Dodaj do ulubionych

Co z tym zrobic?

    • chubbba co za bzdury piszecie 23.01.10, 23:04
      większość z was (zwłaszcza facetów) sądzi, że kwestia wyglądu i wagi po ciąży to
      rzecz całkowicie zależna od kobiety i jej starań o to, aby być "zadbaną"!
      tymczasem to jak ciąża wpłynie na kobietę i jak będzie wyglądała po ciąży jest
      całkowicie nieprzewidywalne zanim ... nie zajdzie się w ciążę! w tym okresie
      organizm kobiety przechodzi tornado hormonalne, które może doprowadzić do
      TRWAŁEJ zwyżki wagi albo zmiany wyglądu niektórych elementów figury, np.
      nieodwracalnie puchną nogi, zmienia się konsystencja biustu, poszerza się talia
      i wiotczeje skóra na brzuchu i tylko chirurgia plastyczna może coś w takim
      przypadku pomóc a nie dieta czy wcieranie balsamów! oczywiście są kobiety, które
      ciąże przechodzą bezproblemowo, szybko chudną i odzyskują figurę po porodzie ale
      to bynajmniej nie jest NORMA! całkiem sporo kobiet po porodzie już NIGDY nie
      będzie wyglądało tak jak przedtem, nawet jeżeli schudną stosując morderczą
      dietę, to potem odzyskają kilogramy, bo ich gospodarka hormonalna została trwale
      zmieniona. nawet milionerka Oprah Winfrey nie potrafi schudnąć na trwałe mimo
      wielokrotnych prób i wspomagania najnowszymi wynalazkami, bo ma taki a nie inny
      metabolizm, ale jak większość społeczeństwa ulegacie modzie lansowanej przez
      media, że każdy może być szczupły jak przejdzie na dietę i odwiedzi siłownię, a
      to nonsens z medycznego punktu widzenia. tak więc oczekiwanie, że każda kobieta
      może po porodzie znowu być laską jest utopią, być może żona autora wątku należy
      do takich właśnie kobiet, które po ciąży niestety nieodwracalnie brzydną i nie
      jest to efekt zaniedbania (choć oczywiście to też się często zdarza) tylko
      przemiany metabolicznej i tyle. a wobec tego może się zdarzyć, że autor
      rozwiedzie się z obecną żoną, bo nie odpowiada jego standardom estetycznym,
      ożeni się powtórnie z piękną dziewczyną, a ona po ciąży ... również zbrzydnie i
      skupi się na dziecku! Życie bywa parszywe, co?
      • fenced_meadow Re: co za bzdury piszecie 23.01.10, 23:14
        Kurcze to te hormony takie kaloryczne są?
      • ugenwillla właśnie to samo chciałam napisać 23.01.10, 23:19
        mnie udało się po ciąży wrócić do dawnej figury, ale mam kilka koleżanek, które
        w ciąży przybrały po kilkadziesiąt kilogramów i po porodzie nawet głodząc się i
        intensywnie ćwicząc nie dały rady schudnąć, lekarz w takim przypadku mówi im to
        samo: nieodwracalne zmiany hormonalne i metaboliczne powodujące złą przemianę
        materii, złe spalanie i nadczynność estrogenu powodującego odkładanie się
        tłuszczu na biodrach, udach, brzuchu i biuście. jedna z nich poddała się nawet
        odsysaniu tłuszczu i nic to nie dało, po 3 miesiącach znów była gruba. i w
        takim przypadku można sobie wcierać dowolne rzeczy dbać o siebie do upojenia,
        ale z własnym organizmem się nie wygra.
    • kallipygos Oj, biedny, szowinistyczny misio. 23.01.10, 23:35
      Jestem homo, więc:
      - z jednej strony dobrze, bo mój chłopak, choćbyśmy nie wiadomo jak często
      próbowali, w ciążę nie zajdzie; co najwyżej będzie przyjemnie.
      - z drugiej, gdy pomyślę, że Ty, szanowny autorze tematu, mógłbyś być homo i
      jakieś biedny gej mógłby na takiego ćwoka trafić, to jestem zaniepokojony.
      - z trzeciej, nie jesteś homo, więc to kobiety - którym z tego miejsca
      współczuję i które pozdrawiam - muszą się z Tobą męczyć.
      • tata_tomek Re: Oj, biedny, szowinistyczny misio. 25.01.10, 10:08
        kallipygos napisał:

        > Jestem homo, więc: (...)
        > mój chłopak, choćbyśmy nie wiadomo jak często
        > próbowali, w ciążę nie zajdzie;

        ...więc co robisz na forum ojców?
        • kallipygos Re: Oj, biedny, szowinistyczny misio. 26.01.10, 10:27
          To chyba widać: czytam wypociny 'prawdziwych mężczyzn'.
      • adellante12 e-TATA 25.01.10, 10:29
        e-tata - nie chodzi o indyjskiego producenta samochodów
        Chodzi o ojców. Takich normalnych mężczyzn którzy spłodzili i wychowuja
        potomstwo.
        To nie forum e-gej. Stanowisko e-gejów, gejów czy jakichkolwiek innych
        homocudaków to nie ten dział.

        Czy jestem homofobem? Nie po prostu nie toleruję gejostwa. Nie mam takiego
        obowiazku. I nie wyjeżdżać mi tu z tolerancją bo jesli sa tu tolerancyjni to
        macie obowiazek uszanować moje stanowisko bycia nietolerancyjnym. Ja nie jestem
        - nie muszę.
        • kallipygos Re: e-TATA 27.01.10, 10:34
          Po rozmowie, jaka się tu toczy widać, jak ci prawdziwi mężczyźni te dzieci
          wychowują. Pisze baran jeden z drugim, że zostawi syna, bo nie będzie się przez
          niego unieszczęśliwiał. Jeśli to jest to Wasze ojcostwo, odpowiedzialność i
          normalność, to naprawdę Wam gratuluję.

          Ty nie tolerujesz gejostwa, a ja głupoty i wiesz co? Masz łatwiej, bo homo jest
          w społeczeństwie max 10%, a debili znacznie więcej.
          • bracialwieserce Re: e-TATA 27.01.10, 20:29
            Pięknie!
          • the_gramotna Re: e-TATA 28.01.10, 13:00
            Kalli P smile moglabym sie w Tobie zakochac smile)) wiem .. wiem .. nie
            mam szans

            Twoja riposta - CYMES kiss <w lewa skron>
            ----
            Myślę, że jestem, więc jestem. Tak myślę
        • zawsze_wolna_nilka Re: e-TATA 29.01.10, 19:18
          adellante12 napisał:

          > e-tata - nie chodzi o indyjskiego producenta samochodów
          > Chodzi o ojców. Takich normalnych mężczyzn którzy spłodzili
          i wychowuja
          > potomstwo.


          Gdybym przed pojawieniem się na świecie mogła zapoznać się z twoją
          definicją "normalnego mężczyzny", urodziłabym się lesbijką.
          Skoro juz za późno, pocieszam się myślą, że nie urodziłam się
          facetem. "Normalnym".
      • dorotkastokrotka Re: Oj, biedny, szowinistyczny misio. 29.01.10, 23:46
        brawo Kallipygos!
      • heniahenkowska Re: Oj, biedny, szowinistyczny misio. 01.02.10, 17:11
        he he, świetna odpowiedź smile))
    • inkwizytorstarszy Re: Co z tym zrobic? 24.01.10, 03:19
      Czy Państwo zwrócili uwagę na fakt,że gdy dziecko pójdzie do pierwszej
      klasy,to panie idą chętnie na pierwszą wywiadówkę ? Ale na następne
      wypychają ojca dziecka. A dlaczego? Bo zobaczyły że są tam również
      kobiety zadbane,przy których wyglądają jak...no właśnie !
      I to jest dla nich kara za to,że zostały tylko matkami,a przestały być
      kobietami. A jak dzieci podrosną i zaczną porównywać,to nie ma zmiłuj..
      • zawsze_wolna_nilka Re: Co z tym zrobic? 29.01.10, 19:30
        inkwizytorstarszy napisał:

        > Czy Państwo zwrócili uwagę na fakt,że gdy dziecko pójdzie do
        pierwszej
        > klasy,to panie idą chętnie na pierwszą wywiadówkę ? Ale na
        następne
        > wypychają ojca dziecka. A dlaczego? Bo zobaczyły że są tam również
        > kobiety zadbane,przy których wyglądają jak...no właśnie !


        Błąd w rozumowaniu:
        - gdyby zobaczyły tam same atrakcyjne babki, nie wypychałyby tam, na
        pokusę, swojego partnera;
        - wypychanie ojców na wywiadówki to niekiedy jedyny sposób, żeby
        raczyli w jakikolwiek sposób uczestniczyć w życiu dziecka;
        - ja na wywiadówki chodzę póty, póki bywają tam przystojni ojcowie;-
        )
      • mrowka75 Re: Co z tym zrobic? 30.01.10, 15:46
        Osz kurka wodna, statystyk się znalazł. Chodzę na wywiadówki od 3
        lat, na całą klasę ojciec chodzi jeden jedyny (matka uczennicy nie
        żyje) i to tylko dlatego, ze go własna matka, a babcia owej
        dziewczynki na siłę wypycha. Wiem, wiem, ze to zbyt mała próbka
        badawcza...
        "Czy Państwo zwrócili uwagę na fakt" - napisał palacz czarownic
        Ale trudno zwrócić uwagę na nieistniejący fakt....
    • vatum Zapatrzona w dziecko bo.. 24.01.10, 07:37
      Powiem Wam dlaczego niektore kobiety całkowicie oddają się dziecku -
      jest to po części wina depresji poporodowej, wydaje się wtedy biednej
      mamie, że tylko ona umie zadbać o dziecko. Ba! Pod opieką kogokolwiek
      innego dziecko zapewne umrze więc jest na każde mrugnięcie dziecka. I
      nie pozwala by ktokolwiek inny dotknął maleństwo.
      Ja tak miałam. Na szczęście odważyłam się porozmawiać z koleżanką na
      ten temat. Myślałam, że zwariowałam i wstyd mi było komukolwiek
      powiedzieć o tym lęku o dziecko. A tu proszę: jedna rozmowa, ciężka
      moja praca by móc się oderwać (pierwsze wyjście bez dziecka, do
      sklepu, cała drogę miałam czarne wizje jak moje maleństwo
      umiera/upada/traci oddech...) Wróciłam mokra z nerwów a dziecko całe.
      Nie mogłam uwierzyć. I tak pomału drobnymi kroczkami odrywałam się od
      dziecka. Ale nie jest to proste.
    • rarely a ja cie całkowicie rozumiem 24.01.10, 08:53
      Nadwaga brak higieny nie dbanie o siebie u jednej ze strony i
      zupełnie inne podejscie u drugiej to powazny konflikt

      niechlujstwo fizyczne nadwaga bród to zewnetrzne oznaki braku
      dyscypliny i tego co jest w glowie a takze zwykle lenistwo apatia

      nie ma nic gorszego niz KOBIETRON upasiona rozleniwiona niedomyta
      atrapa kobiety na która trzeba patrzec w domu az nie chce sie do
      niego wracac ... ohyda

      • kub-ma Re: a ja cie całkowicie rozumiem 24.01.10, 09:25
        Ale autor nic nie pisał o braku higieny, niedomyciu czy brudzie!
        Kobieta która nie ma rozmiaru 36 to upasiona atrapa? Powściągnij
        język.
        • heniahenkowska Re: a ja cie całkowicie rozumiem 01.02.10, 17:15
          Tym bardziej , że do rozmiaru 36 (a ona szczupla chyba była, jak
          wnioskuje z treści wątku) dodać 10 kg to nie jest żadna otyłość,
          tylko normalne kształty. Rozmiar 36 to około 53 kg przy wzroście
          165cm. Dodać do tego 10 kg to jest 63 i naprawdę baba nie wygląda
          wtedy jak czołg. Pewnie tu i ówdzie zrobiła sie pełniejsza, a facet
          dramatyzuje.
      • mrowka75 Re: a ja cie całkowicie rozumiem 30.01.10, 15:50
        I używaj interpunkcji, bo nic nie można zrozumieć z tych Twoich
        wypocin.
    • triss_merigold6 Kolacje biznesowe? 24.01.10, 10:15
      A może pani ma po prostu w d... kolacje biznesowe i tym podobne
      formy życia towarzyskiego? Wcale bym się nie zdziwiła, ile można.
      • adellante12 Tu się zgodze. 24.01.10, 11:17
        To fakt Triss. Dla wiekszości tych co nigdy nie bywali to wydaje sie
        super rozrywka zabawa i nie wiadomo jakimi imprezowymi hulankami.
        prawda jest taka ze z czasem staje sie to meczacym paskudnym
        obowiazkiem gdy musisz uczestniczyć w takich wieczorach z
        ludźmi których kiepsko znasz a nawet nie lubisz. Dlatego nie dziie
        się że ktoś kto nie musi z chęcia zacznie z tego rezygnować.
        Taki biznesowy folklor.
        • triss_merigold6 Re: Tu się zgodze. 24.01.10, 11:26
          Taaa, super rozrywka. Podobnie jak obowiązkowe np. konferencje +
          kolacje pokonferencyjne, koktajle okolicznościowe w ambasadach czy
          inne sztywne eventy z międzynarodowym towarzystwem. Dress code bez
          żadnego luzu, trwa długo, czasem dają dziwne rzeczy do jedzenia i
          trzeba pamiętać who is who (bardzo fajne zwłaszcza dla kogoś kto
          zapomina nazwisk ludzi jakieś 15 sekund po prezentacji) + trzeba się
          zachowywać, bo ważne jest "zarządzanie relacjami" (cokolwiek ten
          shit znaczy). Stary był dyplomatą.wink
    • framp to żałosne co piszecie 24.01.10, 10:43
      Jak się czyta wasze posty, to wynika z nich że wszyscy są śliczni, zgrabni, bez
      grama tłuszczu, zawsze w formie, zawsze na wysokich obrotach, skłonni do
      największych wyrzeczeń na rzecz dobrego wyglądu, dieta przez całe życie, godziny
      spędzają na siłowni i basenie a potem biegiem do teatru i na wernisaż, aby
      intelektualnie też być cool ... Szkoda że życie tego nie potwierdza, zresztą to
      w ogóle niemożliwe aby pracujący lub wychowujący dzieci człowiek miał czas,
      ochotę i możliwości utrzymywać taki standard. W necie łatwo dawać zbawienne
      rady: schudnij, biegaj, wynajmij nianię, graj w tenisa, zadbaj o siebie ale ilu
      z was w swoim realnym życiu na to stać, finansowo, organizacyjnie, mentalnie?
      1%, 2%? Również wasza wizja małżeństwa jest przerażająca, większość na pewno nie
      była w żadnym dłuższym związku, bo inaczej nie dawalibyście takich gazetowych
      rad rodem, jak ktoś zauważył, z Bravo Girl ... Gdyby ludzie, jak sugerujecie,
      porzucali się zawsze gdy jedna strona przestanie odpowiadać superrygorystycznym
      wymogom estetycznym, to przetrwałoby może 10 % małżeństw, bo to norma że z
      wiekiem ludzie tracą na wyglądzie i niewiele z tym można zrobić, chyba że w
      photoshopie ... Według was trzeba się rozwieść jak partner utyje, to co wtedy
      gdy zachoruje na przewlekłą chorobę, ulegnie wypadkowi, straci pracę i nie
      będzie mógł znaleźć następnej, będzie miał problemy psychiczne, depresję albo
      popadnie w konflikt z prawem? Oczywiście rzucić jak najszybciej i znaleźć nowy
      model bez wad i obciążeń, bo po co się zmagać z czyimiś problemami? Wasze
      wypowiedzi są obrzydliwe i mam nadzieję, że w swoim dążeniu do otaczania się
      absolutnie doskonałymi ludźmi zostaniecie kiedyś sami, bo partnerzy, którzy
      tyją, chorują, nie chcą nosić szpilek i tipsów, nie mają papierów na
      superczłowieka znajdą sobie normalnych ułomnych ludzi i założą z nimi normalne,
      pełne wad i przywar rodziny i będą w nich szczęśliwi. A wy będziecie mogli
      pielęgnować swoją idealną doskonałość i obnosić wspaniałe figury, makijaże i
      ciuchy i emanować urokiem i błyskotliwością na otoczenie.
      • nospam-net Re: to żałosne co piszecie 24.01.10, 10:51
        bingo! zemdliło mnie od tych zbawiennych rad i przekonań, że wygląd po porodzie
        zależy tylko od chęci aby dbać o siebie a małżeństwo od tego, czy partner nie
        utył, nie zbrzydł i spełnia wysokie standardy, bo inaczej niech spada na drzewo!
        miłość i przywiązanie to w tym wszystkim pojęcia z kosmosu a poświęcenie i
        oddanie wyginęły jak dinozaury! całe szczęście to nie mój świat.
        • ciulowaty uderz w stół, a nożyce się odezwą. 24.01.10, 10:59
          zapuszczone babsztyle przybyły.

          moja rada: lustro + zdjęcie sprzed paru lat.
          lustro + zdjęcie sprzed paru lat.

          widać różnicę? widać.
          więc do roboty, a nie żale na forum przelewać!



          • framp akurat jestem facetem 24.01.10, 17:07

            • tata_tomek Metoda "lustro + zdjęcia" jest dla obu płci 25.01.10, 10:20
              Metoda "lustro + zdjęcia" jest wskazana dla obu płci. Jak ja staję czasem przed lustrem to nieraz zaczynam się czuć jak główny bohater filmu "American beauty"...
    • lej_czerwonego Typowy babski numer 24.01.10, 12:11
      Znalazla frajera, ktory dobrze zarabiala, zaciazyla i teraz majac dziecko jest
      pania sytuacji.

      Twoim bledem bylo to, ze poleciales na urode i jej utracona prezencje. Nie ma
      nic bardziej jednorazowego niz zafascynowanie sie kobieca uroda. Mnostwo moim
      kolegow popelnilo taki blad.

      Z moich obserwacji wynika, ze przewazajaca czesc mlodych kobiet w naszym kraju
      prezentuje zenujaco przyziemne ambicje. Znalezc frajera poki tylek jedrny i
      biust sterczacy, wyjsc za maz, urodzic dziecko i doczolgac sie do emerytury.
    • tadeus.z Re: Co z tym zrobic? 24.01.10, 14:19
      Dziekuje za wszystkie wypowiedzi i rady. Nieco rojasnilo mi to
      sytuacje, do wielu sie juz zastosowalem, ale z kiepskim efektem.
      Powiem tylko, ze jesli, po moich wszelkich wysilkach sytuacja nie
      ulegnie zmianie, to nie byla to prawdziwa milosc - szkoda tylko
      dziecka, no ale dla niego nie chce byc nieszczesliwy, a On
      szczesliwy nie bedzie widzac, ze zamiast milosci czuje do jego mamy
      (to przykre ) swego rodzaju wstret.
      • mr.man Re: Co z tym zrobic? 24.01.10, 15:07
        a mnie sie wydaje, ze to nie wstret do niej Tadeuszu jest twoim
        problemem. to twoja niska samoocena, ktora dodatkowo obniza niezadbana
        zona. latwiej jest oczywiscie przyczyny niezadowolenia z samego siebie
        i wlasnego zycia przerzucic na kogos innego, nie trzeba nic zmieniac w
        sobie, ale odbywa sie to kosztem prawdy i straconego przez to czasu. bo
        prawda i tak wyjdzie na wierzch. nie zrozum mnie zle, nie probuje ci
        dokopac, raczej dodaje inna perspektywe i kat widzenia. pomysl moze o
        wlasnych priorytetach, pomysl moze to ty cos tutaj pomijasz i to ty
        jestes nudnym mezem, nie majacym nic ciekawego, poza trywiami zyciowego
        slizgania, dziecku i zonie do zaproponowania? moze zainteresuj sie tym,
        co oni maja do zaoferowania, zamiast narzucac im swoje zainteresowania.
        male dziecko to caly, rozwijajacy sie przed toba interaktywny i
        potencjalnie nieskonczony swiat. jezeli w tym swiecie nie znajdziesz
        nic dla siebie, to nie znajdziesz nigdzie indziej, chocbys swiat
        przeszedl wzdluz i wszerz.
      • kallipygos To może urżnij sobie łeb? 24.01.10, 17:47
        Tak zrób, tylko najpierw pokaż żonie swój temat na forum. Gdy dziecko dorośnie,
        mama powie mu, że tatuś wyszedł z domu i nie wrócił, ale mała strata, bo tłuk to
        był nieprzeciętny.

        Ty, a może Ty sobie chłopa znajdź, skoro z kobietą Ci źle? U większości z nas i
        kosmetyki i basen i siłownie i zdrowie odżywianie oraz, zauważ, nie roztyjemy
        się po porodzie.

        Wyrazów szacunku nie łączę - chyba jasne dlaczego.
        • tata_tomek Re: To może urżnij sobie łeb? 25.01.10, 10:34
          kallipygos napisał:

          > Ty, a może Ty sobie chłopa znajdź, skoro z kobietą Ci źle? U większości z nas

          Kallipygos Ty już przecież masz chłopaka, więc się tu nie reklamuj bo się dowie,
          ze chcesz skakać na boki... smile
          • kallipygos Re: To może urżnij sobie łeb? 25.01.10, 10:55
            Ale mój chłopak wie, że zaglądam na Wyborczą, by nabijać się z heteroseksualnuch
            ćwoków, więc nie wiem, z czym masz problem.

            Z pozdrowieniami.
        • czarnula1979 Re: To może urżnij sobie łeb? 01.02.10, 00:48

          czytalam twoje wszystkie posty . I LOVE YOU!!!! jestes bardziej
          meski niz te zalosne palanty wypowiadajace sie tutaj!!!
          -kobieta ktora porzucil maz po tym jak po porodzie skupila sie na
          dziecku , nie na sobie... teraz, jak syn podrosl,byly patrzy z
          porzadaniem... ch.... mu w dupe


          kallipygos napisał:

          > Tak zrób, tylko najpierw pokaż żonie swój temat na forum. Gdy
          dziecko dorośnie,
          > mama powie mu, że tatuś wyszedł z domu i nie wrócił, ale mała
          strata, bo tłuk t
          > o
          > był nieprzeciętny.
          >
          > Ty, a może Ty sobie chłopa znajdź, skoro z kobietą Ci źle? U
          większości z nas i
          > kosmetyki i basen i siłownie i zdrowie odżywianie oraz, zauważ,
          nie roztyjemy
          > się po porodzie.
          >
          > Wyrazów szacunku nie łączę - chyba jasne dlaczego.
      • sugarka Re: Co z tym zrobic? 24.01.10, 19:05
        tadeus.z napisał:

        > Dziekuje za wszystkie wypowiedzi i rady. Nieco rojasnilo mi to
        > sytuacje, do wielu sie juz zastosowalem, ale z kiepskim efektem.
        > Powiem tylko, ze jesli, po moich wszelkich wysilkach sytuacja nie
        > ulegnie zmianie, to nie byla to prawdziwa milosc - szkoda tylko
        > dziecka, no ale dla niego nie chce byc nieszczesliwy, a On
        > szczesliwy nie bedzie widzac, ze zamiast milosci czuje do jego
        mamy
        > (to przykre ) swego rodzaju wstret.

        Tadeus'.z, Ty chyba nie spodziewasz sie, ze cos co psulo sie przez 2
        lata naprawi sie w ciagu doby?? Moze jednak terapia i rozmowa?

        W kazdym razie wszystkiego najlepszego.
      • tata_tomek UWAŻAJ! Przemyśl swoje słowa i to wiele razy 25.01.10, 10:32
        tadeus.z napisał:

        > szkoda tylko
        > dziecka, no ale dla niego nie chce byc nieszczesliwy, a On
        > szczesliwy nie bedzie widzac, ze zamiast milosci czuje do jego mamy
        > (to przykre ) swego rodzaju wstret.

        UWAŻAJ! Przemyśl 10x powyższe słowa a potem znów 10x. Przemyśl, czy warto lub nie warto być nieszczęśliwym dla waszego, podkreślam waszego dziecka.

        Ja nie jestem szczęśliwy. Ale nasze dziecko, choć chyba nigdy nie widziało rodziców przytulających się, śpiących w jednym łóżku (a zwłaszcza nie widziało mamy miłej dla taty), to wie, że
        - może liczyć na nas a nie tylko na mamę lub tatę,
        - że z 'mamą i tatą' a nie 'mamą lub tatą' gra i bawi się
        - że czasem mama a czasem tata odprowadzą do przedszkola czy szkoły (a jak czas pozwoli to nieraz oboje).

        Jesteś nie tylko mężem ale i ojcem, więc masz 2x więcej do przemyślenia smile
        • kallipygos :) 25.01.10, 10:58
          Trudno się z Tobą nie zgodzić, ale nie sądzę, by zainteresowany to pojął. Co
          innego być ojcem, a co innego samcem rozpłodowym.
        • bracialwieserce Re: UWAŻAJ! Przemyśl swoje słowa i to wiele razy 25.01.10, 15:33

          > Ja nie jestem szczęśliwy. Ale nasze dziecko, choć chyba nigdy nie widziało rodz
          > iców przytulających się, śpiących w jednym łóżku (a zwłaszcza nie widziało mamy
          > miłej dla taty), to wie, że
          > - może liczyć na nas a nie tylko na mamę lub tatę,
          > - że z 'mamą i tatą' a nie 'mamą lub tatą' gra i bawi się
          > - że czasem mama a czasem tata odprowadzą do przedszkola czy szkoły (a jak czas
          > pozwoli to nieraz oboje).
          >
          > Jesteś nie tylko mężem ale i ojcem, więc masz 2x więcej do przemyślenia smile
          >

          Widać, ze Pan jednak nie przemyślał wszystkiego - nie trzeba myśleć 2 razy
          wystarczy raz ale dobrze- nie ma być z czego dumnym prócz wrażenia albo
          obnoszenia się z cierpieniem, fałszywie pojmowaną misją /noszenia krzyża
          cierpiętnika z powodu nieudanego związku. Naprawdę wierzy pan w swej naiwności,
          że dziecko po pewnym czasie jak będzie bardziej kumate nie zauważy przepaści
          między panem a partnerką? Litości. To, że matka i ojciec którzy delikatnie rzecz
          ujmując się nie trawią ale dla {źle} pojmowanego dobra dziecka są razem nie jest
          żadną radością dobrem dla dziecka. Wykonywanie pewnych czynności/obowiązków gdy
          nie kryje się za tym coś dobrego tylko udawanie, że jeszcze można patrzeć na
          współmałżonka/kę nie jest logicznym i dobrym rozwiązaniem nie tylko dla dziecka
          ale i partnerów. Najczęściej za takimi działaniami kryje się inercja, zaciskanie
          zębów a potem zamiast żal do siebie głownie { bo to nie dziecko ma myśleć w ten
          sposób jest za małe od tego teoretycznie są rodzice, którzy za swoje decyzje są
          odp. przede wszystkim przed sobą samym/partnerem} jest on skierowany do dziecka
          dorastającego -czego to tatuś nie zrobił - złożył się w ofierze i na ołtarzu swe
          szczęście dla ciebie poświęcił. Totalny fałsz i paranoja. Dla dziecka jest
          lepiej jeśli "tacy" rodzice żyją osobno - przynajmniej tyle można zrobić -
          okazać szacunek sobie i potencjalnej partnerce/partnerowi jeśli miłości już nie
          ma lub co gorsza od początku nie było. Bo po latach/miesiącach takie udawania i
          jeszcze uważania, że wybrało się cięższa opcję ale "honorową" człowiek jest nie
          tylko kretynem ale totalnie wypalonym osobnikiem. Żadne w tym dobro dzieci
          zwykłe samooszukiwanie się.
          • tata_tomek Re: UWAŻAJ! Przemyśl swoje słowa i to wiele razy 26.01.10, 12:11
            bracialwieserce napisała:

            > Naprawdę wierzy pan w swej naiwności,
            > że dziecko po pewnym czasie jak będzie bardziej kumate nie zauważy przepaści
            > między panem a partnerką?(...)
            > Dla dziecka jest lepiej jeśli "tacy" rodzice żyją osobno

            Nie jestem naiwny i oczywiście nie wierzę. W swym tekście opisała pani (może
            opisaliście? wszak to bracia piszą smile ) samą prawdę.
            Tylko, że... na podstawie wcześniejszych policyjno-lekarsko-sądowych
            doświadczeń, nie wierzę również, że w przypadku rozwodu sąd pozostawiłby dziecko
            przy mnie (patrz: tiny.pl/hm1gk ).
            A skoro nieraz miałem trudności z kontaktem z dzieckiem mieszkając z nim, to
            można sobie wyobrazić jak by wyglądała egzekucja (brrr co za słowo) kontaktów
            wyznaczonych przez SR.

            I dlatego jest jak jest. A to, jak jest, nie jest moją winą.
            • bracialwieserce Re: UWAŻAJ! Przemyśl swoje słowa i to wiele razy 26.01.10, 17:38
              Jeżeli pana żona jest niezrównoważona psychicznie to sprawa nabiera innego
              wyglądu. Czy ktoś z tych osób u których pan był po pomoc/poradę nie zdaje sobie
              sprawy, że jeżeli to jest poważna choroba psychiczna ona może być niebezpieczna
              z czasem nie tylko dla siebie ale dla najbliższych/reszty społeczeństwa?
              Zakładając, że to co pan pisze jest prawdą to przerażająca jest inercja osób
              odpowiedzialnych/instytucji za działania zmierzające w kierunku spr na czym się
              stoi i jak to rozwiązać!
          • baba67 Re: UWAŻAJ! Przemyśl swoje słowa i to wiele razy 29.01.10, 12:41
            Ja cos takiego obserwowalam u znajomych ktorzy mieszkali ze soba kilka lat tylko
            dla dobra dziecka, ktore bylo dosc zywe i emocjonalne. Calkiem mile relacje
            mieli , kazde osobny pokoj, osobne wyjazdy z dzieckiem. choc gotowali i jedli
            razem jak sie dalo. Problemy emocjonalne dziecka rosly i nawarstwialy sie. W
            koncu zdesperowana matka, ktora juz kogos tam na boku miala i ten ktos sie chyba
            lekko zaczal niecierpliwic-postanowila te sytuacje zakonczyc . I co ? okazalo
            sie ze dziecko po strasznej eksplozji sie uspokoilo...
            • tata_tomek Re: UWAŻAJ! Przemyśl swoje słowa i to wiele razy 03.02.10, 16:02
              baba67 napisała:

              > okazalo
              > sie ze dziecko po strasznej eksplozji sie uspokoilo...

              Ale co rozumiesz pod "eksplozją"?
      • magdalenatrosinska Re: Co z tym zrobic? 27.01.10, 11:24
        Dalabym poczytac to Twojej zonie....
        • kachax Re: Co z tym zrobic? 29.01.10, 13:01
          Właśnie, daj poczytać cały ten post żonie, a jak siądzie przed
          kompem to zniknij na min. 5 godzin.

          W tym czasie napisz do niej list, inny, o tym jak chcesz zeby
          wygladało wasze małżeństwo. I poproś (w sumie przed wyjściem) żeby i
          ona napisała do Ciebie list o tym jak ona chce zeby wygladalo wasze
          małżeństwo.
          Po spotkaniu wymiana i czytanie - nie wrzask i pretensje.

          Poza tym, czas nas zmienia, czy Ty mozesz z czystym sumieniem
          powiedzieć ze wygladasz tak jak 5-10 lat temu? Jakoś watpie.
          Mam staz malzenski 6 letni, i mimo braku potomstwa utylo mi sie
          troche 6-8 kg, wygladam calkiem niezle nadal, ale to nie to samo.
          Maz tez utyl, wylysial bardziej, jest zmeczony bardzo niekiedy i
          oboje czasem o cos na siebie naszczekamy. A jakze. Niemniej jednak
          nie kochamy sie tyko z powodu wygladu, bo gdyby tak bylo juz dawno
          stracilabym kompletnie ochote na seks. G***o prawda ze kobiety na
          wyglad nie reaguja. Ja reaguje no i co? Mam sie teraz rozwiexc, czy
          co 2 lata miec nowszego kochanka?
          Zrobie co sie da, a czego sie nie da - trudno - naucze sie ignorowac.
          Mam nadziej ze malzonek postapi tak samo. Oboje bedziemy coraz
          starsi i bardziej pomarszczeni, bardziej od siebie zalezni,
          przyzwyczajeni. Musialabym upasc na glowe aby go rzucic, bralam z
          dobrodziejstwem inwentarza, tez idealem nie jestem...
      • asfo Re: Co z tym zrobic? 28.01.10, 16:53
        Jest takie schorzenie psychiczne, które powoduje, że mężczyzna zaczyna się
        brzydzić kobiety, która została matką, bo ma wdrukowane że matka = świętość, a
        świętości się nie kala. Może masz coś takiego...

        Zdrowy, normalny mężczyzna nie powinien odczuwać wstrętu względem zdrowej,
        normalnej kobiety. Płaskie buty i 10 kg więcej to jeszcze nie jakiś potwór -
        gdyby tak było ludzkość już dawno by wymarła.

        Wydaje mi się że obwiniasz żonę o swoje własne problemy.
        Dojrzały człowiek wie, że w życiu oprócz ekscytacji jest jeszcze codzienność i
        potrafi się tą codziennością cieszyć.
        • baba67 Re: Co z tym zrobic? 29.01.10, 12:49
          Kobita pewnie ma przecietna, zdrowa figure (bo laski z magazynow maja zwyczajnie
          niedowage), zmienila swoj system wartosci i nie chce juz byc wypacylkowana lala
          demnnstrowana jak nowy model laptopa zeby tylko kolegom szczeki opadly. Chce
          ubierac sie wygodnie-stosownie do nowej roli w swoim zyciu. Pech polega na tym
          ze trafila na palanta ktory nie kocha jej tylko zakochal sie w jej image'u i
          kompletnie nie nadaje sie na ojca rodziny. Kupa kasy i eleganckie opakowanie
          definiuje go w 100%.Przerost formyy nad trescia. Biedna zona...
      • flasska Re: Co z tym zrobic? 28.01.10, 23:08
        Słusznie. Wynoś się i płać po prostu alimenty. Wyświadczysz przysługę i dziecku, i żonie. Ma jeszcze czas na znalezienie człowieka, który nie będzie traktował jej jak ozdoby, którą można wyrzucić, gdy się zepsuje. A dziecko zyska przy odrobinie szczęścia przyzwoitego tatę. Odsłoń przed nią swoją prawdziwą twarz, to sama cię rzuci. Tatusiu.
    • tata_tomek Re: Co z tym zrobic? 25.01.10, 10:17
      tadeus.z napisał:

      > Nie dba o figure, przytyla z 10 kg,

      To zależy ile waży teraz a ile wcześniej. Bo jeśli była nadmierną chudziną i przechodziła przez drzwi bez ich otwierania (czyli przez dziurkę od klucza) smile to dodatkowe 10 kg może być nawet korzystne. Natomiast permanentna nadwaga grozi komplikacjami sercu, kolanom i ciśnieniu krwi. Ale raptem +10 kg to przecież nie nadwaga?!

      > powiedziala, ze nie widzi
      > problemu, dobrze jej w nowej figurze, lubi byc naturalna

      Po tym tekście tracą sens porady typu "Zatrudnij(cie) gosposię żeby żona miała więcej czasu dla siebie". Gosposia zrobi co trzeba a żona i tak będzie olewać zmiany swego wyglądu.

      > mielismy tez
      > wspolne pasje i hobby, a teraz nic - tylko syn, a na reszte nie ma
      > czasu.

      Ojojoj niedobrze... skądś to znam... A macie jeszcze wspólne jedzenie w lodówce?
    • sanpja Re: Co z tym zrobic? 27.01.10, 11:33
      Sa dwa rozwiązania.
      1. Poczekac - zonie przejdzie jak dziecko skończy 4-5 lat. I na nowo
      zacznie dbać o siebie.
      2. Zrobić jej badanie TSH - może przeszła poporodowe zapalenie tarczycy
      które przeszło w przewlekłe i teraz nie chce jej się o siebie dbać.
      Zresztą poczytaj sobie o niedoczynnosci tarczycy.

      a pozatym:
      "Kocham i rozglądam się za innymi kobietami" .... trele morele....kocham?
      "Wstydzę się żony" - a fuj... to ona powinna się Ciebie wstydzić.
    • ruda.ja Re: Co z tym zrobic? 28.01.10, 10:09
      facet a może ona rzeczywiście nie ma czasu, może przydałoby się ją
      wyręczyć w pewnych obowiązkach, może jest zmęczona, może nie ma
      motywacji - skoro nie zabierasz jej na bankiety to co do pieluch ma te
      szpilki założyć? czy do wózka pchanego przed sobą?
    • brookeforrester Re: Co z tym zrobic? 28.01.10, 12:27
      Rozwiedz sie jak najszybciej. Zona moze juz nie doskoczyc do Towich smiesznych
      "standardow" i wymagan, moze ma to po prosru w dupie, bo jest matka. Pewnie tez
      Ty przesadzasz z jej wygladem.
      Tak wiec rozwo jest dobrm rozwiazaniem, skoro masz we lbie bialy puch jeno.
    • yoma Re: Co z tym zrobic? 28.01.10, 15:28
      Dziwne te wasze spotkania biznesowe, że ciągacie na nie żony

      to są spotkania biznesowe czy klub wzajemnej adoracji?
      • sanpja Re: Co z tym zrobic? 28.01.10, 17:47
        chyba klub wzajemnego zachwytu czubkiem męskiego nosa tongue_out
        • kanga_roo Re: Co z tym zrobic? 29.01.10, 13:12
          rozumiem pana, który założył ten wątek. mam podobny problem. otóż odkąd
          urodziły nam się dzieci mój mąż również przytył około 10 kilo. rzadko
          nosi garnitury i zawsze chodzi w butach na płaskim obcasie. a przecież
          dla mnie jego piekno wizualne (oprocz licznych cech charakteru) miało i
          ma bardzo duże znaczenie smile
          co więcej, 4 lata temu urodził nam się syn i od tego momentu mój mąż
          uległ, nieodwracalnej jak do tej pory metamorfozie, w sensie
          negatywnym. otóż przeszkadza mu, że zajmuję się kimś innym, niż on.
          mówi, że jest zmęczony i ceni sobie wygodę, więc zalega na kanapie i
          zasypia. kiedyś był z niego taki młody gniewny - a teraz stary i
          wk*wiony. i tak dalej.

          ja wiem, że temat jest w sumie poważny, ale mnie wydaje się trochę
          naiwny, nawet w wykonaniu mojego męża. wszystkie zwierzątka mają okresy
          godowe, kiedy to starają się jak najbardziej zachęcić do siebie
          partnerów, a później się rozmnażają i jest do zrobienia coś
          ważniejszego niz strojenie w barwne piórka. i pieśni godowe. ludzie nie
          są w swych zachowaniach tak różni od zwierząt smile
          • baba67 :-)))))nt 29.01.10, 13:42

    • yoma Re: Co z tym zrobic? 29.01.10, 14:23
      > zaczalem jej juz sam kupowac nowe
      > perfumy, balsamy, ale taki sugestywne aluzje nie docieraly.

      Dolara przeciwko skarpetce, że kobitka lubi zapachy kwiatowe i ma suchą skórę, a
      ty jej kupujesz wytrawne perfumy i balsamy do tłustej :
      • martaformat A czy Ty dojrzałeś do związku? 29.01.10, 18:39
        A jeśli Twoja żona po urazie nerwów w czasie porodu wylądowałaby na wózku już
        miałbyś u boku jakąś Niunię z biznesowego spotkania?
        Chłopie, nie kochasz jej, tylko wymagasz... A sam masz brzuch jak deska, cera
        bez zrzutu, zadbane stópki o kamieniu na zębach nie wspomnę.
        Dajesz jej na kosmetyki i fryzjera...całuje Cię za to w rękę? Pewnie nie,
        niewdzięcznica.
    • tadeus.z Re: Co z tym zrobic? 29.01.10, 19:22
      Przepraszam Panstwa, ale nie rozumiem tonu niektorych wypowiedzi.
      Nie bylo moim zamiarem nikogo irytowac, ani prowokowac do sztucznej
      dyskusji. Chcialem miec nieco inny ,,anonimowy" rzut oka na moj
      problem. W gwoli scislosci to pomagam zonie w opiece nad synem, mamy
      bardzo dobra opiekunke, zona ma juz karnet na fitness, juz jej
      kiedys wykupilem pobyt w spa chyba Pani dr. I.Eris, bo wiem, ze
      uzywa i chwali (czytaj uzywala i chwalila) sobie jej kosmetyki -
      niestety bezuzyteczny pomysl, nie chciala zostawic dziecka, bo jak
      stwierdzila, wyrzutay sumienia itp. I tak, wyglad zewnetrzny jest
      dla mnie bardzo wazny zarowno moj jak i zony. Sam czesto korzystam z
      sauny, silowni, kosmetyczki, a nawet troche z solarium - prysznicy
      slonecznych, do czego i ja zachecam - kiedys praktykowalismy to
      razem, teraz nawet osobno nie chce. Jest coraz bardziej, nie wiem
      czy to dobre slowo - ,,flaczejaca, rozmemlana, taka byle jaka, w
      tych rozciagnietych spodniach i bluzie. Rozmowy spelzaja na niczym -
      no coz wypalam sie.
      • tylkotroche Re: Co z tym zrobic? 29.01.10, 20:22
        Powiem, że Cie rozumiem.
        Niewiele można zrobić. Tu jest problem chyba w "chcieć" a nie w "móc".
        Statystycznie najczęściej takie "niechciejace" kobiety ubierają szpilki i stringi kiedy na horyzoncie pojawia się rywalka. To smutne. Widziałam takie coś.
        Tyle, ze pan maż nie bardzo się cieszył z owych stringów i szpilek zakładanych - ze strachu i dla pokazania, co to ja teraz nie jestem. Nawet go rozumiem.
        Chyba rozmawiac, rozmawiać, mówić jakie to ważne itp.
        A jak się będzie pakowało walizki to na pytanie "dlaczego odchodzisz" odpowiedzieć " czy ja od 4 lat o czymś nie mówiłem, ze jest dla mnie ważne??? "

        Czego nie życzę absolutnie.
        A może pokazać ten watek? Może iść na terapię ?

      • flasska Re: Co z tym zrobic? 31.01.10, 13:52
        Może to depresja.

        Nie myśl tyle o odejściu, bo niedługo - nawet gdy odzyska dawną formę - nie będziesz chciał z nią być. Pomyśl o nawiązaniu kontaktu i rozgryzieniu problemu. Nie zrobisz tego na forum. Chyba że szukasz tu głównie usprawiedliwienia dla siebie - bo czym ma być ten "anonimowy rzut oka na problem"? Polegasz na zdaniu nieznanych ci ludzi, którzy niczym nie ryzykują wygłaszając nawet skrajne opinie na temat tego, jak powinieneś pokierować swoim życiem.

        Zajmij się lepiej rozgryzieniem swojej motywacji (może chcesz odejść i każdy powód będzie dobry. Po co ten wątek?) i przyczyny zmiany w stylu życia żony.
        Na podstawie tego, co napisałeś można odnieść wrażenie, że w ogóle z nią nie rozmawiasz. Nie możesz tego zrobić? Nie kluczyć, krygować się i nieśmiało sugerować, ale powiedzieć wyraźnie, co cię martwi i zastanawia. POROZMAWIAĆ na ten temat. Forum Ci nie pomoże.
      • joannag81 Re: Co z tym zrobic? 01.02.10, 15:20
        Nie "w gwoli ścisłości" tylko "gwoli ścisłosci" Panie niezwykle
        elokwentny, wyćwiczony zapewne na tych spotkaniach biznesowych...
    • nupik Re: Co z tym zrobic? 29.01.10, 19:33
      Posypią się na mnie gromy ze strony pań, bo sama jestem kobietą z dwójką dzieci,
      ale niestety drogie panie, autor wątku i jego poplecznicy maja duzo racji. Znam
      mnostwo przypadków fajnych, interesujących kobiet, które od kiedy zostały mamami
      zmieniły się na niekorzyść (o urodzie sie nie wypowiadam, jedne jak ja ze
      szpitala po porodzie wychodza w swoich dzinsach rozmiar 36, inne mają dodatkowe
      kilogramy przez lata i to nie zawsze zalezy od kobiety, raczej od jej skłonnosci
      i predyspozycji genetycznych).) Kiedys miały zainteresowania, znajomych, pasje,
      teraz nic tylko przewijanie, gadanie o dziecku, ze czasu na nic nie maja i takie
      tam. no ja jakos przy dwójce potrafiłam sie ogarnąc i miec zawsze czas dla
      siebie. uroda urodą (chociaz nie wiem jak mozna nie móc znalezc dwoch godzin na
      fryzjera)ale na miłośc boską intelektualne zaniedbanie jest niewybaczalne i
      koniec. rozumiem więc autora wątku (jest ęzzyzna i fakt, ze atrakcyjniść
      fizyczna zony jest dla niego ważna jest naturalny i nie wiem o co tu sie
      oburzać), przykro mi. pokochał i poślubił kipiąca energią atrakcyjną kobietę a
      nagle ma w domu beznadziejną marudę. to tak jakby mój fascynujący mnie
      intelektualnie od kilku dobrych lat mąż nagle usiadł z piwem przed telewizorem,
      wywalił brzuszysko i włączył dajmy na to boks i rzekł drapiąc sie po
      przyrodzeniu "zjadłbym cos kobieto". no tez bym nie była zachwycona.jest wiele
      prawdy w tym , ze kobiety chcą dziecka a potem juz mają gdzies faceta, wiem to z
      pierwszej reki (od kobiet).tanczyły taniec godowy a zapłodnione olewają
      partnera. atawizm taki jakis. ja w kazdym razie współczuję szczerze ich mężom.
      • tylkotroche Re: Co z tym zrobic? 29.01.10, 20:24
        Nic dodać nic ująć.
        Sama prawda.
        Jak się jest Matka Polka to niech się nikt nie dziwi, ze maż szuka KOBIETY...
        • kanga_roo Re: Co z tym zrobic? 29.01.10, 21:50
          tylkotroche napisała:

          Jak się jest Matka Polka to niech się nikt nie dziwi, ze maż szuka
          KOBIETY..


          a to też biologia. przekazać jak najwięcej genów. zresztą bądźmy
          szczerzy, gdyby Matkę Polkę zaczął adorować młody i wszechstronnie
          zadbany osobnik płci przeciwnej, byłoby jej z pewnością miło. albo
          nawet więcej smile nowość ma w sobie ten urok, no co zrobić, żona może
          się wykończyć depilując, czesząc, masując, wcierając i prezentując
          wdzięki, a mąż zawsze może powiedzieć, że "się wypaliło". historia
          zna takie przypadki.
      • mr.man Re: Co z tym zrobic? 30.01.10, 00:14
        > Posypią się na mnie gromy ze strony pań

        etam. z doswiadczenia wiem, ze nikt nie dokopie kobiecie w taki sposob bardziej,
        niz druga kobieta. to pomaga najwyrazniej podniesc mniemanie o sobie. Jezeli
        myslisz ze tylek, piersi, paznokcie i fryzura, to wszystko co masz swiatu i
        partnerowi do zaoferowania, to dalej strosz piorka tongue_out
      • zawsze_wolna_nilka Re: Co z tym zrobic? 30.01.10, 08:59
        nupik napisała:

        > Posypią się na mnie gromy ze strony pań, bo sama jestem kobietą z
        dwójką dzieci


        E tam, zaraz gromy.
        Pomnik ci wystawimy.
    • drobnostka7 Re: Co z tym zrobic? 31.01.10, 17:28
      Widze, że wpisują sie nie tylko panowie... Wpiszę się i ja..
      Niezła prowokacjasmile Niemal czułam jak mi ciśnienie rośnie i pod palce pchają się
      inwektywy dla CiebiewinkAle będę ponad to, choćby z racji radości z faktu, że to
      nie ja jestem Twoją żonąsmile
    • heniahenkowska Re: Co z tym zrobic? 01.02.10, 00:17
      A czy chociaż raz zaproponowałeś jej, np. w jakąś sobote, że dziś
      cały dzień to ty posiedzisz z dzieckiem, a ona niech sobie idzie do
      kosmetyczki, na basen, na zakupy...niech pomaluje sobie
      paznokcie,etc...? A może zaproponowałeś jej, że zatrudnisz (i
      zapłacisz ) za opiekunke, żeby miała więcej czasu dla siebie? Być
      może gadki w stylu: chcę być naturalna, szpilki nie bo cenię wygodę
      jest wyłącznie jej tłumaczniem,bo nie chce Cie prosić o poświęcenie
      w stylu zajęcie się dzieckiem? A może wie, że i tak nie będzie miała
      czasu na te szpilki, no a z dzieckiem w szpilkach biegac nie będzie
      więc...faktycznie, też bym postawila na wygodę. A to, że zapraszasz
      ją na kolacje i tak nie ma większego sensu podczas, gdy ona nie ma
      kiedy się na tą kolację wyszykować. Coś mi się widzi, że tak to
      wygląda: pracujesz, a gdy nie pracujesz odpoczywasz, a ona się
      dzieckiem musi zajmować non stop. PO dwóch latach to i może tym non
      stop się do dziecka faktycznie bardzo przywiązała, więc może jej to
      już nawet przestało przeszkadzać. A Ty może palcem nie kiwniesz,żeby
      jej pomóc,albo dać czas dla siebie zwłaszcza, kiedy tak Ci zależy na
      jej wyglądzie. Albo kiwniesz,ale wydaje Ci się, że wykąpanie dziecka
      wieczorem raz dziennie załatwia sprawę opieki nad nim przez Ciebie.
      Przemyśl to: kupowanie kosmetyków nie załatwi sprawy, jeśli żona nie
      będzie miała kiedy ich użyć.
    • czarnula1979 Re: Co z tym zrobic? 01.02.10, 00:27
      oj ty biedny!!!!! (do autora postu) oszukano cie!!!! pieknosc, ktora
      pokochales okazala sie zaniedbana baba, ktora chciala sie tylko
      ustawic i miec dziecko, i po to knula i udawala zadbana do czasu, az
      cie usidlila!!!!!!!! biedaku ty!!!!!!! oszukano cie!! a teraz musisz
      sie z nia uzerac, patrzec na jej odrzydliwe cialo!!!!!!!! wstydzic
      sie pokazac jej swiatu!!!!
      wiesz co.... chyba jedynam wyjsciem bedzie zamienienie jej na nowszy
      model, no wiesz, taki SEXY, ze biznesowym kolegom miski opadna, no i
      bedzie cala dla ciebie, zadnego bachora!!!! ale bedzie fajnie ,jak
      dawniej!!!!!
      a ona... no coz pewnie w koncu sie obudzi i........ czego jej zycze
      z calego serca trafi na faceta, ktory jest jej wart i tego co
      dziennie dla niego i jego WLASNEGO dziecka robi, ktory bedzie ja
      kochal taka jaka jest. Mala jestem z toba!!!!
      • douglas.beauty Re: Co z tym zrobic? 01.02.10, 15:07
        Kompletnie nie rozumiem atakow na autora watku...
        Wydaje sie dosc oczywiste i naturalne,ze bedac z kims w zwiazku
        dbamy o swoja atrakcyjnosc!!! Co ma do tego urodzenie dziecka? Znam
        kupe zadbanych, atrakcyjnych mlodych matek. Zona autora ma jego
        pelne wsparcie ( przynajmniej z jego punktu widzenia), ma pieniadze
        na opiekunke i na kosmetyczke. Nie korzysta z tego bo jej sie nie
        chce.
        Partner, ktory sie fizycznie zapuszcza wysyla dosc jasny komunikat -
        "nie podobasz mi sie, nie pragne Cie, nie zalezy mi aby ci sie
        podobac", jest to komunikat ODRZUCENIA.
        POmijajac juz naprawde naturalny FAKT, ze pozadanie nie jest
        wyborem. Gasnie jesli nie jest podsycane. Nie mamy wplywu na to ze
        nas podnieca raczej szczuple, zadbane i gladkie cialo - a nie utyte,
        sflaczale i niewydepilowane!
        Swiete Matki Polki rzucily sie autorowi do gardla - komoletnie tego
        nie pojmuje? Czy urodzenie dziecka oznacza,ze kobieta ma prawo
        przestac byc kobieta? Czy MAMY OBOWIAZEK czuc podniecenie na widok
        naszego partnera - nawet jesli wyglada fatalnie (bo mu sie nie
        chce)? Zona Tadeusa ma oczywiscie prawo spedzic w tym zaniedbaniu
        cale lata - fatalnie to jednak wrozy ich zwiazkowi.

        • heniahenkowska Re: Co z tym zrobic? 01.02.10, 17:10
          Ale gdzie Ty wyczytałeś, że daje jej na opiekunkę? Z tego,co ja
          zauważyłam, to wiekszość odpowiedzi sugeruje jeden problem: brak
          czasu na wykorzystanie tych wszystkich pieniędzy na kosmetyczkę,
          spowodowany byc może brakiem zaangazowania tego pana w opieke nad
          dzieckiem. Pan chodi wypacykowany codzien do pracy i może na tym
          kończy się jego zaangażowanie w życie rodzinne. Nie wiem czy tak
          jest, więc piszę może, choć wiele z wypowiedzi tego pana na to
          wskazuje. Co gorsza, takiego samego wypacykowania oczekuje od zony,
          choć MOŻE nie starczyło mu już wyobraxni na zastanowienie się, w
          jaki cudowny sposób ma to uczynić od rana do wieczora tyrając przy
          dziecku. Na kosmetyki i kosmetyczki trzeba dać kilka stówek
          miesięcznie, na opiekunkę juz całkiem dorodną pensję,ale może
          właśnie tej dorodnej pensji na opiekunke brakuje, żeby żona mogła
          swobosdnie o siebie zadbać. Nie w kasie zresztą problem, tylko w
          braku czasu,o czym często panowie mężowie zapominają. Zreszta dziś
          na onecie był stosowny artykułym,jak to panowie pracują, podczas gdy
          żony zajmują się domem i dziećmi i tym panom wydaje się, że nic nie
          robią (mają więc czas na opiekunkę, fryzjera,etc..)
          Jedyne co mogę zarzucić tej pani to tuszę. Jeśli kiedyś była
          szczupła,to nie potrzeba właściwie nic szczególnego (a juz na pewno
          nie kasy), żeby wrócić do wagi sprzed ciąży. Przy dziecku jest tyle
          ganiania, że mozna stracić 20kg w ciągu 6 miesięcy - to akurat piszę
          na własnym przykładzie. A jeśli samo ganianie przy dziecku nie
          wystarczy,to można pobiegać pół godziny dziennie pod wieczór, kiedy
          mąż już w domu i może zająć się dzieckiem. No ale mąż najwidoczniej
          po pracy na tenisa i siłownię gania - już bez żony, która-jak
          twierdzi - juz nie chce, a wrzeczywistości...ktoś musi zostac z
          dzieckiem.
          • tata_tomek Re: Co z tym zrobic? 03.02.10, 15:57
            heniahenkowska napisała:

            > Ale gdzie Ty wyczytałeś, że daje jej na opiekunkę?

            Wyżej:
            "(...)pomagam zonie w opiece nad synem, mamy bardzo dobra opiekunke, zona ma juz
            karnet na fitness, juz jej kiedys wykupilem pobyt w spa (...) niestety
            bezuzyteczny pomysl, nie chciala zostawic dziecka, bo jak stwierdzila, wyrzutay
            sumienia itp."

            Całość:

            tiny.pl/hm4w1
    • leeloo2002 tadeus.z jestes trollem 01.02.10, 22:05
      trollem albo palantem
      • rachela25 Re: tadeus.z jestes trollem 02.02.10, 01:52
        Prawda jest taka że oburzające się tutaj na autora postu kobiety
        same są zaniedbane i brak im dyscypliny. Taka prawda.
        Jeśli babka jest zadbana to chyba logiczne że nie popiera
        zaniedbanych bab. Mi to zwisa czy ktoś wyglada ładnie czy nie, jego
        sprawa , ale nie znosze takich głupich tłumaczeń że ona
        przytyła/zbrzydła itd bo ma dziecko. Nie ma czasu na siłownie ?
        Niech sobie kupi steper,hula-hop i ćwiczy w domu.30 min dziennie
        kazdy najbardziej zapracowany człowiek świata może znaleźć.Dieta nie
        zabiera czasu,można stosować. Wklepanie oliwki,kremu,zajmuje raptem
        3 minuty. Noż ludzie ! o czym my tu rozmawiamy
        • flasska Re: tadeus.z jestes trollem 02.02.10, 15:28
          Tak? A możliwe jest, że kobieta, która uprawia sport i jest zadbana nie wspiera bubka, który skarży się na forum, że chyba będzie musiał rzucić żonę, bo przytyła? Twoje "niech sobie kupi" naprawdę nic tu nie wnosi. Nie każdy ma obowiązek dobrze wyglądać. Ale dyskusja nie dotyczy związku chłoptasia z dziewczynką, która się roztyła, a schodzi na stosunek dorosłego faceta do własnej żony.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka