szadoka Re: Teściowa "zepsuła" komunię mojego dziecka 20.05.09, 15:43 Nie zazdroszcze. Dobrze, ze chociaz Twoj maz jest po Twojej stronie. Ja tez swoja tesciowa obchodzilabym szerokim lukiem ale wiem, ze sprawilabym tym przykrosc mojemu mezowi ( chociaz maminsynkiem nie jest i uznaje moje racje) a nie chce go stawic w sytuacji, w ktorej musialby wybierac miedzy mna a swoja matka. Odpowiedz Link Zgłoś
gre-ba Re: Teściowa "zepsuła" komunię mojego dziecka 20.05.09, 17:08 Bardzo rozumie co można czuć po takim zachowaniu teściowej podczas komunii, sam znam to z autopsji, tylko w moim przypadku teściowa zniszczyła życie rodzinne swoich dwóch synów, a próbowała także moje ,nie udało się.Współczuję bardzo!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Teściowa "zepsuła" komunię mojego dziecka 20.05.09, 17:59 Tak sie zastanawiam, co zrobilas poza placzam? Trzeba bylo ja poprosic na bok i spokojnie (z szacunkiem) ale stanowczo powiedziec, ze nie zyczysz sobie aby mama (czy jak ja tam nazywasz) zwracala sie w ten sposob do twojej rodziny. Niech fochy robi ale poprostu nie pozwolic jej obrazac. Odpowiedz Link Zgłoś
naprawdetrzezwy A co ona robi w twoim mieszkaniu? 20.05.09, 18:54 Wpuszczasz tam osoby, których nie chcesz widzieć? Po co? kacha222 napisała: > moje dziecko odbiera to na tzw lajciku. Może jest normalne i prawidłowo reaguje? Odpowiedz Link Zgłoś
tonik777 Nie rozumiem po co się przejmujesz jej słowami 20.05.09, 21:22 Jak jedzenie jej szkodzi czy nie smakuje, to powiedz, że nie musi jeść. Ja przyjęcie się jej nie podoba, to powiedz, że może wyjść. Nie rozumiem dlaczego się przez nią popłakałaś. Trzeba być stanowczym i nie podejmować dalszych dyskujsji. Jak jest jej źle, to do widzenia i koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
ewra77 Re: Teściowa "zepsuła" komunię mojego dziecka 20.05.09, 22:53 Po pierwsze: masz męża po swojej stronie, a dziecko nie przejęło się zachowaniem babci czyli jest bardzo, bardzo dobrze i doceń to Po drugie: po co tyle emocji ("do łez", "nie wybaczę")? Ty jesteś młodą, szczęśliwą kobieta, a ona starą i sfrustrowaną, po co się więc tak przejmujesz. Po trzecie: teściowa ma już swoje lata, może to starcze zmiany w mózgu, otępienie, początki alzheimera. Sama piszesz, że jej własny syn też był zaskoczony jej zachowaniem. Wiek ją po trosze usprawiedliwa. Po czwarte: ogranicz Twoje z teściową kontakty do niezbędnego minimum, ale dbaj o pozytywny stosunek wnuczka do babci. Niech nie ogląda i nie słyszy Waszych konfliktów. Po piate: przygotuj się na to, że moze stawać się z wiekiem jeszcze bardziej złośliwa, a przy tym, może z czasem potrzebować Waszej pomocy. Po tym poznaje się, że człowiek jest człowiekiem, że nie porzuca swoich rodziców na stare lata, nawet jeśli obiektywnie są wrednymi staruchami. P. S. Na Komunii mojej córki dwa dziadki totalnie się pokłóciły o politykę. Bylismy z meżem przerażeni. Widocznie tak juz jest, że z dziadkami i babciami nie można się nudzić. Za rok Komunia młodszej córki: będzie sie działo Odpowiedz Link Zgłoś
tehuana Re: Teściowa "zepsuła" komunię mojego dziecka 20.05.09, 23:13 MATKA MOJEJ MAMY TEZ ZAWSZE WSZYSTKIEGO SIE CZEPIALA. JEJ WREDOTA NIE ZNALA GRANIC. NIE AKCEPTOWALA MAMY, MOJEGO TATY ANI MNIE- KAZDE NASZE POSUNIECIE BYLO ZLE, ZAWSZE SKRYTYKOWANE. BYLISMI NAGMINNIE OBRAZANI I UWAZANI ZA GORSZYCH. ZATRUWALA KAZDE SPOTKANIE, A JEJ MLODSZA UKOCHANA CORKA - AKOMPANIOWALA JEJ DZIELNIE.DZIEKI BOGU WIEDZMA WYPROWADZILA SIE DALEKO OD NASZEGO MIEJSCA ZAMIESZKANIA I ZESTARZALA SIE TEZ NIECO. KIEDYS DZWONILA - TERAZ WYSYLA SWIATECZNE KARTKI. NIE MAMY KONTAKTU I JEST SPOKOJ. Odpowiedz Link Zgłoś
rowerzysta.3 Re: Teściowa "zepsuła" komunię mojego dziecka 21.05.09, 00:58 Aż strach pomyślec co odpierniczy na ślubie i weselu Twojego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
mama-ewka Re: Teściowa "zepsuła" komunię mojego dziecka 21.05.09, 01:08 Gdy moja córka miała komunię to ex teściowa + ex teść z ojcem dziecka wogóle nie przyszli.Tłumaczyli że są chorzy (chyba świńska grypa a na pewno coś od świni)a tydzień później tańczyli na weselu u sąsiada. Ja miałam spokój ale wiem co czuło moje dziecko - jedyna nadzieja że kiedy będzie brała ślub to może już ich na tym świecie nie będzie... Odpowiedz Link Zgłoś
cugier Re: Teściowa "zepsuła" komunię mojego dziecka 21.05.09, 09:12 seksu jej trzeba teściowej oczywiście Odpowiedz Link Zgłoś
uwolnic_cyce Re: Teściowa "zepsuła" komunię mojego dziecka 21.05.09, 09:30 kacha222 czy piszesz o swojej czy o mojej teściowej? Odpowiedz Link Zgłoś
nadrugiemiania Moim zdaniem 21.05.09, 20:22 nawet jeśli teściowa miała swoją rację odnośnie zachowania dziecka (łyżka w torcie) to nijak ma się to do wyrażania opinii na forum.Pachnie brakiem klasy i kultury.Nie rozumiem również zachowania teściowej w stosunku do innych gości.Zachowala się bardzo nieładnie.Zapewne wprowadziła kilka osób w zażenowanie , a jak dla mnie to już wystarczy by powiedzieć "teściowa zepsuła mi komunię dziecka".Jasne ,że miało prawo jej coś niesmakować, ale mogła przecież nie jeść i po cichu , czy później gdy komunia sie skończyła powiedzieć synowej, że coś tam było jednak niedobre.A teściowa miała tylko jad na języku.I wiecie co? Brak kultury i klasy kobiety w wieku 69 lat mnie też wprowadza w zażenowanie.Przykre to. Odpowiedz Link Zgłoś
e._ Re: Teściowa "zepsuła" komunię mojego dziecka 22.05.09, 11:08 W "pole rażenia" mojej teściowej dostałam się 25 lat temu. Złośliwości wobec mnie, deprecjonowanie na każdym kroku mojego dziecka (w dalszej rodzinie była trójka w tym samym wieku i jakoś tak się zbiegło, że moje uczyło sie super, potem z sukcesami dobre studia, non stop fajny kontakt między nami, a z tamtymi były stale dosć irytujące problemy). Mąż rozumiał mnie, pocieszał, prosił o cierpliwosć bo wszystko sie z czasem ułoży. Oczywiscie, u podstaw leżało to, że mnie nie akceptowała bo, jak mówiła "żartem", nie podlizywałam się jej choć przyznawała, że przy mnie jej syn dopiero zaczął wykorzystywać swoje możliwości i robić zasłużoną i zapracowaną prawdziwą karierę. Ale ja nadal byłam celem złośliwości i ataków. Mimo, że wkładałam wiele serca i starań by nie tylko okazywać szacunek, ale też nawet ją czasem rozpieszczać. Pamiętam pierwszą komunię dziecka, bogatą w afronty zaplanowane i te powstałe w chwilowym natchnieniu. Pamiętam jedyny koszmarny wyjazd na wspólne 2 tygodnie wakacji - my i ona. A mąż nieustannie tłumaczył (mi), wyjaśniał (mi), prosił (mnie) o wyrozumiałosć. Aż przyszła kolacja u nas w domu, w większym gronie, gdy nakrywając stół postawiłam specjalnie przy jej miejscu kilka rodzajów ulubionych przez nią marynat - w końcu jest moim gościem a ja o gości dbam. Siadamy do stołu, trochę zmieszania, wreszcie konwersację rozpoczyna kolejna "dowcipna" uwaga teściowej: "O, widzę, że moja synowa koniecznie chce mnie otruć" Postawiła przy mnie grzybki, ha ha!". Grzybki, którymi obżerała się bez opamiętania, pochłaniajac co roku sporą część moich zapasów, bo je uwielbiała. Trafił mnie jasny szlag. Szybko i spokojnie wstałam, natchmiast przestawiłam marynaty na drugi koniec długiego stołu (było sporo gości) i to z komentarzem: "Spokojnie, mamusiu! Jeśli będę chciała mamusię skutecznie otruć, to - obiecuję- nawet nie będzie mamusia spodziewała się, kiedy i czym. Gwarantuję!" Po czym przez całą kolację pilnowałam, by nie skosztowała ani jednego grzybka, głośno ją upominając, że przecież powinna zachować ostrożnosć i chronić życie! Sama byłam zaskoczona, że od tamtej pory nie doznałam od niej ani jednej przykrości; przeciwnie. Zaczęła mnie otaczać szacunkiem i nawet pewnym rodzajem sympatii. Ot, co! Odpowiedz Link Zgłoś