Dodaj do ulubionych

Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformowane?

    • agatracz1978 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 15:42
      Czytałam i byłam bardzo doinformowana i chciałam chronić krocze itp. Na koniec
      okazało się, że mój akurat poród wyglądał zupełnie inaczej niż zdaniem wszelkich
      autorów książek miał wyglądać. U nas ciążę prowadzi lekarz i fajnie, że
      chodziłam do niego co miesiąc i to gin analizował moje wyniki badań i stan
      mojego zdrowia a nie czerpiąc wiedzę z gazet nie chodziłam do lekarza. Pewnie
      mojej córci nie byłoby ze mną (byłam w szpitalu dwa razy - zdaniem autora
      książki moje obawy były nieuzasadnione bo tak się zdarza, okazało się inaczej).
      Przebieg porodu - też miało być inaczej a skończyło się jak się skończyło. ZZO -
      już mam swoje zdanie na ten temat i ja odradzam. Nie tylko nic mi nie pomogło
      ale zaszkodziło a skutki jego podania odczuwam do dziś. Ja jestem zdania, że nie
      muszę wiedzieć wszystkiego. Jestem prawnikiem a nie lekarzem i nie muszę znać
      wszystkich pojęć medycznych i rozmawiając z lekarzem nie muszę rzucać
      specjalistycznymi nazwami. Mam zaufanie do swojej lekarki i skoro mówi jest ok
      to jest dobrze i to mi wystarcza. Jak było nie tak poszłam do szpitala i tyle w
      temacie. Przeinformowanie też nie jest niczym dobrym.
    • nanuk24 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 15:56
      Czytalam, duzo czytalam bo mnie najzwyczajniej w swiecie ciekawilo na jakim
      etapie rozwoju jest moje dziecko np i dziwi mnie ze kogos to moglo nie interesowac.

      Mnie i tak nic juz nie z dziwi po tym jak jedna matka dwojki dzieci wyklocala
      sie ze mna, ze najpierw rodzi sie lozysko a po tym dzieckobig_grin
    • hanalui Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 15:57
      18_lipcowa1 napisała:

      > Sie zastanawiam nad taka rzecza, bo sama w ciazy jezdem, mam kilka
      > ciezarnych kolezanek, albo takich z niemowletami i wydaje mi sie,
      ze
      > laski ogolnie sa malo poinformowane jesli chodzi o ciaze i porod.

      > Czy Wy tez bylyscie takie zielone, albo takich ludzi spotykacie?

      A ja nie wiem czy bylam dobrze poinformowana, wg standardu pan z
      C.I.Py to chyba nie ...bo nie znalam wymiarow swojej szyjki w
      poszczegolnych tygodniach, przyrostu bety w poszczegolnych dniach i
      rozwoju pecherzyka i jego rozmiarow w odstepach dniowych czy
      tygodniowych. big_grin
      Nie mam bladego pojecia jakie byly moje wyniki krwi, moczu, jakie
      liczby, jakie byly wyniki badan polowkowych dziecka...mi durnej
      wystarczalo ze wszystko miescilo sie w normach i bylo napisane na
      karcie ze jest OK big_grin i ze lekarz nie dzwonil (bo u mnie brak
      wiadomosci to dobra wiadomosc smile)

      Za to staralam sie byc na biezaco z informacjami co teraz sie ze mna
      dzieje, z moim cialem, jak rozwija sie dziecko w danym tygodniu,
      dopytywalam sie i doczytywalam o wszelkich badaniach jakie mi
      robiono, na czym polegaja, co diagnozuja itp. To samo rowniez z
      niemowlakiem...nim sie urodzil przestudiowalam ksiazke dotyczaca
      opieki, dbania, higieny i chorob. Bogu chwala ze to obcojezyczne
      podreczniki zarowno opieki nad dzieckiem jak i ciazy, napisane z
      glowa i zdrowym rozsadkiem, zawierajace cywiliowane podejscie do
      matki i dziecka.
      Dzieki nim ustrzeglam sie przed spora iloscia mitow przekazywanych
      nawet przez lekarzy i polozne w PL o forumkach nie wspomne smile
    • shellerka Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 16:00
      ja jestem obcykana w temaciesmile no i doświadczona bo to juz drugie, ale w
      pierszej ciazy tez czytałam głownie książki medyczne dotyczące ciąży, a mniej
      fora internetowe.
      w realu takich niedoinformowanych nie spotykam, bo w moim otoczeniu nie ma
      ciężarówek, ani mam.
      natomiast to co czasami czytam na forum sprawia ze zaczynam watpic, czy ktos
      naprawde moze byc tak niedouczony czy poprostu sobie zakłada wątki dla jaj.
    • anmoko Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 16:05
      Czytalam ksiazki o rozwoju ciazy, sledzilam w necie fora dla
      ciezarowek. Ale wszystko raczej lajtowo. Chcialam po prostu
      wiedziec, co sie ze mna i dzieckiem dzieje, a jednoczesnie nie
      przeginac z doszukiwaniem sie np. patologii.
    • takatoszymura Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 16:41
      Faktycznie głupie masz te koleżanki smile Chyba nie miałabym ochoty na przebywanie
      z takimi "tłumokami". Ale w moim przypadku, też nie widziałam potrzeby ciągłego
      rozmawiania ze znajomymi na temat ciąży. Mój brzuch, moja sprawa i mojego męża.
      Doinformowana byłam przez fachową literaturę, świetnego ginekologa i siostrę
      położną.
    • sofi84 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 18:24
      Lipiec podczas porodu się przekonasz, że za dużo na CiP siedziałaś.

      a tak poza tym - hitem był mąż mojej koleżanki, który sądził, że poród
      pośladkowy to jak kobieta rodzi przez odbyt :smile)
    • 18_lipcowa1 emamy sa niezawodne 09.07.09, 18:57
      bo sie dowiedzialam ze jestem PRZEINFORMOWANA i w ogole to
      niedobrze, bo najlepiej to nic nie wiedziec i byc luzara
      ja jestem calkiem na luzie, nie latam do lekarza,czytam z ciekawosci
      zeby jak idiotka nie mowic plenatarne albo cos gorszego
      o nowotworach lozyska nie czytam, interesuje sie PODSTAWOWYMI
      informacjami ktore kazda ciezarna powinna miec

      aha no niezawodne emamy uswiadomily mnie ze i tak pewnie nie bedzie
      jak chce bo ...komplikacje ( gdzie wasz luz sie podzial ???????????)
      i na pewno nie dam rady zrobic jak planuje

      po pierwsze
      tak jakbym tego nie wiedziala... ( ze moze pojsc inaczej )
      a co sie stanie jak mi sie uda???? ( z reszta jak wielkie ja mam te
      roszczenia? no ZZO, nie nacinanie? No wielkie mi roszczenia!

