Dodaj do ulubionych

Pytanie do facetów...

29.01.06, 23:20
Ma problem z moim mężem. Może wy jako ta sama płeć pomożecie mi go rozwiązać...
Jestem 7 lat po ślubie. To jest chyba już ten wiek, kiedy w małżeństwo wkrada
się rutyna. Niestety. U mojego męża objawia się to tym, że przestał w ogóle
okazywać mi jakiekolwiek uczycia. Jest oschły a sex w naszym życiu pojawia się
raz na pare miesięcy i to za długim proszeniem z mojej strony.
Próbowałam już różnych sposobów by w naszym związku coś się poprawiło. Na
wspólne wyjścia mój ślubny zazwyczaj nie ma ochoty lub jest zmęczony. Staram
się jak mogę, by podnieść atrakcyjność mojej osoby. Nawet tego nie zauważył.
Za to ostatnio zaczął nagminnie chodzić na imprezki z pracy... Przyjaźnić się
z koleżankami z pracy, wydzwaniać do nich po nocy...
Nie wiem już jak mam ratować to małżeństwo.
Czasami mam chęć sobie kogoś znaleźć. Albo chociaż wyjść z kimś pare razy,
żeby on poczuł zazdrość i to że ja też potrzebuje miłości drugiej osoby... Nie
z nam jednak nikogo takiego, kto zgodziłby się bez zobowiązań wziąść mężatkę
do kawiarni...

co myślicie na ten temat???
Obserwuj wątek
    • builder2005 Re: Pytanie do facetów... 30.01.06, 12:40
      witaj,
      trudna i ... "prosta" sprawa.
      Trudna - jak uratować małżeństwo?
      Prosta - proste sa powody takiego zachowania.

      Jestem z moją żoną 7 lat po ślubie /tak jak ty/, różnie bywało przez ten czas -
      jak w życiu, ale nigdy nie doszło do takich rzeczy.
      Ja pracuję w biurze, wśród atrakcyjnych kobiet, i nie raz miałem okazję na
      chwilę zapomnienia - ale z niej nie skorzystałem, bo rodzina jest dla mnie
      najważniejsza.
      Objawy zachowania twojego faceta to krótko mówiąc - raczej na pewno posiadanie
      kogoś na boku bo jak wytłumaczyć te sms-y w nocy do koleżanek i częste imprezy?
      Abstynencja seksualna to najprawdopodobniej równiez objaw jw - ma kogoś na kim
      może się "wyładować" - sorry za mocne słowo.
      Sorry, że tak piszę, ale twój facet to DUPEK - nie docenia twoich starań, i
      jeżeli jest jw nie zasługuje na ciebie.

      Postaraj się z nim szczerze pogadać "kawa na ławę" "wóz albo przewóz". Nie daj
      się zbyć tekstami : jestem przemęczony lub co mam z tego życia mi też się cos
      należy.
      To tylko wymówki mające odwlec temat w czasie. Oczywiście walcz o miłość, bo
      tak trzeba, a jeżeli stwierdzisz, że już za późno to nie rozpaczaj tylko weź
      się wgarść, ubierz się seksownie, wybierz sie na dyskotekę - ty też na coś
      zasługujesz, nieprawdaż...?

      pozdrawiam smile))
      • mamanati Re: Pytanie do facetów... 30.01.06, 13:14
        Dzięki za odpowiedź. Troche mnie ona zwaliła z nóg...
        Mam nadzieję że jednak nie jest tak jak mówisz. Mam nadzieję...

        Najgorsze jest chyba to, że ja wciąć go kocham.
        Chyba rzeczywiście powinnam z nim szczerze pogadać.
        • alfalfa Re: Pytanie do facetów... 31.01.06, 00:40
          Bilder przesadza. Może być jak pisze ale może byc też całkiem inaczej. I wcale
          nie ma pewności czy przyparcie do muru i tzw. "szczera rozmowa" oczyści klimat.
          Może facet ze sobą walczy, coś mu za przeproszeniem "w gaciach" się kręci ale
          pracuje nad wyprostowaniem sytuacji? Nie rozumie co się z nim dzieje, wie że ma
          problem ale nie wie jak z tego poprawnie wyjść? Kwestia charakteru i
          wychowania - w końcu wiesz z kim się hajtałaś, zaufaj, bądź mądrzejsza.
          pzdr.
          A.
          • builder2005 Re: Pytanie do facetów... 31.01.06, 08:32
            Obyś miał rację alfalfa.
            Dla mnie to symptomy znudzenia "zwykłą" monotonią codziennego małżeńskiego
            życia i poszukiwania wrażeń poza domem. Czy to jest nie w porządku? W pewnym
            sensie jest - cierpi druga osoba która w najproszy sposób ujmując została
            odseparowana od miłosci i czułości którą miała na co dzień.

            Wg mnie facetowi brak odwagi na szczerą rozmowę i powiedzenie co go gryzie itp.
            Ja bym nie mógł tolerować długo takiego stanu rzeczy - trzeba być mężczyzną i
            jak się powie A to dalej jechać z "alfabetem"

            pozdr
      • xiv Re: Pytanie do facetów... 31.01.06, 10:56

        > Sorry, że tak piszę, ale twój facet to DUPEK - nie docenia twoich starań, i
        > jeżeli jest jw nie zasługuje na ciebie.

        to jest nie fair - znasz relacje jednej strony, nawet nie wiesz czy facet to
        zauwaza (?!?)

        poniewaz nie bylem w takiej sytuacji (i mam nadzieje nie byc) niewiele moge
        powiedziec, ale "kawa na lawe" nie rozwiaze nic, gdyz uczucia to nie jest
        kwestia rozmowy ("zakochaj sie we mnie, albo odchodze")

        IMHO musisz sprobowac dotrzec do jego sfery emocjonalnej. [Jasne, ze z czasem
        "sex-drive" siada, ale zainteresowanie, czulosc zawsze powinny byc.] Natomiast
        jak do niego dotrzec to powinnas najlepiej wiedzec Ty, w koncu razem
        spedzaliscie jakie mile chwile [mam nadzieje?]
        • mamanati Re: Pytanie do facetów... 31.01.06, 16:46
          Dzięki za zainteresowanie moim problemem.
          Na razie z nim nie gadałam. Nie chcę go do niczego zmuszać, naciskać...
          Chyba za bardzo zależy tez mi na tym małżeństwie, zeby zmuszać go do
          jakichkolwiek wyborów.
          Na razie powtarzam jak bardzo go kocham, staram się byc jak najlepszą żoną...
          Mam nadzieję, że w końcu doceni co ma. A mi uda się przelać na niego choć trochę
          miłości którą mam w sobie do niego.

          Mam nadzieję też że będę miała na to dużo siły, bo też jestem tylko człowiekiem
          i też potrzebuje uczucia...
          • builder2005 Re: Pytanie do facetów... 01.02.06, 08:13
            mamanati, jesteś bardzo wrażliwą osobą, widać że zależy ci na małżeństwie i za
            wszelką cenę chcesz je uratować; chwała ci za to - na prawdę cie podziwiam.

            Mimo tego, uważam że twój facet to /w tym momencie/ egoista dbający tylko o
            swoje potrzeby i nie widzący twojej osoby.

            Mam nadzieję że przejrzy na oczy i obdarzy cię czułościa i miłością, której
            pragniesz, a na którą bardzo zasługujesz.
            Pozdrawiam i życzę wam szczęścia.
            • etato1 Re: Pytanie do facetów... 03.02.06, 14:24
              > Mimo tego, uważam że twój facet to /w tym momencie/ egoista dbający tylko o
              > swoje potrzeby i nie widzący twojej osoby.

              to zbyt pochopne sądy na podstawie tak lakonicznych informacji i to tylko jednej
              ze stron

              po pierwsze mamanati powinnas moze troche krytyczniej spojrzec na swoja postawe
              scenariusz mogl byc np. taki ze przez te 7 lat nazbieralo sie mnostwo drobnych
              rzeczy ktore sfrustrowaly twojego meza i w koncu tak dlugi czas pozbawil go zludzen
              po drugie facetom ciezko jest rozmawiac o problemach a szczegolnie o uczuciach
              to jest sprawa ktora wymaga duzo cierpliwosci i czasu aby nauczyc sie tak
              rozmawiac - bez szczerej rozmowy nie ma co liczyc na rozwiazanie
              po trzecie nie zadowalaj sie powierzchownymi wyjasnieniami faceta poniewaz facet
              nie powie ci tak odrazu co go gryzie i gdzie lezy prawdziwy problem nad tym
              trzeba popracowac aby z niego to wyciagnac

              bardzo rzadko rozmowa przebiega w ten sposob:
              mąż: jestem wsciekly !
              zona: widze! ale dlaczego?
              mąż: chcialem pojechac z kolegami na wystawę nowego Forda a tymczasem zalatwilas
              nam na popoludnie wizyte u twojej cioci!
              żona: rozumiem! wiem ze nie lubisz mojej ciotki a ten nowy Ford na pewno ci sie
              podoba co?
              itd.

              scenariusz rozmowy przebiega zazwyczaj tak:
              zona: o co chodzi ? cos cie gryzie?
              mąż: nic!
              żona: co,nic?! przeciez widze ze sie wsciekasz!
              mąż: powiedzialem ze nic.
              żona: jak chcesz! chcesz sie wsciekac to sie wsciekaj mnie to nie obchodzi, twoj
              a sprawa.

              niestety tak to jest tacy są faceci, tak są wychowaywani i taki jest wzorzec
              kulturowy w naszym społeczeństwie, ma to swoje plusy ale ma to tez i minusy jak
              w twoim przypadku

              tyle ode mnie
              • mamanati Re: Pytanie do facetów... 03.02.06, 15:25
                Dzięki za bardzo obrazowe przedstawienie problemusmile))
                Może rzeczywiście tak jest.

                A z tym nazbieraniem się problemów, to na pewno tak jest. Tyle co potrafiłam
                wyciągnąć z mojego męża to jest to, że przez te 7 lat bywało różnie. Czasami
                swoim zachowaniem prawdopodobnie skutecznie odpychałam go od siebie...

                Jestem po rachunku sumienia i uświadomieniu sobie jak bardzo go kocham.
                Problem chyba tylko polega teraz na tym co zrobić, by przywrócić w nim dawne
                uczucie. A z tym mam problem. Nie wiem czy jemu jeszcze może zależeć. Bo to
                chyba o to chodzi...
                • etato1 Re: Pytanie do facetów... 03.02.06, 15:43
                  > Problem chyba tylko polega teraz na tym co zrobić, by przywrócić w nim dawne
                  > uczucie. A z tym mam problem. Nie wiem czy jemu jeszcze może zależeć. Bo to
                  > chyba o to chodzi...

                  może wystarczy nadzieja że będzie lepiej, że się zmienisz w pewnych sprawach
                  efekt szczerej rozmowy (nawet burzliwej) taki powinien byc
                  ale nie zapominaj ze on tez pewnie pare spraw ma na sumieniu

                  generalnie zmuszenie faceta do komunikowania swoich uczuc duzo ulatwia
                  ale latwe to nie jest i sam mam z tym problemy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka