Zmęczenie materiału

02.07.08, 16:54
Czasem tak obserwuje dwóch moich znajomych którzy podobnie jak ja też sami
chcieli mieć dziec, decyzja była świadoma, dziecko wyczekiwane, wychuchane,
rozkochane itd. A jednak teraz coś jest nie tak. Nie twierdzę że nie kochają
swoich dzieci jednak jakoś tej miłości nie widać. Bardziej widać że te dzieci
w wieku 5-6 lat działają im po prostu na nerwy i już nie ma czułości, zabawy,
fajnego wspólnego spędzania czasu. Jest tylko takie opędzanie się od tego
dziecka. W obu tych przypadkach dzieci raczej można by zaliczyć do kategorii
niegrzecznych. I tak mi się właśnie skojarzyło że jest to po prostu zmęczenie
materiału, więc chyba warto zwrócić uwagę by to nasze wykochane dziecko nie
wychodziło nam zbytnio na głowęwink
    • wzarysie Re: Zmęczenie materiału 02.07.08, 18:19
      egon26 napisał:
      > swoich dzieci jednak jakoś tej miłości nie widać. Bardziej widać że te dzieci
      > w wieku 5-6 lat działają im po prostu na nerwy i już nie ma czułości, zabawy,
      > fajnego wspólnego spędzania czasu.

      W dawnych wielopokoleniowych rodzinach dziećmi chętnie zajmowali się dziadkowie
      z obopólną korzyścią zamiast wgapiać w telewizor, no i chowały się same jak i
      dziś na wsi. Wtedy ta miłość która nie wypełnia 100% czasu i uwagi jest dużo
      łatwiejsza.
    • babcia47 Re: Zmęczenie materiału 03.07.08, 01:44
      ..a może zaczyna działać stereotyp, że można okazywać uczycia i
      czułośc tylko wobec małych dzieci? ..a nie kazdego stać na to by
      ganiac za piłką czy w inny sposób uczestniczyc w zyciu
      dziecka?? "małe", milutkie, przytulne się skonczyło a na wieksze nie
      ma się pomysłu..
      • egon26 Re: Zmęczenie materiału 03.07.08, 09:58
        Może też tak być szczególnie że w obu przypadkach chodzi o chłopaków. Wydaje mi
        się że okazywanie uczuć córeczką wielu ojcom przychodzi łatwiej.
        Choć akurat u tych moich znajomych wygląda to faktycznie tak jakby już nie mogli
        znieść zachowani swoich synów, odpocząć od nich. Trochę tak jakby wymagali już
        od nich doroślejszego zachowania a to jeszcze dzieci choć upierdliwe faktycznie.
    • tata_tomek Może to zmęczenie fizyczne a nie materiału? 03.07.08, 10:37
      egon26 napisał:

      > Nie twierdzę że nie kochają
      > swoich dzieci jednak jakoś tej miłości nie widać.
      > (...) już nie ma czułości, zabawy,
      > fajnego wspólnego spędzania czasu. Jest tylko takie opędzanie się od tego
      > dziecka.

      Może to nie "zmęczenie materiału ojcowskiego", ale zmęczenie fizyczne + jakieś inne przyczyny, o których ty nie wiesz? Może ma(ją) za dużo kłopotów w pracy, może konieczność pracy na dwu etatach...
      Ja to znam po sobie, bo gdy wracam po 8 - 10 godzinach pracy, wygłodzony, czasem jeszcze objuczony zakupami jak wielbłąd trzygarbny smile a w progu wita mnie córka ze stałym tekstem "O, jest tata, zjesz obiad później, teraz pobaw się ze mną lalkami" i żona ze stałym tekstem "No wreszcie jesteś, gdzie byłeś, daj pieniądze na ... i ... i jeszcze ..." to też nieraz mam ochotę rzucić to wszystko w progu, wyjść i wrócić w nocy jak już obie będą spać.

      > więc chyba warto zwrócić uwagę by to nasze wykochane dziecko nie
      > wychodziło nam zbytnio na głowęwink

      Otóż to. Dziecko też musi wiedzieć, że dorośli nie są z żelaza i że i mama i tata czasem musi coś zjeść, położyć się na chwilę, że może też mieć kłopoty, których nie widać (np. kłopoty zdrowotne swoje albo kogoś bliskiego). A dzieci w tym wieku reagują najlepiej na to co widzą na własne oczy i niektóre rzeczy "niematerialne" trudno im wytłumaczyć.
      • tomek.sawyer Re: Może to zmęczenie fizyczne a nie materiału? 03.07.08, 18:55
        "O, jest tata, zjesz obiad później, teraz pobaw się ze mną lalkami"
        He, he, he! Ciesz się, że nie robi ci ciasta z piasku na obiad, i nie próbuje ci
        go na siłę wcisnąć. W końcu ojciec wszystko zniesie ;o)
        • tata_tomek Re: Może to zmęczenie fizyczne a nie materiału? 04.07.08, 12:16
          tomek.sawyer napisał:

          > Ciesz się, że nie robi ci ciasta z piasku na obiad, i nie próbuje
          > ci
          > go na siłę wcisnąć.

          To już dawno przerabiałem. Najtrudniej było wtedy, jak córka uparła się żeby zrobić przedstawienie o czerwonym kapturku, jako jedyny facet w rodzinie musiałem zagrać i wilka i leśniczego i potem musiałem sam się zastrzelić sad
      • egon26 Re: Może to zmęczenie fizyczne a nie materiału? 04.07.08, 09:31
        Tych znajomych z zasady widuje tylko w weekendy, jasne że może to być ogólne
        przemęczenie, ale z boku wygląda to tak jakby opędzali się od upierdliwej muchywink
        Ja jakoś przy synu odpoczywam choć jak czasem daje w kość to tez mam ochotę
        uciec, na szczęście w kość daje bardzo rzadko. Po ostatnim buncie z wrzaskami,
        jak coś mu się nie podoba to zaczyna mówić smutnym tonem: "cemu mi nie
        pozwoliłeś" normalnie serce się kraje wink
        • tata_tomek Re: Może to zmęczenie fizyczne a nie materiału? 04.07.08, 12:19
          egon26 napisał:

          > Po ostatnim buncie z wrzaskami,
          > jak coś mu się nie podoba to zaczyna mówić smutnym tonem: "cemu mi nie
          > pozwoliłeś" normalnie serce się kraje wink

          Rasowy manipulator ci pod bokiem wyrasta. Ale to normalne próby dziecka.
          Pamiętaj - kto ma miękkie serce, musi mieć twardą... kartę kredytową (zwłaszcza w sklepie z zabawkami) smile
        • wzarysie Re: Może to zmęczenie fizyczne a nie materiału? 07.07.08, 11:51
          egon26 napisał:
          > Tych znajomych z zasady widuje tylko w weekendy, jasne że może to być ogólne
          > przemęczenie, ale z boku wygląda to tak jakby opędzali się od upierdliwej muchy
          > wink

          Dlatego w Anglii tak duża część rodziców posyła dzieci jak tylko ukończą 7 lat do odległej szkoły z internatem zamiast do szkoły za rogiem i jak ich widzą raz na dwa tygodnie na weekend to miłość kwitnie i wcale nie mają ich dość.
          • egon26 Re: Może to zmęczenie fizyczne a nie materiału? 07.07.08, 14:08
            Myślę że w Anglii robią tak dlatego że są wygodni i stać ich też na to by ktoś
            inny podjął się trudu wychowania. Jednak podpieranie się kimś innym w wychowaniu
            dzieci jest kiepskim rozwiązaniem, w takich placówkach zresztą jak i w wielu
            rodzinach dzieci nie są wychowywane ale hodowane. Jednak nie każdy ma jaja by
            wziąć samemu odpowiedzialność za człowieka którego stworzył.
            • wzarysie Re: Może to zmęczenie fizyczne a nie materiału? 07.07.08, 14:52
              egon26 napisał:
              > Jednak nie każdy ma jaja by
              > wziąć samemu odpowiedzialność za człowieka którego stworzył.

              Nie każdy ma jaja 7 lat odsiadki to nie 18, fakt, u nas rozwiązuje się ten fakt
              inaczej, sam zauważyłeś że wtedy kryzys się nawarstwia przy tym wieku, ilość
              samotnych matek i ojców wpadających w alkoholizm nie radzących sobie z
              rzeczywistością jest tu kolosalnie większa. Uważasz że polski wzór jest lepszy?
              Jednak bycie dzieckiem z rozbitej rodziny jest chyba dużo mniej traumatyczne,
              niż internat?
              • egon26 Re: Może to zmęczenie fizyczne a nie materiału? 07.07.08, 19:41
                Tylko mi powiedz czy ktoś kogoś zmusza do "odsiadki"? Ciebie ktoś zmusił byś
                miał dziecko? Zgwałciła cię żona ?!wink To był wasz wybór a za wybory dorosły
                człowiek płaci. Nie chodzi o to że 6-7 lat to jakiś fatalny wiek, nie chodzi też
                o to po jakimś czasie ludzie przestają się kochać i się rozwodzą. W tym wątku
                chodzi o to by w miarę wcześnie wyłapać symptomy z którymi za lat kilka nie
                będziemy już mogli żyć i zaczną nas dobijać. Widzisz jeśli teraz ty zachowujesz
                się jak zranione dziecko którego mamusia "pożółciała" dla innego dziecka i
                obwiniasz o cała tą sytuacje swoje dziecko to nawet nie dajesz mu szansy na to
                byś go polubił. Teraz tylko guga za rok, dwa zacznie już z tobą gadać
                interesować się tym światem który ty mu przedstawisz, może przejmie twoje pasje
                i mimo że jest od ciebie dużo młodszy będziesz się mógł z nim dogadać i będziesz
                po prostu z niego dumny. Ale na wszystko musisz mu dać szanse, bo to ty jesteś
                dorosły. Twoja żona jest teraz najprawdopodobniej nafaszerowana hormonami i nie
                tylko dają jej one wielkiego kopa by kochać dziecko bardziej i bardziej. Ale też
                zakłócają jej trochę prawidłowe postrzeganie świata i twoja w tym rola byś ją z
                tego wyprowadził. Dziecko to świetny egzamin na miłość partnerów, bo owszem bywa
                ciężko ale jeśli ci zależy na tej kobiecie to dasz sobie z tym radę. Myślę że
                każdy z tu obecnych ojców przeżywał podobny kryzys jak ty, ja też go
                przeżywałem. Zawsze lubiłem dzieci ale na początku mój własny syn dział mi na
                nerwy, nie poddałem się jednak głównie chyba ze względu na żonę. Spędzając dużo
                czasu ze swoim dzieckiem z czasem poczułem jak bardzo go kocham i jak inne
                rzeczy przestają być ważne. Więc zamiast stresować się i wyliczać ile tracisz
                przez dziecko próbując popędzać czas by najbliższe 18 lat zleciało szybciej.
                Spędź trochę więcej czasu ze swoim dzieckiem, poobserwuj jak się zmienia, jak
                ciężko zrobić mu coś teraz i ile trudu i czasu mini nim zrobi to za jakiś czas.
                Wtedy poczujesz z niego dumę. Pomóż i pogadaj też z żoną nie na zasadzie że ty
                coś chcesz ale że chcesz jej pomóc, ona też teraz jest głupia bo przy pierwszym
                dziecku każdy jest głupi. Do dawnego życia z balangami pewnie prędko już nie
                wrócisz, ale jeśli się skupisz na tym co masz teraz za jakiś czas czeka cię
                wspaniała satysfakcja, że dałeś radę, że wychowałeś dobrze swoje dziecko, że
                jesteś prawdziwym facetem. "Widzisz górę zdobądź górę" - to jest teraz twoja góra.
Pełna wersja