samanta31
06.08.09, 10:47
Własnie wrociłam ze spaceru z moim 2 letnim synem, własciwie to byl
jakis koszmar. W pewnym momencie dziecko usiadło i chciało zdjac
buta, myslałam ze wpadl kamyk-sprawdzilam, nie było. Przy zakladaniu
buta zaczeły sie wrzaski, tarzanie po ziemi, szarpanie mnie, chciał
zdjąc drugiego i mu sie udało!!potem chcial zdejmowac spodnie, nie
pozwolilam, zaczal sie szarpac, wrzeszczec trwało to ok 10 min,
wzielam na rece nie pomoglo zaczal mnie grysc, prezyc sie, wyrywac
wlosy (wyrwal mi 3 garsci wlosow). Wracajac do domu probowałam mu
przytrzymac rece, aby mie nie szarpał, ale i tak sie nie udało. Rany
nie radze sobie ze swoim dzieckiem, ale w niego wstepuje jakis
potwor, spacer z nim to dla mnie stres. prawde mowiac nie widzial
nigdy wczesniej takiego zachowania dziecka. Jestem załamana co robic?
Przyszło mi do glowy, ze moze on jest chory, ale poza tym jest
bardzo pogodnym, bystrym dzieckiem.
Po powrocie do domu troche jeszcze popłakał, a potem zaczal sie
przsytulac i mnie calowac