Dodaj do ulubionych

Tatusiowe przedszkolaki

03.10.07, 09:22
jako ze wreszcie przyjeto mi córke do przedszkola - grypy i przeziebienia
ufundowały kilka dodatkowych wolnych miejsc ;P - nasuneło mi sie kilka
refleksji którymi mam zamiar się z wami podzielic.

1. jest w grupie kilkoro dzieci które od poczatku września jedyne czym sie
zajmują to bezustanny płacz. Wpadaja w histeryczny ryk od rana dopóki mamusia
nie odbierze. Nic nie pomaga, interwencje przedszkolanek, innych dzieci.
Dochodzi do sytuacji ze pozostałe dzieciaki wyalienowały "beksy" z grupy. Po
prostu ignorujac ich bezustanny płacz przestały je zauwazać. Pytałem
przedszkolanek skad ten problem. Wszystkie 3 panie stwierdziły ze dzieci mają
sytuacje gdzie "mamusia uber alles".. Nadopiekuńczość mamusina zabiła w tych
dzieciach zdolność integracji społecznej.

2. Spotykam codziennie kilku tatusiów z mojej grupy którzy codziennie przywożą
dzieciaki i je odbierają - dzieci zaczynaja dyskusje ze sobą juz na podwórku i
zapominaja o nas. Jesteśmy potrzebni tylko po to aby dopilnowac zeby się
rozebrały i powiesiły wszystko na wieszaczkach. Wszystkie te dzieciaki łączy
to samo w szatni ciągłe :"zostaw ja sam/a" itd. Dlaczego?

3. Niektórzy pamietaja juz tu wspominałem ze w lipcu odprowadzałem siostrę
której jestem prawnym opiekunem i której zmieniałem pieluchy ,do ołtarza. Ot
gdzieś przeminęło 22 lata i wyrosła kobieta która wiosną urodzi swoje dziecko.
Teraz odprowadziłem swoja córke do przedszkola, zaraz bedzie szkoła studia i
znów komus ja zaprowadzę do ołtarza. Córka radośnie wbiegła do sali
przedszkolnej... stary miał schrzaniony cały dzień.. wink
Obserwuj wątek
    • egon26 Re: Tatusiowe przedszkolaki 03.10.07, 10:09
      Ile twoja córka ma 3.5 ?? Tak mi się jakoś kojarzy:
      W odpowiedzi na twoje pytania:
      ad. 1) przedszkolanki miały racje, można by jeszcze dodać do tego brak
      możliwości pozostawienia dziecka z kimś innym niż z rodzicem, brak babć
      /kogokolwiek, brak kontaktu z innymi dziećmi- brak kuzynostwa, a towarzystwo z
      placu zabaw/podwórka nie odpowiada rodzicom itd. Z czasem może się wyrobią.
      Wydaje mi się też że jak dziecko wyje cały dzień to może też oznaczać że próbuje
      po prostu wymusić by go rodzice zabrali z przedszkola bo jemu się tam nie
      podoba- to też wina rodziców bo widocznie dziecko wie że krzykiem wszystko
      wymusi. Niestety teraz zderzyło się z rzeczywistością.
      ad. 2) No tylko się cieszyć - znaczy że te dzieci są samodzielne i że łatwo
      integrują się z grupą. No niestety już taka nasza psia rola, gdy dziecko ma
      lepsze towarzystwo/zajęcie pozostaje nam tylko stać z boku i obserwować by nic
      się złego nie stało.
      ad. 3) Bycie ojcem to ciężka sprawa, bycie ojcem córki chyba jeszcze
      trudniejszawink Choć widzisz ciebie dobija ślub, a mnie wiek nastoletnie - mam
      nadzieje że mój syn będzie ode mnie mądrzejszy w tym wieku wink Ale z tego co
      piszesz to na wiosnę będziesz czymś w rodzaj... dziadka ?! ;D
      • adellante1 Re: Tatusiowe przedszkolaki 03.10.07, 10:34
        Córka w czerwcu skończyła 3 lata.
        Bycie ojcem córki hmmm trudne na pewno. Chociaz widze po sobie jako ze mam i
        jedno i drugie ze syn to syn, krew z krwi, dziedzic , przedłuzenie rodu itd. W
        nim sa ulokowane niejako wszystkie te "pierwotne" oczekiwania co do niego,
        konkretne zadania jakie bedą przed nim stały itd.
        Córka to dla mnie jako ojca właśnie ta "esencja" radosci bycia ojcem. Tak
        naprawdę to córa dostarcza tych wszelkich subtelnych przyjemnosci z obcowania z
        dzieckiem. W niej z kolei jakgdyby pokłada sie nadzieje i marzenia...
        Takie dwa całkiem rózne rodzaje miłosci do dzieci. niby kochasz tak samo ale
        zupełnie inaczej.

        a z tym dziadkiem to mnie nie w...wiaj nawet!!!!! tongue_outPPPwink)
    • kckk Re: Tatusiowe przedszkolaki 03.10.07, 12:05
      Bezustanny płacz? smile
      Zdaje Ci się.
      • arienne07 Re: Tatusiowe przedszkolaki 03.10.07, 12:39
        A może te płaczące dzieci z natury są nieśmiałe i jest im
        niezmiernie ciężko przystosować się do nowych okoliczności. Nie ma
        co potępiać odrazu rodziców. Moje dziecko spędza czas głównie ze
        mną, a jednak nie ma problemu z chowaniem się za maminą spódnicą jak
        widzi obcych ludzi. Bardzo się z tego cieszę, bo chcę żeby był
        samodzielnym dzieckiem, ale nie uważam że to w 100% moja zasługa. Ja
        poprostu nie przeszkadzam i nie dławię tej chęci "ja siam!", bo to
        dopiero byłaby katastrofa. Jeśli jednak "trafi" się dziecko
        nieśmiałe to nikt go na siłę nie zmieni, można pomagać mu się
        otworzyć, ale to wymaga czasu.
        Dlatego jeden potem zostaje korespondentem wojennym a inny
        księgowymsmile)
        • adellante1 Re: Tatusiowe przedszkolaki 03.10.07, 15:25
          Czy niesmiałość cechuje sie rzucaniem sie na podłoge, rzucaniem wszelkimi
          zabawkami, odpychaniem dzieci innych, głosnym krzykiem i tupaniem?
          Jesli tak to sa to dzieci nieśmiałe. generalnie codziennie te same dzieciaki
          słychac juz na wejsciu do przedszkola.
          • your_and Re: Tatusiowe przedszkolaki 03.10.07, 17:41
            Do niedawna wydawało że ze mama nie może kochać za mocno, teraz przy
            okazji każdej publikacji o rozwoju dziecka specjaliści przypominają
            że naopiekuńczością wyrządza sie dziecku krzywdę i zalicza ją do
            przemocy emocjonalne wobec dziecka.
            Wychowywanie polega na nauczeniu samodzielnego życia we własnej
            grupie rówieśniczej a nie pod spódnicą mamy. Dzieci rodziców
            naopiekuńczych albo są agesywne wobec innych - mają żal do
            wszystkich naokoło ze nie są oczkiem w gówie i naważniejsi jak dla
            mamy, albo zamykają się w sobie.
            U nas syn, oczko w głowie mamy miał takie objawy, a córeczka
            bardziej moja socjalizuje się świetnie.
            Ciekawie na ten temat:
            Nadopiekuńczy rodzice - Wychowywać to znaczy dodawać odwagi
            www.babyboom.pl/dzieci_1_2/wychowanie/wychowywac_to_znaczy_dodawac_odwagi.html
          • znikad Re: Tatusiowe przedszkolaki 03.10.07, 18:01
            Pamietam jeszcze jak dzis kiedy zabralem Hanke pierwszy raz do
            daycare. Miala rok i 2 dni. Pomachala mi lapka "bye bye" i
            pokolysala sie do dzieci. Nawet sie nie obejrzala smile Z chlopcami
            bylo inaczej. Oni wygladaja tak samo ale sa kompletnie inni. Jeden
            uprzejmie podal raczke pani i poszedl bez ociagania, drugi siedzial
            uczepiony mojej nogi. Nie plakal tylko dawal do zrozumienia, ze nie
            da sie ruszyc. Po jakichs 15 minutach kiedy to ja stalem i
            rozmawialem z inna pania i oboje udawalismy, ze Maly nas kompletnie
            nie interesuje, odczepil sie od nogi i laskawie dal sie zaprosic do
            sali z dziecmi. Wtedy ucieklem, reszta juz jest historia wink)
            Cos chyba jednak w tym jest, co pisze kolega Adellante, tez mi sie
            zdaje, ze wiele mam daje swoim mlodym za duzo czasu na roztkliwianie
            sie i mazgajenie. To wcale nie pomaga w procesie adaptacji, wrecz
            przeciwnie. Trzeba brac przyklad z ptakow - wypychac mlode z
            gniazda, niech probuja fruwac wink
            • redmiss Re: Tatusiowe przedszkolaki 03.10.07, 20:16
              > Cos chyba jednak w tym jest, co pisze kolega Adellante, tez mi sie
              > zdaje, ze wiele mam daje swoim mlodym za duzo czasu na
              roztkliwianie
              > sie i mazgajenie. To wcale nie pomaga w procesie adaptacji, wrecz
              > przeciwnie. Trzeba brac przyklad z ptakow - wypychac mlode z
              > gniazda, niech probuja fruwac wink

              tiaaa smile
              spróbuj to powiedzieć na ematce! wink całkiem niedawno gromy mi
              spadały na głowę, zostałam nazwana nieodpowiedzialną i bez
              wyobraźni, bo wypuszczałam 3letniego chłopca na podwórko samego!!!
              samego w sensie, że sam sobie szedł, bawił się w piasku, czy jeździł
              na rowerze, czy co tam chciał (nie sugerowałam mu zabaw i sposobu
              zachowania), ale był "pod okiem", wiadomo... podwórko mamy przed
              oknami, ogrodzone, brama na klucz... mamuśki się oburzyły sad
              • adellante1 Re: Tatusiowe przedszkolaki 03.10.07, 20:45
                Pamietam ten watek.
                Ja się tam nie odezwałem bo nie dość że odkad mała nauczyła się
                chodzic to smiga sama po podwórku, na dodatek z kotem i psem, kiedyś
                to był asaff teraz Ca de Bou, to do tego wszystkiego jeszcze od maja
                do wrzesnia na boso.
                Nie zaryzykowałem pikiety pod brama i nasłania mi opieki
                społecznej wink)
                • egon26 Re: Tatusiowe przedszkolaki 03.10.07, 23:55
                  dellante1 napisał:
                  > chodzic to smiga sama po podwórku, na dodatek z kotem i psem, kiedyś
                  > to był asaff teraz Ca de Bou,

                  No za to, to ci się jednak pikieta należy, niestety przy zabawie 3 latki z psem
                  może dojść do *nieporozumienia* i córce stanie się krzywda. Ja jestem zdania że
                  nie powinno się izolować dziecka od zwierzęcia ale mimo że nasz pies jest
                  cholernie leniwy poza tym bardzo łagodny, niestety waży 4-5 razy więcej od
                  naszego syna. Więc nawet niechcący może mu zrobić wiele krzywdy. Już nie mówię o
                  sytuacji gdy dziecko przez przypadek zrobi krzywdę psu i on się broni. Choć
                  akurat mój pies łapał mnie za rękę 2 razy gdy weterynarz badał mu chorą łapę,
                  bolało go jak cholera ale nie zacisnął zębów.
                  • adellante1 Re: Tatusiowe przedszkolaki 04.10.07, 07:46
                    jesli znasz dobrze swojego psa to tak naprawde wiesz czego mozesz się po nim
                    spodziewać. Zwłaszcza jak pies to półroczny szczeniak wink
                    • johnnysixcannons Adek! 04.10.07, 09:36
                      Wierz mi,że w tym jednym punkcie nie mogę się z Tobą zgodzić.Pies i
                      dziecko to trudny temat.Nie mówie tu opsach które usypiam z powodu
                      nadagresji,co to w gazetach się czyta,że dzikus skrzywdił
                      dzieciaka.Ale w mojej praktyce miałem taki przypadek:rotwajler,który
                      był uosobieniem łagodności i dziecko z nim wychowane mogło mu
                      wsadzić obie rączki do pyska zostało powaznie zranione przez
                      przypadek.Pies gwałtownie zawrócił i przypadkowo trafił zębem
                      dzieciaka w głowę.Wierz mi lub nie,ale zerwał dosłownie skalp
                      wielkości mojej dłoni dzieciakowi z głowy.A teraz mnie przekonaj,że
                      racja jest po Twojej stronie.
                      Wątek dotyczy przedszkola i nadopiekuńczości.Nie chcę go
                      przeistoczyć dyskusję pies a dziecko.Powiem wyraźnie jestem za
                      wychowaniem dzieciatka z psem,ale pod kątrolą rodziców(
                      odpowiedzialnych).
                      Poza tym twoja pierwsza wypowiedź (początek postu)cholernie mi się
                      podobała i mile połechtała moje męsko tatusiowe ego.
                      • egon26 Re: Adek! 04.10.07, 10:55
                        Dokładnie jak nie chce mi wierzyć to posłuchaj johnego. Poza tym sam pamiętam z
                        dzieciństwa 9-10 letnią dziewczynkę która jadła lizaka na zmianę z psem, który
                        wcześniej lizał się po ... i pewnie zeżarł kilka gówien innych psów - bo to się
                        też zdarza. Z całym szacunkiem dla twojej 3 latki ale może wpaść jej do głowy
                        podobny pomysł.
                        • m.matkowski Re: Adek! 04.10.07, 19:51
                          Podejrzewam, Egon, że ta dziewczynka nie ma w tej chwili alergii. Znajomy lekarz
                          (młody, co prawda, ale lekarz) mówił, że jak dziecko chce sobie possać rurę od
                          odkurzacza, to żeby mu tej rury na siłę nie zabierać.
                          To był mały odjazd od głównego tematu, ale co tam.
                          • egon26 Re: Adek! 05.10.07, 09:41
                            m.matkowski napisał:
                            > Podejrzewam, Egon, że ta dziewczynka nie ma w tej chwili alergii.

                            Tu są dwie szkoły, bo jedni twierdzą że przebywanie od małego z alergenem (czy
                            jakoś tak) uodparnia na niego a inni mówią że nie ma to znaczenia. Choć często
                            się zdarza że po urodzeniu dziecka piesek lub kotem muszą znaleźć inny dom bo
                            dziecko ma alergie. Poza tym są też alergie na kurz który przecież otacza nas
                            nonstop więc chyba nie ma to znaczenia.
                            Ale to co piszesz o odkurzaczu to prawda. W domach gdzie nie jest zbyt czysto
                            małe dzieci nie mają pleśniawki, bo szybciej uodparniają się na otaczające nas
                            bakterie.
                    • kamire12 pies 05.10.07, 14:06
                      i tu sie mylisz. moja siostra cioteczna bawila sie z psem na
                      podworku. pies byl wiele lat na podworku, od zawsze.... i co...
                      pewnego lata nagle zlapal ja i odgryzl jej caly plat skory z wlosami
                      na glowie.....
                      pogotowie, szycie, placz i co tam jeszcze. blizna pod wlosami...
                      tlumaczyli, ze byc moze chcialo mu sie pic, a bylo goraco....
                      nikt nie byl pewny czemu, zwykly kundel.
                      ale ciagle widze przed oczami jak trzymaja ten plat skory....
                      koszmar.
                      nigdy nie ufaj psu!
    • jk3377 sorki za podglądanie,ale jestem pod wrazeniem.... 04.10.07, 13:05
      Waszych rozmów......(na marginesie-uczę w przedszkolu i szkole;-
      )...wiecej w wizytówce)
      są na swiecie porzadni faceci........
      • kckk Re: sorki za podglądanie,ale jestem pod wrazeniem 04.10.07, 16:16
        Gdzie?
        Tu...?

        Subiektywne odczucie, błędna ocena smile
        Poważnie.
        Ja się nie przyznaję.
        • adellante1 Re: sorki za podglądanie,ale jestem pod wrazeniem 04.10.07, 17:28
          a do mnie sie nikt nie przyznaje big_grinDD
          • jk3377 hih..jeszcze do tego skromni...no niech mnie..;-) 04.10.07, 20:16

    • cyborgus Re: Tatusiowe przedszkolaki 07.10.07, 00:02
      troche krzywdzicie rodzicow tych dzieci placzacych, niesmialych.
      Wejdzie sobie na forum Dziecko Wrazliwe, a zobaczycie co rodzice
      takich dzieci przechodza, jak staja na glowie, zeby je osmielic,
      jakie rzeczy uznaja za wielki Sukces (np.4-latek pobawil sie z synem
      sasiada, halleluja!), jak siebie obwiniaja. Wierzcie mi, ile ja sie
      winy w sobie naszukalam, zanim zaakceptowalam fakt, ze moja corka
      taka po prostu jest, sama z siebie, ma troche fobii spolecznej, i
      jest dzieckiem nadwrazliwym. Te krzyczace glosno dzieci to czesto sa
      wlasnie takie nadwrazliwce ktore nie radza saobie z nadmiarem
      wrazen, i tak to uzewnetrzniaja.

      Ale tych rzeczy nawet bliskie otoczenie nie rozumie, tylko Ci ktorzy
      maja taki sam problem. Cieszcie sei ze macie dzieci tak dobrze
      spolecznie przystosowane, bedzie im latwiej w zyciu. Ale nie
      osadzajcie tak latwo tych innych.
      • egon26 Re: Tatusiowe przedszkolaki 07.10.07, 00:57
        Może i trochę krzywdzimy, na tym forum jeszcze nie byłem. Widzisz to jest trochę
        tak jak z tym "co było pierwsze kura czy jajko." Tak samo tu jest pytanie co
        określa charakter danego dziecka, jedni twierdzą że się po prostu z nim rodzi, a
        inni że jest on kształtowany przez najbliższych. Ja się przychylam do tej
        drugiej grupy i wydaje mi się że lęki i niepokoje przed obcymi - nawet dziećmi -
        są wynikiem wcześniejszych działań rodziców. Ot choćby twój przykład, wielka
        radość i szczęście bo dziecko pobawiło się z innym dzieckiem- niesamowity
        wyczyn, niesamowita odwaga itd. - innym razem to dziecko może nie być gotowe aż
        na taką odwagę, a to przecież zwykła zabawa. Osobiście znam jedno takie dziecko
        ale uważam że w tym wypadku jest wina rodziców, od samego początku krok w krok
        za dzieckiem, uważaj na to uważaj na tamto. Zawsze pod skrzydłami, bez szansy by
        uciec z pod nich na chwile. Więc i społecznie czuje się źle bo najlepiej ma u
        mamusi.
        • cyborgus Re: Tatusiowe przedszkolaki 08.10.07, 04:33
          wiesz, tez tak myslalam zanim mi sie to trafilosmile)) ale pierwsze
          oznaki ze cos jest inaczej zaczely sie juz gdy mala miala 6
          miesiecy. nie mamy tu zadnej rodziny, wiec zapisalam sie do klubu
          mamusiek, i ciagalam ja kilka razy w tygodniu na spotkania po
          domach, parkach, gdzie sie da. kladlysmy 10 niemowlakow na dywanie,
          i wszystkie byly szczesliwe bez mam, poza moja, ktora sie rozgladala
          i robila podkowke i placz.. w wiekszym towarzystwie dostawala ataku
          histerii. Wielki atak histerii gdy dostala spiewajaca lalke od
          babci. musialysmy wyjsc z domu, lalke schowac daleko, bo byl atak
          paniki - dopiero rok pozniej przekonala sie do tej lalki. tak
          reagowala na wiecej piosenek spiewanych przez wysoki glos zenski.
          Przyszloby ci cos takiego do glowy? Albo ze 15-miesieczne dziecko
          bedzie traktowac ojca jak powietrze po powrocie z pracy - wiesz
          czemu? bo mialo wspanialy weekend z tatusiem, a potem w poniedzialek
          tata zniknal na caly dzien. Mala byla tak rozczarowana, ze w ogole
          nie reagowala na niego, wolala sie odciac.- wygladalaoto jak
          poczatki autyzmu.

          nie chce sie tu rozpisywac, ale to jest naprawde stres, bo rodzic
          zaczyna wierzyc, ze z jego dizeckiem jest cos nie tak, ze ma
          przypadek psychiatryczny. az ok. 2-3 lat, to powoli jakos zaczyna
          sie wyklarowywac . Ale to sa niesamowite rzeczy, i nie da sie tego
          opisac, trzeba przez to przejsc. I wlasnie najgorszy jest ten brak
          wsparcia od otoczenia, bo wszyscy sie patrza na ciebie, jakbys
          wymyslal, i kaza ci byc twardym. A Ty wiesz, ze to nie o to chodzi.
          Psychicznie jest to tez ciezkie, bo musisz ciagle zgadywac,
          zastanawiac sie o co chodzi, wciaz sie martwisz, itd.

          ale chbya zboczylam z glownego watku, juz sie zamykamsmile)
          • adellante1 Re: Tatusiowe przedszkolaki 08.10.07, 09:17
            Ile jest takich prypadków jak twój? To margines, odsetek...
            Nie wmówisz mi ze te wszystkie ryczace rozhisteryzowane dzieci to przypadki
            prawie kliniczne..
            Zachowanie normalnego zdrowego układu rodzinnego -matka ojciec +
            dziecko/dzieci jednak w ogromnej wiekszości gwarantuje zdrowy i prawidłowy rozwój.
            Promowana ostatnio moda na wrażliwośc , empatie pełna opiekuńczość, i do tego
            coraz częściej spotykany model :Mama dziecko + bankomat (tatuś) powoduje gros
            zaburzeń społecznych.
            Znam przypadek z najblizszego otoczenia gdzie mamusia jest przedszkolanką i nie
            wyobraza sobie pracy w innym przedszkolu niz to do którego przyjeto jej córcię.
            Mała w wieku 3 lat decyduje o tym w co się ubierze i co bedzie miała kupione,
            nie ma mowy by kupić jej ciuch bez jej zgody!!! Ojciec nie jest w stanie zostać
            z dzieckiem na dłuzej niż 0.5h bo inaczej jest ryk i histeria..
            I nikt mi nie powie ze to dziecię nadwrazliwe bo jakoś trudno mi ja posądzic o
            nadwrazliwośc gdy widziałem jak kopie w głowe innego leżącego na kocu dzieciaka....
          • egon26 Re: Tatusiowe przedszkolaki 08.10.07, 10:14
            cyborgus napisała:
            > histerii. Wielki atak histerii gdy dostala spiewajaca lalke od
            > babci. musialysmy wyjsc z domu, lalke schowac daleko, bo byl atak
            > paniki - dopiero rok pozniej przekonala sie do tej lalki.
            > Przyszloby ci cos takiego do glowy?
            Powiem więcej sam byłem świadkiem takiej akcji a dziecko na pewno nie jest
            nadwrażliwe bo jest bardzo otwarte i odważne w stosunku do innych. Jednak lala
            przy pierwszym uruchomieniu zachowywała się dosyć głośno co wystraszyło
            dziewczynkę tak że bała się jej ponad rok.

            > Albo ze 15-miesieczne dziecko
            > bedzie traktowac ojca jak powietrze po powrocie z pracy - wiesz
            > czemu? bo mialo wspanialy weekend z tatusiem, a potem w
            > poniedzialek tata zniknal na caly dzien.

            No u nas mogło by być podobnie tyle że nasz 20m malec od zawsze wie że weekend
            jest z tatą a potem robimy tacie papa i czekamy aż wróci. I może gdy miał 6-7
            miesięcy był to problem bo dopiero wtedy uczył się że tak wygląda życie, teraz
            tych weekendów i poniedziałków było już tyle że malec to rozumie.

            Nie będę się z tobą sprzeczał czy dzieci nadwrażliwe istnieją czy nie bo
            specjalista w temacie ze mnie żaden. Jednak to co napisałaś wcale nie dowodzie
            tego że takie dzieci się rodzą. Mogą tak być ukształtowane przez rodziców.
            Widzisz mój brat od zawsze robił szopkę gdy córka się przewróciła gdy zrobiła
            sobie ziaziu. No i teraz się dziwi że wyrosła mu 6 letnia hipochondryczka. Nasz
            malec zawsze gdy się przewrócił słyszał od nas tylko "bam", teraz sam to
            powtarza i musi naprawdę porządnie grzmotnąć by się rozpłakał. Pewnie jedne
            dzieci mają większe a inne mniejsze predyspozycje do tego ale dziecko w wieku
            przedszkolnym jest moim zdaniem już na tyle duże by skorygować to do tego
            stopnia by mogło normalnie funkcjonować w społeczeństwie przedszkolnym. Pisałaś
            że najbliższa rodzina tego nie akceptuje- oni chyba widzą najwięcej jak rodzice
            postępują z dzieckiem, więc może warto czasem ich posłuchać.
            Tak z ciekawości. Powiedz mi jeszcze czy ty lub twój mąż właśnie tacy byliście
            jako dzieci?? Nasze dziecko jest bardzo wesołe, ja i moja żona też. Ale nie wiem
            czy on się taki urodził czy od maleńkości napatrzył się na roześmiane mordy
            rodziców, które za wszelką cenę próbowały go rozśmieszyć.
    • cyborgus Re: Tatusiowe przedszkolaki 08.10.07, 15:45
      nie, adellante, tu masz racje, takich dzieci jak ona jest bardzo
      malo (chyba w sumie dobrze?) i sie troche tu rozpedzilam. na forum
      dziecko wrazliwe jest nas raptem kilkoro, ale jest ono dla nas
      wszystkich duzych wsparciem.

      egon, wierz mi, dzieci sie nie rodza tabula rasa, przynosza na ten
      swiat kupe wlasnych genow i na glowie mozesz czasem stanac, a nie
      przestawisz na obraz i podobienstwo swoje. Nasza rodzina nie ma
      pojecia, jak mala wychowujemy, bo jest daleko, tak nie wierza jak
      ty, na odleglosc.
      I wbrew temu co piszesz, zadne z nas nie jest nadopiekuncze. Moj maz
      spedza z mala bardzo duzo czasu, i szaleja za soba. Oboje staramy
      sie normalizowac dla corki te sytuacje, ktore ja stresuja, stosujemy
      normalne zasady dyscypliny i jestesmy konsekwentni, nie
      histeryzujemy gdy sie przewroci, wystawiamy ile mozemy na kontakty z
      innymi dziecmi i doroslymi. Specjalnie zapisalam ja do przedszkola,
      zeby ja ratowac od zdziczenia. Byly placze, wielokroten pobudki w
      nocy, kilkutygodniowa wzmozona agresja, ale przetrzymalam, i jest
      duzo lepiej. Widac, ze mala lubi przedszkole, mimo ze lzy zawsze sie
      jeszcze leja ranosmile))

      Wiecie, wbrew pozorom jest to ciezkie emocjonalnie. Ja osobiscie
      jestem osoba ceniaca sobie niezaleznosci, i raczej zrownowazona, i
      takie cackanie sie z kim zle na mnie wplywa. Najchetniej tupnelabym
      nogai jpowiedziala " wez sie w garsc", bo mam alergie na histerie u
      doroslych, i jak sie przekonalam, u wlasnej dwulatki tez mnie
      denerwuje. Bylo juz tak zle, ze musialam wyjechac na weekend z
      kolezanka, bo nie wyrabialam tej presji, coraz bardziej coreczke
      odrzucalam, czulam sie jak w sieci. Co gorsze, w ogole nie
      tesknilam i nie mialam wcale ochoty wracac. Straszna matka, co?...
      Ale juz jest lepiej, w malej cos nagle zaskoczylo, i zaczyna
      bardziej wychodzic do ludzi, nie ucieka od dzieci, i robi sie
      bardziej samodzielna. Zawsze byla i jest radosnym dzieckiem, tylko
      otoczenie ja nieco stresuje, mam wrazenie ze bedzie to kiedys typ
      indywidualistki chodzacej wlasnymi drogami. coz, takie dostala geny
      od nas obojgasmile))
      • egon26 Re: Tatusiowe przedszkolaki 09.10.07, 00:26
        OK czuje się przekonany a tobie należą ci się przeprosiny. Na pewno to co
        przechodzą rodzice wrażliwych dzieci jest bardzo trudne. Niestety czasem
        odpowiadając na posty mamy w głowie 10 innych i dokonujemy złej oceny sytuacji.
        Dzięki że byłaś wyrozumiała i przybliżyłaś nam trochę ten temat. Pozdrawiam i
        życzę powodzenia.

        ps
        cyborgus napisała:
        > Straszna matka, co?...

        Widywałem gorsze wink
        • cyborgus Re: Tatusiowe przedszkolaki 09.10.07, 20:58
          smilesmilesmile
    • adellante1 Re: Tatusiowe przedszkolaki 11.10.07, 11:11
      W zwiazku ze zła niedobra wyrodna matka przytargała do domu zywe
      kultury bakterii, i to nie w jogurcie a w formie grypowej, córka ma
      wolne od przedszkola. Siedzimy teraz w domu i co?
      Ano najgorsza kara, ze nie moze iść do dzieci. codziennie rano to
      samo, buźka w podkówkę i stary bawi się w pocieszyciela ze jutro juz
      pójdziemy...
      Nigdy nie sądziłem ze az tak się uprzedszkolni, tym bardziej ze
      została przyjeta później od reszty dzieciaków i weszła w
      funkcjonujacą juz grupę.
      • egon26 Re: Tatusiowe przedszkolaki 11.10.07, 12:18
        adellante1 napisał:
        > Ano najgorsza kara, ze nie moze iść do dzieci.

        Bo my dorośli nudni jesteś, mnie już trochę na to przygotowała chrześnica która
        na każdej imprezie wołała mnie do zabawy, a gdy zjawiały się inne dzieci
        zapominała o moim istnieniuwink Smutne ale tak musi być. Potem to trzeba będzie
        prosić nastolatka by z nami spędził czas;PP
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka