Dodaj do ulubionych

Problem z przyszlym chrzestnym!

12.06.09, 10:47
Hej Dziewczyny,mam maly problem. Moj synek w sierpniu bedzie mial chrzciny, no
i chrzestnym jest brat mojego meza, ktory ma dopiero 17 lat, ale wydawalo nam
sie ze jest dosc dorosly zeby byc chrzestnym. Jednak teraz ja Ronny sie
urodzil 1.4.2009. to on nawet sie nie zapyta o niego, ani razu tego nie
zrobil, nie intresuje sie wogole tym dzieckiem. Takze podjelismy ta decyzje z
mezem ze raczej nie bedzie chrzestnym, bo jesli on juz teraz sie nie intresuje
to pozniej napewno tez nie.

Moje pytanie czy mozna tak zrobic, poprostu powiedziec ze jednak nie bedzie,
czy raczej nie wypada. Wiem ze bedzie i tak obrazona rodzina meza bo sie o
wszysto obrazaja.

Co bysce wy zrobily!!

Sorki za bledysmile
Obserwuj wątek
    • alabama8 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 10:51
      17-nasto latek to dziecko. Nie rozumiem dlaczego oczekujesz że z
      miejsca wejdzie w rolę przyszywanego ojca. On ma cały świat na
      głowie, w tym świecie nie ma miejsca na czyjeś niemowlę.
      Alabama8
      • conny25 alabama8 12.06.09, 10:54
        Masz zupelnie racje, to rodzice meza brali to jako zupelnie normalne ze on
        bedzie przy dziecku od brata chrzestnym, i tak jakos zostalo, ale wlasnie
        widzimy ze sie nie nadaje na te stanowiski!
        • renia31 Re:conny 12.06.09, 13:50
          Twoje obawy są zupełnie bezpodstawne. Alabama ma rację- on jeszcze
          nie wszedl w rolę ojca chrzestnego. Pisze to z doświadczenia.Do
          mojego synka też wzięliśmy na chrzestnego, bratanka męża. Miał wtedy
          niecałe 17lat. też na początku tazn. przed chrzcinami nawet nie
          zapytał o małego. Ale mi to nie przeszkadzało, to przecież też
          jeszcze dziecko. Zaskoczył mnie jednak mile. Pamieta o każdym
          świecie dziecka, urodziny, imieniny, gwiazdka itp. mało tego, nieraz
          bez okazji coś mu przynosi, a i czesto pilnuje go, bawi sie z nim
          jak ja chcę jakies generalne porządki porobić. Naprawde o takie
          rzeczy nie musisz sie martwić.
      • angazetka Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 11:11
        Nie przesadzałabym z tym, że 17-latek to dziecko i że ma
        być "przyszywanym ojcem". Mógłby się trochę młodym zainteresować,
        fakt. Skoro mu się nie chce, zastanowiłabym się, czy uczynić go
        chrzestnym.
      • w_miare_normalna Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 11:48
        mój 17-letni brat jest chrzestnym mojej córki i jestem zadowolona.
        Dzwoni,pyta o młodą i przyjeżdża.
        Ja nie wiem czy odważyłabym się powiedzieć takie coś.
    • atowlasnieja Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 10:58
      Obraza będzie na pewno, niezależnie co powiesz.

      Niech twój mąż powie szczerze co sam myśli skoro uważa że małolat
      jest jeszcze zbyt niepoważny na takie wyróżnienie.
    • olimpia_b81 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 11:05
      przesadzasz,
      on ma 17lat,ma prawo sie nie interesowac
      a co ma?zabierac na spacer?kupowac zabawki?
      przeciez to male dziecko,on sie pewnie boi je na rece wziasc,
      za pare lat dorosnie i bedzie super wujkiem,
      chyba,ze dla ciebie chrzestny ma swiata poza chrzesniakiem nie
      widziec to zmien
      • conny25 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 11:23
        olimpia_b81 napisała:

        > przesadzasz,
        > on ma 17lat,ma prawo sie nie interesowac
        > a co ma?zabierac na spacer?kupowac zabawki?
        > przeciez to male dziecko,on sie pewnie boi je na rece wziasc,
        > za pare lat dorosnie i bedzie super wujkiem,
        > chyba,ze dla ciebie chrzestny ma swiata poza chrzesniakiem nie
        > widziec to zmien

        Oczywiscie ze nie musi, brac go na spacery, kupowac zabawek itd. ale
        moze sie zapytac jak sie czuje maly, czy jest zdrowy, mam bardziej
        to na mysli..

        Jednak juz widze ze obojetne co zrobimy to i tak bedzie zle...

        Ale dziekuje za odpowiedzi.

        pozdrawiam
        >
        • olcia029 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 11:33
          zróbcie tak jak czujecie. Jako rodzice, macie decydujące słowo. Może zadzwonić
          do niego i powiedzieć delikatnie, że jeżeli chce być chrzestnym to mógłby
          zobaczyć chrześniaka jak się rozwija itp.smile Chłopak może w tym temacie być
          nierozgarnięty. A może nie chce jednak być.
        • olimpia_b81 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 11:41
          dziewczyno on ma 17lat!on nie czuje milosci ktora Cie zalewa czy
          jego ojca,
          mam duzo stycznosci z mlodzieza w tym wieku i oni naprawde maja na
          glowie tylko nk i seriale(przewazniesmile
    • 18_lipcowa1 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 11:27
      aaaaaaaaaaaaaaaa
      • kiddy Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 16:08
        Przyłączam się: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
        smile
    • volta2 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 12:02
      w podobnym wieku zostaliśmy wybrani na chrzestnych - i nawet nam do
      głowy nie przyszło, by dzwonić czy pytać o dziecko.
      poszło się do kościoła, zdjęcia zrobiło - i tyle.

      ale noworodek rósł, my też i dziś nasza chrześnica nie może chyba
      narzekać - ma prezenty, zainteresowanie zarówno ode mne jak i od
      jeszcze młodszego chrzestnego.

      maluchowi mentalnie zainteresowanie chrzestnych nie jest potrzebne,
      to rodzi się dopiero w wieku znacznie późniejszym, jest więc szansa,
      że ten twój męża brat dojrzeje i się dobrze sprawdzi.
      • olcia029 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 12:12
        z drugiej strony nie przewidzi się kto jakim będzie chrzestnym w przyszłości, bo
        może np wyjechać, zmienić się i to, że teraz się interesuje lub nie dzieckiem
        nie gwarantuje tego na przyszłość. Oczywiście pomijam fakt, że dla rodziców i
        bobasa najmilsze jest zainteresowanie od narodzin smile
        • mojboze Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 15.06.09, 10:43
          Nie przewidzisz kto jakim będzie chrzestnym, mój chrzestny był
          super, ale zapił sie na śmierć po 15 latach. Moja chrzestna była
          przyjaciółką mojej mamy, ale się pokłóciłóy i nie mam z nią kontaktu
          od ponad 10 lat.

          Natomiast ja zostałam chrzestną w bardzo młodym wieku i na początku
          wcale mnie te dzieci nie interesowały. Ale z biegiem czasu stały się
          ulubieńcami, a ja ich ulubioną ciocią smile
    • mimka23 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 12:32
      Widzisz, w moim przypadku chrzestna (męża kuzynka) na początku strasznie się cieszyła, ze zostanie chcrzestną, dzwoniła, przychodzila do małego, a my do niej jeździliśmy, było super...do momentu chrzcin. Potem przyszła do nas 2 razy: na roczek i potem jeszcze tak sobie, za każdym razem się spóźniła masakrycznie, a teraz nie odzywa się w ogóle, olała sprawę. To jest strasznie przykre, dlatego rozumiem Twoje obawy i uważam, ze powinnaś postąpić według dobra dziecka.
    • mynia0 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 13:37


      po pierwsze- 17-latek ma prawo zajmowac się zgoła innymi rzeczami i
      osobami, a nie niańczyc dziecko. nawet własnego brata.

      po drugie - CZEGo wy oczekujecie od chrzestnych? bo ja nic z tego
      nie rozumiem. czy chrzestny jest od kupowania prezentów, dzwonienia
      z okazji urodzin i przysyłania pczaek mikołajowych? czy może
      chrzestny jest od pomagania rodzicom w wychowaniu w wierze?

      ja, wybierając chrzestnych nie miałam na celu żadnych roszczeń, nie
      złosci mnie to, że chrzestni wpadną albo nie, że zadzwonią albo nie,
      że przyniosa prezent albo nie. dziecko jest MOJE i to ja mam o nie
      dbać. chrzestnych wzięlam, bo musiałam, ale bez przesady, chrzestny
      to nie sponsor. pewnie, że miło, jak pamięta, ale litości,
      przestańcie z tymi roszczeniami!
      • angazetka Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 13:52
        > czy może
        > chrzestny jest od pomagania rodzicom w wychowaniu w wierze?

        Dość trudno jest pomagać w wychowaniu dziecka, którym się nie
        interesujemy, nieprawdaż?
        • mynia0 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 14:19
          daj spokój, chyba sama nie wierzysz w to, co piszesz. od
          wychowaywania dzicka w wierze i tak są rodzice, pokaż mi jednego
          chrzestnego, który prowadzi chrześniaka na różaniec w październiku
          albo na majówke w maju. problem polega na tym, że teraz chrzestny
          musi mieć worek z pieniedzmi, żeby zadowolić rodziców chrześniaka,
          to jest główne kryterium. jak dla mnie, instytucja rodzica
          chrzesntego powinna być zlikwidowana i zastąpiona czymś na kształt
          świadka sakramentu, jak to sie ma w małżeństwie.

          prawda jest taka, że chrzestny i tak nie ma nic do gadania, bo
          rodzice wychowają dziecko tak, jak będą chcieli.
          • angazetka Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 14:23
            > daj spokój, chyba sama nie wierzysz w to, co piszesz.

            JA? To Ty napisałaś, że rolą chrzestnych jest pomaganie rodzicom w
            wychowaniu dziecka w wierze.

            > problem polega na tym, że teraz chrzestny
            > musi mieć worek z pieniedzmi, żeby zadowolić rodziców chrześniaka

            Nie zauważyłam, żeby autorka wątku pisała cos o worku z pieniędzmi -
            raczej o braku zainteresowania. Taka subtelna róznica.
            • mynia0 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 14:30
              widzisz, dla mnie czymś innym jest pomoc w wychowaniu w wierze, a
              czymś innym jak to nazywasz, interesowanie się i worek z
              prezentami. porządny chrzestny kupi dziecko na komunię pamiątkę
              religijną, a nie quada czy laptopa, bo takie są oczekiwania
              rodziców.

              sama jestem chrzestną, i jak to nazywasz - interesuję się
              chrześniakami na tyle na ile mogę, ale drażni mnie strasznie to, że
              oczekuje sie ode mnie czegoś, czego nie obiecywałam. na majówki nie
              chodze, bo rodzice nie chcą. i tyle mam do gadania, jako chrzestna
              mamuśka. fikcja to i tyle. to RODZICE są od wychowywania i
              wręczania prezentów. do głowy by mi nie przyszło prosić
              chrzestnych moich dzieci o cokolwiek, nawet o to, żeby któreś
              zostało z moim dzieckiem, bo mnie cos wypadło.

              ciekawa jestem zresztą, jak autorka rozimie, to zainteresowanie, o
              którym tyle piszemy... jak to rozumie większośc rodziców, to wiem uncertain
              • angazetka Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 14:35
                > widzisz, dla mnie czymś innym jest pomoc w wychowaniu w wierze, a
                > czymś innym jak to nazywasz, interesowanie się i worek z
                > prezentami.

                Nie wiem, dlaczego łączysz interesowanie się dzieckiem z workiem z
                prezentami. Natomiast wychować dziecka w wierze bez interesowania
                się tymże dzieckiem sie nie da, to pewne smile

                > jak to rozumie większośc rodziców, to wiem uncertain

                Większość - czyli jednostkowy przypadek rodziców Twego chrześniaka?
                Sorry, ale u mnie w rodzinie obowiązuje inny model. Chrzestni
                interesują się swoimi chrześniakami, rozmawiają z nimi, są z nimi
                faktycznie związani. I dają na różne okazje prezenty, owszem. Bo
                chcą. Bo daje się prezenty osobom, które się kocha.
                • mynia0 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 12.06.09, 15:39
                  > Nie wiem, dlaczego łączysz interesowanie się dzieckiem z workiem z
                  > prezentami. Natomiast wychować dziecka w wierze bez interesowania
                  > się tymże dzieckiem sie nie da, to pewne smile
                  >

                  chcę Ci tylko powiedzieć, że bez zgody rodziców można ingerować w
                  życie własnych conajwyżej dzieci. instytucja rodzica chrzestnego w
                  pojęciu, które przytoczyłam na początku jest fikcją.


                  Większość - czyli jednostkowy przypadek rodziców Twego chrześniaka?
                  > Sorry, ale u mnie w rodzinie obowiązuje inny model

                  nie sądzę, żeby był to jednostkowy przypadek, a raczej to Twoja
                  rodzina jest wyjątkowa pod tym wzgledem / zazdroszczę wink/
                  przeglądnij sobie tysiące podobnych wątków, i zobaczysz, ile jest tu
                  rozżalonych mamusiek, które płaczą, bo jej synek/ córeczka dostały
                  od chrzestnego grzechotkę zamiast maty edukacyjnej koniecznie fisher
                  price. niestety, ubolewam nad tym, ale problem widzę - w
                  przeciwieństwie chyba do Ciebie jednak.

                  aha - i powiedz mi jeszcze, jak spełniac rolę chrzestnych, jeśli się
                  mieszka jakieś 10 tys. km od chrześniaka? dlatego będę powtarzać
                  uparcie - instytucja rodzica chrzestnego to fikcja. samo bycie
                  chrzestnym nie zobowiazuje ani do opieki, ani do prezentów ani do
                  niczego innego, na co nie zgodzą się rodzice. jak słuszni
                  ezauważyaś - prezenty daje sie tym, których sie kocha. a rozmawia z
                  tymi, z którymi rozmawiać się chce. i bycie chrzestnym niczego tu
                  nie zmienia.

                  a do autorki - cokolwiek nie zrobisz, będzie źle. przeszłam przez
                  podobna sytuację i niefajnie było. ale jedyne, co mogę poradzić -
                  jeśli juz podejmiecie decyzję, trzymajcie się jej i nie pozwólcie
                  wejść sobie na głowę , nie tłumaczcie się z własnych decyzji.
                  • isma Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 13.06.09, 11:29
                    Hmmm. Dla osoby wierzacej, mysle, jest dosc oczywiste, ze mozna sie przynajmniej
                    za chrzesniaka MODLIC ;-O.
      • anmoko Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 13.06.09, 10:53
        Otoz to! Nie mozna wymagac od nikogo, zeby zachwycal sie naszym
        dzieckiem i interesowal nim, tak jak rodzice! Nie lubie postawy
        roszczeniowej! To co, chrzestny ma wychowywac dzieciaka? KUpowac mu
        prezenty, zapewniac nieustanne rozrywki i wydzwanaic z pytaniami o
        samopoczucie? DAjcie spokoj, niech kazdy zajmie sie wlasna rodzina!
        Chrzestnych sie bierze, bo taka jest tradycja.
        • angazetka Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 13.06.09, 11:20
          > To co, chrzestny ma wychowywac dzieciaka? KUpowac mu
          > prezenty, zapewniac nieustanne rozrywki i wydzwanaic z pytaniami o
          > samopoczucie? DAjcie spokoj, niech kazdy zajmie sie wlasna rodzina!

          Jak bowiem wiadomo, bratanek to nie rodzina wink
          A miedzy stanem, który opisałaś, a olewką, jest cała paleta
          możliwości.
    • majenkir Re: 12.06.09, 14:34
      Nastepny wrabiany. I na dodatek nie docenia zaszczytu, jaki go
      dotknal, hehe wink.
    • jasnorzewska Jedno pytanie 12.06.09, 14:53
      Czy ten chłopak chciał od początku byc chrzestnym? Czy może "musiał" nim zostac, bo "dziecku się nie odmawia"? Jeżeli to drugie, to raczej nie dziwiłabym się, że brak mu entuzjazmu...
      • conny25 Re: Jedno pytanie 13.06.09, 07:53
        jasnorzewska napisała:

        > Czy ten chłopak chciał od początku byc chrzestnym? Czy może "musiał" nim zostac
        > , bo "dziecku się nie odmawia"? Jeżeli to drugie, to raczej nie dziwiłabym się,
        > że brak mu entuzjazmu...

        Ten chlopak chcial byc od samego poczatku chrzestnym, do niczego nie byl namawiany!

        A co do zainteresowania co tak bylo tu obgadane.... to mi nie chodzi o prezety,
        nie oczekuje zadnych komputerow na komunie od tego maja moje dzieci mnie (dzieki
        mojim rodzicom jestem tak wychowana,ze nie oczekuje takich zeczy) ale oczekuje
        zeby chrzestny sie intersowal o tego malego czlowieka, takze "nim" ma sie
        intersowac i to nie tylko w ten jeden dzien.

        Dzis bedziemy rozmawiac z nim co sobie tak mysli, i czemu jest mu to takie
        obojetne. Zobaczymy!!
    • gku25 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 13.06.09, 09:08
      Taki problem to nie problem. Wybrałabym takiego chrzestnego jaki mi pasuje. I
      wszystko w temacie.
    • luxure Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 13.06.09, 10:43
      A jak Twoim zdaniem ma się interesować tak małym dzieckiem 17 latek? Chłopak w
      tym wieku sam jest jak dziecko, nie oczekuj że będzie wydzwaniał co drugi dzień,
      drogie prezenty kupował albo na spacery zabierał.
      Co ja bym zrobiła?
      Przede wszystkim przypomniała sobie jak sama interesowałam się cudzymi skądinąd
      dziećmi w wieku siedemnastu lat.
      • arwena_11 Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 11:29
        17 latek do dziecko. Nigdy nie wiadomo co z niego wyrośnie. Ja
        niestety zrobiłam ten błąd, bo wszyscy mnie zakrzyczeli i się
        zgodziłam. Chrzestnym syna jest brat mojego męża. Jak były chrzciny
        to był właśnie takim dzieciakiem, tylko 18 letnim.
        NIc nie pomogły moje argumenty, ze za młody, nie nadaje się itd. Ty
        masz to szczęście, ze maż się z tobą zgadza, mój niestety popierał
        rodziców. Dopiero teraz widzi, ze to był błąd.
        Przez ponad 8 lat życia syna, może dwa razy pamiętał o urodzinach (
        jak mu się przypomniało ) i raz o dniu dziecka.

        Teraz mieliśmy komunię i ogromny problem. Szwagier mieszka z
        panienką bez ślubu, i nie mógł nawet wziąć komunii w trakcie
        uroczystości chrześniaka. Musiałam zaprosić do z tą panienką,
        chociaż toczyłam boje do samego końca, ale dla rodziny mojego męża
        to nie problem. A dla mnie ona nie jest żadną rodziną. Skończyło się
        na tym, ze na obiad zaprosiliśmy ją, ale dla równowagi też moją
        przyjaciółkę z rodziną ( no bo w końcu jak już nie robimy imprezy
        tylko dla rodziny, to kilka osób więcej nie robi różnicy ).
        Jedyne pocieszenie to to, ze mąż mój przejżał na oczy i wie, ze
        panienka brata na takie imprezy się nie nadaje ( przyszła w czarnej
        koronkowej sukience, jakby szła do agencji towarzyskiej ). Za dwa
        lata komunia córki i wiem, że już na pewno nie będzie jej na liscie
        gości. Drugi raz sie wstydzić nie będę. Na szczęście chrzestnymi
        córki są nasi przyjaciele ( małżeństwo ) i tu nie będzie żadnej
        szopki.


        Radzę ci dobrze dwa razy się zastnów, zanim zrobisz chrzestnym
        dzieciaka. On przecież sam nie wie jak będzie wyglądało jego życie.

        Jeżeli chrzest to dla ciebi naprawdę ważny sakrament, bo jesteś
        wierząca, to wybierz dobrze chrzestnego. Zastanów się poważnie,
        jakie cechy powinien mieć chrzestny i czego od niego oczekujesz.

        Jeżeli jednak chrzest jest dla ciebie tradycją, to w sumie wszystko
        jedno kto będzie chrzestnym, bo i tak będzie to farsa a nie
        sakrament.


        Mnie było bardzo przykro, że chrzestny mojego syna nie mógł przyjąć
        sakramentu komunii, że żyje niezgodnie z naszą wiarą i nie będzie
        dobrym wsparciem dla mojego syna. Na szczęście chrzestną ma bardzo
        dobrą i my mu pokazujemy jak powinno się żyć.
        • mrowkojad2 Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 12:05
          Teraz mieliśmy komunię i ogromny problem. Szwagier mieszka z
          > panienką bez ślubu, i nie mógł nawet wziąć komunii w trakcie
          > uroczystości chrześniaka. Musiałam zaprosić do z tą panienką,
          > chociaż toczyłam boje do samego końca, ale dla rodziny mojego męża
          > to nie problem. A dla mnie ona nie jest żadną rodziną. Skończyło się
          > na tym, ze na obiad zaprosiliśmy ją, ale dla równowagi też moją
          > przyjaciółkę z rodziną ( no bo w końcu jak już nie robimy imprezy
          > tylko dla rodziny, to kilka osób więcej nie robi różnicy ).
          > Jedyne pocieszenie to to, ze mąż mój przejżał na oczy i wie, ze
          > panienka brata na takie imprezy się nie nadaje ( przyszła w czarnej
          > koronkowej sukience, jakby szła do agencji towarzyskiej ). Za dwa
          > lata komunia córki i wiem, że już na pewno nie będzie jej na liscie
          > gości. Drugi raz sie wstydzić nie będę. Na szczęście chrzestnymi
          > córki są nasi przyjaciele ( małżeństwo ) i tu nie będzie żadnej
          > szopki.
          >


          To co napisałaś to jedna wielka żenada, powinnaś się wstydzić swojej
          nietolerancji i zaściankowości, a nie tego, że chłopak mieszka z kimś bez ślubu.
          Masakra
          • kali_pso Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 12:10
            Zgadzam się z Mrówkojadem- żałosna argumentacja.
            I jeszcze to podkreślenie zaproszenia PEŁNEJ rodziny dla równowagi
            grzesznego związku szwagrawink
            Ranyyyyyyyy....
          • luxure Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 12:22
            A ja się zgadzam z Arweną. Poglądów nie należy się wstydzić, można się z nimi co
            najwyżej nie zgadzać. Ja też jestem konserwatywna jeśli chodzi o związki
            damsko-męskie, a chrzest to dla nas sakrament a nie pokazówka przed znajomymi
            kto dostanie więcej prezentów.
            Poza tym strój mówi o nas i o naszym stosunku do sprawy jeśli idziemy na ważny
            egzamin nie zakładamy dresu, tak samo na urodziny/imieniny czy inną uroczystość
            rodzinną. Kiecka z koronki jest dobra na dyskotekę albo wyjście do knajpy a nie
            na rodzinne spotkanie.
            No ale pewnie i tak jak zwykle odezwą się głosy że jestm kołtun i kartofel. Mam
            to gdzieś.
            • kali_pso Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 12:33

              Możesz mi wyjaśnić więc w jaki sposób brak ślubu chrzestnego wpłynął
              na zmniejszenie rangi komunii syna arweny?
              Komentarze o sukience są tak żałosne, że nawet juz nie chce mi się
              pytać, w jaki sposób ta sukienka mogła wpłynąć na święto tego
              dziecka.
              Rozumiem, że to samo dotyczyłoby rozwiedzonych chrzestnych- też
              wstyd byłoby ich gościć, prawda?
              • kali_pso Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 12:37

                Aha i jeszcze jedno- takie obszczekiwanie wyglądu gości, ich
                sytuacji rodzinnej jest dla mnie tak samo uwłaczające jak
                traktowanie komunii tylko i wyłącznie w kategorii rewii prezentów.
              • luxure Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 12:40
                Prawdopodobnie miała na myśli to, że komunia to uroczystość rodzinna a w tym
                świetle żyjąc na kocią łapę de facto rodziną nie są.
                Komentarze o sukience nie są żałosne, ale najwyraźniej nie rozumiesz że są
                stroje bardziej stosowne do okoliczności i mniej. Myślałam ze tego chyba
                tłumaczyć nie trzeba.
                • angazetka Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 12:44
                  > Prawdopodobnie miała na myśli to, że komunia to uroczystość
                  rodzinna a w tym
                  > świetle żyjąc na kocią łapę de facto rodziną nie są.

                  De iure nie są, de facto są. A "panienka" chrzestnego to chyba jego
                  ukochana, może nalezy się jej elementarny szacunek?
                • ally Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 13:00
                  > Prawdopodobnie miała na myśli to, że komunia to uroczystość rodzinna a w tym
                  > świetle żyjąc na kocią łapę de facto rodziną nie są.


                  a co to jest rodzina wg ciebie?


                  > Komentarze o sukience nie są żałosne, ale najwyraźniej nie rozumiesz że są
                  > stroje bardziej stosowne do okoliczności i mniej. Myślałam ze tego chyba
                  > tłumaczyć nie trzeba.

                  niektórzy rzeczywiście nie potrafią się ubrać i/lub nie mają dobrego gustu, ale
                  święte oburzanie się czyjąś niewydarzoną sukienką i rozpamiętywanie tego przez
                  lata jest sto razy bardziej żałosne.
                • kali_pso Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 13:04
                  > Prawdopodobnie miała na myśli to, że komunia to uroczystość
                  rodzinna a w tym
                  > świetle żyjąc na kocią łapę de facto rodziną nie są.


                  Czyżby? Mogą żyć ze sobą już kilka lat, mogą kochać się i tworzyć
                  zgrany związek- czy naprawdę w takiej sytuacji kwestia
                  zaobrączowania jest tak istotna, aby traktować przez jej pryzmat
                  człowieka?

                  > Komentarze o sukience nie są żałosne, ale najwyraźniej nie
                  rozumiesz że są
                  > stroje bardziej stosowne do okoliczności i mniej. Myślałam ze tego
                  chyba
                  > tłumaczyć nie trzeba


                  Wyobraź sobie, że rozumiem.
                  Ale pytam się- co z tego, że ubrała się w sukienkę, która autorce
                  się nie spodobała? Takie komentarze świadczą wyłącznie o naszej
                  małostkowości, której się należy wstydzić a nie obwieszczać na
                  forum. Szkoda, że niektórzy tego nie rozumiejąwinkpp
                • azile.oli Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 13:23
                  Gdyby było tak, że ta panienka jest narzeczoną i nie mieszkają
                  razem, to, zakładam, wszystko byłoby w porządku. Natomiast
                  absolutnie nie oznaczałoby przecież, że nie ''żyją w grzechu'', z
                  punktu widzenia religii. To trochę zakłamane, bo najważniejsze, że
                  robią to tak ''bezczelnie jawnie''. Istnieje też opcja, że w końcu
                  zawrą związek małżeński i ciekawe, jak się będzie miała cała sprawa
                  z niezapraszaniem owej dziewczyny, która wówczas będzie szwagierką.
                  Komentowanie ubioru jest poniżej krytyki. Jak można w obliczu
                  uroczystości o charakterze religijnym pałać do kogoś taką niechęcią
                  i pogardą.
                  • chicarica Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:21
                    Wtedy będzie już prawowitą żoną, więc wisz, rozumisz, należał się jej będzie
                    szacunek, bowiem w naszej kulturze szacunek kobiecie należny jest tylko wtedy,
                    gdy jest żoną, a właściwie żoną i matką. Wszystkie inne to "panienki".
                    Niechęć i pogarda - cecha charakterystyczna ludzi o mentalności arweny. I w
                    kościółku co niedziela w pierwszym rzędzie, tylko jakoś tego "kochaj bliźniego
                    swego" nie ma. Jezus przebaczył jawnogrzesznicy, arwena nie przebacza nigdy,
                    nawet odrobinę zbyt frywolnej sukienki.
                    • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:38
                      Szanuję ludzi, którzy nie są hipokrytami. Albo jest się wierzącym i
                      żyje się zgodnie z zasadami wiary, albo się nie jest, i ma się inne
                      zasady. Ale nie da się być trochę tak a trochę tak. Kiedy wygodniej
                      wierzymy, ale jak nam nie pasuje to robimy co chcemy.

                      Oni pewnie wezmą ślub, bo będzie dziecko i wtedy co ludzie powiedzą.

                      Jakby się określili że nie są wierzący, miałabym do nich większy
                      szacunek. A tak żyją wedle zasady, Panu Bogu świeczką i diabłu
                      ogarek. Bo się przyda.

                      Ja po prostu mam żal do męża, ze uparł się na takiego chrzestnego,
                      nie wiedząc co będzie w przyszłości.
                      • chicarica Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:47
                        A jakie prawo ty masz do oceniania cudzej religijności?
                        Może ten bezbożnik, co w kościele bywa tylko na ślubach i pogrzebach, więcej
                        dobrego zrobił w życiu niż ty, co niedziela rządkiem w kościółku?
                      • a-ronka Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 11:16
                        arwena_11 napisała:

                        >
                        > Oni pewnie wezmą ślub, bo będzie dziecko i wtedy co ludzie
                        powiedzą.
                        >
                        O rany,czyli ty jestes katoliczka BO CO LUDZIE POWIEDZA???
                        Czyli wiara to jest zdanie sąsiadki,kuzynki bo inaczej nie wypada.
                        Dziewczyno jest XXI wiek a ty ciągle w zaścianku.
                        Rece opadają na takich katolików.Bułkę przez bibułkę a .... goła
                        ręką.
                        Pewnie jak powiesz doopa to trzy dni krzyżem lezysz hehe.
                        • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 11:37
                          Nie mnie nie obchodzi "co ludzie powiedzą". Uważam, ze każdy ma
                          prawo do swoich wyborów. Ale musi też zaakceptować, ze nie wszyscy
                          będą te wybory akceptować. Ale jak jest ich pewny, to nie zmieni
                          swoich zasad pod wpływem otoczenia. Uważam, ze jak się jest
                          wierzącym, to powinno się żyć tak jak wiara to nakazuje, a nie raz
                          tak a raz inaczej jak wygodnie.
                          Nniech nie biorą ślubu w ogóle, niech sie określą, w te czy w tamte.
                          Ale niech bedą konsekwentni.
                      • joanna29 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 11:42
                        > Szanuję ludzi, którzy nie są hipokrytami. Albo jest się wierzącym
                        i
                        > żyje się zgodnie z zasadami wiary, albo się nie jest, i ma się
                        inne
                        > zasady. Ale nie da się być trochę tak a trochę tak. Kiedy
                        wygodniej
                        > wierzymy, ale jak nam nie pasuje to robimy co chcemy.
                        Mając takie poglady na świat nie rozumiem jak mozesz chodzic do
                        kościoła, tam jest tyle hipokrytów jak nigdzie. Ty pewnie byłas
                        dziewica do slubu. A swoją droga jak taka katoliczka jak Ty mogła
                        wybrać sobie męża z tak niekatolickiej rodziny? Wstyd przed Bogiem i
                        sasiadami.
                        • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 12:24
                          Wiesz co nie znam wszystkich, którzy chodzą do kościoła. A ci co
                          znam żyj zgodnie z wiarą.

                          Męża akurat mam z z katolickiej rodziny ( teściowa jest bardzo
                          wierząca, teść ciężko powiedzieć ). Mój mąż jest wierzący i co
                          śmieszniejsze, ja dzięki niemu, po okresie buntu, wróciłam do wiary.
                          Mając lat naście, się zbuntowałam, przeciwko nakazom i zakazom w
                          kościele. Uważałam, że będę sama kierowała swoim życiem. Dopiero na
                          studiach, zaczęłam inaczej patrzeć, zaczęłam wiarę traktować
                          poważniej, ale to właśnie dzieki mężowi zrozumiałam, że trzeba się
                          określić. Albo wierzę i staram się żyć zgodnie z zasadami, albo nie
                          wierzę. Nie da się wierzyc troche.

                          Miałam też to szczęście, że poznałam fantastycznego zakonnika z
                          którym można porozmawiać otwarcie. Jak jest w Polsce raz w roku, to
                          zawsze staram się z nim spotkać i porozmawiać, omówić moje
                          wątpliwości. Ile razy się z nim kłuciłam, niezgadzałam itd. On mnie
                          wysłuchiwał, a potem podsuwał różne książki, artykuły itd do
                          przemyślenia. Nie zewszystkim się zgadzałam, ale wiele razy pod
                          wpływem tych rozmów zmieniałam zdanie.

                          Gdybym miała żyć z osobą niewierzącą, pewnie nic by z tego nie
                          wyszło. Za duży rozdźwięk światopoglądu. Ludzie z reguły dobierają
                          się na zasadzie podobieństw ( wiara, wykształcenie, kiedyś
                          dochodziła jeszcze klasa społeczna ). Nie wyobrazam sobie związku
                          osoby wykształconej z osobą po podstawówce.

                          Inna rzecz że 100 lat temu bym nie mogła wyjść za mąż za mojego
                          męża. Bo wtedy "mezalianse" nie były na porzadku dziennym.smile


                          • joanna29 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 12:32
                            Skoro Ty bładziłas w swojej wierze to może i brat z dziewczyną mimo,
                            ze teraz bładza nawróca się? Skoro Ciebie nikt nie pogrzebał a dał
                            szanse na nawrocenie to może i Ty dasz innym szanse?
                            Ten katolicyzm rodziny męża taki nie pełny: brat czarna owca, tesc
                            nieokreslony.



                            • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 12:43
                              teść to zupełnie inna bajka, na ten temat się nie wypowiadam.

                              Pewnie, można błądzić, ale trzeba chcieć się poprawić, oni nie chcą.
                              Na pytanie na obiedzie po komunii ( zadane przez zaprzyjażnionego
                              księdza ) o ślub, powiedzieli, że nie planują, bo po co.
                              • joanna29 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 12:52
                                A ty w oresie buntu inaczej się zachowywałas? Jak by juz wiedzieli i
                                czuli się gotowi do nawrócenia to by juz to zrobili. Skoro błądzą to
                                nie oczekuj racjonalnej postawy katolickiej. Skoro sama przeszłas
                                przez odrzucenie katlicyzmu i nawrócenie to zacznij korzystac ze
                                swojego doswiadczenia i sięgnij do swojej pamieci do tamtych czasów.
                                • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 13:21
                                  Wiesz co, tyle ze oni nie są już dziećmi. Ja mając 25 lat urodziłam
                                  syna. Myślę, ze w tym wieku można już oczekiwać, uformowanego
                                  człowieka.

                                  Może to też kwestia wychowania, ale mnie do głowy by nie przyszło
                                  zamieszkanie z kimś bez ślubu. I to nie zależnie od wiary. Po prostu
                                  jak się jest dorosłym, to się podejmuje dorosłe decyzje, i bierze
                                  sie za nie odpowiedzialność. Mieszkanie na kocią łapę, w wieku lat
                                  20, to dla mnie zabawa w dom. Jak się nie uda, to zabieram zabawki i
                                  ide do innej piaskownicy.
                                  • chicarica Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 13:23
                                    Ale zrozum, DLA CIEBIE. Nie każdy jest tobą, nie każdy żyje tak jak ty i wyznaje
                                    te same wartości.
                                    Musisz być strasznie niepewna w swoich przekonaniach, jeśli boisz się że kontakt
                                    z kimś o innych przekonaniach osłabi twoją wiarę czy coś. A tak to wygląda,
                                    wybacz. Kiś się w swoim sosiku, spotykaj ze swoimi "koszernymi" znajomymi i daj
                                    innym ludziom spokój.
                                    • joanna29 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 13:29
                                      amen
                                    • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 13:47
                                      ja jestem pewna swoich przekonań, znajomych mam różnych. Od bardzo
                                      wierzących do zupełnie niewierzacych ( myślą o apostazji ). Ale
                                      każdy z nich postepuje zgodnie z własnymi przekonaniami. Szanujemy
                                      się na wzajem, nikt nikomu nie wymawia przekonań.

                                      Zycie moich znajomych jest zgodne z ich przekonaniami. Niewierzący
                                      nie chrzczą dzieci, nie posyłają do komunii itd., wierzący żyją
                                      zgodnie z wiarą ( albo się bardzo starają, bo nie zawsze wychodzi
                                      idealnie ).

                                      W sumie wnioskując z waszych wypowiedzi, trzeba tolerować wszystko i
                                      wszystkich, niezależnie od własnych przekonań. Bo tak wypada i
                                      tolerancja to takie modne słowo dzisiaj.

                                      Dlaczego jak ktoś ma swoje przekonania i ich broni to od razu
                                      atakujecie? Bo ktoś myśli inaczej niż wy?
                                      A w sumie o to samo mnie oskarżacie, że atakuję, bo myślą i robią
                                      inaczej niż ja bym chciała.

                                      Dostało mi sie za to, że traktuję sakramenty i wiarę poważnie.
                                      Tej co sobie zrobiła farsę z sakramentu, jakoś nikt nie wytknął, ze
                                      zrobiła źle.
                                  • angazetka Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 15:06
                                    To są Twoje poglądy, nie cały świat musi je podzielać. Powinnaś
                                    szanować czyjś sposób na zycie, zwłaszcza że nikogo nie krzywdzi.
              • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 14.06.09, 23:04
                Nie było mni trochę, więc dopiero teraz odpowiadam.

                Osoba żyjąca w związku niesakramentalnym, nie może w pełni
                uczestniczyć we Mszy Swietej. Nie pójdzie do spowiedzi, a jak
                pójdzie to nie dostanie rozgrzeszenia. Konsekwencją tego jest więc
                niemożność przyjęcia Komunii Świętej.

                Z racji tego, że była to uroczystość bardzo ważna dla mojego dziecka
                i dla nas, oczekiwałam że chrzestny stanie na wysokości zadania. No
                ale nic z tego.

                Co do stroju, nie obgaduję, tylko stwierdzam jego niestosowność.
                Sukienka jak najbardziej pasowałaby na imprezę typu wesele, ale nie
                na komunię czy chrzest. Po prostu są pewne zasady, które powinno się
                znać.

                Kolejna kwestia, to co jest rodziną. U mnie w domu, nie było
                zwyczaju przychodzenia na UROCZYSTOŚCI RODZINNE, z osobami
                towarzyszącymi, jeżeli nie było się żoną/mężem lub co narzeczonymi z
                ustaloną datą ślubu.

                Co do zazdrości, to wybaczcie, ale nie mam o co. Dziewczyna jest ode
                mnie co najmniej 8 lat młodsza, ale wygląda jakby była z kilka lat
                starsza. Nie jest szczupła, a uroda to rzecz względna, jednemu sie
                podoba innym nie.

                • kali_pso Re: Nie popełniaj tego błędu 14.06.09, 23:16
                  Osoba żyjąca w związku niesakramentalnym, nie może w pełni
                  uczestniczyć we Mszy Swietej. Nie pójdzie do spowiedzi, a jak
                  pójdzie to nie dostanie rozgrzeszenia. Konsekwencją tego jest więc
                  niemożność przyjęcia Komunii Świętej.

                  Z racji tego, że była to uroczystość bardzo ważna dla mojego dziecka
                  i dla nas, oczekiwałam że chrzestny stanie na wysokości zadania. No
                  ale nic z tego.





                  A ja się pytam jeszcze raz- jak to, że chrzestny nie był u komunii
                  wpłynęło na całą uroczystość? W jaki KONKRETNY sposób zniszczyło to
                  ten dzień Twojmu dziecku, że robisz z tego taką aferę? Dziecko to
                  zarejestrowało, zapytało? Nie chodzi o to czego chrzestny nie mógł
                  zrobić, bo to jego sprawa i jego sumienia, nie Twoja.
                  • chicarica Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:17
                    No bo wiesz, wszyscy z rodziny mieli ławą ruszyć jak jeden mąż do komunii, żeby
                    cała wioska widziała, a tu taki jeden się wyłamał, pies niewierny jeden. Potwarz
                    normalnie.
                    • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:50
                      Nie nie wszyscy, ale chrześni wydawałoby się że powinni. W końcu
                      mają wspierać w wychowaniu w wierze. To przysięgali w trakcie chrztu.

                      Na szczęście, nie trzeba było żadnych kartek od spowiedzi, bo ksiadz
                      zna sytuację i sam powiedział, ze lepiej jak nie pójdzie do
                      spowiedzi niż na niej skłamie, aby dostać rozgrzeszenie.
                • nessie-jp Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 01:04
                  > zwyczaju przychodzenia na UROCZYSTOŚCI RODZINNE, z osobami
                  > towarzyszącymi, jeżeli nie było się żoną/mężem lub co narzeczonymi z
                  > ustaloną datą ślubu.

                  O matko z córką... W jaki sposób "ustaloną" datą ślubu? Jak rozumiem, po
                  zapowiedziach w kościele, bo jak przed, to dziewczynę trzeba pod drzwiami na
                  wycieraczce zostawić, bo z czym do rodziny...?
                • angazetka Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 09:43
                  > Z racji tego, że była to uroczystość bardzo ważna dla mojego
                  dziecka i dla nas, oczekiwałam że chrzestny stanie na wysokości
                  zadania.

                  Miał zerwać z ukochaną, by móc przystąpić do komunii?

                  > Kolejna kwestia, to co jest rodziną. U mnie w domu, nie było
                  > zwyczaju przychodzenia na UROCZYSTOŚCI RODZINNE, z osobami
                  > towarzyszącymi, jeżeli nie było się żoną/mężem lub co narzeczonymi
                  z ustaloną datą ślubu.

                  Buhahaha. A jakby w rodzinie trafiła się osoba homoseksualna? E,
                  nie, w takiej porządnej to by nie mogła... wink
                  • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:19
                    Nie wiem co cię tak śmieszy. W imię "poprawności politycznej" mam
                    zrezygnować z własnych poglądów czy zasad?

                    Homoseksualisci mi nie przeszkadzają, jak sie nie afiszują.
                    co nie oznacza, ze akceptuję takie życie. Nie mam nikogo takiego w
                    swoim otoczeniu i mam nadzieję ze tak zostanie, bo nie będę miała
                    dylematów co zrobić, aby być w zgodzie ze sobą.

                    Nie mam uprzedzeń do związków nieformalnych, ale nie lubię
                    HIPOKRYZJI. Teraz tak żyją bo im wygodnie, bo po co ślub. Ale jak
                    będzie dziecko to i ślub koscielny będą chcieli i chrzest itd.

                    Mam Bardzo bliską przyjaciółkę, która jest niewierząca. Bardzo ją za
                    to szanuję, bo nie zmienia poglądów w zależności od sytuacji. Nie
                    wzięła ślubu kościelnego ( mimo awantury z teściami ), nie ochrzciła
                    dzieci ( też była afera, no bo jak tak można i co inni powiedzą ),
                    myśli o apostazji. Ale na komunię jej nie zapraszałam, bo to
                    uroczystość religijna i rodzinna.


                    • chicarica Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:23
                      > Homoseksualisci mi nie przeszkadzają, jak sie nie afiszują.
                      Co to znaczy "się nie afiszują"? Czy jak homoseksualny członek rodziny pojawi
                      się na imprezie rodzinnej z partnerem, to już jest afiszowanie? A jak ciebie
                      poproszą o nie pojawianie się z mężem (bo się afiszujesz) to pójdziesz?
                      • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:32
                        "Afiszowanie" dla mnie oznacza, to samo co u par hetero.
                        Obściskiwanie się publicznie, no u par homo to i chodzenie za rękę,

                        Problem się pojawia na "bywaniu w rodzinie". NIezaakceptowałabym.
                        Dla mnie to po prostu nie jest normalne i nikt mi nie wmówi, ze tak
                        jest. Mam nadzieję, ze nigdy nie bedę musiała rozstrzygać dylematów,
                        jak się zachować.
                        • chicarica Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:34
                          A ja z kolei nie życzyłabym żadnej osobie homoseksualnej trafienia na kogoś
                          takiego jak ty w rodzinie. I to niekoniecznie tylko z powodu braku tolerancji
                          dla homoseksualizmu.
                          A ty, rozumiem, swojego męża nie weźmiesz za rękę na uroczystości rodzinnej? No
                          bo wiesz, to takie afiszowanie się... wink
                          • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:42
                            NIe widzisz różnicy, pomiędzy obściskiwaniem się, całowaniem, z
                            chłopakiem np. na przystanku czy w autobusie, a wzięciem za rękę
                            męża? I wszystko zależy od sytuacji. Czy są to np 80 urodziny babci,
                            czy impreza u siostry.
                            • chicarica Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:46
                              Ok, a jak homoseksualny członek rodziny weźmie za rękę swojego partnera podczas
                              urodzin babci, to co, to już jest afiszowanie się, czy nie?
                              Ja nie wiem, na uroczystościach rodzinnych w mojej rodzinie nikt raczej nie
                              "uderza w ślinę" ani nie maca się po kątach. Moi homoseksualni znajomi też nie
                              łapią się przy mnie za narządy płciowe ani nie badają sobie językami migdałków,
                              ale za rękę, owszem, trzymają się.
                        • angazetka Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 15:10
                          > "Afiszowanie" dla mnie oznacza, to samo co u par hetero.
                          > Obściskiwanie się publicznie, no u par homo to i chodzenie za
                          rękę,

                          Bez komentarza. Żałosne to i zaściankowe.
                    • angazetka Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 15:09
                      > Nie wiem co cię tak śmieszy. W imię "poprawności politycznej" mam
                      > zrezygnować z własnych poglądów czy zasad?

                      Nie rezygnować, tylko szanować poglady innych.

                      > mam nadzieję ze tak zostanie, bo nie będę miała
                      > dylematów co zrobić, aby być w zgodzie ze sobą.

                      Mam nadzieję, że tak nie zostanie, bo dobry dylemat nie jest zły.
                • chicarica Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:16
                  Arwena, nie ściemniaj. Czytałam kiedyś twój wątek na ten temat na innym forum.
                  Przyznaj się, że po prostu tej dziewczyny nie lubisz i tyle - zresztą, nazywanie
                  jej od samego początku "panienką" sporo mówi o twoim stosunku do niej. Znam
                  takich ludzi jak ty i bardzo cieszę się, że np. moja matka nie jest taka i że
                  mieszkającą z moim bratem narzeczoną traktuje jak część rodziny. Co do sukienki
                  - pewnie mąż za często zerkał w koronkowy dekolt i zazdrosna jesteś wink Pewnie że
                  należy się umieć ubrać na każdą okazję, ale dziewczyna pewnie jest młoda i może
                  jeszcze nie wie do końca co wypada a co nie, a takie rozpamiętywanie i
                  obsmarowywanie kto w co był ubrany świadczy o zaściankowości i małostkowości. Po
                  tym poznasz człowieka z klasą, że sam umie zachować się odpowiednio, a kiedy
                  komuś innemu przydarzy się gafa, człowiek z klasą udaje że nie zauważył i
                  natychmiast o tym zapomina.
                  • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:27
                    NIe lubię jej to fakt, jak czytałaś tamten wątek to wiesz dlaczego.

                    Z tym, że moje lubienie czy nie lubienie nie miałoby znaczenia jakby
                    mieli ślub. Musiałabym to zaakceptować ( co nie znaczy polubić ),
                    teraz nie muszę.

                    Co do zerkania, to wybacz, ale jeszcze musiałby mieć w co zerkać, a
                    niestety spokojnie mozna zastosować tu tekst " z przodu plecy, z
                    tyłu plecy, a że ja mam "czym oddychać", to jestem spokojna o mężasmile

                    Gwoli ścisłości, dekoldu do pasa nie miała, sukienka ładna, tyle że
                    nia na tą uroczystość. Na sylwestra, wesele, tańce jak najbardziej.
                    Na komunię czy chrzest, niekoniecznie. I to nie było tylko moje
                    spostrzeżenie.

                    Tak się zastanawiam, czy jak bym założyła na ich ślub ( jeśli kiedy
                    kolwiek bedzie ) białą długą suknię, to byście stwierdziły "że nie
                    wypada"? czy przyklasnęły, ze jak się czuje w niej dobrze i dobrze
                    wyglądam to jest ok. A Panna Młoda, pewnie zazdrosna, jak grymasismile
                    • chicarica Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:32
                      Szczerze? Pomyślałabym sobie, że nietrafny wybór i nie rozmyślała nad tym
                      więcej, bo mam ciekawsze rzeczy do roboty niż rozmyślanie (a już zwłaszcza
                      dyskutowanie) o cudzych gafach.
                      Obawiam się, że raczej musisz się przyzwyczaić do tej "panienki", bo będziesz ją
                      oglądać jeszcze długie lata. A szwagrowi gratuluję jaj - nie ma wielu takich
                      facetów, którzy potrafią stanąć po stronie swojej kobiety.
                      • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:46
                        Na szczeście nie muszę się przyzwyczajać. Mamy tak mało wspólnego i
                        tak rzadko się widzimy, że nie mam tego problemu. W ciągu ich
                        zwiazku widziałam ją osłownie 3 razy ( wliczając komunię ). Ona
                        nigdy nie będzie moją koleżanką. Będzie może kiedyś częścią rodziny,
                        ale bez jakichkolwiek zobowiązań. Za dużo nas dzieli ( wiek,
                        wychowanie, wykształenie, dzieci ), żebyśmy miały jakieś częstsze
                        kontakty.
                        • chicarica Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 10:48
                          Hehe smile Ooook smile W sumie sporo tu o sobie napisałaś smile
                          Na kilometr widać u ciebie pychę. Nie chcę się wtrącać w twoje życie religijne,
                          ale mam nadzieję, że wiesz że pycha to jeden z 7 grzechów głównych?
                          • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 11:32
                            Wiesz mam wiele wad, ale akurat pycha do nich nie należy. Za to
                            jestem pamiętliwa, z czym staram się walczyć, ale nie zawsze
                            wychodzi.
                            Ja naprawde starałam się być miła wobec niej. Zgodziłam się na no
                            aby została zaproszona, bo mąż nie chciał robić bratu przykrości.
                            Starałam się bardzo schowac moje uprzedzenia do niej ( znasz
                            sytuacje ). Ale ten jej strój mnie zaskoczył. Wyróżniała się na tle
                            gości zdecydowanie na niekorzyść.

                            Wiesz po wielu rozmowach z ludźmi dla mnie ważnymi, starałam się
                            zapomnieć o tym dlaczego jej nie lubię, i zacząć znajomość "od
                            nowa". Ale się nie udało. I co ciekawsze, mój mąż, dla którego
                            obecność brata dużo znaczyła ( a wiedział, że bez niej nie
                            przyjdzie ), stwierdził, że chyba miałam rację, skoro dziewczyna nie
                            wie jak się ubrać na taką uroczystość. Ona chyba też w pewnym
                            momencie zauważyła, że odstaje ubiorem od innych gości. Mam
                            nadzieję, ze to ją czegoś nauczy na przyszłość, bo każdy kulturalny
                            człowiek powinien wiedzieć, jak się ubrać.
                            • joanna29 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 11:56
                              Może jednak to nie jej strój był problemem tylko Wasz? Może to Wy
                              nei wiecie jak się ubrac na uroczystośc? Trzeba było uprzedzić, że w
                              Waszej rodzinie obowiązkowy strój to biała bluzka i granatowa
                              spódnica, buty pełne bez obcasa.
                              Jesteś wyrachowaną egoistka.
                              • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 12:28
                                Sory, ale nie widzisz różnicy pomiędzy strojem odpowiednim do
                                Kościoła, a strojem na dyskotekę?

                                Co ciekawe, idąc do pracy w banku podpisywałam regulamin, w którym
                                wyraźnie było napisane jaki strój jest obowiazkowy do pracy. Dla
                                mnie było to oczywiste i się dziwiłam takim zapisom w regulaminie,
                                ale dyrektorka powiedziała, ze nie jest to oczywiste dla wszystkich
                                i po paru wpadkach przed ważnymi klientami ( dekoldy do pępka,
                                wystające stringi ), musieli wprowadzić dokładne obwarowania.

                                Dlatego naprawdę, pomiedzy strojem "galowym", który wymieniłaś, a
                                kreacją na wesele jest duzo różnych możliwości.
                                • joanna29 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 12:36
                                  Jak na razie wyczytałam, że suknia byla czarna z koronki bez dekoltu.
                                  A długość za tyłek czy przed kolano, moze dłuższa. Pod koronka
                                  podszewka czy stanik i stringi w pełnej okazalości.
                                  Sam fakt koronki i niczym nie swiadczy.
                                  • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 12:46
                                    No właśnie prześwitywała, z tyłu dlyga do kostek z przodu do połowy
                                    uda.
                                    • joanna29 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 12:55
                                      Mam juz teraz wrazenie, że odpowiadasz tak by na Twoje wyszło.
                                      Na poczatku bardziej Ci przeszkadzało, że czarna i z koronki - a w
                                      tym złego nic nie ma.
                                      To powinnas napisac "panienka" miała na sobie przeswitujaca kiecke z
                                      wielkim rozporkiem - a to nie jest to samo co czarna koronka.
                                      • arwena_11 Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 13:08
                                        Nie wiem, ale mnie czarna sukienka z koronki kojarzy sie od razu ze
                                        strojem wieczorowym. Dlatego nie pisałam szczegółów, bo wydawało mi
                                        się, że to określenie opisuje ją jednoznacznie ( w sensie sukienki )
                                        i dokładny opis wydawał się zbędny. Gwoli ścisłości, majtki nie
                                        prześwitywały ( albo nie widziałam, ale stanik był widoczny.
                                • chicarica Re: Nie popełniaj tego błędu 15.06.09, 13:21
                                  No to o co chodzi? Nekst tajm każdemu zaproszonemu gościowi wręczasz regulamin
                                  ubioru panujący na twoich imprezach w dwóch kopiach, odbierasz jedną podpisaną i
                                  przy wejściu sprawdzasz czy strój spełnia normy ISO wink
                                  Że uznają cię za wariatkę? Pewnie już się przyzwyczaili wink
            • mrowkojad2 Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 12:35
              Kwestia ubioru jest sprawą zupełnie odrębną, czy gdyby była jego żoną
              (oczywiście mowa tu o ślubie kościelnym, bo jak rozumiem cywilny to żaden ślub),
              to oburzenie było by takie samo, mniejsze, a może większe?
              Chodzi o ten pogardliwy ton, tę "panienkę", która za parę lat może stanie się
              żoną i wtedy jej koronkowe sukienki trzeba będzie znosić i nic nie da
              zaproszenie nawet pięciu koleżanek w sakramentalnych związkach.
              • kali_pso Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 12:38

                Tiaaaa..to już wróży szczęśliwą i pełną harmonii atmosferę w tej
                rodzince..porażka...
            • kol.3 Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 12:41
              Pewnie ta pani w czarnej koronkowej sukience była za ładna, zgrabna i seksowna
              aby jej to można było wybaczyć.
              • czar_bajry Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 12:50
                A czego oczekiwałaś po 17-latku, pełnego zaangażowania w wychowanie niemowlaka?
                Myślałaś że będzie na kompanie przychodził i bratanka na spacery zabierał?
                Przecież to jeszcze bardzo młody człowiek i nie jest w stanie przewidzieć jakie
                masz względem niego oczekiwania.
                Zastanów się jeszcze zanim podejmiesz decyzję.
        • czar_bajry Re: Nie popełniaj tego błędu 13.06.09, 12:53
          Oj chyba zazdrość przez Ciebie przemawia, i co z tego że bez ślubu żyją,
          naprawdę jesteś aż tak pruderyjna?
          A jak już ślub wezmą to co, zapałasz do panienki miłością bo to już rodzina będzie?
          Zwykłe zakłamanie przez Ciebie przemawia.
          • a-ronka do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 08:33
            czyli ,że brat nie przyjął komunii to grzech,drugi mega grzech to że
            żyje z kobietą bez ślubu.Tak,to grzechy potępienia.
            Jakby był po ślubie,chlałby na umór,bił żonę ale co niedzielę latał
            do kościoła to byłby cacy gościem i nie zrobił by wstydu
            chrześniakowi.
            A czy przyjecie komunii to wyznacznik katolicyzmu?
            Ja mając komunię syna,podsunełam katrke spowiednikowi BEZ SPOWIEDZI
            i on mi ją podpisał.Dadam,że zrobił to z uśmiechem.Komunię przyjęłam
            i co? Teraz będę miła do wyboru smołę albo siarke?

            Arwena ty nie jesteś katoliczką ty jesteś pseudo.Własnego brata
            oszkalować bo nie wziął opłatka.Żałosne.
            • gryzelda71 Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 09:19
              a-ronka napisała:
              > Ja mając komunię syna,podsunełam katrke spowiednikowi BEZ SPOWIEDZI
              > i on mi ją podpisał.Dadam,że zrobił to z uśmiechem.Komunię przyjęłam
              > i co?

              Ale co ty własciwie zrobiłaś i po co?
              • a-ronka Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 09:32
                bo tak.
                Nie spowiadałam się bo nie mam z czego a papierek MUSIAŁ BYĆ
                podpisany.Komuni wcale nie chciałam ale stojąc obok dziecka ksiądz
                sam dawał.
                Wzięłam bo było gratis...
                • gryzelda71 Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 09:33
                  Nie jestes kataoliczka ?Ot jaj sobie robisz
                  • a-ronka Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 09:35
                    jestem,ale do kościoła nie chadzam,dzieci mam ochrzczone ale wybór
                    czy chcą uczęśzczać na religie i czy chcą chodzić do kościoła
                    pozostawiam im.
                    Nie podoba mi się traktowanie człowieka jako katolik/niekatolik
                    • gryzelda71 Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 09:38
                      a-ronka napisała:

                      > Nie podoba mi się traktowanie człowieka jako katolik/niekatolik

                      Dlatego zadecydowałaś za dzieci,że będą katolikami?
                    • angazetka Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 09:41
                      > Nie podoba mi się traktowanie człowieka jako katolik/niekatolik

                      W kościele to całkiem naturalny podział, nie sądzisz?
                • angazetka Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 09:39
                  Szczerze? Nie masz się czym chwalić.
            • arwena_11 Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 09:49
              A-ronka po co posłałaś dziecko do komunii? Dla ładnej sukienki? czy
              dla tego, ze tak wypada, bo będą wytykali palcami? Jesteś
              hipokrytką, ja nie. Ja się nie wstydzę mojej wiary i staram się żyć
              tak jak ona nakazuje. Ty robisz wszystko "pod publikę", bo co ludzie
              powiedzą. Zadrwiłaś sobie z sakramentu i tyle.

              Dla tych co nie czytają ze zrozumieniem. To nie mój brat tylko
              mojego męża. A to nie zwykły opłatek.

              Nie podoba mi się ich sposób życia, i mam do tego prawo. Tylko ja o
              tym mówię szczerze, a np. moja teściowa tylko za plecami. Przyjmuje
              ich u siebie dlatego, bo syn ją zaszantażował, że albo z panienką
              albo w ogóle nie przyjdzie. Mnie nie może, bo ja mogę go w ogóle nie
              widzieć. Przychodzi do mojego męża, jak ma jakąś sprawę, więc sam.
              Ja w tym nie uczestniczę.

              Jak będą małżeństwem, a wątpię bo nie planują, to czasami będę
              musiała ją znosić ( ogólnie jej nie lubię, ale to inna historia ),
              puki co nie muszę. A i wtedy pewnie tylko u teściów, na jakiś
              imieninach. Ale wtedy to się mijamy, my bywamy dużo wcześniej, gdyż
              mamy dzieci i o 20 to wychodzimy, a oni dopiero przychodzą.

              Tak więc po ich ślubie dużo się nie zmieni. Oni są ok 10 lat od nas
              młodsi, więc naprawde niewiele mamy ze sobą wspólnego.
              • gryzelda71 Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 09:54
                Każdego,kto żyje inaczej niż ty tak traktujesz?
              • a-ronka śmieszna jesteś 15.06.09, 09:57
                katoliczka hehehe brzmi dumnie.

                Posłałam bo do komunii ja decyduję o wierze,potem to juz ich działka.
                Jak dla mnie wiara jest zakłamana bo ja nie kryje się z tym,że nie
                lubie księży,kościoła,że popieram aborcję i eutanazję.Nie robie
                problemu z braku slubu itp.
                Dla ciebie problem to niemożnośc przyjęcia opłatka a ja miałam
                gdzieś jego przyjęcie.
                Byłam na komunii dziecka i tyle.Żadnych duchowych wzniosłości i
                ochów,achów.Jakież to ważne wydarzenie jak przed komunią
                ksiądz,kartechetka ,część świetych rodziców zdrowo sobie popiła na
                plebani za pieniądze ze składek?
                Dużo krzyku o nic.
                • gryzelda71 Re: śmieszna jesteś 15.06.09, 10:02
                  Swiadomie skazujesz dziecka na wiarę pełna hipokryzji?W sumie najlepszeym jesteś
                  tego przykŁadem.
              • chicarica Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 10:24
                > Nie podoba mi się ich sposób życia, i mam do tego prawo. Tylko ja o
                > tym mówię szczerze, a np. moja teściowa tylko za plecami. Przyjmuje
                > ich u siebie dlatego, bo syn ją zaszantażował, że albo z panienką
                > albo w ogóle nie przyjdzie.

                Już go lubię.
                Prawdziwy facet, rozumie że w pewnym momencie ważna jest kobieta jego życia, a
                mamusia schodzi na drugi plan. Mało takich na świecie, istny skarb.
              • chicarica Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 10:30
                > Jak będą małżeństwem, a wątpię bo nie planują, to czasami będę
                > musiała ją znosić ( ogólnie jej nie lubię, ale to inna historia ),

                Aaaa, w końcu napisałaś o co chodzi. Widać było od początku. Przeciwnie, to
                właśnie ta sama historia.

                > Tak więc po ich ślubie dużo się nie zmieni. Oni są ok 10 lat od nas
                > młodsi, więc naprawde niewiele mamy ze sobą wspólnego.

                No proszę. Ja mam w rodzinie, pracy i ogólnie w swoim otoczeniu ludzi i 10, 20,
                30 lat starszych, i młodszych. Z każdym potrafię znaleźć coś wspólnego na tyle,
                żeby mieć miły i sympatyczny kontakt. Ty pewnie w ogóle z mało kim nawiązujesz
                porozumienie, ale nie jestem szczególnie zdziwiona. Rodzina twojego męża pewnie
                też niespecjalnie żałuje.
                • arwena_11 Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 12:06
                  No i się mylisz, mam dużo znajomych i kilku przyjaciół. Nie mam
                  problemów z nawiązywaniem znajomości. Mam znajomych zarówno 10 kilka
                  lat młodszych, jak i dużo starszych. NIkog nie można zmusić do
                  przyjaźni. Często jest tak, że kogoś polubisz od razu, a innego
                  nigdy. na to nie ma się wpływu. Ja jestem miła jak sie z nia
                  spotkam, bo tak mnie wychowano, ale zachowuję dystans.

                  Tyle, że nie chce się z nią spotykać. Jestem zbyt bezposrednia i za
                  dużo mogłabym powiedzieć. A wolę nie prowokowac kłutni u teściów. W
                  końcu jestem tam w gościach, więc nie wypada robić im przykrości.
                  • syriana Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 12:13
                    uważaj Arwena, grozi Ci samozapłon z tej buchającej pychy i lepszości!
                    obrzydliwa jesteś z tą swoją postawą

                    szkoda tylko, że wymagając od chłopaka moralnej nieskazitelności, sama swego
                    czasu nie stanęłaś na wysokości zadania biorąc na chrzestnego osobę najwyraźniej
                    niespełniającą Twych standardów
                    • arwena_11 Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 12:38
                      No i widzisz, to nie był mój wybór. Ja byłam przeciwna. Bój
                      toczyliśmy dosyć długo. Brat mojego męża już wtedy do "świętych" nie
                      należał, ale akurat tego, że będzie żył bez ślubu, nie
                      przewidziałam.

                      To był pomysł mojego męża. On kocha brata, zajmował się nim jak był
                      mały( 8 lat różnicy ). Dla niego oczywistym było, ze brat będzie
                      chrzestnym. Ja patrzyłam na to inaczej, właśnie rozpartując podobnie
                      jak autorka wątku, czego oczekuję od chrzestnych.

                      Niestety kiedyś, nie wypadało wziąć chrzestnego spoza rodziny. Dla
                      wielu bylo oczywiste, ze jak się ma siostrę czy brata to będą
                      chrzestnymi, mimo że się nie nadają.

                      Poza tym jestem przeciwna temu, żeby dzieci były chrzestnymi.
                      Najlepszym tego przykładem jest mój mąż. Został chrzestnym syna
                      swojej ciotecznej siostry, bo "dzieciom się nie odmawia". Najpierw
                      prezenty kupowali jego rodzice i przypominali mu o urodzinach itd.
                      Potem jak dorósł to zapomniał. Ja ich widziałam dwa razy. Na moim
                      ślubie i w ogóle tego ne pamiętam, bo tyle było nowych osób, a ja
                      nie mam pamieci do twarzy, a potem na komunii tego chrześniaka i to
                      tylko na mszy. Oczekiwano od nas kasy i nic więcej. Kontaktów nie
                      utrzymujemy( decyzja męża ).
                      • angazetka Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 15:14
                        > Brat mojego męża już wtedy do "świętych" nie
                        > należał, ale akurat tego, że będzie żył bez ślubu, nie
                        > przewidziałam

                        Och-och. Znasz większą zbrodnię niż zycie bez ślubu?

                        > Niestety kiedyś, nie wypadało wziąć chrzestnego spoza rodziny.

                        Zawsze wypadało, kwestia umiejętności przeforsowania własnego zdania.
                      • joanna29 Re: do arweny i innych katoliczek 15.06.09, 16:16
                        Jakim cudem tacy katolicy jak Wy nie utrzymujecie kontaku z
                        chrzesniakiem męża, nie pomagacie wychowywac go w wierze. Jak maż
                        moze zapominac o jego urodzinach, nie jeżdzić w odwiedziny i dzwonic
                        do własnego chrześniaka?
                        Twoje postepowanie a oczykiwania cos nie idą w parze.
    • kawka74 Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 13.06.09, 12:54
      Skoro i tak się obrażą, to zróbcie po swojemu.
      Oczekiwanie od siedemnastolatka, że z powagą będzie traktował swoją funkcję, podczas gdy ma dość własnych spraw, to absurd.
    • kali_pso Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 13.06.09, 12:57

      Tak sobie myślę i ot, co wymyśliłamwink
      Wybraliście tego chłopaka bo wydawała sie dojrzały- ale dojrzały tak
      naprawdę czy tylko na tle innych 17-latków? Bo czesto popełnia się
      ten błąd wyróżniając czymś jednostkę, tylko dlatego, że korzystnie
      wypada na tle grupy. I, znając wielu młodych ludzi, nietrudno tutaj
      o nadinterpretację zachowań. Wasz kreny może i byc dojrzalszy pod
      wieloma względami od rówiesników a jednocześnie zupełnie nie chwytać
      Waszych oczekiwań. I nie świadczy to zupełnie o jego nienadawaniu
      się do roli chrzestnego w dalszej perspektywie, tylko o braku
      komunikacji między Wami.
      Dlatego doradzam spokojną, rzeczową rozmowę pozbawioną nadętych
      frazesów o zaszczytach jakie go spotkaływinkp
    • mm_ii_aa Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 13.06.09, 13:22
      Moim skromnym zaniem nie nalezy skreślac tego chłopaka. Chrzestny
      mojego synka ma 21 lat i nie powiem, żeby był zbytnio dojrzały. Moje
      i mojej mamy zachwyty nad swoim przyszłym chrześiakiem skomentował
      tak...odbiło wam. Mały miał wtedy może ze 2 miesiace. A teraz jak ma
      9 to inna bajka. I na spacer weźmie, i zabawkę kupi, i poprostu
      cieszy się z niego, jak już dziecko bardziej kontaktowe się zrobiło.
      A poza tym nie popadajmy w paranoje, że chrzestni maja być ideałami,
      dawać nieskazitelny przykład itd. A i prezenty na urodziny,
      imienimy, dzień dziecka, gwiazdka itp. Chce niech kupi-fajnie, nie
      chce-nie można go za to karcić.
      Mnie sie wydaje, że jaka to by nie była rodzina, to temu chłopcu
      będzie przykro, jak zmienicie zdanie. Co do tego, że się nie
      zapyta...może nawet nie wie o co się spytać, jak zacząć itd. Dla
      mnie jako siedemnastolatki rodzina z małym dzieckiem była niemalże
      jak stwór nie z tej ziemi, ani nie było o czym gadać, bo tu szkołe
      miałam, koleżanki, rower, a o dzieciach nie miałam pojęcia.
    • sueellen Re: Problem z przyszlym chrzestnym! 15.06.09, 00:45
      A ja się dowiedziałam, że chrzestny sam powinien się zgłosić na ochotnika
      i tego sam chcieć, a nie być "wybrańcem" któremu na pewno nie niemowlaki w głowie.

      Podoba mi się to podejście.

      Dlaczego ludzie tak bez sensu wybierają chrzestnych?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka