No właśnie, mam chyba problem. Mój mąż leży od 2 tygodni połamany w
szpitalu. Oczywiście chodzę do niego, pomagam się myć itp, przynoszę
co trzeba ale ... w domu mi go nie brakuje. A to chodzenie do
szpitala wkurza mnie coraz bardziej. Między nami układa się różnie,
zastanawiałam się czasami czy jeszcze go kocham. Coś mi się wydaje,
że chyba jesteśmy razm z przyzwyczajenia (a raczej ja bo mąż ciągle
mi powtarza, że mnie kocha) i bedę to tak ciągnąć właściwie nie
wiadomo dlaczego.
Często się mówi, że takie problemy jak pobyt w szpitalu itp zbliżają
ludzi, ja tego nie czuję

. Chyba powinniśmy wybrać się do
specjalisty, może da się coś na nowo obudzić ...