sprzedajny1
12.10.09, 14:49
Jestem ojcem dorastającego syna. Muszę go najpierw opisać, naszkicować jego
postać. Lekko się garbi, jego czaszka jest nieforemna, prostacka, grubo
ciosana. Twarz z wyrazem przypominającym minę idioty. Pryszcze kwitnące na
czole i zdobiące policzki. Ludzie są na jego widok przekoniani, że nie jest
zbyt rozgarnięty. I ja muszę to przyznać, tak jak i przyznać się do tego, że
drażni mnie jego niezgrabność oraz do tego jak straszliwie nie umiem być ojcem
i choć staram się, za każdym razem doświadczam uczucia porażki, myślac, że mój
syn nie jest tym niezwykłym dzieckiem jakie chciałem wychować. Mam nadzieję,
że nigdy tego nie odczuje, że nie odgadł, jakie myśli chodzą mi po głowie. Z
jego matką rozstałem się dawno, syna spotykam raz, dwa w tygodniu. Staram się
z nim być, ale nie czuję się tak blisko jak powinienem. Nie wiem czy piszę
żeby uzyskać poradę, nie wiem, może to rodzaj wyznania, proszę to potraktować
w sposób dowolny. Rzecz w tym, że muszę powiedzieć to głośno, może też po
cichu czekam na głos kogoś, kto niechętnie przyznaje, że to rozumie...