tonik777 Samochód to narzędzie 25.07.09, 17:12 Głównie pracy, ale nie tylko. Jego dobór powinien następować w nastepstwie przemyślanych potrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
maxgazeta.pl Kobiet rozmowy o samochodach-LOL 25.07.09, 18:40 Drogie Panie rozmawawiacie o sprawie zupelnie Wam obcej-czesc sie do tego przyznaje,czesc nie.Wyjasnie jeden mit.Otoz nie kazdy kto ma drogi samochod chce sie nim lansowac.Wiekszosc ludzi kupuje samochod dla siebie,a nie dla innych ergo jest im obojetne czy ktos uzna ich za lanserow czy nie.Co do kwestii posiadania drogiego samochodu.Drogiego w stosunku do zarobkow,posiadanego domu/mieszkania,ilosci pieniedzy wydanych na wakacje etc.Zrozumcie sa ludzie dla ktorych samochody to pasja i wola mieszkac w kawalerce za 250k zl a posiadac samochod za 200k niz miec mieszkanie za 400k a samochod za 50k.Tak samo jak ktos wyda 50k na wycieczke dookola swiata a bedzie jezdzil samochodem za 5k zl.Kazdy ma zyciu inne priorytety wiec nie wrzucajcie do jednego wora wszystkich posiadaczy drogich (jak na polskie warunki) samochodow.Takich co kupuja samochod zeby nim "zaszpanowac" przed innymi jest zapewne nie wiecej niz 15%. Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Kobiet rozmowy o samochodach-LOL 25.07.09, 18:59 maxgazeta.pl napisał: > Drogie Panie rozmawawiacie o sprawie zupelnie Wam obcej Drogie panie również znają się na samochodach według swoich własnych priorytetów. Większość pań wybierze np. automatyczną skrzynię biegów, bo nie lubią komplikować sobie jazdy. Sporo pań wybierze samochody małe, którym łatwo wszędzie zaparkuje jadąc na zakupy i samochody wygodne, gdzie będzie wszystko rozplanowane według ich potrzeb. Priorytety przy wyborze samochodu mogą być różne i np. dla mężczyzn ważne będą "koniki" ukryte pod maską, a dla kobiet nie kłopotliwa jazda i to, o co kobiety najczęściej dbają przy samochodach - ekonomiczna jazda. Nie pisz więc, że kobietom sprawa samochodów jest zupełnie obca. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoja Re: Kobiet rozmowy o samochodach-LOL 27.07.09, 00:11 A ja, droga figrut nie zgodzę się z takim uogólnieniem. Uwielbiam ręczną skrzynię biegów i w życiu nie chciałabym miec automatycznej. Nie cierpię małych samochodów, jeżdżę naprawdę dużym autem. Interesują mnie "koniki" pod maską i ubolewam, że jest ich za mało (niespełna 200). Lubię swój samochód, jazda jest dla mnie przyjemnością. Dużo jeżdżę i niby w imię czego miałabym się gnieść w małym autku bez udogodnień, bajerów, klimatyzacji itp. ??? Mam gdzieś, co inni pomyślą... Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Kobiet rozmowy o samochodach-LOL 27.07.09, 00:44 Jagoja, statystycznie tak to właśnie wygląda, że większość kobiet wybiera nie skomplikowaną jazdę i samochód, którym bez problemu wszędzie zaparkuje. Ja również odbiegam od statystyki, ale właśnie ODBIEGAM. Już kiedyś pisałam, że ja osobiście nie wybrałabym samochodu z automatyczną skrzynią biegów i samochód główny musi być dla mnie praktyczny, a więc najlepiej kombi w mojej sytuacji. Świat się zmienia i kobiety się zmieniają, ale nadal większość trzyma się pewnych stereotypów typu - różowy dla dziewczynki, telefon dla kobiety, łyżwy dla kobiety, rower dla kobiety, samochód dla kobiety. Wyjątki są, owszem i jest ich coraz więcej, ale statystycznie tak to właśnie wygląda. Poprzednik zaszufladkował kobiety i mężczyzn trochę na zasadzie macho który zna się na wszystkim i "głupia blondynka" i z tym się nie zgadzam. To tak samo, gdybym ja zakwalifikowała piszącego do kategorii laików samochodowych (zakładając, że nie zna się na mechanice pojazdów), bo wiedza na temat samochodów oznacza dla mnie umiejętność właściwego założenia paska czy łańcuszka rozrządu, naprawienia skrzyni biegów, bo wyskakuje piątka albo wsteczny nie wchodzi, czy też "nabicia" panewek. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoja Re: Kobiet rozmowy o samochodach-LOL 27.07.09, 00:55 Teraz rozumiem i choć ja osobiście NIENAWIDZĘ stereotypów to muszę stwierdzić, że faktycznie masz rację. Odpowiedz Link Zgłoś
lesnik5 Przeczytalem ten wątek i o ja pier.... jakie 25.07.09, 19:21 Przeczytalem ten wątek i o ja pier.... jakie niektore z was sa puste. Odpowiedz Link Zgłoś
jandk Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 19:23 Na "moim osiedlu" ludzie maja samochody z cyklu: "zastaw sie a postaw sie". Oczywiscie nie wszyscy. Mnie to osobiscie w oczy nie kluje, ale wiem, ze panie "laweczkowe" potrafia licytowac kto ma wiecej. Ja tam jak na razie dobijam seicento. Mozliwosci finansowe mam na lepsze auto, ale jakos mi nie spieszno do zmiany. Ja to bym w ogole zaprzyjaznila sie z fordem mustangiem Takim starym, z dusza. A to juz pewnie bolaloby wscibskich. Dlatego pozwole sobie na takie cos jak juz zarobie na dom z garazem, coby mi nikt nozem nie pojechal po bocznych drzwiach ;P Odpowiedz Link Zgłoś
przemeqq Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 20:56 ja odnoszę wrażenie, że w Polsce pokutuje opinia, że jak ktoś nie ma samochodu (z różnych względów) to jest w/g np. sąsiadów nieudacznikiem widzę to po moim bloku i ten wzrok jak sąsiad podjeżdża pod blok nowym samochodem (niekoniecznie wcale najnowszym) ja nawet dochodzę do wniosku, że samochód w dużym mieście (a w takim mieszkam) jest mi po prostu niepotrzebny - mam bardzo dobre połączenia komunikacji miejskiej, albo jeżdżę rowerem. Nie wiem, może sam sobie to ubzdurałem, ale już tak mam (i tu kłaniają się pytania sąsiadów czemu nie używam samochodu). I wiem, że większość odbierze mnie jako dziwaka i nieudacznika. No chyba, że kiedyś coś mi się znów odwidzi. Na moim osiedlu też zdarzają się tacy, którym nie powodzi się zbyt dobrze, ale samochód mają, więc w pewnym sensie jest to nadal wyznacznik statusu materialnego Odpowiedz Link Zgłoś
xolaptop Nieudacznik to osoba mająca długi. 26.07.09, 08:51 Nieudacznikami nie są ludzie bez samochodu, za to na pewno są nimi ludzie mający długi, bo wydawać nie swoje pieniądze każdy umie. Odpowiedz Link Zgłoś
panirogalik Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 23:17 Tak, to jest prawda. Wszystkie pustaki z osiedla na którym się wychowałam tak oceniają ludzi. Z tego co widziałam i słyszałam wnioskuję, ze czują potrzebę pokazania się, szpanowania właśnie za pomocą samochodu. W domu rozwalająca się meblościanka z PRL, trzy pokolenia na 40 metrach, ale super autko pod blokiem musi być. Odpowiedz Link Zgłoś
zaziza Mój znajomy obraca milionam 26.07.09, 08:15 przy tym, na co go by bylo stac, twoje wymarzone x5 jest jak autko dla sprzataczki. On sam jezdzi tylko audi a6. Tak wiec samochod w jego przypadku o niczym nie swiadczy. Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: Mój znajomy obraca milionam 26.07.09, 09:01 trudno mi wprost uwierzyć, jak wiele osób na forach netowych ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem zazizu, czytałeś wogóle mojego pierwszego posta? czy przeczytałeś tylko tytuł i autora, a resztę dopisałeś sobie sam? i pare osób po raz kolejny dostarczyło mi radości, pisząc ze kojarzą moje wątki i że tak ich denerwuje... zawsze wiedziałam, że można o mnie wiele powiedzieć, ale napewno nie to, że jestem nuuudna Odpowiedz Link Zgłoś
rokokospoko właśnie dlatego 26.07.09, 09:08 lubię Twoje wątki shellerka- ludzie znają Twoje życie lepiej niż Ty, a wrogowie zawsze w pobliżu Odpowiedz Link Zgłoś
zaziza Re: Mój znajomy obraca milionam 26.07.09, 09:19 Ty twierdzisz, ze ludzie oceniają po furach, ja twierdzę, ze to ocenianie jest bledne, co tu rozumiec? Zabolalo cie cos? Chyba tak.Dodam, ze ocenianie po furach to relikt komunizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
wiseba7 Re: Mój znajomy obraca milionam 26.07.09, 10:03 Nienawidzę snobów!!! Samochód ma pomagać poruszać się,powinien być wygodny,czysty i sprawny. Za to lubię popatrzeć na piękną kobietę za kierownicą ładnego auta. Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: Mój znajomy obraca milionam 26.07.09, 11:01 zazizu > Ty twierdzisz, ze ludzie oceniają po furach, ja twierdzę, ze to> ocenianie jest bledne, co tu rozumiec? to że jesteś za a nawet przeciw mnie zazizu, ja też twierdzę, że to ocenianie jest błędne, tylko nie rozumiem tonu w którym odnosisz się do mojej osoby, skoro nasze zdanie jest takie samo Odpowiedz Link Zgłoś
zaziza Re: Mój znajomy obraca milionam 26.07.09, 11:35 tylko nie rozumiem tonu w > którym odnosisz się do mojej osoby Co tu jest do rozumienia? Nie napisalam, ze gustujesz w samochodach dla sprzataczek, tylko to, ze ten gosc jest tak bogaty, ze moglby kupic sobie, gdyby chcial, taki samochód, ze ten twoj wymarzony wygladalby przy nim jak samochód dla sprzataczki. Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: Mój znajomy obraca milionam 26.07.09, 12:39 shellerka napisała: > zazizu, ja też twierdzę, że to ocenianie jest błędne Tak? To czemu oceniasz w tym watku ludzi, ktorzy przyjezdzaja do PL samochodem z UK? Ty nawet obrabiasz tylki swoim znajomym. Przestan sie zgrywac na kogos kim nie jestes. Kto rodzi sie prostakiem, prostakiem przemija, chocby sloma z butow ze zlota byla. Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: Mój znajomy obraca milionam 26.07.09, 17:54 aniorek... wez nastepnym razem przylec, a nie przyjezdzaj starym gratem to nie bedziesz wylewac tu potem swoich żali, ze sie z ciebie smieje Odpowiedz Link Zgłoś
potworski I co z tego wynika? 26.07.09, 11:27 > Niestety zauważyłam, że świadomość ludzi jest dość niska i często to działa w > dwie strony - ludzie biorą kredyty na zakup drogiej fury, nie dojedzą, nie > dopiją, mieszkają w blokowisku (żarcik taki) ale co zrobić, jeśli wiadomo, > że "bez gwiazdy nie ma jazdy" No i co z tego? Co to kogo obchodzi, że biorą kredyty i żrą jagody uzbierane w lesie po to, żeby kupić sobie dobry samochód? Kto w ogóle powiedział, że włąsciwa kolejność zaspokajania dórb powinna wyglądać tak=mieszkanie, pralka, meble, łóżko z Ikea, LCD Samsunga 32 cale i na końcu samochód? W ogóle rozpier#ala mnie atmosfera, która się wywiązała na wątku=jak ktoś ma wypasioną furę to jest lanserem=burakiem=na odstrzał. Wystarczy, że ktos rzuci nazwą drogiego BMW, Audi itd - to od razu wielkie kur#a poruszenie. W związku z tym można przytoczyć co najmniej 10 postów na tym wątku, gdzie użytkownicy z dumą podkreślają jak starym i jak zdezelowanym samochodem jeżdżą=wiadomo - polski obyczaj - pokazać, że idzie mi średnio po to, żeby mnie inni polubili i zaakceptowali. Apoteoza miernoty, która panuje w Polsce prowadzi właśnie do takich sytuacji. A wystarczy w przerwie między oglądaniem głupkowatych seriali i robieniem maseczek przez chwilę pomyśleć, że jak ktoś kupuje auto "ponad stan" to może dlatego, że od dziecka o tym marzył i właśnie spełnia swoje życzenie? Są ludzie, którzy mieszkają w ciasnych mieszkaniach i zamiast kupić sobie większe - wydają fortuny np na drogi sprzęt fotograficzny=bo taka jest ich pasja. I co? Nikt nie zakłada o nich watków bo sprzętu nie widać na codzień. Samochód tak - więc łatwiej dopier#olić i przykleić łatkę. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoja Re: I co z tego wynika? 27.07.09, 00:16 potworski, zgadzam się z Tobą w 100%. Odpowiedz Link Zgłoś
mick_dundee Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 26.07.09, 12:22 Niezależnie od rejonu świata i konkretnego kraju zdecydowana większość ludzi szuka różnych sposobów pokazania swojego poziomu zamożności. Jedni zrobią to domem, inni ubraniami, a jeszcze inni środkiem lokomocji. Im biedniejsze społeczeństwo tym bardziej przywiązuje wagę do widocznych elementów. Teraz jest to przeważnie samochód. W Rosji, w Niemczech gdy prowadzisz firmę samochód pokazuje jak Ci idzie - jeśli samochód wyraźnie zbyt tani, to źle świadczy o kondycji biznesu. Wieki temu status był prezentowany przez herb, ilość służby, konie, szaty czy inne rzeczy ze stanu posiadania. Czasy się zmieniają, ale mentalność ludzka niewiele. Chcemy być lepsi niż inni, na początku lepsi niż sąsiedzi. Im ktoś zamożniejszy tym bardziej skomplikowana jest prezentacja bogactwa Dobiera się takie rzeczy, o których przeciętni ludzie często nie mają dokładnej wiedzy. Czyli nie chodzi o jacht, tylko o konkretne modele. Nie chodzi o domy jako takie, tylko w określonych miejscach. Nie chodzi o biżuterię, torebki tylko o wybranych producentów, modele, znaczki itd. Gdyby ktoś bogaty chciał zrobić na mnie wrażenie np. okularami przeciwsłonecznymi za 10 tys. zł czy torebką za 50 tys. zł to mu się to nie uda, bo ja się na tym po prostu kompletnie nie znam Dla mnie będą to kolejne-po-prostu okulary i tyle Z samochodaim podobnie - jeśli ktoś się orientuje, to na nim wrażenie można zrobić. Inaczej... no nie wiem - może trzeba zostawić przyklejoną do samochodu metkę, albo zamówić u lakiernika napis na drzwiach "DROGI BYŁ" )) Odpowiedz Link Zgłoś
marcinrogala Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 04.08.09, 09:35 Tak naprawdę to praktycznie wszystkie rzeczy są wyznacznikiem statusu materialnego. Wielkość mieszkania/domu,zegarek, ogromny telewizor, markowe ciuchy, model telefonu i cała masa innych. Napisałem praktycznie wszystkie bo jeszcze nikt nie chwalił się wypasioną sokowirówką czy inkrustowanym złotem tłuczkiem do mięsa. Odpowiedz Link Zgłoś
ida771 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 04.08.09, 15:16 auto dla mnie nie jest wyznacznikiem statusu materialnego, bo z czasem jako takie traci na wartości. Istotne jest aby jeździło, było sprawne, wygodne w użytkowaniu, bysmy chcieli wyjeżdżac nim z rodziną, by rodzina jeździła nim bezpiecznie. Im mniejsze dzieci tym auto wieksze- wiadomo, pełno gratów do wożenia. Dla starszych małżeństw których dzieci już wyszły z domu- mniejsze auta. Dla emerytów -tycie, żeby im się łatwo było poruszać po mieście. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 14.08.13, 13:49 A ja w ogole nie posiadam samochodu i zyje Odpowiedz Link Zgłoś
ida771 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.08.13, 18:03 czteroletni wątek? Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.08.13, 18:15 Na pokaaaz, a później rodzina jeździntramwajem, bo auto paliwo drogie... Auto ma być bezpieczne, sprawne, ladne i tyle zalet wystarczy Aaaaa, i jakość sprzętu audio ma zadowolic ucho audiofila Odpowiedz Link Zgłoś
noemi123 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.08.13, 20:06 Tiiaaa, Wszyscy wam zazdroszczą aut, kasy, A odgrzebcie wątek o tym ile zarabiacie, jak tam się wczytać to wychodzi na to, ż Pana Rostowskiego rzeźbicie nieźle na kasie. To jedno. Mam znajomych, którzy wiszą mi kasę i już nie oddadzą, ba, nawet się obrazili i zadek obrobili. Kupili sobie pierwsze nowe auto w ich życiu Hundai ix35 czy coś tak. Właściwie wzięliw leasing. Ja tylko po to aby ich wkur....ić kupiłam mazdę cx7 amerykańską wersję. Prawie się osr...ali. Dodatkowo pod obok mojej mazdy cx7 stoi również moja mazda 5, prawie nówka również, to ich dobiło. W zadzie mam co kto myśli ale po ostatnich moich wojarzach znajoma w sklepie pyta: to co wywakacjowałaś się już ? Słońce Santorini nie zaszkodziło? I tu też poczułam ludzką zawiść. A co, niech gnoje nie myślą, że mnie nie stać bo kasy nie oddają. Odpowiedz Link Zgłoś