Dodaj do ulubionych

Wcale mi go nie brakuje.

07.08.09, 21:42
No właśnie, mam chyba problem. Mój mąż leży od 2 tygodni połamany w
szpitalu. Oczywiście chodzę do niego, pomagam się myć itp, przynoszę
co trzeba ale ... w domu mi go nie brakuje. A to chodzenie do
szpitala wkurza mnie coraz bardziej. Między nami układa się różnie,
zastanawiałam się czasami czy jeszcze go kocham. Coś mi się wydaje,
że chyba jesteśmy razm z przyzwyczajenia (a raczej ja bo mąż ciągle
mi powtarza, że mnie kocha) i bedę to tak ciągnąć właściwie nie
wiadomo dlaczego.
Często się mówi, że takie problemy jak pobyt w szpitalu itp zbliżają
ludzi, ja tego nie czuję sad. Chyba powinniśmy wybrać się do
specjalisty, może da się coś na nowo obudzić ...
Obserwuj wątek
    • e.logan Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 21:56
      To sporo mowi o waszych relacjach i twoich uczuciach do niego.
      Jkakis czas temu (ok 2lat temu) moj maz mil wypadek .Tez
      unieruchomiony w gipsie do tego stopnia ze wycieralam mu
      pupe.Przynosila baseny poilam itd. Ale nie oddalabym go do zadnego
      szpitala, I jak lezalw szpitalu to nie moglam sie doczekac kiedy
      wroci.Co drugi dzien pokonywalam 400km w jedna strone by go umyc by
      z nim pobyc..

      Musisz byc szczera sama z soba..Bo ta sytuacja obnazyla chyba cos o
      czym nie chcesz myslec.
      • kawad Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 22:04
        Wiem, właśnie ta sytuacja uświadomiła mi chyba, że ja do niego już
        nie czuję tego co kiedyś. A do szpitala go nie oddawałam tylko
        trafił tam po wypadku (pechowy upadek z roweru) i jeszcze go nie
        puszczają. Od jutra mają go pionizować i jak postawią na nogi to
        wróci do domu.
        • cinus1974 Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 22:13
          ale tak serio cieszysz sie ,ze wroci czy nie?moze poprostu mecza cie
          te wizyty w szpitalu i to tymczaswa jakas niechec do meza zmeczenie
          itp.
          • e.logan Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 22:21
            raczej uswiadomila sobie ze jest to jest a jak go nie bedzie to
            rownie dobrze bedzie.smile
            • kawad Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 22:26
              No wŁaśnie e.logan, to chyba to. Ja zawsze byłam samodzielna, lubię
              decydować o wszystkim, nie potrzebuję wsparcia (chociaż może tylko
              tak mi się wydaje...) Nie chcę podejmować decyzji, która skrzywdzi
              męża no i nasze dzieci.
              • e.logan Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 22:44
                Wolisz byc skrzywdzona?Urodzisz sie drugi raz?... masz monopol na
                długowiecznosc?Napewno nie wiec zrob cos z zyciem by kiedys nie
                stwierdzic z gorycza ze je zmarnowalas.Bo z taaaaakich kobiet czesto
                powsaj wiedzmy tsciowe z tanparetem ,,dla ciebie se poswiecilam,,

                smile)
                • kawad Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 22:47
                  O rany, a ja mam dwóch synów, ale będę teściową wink
                  • e.logan Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 23:07

                    wiem tez
    • mik5 Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 22:17
      Może po prostu jesteś zmęczona.
      • cinus1974 Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 22:25
        ja to bym wolal wiedziec,ze zona juz mnie nie kocha po co ciagnac
        zwiazek bez uczucia takie dziwne to troche tymbardziej,ze facet mowi
        kocham po co go oszukiwac ale jednak chyba musisz jeszcze sie
        zastanowic czy naprawde go nie kochasz.
        • kawad Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 22:29
          Wiesz, kiedyś o tym rozmawialiśmy. Powiedziałam mu wówczas, e nie
          wiem czy go kocham. Mąż kocha mnie i życia sobie beze mnie nie
          wyobraża. Kurczę, żeby był pijakiem, brutalem, wtedy łatwo byłoby
          odejść ale on jest dobrym człowiekiem. Ma swoje wady, pewnie, ale
          nigdy mnie ani dzieci nie skrzywdził.
          • cinus1974 Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 22:36
            po takiej rozmowie juz powinna mu sie zapalic czerwona lampka w
            glowie,chyba wiesz o tym ,ze czasami uczucia wygasaja tak poprostu
            bez powodu cos sie konczy wypala i tyle,ale trzeba o tym mowic tej
            drugiej osobienie nie oszukiwac nie ukrywac bo wtedy zaczynaja sie
            kwasy ty nieszczesliwa i on tez bo faceci a napewno wiekszosc czuja
            ze cos jest nie tak i czasami trzeba podjac decyzje czy chcemy
            odbudowac to co bylo czy kazdy idzie w swoja stone,jestem na nie
            byciu z kims np.bo dzieci wtedy i one sa nieszczesliwe.
            • kawad Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 22:45
              Nie chciałabym "iść w swoją stronę", chciałabym odbudować to co się
              da i dlatego zastanawiam się nad wizytą u specjalisty. Ale to mąż
              musiałby chyba pójść ze mną. Może z mojej strony uczucia wygasają
              jako reakcja na kłopoty. Łatwiej jest żyć, jeśli nie trzeba martwić
              się problemami drugiej osoby (a w ciągu 9 lat małżeństwa trochę tego
              było). Znika osoba "problematyczna" znikają zmartwienia. Tyle że tak
              to się nie da na dłuższą metę. Nie da suię być całe życie niezależną.

              • cinus1974 Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 22:52
                dla mnie prawdziwa milosc przetrwa wszystko,wszystkie problemy,jesli
                tak nie jest fundamenty jej byly slabe,ale to moje
                zdanie ,powinniscie isc do specjalisty razem i ratowac zwiazek jesli
                tego naprawde chcesz.
                • kawad Re: Wcale mi go nie brakuje. 07.08.09, 23:00
                  Jak tylko mąż wróci ze szpitala i zacznie chodzić (co może długo
                  potrwać) to pójdziemy. Chyba że wcześniej podczas leczenia w domu
                  coś się obudzi samo. Szpitala nie lubię, żadnej prywatności. Ja
                  jestem z tych osób, które nie lubią uzewnętrzniać uczuć, a przy
                  obcych to już wogóle. Mąż nie ma problemu żeby powiedzieć mi przy
                  ludziach "kocham cię". Ja nigdy tego nie zrobiłam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka