Dodaj do ulubionych

jestem zrozpaczona:((

06.08.09, 10:47
Własnie wrociłam ze spaceru z moim 2 letnim synem, własciwie to byl
jakis koszmar. W pewnym momencie dziecko usiadło i chciało zdjac
buta, myslałam ze wpadl kamyk-sprawdzilam, nie było. Przy zakladaniu
buta zaczeły sie wrzaski, tarzanie po ziemi, szarpanie mnie, chciał
zdjąc drugiego i mu sie udało!!potem chcial zdejmowac spodnie, nie
pozwolilam, zaczal sie szarpac, wrzeszczec trwało to ok 10 min,
wzielam na rece nie pomoglo zaczal mnie grysc, prezyc sie, wyrywac
wlosy (wyrwal mi 3 garsci wlosow). Wracajac do domu probowałam mu
przytrzymac rece, aby mie nie szarpał, ale i tak sie nie udało. Rany
nie radze sobie ze swoim dzieckiem, ale w niego wstepuje jakis
potwor, spacer z nim to dla mnie stres. prawde mowiac nie widzial
nigdy wczesniej takiego zachowania dziecka. Jestem załamana co robic?
Przyszło mi do glowy, ze moze on jest chory, ale poza tym jest
bardzo pogodnym, bystrym dzieckiem.
Po powrocie do domu troche jeszcze popłakał, a potem zaczal sie
przsytulac i mnie calowac
Obserwuj wątek
    • takatoszymura Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 11:00
      Ja bym nie panikowała. Każdy dwulatek zamienia się czasem w małego trolla, moja
      córeczka też czasem potrafi wpaść w złość- jak coś nie idzie po jej myśli.
      Zachowuje się wtedy jakby straciła kontakt ze światem a potem przeprasza i jest
      kochanym aniołkiem. Ostatnio zastanawiałam się czy nie ma ADHD,albo czegoś w tym
      rodzaju (choć wiem że na stwierdzenie tego jeszcze za wcześnie). Poczytaj sobie
      o zachowaniach 2-latków to się uspokoisz... Proponuję herbatkę z meliski dla
      siebie i malucha, ja od tego ostatnio zaczynam dzień smile
      • aurita Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 11:08
        ach dwulatki smile sama slodycz smile
        Nie martw sie to mniej wiecej przejdzie. Unikaj konfliktowych sytuacji.
        Zdejmujesz buciki? to ok ale posiedzimy i poczekamy az zalozysz.
        Zdejmujesz spodenki? ok, zdejmuj ale wracamy do domu. Probuj ZAGADAC a nie
        zakazywac: ooooo jaki motylek fruwa, chodz biegniemy za motylkiem i w nogi
        (natychmiast zanim sie zastanowi). Albo bez bucikow nie mozna skakac jak kot w
        butach (nie musi byc logiczne)
        Podejrzalam to u mojej niani: jedna reka zabawiala mala a druga wciskala ja w
        spodnie: w 5 minut byly ubrane. A ja walczylam z dzieckiem ok godziny...

        narazie to proba sil winkmusisz byc konsekwentna.
        • samanta31 Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 11:11
          zagaduje, prosze, tłumacze a on nic jak grochem o sciane: wrzeszczy,
          mam wrazenie ze wcale mnie nie slucha
          • dorota.alex Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 11:21
            Dla dwulatka takie zachowanie to norma smile Przejdzie mu. Potem bedzie
            sie okresowo pojawiac, ale w coraz lagodniejszej formie.
          • takatoszymura Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 11:22
            Im więcej się prosi Małą o coś- tym większe jest większe prawdopodobieństwo, że
            tego nie zrobi! Czasami mam wrażenie,że moje dziecko w ogóle nie słyszy tego co
            do Niej mówię. Albo rozumie na opak!
            • samanta31 Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 11:25
              czy trzylatek to juz znacznie spokojniejsze dziecko?
              • tolka11 Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 11:45
                Najpierw jest bunt dwulatka, potem czterolatka, potem sześciolatka,
                nastolatka (to jest dopiero hardcor) i tak aż do własnej smierci.
                Powodzeniawink
              • takatoszymura Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 20:50
                Trzylatek jest lepszy- albo to my mamy rok na przystosowanie się do tych
                wybryków! smile
        • bacha1979 Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 12:28
          ach dwulatki smile sama slodycz smile

          Ano, znam to...:
          Powiedzcie, że to minie?? Bo czasem mi wstyd przed sąsiadamiuncertain


          Probuj ZAGADAC a nie
          zakazywac: ooooo jaki motylek fruwa, chodz biegniemy za motylkiem i w nogi
          (natychmiast zanim sie zastanowi)

          Hłe hłe odpadłam przy tym tekście, ale u mojej córki właśnie TAK trzeba
          robićtongue_outtongue_outtongue_out. Szybko, zanim się zastanowi.

          Albo bez bucikow nie mozna skakac jak kot w
          > butach (nie musi byc logiczne)

          aurita oplułam monitorsmilesmile


          PS. Czy wszystkie dwulatki tak nienawidzą ubierania i rozbierania???
          • gku25 Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 19:57
            Coś w tym jest, choć mojej 2,5 letniej córce jeszcze się taka akcja nie
            zdarzyła. Ale już jej dwuletniego kuzyna ubierają dwie osoby-jedna trzyma, druga
            nakłada garderobę. A wrzask taki, że wstyd przed sąsiadami.
    • hellious Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 12:52
      Tia, moj dwulatek tez taki milutki wink
    • broceliande Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 12:58
      Tłumaczenie nie ma sensu. Już raczej powtarzanie w kółko jednego
      słowa. Na przykład "Idziemy!"
      Polecam przemoc. Wziąż pod pachę i nie zwracać uwagi na ryki.
    • mustardseed Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 13:17
      To częste, normalne zachowanie dwulatków.
      Do tego trzeba się niestety przyzwyczaić, uzbroic w duuuuzi
      cierpliwosci i nie przejmowanie się sąsiadami/przechodniami etc.
      To minie.
      Nie daj się 'pobic' - trzymaj mu rączki aż wsciekłość minie.

      Niestety tłumaczenie nie pomaga, trzeba przeczekać napady buntu.
      • ala_bama1 Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 13:37
        Mój ma 1,5 a juz pokazuje różki. Właśnie wróciliśmy ze spaceru gdzie wyrwał się
        (byliśmy w parku) i o mało nie wbiegł pod koła roweru. Miałybyście słyszeć ten
        pisk gdy go pacyfikowałam. Młody to taki typ uciekiniera. Chwilę pójdzie za
        rączkę, potem w nogi. Mam wrażenie że wszystkie inne dzieci spokojnie chodzą, a
        ten mój tylko biega i ucieka Mam nadzieje że mu kiedyś przejdzie... tylko kiedy?
    • samanta31 Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 19:37
      ale moj nie płacze, on dostaje napadu chisterii wrzeszczy tak
      głosno, cały az sie trzęsie ze złosci. On nawet nie słyszy co ja
      mowie w danym momecie, jedyne co robie to biore pod pache i niose, a
      i tak jest wielka walka
      • atra1 Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 19:43
        nie rozpaczaj, norma

        mały jest w amoku i cie nie usłyszy, choćbyś lizaki obiecywala. Jeśli się może drzeć do woli - niech się drze, za jakiś czas jakzagadasz to zaskoczy, albo sam się zmeczy. Jak lepiej, żeby się nie darł, bo sie spieszysz, jesteście w knajpie czy coś - pod pachę i na stronę lub do domu.

        I spokojnie, u nas rekord blisko godzinny ryk ciurkiem jakby go zarzynali. O pierdołę oczywiście. No i zdar5
        • schiraz Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 19:59
          Opowiem ci dla rozluźnienia jak mój Młody miał dwa lata mniej więcej i nagle ni
          z tego ni z owego zaczęła się histeria, stał i ryczał, wył jak pies (nie
          pamiętam, chyba mu zabroniłam wziąć coś z półki) Trwało to dwie godziny, w
          międzyczasie zwymiotował kilkakrotnie od płaczu, nie dał do siebie podejść,
          każda próba choćby zbliżenia się traktowana była jakbym chciała go zabić,
          wrzask, bicie, koszmar. Poważnie rozważałam wezwanie pogotowia, byłam pewna że
          to jakiś atak, może padaczki (niedoświadczona matka). Po dwóch godzinach
          nieprzerwanego wycia (takiego zwierzęcego rozdzierającego krzyku) usiadł jak
          stał i usnął. Zebrałam go z podłogi, na śpiąco obmyłam z glutów i wymiotów i
          zapakowałam do łóżka. Przysięgam, że przybyło mi tamtego wieczoru najmarniej z
          10 siwych włosów, byłam w totalnym szoku. Gdy następnego dnia pognałam do
          lekarza poinformować go, że moje dziecko jest ciężko chore i obrazowo
          przekazałam zachowanie dnia poprzedniego lekarz stwierdził krótko - bunt
          dwulatka, nic mu nie będzie. Młody w sumie urządził mi takie przedstawienie
          dwukrotnie, pomijam drobne ataki złości, potem wyrósł.
          • pelzaczkowa Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 20:51
            Schiraz- urzekl mnie ten opis: "po dwoch godzinach usiadl i zasnal"
            i "obmylam z glutow i wymiotow" - i straszno i smieszno jak mawiaja
            Rosjanie. Swietny opis zycia z mlodym czlowiekiem, ktoremu
            ksztaltuje sie osobowosc smile

            Moja corenka takich faz nie miala, ale obok spi dwumiesieczniak i
            wlos mi sie jezy, co moze mnie czekac- juz niedlugo moge zaczac
            siwiec!

            Pozdrowionka!
            • schiraz Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 22:37
              Pelzaczkowa, obok mnie śpi czteromiesięczne dziewczę - Malina, i staram się
              sobie wytłumaczyć, że po pierwsze to jest kobieta i jej nie przystoi (ha! ha!) a
              po drugie jestem zaprawiona w bojach i się nie dam. I mimo to zimny dreszcz mi
              po plecach lata jak sobie pomyślę o tym magicznym okresie kształtowania się
              osobowości czyli - dwa lata. Jedyna radość jaka mnie czeka to, gdyby doszło do
              najgorszego, pokazać Młodemu (teraz ma lat 6) jak też dawał popalić Mamuni w
              słusznym wieku po niemowlęcym.
          • myelegans Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 21:05
            Ja w takich sytuacjach wybieralam walki, niektore oddawalam
            walkowerem, w takiej sytuacji dalabym mu sciagnac te buty i chodzic
            boso, pewnie by go poklulo i sam poprosilby o buty, albo i nie, a
            tak sytuacja eskalowala. Kilka razy w zimie moj syn sciagnal czapke
            i rekawiczki na -10C tak na 10 minut, pozniej sam o nie poprosil.
            Kiedys uparl sie wyjsc na snieg w skarpetach, pozwolilam, wytrwal
            minute.

            U nas popisowa akcja byla, jak nasz 2-latek na wakacjach zostal
            zabrany na wycieczke na 2 czolna po jeziorze z dziadkami.
            Wplynelismy po jakims czasie w lilie wodne i ten chcial wysiasc z
            czolna, zeby kwiatkow nazbierac na srodku jeziora, dotkniecie sie
            nie liczylo. Zaczela sie jazda. Ewakuowalismy sie szybko do stanicy,
            tam zdolalam go sprowadzic z pomostu na trawe i tam atak sie
            nasilil, wrzeszczal na jakis strasznych decybelach, rwal trawe w
            zlosci, pakowal ja do buzi, wymiotowal nia, dalej sie darl i tak ze
            20 minut. Tesciowie czekali w samochodzie, a my z mezem kolo malego
            czekalismy az minie, tylko pilnowalismy zeby sobie krzywdy nie
            zrobil. Ja omijalam wzrok ludzi, ale nikt zadnej glupiej uwagi nie
            uczynil. A jak mu minelo, to jedna pani z usmiechem
            powiedziala "dwulatek? to bardzo delikatny wiek, wszyscy przez to
            przeszlismy, nic sie nie martw"

            Druga akcja byla w samolocie, wybudzil sie z drzemki i sie zaczelo,
            nawet stewardessa przyszla zapytac, czy czegos nie potrzeba,
            poprosilam o spadochron. samolot pelen Niemcow i tez panie sie
            usmiechaly zapewniajac, ze tez przez to przeszly. Po wyladowaniu
            ktos przechodzacy obok naszych siedzen powiedzial, "Here is the
            pumpkin" mialo byc pieszczotliwie.
    • deela Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 21:12
      pod pache i do domu
      wielkie mi rzeczy
      • pelzaczkowa Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 21:26
        pod pache i do domu- taaaa, a w samolocie?
        • deodyma Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 23:17

          > pod pache i do domu- taaaa, a w samolocie?

          wyrzucic przez okno?big_grin
    • pati9.78 Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 21:48
      Skąd ja to znam...Mam 6letniego synka i dwulatkę.Z jednym
      przerabiałam to w łagodniejszej formie parę lat temu, a obecnie z
      córeczką ta czasem mam taką jazdę, że ho, ho... Szczególnie jak
      kilkanaście razy dziennie rozbiera sie do naga i za nic nie pozwoli
      sie ubrać...
    • intuicja77 witamy w krainie dwulatków 06.08.09, 21:51
      mój syn też robił takie akcje .
      przejdzie smile
      • czar_bajry Re: witamy w krainie dwulatków 06.08.09, 22:03
        klasyczny przypadek "buntu dwulatka" większość rodziców przez to przechodzismile u
        chłopców jest chyba bardziej widocznesmile
        Też tak miałam, teraz jestem na etapie pięciolatkatongue_out
        Trzymaj sięsmile
    • kosmitka06 Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 23:06
      Moja mała ma co prawda już 3 latka ale jeszcze jej nie mineło sad
      Z dnia na dzień mam nadzieję, że "dzisiaj" będzie lepiej ale jest co
      raz gorzej sad
      Sama sie zastanawiałam nad wizytą u lekarza...
      Nasze spacery kończą sie podobnie, czasami uda sie ją czymś
      przekupic ale doskonale wiemy że to nie jest sposób.
      Dzisiaj dostała karę- zakaz wyjścia z pokoju, bo przy obiedzie
      zaczeła rzucac pierogami bo były za gorące(!!!) Ryczała tak jak by
      ją ktoś niawiadomo jak katował! Czasami wstydzę się sąsiadów bo
      patrząc na to z boku wygląda to tragicznie.
      Żadne tłumaczenia, zabawiania, przytulania nic nie pomagają!
      Nie wiem co mam robic, jestem zwyczajnie znerwicowana, nie potrafię
      się wyluzowac a gdy się gdzieś wybieramy to za nim jeszcze wyjdziemy
      ja mam już dosc bo wiem co bedzie grane.
      Ręce opadają sad
    • deodyma Re: jestem zrozpaczona:(( 06.08.09, 23:14
      moj tez czasem tak ma, ale jestesmy konsekwentni i po jakims czasie
      przestaje wyc, bo wie, ze nic tym nie wskora.
      dzis np pojechalismy z mezem do odleglego o 40 km miasta od naszego
      i postanowilismy usiasc sobie, zjesc po lodzie, napic sie kawy.
      tymczasem nasze dziecie strzelilo focha, zaczelo rzucac sie na
      ziemie, wrzeszczec, wiec ja go od razu zapakowalam do wozka, spielam
      szelkami, zeby mi nie wylazl i czekalam tak na meza, ktory poszedl
      po lody a dziecko tymczasem sie nam darlo, jak opetane.
      po jakims czasie dziecie zrozumialo, ze nic tym nie osiagnie i ryki
      ustalybig_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka