy i pomagał mi przy dziecku". Czy to
      dobry początek rozmowy?..."

      Przeanalizujmy ten wlasnie przyklad: Uwazam, ze to zalezy od tego, jaki uklad,
      jaka umowa na najblizsze lata zostala wypracowana. Jesli oboje pracuja, a
      dziecko jest u babci/w przedszkolu/szkole, to zgoda: obowiazkami domowymi i
      opieka nad dzieckiem nalezaloby sie podzielic. Ale jesli umowa byla taka, ze on
      pracuje, a ona zajmuje sie dzieckiem (dla jakiejkolwiek przyczyny: babcia
      daleko, dziecko za chorowite na przedszkole, niania kosztuje itp) - to rownie
      dobrze on moglby odpowiedziec: "W porzadku. Ja zas chce, bys przychodzila do
      mnie do pracy codziennie o 16 i pomagala mi robic zestawienia sprzedazy na
      Excelu". Zwyczajnie, ekonomia jest taka, jaka jest i zeby zarobic na dom i
      rodzine, facet musi zajac sie praca. I jesli zejdzie mu na tym do 8 wieczorem,
      to nie ma co wyglupiac sie z "wracaniem wczesniej" (zakladam, ze nie skonczyl
      pracy wczesnym popoludniem i nie spedzil ostatnich 4 godzin na piwie z kolegami).

      A przyczyna uczucia niedosytu i niespelnienia w zwiazku lezy najczesciej gdzie
      indziej: po prostu inaczej myslimy, mamy inna konstrukcje psychiczna. Ona
      najchetniej mowilaby o tym, co ja zabolalo i jak bardzo bylo jej przykro -
      najlepiej zrobilaby wyzalajac sie przyjaciolce. Ja najchetniej uslyszalbym, ze
      ma jakis problem i szuka rozwiazania - nie wspolczucia i pocieszenia, tylko
      rozwiazania. I od razu jestem gotow wziac udzial w rozmowie, bo my jestesmy
      nastawieni na dzialanie. Jest problem? To poszukajmy rozwiazania i zalatwmy to w
      jakis racjonalny sposob. Jesli zas ona tego nie rozumie i jest raczej nastawiona
      na jalowe gadanie o uczuciach, smutkach i psychoanalizach, to efekt bedzie
      mizerny: ja przestane sluchac, a ona rzeczywiscie poczuje sie niespelniona i
      lekcewazona. A problem, ktory lezal u zrodel tego wszystkiego, wcale sam nie
      zniknie...
    • jestem.dobry Jak się mądrze spierać w małżeństwie - ja nie wiem 23.04.09, 11:18
      Moja żona zaczyna "poważną rozmowę" w taki sposób, że właściwie ją w
      tym samym momencie kończy. Niemal zawsze "chce porozmaiwać", jak
      jest nabuzowana złością. Od razu rozpoczyna od ataku na mnie. Czuję
      się wtedy bezradny - bo albo muszę milczeć by nie zrobić awantury
      (wtedy czuję się w pewien sposób upokorzony) albo pozostaje mi się
      bronić co nakręca spiralę agresji (zaczyna się licytacja pretensji).
      Zazdroszczę ludziom, którzy potrafią bez agresji rozmawiać o
      problemach małżeńskich i jest to właściwie jedyna rzecz, jakiej
      zazdroszczę innym ludziom. Nie mam tego wewnętrznego poczucia, że
      jest to moja wina (a jestem dość samokrytyczny, mam swoje wady i je
      znam), niemniej nie daje mi to satysfakcji bo jestem bezradny i nie
      wiem jak naprawić dialog małżeński. Wygląda on podobnie jak to
      opisał "autostop", z tą różnicą, że nie dostaję zaproszenia do
      powaznej rozmowy ale bywam do niej zmuszony w każdej dowolnej chwili.
    • k2k2k2k2 "Szantaż emocjonalny" --- fantastyczna książka 23.04.09, 12:11
      dla wszystkich w związkach

      SZANTAŻ EMOCJONALNY. Jak się obronić przed manipulacją i wykorzystaniem

      Forward Susan, Frazier Donna
      Przekład: Małgorzata Trzebiatowska, tytuł oryginału: Emotional Blackmail. When
      the People in Your Life Use Fear, Obligation and Guilt to Manipulate You, ISBN
      83-89574-56-X, format A5, oprawa miękka, 267 stron
      Wydawca: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne

      Jeśli ważni w twoim życiu ludzie:
      - nieustannie grożą, że cię opuszczą, jeśli nie zrobisz tego, czego chcą;
      - zawsze chcą więcej, niezależnie od tego, ile im dajesz;
      - mówią ci, że będą zaniedbywać obowiązki, zrobią sobie krzywdę lub popadną w
      depresję, jeśli nie spełnisz ich żądań;
      - zazwyczaj nie liczą się z twoimi uczuciami i pragnieniami;
      - wiele ci obiecują, ale spełnienie tych obietnic uzależniają od twojego zachowania;
      - akceptują cię, kiedy im ulegasz, a odrzucają, kiedy nie chcesz ulec...
      • mniemanologia Re: "Szantaż emocjonalny" --- fantastyczna książk 23.04.09, 13:45
        Tia, mój mąż szantaż emocjonalny ma przerobiony - nie dzięki mnie,
        tylko dzięki swojej mamie.
        Czyli to nie książka "dla wszystkich w związkach", tylko "ogólnie
        dla wszystkich", nie?
        • k2k2k2k2 Re: "Szantaż emocjonalny" --- fantastyczna książk 23.04.09, 13:59
          tak, ale było o związkach, więc napisałem o związkach smile

          generalnie to książka, którą powinno się przeczytać dla rozwoju ogólnego i
          higieny psychicznej: całe życie wchodzimy w układy z przeróżnymi osobami,
          większość (świadomie lub -
          • mniemanologia Re: "Szantaż emocjonalny" --- fantastyczna książk 23.04.09, 14:15
            OK. Po prostu ja nie lubię w ogóle poradników psychologicznych,
            takie zboczenie.
            Z GWP mam w domu chyba Psychologię miłości i Wywieranie wpływu na
            ludzi (też reklama wink), całkiem niezłe, ale czytalo się lepsze
            książki big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka