amelia791 19.08.09, 18:58 Napisz coś, bo przyzwyczaiłam się że jestes na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 25.08.09, 01:40 Nie całkiem. Byłem 3 tygodnie w szpitalu na cyklu badań - i specjaliści nadal nie wiedzą, dlaczego mam "złą krew"; jedna z lekarek powiedziała, że wiedziałaby, dlaczego moja wątroba wygląda na USG tak jak wygląda - gdyby wiedziała, że od lat piję (a nie piję!). Nadto - znaleziono mi cukrzycę w formie lekkiej (tzw. "typ 2"). Odpowiedz Link Zgłoś
akatr Re: Luccio jak zdrówko ? 30.08.09, 23:58 Cukrzyca 2jest do wyeliminowania. Tak sądzę po moich , własnie trwających doświadczeniach z podwyższonym cukrem w ciąży. Najlepiej kupić glukometr i mierzyć poziom cukru. Zyskujemy świadomość,jak wiele błędów popełniamy w żywieniu. Ja opanowałam na razie sytuacje,ale : pieczywo razowe, makaron jeśli już, to tylko razowy. Durum , i gotowany al dente. Nigdy nie gotować na miękko, bo bardzo podnosi cukier. Marchew i buraki tylko surowe. Ogolnie wg. indeksu glikemicznego, którego tabele można znaleźć w intenecie. Mi np. slodycze nie podnoszą aż tak cukru, jak zwykły makaron, nie razowy. Raz w tygodniu pozwalam sobie na kawałek ciasta. A ponad wszystko ważny jest ruch. Po takim samym posiłu raz siadłam na 2 h przy kmoputerze, a drugim razem zastosowałam umiarkowane ćwiczenia i rożnica sięga ok 40 - 50mg. To diametralnie zmienia postać rzeczy. Zyczę zdrowia Luccio. Spróbuj jakoś zadbać o wątrobę. Pewnie można jej jakoś pomóc dietą, ziołami. Będzie dobrze. Trzymam kciuki i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 29.09.09, 14:06 Dostałem w końcu wynik biopsji szpiku, z którego nie rozumiem na razie nic prócz jednego zdania: nie ma nic złośliwego, przynajmniej w kościach - za wszelkie kłopoty z krwią odpowiedzialna jest wątroba. Więcej będę wiedział dopiero, jak mi lekarz zinterpretuje. "Odpoczywam" w dalszym ciągu. Pochodziłem sobie co nieco po okolicach Krakowa - i na razie wyczuwam, że jestem słabszy, niż byłem rok temu. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 01.10.09, 19:28 Przyszło przesilenie pogody z lata na jesień/zimę, ostatniej nocy było (w centrum Krakowa) na termometrze tylko +4° - i znów, jak co roku, chwyta mnie jakieś paskudne przeziębienie. (Dzieje się tak rok w rok już od 10 lat). Odpowiedz Link Zgłoś
akatr Re: Luccio jak zdrówko ? 02.10.09, 21:59 Moje gardło też w opłakanym stanie. Bierze mnie mocne przeziębienie. Wyjątkowo mi to nie na rękę. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 04.10.09, 23:09 Lekarka-hematolog zinterpretowała 2 X wynik - i rzuciła (w formie podejrzenia, nie pewności) nazwę choroby: toczeń. (We krwi znaleziono przeciwciała, których być nie powinno). Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 22.10.09, 16:40 Do choroby doszło jeszcze to, że chcą się mnie za wszelką cenę i wszelkim sposobem pozbyć z mojej obecnej pracy. Już mi w korespondencji mailowej "pojechali po czci" - m.in. twierdząc, że nic nie potrafię, nawet w tym, o czym twierdzę, że znam się najlepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 22.11.09, 02:27 No i lekarze wciąż nie wiedzą, co mi jest. Wskazują tylko miejsce: wątrobę. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 11.12.09, 01:59 Tocznia nie mam. Co do reszty, wiem tyle samo, co przedtem. Służba Zdrowia odłożyła dalsze badania do Nowego Roku, kiedy będą pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia791 Re: Luccio jak zdrówko ? 14.12.09, 03:36 Bardzo mi przykro z powodu Twojej pracy. Co do służby zdrowia to niestety wiem coś na ten temat, bliska mi osoba czeka już prawie rok na operację, kolejny termin to luty przyszłego roku, szpital może wtedy dostanie pieniądze i operację w końcu wykonają, tagedia z tą służbą zdrowia w Polsce, może jednak prywatyzacja nie jest złym pomysłem ? Ale to już osobny temat. Zdrowia życzę i głowa do góry. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 14.12.09, 13:18 Akurat w tym momencie trzyma mnie jakieś paskudne zaziębienie. Chwyciło mnie 7-8 grudnia, kiedy musiałem wychodzić na deszcz. Mam nadzieję, że do Świąt "puści". Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 12.01.10, 17:36 Przeziębienie minęło przed samymi Świętami - jeszcze kiedy ustawiałem i ubierałem drzewko, czułem się słaby. Dopiero w Pierwszy i Drugi Dzień Świąt poczułem się lepiej. Jutro idę znów do kontroli lekarskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 15.01.10, 08:06 Byłem wczoraj u lekarza - znów pobrano mi krew, i znów nic nie wiem, prócz tego, że powinni mnie zobaczyć i wypowiedzieć się w mojej sprawie także specjaliści od wątroby. A w sprawie krwi ciąg dalszy za miesiąc. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 16.01.10, 12:24 A do specjalistki od wątroby idę 20 stycznia. Prywatnie (inaczej byłoby to możliwe dopiero w maju). Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 21.01.10, 15:49 U wspomnianej specjalistki byłem - zleciła serię nowych badań szczegółowych, do których dziś rano oddałem krew - a poza tym tomografię komputerową jamy brzusznej, dzięki której można (podobno) "przejrzeć" wątrobę na wylot (czego USG niestety nie daje). Do tej tomografii podchodzę jutro. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 22.01.10, 15:34 Jestem po tomografii - wynik w poniedziałek 25 stycznia po południu do odebrania. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia791 Re: Luccio jak zdrówko ? 23.01.10, 05:15 Mam nadzieję ze to nic poważnego luccio ... Trzymam kciuki za pozytywne wyniki badań. Tu w Stanach służba zdrowia jest na bardzo wysokim poziomie ale i ceny usług medycznych są powalające ... Nawet jak jesteś ubezpieczony to i tak przeważnie tylko na 80%, resztę musisz płacić sam. Money, money, money .... Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 23.01.10, 10:31 Dzięki za znak życia! Dasz rady dopisać się do Twego własnego wątku o zmianach - i do mojego o drzewku, a właściwie drzewkach z dawnych lat? Twój post przyszedł do mnie z godziną (naszą - polski czas zimowy, czyli czas astronomiczny zachodniego końca Polski) 5.15 - z ciekawości: która była u Ciebie, gdy pisałaś? Pozdrawiam Łukasz. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia791 Re: Luccio jak zdrówko ? 25.01.10, 19:11 "U mnie" w Chicago zawsze 7 godzin wcześniej czyli wtedy była 22, a teraz u mnie południe. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 25.01.10, 21:06 Wynik TK brzucha odebrałem dwie godziny temu (właśnie wybiła dziewiąta wieczór - czyli 21.00). Niestety nie jestem w stanie rozgryźć terminologii użytej w opisie, dla mnie zbyt hermetycznej - więc nie wiem, czy jest tam coś wyraźnie złego, czy też nie. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 27.01.10, 17:16 Jestem właśnie tuż-tuż po komentarzu lekarskim do tomografii i jej opisu. Zdaniem lekarki-specjalistki mam marskość wątroby (skąd i dlaczego - nie potrafiła powiedzieć; a przecież nie piłem...) - i mam już jakby w kieszeni stałą niezdolność do pracy, no i rentę... Na razie tyle. Pozdrawiam Łukasz. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 28.01.10, 00:16 Jutro (a właściwie już dziś) idę do mojej Pani Doktor od tzw. "podstawowej opieki zdrowotnej" - żeby i Ona powiedziała swoje... Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 28.01.10, 18:53 Lekarka rodzinna potwierdziła diagnozę specjalistki. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 28.01.10, 21:14 No i stoję teraz na tym, że jak byłem od 15 czerwca do 13 grudnia na "normalnym" chorobowym, jak jestem od 14 grudnia do 13 marca na tzw. "świadczeniu rehabilitacyjnym" - tak z pomocą Pani Doktor będę się starał o to samo świadczenie na kolejne 3 miesiące. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 29.01.10, 16:07 2 lutego podchodzę do RTG przełyku pod kątem, czy nie ma żylaków w jego ściankach. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia791 Re: Luccio jak zdrówko ? 01.02.10, 06:34 Przykro mi w związku z diagnozą, dobrze że chociaż wiesz już co ci dolega i będziesz mógł podjąć właściwe leczenie. Ale pracy to chyba będzie Ci brakowało na rencie ? Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 01.02.10, 12:29 To jeszcze nie postanowione, abym szedł na rentę już teraz. Na razie staram się o kolejne 3 miesiące "świadczenia rehabilitacyjnego". A nawet gdybym znalazł się na rencie - to mam zajęcie i na taką ewentualność. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 03.02.10, 14:02 No więc wszystko w porządku - nie mam żylaków w przełyku. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 04.02.10, 21:00 Po konsultacji z moją Panią Doktor wyjaśniło się, że w przełyku o w okolicach nie dzieje się nic złego. Zatem winowajczynią wszystkiego złego pozostaje wątroba, częściowo do spółki ze śledzioną. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 11.02.10, 12:52 Jestem po wczorajszej konsultacji z "Panią Doktor od wątroby". Żylaków w przełyku nie mam. Wątroby nie da się już przywrócić do stanu pierwotnego - ale można starać się utrzymać jak najdłużej stan obecny, a on nie jest jeszcze zły: wątroba ma mianowicie trudności z przepuszczaniem krwi przez siebie, z drugiej strony jednak wciąż wytwarza te enzymy, które powinna wytwarzać. Trudności w przechodzeniu krwi przez wątrobę skutkują powiększeniem śledziony (która z punktu widzenia obiegu krwi w organiźmie znajduje się przed wątrobą), a z kolei powiększona śledziona wychwytuje płytki krwi, których jest i będzie za mało. Z tym wszystkim da się żyć - pod warunkiem, że będę żył ostrożnie, nie forsując się. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia791 Re: Luccio jak zdrówko ? 11.02.10, 15:54 Czy wiadomo przynajmniej jakie podłoże ma twoja choroba ? Skąd to się wzięło ? Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Luccio jak zdrówko ? 11.02.10, 19:42 Tego jeszcze nikt nie wie - a ja się nie przyznaję do jakiejkolwiek współwiny: wypiłem w życiu w sumie tyle, co nic... Mogą to być sprawy dziedziczne - ale nie wiem, po kim. Mama uskarżała się na co innego: krążenie (żylaki w nogach, połączone z zakrzepami - jako dotkliwy objaw zewnętrzny nie gojące się rany nad kostkami obu nóg); Tato umarł wcześnie i był w chwili śmierci już ponad 2 lata młodszy, niż ja teraz. Dziadkowie zmarli obaj podczas wojny. Babcia ojczysta 10 miesięcy przed moim urodzeniem. Znałem tylko Babcię macierzystą i wiem jedno: paliła jak smok (w tym także przez wszystkie ciąże - nauczyła się palić jeszcze w czasie I wojny światowej, mając 17 lat, umarła na raka płuc). Odpowiedz Link Zgłoś