      Widac wlasnie ile wiecie o swoich cialach
      • echtom O właśnie, a te niedoinformowane to w Polsce 09.07.09, 19:06
        czy w UK?
      • elly2 Do 18_lipcowej1 10.07.09, 14:01
        Zgadzam się z tobą w zupełności . Dużo kobiet mało wie o ciąży ,
        porodzie i połogu oraz podstawowych rzeczach dotyczących opieki nad
        noworodkiem. Nie chodzi o to żeby były przeinformowane ale o to żeby
        wiedziały rzeczy podstawowe . Jest mnóstwo dobrych książek , pięknie
        ilustrowanych ( dla zobrazowania pewnych problemów ), są szkoły
        rodzenia, jest internet - nie tylko na forach szuka się informacji.
        Pewnie wtedy nie byłyby zdziwione, że poród u pierwiastki może trwać
        kilkanaście godzin a nie kilka bo to dla pierwiastki za szybko.
        Drogi rodne są niesprawdzone ( nie rodziło się przez nie dziecko ) i
        muszą się w odpowiednim czasie zaadoptować by zmniejszyć urazowość
        dziecka i tkanek matki w czasie wydalania. Za szybko i za wolno to
        tak samo źle. Nacięcie krocza robi się w sytuacjach koniecznych a
        nie dla widzimisię personelu. Tak na logikę - nacięcie trzeba
        znieczulić i zszyć - dodatkowa robota . Po co sobie dokładać
        dodatkowej roboty? Krocze nacina się wtedy kiedy widać , że zaraz
        pęknie albo stan dziecka każe szybko kończyć poród. Ta histeria
        dotycząca nacinania krocza i robienia lewatywy oraz golenia nie wiem
        czemu ma służyć. Lewatywę robi się do każdej operacji i jakoś ludzie
        nie protestują bo rozumieją konieczność jej wykonania. Robi się ją
        nie dla przyjemności personelu , który bardzo lubi ją wykonywać ale
        dla bezpieczeństwa pacjenta . Jeżeli chodzi o poród to masy kałowe
        nagromadzone w jelitach w czasie porodu wyłażą razem z dzieckiem -
        fajnie ? W masach kałowych występują różne rzeczy m.in. bakteria
        e.coli , która tylko w jelitach bytuje fizjologicznie . Jeśli
        dostanie się gdzie indziej w dużej ilości i namnoży się spowoduje
        infekcję i złe gojenie itd.
        Kłaki na kroczu są siedliskiem bakterii i też przeszkadzają
        zwłaszcza jeśli trzeba je szyć. Ale po co ja to piszę . Niektóre i
        tak wiedzą swoje - nacinamy bo uwielbiamy nacinać i szyć krocza no i
        wręcz pasjami lubimy robić lewatywy smile może to być prawdą???

        Dziwią się młode mamy , że krew leci po porodzie i że leci także po
        cc. Dziwią się że po porodzie nie wolno przez 6 tygodni kąpać się w
        wannie ( tylko prysznic) i współżyć z partnerem. Dziwią się , że
        dziecko pierwszą kupę wydala w postaci tzw smółki - czarno zielonej
        mazi. Dziwią się , że noworodek je częściej niż trzy razy dziennie.
        Dziwią się na widok tzw rumienia noworodkowego , który jest stanem
        przejściowym występującym u większości noworodków i przyjmuje różne
        nasilenie. I tak możnaby mnożyć i mnożyć. Czy to jest taka
        wysokospecjalistyczna wiedza niedostępna dla matek a jedynie dla
        profesorów?
        • franczii Re: Do 18_lipcowej1 10.07.09, 14:22
          Tak na logikę - nacięcie trzeba
          > znieczulić i zszyć - dodatkowa robota .

          tak, tak w wiekszosci szpitali naciecia nie zniczulaja, po co przeciez to nic
          nie boli?
          a dodatkowa robota? moze ale przynajmniej szybciej sie skonczy. a szyc i tak
          czesto trzeba drobne urazy. same polozne ktore chronia krocze przyznaja, ze
          prosciej i szybciej zszyc nawet naciecie niz delikatne ale szarpane pekniecie.
          wiec chyba wlasnie o wygode tu chodzi i to nie wygode rodzacej.


          Nacięcie krocza robi się w sytuacjach koniecznych a
          > nie dla widzimisię personelu.

          naprawde? tylko dlaczego te konieczne sytuacje to w wiekszosci polskich szpitali
          to 80 do nawet 100% pierworodek?


          Ale po co ja to piszę . Niektóre i
          > tak wiedzą swoje - nacinamy bo uwielbiamy nacinać i szyć krocza

          nie, nie uwielbiacie tylko nic innego nie umiecie. moze czas najwyzszy chociaz
          do tego sie przyznac

          • elly2 Do Franczii 10.07.09, 16:35
            Widać że nie masz o niczym pojęcia i prócz sarkazmu niczego
            wiążącego tu nie zawarłaś.

            > Nacięcie krocza robi się w sytuacjach koniecznych a
            > > nie dla widzimisię personelu.
            >
            > naprawde? tylko dlaczego te konieczne sytuacje to w wiekszosci
            polskich szpital
            > i

            > tak, tak w wiekszosci szpitali naciecia nie zniczulaja, po co
            przeciez to nic
            > nie boli?


            A co rodziłaś w tej większości szpitali czy robiłaś wizytację na
            porodówkach ? Jak nie wiesz to nie powtarzaj bzdur. Widziałam pracę
            na porodówkach wrocławskich a w jednym ze szpitali pracuję i nigdy
            nie widziałam żeby nie znieczulano do szycia krocza...


            > czesto trzeba drobne urazy. same polozne ktore chronia krocze
            przyznaja, ze
            > prosciej i szybciej zszyc nawet naciecie niz delikatne ale
            szarpane pekniecie.
            > wiec chyba wlasnie o wygode tu chodzi i to nie wygode rodzacej

            Szarpane rany szyją i goją się gorzej to prawda. Szycie
            jednak trwa o wiele krócej niż gojenie się takiej rany więc tu chyba
            o komfort kobiety najbardziej chodzi bo to jej krocze ma się
            goić a nie moje smile


            >nic innego nie umiecie. moze czas najwyzszy chociaz
            > do tego sie przyznac

            Wypraszamy sobie podobne insynuacje Franczii . A kimże to jesteś ,
            że obrażasz wszystkie położne ???



            • franczii Re: Do Franczii 10.07.09, 17:48
              > Widać że nie masz o niczym pojęcia i prócz sarkazmu niczego
              > wiążącego tu nie zawarłaś.

              a za to tys sie popisala wiedza siegajaca polowy ubieglego stulecia.

              po pierwsze pisalam o znieczulaniu do naciecia, to ze sie znieczula do szycia
              wiem doskonale ale szycia trudno uniknac nawet jesli sie nie natnie bo rzadko
              ktorej uda sie wyjsc bez zadnego pekniecia. ale skad ty mozesz o tym wiedzic?

              > A co rodziłaś w tej większości szpitali czy robiłaś wizytację na
              > porodówkach ?

              robilam wizytacje na porodowkach przed porodem u siebie na Podkarpaciu i
              pobliskiej Lubelszczyznie, pytalam o nacinanie krocza. Informacje mam od
              pracujacych tam osob. ogolna opinia na temat naduzywania zabiegu nacinania w
              Polsce opieram na informacjach fundacji RPL,te opinie przecztalam tez na forum
              dobry porod w postach eksperta, ktora jest prawdzwa polozna. nie sadze, ze
              obrzucalaby gnojem swoje srodowisko zawodowe podpisujac sie pod tym nazwiskiem,
              gdyby to nie mialo pokrycia w rzeczywistosci.

              > Szarpane rany szyją i goją się gorzej to prawda.
              no widzisz a moja polozna mowila, ze pekniecie goi sie lepiej choc trudniej sie
              je szyje, wierze jej, bo 2 razy urodzlam i 2 razy mialam opatrywane pekniecia.
              zreszta to samo twierdzila ekspert z Dobrego Porodu.

              > Wypraszamy sobie podobne insynuacje Franczii . A kimże to jesteś ,
              > że obrażasz wszystkie położne ???

              ha ha, no po prostu rozkoszne. nie zagalopowalas sie przypadkiem ?a kim ty
              jestes, ze sie wypowiadasz w imieniu ogolu poloznych? to raczej ty obrazasz
              wiele z nich przypisujac im wlasne przestarza poglady.
              a ja nie obrazam wszystkich poloznych a tylko takie nieuki stojace na strazy
              rutyny i rewelacji sprzed pol wieku.
              • elly2 Re: Do Franczii 10.07.09, 18:45
                franczii napisała:
                > po pierwsze pisalam o znieczulaniu do naciecia, to ze sie
                znieczula do szycia
                > wiem doskonale ale szycia trudno uniknac nawet jesli sie nie
                natnie bo rzadko
                > ktorej uda sie wyjsc bez zadnego pekniecia. ale skad ty mozesz o
                tym wiedzic?

                Nacięcia się nie znieczula ponieważ się go prawie nie odczuwa.
                Nacięcie odbywa się na szczycie skurczu partego kiedy to rodząca
                silnie prze i jedynie co odczuwa to uczucie " rozrywania tyłka ".
                Nacięcie odczuwa się jako uszczypnięcie . Tkanka krocza jest napięta
                na głowie i ścieńczona dlatego nie ma problemu z jej nacięciem i
                odbywa się to szybko tak że nie wpływa to na odczuwanie.
                Żeby znieść uczucie rozrywania tyłka przez rodzącą się na wychodzie
                głowę trzeba znieczulić dno miednicy co się robi ale nie zawsze
                niestety - z tym się zgodzę ale nie nazywa się to znieczuleniem
                krocza do nacięcia .


                >ogolna opinia na temat naduzywania zabiegu nacinania w
                > Polsce opieram na informacjach fundacji RPL

                RPL przedstawia wszystko w sposób przerysowany wpędzając ciężarne w
                strach i histerię . Nie daje nic w zamian bo jak sama mówisz ciągle
                jest źle . Na pisaniu i gadaniu się u nich kończy. Zdaje się , że
                nie próbują wcale wpłynąć na zmianę standardów , które miałyby
                znaczenie jeśli chodzi o zdobycie akredytacji .
                A tak na marginesie dlaczego fundacja RPL nic nie robi z tym , że we
                Wrocławiu od kilku lat nie ma miejsc na położnictwie, jest wielkie
                przepełnienie i żaden komfort ani dla rodzących, ani dla personelu ,
                którego jest za mało jak na taką liczbę kobiet???

                > no widzisz a moja polozna mowila, ze pekniecie goi sie lepiej choc
                trudniej sie
                > je szyje, wierze jej, bo 2 razy urodzlam i 2 razy mialam
                opatrywane pekniecia.


                Pęknięcie to nie sałata, którą dobrze jest rozerwać a nie kroić do
                miski na surówkę . Przyznać trzeba , że są tacy którzy pod wpływem
                fundacji RPL są w stanie takie kwiatki opowiadać.


                >nieuki stojace na strazy
                > rutyny i rewelacji sprzed pol wieku.

                I znowu obrażasz...

                • franczii Re: Do Franczii 10.07.09, 19:28
                  > RPL przedstawia wszystko w sposób przerysowany wpędzając ciężarne w
                  > strach i histerię .

                  nie zmieniaj tematu, ja nie dyskutuje co fundacja robi tylko pisze o informacji,
                  wiec prosze o ustosunkowanie sie do informacji, ze naciecie jest w wiekszosci
                  szpitali naduzywane. czyzbys sugerowala, ze ta informacja jest nieprawdziwa?
                  co powiesz o pani ekspert z forum DP, ktora niejednokrotnie wyrazila taka sama
                  opinie? dlaczego w moim regionie wszystkie szpitale nacinaja prawie kazda a tam
                  gdzie w koncu urodzilam nacinaja niespelna 10%?

                  > Pęknięcie to nie sałata, którą dobrze jest rozerwać a nie kroić do
                  > miski na surówkę . Przyznać trzeba , że są tacy którzy pod wpływem
                  > fundacji RPL są w stanie takie kwiatki opowiadać.

                  hehe, o tym moja droga to ja sie dowiedzialam od poloznej, ktora nie ma nic
                  wspolnego z fundacja ani nawet z Polska i tych kwiatkow uczyli ja podejrzewam na
                  studiach i praktykuje to na codzien w pracy. wiec to nie sa wymysly fundacji.
                  dopiero po pierwszym porodzie odkrylam, ze te rewelacje dotarly juz do Polski
                  czytajac strone fundacji i forum dobry porod. jest wiec nadzieja ze do ciebie
                  tez w koncu dotra jesli otworzysz oczy.

                  > I znowu obrażasz...
                  i wcale nie robie sobie z tego powodu wyrzutow, nie cierpie nieuctwa.
                  • elly2 Re: Do Franczii 11.07.09, 16:07
                    franczii napisała:
                    dlaczego w moim regionie wszystkie szpitale nacinaja prawie kazda a
                    tam
                    > gdzie w koncu urodzilam nacinaja niespelna 10%?

                    A ile procent stanowią pęknięte ( czyli i tak przerwana ciągłość
                    tkanek ) krocza ? Tego się nie podaje prawda ? Nacięcie omija
                    dźwigacz, zwierazc odbytu a pęknięcie wybiera co mu się podoba i
                    dopiero komfort życia się pogarsza ...Optuję za nacięciem krocza gdy
                    są do tego wskazania zwłaszcza u rodzącej po raz pierwszy i mającej
                    tzw wysokie, niepodatne mimo odpowiednich zabiegów krocze . Róbcie
                    ćwiczenia przed porodem pod okiem położnej a może unikniecie
                    nacięcia . Na to też musicie zapracować - nie jest to tylko sprawa
                    położnej.
                    • franczii Re: Do Franczii 11.07.09, 22:35
                      Nie znam odsetku pekniec. Pekniecia grozne w skutkach zdarzaja sie niezwykle
                      rzadko tak mniej wiecej mnie poinformowano. Znam opinie na temat tej porodowki
                      od ludzi i z prasy, czytalam ich polityke, w ktorej jest zapis o zobowiazaniu
                      do ograniczania niepotrzebnych intrwencji w przebieg porodu. Gdyby tam masowo
                      odbyty pekaly to pacjentek by nie przybywalo, tu gdzie mieszkam co krok to
                      porodowka i tloku nie ma wiec walka o klienta tez robi swoje.
                      Dlatego tez uwierzylam i nie dopytywalam o dokladne liczby ale jesli ci zalezy
                      to moge sie postarac je zdobyc. Wracajac do pekniec to wiem, ze pekniecia
                      pierwszego stopnia i otarcia sa bardzo czeste, zreszta polozna mnie uprzedzala,
                      ze najprawdopodobniej i mnie sie pekniacia nie uda uniknac, potem one ocenija
                      czy trzeba zakladac na to szwy czy nie, u mnie byly szwy zakladane i po
                      pierwszym i po drugim porodzie. To tam dowiedzialam sie ze sa rozne pekniecia i
                      ze pekniecie skory wcale nie jest straszne a juz na pewno nie gorsze od naciecia.


                      Na to też musicie zapracować - nie jest to tylko sprawa
                      > położnej.

                      Wiem o tym, potrafie wziac na siebie odpowiedzialnosc. Przygotowalam si do
                      porodu choc i bylam aktywna podczas porodu, zgodnie z poleceniem poloznej
                      staralam sie nie lezec nawet pod ktg i wytrzymalam do samego konca w pozycji
                      wertkalnej choc nie bylo to latwe, polozylam sie dopiero kiedy czekalam na
                      lozysko, staralam sie wykonywac polecenia poloznej jak najlepiej.
                • franczii jeszcze jedno 10.07.09, 20:02
                  > A tak na marginesie dlaczego fundacja RPL nic nie robi z tym , że we
                  > Wrocławiu od kilku lat nie ma miejsc na położnictwie, jest wielkie
                  > przepełnienie i żaden komfort ani dla rodzących, ani dla personelu

                  moze dlatego ze komfort jest sprawa drugorzedna w porownaniu z rutynowym
                  okalezaniem na wielka skale. nie zrozum mnie zle, komfort wazny jest ale powiedz
                  sama czy brak komfortu mozna rownac z naduzywaniem zabiegu bedacego powazna
                  ingerencja i mogacego miec powazne skutki dla zdrowia i jakosci zycia
                  • elly2 Re: jeszcze jedno 11.07.09, 16:11
                    franczii napisała:


                    naduzywaniem zabiegu bedacego powazna
                    > ingerencja i mogacego miec powazne skutki dla zdrowia i jakosci
                    zycia

                    Jakie poważne skutki dla zdrowia stanowi nacięcie
                    krocza ?

                    • franczii Re: jeszcze jedno 11.07.09, 22:41
                      Jestem oburzona i obrzydzona twoim podejsciem, zycze sobie abys sie okazala kims
                      innym w realu niz tym za kogo probujesz sie podac. Nie tylko nie interesuje cie
                      aktualizowanie wlasnej wiedzy ale co gorsze lekcewazysz drugiego czlowieka, nie
                      masz szacunku do jego ciala i zdrowia, popierasz zadawanie niepotrzebnego bolu.
                      Ty pytasz jakie skutki niesie ze soba rutynowe nacinanie? Przede wszystkim
                      zadaje dodatkowy i niepotrzebny bol i to juz jest wystarczajacy powod, zeby
                      dazyc do tego, aby go ograniczac, zastanowic sie, czy na pewno jest uzasadniony.
                      Ale oprocz dodatkowego cierpienia ten zabieg, tak jak kazda inna interwencja
                      medyczna nie moze byc obojetny dla zdrowia i niesie szereg agrozen. Czytalam
                      kiedys o szkodliwosci rutynowego nacinania, jest to ogolnie dostepne w
                      publikacjach nawet na stronie fundacji RPL, rozumiem, ze cie fundacja mierzi
                      ale skorzystaj chociaz ze zrodel, ktore oni podaja i na ich podstawie wyrob
                      sobie zdanie O szkodliwosci rutynowego nacinania pisala tez polozna na forum
                      eksperckim i tam tez byly podawane zrodla. Ja w tej chwili nie mam czasu tego
                      odszukac moze potem lub w poniedzialek ale ty jesli bylabys zainteresowana to
                      sama bys to odnalazla.
                      • lilabe1 Re: jeszcze jedno 11.07.09, 23:25
                        Franczii , ogarnęła cię histeria f RPL i nic nie dociera, trudno. Ja
                        cię jednak nie obrażam a ty robisz to nieustannie. Obca ci jest
                        kultura prowadzenia dyskusji jeśli się z kimś nie zgadzasz.

                        A tak w ogóle to poczytaj posty innych kobiet w podobnych wątkach i
                        uświadom sobie , że jest wiele osób które również by się z tobą nie
                        zgodziły. Ich histeria nie ogarnęła - podchodzą na zimno z rozumem
                        do problemu .

                        Napisałaś: > Ty pytasz jakie skutki niesie ze soba rutynowe
                        nacinanie? Przede wszystkim
                        > zadaje dodatkowy i niepotrzebny bol i to juz jest wystarczajacy
                        powod, zeby
                        > dazyc do tego, aby go ograniczac.

                        Jeszcze raz tłumaczę że nacinanie nie boli - to uczucie
                        uszczypnięcia . I to jest dla ciebie taka trauma na całe życie ?
                        Trochę to śmieszne żeby nie powiedzieć wydumane.

                        • franczii Re: jeszcze jedno 11.07.09, 23:51
                          dla ciebie to jest uszczypniecie, ty widzisz uszczypniecie ale tego, ze to sie
                          potem tygodniami albo i miesiacami goi tego juz nie widzisz, a ja to mialam na
                          mysli piszac o dodatkowym i niepotrzebnym bolu.
                          A nawet gdyby zagoilo sie w tydzien, w co trudno mi uwierzyc to w dalszym ciagu
                          nie jest powod zeby tak poblazliwie podchodzic i usprawiedliwiac naduzywanie
                          tego zabiegu.
                          Wiem, ze sa kobiety ktore sie ze mna nie zgadzaja, nie musze szukac na forum,
                          wszystkie moje kolezanki krzywily sie z bolu, czasami dokuczliwie odczuwaly
                          skutki naciecia miesiacami ale byly przekonane, ze inaczej sie po prostu nie da.
                          I probowaly mnie przekonac w dobrej wierze, ze taka jest cena macierzynstwa. Z
                          nimi sie nie klocilam i ich nie obrazalam i nie wyglaszalam swoich madrosci po
                          fakcie wlasnie dlatego, zeby nie wzbudzac niepotrzebnego poczucia krzywdy i zalu
                          ale jesli osoba, ktora sugeruje ze ma cos wspolnego z poloznictwem staje w
                          obronie naduzyc to wybacz ale nie bede sobie robic zadnych wyrzutow jesli sie
                          poczuje urazona.

                          A histerie to nie fundacja we mnie spowodowala. Pierwsze informacje na temt
                          nacinania byly obcojzyczne a na strone fundacji dotarlam kiedy juz bylam
                          histeryczkasmile a zreszta teraz to juz histeria zaleczona, bo rutynowe naciecie mi
                          nie grozi.
                          • elly2 Re: jeszcze jedno 11.07.09, 23:57
                            Nigdy nie wiadomo co się wydarzy a jak przyjdziesz do mnie to na
                            pewno cię ciachnę smile bo tak lubię sobie pociachać smile żartuję
                            oczywiście . Miło mi się z tobą rozmawiało mimo wszystko . Życzę
                            zdrowia .
                            PS : A co sądzisz o smoczkach dla dzieci ?
                      • elly2 Do Franczii 11.07.09, 23:44
                        A ty byłaś nacinana , że tak wszystko dobrze wiesz? Takie piętno to
                        na tobie odcisnęło ? Jeśli byłaś nacięta to czemu pozwoliłaś sobie
                        to zrobić skoro to takie "be" twoim zdaniem i dlaczego dałaś sobie
                        to zrobić w tak bolesny sposób ???
                        Może wystąpiły wskazania, o których ja wspomniałam - i tu wyszło na
                        moje smile

                        Jeśli nie byłaś nacinana i nie zajmujesz się profesjonalnie
                        położnictwem to czemu się wypowiadasz na temat bólu i poważnych
                        skutków nacięcia krocza ? ??
                    • denea Elly2.. 12.07.09, 08:52
                      i Franczii,
                      przepraszam, że się wtrącę, ale nie zdzierżyłam wink
                      Elly, piszesz, że jesteś położną.
                      A potem zarzucasz dziewczynie histerię na punkcie nacinania,
                      twierdząc że przecież jest niebolesne i pytając, jakie też właściwie
                      może mieć skutki zdrowotne.
                      No na miłość Boską !
                      Z całym szacunkiem, ja też mam nadzieję, że nie jesteś jednak tym,
                      kim piszesz wink
                      Bo jeśli jesteś, to na pewno widziałaś kobiety chodzące z bólu po
                      ścianach tydzień, dwa, trzy po porodzie ? Spotkałaś się z
                      długotrwałym pogorszeniem jakości życia seksualnego, osłabieniem
                      więzi między partnerami ? Niechęcią do posiadania kolejnego
                      dziecka ? Może nawet z kimś, kto musiał mieć plastykę krocza ?

                      Jeśli nacięcie jest konieczne, to nie ma co dyskutować i jego skutki
                      łatwiej znieść, bo wiadomo, że nie było wyjścia. Człowiek zaciska
                      zęby i cieszy się żywym dzieckiem.
                      Jeśli jest rutynowe to prócz niepotrzebnych problemów powoduje też
                      poczucie krzywdy i okaleczenia.

                      Jak rany, aż nie wierzę, że musimy o tym pisać sad
                      • elly2 Do Denei 12.07.09, 16:42
                        Deneo, przeczytaj moje posty a przekonasz się , że pisałam jedynie o
                        wykonaniu nacięcia gdy wystąpią wskazania a nie dla widzimisię a ty
                        zarzucasz że jestem zwolennikiem tzw " rutynowych " nacięć.
                        Przecież ty tak samo piszesz , cyt :
                        >Jeśli nacięcie jest konieczne, to nie ma co dyskutować i jego
                        skutki
                        > łatwiej znieść, bo wiadomo, że nie było wyjścia.
                        Jeżeli chodzi o odczuwanie to pisałam o odczuwaniu samego nacięcia
                        bo o tym była mowa a nie o gojeniu. To potem dopiero wyszła kwestia
                        gojenia . A goić może się różnie w zależności od rozległości
                        nacięcia , sposobu wykonania szycia, stanu tkanek, pielęgnacji
                        krocza przez kobietę, wniknięcia infekcji, stanu odżywienia
                        organizmu, wartości hemoglobiny , która jest nośnikiem tlenu itd...
                        • elly2 Do Denei 12.07.09, 16:50
                          elly2 11.07.09, 16:07 Odpowiedz franczii napisała:
                          dlaczego w moim regionie wszystkie szpitale nacinaja prawie kazda a
                          tam
                          > gdzie w koncu urodzilam nacinaja niespelna 10%?

                          A ile procent stanowią pęknięte ( czyli i tak przerwana ciągłość
                          tkanek ) krocza ? Tego się nie podaje prawda ? Nacięcie omija
                          dźwigacz, zwierazc odbytu a pęknięcie wybiera co mu się podoba i
                          dopiero komfort życia się pogarsza ...Optuję za nacięciem krocza
                          gdy
                          są do tego wskazania
                          zwłaszcza u rodzącej po raz pierwszy i
                          mającej
                          tzw wysokie, niepodatne mimo odpowiednich zabiegów krocze . Róbcie
                          ćwiczenia przed porodem pod okiem położnej a może unikniecie
                          nacięcia . Na to też musicie zapracować - nie jest to tylko sprawa
                          położnej.

                          • elly2 Do Denei 12.07.09, 17:01
                            Cytat z postu :
                            elly2 10.07.09 14:01
                            "Nacięcie krocza robi się w sytuacjach koniecznych a
                            nie dla widzimisię personelu."

                            Czy ja tu piszę o rutynowym nacinaniu ???

                            A tak poza tym to zejdźmy już z tego krocza. Staje się to nudne.

                      • mniemanologia Re: Elly2.. 13.07.09, 12:58
                        denea napisała:

                        > Jeśli nacięcie jest konieczne, to nie ma co dyskutować i jego
                        > skutki łatwiej znieść, bo wiadomo, że nie było wyjścia. Człowiek
                        > zaciska zęby i cieszy się żywym dzieckiem.
                        > Jeśli jest rutynowe to prócz niepotrzebnych problemów powoduje też
                        > poczucie krzywdy i okaleczenia.

                        Ale skąd kobieta rodząca ma wiedzieć, czy nacięcie jest konieczne
                        czy rutynowe, jeśli słyszy np.: "Muszę panią naciąć"?
                        Jak ma rozpoznać, czy nacięcie było rutynowe (bo wtedy ma prawo do
                        poczucia krzywdy i dyskutowania), czy konieczne (i wtedy jego skutki
                        łatwo znieść)?
                        Dalej idąc tym tropem - dla dobra pacjentki zawsze lepiej mówić, że
                        było konieczne, bo wtedy jego skutki łatwo będzie znieść i nie
                        będzie poczucia krzywdy tongue_out
                        • franczii Re: Elly2.. 13.07.09, 14:08
                          Dla mnie to proste. W mojej porodowce statystyka byla nizsza niz 10%. Gdyby mnie
                          tam nacieli to mialabym pewnosc, ze zostsalo to wykonane zeby mnie lub dziecko
                          ratowac przed konsekencjami jeszcze powaznijszymi niz naciecie, mam tu na mysli
                          realne zagrozenie a nie patologie typu pierworodztwo. Natomiast gdybym rodzila
                          w szpitalu w miescie rodzinnym gdzie statystyki byly blisko 100% i w dodatku
                          porod odbywal sie w pozycji pollezacej to gdyby mnie nacieli nigdy bym sie nie
                          dowiedziala czym bylo spowodowane. I jedyne co by mi pozostalo to fakt tej
                          niewiedzy zaakceptowac. W dodatku inaczej moim zdaniem przebiega rozmowa z
                          polozna, ktora chroni krocze i ktora nacina w wyniku sytuacji patologicznej a
                          inaczej z taka, ktora twierdzi, ze chroni ale daje do zrozumienia, ze raczej
                          jest zasada ze pierwszy raz rodzace trzeba naciac i rzadko ktorej sie uda tego
                          uniknac lub tez zaslania sie procedurami szpitalnymi i standardami narzuconymi
                          przez przelozonych. I od razu dodaja, ze przeciez naciecie nie takie straszne i
                          sie nawet nie poczuje.
                          • mniemanologia Re: Elly2.. 13.07.09, 15:32
                            Dla Ciebie to proste.
                            Jednak większość kobiet odczuwając już skurcze nie pyta na izbie
                            przyjęć o statystyki nacięć i nie przeprowadza rozmowy z dyżurną
                            położną, starając się wyczuć, co tez ona daje do zrozumienia. Tak,
                            można się o to wczesniej wywiedzieć, jednak często w mieście jest
                            jeden czy dwa szpitale położnicze i wyboru nie ma. Mówią, że trzeba,
                            to widać trzeba.
                            • franczii Re: Elly2.. 13.07.09, 16:14
                              Bo takie rozmowy, jak sama zauwazylas trzeba jednak przeprowadc wczesniej. Jesli
                              to kobite interesuje to o to zapyta i wtedy w zaleznosci od otrzymanej
                              odpowiedzi moze nawet probowac szukac w sasiednich miastach choc wcale nie ma
                              pewnosci, ze znajdzie cos co spelni jej oczekiwania. Ja o to pytalam wszedzie,
                              bylam w kilkunastu szpitalach (w Polsce i w kraju do ktorego sie
                              preprowadzilam) i wyrobilam sobie wlasne zdanie i wrecz umiejetnosc zadawania
                              odpowiednich pytan i analizowania odpowiedzi, bo niektore byly bardzo
                              wymijajace, nawet zrobilam sie beszczelna w drazeniu tematu.

                              Mówią, że trzeba,
                              > to widać trzeba.
                              >
                              No to po co sie teraz nad tym zastanawiasz, skoro tak mowia to widac trzeba, nie
                              ?smile
                              • mniemanologia Re: Elly2.. 13.07.09, 16:29
                                franczii napisała:

                                > > Mówią, że trzeba, to widać trzeba.
                                > >
                                > No to po co sie teraz nad tym zastanawiasz, skoro tak mowia to
                                > widac trzeba, nie ?smile

                                Otóż to smile
                                A dobrze wiesz, że wyszło od czego innego tongue_out
          • wieczna-gosia Re: Do 18_lipcowej1 11.07.09, 16:27
            porod z ochrona krocza wymaga wiecej uwagi i wspolpracy niz "prosze napbarc
            powietrza i przec" a na szczycie parcia ciach. Poza tym szyje lekarz nie polozna
            wiec poloznej to wisi.
      • bogoosia Re: emamy sa niezawodne 10.07.09, 14:40
        > aha no niezawodne emamy uswiadomily mnie ze i tak pewnie nie
        bedzie
        > jak chce bo ...komplikacje ( gdzie wasz luz sie
        podzial ???????????)
        > i na pewno nie dam rady zrobic jak planuje

        bo tu chyba ogólnie trenda takowe, nie?

        mi się udało planowo za 2 razem, bo miałam ... planową cesarkę... za
        pierwszym planowe sn z ZZo skończyło się cc i dodatkowo ZP... nigdy
        nic nie wiadomo, ale szczerze życzę powodzenia! dobrze będzie!

        pozdrawiam
        Bogusia
    • lila1974 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 19:00
      Interesowałam się swoją ciążą na tyle na ile było to potrzebne ...
      znaczy pierwszą bardzo, drugą w granicach rozsądku.

      Nie, nie miałam do czynienia z "głąbami". Wręcz odnosiłąm odwrotne
      wrażenie, że ciężarne wokół mnie aż za dużo czytają, nękają lekarzy
      masą pytań itp.

      Czy przypadkiem nie za wysoko ustawiasz znajomym ciężarnym
      poprzeczkę? Na prawdę nie muszą wiedzieć tego co Ty. Zapewne wiedzą
      tyle, ile potrzebują.
      • 18_lipcowa1 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 19:20

        lila1974 napisała:

        > Interesowałam się swoją ciążą na tyle na ile było to potrzebne ...
        > znaczy pierwszą bardzo, drugą w granicach rozsądku.


        Ja tez sie interesuje tyle ile potrzebne, w granicach rozsadu. Skad
        przekonanie ze jestem przeinformowana?


        >
        > Nie, nie miałam do czynienia z "głąbami". Wręcz odnosiłąm odwrotne
        > wrażenie, że ciężarne wokół mnie aż za dużo czytają, nękają
        lekarzy
        > masą pytań itp.


        Ale jakie te pytania.........



        > Czy przypadkiem nie za wysoko ustawiasz znajomym ciężarnym
        > poprzeczkę? Na prawdę nie muszą wiedzieć tego co Ty. Zapewne
        wiedzą
        > tyle, ile potrzebują.

        Ale ja nie wiem jakichs cudow Lila, ja wiem to co powinna wiedziec
        ciezarna.
        • patssi Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 19:31
          Ciężarne to w ogóle dziwny twór smile
        • lila1974 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 19:38
          A czy ja napisałam, że jesteś przeinformowana?
          Widocznie potrzebujesz wiedzieć. Ale to, że Ty potrzebujesz wiedzieć
          nie oznacza, że ktoś, kto nie potrzebuje jest dziwolągiem.

          Być może kojarzysz, ze pracuję w służbie zdrowia ... swego czasu
          złąpałam się na tym, że ludzie, którzy "nie wiedzą podstawowych
          rzeczy" irytowali mnie ... ale na szczęście ocknęło mnie, że to dla
          mnie jest PODSTAWOWA wiedza, bo to JA się tym INTERESUJĘ - inni na
          prawdę nie muszą, bo od tego własnie mają lekarzy, prawników,
          architektów itp. aby służyli im wiedzą, gdy jest potrzebna.


          A co to znaczy, że wiesz tyle, ile powinna wiedzieć ciężarna? Jakiś
          okulnik gdzieś jest, albo wymóg prawny, że ciężarna ma wiedzieć to i
          to?

          Skoro uważasz, ze koleżanki wokół Ciebie są niedoinformowane, to
          zamiast się zżymać, dziwować czy irytować, podziel się swoją wiedzą,
          podsuń ciekawą publikację lub zaproś do internetu smile
          • patssi Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 19:42
            No tak,ale jak Ci 38-letnia babka mówi,że się jej czepiają,bo chcą
            jej zrobić badanie prenatalne,a ona przecież cyt:"Dałna nie urodzi."
            Ręcę opadają,ale może ja jako pedagog jestem przewrażliwiona.
            • lila1974 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 19:47
              Nie umiem się odnieść, gdyż takich przypadków nie spotykam.
              Zaróno w czasie, kiedy sama byłąm w ciążach, jak i obecnie mam do
              czynienia ze sporą rzeszą znajomych ciężarówek (nie wspominam nawet
              o tych, które są naszymi pacjentkami) - po prostu nie miałm i nie
              mam do czynienia z ignorantkami.
          • 18_lipcowa1 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 19:47

            > Być może kojarzysz, ze pracuję w służbie zdrowia ... swego czasu
            > złąpałam się na tym, że ludzie, którzy "nie wiedzą podstawowych
            > rzeczy" irytowali mnie ... ale na szczęście ocknęło mnie, że to
            dla
            > mnie jest PODSTAWOWA wiedza, bo to JA się tym INTERESUJĘ - inni na
            > prawdę nie muszą, bo od tego własnie mają lekarzy, prawników,
            > architektów itp. aby służyli im wiedzą, gdy jest potrzebna.



            No ja zakladam ze jak rozmawiam z ciezarna to wie o co mi chodzi, na
            pewno nie wymagam takiej samej wiedzy o mojego 60letniego tescia....
            • corkaswejmamy Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 21:18
              W pierwszej ciązy pochłaniałam wiedzę o tym co się ze mną dzieje i co dziać się
              może. Dzięki temu udało mi się uniknąć wielu stresowych sytuacji. W obecnej nie
              czytam praktycznie nic bo moja ciąża(18 tydzień) przebiega zupełnie jak nie
              ciążabig_grin. Na zaś)o ewentual;nych problemach-tych co mnie jeszcze nie spotkały)
              nie czytam, bo a nóż się spełniąbig_grin Jest mi dobrze, komfortowo-wiem wystarczająco
              dużo z okresu pierwszej ciąży.
            • lila1974 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 10.07.09, 08:19
              Jak uważasz, ale na mój gust czepiasz się tongue_out
    • anaveronika Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 22:28
      nie wiem czy wszystkie, znam naprawde mało ciezarnych. a te ktore urodziły wczesniej nie interesowały mnie, gdy jeszcze sama nie byłam w ciązy.
      A gdy juz byłam, to uznałam, ze to rzecz naturalna, skoro sie zaczeła to sie kiedys skonczy. Do lekarza chodziłam co miesiąc bo tak wyznaczał wizyty, badania robiłam bo kazał, a ze wychodziły idealne, to za bardzo ich nie analizowalam. Kilka razy zajrzalam na strone o rozwoju dziecka w poszczegolnych tygodniach. Poza tym nie chodziłam do szkoły rodzenia, nie czytalam zadnych pism w stylu "mamo, to ja" itp. Za to cały czas pracowałam, w markecie, wiec mialam zapewnioną gimnastyke. Skonczylam prace o 17, o 19 zadzwonilam po karetke. Nie mialam wybranego szpitala, zadnej poloznej itp. Zawiezli gdzie bylo miejsce, nikt mnie za reke nie trzymał. Przed połnoca maly sie urodził.
      Podsumowując, chyba moge o sobie powiedziec, ze jestem w wielu kwestiach przebiegu ciązy i porodu niedoinformowana. Ale uwazam, ze ta wiedza nie była mi do niczego potrzebna, zapewne dlatego, ze ciąza przebiegała wzorcowo, bezproblemowo. I czytanie o problemach, powikłaniach, bolach byłyby tylko naręcanie sie i straszniem. Oczywiscie, gdyby cos było zle, to bym szukała odpowiednich wiadomosci.
    • malina-pl Gorsze są te 10.07.09, 08:40
      nadmiernie poinformowane. Miałam tą nieprzyjemnośc spędzić trochę czasu z ciężarną, której się wydawało,że jak przeczytała fachową lit. i rózne poradniki to jest alfą i omegą w temacie ciazy, porodu i wychowywania dziecka. Koszmarsad
      • corkaswejmamy Re: Gorsze są te 10.07.09, 12:22
        noooooooooooooo, takie też są niezłebig_grin przyznajębig_grin
    • insomnia0 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 10.07.09, 11:32
      widocznie masz takie towarzystwo..ja mam kolezanki wyedukowane.
    • z_lasu A ja rodziłam w polskim szpitalu 10.07.09, 19:26
      I teraz, jak czytam o pozycjach do porodu... to patrzę jak na
      wariata. Jak czytam o nienacinaniu krocza to patrzę jak na wariata.
      Jak czytam o ZZO to patrzę jak na wariata.

      Nooo, ale kiedy już wyszłam ze szpitala, mogłam wreszcie sama o
      wszystkim decydować. I ponieważ dowiedziałam się o rozwoju i
      potrzebach dziecka także po jego narodzeniu, zdecydowałam się karmić
      piersią powyżej roku. I teraz jedna lipcowa patrzy na mnie jak na
      wariata.
      • wieczna-gosia Re: A ja rodziłam w polskim szpitalu 12.07.09, 00:41
        ja tez rodzilam w Polsce w roznych pozycjach, ani razu mnie nie nacieli a ZZO
        nie chcialam przez co niektorzy patrza na mnie jak na wariata bo bylo za
        darmoche niestety dopiero przy drugim porodzie kiedy to juz wiedzialam ze w moim
        przypadku "bol" to jest slowo mocno na wyrost- porod odbieram jako dyskomfort
        momentami podnoszacy sie do granicu bolu- np. tuz przed parciem smile
        • z_lasu Re: A ja rodziłam w polskim szpitalu 12.07.09, 11:16
          Nie masz pojęcia jak Ci zazdroszczę. Bo na kolejne dziecko już się
          nie zdecyduję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka