Wczoraj razem z żoną skręcaliśmy półkę - nową wiertarką

) Trochę wierciłem,
trochę skręcałem. Pod koniec prac chciałem przyspieszyć wyjmowałem wiertło i
mówiłem coś do żony nie patrząc na to co robie. I stało się, wiertło wypadło z
wiertarki i przecięło mi dłoń w 3 miejscach - nie głęboka ale trochę krew się
polała. Oczekiwałem że moja małża powie: "Oj biedaku" - przytuli

, pogłaska
po głowie

i podmucha na zranioną łapkę ;D Reakcja niestety była inna

Ci
którzy myślą że żona się ze mnie śmiała są w błędzie

Normalnie opieprzyła
mnie że ona wiedział że coś sobie zrobię i tak opieprzała mnie dłuższą
chwilkę

Więc ja się pytam czy to jest miłość ?? Ja tu może nie tyle że
cierpię ale boczę krwią

a żona zamiast przytulić to ochrzania

Swoją drogą
to bardzo często zdarzają mi się małe wypadki przy pracy- ale co ciekawe to
jest rodzinne