Dodaj do ulubionych

tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne

09.03.07, 15:55

witam!
jak informowałam, będę zwracać się do szanownych Panów w sytuacjach, które
wymagają z mej strony potwornego wysiłku, by zrozumieć Wasz świat.
otóż chciałabym zapytać, czy narodziny waszych Potomków zostały solidnie
oblane z kolegami, w knajpie, do rana, do zdechu i bólu głowy.
czy w czasie, gdy Matka rodziła, Wy już kopletowaliście w myslach listę
kolegów, których na oblewanie zaprosicie.
czy gdy ona spędzała drugą noc w szpitalu, ciągle jeszcze nietomna z powodu
zmęczenia poporodowego - Wy ochoczo skrzykiwaliście zapisanych na
wzmiankowaną listę i ustalaliście, gdzie najlepiej skutecznie się narąbać???

podejrzewam, że mój posiada takowy zamiar. i nie wiem, czy reagować wkurwem,
czy spróbować zrozumieć - że tradycja, że tak ma być i amen.

dziś mnie to znowu natchnęło, gdyż właśnie mój zadzwonił, że się z chopakami
skrzyknął na wieczór. ja w 7 m-cu, a ten se idzie - a dodam, że on nie
potrafi wrócić jak biały człowiek, tylko rano, sponiewierany na max.
pewnie będzie wojna, bo cięzko mi zrozumieć gada, że woli się narąbać i jutro
cierpieć (tak jest zawsze! wraca, zdycha jak pies, jęczy, że boli głowa, a ja
mam ochotę go skopać!)niż weekend spędzić ze mną w przyjaznej atmosferze.

ech, życie....
Obserwuj wątek
    • ira.siad Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 09.03.07, 16:15
      Na zarządzie naszej Wspólnoty Mieszkaniowej staneła sprawa pewnego faceta,
      który pismnie nas poinformował, że rozwodzi się żoną i że potrzebuje nagrania z
      kamer naszego budynku na cele sądowe żeby udowodnić przed sądem, że jego żona
      zamieszkuje razem z nim. Nie wnikając w szczegóły na zebraniu zarządu koledzy
      mnie pytają czy z prawnego punktu widzenia możemy udostępnić mu nagrania.
      Odpowiadam, że skoro kamery wycelowane są na częsci wspólne nieruchomości to
      tak.
      No więc jeden z członków zarządu bez namysłu wali do reszty:
      - Panowie skoro Irek (tak tu się teraz nazwę) nie ma zastrzeżeń to MUSIMY
      FACETOWI POMÓC.
      ................
      No więc jak mamy trzymać Twoją stronę kiedy jesteśmy facetami ? A tak na
      poważnie to wyluzuj trochę, jak urodzisz to z pewnością mąż będzie obarczony
      obowiązkami i kiedy będzie miał czas pochawlić się i świętować z kumplami
      narodziny potomka ? No kiedy ?
      • florka72 ira.siad! 09.03.07, 16:48

        ależ ja nie oczuekuję trzymania mej strony.
        ja bym chciała zrozumieć jeno mechanizmy i cos postanowić - jak reagować.

        wiesz, najgorsze jest to, że nawet po narodzinach potomka to się pewne tematy
        nie zmienią. i mimo, iż on mówi, że nie będzie łaził się sponiewierać, to ja
        jestem pewna, że tak.
        wku..a mnie najbardziej nie to, że tak jest, bo sama marzę o dniu, gdy w końcu
        poinmprezuję, ale to, że on nie potrafi wrócić do chaty o choćby 4 rano. tylko
        o 8, jak szmata się czując. i że jęczy cały kolejny dzień. co wemnie wzbudza
        ochotę zatłuczenia go, by tych jęków nie słyszeć.
        po co tak się nawalić, by potem śmiech wzbudzać??

        nienawidzę, jak na noc nie wraca.... to się nie zmieni i tego nie zaakceptuję.

        • egon26 Re: ira.siad! 09.03.07, 17:06
          u nas czesto mówia "widziały gały co brały", znałas go chyba wczesniej, moze sie
          zmieni przy dziecku ale ja bym obstawial ze na gorsze, choc obym sie myliłwink
          • florka72 Re: ira.siad! 09.03.07, 17:35

            u nas mówią podobnie wink
            najwyżej się rozstanę i będę samotną, zgorzkniałą matką wink

            zartuję. on ma po prostu czasem odpały.
            przez 2 m-ce jest misiu-kotek, gada do Młodego w brzuchu, szuka wózków,
            sprząta, czyta dzieciowe gazety i ksiązki w stylu "w oczekiwaniu na dziecko",
            jest świetny, a przychodzi taki piątek, że kuszenie kolegów jest zbyt silne.

            trza to znieść. jak jako z kolcem.

            • lambert77 Re: ira.siad! 12.03.07, 07:46
              Czasami trzeba. Dla zdrowotności. Raz w roku odczuwam potrzebę wyrwania się
              spotkania się z kumplem, żeby pić do rana opowiadać historie z LO i smęcić jak
              emeryci siedzący na ławeczkach w parku. Poprostu czasami trzeba. Fakt, że w
              związku z tym, że to ja przeprowadziłem się do żony utraciłem kontakt ze
              wszystkimi znajomymi. Pozatym odkąd mamy dziecko jakoś mi tak głupio wyrwać
              się, żeby się urżnąć
    • egon26 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 09.03.07, 16:19
      Nie, nie, nie, nie - to do wszystkich pytań wink
      W zasadzie to w 7 miesiacu to ty już możesz urodzić nawet- pod konie. Moja
      bratowa rodziła pod koniec 7.
      To że facet raz na jakiś czas musi się sponiewierać to jest fakt, ale jak
      kobieta jest w ciąży dużo rzeczy może się wydażyć i moim zdaniem nie warto
      ryzykować. Zamiast się kłucić możesz jak już wytrzeźwieje troche udać że
      rodzisz. Na kacu bedzie cierpiał okropnie, goniąc i stresując się. Możesz też do
      niego zadzownić jak bedzie pił że czujesz wyraźne parcie. A jak przyjedzie
      powiedziec że ci przeszło.
      A tak całkiem serio to mu wytłumacz ile może sie zdarzyć jak go nie będzie, lub
      jak będzie pijany w 3 dupy a trzeba bedzie cie odwieść do szpitala. Swoja drogą
      ciekawie by było stać na porodówce przy rodzącej żonie z wyziewem jak z dobrej
      gorzelni wink Trzeba być dobrej myśli ale ciąża to naprawde trudny i ryzykowny
      okres. Potem jak się dziecko urodzi też jest takie małe i kruche.
      • florka72 egon! 09.03.07, 16:41

        no nie da rady, bym ściemniała, że rodzę. nie lubię takich zagrywek i nie będę
        podstępem się bawić w psującą zabawę.
        cóż, trafił mi się egzemplarz mało odpowiedzialny, jak widać. może on sobie nie
        zdaje sprawy, że 7m-c to już dość nerowow może bywać? albo to dlatego, że ja
        się cały czas mega-dobrze czuję. nie rzygałam ni razu, nic mnie nie boli, nie
        miałam zachcianek.... nie odczuł mojej ciąży jakoś drsatycznie, to tak lekko to
        wszystkiego podchodzi zapewne.

        chyba jednak wkurw mnie nie minie. nie wiem, jak z tym walczyć...i chyba nie
        chcę.
        dziś mi się go oglądać nie chce. po pracy do domu nie wracam. gdzies się
        zabunkruję. albo w ogóle wyjadę z wawy. by dziś się nie wku..ać tym, że on
        wyłazi. a jutro nie suchać jęków z powodu bolącego łba.

    • johnnysixcannons Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 09.03.07, 18:41
      Sam za kołniez nie wylewam,ale w 7 miesiącu to nie jest czas na picie jak na
      studiach.Poważny argunent,że jak się zacznie jak on pije.Co wtedy taxówka?No
      niby można,ale wolałby sam cię zawieźć,czy wyręczyć się taksiarzem?To
      niepoważne.po urodzeniu OK swiętujemy ma 1-2 doby bo potem wypis,ale warunek
      chata gotowa na bobo.Jak się okarze,ze nawalił przez gorzałę to może go to coś
      nauczy,ale będzie u ciebie miał krechę.powinien to przemyśleć.Zresztą niech
      zbiera na pieluchy,a nie żłopie gorzałę.
    • borla Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 09.03.07, 19:04
      florka72 napisała:

      >
      > witam!
      > jak informowałam, będę zwracać się do szanownych Panów w sytuacjach, które
      > wymagają z mej strony potwornego wysiłku, by zrozumieć Wasz świat.

      Podejrzewam że może to być równie trudne co w drugą stronę wink

      > otóż chciałabym zapytać, czy narodziny waszych Potomków zostały solidnie
      > oblane z kolegami, w knajpie, do rana, do zdechu i bólu głowy.

      Nie, wódki nie pijam bo mi nie służy, siłą rzeczy towarzystwa które takie
      rozrywki preferuje też się nie trzymam.

      > czy w czasie, gdy Matka rodziła, Wy już kopletowaliście w myslach listę
      > kolegów, których na oblewanie zaprosicie.

      Nie, po pierwsze z powyższego powodu, po drugie uczestniczyłem w porodzie i
      byłem raczej zaangażowany w całą akcję.

      > czy gdy ona spędzała drugą noc w szpitalu, ciągle jeszcze nietomna z powodu
      > zmęczenia poporodowego - Wy ochoczo skrzykiwaliście zapisanych na
      > wzmiankowaną listę i ustalaliście, gdzie najlepiej skutecznie się narąbać???

      Sczerze mówiąc nie pamiętam co się działo drugiego dnia, ale podejrzewam że jak
      znam siebie to tłukłem jakiegoś potwora, albo usilnie próbowałem kogoś cichcem
      utłuc wink

      > podejrzewam, że mój posiada takowy zamiar. i nie wiem, czy reagować wkurwem,
      > czy spróbować zrozumieć - że tradycja, że tak ma być i amen.

      Może raczej porozmawiać i na spokojnie wyjaśnić swoje obawy. Ja tam zawsze wolę
      szczerą rozmowę bez niedomówień, bo jak mam jakąś zawoalowaną aluzję pojąć czy
      się czegoś domyślić... Szkoda gadać co z tego wychodzi wink
      Całę szczęście że moja druga połowa ma takie samo podejście, bo osobistej matce
      od lat nie mogę przetłumaczyć że jak coś chce, to niech powie wprost, a nie
      mamle coś po kątach, a potem chodzi nadęta jak żaba, bo się czegoś nie
      domyśliłem.
    • kckk Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 10.03.07, 12:41
      Znam ten typ. Wydaje się przypadkiem beznadziejnym.
      Nie przestanie imprezować, bo kocha tę naftę.
      Zrozumieć się nie da, zaakceptować też, najlepiej olać jego skłonności.
      • florka72 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 10.03.07, 19:38

        tiaaaa. nocą napisałam smsa, by nie wracał, bo nie chcę być budzona jego jękami.
        to nie wrócił.
        rano spakowalam plecaczek i spadłam do rodzicow, nie chce mi sie chwilowo z nim
        nawet gadac. odebrałam jadąc i słyszałam ten ból w glosie, chyba nieźle sie
        zrąbał wink o boziu, jak ja nie mam litości! skopałabym z glana w głowę!! by
        bardziej łeb bolał!
        naparza teraz telefonami. nie odbieram.

        na szczęście nic nas nie łączy. znaczy żaden ślub.

        aaa, jeden z lepszych argumentów "przecież 2 miesiące nigdzie nie bylem". jasne.
        a mi dwa miesiące to do porodu zostały!!
    • bj32 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 10.03.07, 13:38
      Z mojej znajomości tematu wynika, że bywa rozmaicie. Różni znajomi i krewni
      czterdziestego stopnia pokrewieństwa reagują co egzemplarz, to inaczej.
      Szwagier-półgłowek siedział w korytarzu szpitala, a potem urządził trzydniową
      bibę, taką z fajerwrkiem i wodotryskiem, zatem małżonka po porodzie wróciła,
      żeby posprzątać i porządnie wywietrzyć. Mąż rodził ze mną, po wyjściu w
      samotności uczcił córkę jednym piwem i padł. Kilku kumpli organizowało papojki
      w terenie, gdzie raczyli się głównie goście, a gospodarz zazwyczaj pozostawał
      co najwyżej na lekkim rauszu.
      W ramach zapobiegania na przyszłość możesz skacowanemu mężowi opowiadać, jak
      może szumiało, a statek się kołysał, kołysał, kołysał... Możesz odkurzać,
      puszczać głośno muzykę, albo piskliwym głosikiem opowiadać, jak to rozmawiałaś
      z sąsiadką z tamtej bramy, no wiesz, tą taką grubą, co z tym małym pieskiem
      chodzi, i ona mówiła, że sobie kupiła garsonkę z żabotem, i taki miała karczek,
      i z przodu była zielona, a z tyłu czerwona i miała mnóstwo guziczków, a każdy
      guzik inny...wink))
      • florka72 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 10.03.07, 19:40

        po pierwsze = to nie-mąż
        po drugie = jak on skacowany, to we mnie grama ochoty nie ma, by mu życie
        polepszyć. taka jestem. jak sie nie potrafi pic, albo powiedzieć "stop" w pewnym
        momencie, to nalezą sie męki niewyobrażalne dla debilnej głowy.
        amen!!
        • johnnysixcannons Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 10.03.07, 23:39
          skoro tak to tym bardziej nie odbieraj.niech sie pofatyguje i kwiatami
          przyjedzie.Mówię to jako samiec.Sory Panowie solidarność solidarnością,ale
          jeden z nas musi zmądrzeć.
          • florka72 dzięki 10.03.07, 23:52

            johnnysixcannons - za poparci dla mej konsekwencji.
            nie odbieram. co mi idzie łatwo, bo nie chce sie wkurzać. tym razem on nie
            będzie wiedział, gdzie ja dziś śpię wink

            z kwiatami to on nie przyjdzie (kwiaty są na uro, imieniny, dzień kobiet - hehe
            oraz zdaje sie walentynki), taka zwykła kłótnia w jego kwiatowe zwyczaje
            zakupowe się nie wpisuje wink
        • bj32 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 11.03.07, 00:14
          No dobra, nie-mąż, ale czy ja tam pisałam o polepszaniu? Przeciwnie. Spróbuj
          jeszcze raz przeczytać na spokojnie to zobaczyszsmile)) Męki właśnie. Wiem, bo
          wypróbowałam i mam spokój.
          • arienne07 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 11.03.07, 12:14
            Ja wypowiem się tylko raz a dobitniesmile
            Po co kobiety wybierają TAKICH facetów, po co z nimi są, po co z nimi zachodzą
            w ciążę? Bo mniemam że przymusu nie było. A teraz że osioł i debil, ale chyba
            nie zdurniał z dnia na dzień?
            Dobrej rady nie mam, bo uważam że nie zmieni się ani po ślubie, ani po dziecku,
            ani nawet po drugim dziecku. Jak to ktoś tu trafnie ujął: ten typ tak ma.
            Mogę jedynie współczuć..
            • aprze Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 00:22
              Mój mąż też bardzo lubił imprezować mnie nie brał bo to imprezy pracownicze i
              twierdził, ża na 100% nie spodoba mi się. Wracał rano. U mnie się zmieniło po 6
              latach małżeństwa jak mieliśmy wpatkę z tzrecim dzieckiem i ciąża była
              zagrożona. Teraz też chodzi ale rzadko
    • lambert77 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 07:50
      Nie obchodziłem pępkowego z trzech powodów.
      1. Nie było z kim przeprowadzka do polski centralnej odcieła mnie od wszystkich
      znajomych. Mimo, że żona czasami mówi, że mógłbym pojechać na weekend do
      znajomych to i tak wiem, że kiedy kobiety tak mówię to znaczy, że chcą usłyszeć
      nie kochanie nie pojadę nie zostawię Cię smile.
      2. Jakoś nie miałem ochoty tak byłem zajęty dochodzeniem do siebie smile
      3. Zmieniły się priorytety przestałem być ważny smile
      • arienne07 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 11:35
        No tak, bo mężczyźni to raz na jakiś czas muszą się ześwinić i żony to powinny
        zrozumieć... A odwróćmy sytuację: żonka ci mówi, że sie umówiła na ploty z
        koleżankami. Wraca nad ranem pijana w trzy d.., upierd... z lekka bo zaliczyła
        parę gleb wracając do domu, no i pawikiem wonieje bo kumpela miała dobrze
        zaopatrzony barek i było Martini i piwko i wódeczka mandarynkowa....smile
        I ja teraz pytam jaka jest wasza panowie reakcja. Jesteście zadowoleni???
        • egon26 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 11:46
          OCZYWIśCIE ;DDDDD
          • arienne07 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 11:59
            Ty sie nie odzywaj bo nie jesteś w temacie. Masz tak idealną żone że ci sie to
            zabawne wydaje. A tu się poważna dyskusja toczysmile- o ile ktoś temat
            podejmiebig_grinDDDDD
        • lambert77 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 12:03
          Po pierwsze smile Pijana kobieta wygląda wyjątkowo żałośnie big_grinDDDD
          Po drugie niech sobie raz tak wróci ja naprawdę nie będe miał nic przeciwko
          tylko po przyjściu niech mnie nie pobije i nie awanturuje się tylko grzecznie
          pójdzie spać. No i żeby majtki nie były na lewą stronę założone big_grin bo wtedy
          będzie awantura
          • arienne07 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 12:08
            Jasne, bo pijany mężczyzna to jest wyjątkowo uroczy, co???
            Lambert, ja o majtkach nic nie mówiłamsmile A tak swoją drogą, to ty byś pijanej
            żonie majtki sprawdzał na progu? Ubawiłam siębig_grinDDDD
            • lambert77 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 12:11
              smile wiesz jak się w progu przewróci to i w progu się sprawdzi smile...
              Pijani mężczyźni to inna bajka. Są tak wkomponowani w rzeczywistość nas
              otaczającą, że nikt ich nie zauważa. Natomiast pijana w 3 dupy kobieta to już
              inna sprawa. Leziecie środkiem chodnika dyskutujecie nie wiadomo z kim
              chichoczecie i tak całą drogę smile
          • egon26 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 12:13
            lambert77 napisał:
            > Po pierwsze smile Pijana kobieta wygląda wyjątkowo żałośnie big_grinDDDD

            Święte słowa wink Stary. Pijany facet jest bardziej atrakcyjny niż pijana kobieta
            ;ppp Choć oczywiście nie w sensie sexsualnym ;DD
            • arienne07 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 12:21
              Ty mi tu Lambert nie wyjeżdżaj z opisami, bo jak ja ci nakreślę widok
              narżniętego faceta, to ci tak w pięty pójdzie, że sie przez 2 lata wódy nie
              chwycisz!smile))
              • lambert77 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 13.03.07, 07:37
                Nie pijam wódy big_grin zauważyłem, że proporcjonalnie do wypitej wódy rośnie we mnie
                chęcie przywalenia komuś w m.rde big_grin Na co dzień jestem spokojnym opanowanym
                człowiekiem aż tu nagle trzeba z wesela siłą wyprowadzać jakiś małolatów bo
                spiwszy ich dobrałem im się do kobiet big_grin... to by wyjaśniało dlaczego
                przestałem być zapraszany na takie uroczystości big_grin
          • florka72 pijany facet.... 12.03.07, 14:26

            taaaak! to widok ze wszech miar godny szacunku i pożadania!
            upijajcie się panowie!
            kochamy Was oglądać, jak siedzicie w łazience nad kibelkiem i wyjecie "boże,
            dobij mnie", bo łeb pęka, a rzygać juz nie ma czym! uuu, to marzycielski
            widok... czułość wówczas w nas rośnie taka, że chce się istotnie DOBIĆ!

            poza tym ja tu podniosłam problem niewracania na noc.
            to też element samczej natury? że się narąbie tak, że śpi u kolegi i wraca koło
            południa?

            ja mu zrobię to na bank (o ile będziemy razem). zostawię mu Młodego i pójdę na
            2 dni w świat...
            • egon26 Re: pijany facet.... 12.03.07, 15:56
              Twój obraz pijanego mężczyzny jest po prostu straszny. Nie wiem skąd ty go
              wzięłaś. Urrzniety facet to taki z lekko zwichrowaną czupryną, rozpiętymi
              kilkoma guzikami przy koszuli, czasem bekający (po piwie bo wiadomo gazy) ale
              mówiący przepraszam. Ja przynajmniej tylko takich znam i sam właśnie taki jestem
              jak wypije za dużo.
              • jaremax Re: pijany facet.... 12.03.07, 19:02
                Florka ! Twój stary za mało "trenuje " wink Rzygać po przepiciu ?
                Toż to jeden z najcięższych grzechów chłopa smile.
                Ja jak w siebie wleję , to za żadne skarby nie oddam smile Moje i tylko moje.Pzdr.
                • florka72 Re: pijany facet.... 13.03.07, 09:33

                  ha! to jest właśnie problem! on naprawdę za mało trenuje.
                  a do tego ma za słabą głowę. nie powinien za dużo pić, bo to ZAWSZE kończy się
                  tragedią kibelkową. i rozrywaniem czaszki.
                  i tego właśnie nie rozumiem - po paru lekcjach ja bym się nauczyła, gdzie jest
                  bariera i kiedy należy przestać pic, by nie cierpieć nadmiernie.
                  a on nie!

                  • arienne07 Re: pijany facet.... 13.03.07, 11:15
                    >ha! to jest właśnie problem! on naprawdę za mało trenuje>
                    No to potrenujcie razem i oboje będziecie zadowoleni. A potem będzie temat do
                    wspólnych rozmów ile i co kto wyrzygałsad
                    Paranoja jakaś.
                    • florka72 Re: pijany facet.... 13.03.07, 13:59

                      coś słabo czytasz.
                      napisałam, że mało trenuje, bo RZADKO ma akcje "skucie się z kolegami".
                      ostatnio w okolicy sylwestra, teraz w ten weekend - przyznasz, że nie szaleje
                      chłopak jak wściekły.
                      pisałam też, że po prostu nie potrafi pić - nie ma wyczuca tego momentu, by
                      przestać już. tyle.

                      paranoja, jak się widzi to, co się chce!
                      • kckk Re: pijany facet.... 13.03.07, 14:08
                        To czego Ty od niego chcesz?
                        Trafił Ci się całkiem przyzwoity model.
                        Porządny chłopina, a ja na niego wsiadłem uncertain
                        • egon26 Re: pijany facet.... 13.03.07, 14:20
                          kckk napisał:
                          > To czego Ty od niego chcesz?
                          > Trafił Ci się całkiem przyzwoity model.
                          > Porządny chłopina, a ja na niego wsiadłem uncertain
                          Co racja to racja, chłop może nie święty wink ale jak się upije raz na 3 miesiace
                          to chyba przeżyć można, pisałaś to tak jak by co sobotę jak dętka wracał.
                          Może faktycznie lepiej by przy końcówce ciąży nie pił ale to już musice sobie
                          razem ustalić.
                          • arienne07 Re: pijany facet.... 13.03.07, 19:12
                            No właśnie, raz narzekasz że go w d.. kopniesz bo nic was nie łączy(no , dla
                            niektórych dziecko to nic najwyraźniej), potem znowu go bronisz. To nie
                            paranoja??smile
            • lambert77 Re: pijany facet.... 13.03.07, 07:35
              jesteś rozdrażniona widać, że sam temat wku.wia Cię i to mocno... Wszystko
              zależy od układu jaki macie. Jeżeli czasami obydwoje sobie pozwalacie na drobne
              szaleństwo, żeby odciążyć psychike to dlaczego by nie. Osobiście nie widzę nic
              zdrożnego w zostaniu u kolegi po nocy pijaństwa. Chyba lepsze to niż gdyby miał
              Ci się nad ranem pijany w 3 dupy kręcić po domu budząc Ciebie i dziecko.
    • bj32 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 19:34
      Ja tu koleżanki solidarnie poprę, że widok pijanego faceta jest przeuroczy.
      Szczególnie, jak trefniś zalany w drobny mak informuje, że wypił pięćdziesiątkę
      i szklaneczkę wina po czym lotem ślizgowym przemyka przez drzwi i wali dynią w
      przeciwległą ścianę. Potem trzeba go zataszczyć w jakieś ustronne miejsce, bo
      zawadza na środku, a na drugi dzień to już całkiem jest jazda bez trzymanki,
      jak sam nie wie, czy woli rosołek, korniszonka, herbatkę, czy w ogóle dubla.
      Nic, tylko dostać słowotoku i piszczeć aż mu łeb pęknie i wszystkie plomby
      wypadną.
      • jaremax Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 19:50
        Ja zawsze po zbombardowaniu na drugi dzień trzymam fason smile
        Żonka nawet się nie pyta jak się czuję bo odpowiedż jest
        jedna - dobrze słonko, dobrze . Udawanie w takiej sytuacji
        dramatycznej zresztą smile to jest dopiero bohaterstwo wink Pzdr.
        • bj32 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 20:02
          Ja też nie pytam, tylko kompresiki zmieniam i tłukę się, czym mogę, żeby
          przypadkiem nie pomogływink))
          • egon26 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 20:32
            A bo widzicie jak pić to z głową wink Ja w mojej wieloletniej praktyce
            wypracowałem sobie system obronny. Tak by następnego dnia nie żałować. I tak
            piwa mogę wypić dużo i jedyna dolegliwość jaką odczuwam następnego dnia to susza
            poranne, ale po wypiciu 1.5l wody przechodzi. I jestem jak nowo narodzony.
            Czasem zdarzy się jednak że jakiś kumpel namówi mnie na coś mocniejszego - mam
            kumpla który był barmanem- to co on wymyśla to się w głowie nie mieści. I po nim
            jest ciężej, dlatego jeszcze w nocy jak się czasem budzę to wypijam wodę
            mineralną, rano kefir lub maślanka i znowu człowiek zdrowy ;D
            Inna sprawa że nie lubię pić tak żeby mi się film urwał, bo czuje straszny
            dyskomfort następnego dnia jak nie jestem sobie w stanie przypomnieć co robiłem,
            dlatego unikam jak ognia takich sytuacji. Czego i wam życzę wink
            • bj32 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 23:15
              Ależ mojemu szczęściu film się nie urwał... Zachował dość świadomości, żeby o
              pięćdziesiątce i szklaneczce wina mówić. A po tygodniu się okazało, że były 2
              pięćdziesiątki koniaku, 0,7 wina domowej roboty i duże Tyskie. To jak potem
              mógł się dobrze czuć? Kto rozsądny takie sztuki robi? Żadna kobieta nie zmiesza
              takich składników...wink
              • jaremax Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 12.03.07, 23:23
                Porządny chłop smile Ja też do pięćdziesiątki nie siadam smile
                • bj32 Re: tak zwane pępkowe oraz tematy pokrewne 13.03.07, 14:32
                  On i do tego nie usiadł. Na stojąco chyba, w plenerze spożywaliwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka