fizula
17.09.09, 19:02
"Model normalności"= karmienie publiczne. Takie mniej więcej wnioski są podane
w "Politics of breasfeeding" G.Palmer.
Zauważcie, że nawet w megapurytańskiej epoce wiktoriańskiej jawne karmienie
piersią w kościele było czymś normalnym. Autorka pisze, że w krajach
muzułmańskich, gdzie kobieta zakryta jest od stóp do głów łącznie z twarzą-
otwarte karmienie piersią to norma, a nie powód do oburzania się i gorszenia.
Dlaczego takie gromy (zwłaszcza internetowe) rzuca się na matki karmiące piersią?
Według mnie, jest to obłuda i objaw choroby naszych czasów. W końcu nie
brakuje obrazu piersi: w TV, necie, reklamach, w skąpych strojach niektórych
kobiet itd. Tylko że sprowadza się je wyłącznie do obiektu seksualnego,
redukując ich wymiar zaspokajający zwykłą potrzebę głodu dziecka.
I o ile dojrzały facet powinien umieć się opanować i nie patrzeć pożądliwie
na kobietę, to dziecko opanować się ma prawo nie umieć. To potrzeby
dziecka są naglące, każdy psycholog nam powie, że małe dziecko (a za takie w
psychologii i medycynie uznaje się dziecko do 3 lat) jeszcze nie umie w pełni
odraczać swoich potrzeb, jest zbyt niedojrzałe i fizycznie, i emocjonalnie, by
panować nad swoimi potrzebami.
Koncernom produkującym mieszanki jest niezmiernie na rękę, że matki karmiące
piersią będą zamknięte w domu, żeby "przypadkiem kogoś nie zgorszyć". Która
kobieta wytrzyma długo takie dobrowolne więzienie we własnym domu? Nie
wolno nam się dać zamknąć w czterech ścianach i dać sobie wmówić, że jest
to normalne: nie ma nic złego w zaspokajaniu głodu dziecka, mamy prawo karmić
na ławeczce, w sklepie, czy na placu zabaw. Natomiast w przypinaniu tej
czynności wulgarnych epitetów, obrzydzaniu się nią, zniechęcaniu mam
karmiących do odważnego karmienia- jest wiele zła, gdyż utrudnia to normalne
funkcjonowanie kobietom w społeczeństwie, marginalizując ich znaczenie,
spychając na boczny tor społeczeństwa. Jest to zwykła dyskryminacja- nic innego.
Jak bardzo kobiety czują się zepchnięte ze swoim karmieniem w niebyt społeczny
świadczy dla mnie taka scenka, gdy matka podczas towarzyskiego spotkania w
jej własnym domu idzie karmić do odizolowanego pokoju ukrywając swoje
karmienie piersią (nie mówię o sytuacji, kiedy dziecko potrzebuje wytchnienia
od bodźców). W tak funkcjonującym społeczeństwie nie dziwi, że karmienie trwa
zbyt krótko, że dzieci są odstawiane od piersi z każdego możliwego powodu.
No to wsadziłam kij w mrowisko.