Dodaj do ulubionych

zraniony sutek

06.12.09, 10:18
wiem, ze bylo pewnie milion razy o tym...
moje dziecko pieknie ssie, regularnie domaga sie cyca. niestety,
stalo sie tak, ze jeden sutek zostal nadgryziony (?? u dolu mam taki
gleboki rowek) i teraz to juz nie sposob, zeby sie ta samo
wygoilo... a ja cierpie karmiac z tej piersi...
jakie sa Wasze sposoby, skuteczne, na zwalczenie ranek na sutkach?
czy to realne, zeby w ogole udalo sie wyleczyc calkowicie sutka
karmiac bez zmian ta piersia? bo ja jakos przestaje wierzyc...

to, co stosuje ja i daje troche ulgi, to:
- 'rozmiekczanie' sutka przed kazdym karmieniem z tej piersi (by nie
zrobil sie twardy suchy strupek, bo to juz boli nie do wytrzymania,
jak dziecko ssie
- smaruje mascia bepanthen pomiedzy karmieniami (zmywacie masc przed
karmieniem? ja zmywam, ale czy na pewno jest to konieczne?)

jakie sa Wasze doswiadczenia?
Obserwuj wątek
    • mar_rog Re: zraniony sutek 07.12.09, 12:34
      wlasnne mleko-wyciskaj i smaryj jak najczescirej
    • monika_staszewska Re: zraniony sutek 07.12.09, 13:14
      A może spróbuje Pani zmienić pozycję na taka, w której ranka będzie
      od strony kącika ust dziecka i jako dodatkowa pomoc przyda się
      przecieranie wodnym roztworem gencjany, którego nie trzeba zmywać
      przed karmieniem, a w czasie codziennej toalety myć nie wodą z
      mydłem tylko raczej naparem z nagietka lekarskiego lub rzadkim
      krochmalem.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
      • verticale Re: zraniony sutek 07.12.09, 17:10
        serdecznie dziekuje za rady!
        na razie, ze wzgledu na 'dochodzenie do siebie po porodzie' (bol
        kregoslupa i miednicy) karmie jeszcze glownie na lezaco.
        jaka pozycje poleca mi Pani, Pani Moniko?... mam raczej male piersi
        i niezbyt silne rece do dzwigania mojego duzego synka ;)
        mysle o pozycji lezacej, jednak z synkiem na brzuszku (czy oby
        nadaje sie dla mnie?...) lub z maluchem na poduszce - pozycji spod
        pachy... w pozycji klasycznej Maly wciaz bedzie chwytal podobnie
        brodawke, wiec chyba odpada...
        mlekiem wlasnym smaruje sutka, wietrze... sprobuje jeszcze tego
        nagietka... lub krochamlu... ;)

        pozdrawiam
        • verticale Re: zraniony sutek 09.12.09, 08:50
          czy ten nagietek trzeba zmywac? ja robie sobie z niego mini-oklady
          po kazdym karmieniu.
          na razie poprawy nie ma wiekszej... a nawet maly urazil mi ostatnio
          to, co udalo sie zaleczyc i polala sie znow krew, buu...
          czy to sie skonczy kiedys?...
          lewa piers jest juz super. maly lubi z niej jesc, ladnie leci, duzo
          pokarmu. natomiast ta prawa z chora brodawka powoduje czasem lekkie
          rozdraznienie u synka. mysle, ze mleko leci troszke wolniej, synek
          musi sie napracowac bardziej przy tej piersi (mleko jest na pewno,
          bo po karmieniu piers miekknie). moze przez rane na sutku zatkana
          jest czesc ujsc mleka?... poza tym od wewnetrznej strony tej piersi
          robi mi sie maly zastoj (nie boli), zgrubienie, ktore nie zawsze
          chce zejsc po karmieniu, choc cala piers robi sie wiotkawa...
          ogrzewanie przed, masowanie lekkie podczas karmienia nie daje
          rezultatu...
          jak sobie z tym poradzic?...
          • mar_rog Re: zraniony sutek 09.12.09, 10:50
            jesli chodzi o sutki to uzywaj kapturkow podczes leczenia zranionych i troche po zeby mogly "dojsc do siebie" potem juz nie powinie tak mocno cie ranic maluch
          • mamazojki Re: zraniony sutek 09.12.09, 14:06
            Jak bardzo boli i krew leci to może na kilka dni odstaw synka od jednej piersi i
            karm tylko drugą, a z tej zranionej odciągaj. Ranka powinna się przez 2-3 dni
            zagoić jak będziesz o nią dbać (wietrzyć, przemywać nagietkiem, smarować
            Bepantenem Plus -na rany)
            Ja musiałam tak zrobić, bo ranka była głęboka, co chwilę się otwierała i
            krwawiła. Poza tym ból był tak silny, że ze strachem myślałam o karmieniu i
            miałam problem (psychiczny) z wypływem pokarmu z tej piersi.
        • monika_staszewska Re: zraniony sutek 10.12.09, 14:35
          Jeśli zdecyduje się Pani na karmienie w pozycji siedzącej to ze
          zdrowej piersi karmiłabym trzymając Dziecię przed sobą, za to z tej
          chorej w pozycji "spod pachy". Oczywiście rękę na której trzyma Pani
          Synka, zawsze warto oprzeć na takiej ilości poduszek, dzięki której
          będzie możliwe wygodne siedzenie czyli Pani opiera się o oparcie
          fotela czy kanapy, a ręka z Dzieckiem o poduszki tak żeby
          Młodzieniec leżał na wysokości piersi, a Pani nie musiała się nad
          nim pochylać.
          Nagietka zmywać nie trzeba, za to wietrzenie przyda się jak
          najbardziej, a jeśli uraża Panią stanik można do niego włożyć muszle
          laktacyjne lub .... małe plastikowe sitka z ucięta rączką (takie jak
          do zaparzenia herbaty na przykład).
          Owo zgrubienie też jest zresztą wynikiem nienajlepszego ssania tej
          piersi, wiec tym bardziej namawiam na karmienie spod pachy. I
          zdejmowanie stanik a i bluzki na czas karmienia. Raczej nie chodzi o
          to, że z tej piersi Młodzian musi się bardziej napracować podczas
          ssania, bo czy mleko wypływa samoistnie w dużej ilości czy nie przy
          dobrym ssaniu nie ma znaczenia. Raczej, jak już wspomniałam, chodzi
          o sposób w jaki Synek ssie chorującą pierś. Z tego tez zresztą
          powodu dobrze będzie unikać wszelkiej maści smoczków, kapturków do
          karmienia i temu podobnych wynalazków.
          pozdrawiam :)
          monika staszewska
          • verticale Re: zraniony sutek 10.12.09, 18:11
            nie chce, odstawiac od piersi (chorej) synka na kilka dni... zalezy
            mi, by regularnie jadl rozwniez z niej. mam jednoczesnie wielka
            nadzieje, ze karmiac uda sie zregenrowac ten sutek...
            Pani Moniko, ogromnie dziekuje za rady!!!
            poniewaz moj kregoslup dochodzi wciaz do siebie, postanowilam ze
            zdrowej piersi wciaz jeszcze karmic na lezaco, natomiast z tej
            drugiej stosujemy juz od wczoraj pozycje 'spod pachy'. zastanawialam
            sie wlasnie, czy dobrze trzymam dzieciatko... - dziekuje za
            szczegolowy opis! wspieram sie poduszkami i jakos na razie sobie
            radzimy. co zaobserwowalam:
            - zdecydownie mniej lub wcale podraznienia ranek na brodawce
            - malutki super wysysa mleko z miejsc, gdzie robia sie male
            zastoje :)
            - widze, ze mleko ma lepszy 'wyplyw', synek czesciej przelyka przy
            tej piersi, w tej pozycji - dzieki temu nie jest tak rozdrazniony

            wiec... ogolnie juz jest poprawa :)
            poza tym ranka na czubku sutka juz sie zagoila niemal (wiec brak juz
            krwawien) :) pozostal tylko 'rowek' od wgryzania sie w poczatkach
            przygody karmieniowej... czasem, glownie w momencie przystawiania,
            czuje te miejsca dosc dotkliwie, potem to ustepuje.
            czy ten rowek-ranka ma szanse sie wygoic, zasklepic? czy
            to 'wciecie' pozostanie mi, czy to sie wygladzi?

            zanim napisala Pani, zakupilam oslonki silikonowe na piersi i
            stosuje jedna do tej z chorym sutkiem. choc widze, ze Pani
            odradza... zdecydowanie pomogla podgoic chore miejca, zdecydowanie
            mniej /czasem wclae/ boli mnie, gdy synek ssie ta piers.
            czy powinnam zrezygnowac z tego kapturka, czy moge go stosowac az do
            wygojenia brodawki?...

            sutka smaruje/przemywac, nagietkiem, na przemian z szalwia. czasem
            po karmieniu smaruje mascia bepanthen, czesto wlasnym mlekiem.

            eh, mam nadzieje, ze walka bedzie wygrana ;)
            najwazniejsze, z czego ogromnie sie ciesze, stabilizuje mi sie
            laktacja (czy to mozliwe?? dopiero minelo 2 tygodnia, jak karmie).
            piersi nie sa takie bolesne, nie ma juz zgrubien, ktore byly od 3
            doby po porodzie (piersi jak kamienie). maly super oproznia piersi,
            pokarm sie 'produkuje' jak nalezy... ;)
            dzieki temu mam lepsze samopoczucie i wole do walki o tego sutka ;)

            jeszcze raz dziekuje za pomoc!!
            pozdrawiam cieplo
            • monika_staszewska Re: zraniony sutek 11.12.09, 12:54
              1. Rowek być może zniknie, ale może też zostać, tyle że jeśli jest
              zagojony można się nim nie zajmować. Mam nadzieję, że odczuwanie
              bólu w tym miejscu niebawem zniknie, bo wydaje mi się, ze widać już
              pierwsze efekty lepszego ssania.
              2. Szczerze mówiąc nie jestem fanem kapturków do karmienia, bo one
              zwykle utrwalają nienajlepsze ssanie. Ale jeśli tym czasem czuje się
              Pani z nim bezpieczniej można na chwilę jeszcze je zostawić, a jak
              pierś dojdzie całkiem do siebie, czym prędzej je pożegnać.
              3. Dbanie o gojenie brodawki w istocie polega przede wsyzstkim na
              smarowaniu mlekiem, chwili wietrzenia i następnie można jeszcze
              posmarować cienka warstwą wybranego, jednego smarowidła. NAtomiast
              nagietek czy krochaml lepiej używać tylko podczas codziennej
              toalety, żeby nie moczyć brodawki niepotrzebnie w między czasie.
              4. Jak najbardziej laktacja może się już stabilizować, ale
              stabilizacja pełna może nastąpić równie dobrze za trzy dni jak i za
              trzy tygodnie na przykład czy jeszcze później. Wszak nie chodzi
              tylko o brak zgrubień czy twardnienie, ale o to by piersi zawsze
              były wiotkie, miękkie, takie zupełnie sflaczałe.
              pozdrawiam serdecznie :)
              monika staszewska
              ps. Bardzo, ale to bardzo się cieszę, że tak szybko udało się Pani
              opanować trudna sytuacje i już widać efekty PAni pracy :)
              • verticale Re: zraniony sutek 14.12.09, 09:24
                Pani Moniko!!!
                pisze, bo sytuacja niestety znow sie pogorszyla... :(
                karmie wciaz przez kapturek z tej piersi, stosujemy pozycje 'na
                lezaco' na przemian z pozycja 'spod pachy', mleko wlasne +
                wietrzenie, szalwia/nagietek, bepanthen... i niestety, znow
                podraznienie, ranka jest znow czerwona, bolaca... boje sie, ze jakis
                stan zapalny sie zrobi, jak tak dalej bedzie...
                widze, ze maly z tej piersi inaczej ssie niz z drugiej piersi, tzn
                inaczej sie 'przysysa', gorzej. co ktorys tylko raz udaje mu sie
                wlasciwie 'objac' brodawke, tak, ze nie odczuwam bolu i nie ma
                podraznienia. niestety, czesto 'zjezdza' mi z piersi dziaselkami w
                czasie karminia, i to jest chyba najgorsze... mysle tez, ze od tego
                w ogole sie zaczelo, od tego zrobilo sie to poranienie sutka we
                wczesnym okresie karmienia... nie wiem, jak z tym 'wlaczyc', nie
                zawsze zdaze uprzedzic synka malym palcem w kaciku ustek, by puscil
                cyca, i potem mamy takie nieprzyjemnosci... :(

                to sie chyba nigdy nie zgoi w takim ukladzie ;(
                byla nawet poroba odstawienia na dwa dni malego od tej piersi, jak
                radzila tu jedna kolezanka (byl tylko na zdrowej) - odciagalam
                pokarm laktatorem, nie podawalam go synkowi. wtedy intensywnie
                wietrzylam sutek, smarowalam mlekiem. i nic, zero poprawy, poniewaz
                laktator takze podraznia brodawke (cisnienie)...

                teraz znow karmie z obu piersi, przynajmniej nie mam wyrzutow
                sumienia, ze wylewam pokarm...

                co my mamy zrobic?... by karmienie z tej piersi bylo i dla synka i
                dla mnie tak samo przyjemne, jak ze zdrowej?...



                • monika_staszewska Re: zraniony sutek 14.12.09, 10:47
                  Hmm, niestety obawiam się, że jednak bez rozstania z kapturkiem się
                  nie obejdzie. No chyba, że jeszcze spróbuje Pani spotkać się ze
                  specem od laktacji i może uda się znaleźć jakieś inne rozwiązanie po
                  dokładnym przyjrzeniu się sytuacji.
                  pozdrawiam :)
                  monika staszewska
                  • verticale Re: zraniony sutek 15.12.09, 13:25
                    teraz znow jest lepiej... ;) bardzo zwracam uwage na to, jak Maly
                    lapie sutek, nie pozwalam mu 'slizgac sie' po brodawce.
                    na razie nic nie zmieniamy w taktyce. mysle, ze potrzebujemy czasu -
                    synek, ja, moj sutek... ;P
                    oby!
                    dam znac, jak sytuacja. tymczasem bardzo dziekuje za pomoc!
                    • mamazojki Re: zraniony sutek 15.12.09, 18:44
                      Verticale, cieszę się, że jest już lepiej :-)
                      To ja podawałam swój przykład, żeby zrobić sobie kilkudniową przerwę, aby rana
                      się zagoiła. Tylko, że odciąganie laktatorem działa podobnie jak przy ssaniu
                      dziecka, więc ja odciągałam ręcznie, tak aby wogóle nie dotykać rany. Mam jednak
                      nadzieję, że już nie będziesz musiała korzystać z takich rad i że synek
                      "załapał" jak ssać, żeby mamie krzywdy nie robić :-)
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      • verticale Re: zraniony sutek 16.12.09, 09:37
                        Mamazojki, dziekuje za wsparcie! :)
                        nie umiem odciagac pokarmu recznie..... dlatego obecnie w ogole nie
                        odciagamy mleczka, Malutki je z obu piersi. mam wrazenie, ze z
                        kazdym dniem jest lepiej... oby nie zapeszyc! ;)

                        pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego!
                    • verticale Re: zraniony sutek 16.12.09, 09:52
                      Pani Moniko, ja mam jeszcze jedno pytanko...
                      piers ze zranionym sutkiem zdecydowanie wolniej sie 'napelnia'.
                      staram sie karmic synka naprzemiennie z obu piersi, jednak czasem
                      jestem zmuszona podac mu dwa razy pod rzad ta zdrowa. czy to sie
                      wyrowna? jak stymulowac ta druga piers, by dorownala zdrowej?
                      przystawiac, mimo wszystko, czesciej do niej synka?
                      • monika_staszewska Re: zraniony sutek 17.12.09, 15:39
                        :))) no cóż, rzecz w tym cała, że to ta zdrowa pierś ma dorównać do
                        chorej - nie w chorowaniu oczywiście, ale w nienapełnianiu :) Bowiem
                        laktacja, która dopasowała się do potrzeb Młodego Człowieka to taka,
                        przy której nie dochodzi do pełnienia piersi w przerwach miedzy
                        karmieniami. Nie bez powodu mówimy o sflaczałych piersiach przy
                        unormowanej laktacji :)
                        pozdrawiam Panią serdecznie :)
                        monika staszewska
                        • verticale Re: zraniony sutek 18.12.09, 07:59
                          ahaa! ;) mialoby to sens, poniewaz zdrowa piers 'zalewa' czasem
                          malego... rozumiem zatem, ze starac sie, w miare mozliwosci, karmic
                          naprzemiennie z obu piersi?...

                          przy okazji, moj sutek ma sie coraz lepiej (jest niemal zagojony juz
                          od jednej strony, jeszcze male podraznione miejsce zostalo).
                          zauwazylam tez, ze zdecydownaie lepiej leci mleko, synek juz sie nie
                          zlosci przy tej piersi :) mamy postep zatem.

                          do stabilizacji laktacji jeszcze troche nam potrzeba. zdrowa piers
                          czesto jeszcze twardnieje (nie jak przy nawale, ale jednak robi sie
                          twardsza, co jest dla mnie niezbyt komfortowe). prawa jakos lepiej
                          sobie radzi, mimo, ze niedomagala dotad ;)

                          a my wciaz najczesciej jemy na lezaco... Pani Moniko, czy takie
                          preferowanie jednej pozycji zwlaszcza nie jest zle?...
                          ze zdrowej piersi czasem karmie w pozycji klasycznej, ale nie jest
                          to dla mnie zbyt wygodne, podbnie jak spod pachy - musze robic
                          straszne wygibasy, oblozyc sie poduszkami... a to trwa i synek
                          zaczyna czasem juz sie niepokoic, jak jest mocno glodny...

                          pozdrawiam,jak zawsze serdecznie!

                          • monika_staszewska Re: zraniony sutek 18.12.09, 13:38
                            Skoro i Pani, i Synkowi owa pozycja odpowiada to nie widzę problemu.
                            Dla szybszego "wyrównania" piersi zwykle proponujemy podawanie
                            piersi z unormowaną laktacją jako pierwszej, a tej z nadprodukcja
                            jako drugiej przy każdym lub przy większości karmień.
                            pozdrawiam :)
                            monika staszewska
                            • verticale Re: zraniony sutek 19.12.09, 08:37
                              rozumiem...
                              piers 'zdrowa' zalewa normalnie synka... czasem nawet sie krztusi
                              lekko, tak mleko leci z niej latwo... natomiast ta druga (ze
                              zranionym sutkiem), mam wrazenie, ze nie jest wystarczajaca dla
                              malego, ze synek nie najada sie, ssac ja tylko... i dlatego zawsze
                              niemal podaje mu po niej ta druga jeszcze... i dopiero wtedy widze,
                              ze synek jest nasycony, uspokaja sie.
                              czy karmienie za kazdym razem wlasnie w taki sposob, z obu piersi
                              (najpierw chora do oproznienia, potem ta przepelniajaca sie - tu juz
                              niezawsze do pelnego oproznienia...), bedzie ok?
                              widze od jakiegos czasu roznice w wielkosci piersi - to pewnie
                              wynika wlasnie z tego przepelnienia jednej z nich. czy to sie
                              wyrowna?

                              jeju, nigdy nie przypuszczalam, ze karmienie piersia moze byc tak
                              skomplikowane... ;) a juz z tymi wszelkimi zastojami, ropniami
                              (odpukac!)... to mozna normalnie bardziej sie bac karmienia, niz
                              samego... porodu... ;P
                              ehhh

                              pozdrawiam cieplo w ten zimowy poranek!
                              • verticale Re: zraniony sutek 27.12.09, 09:24
                                Pani Moniko, czekam niecieprliwie na poswiateczne pojawienie sie
                                Pani na forum :)
                                u nas dobre wiesci - sutek zagojony! :D
                                jeszcze skora jest wrazliwa, wiec pare dni bedziemy jeszcze uzywac
                                kapturka. potem - wg Pani rady, ktora gdzies tu czytalam -
                                bedzie 'odwyk' o silikonu: planuje dzien po dniu odcinac kawaleczek
                                oslonki tak, by maly nie zorientowal sie nawet, ze nagle ssie bez
                                tego plastiku ;) to tez bardziej dla mnie, dla mojego sutka (bo
                                mysle, ze synek poradzi sobie bez - on chyba czeka, az zabiore to
                                koromyslo...), by nagle nie doszlo znow do podraznienia...
                                az nie moge uwierzyc, ze sie udalo! ufff :)

                                jest jeszcze jedna sprawa, o ktorej pisalam juz wyzej.
                                mianowicie asymetria piersi, ktora dostrzegam. piers zdrowa jest
                                pelniejsza, bywa jeszcze czasem twardawa, jak mamy dluga przerwe
                                (np. w nocy 4h). druga jest mniejsza, wiotka juz niemal caly czas,
                                ale mleko ladnie juz z niej leci, synek pije spokojniej.
                                za Pani rada, przy kazdym prawie karmieniu najpierw podaje
                                piers 'mniejsza', nastepnie proponuje jeszcze ta 'wieksza'. zatem ta
                                przepelniajaca sie piers jest zwykle 'niedojedzona'. czy takie
                                postepowanie powinno pomoc w wyrownaniu piersi?... czy ta wieksza
                                piers dostaje wystarczajacy sygnal, by produkowac mniej mleczka?
                                kiedy to powinno sie wyrownac i czy bedzie mialo to miejsce w
                                ogole?... :/
                                choc bliscy tego nie dostrzegaja - smiesznie sie czuje z ta roznica
                                wielkosci piersi... a juz w ogole mam nadzieje, ze jesli nie teraz,
                                to po zakonczeniu karmienia wszystko wroci do normy... ehhh ;)

                                no i jeszcze jedno... z tej wiekszej piersi czasem z jednego ujscia
                                mleka leci nam pod cisnieniem! czasem, jak sutek 'ucieknie' malemu,
                                to mleko trafia np. w oczko synka ;) mamy ubaw, ale... czy to
                                normalne?? jak temu zaradzic, by nie niepokoic dziecka takimi
                                zdarzeniami?
                                w ogole bardzo leci mi mleko w czasie karmienia z drugiej,
                                nieuzywanej akurat piersi, czasem z obu piersi jak nie karmie, a
                                kiedy pomysle jedynie o synku, spojrze na niego........ nie wyrabiam
                                juz ze zmiana wkladek laktacyjnych... ;) jest na to jakis sposob?...

                                pozdrawiam cieplo!






                                • monika_staszewska Re: zraniony sutek 28.12.09, 17:52
                                  No tak :) metoda powinna jak najbardziej zadziałać. O ile
                                  Młodzieniec szanowny nie ma jednak własnych preferencji. Jeśli ma to
                                  choćbyśmy wszystkie tutaj stanęły na głowach nic nie zdziałamy, bo
                                  On i tak będzie solidniej ssał lubianą i nawet podawana zawsze jako
                                  druga będzie ciągle większa. Gdyby tak właśnie było wyrównanie
                                  piersi nastąpi dopiero w jakieś5-6 miesięcy po całkowitym
                                  zakończeniu karmienia.
                                  pozdrawiam poświątecznie i śniegowo choc niezwykle ciepło :)
                                  monika staszewska
                                  • verticale Re: zraniony sutek 29.12.09, 06:35
                                    Pani Moniko :)
                                    jemy juz bez oslonki - udalo sie bez jej obcinania ;> dzidzius tylko
                                    czekal, az zabiore kapturek. slicznie ssie, tak samo jak druga piers.
                                    nie dostrzegam upodobania synka do jednej z piersi, zatem...
                                    zobaczymy. jesli sie wyrowna... to kiedy sie spodziewac tego?
                                    potrzeba dni, tygodni?... czy ciezko powiedziec?...
                                    na razie ta dobra od poczatku piers czesto jest przepelniona, czasem
                                    naprawde twarda... tej drugiej nie zdarza sie byc twarda...
                                    ciekawe, czy pokonamy kolejny problem...

                                    pozdrawiam!! :)
                                    • verticale Re: zraniony sutek 30.12.09, 07:48
                                      Pani Moniko kochana, nie zakanczajmy tego watku mojego, bo ja
                                      czuje... ze bedzie o czym dyskutowac dluugo jeszcze... ;)

                                      sytuacja zmienia sie z chwili na chwile... :

                                      # jemy bez oslonki - jest dobrze, pelna akceptacja,
                                      wrecz 'zadowolenie' synka z tej okazji.
                                      # wyskoczyl maly problem - na czubku tego sutka pojawilo mi sie
                                      kilka drobniutkich, jakby przezroczystych pecherzykow (powoduje to
                                      lekkie pokluwanie, kiedy maly ssie, zwlaszcza na poczatku
                                      karmienia), nie sa one jednak miekkie. czy to jakies otarcie?
                                      domyslam sie, ze sutek jest teraz wrazliwszy, musi sie zahartowac,
                                      bo przy oslonce silikonowej byl chroniony... dobrze mysle? mam
                                      nadzieje, ze to zniknie na dniach...
                                      # koniec z uczuciem mniejszej ilosci mleka w piersi, przy ktorej
                                      stosowany byl kapturek - maly, ssac bez oslonki, chyba ladnie
                                      oproznia i pobudza piers do produkcji
                                      # wciaz dostrzegalna asymetria piersi, choc od wczorajszego
                                      popoludni/wieczora, przez noc, dzisiejszy ranek (i pewnie teraz juz
                                      tak bedzie przez jakis czas......... ile?...) obie piersi maja taka
                                      sama sklonnosc do przepelnienia mocnego, nawet powiedzialabym, ze
                                      odczucia podobne jak przy nawale (mniej moze bolesne i nie
                                      tak 'skamieniale' sa piersi jak w pierwszych dniach karmienia)...
                                      dzis w nocy nie wyrabialam... czekalam niecieprliwie, az synek sie
                                      obudzi na jedzenie i przyniesie mi ulge... nie ukrywam, ze takiego
                                      rozwoju sytuacji nie spodziewalam sie... obawialam sie bardziej
                                      kryzysu, zaniku/niewystarczajacej ilosci mleka, a tu prosze.... znow
                                      mamy nadmiar! co z tym robic? nie chce uzywac juz laktatora, bo to
                                      bedzie bledne kolko! z tego wzgledu nie ma obecnie mowy o podawania
                                      z akazdym razem mniejszej piersi, potem dopiero drugiej - musi byc
                                      karmienie naprzemienne, raz jedna, raz druga. a najlepiej juz, jak
                                      sie uda obie przy jednym 'posilku'........

                                      Pani Moniko, o co chodzi?? ja tu liczylam na normowanie sie
                                      laktacji......... a zaczynamy ze wszystkim od nowa, jak sie
                                      okazuje :/ mleka pod dostatkiem, nadmiar, choc synek je duzo...
                                      co pobudzilo tak piersi?? synek? przeciez on nie zaczal jesc
                                      inaczej... moze obecnie wiecej wysysa w tym samym czasie a ja
                                      blednie rozumuje?...
                                      pokarm nas 'zalewa', nie wyrabiam z wkladkami laktacyjnymi (to chyba
                                      najwiekszy wydatek w pierwszych miesiacach zycia mojego dzieciatka
                                      bedzie... slyszlalam o muszlach laktacyjnych - Pani Moniko, czy one
                                      moga byc wyjsciem z tej sytuacji, kiedy mleko tak leci? nabyc
                                      takowe?)

                                      czy pic szalwie? robic jakies oklady? co Pani sugeruje?...

                                      przepraszam za wylewnosc tego postu... potrzebuje Pani wsparcia,
                                      madrej rady :)
                                      usciski serdeczne!
                                      • monika_staszewska Re: zraniony sutek 31.12.09, 15:02
                                        Owo upodobanie nierzadko jest dla nas absolutnie nie do
                                        zauważenia :) jedyne, co widzimy, to jedynie efekt tego upodobania.
                                        Ale jeśli tego upodobania nie ma, i stosowana sztuczka zadziała, to
                                        efektu spodziewałabym się raczej w ciągu kilku tygodni, niż kilku-
                                        kilkunastu dni.
                                        Pęcherzyki drobniutkie na końcu brodawki to niestety jeszcze efekt
                                        nie stuprocentowo dobrej techniki ssania. Mam nadzieję, że w ciągu
                                        kilkunastu dni znikną. Gdyby jednak nie znikały, tudzież utrzymywało
                                        się owo kłucie, będziemy musiały przyjrzeć się technice ssania i
                                        pozycji do karmienia. Na nadmiar mleka w piersiach jedyną metodą
                                        jest poczekać aż piersi dopasują się do złożonego przez Synka
                                        zamówienia. A tymczasem, w ramach pierwszej pomocy odciągnąć
                                        odrobinkę przy przepełnieniu, lub zaprosić Młodzieńca na dwa łyki. I
                                        kiedy tylko można podawałabym obie piersi, przy czym sama bym
                                        decydowała, w którym momencie zmieniamy jedną na drugą.
                                        Nadprodukcja może być związana z solidniejszym pobudzeniem piersi
                                        bez kapturków, jak również ze zwiększonym zapotrzebowaniem, którego
                                        Pani nie zauważyła, ale Pani piersi zauważyły i zareagowały - jak
                                        zwykle - nadmiernie. Szałwię oczywiście może Pani pić (1-2 saszetki
                                        dziennie), ale nie jest to niezbędne. Z muszlami trudno mi coś
                                        powiedzieć. Niewątpliwie można się bez nich obejść, ale można je
                                        wykorzystać jako sposób na zgromadzenie zapasów mleka na jakieś
                                        nagłe wyjście do fryzjera :).
                                        pozdrawiam Panią jeszcze Starorocznie i obiecuję, że postaram się
                                        odzywać się za każdym razem, gdy tylko będę Pani potrzebna :)))
                                        monika staszewska
                                        • verticale Re: zraniony sutek 01.01.10, 10:22
                                          witam noworocznie i na wstepie juz zycze pomyslnosci na caly 2010 :)
                                          my zaczelismy go symaptycznie, troche nietypowo (z maluszkiem
                                          tylko), ale calkiem obiecujaco ;)
                                          dziekuje za obszerna odpowiedz!

                                          z tym upodobaniem sobie piersi przez synka - moze rzeczywiscie tak
                                          jest... stad ta nadprodukcja... pewne jest (obserwowalam mniejszy
                                          ucisk na okolice sutka, kiedy maly ssal przez silikon, niz w
                                          przypadku ssania golego sutka), ze jedzenie przez kapturek troche
                                          uposledzilo produkcje mleka. zwlaszcza, ze teraz, kiedy kapturek
                                          odstawiony, piers zaczela mocniej przybierac i mleko lepiej plynac.

                                          pecherzyki juz sie zagoily prawie, juz dzis nie czuje klucia, jak
                                          karmie, jest dobrze. mam nadzieje, ze juz nic nam nie wyskoczy...

                                          wiem, ze musimy poczekac, az piersi sie dostosuja do potrzeb synka.
                                          z jednej strony ciezko mi z przepelniajacymi sie piersiami, z
                                          drugiej - lepsze to, niz niedostatek/zanik mleka... prawda?
                                          odciagam lakatatorem (za Pani rada) troszeczke z tej wiekszej
                                          piersi, jak jest mocno pelna, wtedy synek je spokojniej, mleko nie
                                          leje sie kacikami ust, nie zakrztusza, a potem sie nie ulewa. i
                                          staramy sie jesc za kazdym razem z obu piersi - znow to sie udaje.
                                          piers mniejsza ma mniej mleka (jestem pewna; jest to tez logiczne,
                                          patrzac po wielkosci), wiec synek wyjada ja w pierwszej kolejnosci,
                                          a potem podaje druga i sporo z niej jeszcze dojada. czasem, jak juz
                                          czuje potrzebe - daje tylko piers wieksza, synek oproznia ja do
                                          konca. czy mozemy stosowac taka technike? ;) czy niedojadana za
                                          kazdym razem wieksza piers poradzi sobie przy tej nadprodukcji?
                                          wiem, ze wazne jest pelne oproznianie piersi...

                                          Pani Moniko, napiasala Pani, ze moze jeszcze technika ssania nie
                                          jest do konca okej. czy jestesmy jakos to skonsultowac, ocenic droga
                                          elektroniczna, kiedy Pani nie widzi ssacego synka?... moze po
                                          wygladzie brodawki po karmieniu?... jak powinna wygladac po
                                          wlasciwym uchwyceniu? u nas brodawki sa mocno 'wyciagniete', jakby
                                          lekko splaszczone w linii uchwytu dziaselkami synka, brak jakichs
                                          odciskow na czesci sutkowej. w czasie karmienia czuje 'wciaganie'
                                          brodawki gleboko do buzki przez synka. podczas jedzenia synek ma
                                          zawsze wywynieta dolna warge, kat rozwarcia ustek jest mocno
                                          rozwarty, brodka i nosek przytykaja do piersi. czasem, kiedy synek
                                          lekko sie odchyli, widze przez kacik ust jezyczek obejmujacy dol
                                          brodawki.
                                          moze Pani napisac cos od siebie na ten temat?

                                          co do muszli. myslalam o nich (czytalam troche w internecie) raczej,
                                          jako alternatywie dla wkladek laktacyjnych... podczas karmienia,
                                          zawsze z drugiej piersi leci mi dosc obficie mleczko i tym sposobem
                                          wkladki ida jedna za druga... przy kazdym karmieniu sa wymieniane. a
                                          wiadomo, ze tanio nie wychodzi takie ich zuzycie...
                                          nie wiem jednak, czy takie muszle sie sprawdza przy tym problemie...
                                          zapytam innych mam, doswiadzconych, moze podpowiedza?...

                                          Pani Moniko, pewnie pisane bylo to juz milion razy na tym forum i
                                          nie tylko tu.... jest Pani WSPANIALA kobieta!!! dziekuje ogromnie za
                                          dotychczasowa pomoc, przesylam mocne usciski! :)







                                          • verticale Re: aa! jeszcze jedno - pozycja leżąca 01.01.10, 10:37
                                            Pani Moniko... jemy najczesciej w pozycji lezacej - najwygodniejszej
                                            dla mnie i synka. pytanie: jak powinna prawidlowo wygladac ta
                                            pozycja??... czytalam i widzialam na zdejciach rozne warianty tej
                                            pozycji: z ulozeniem na plasko mamy i dzieciatka (dziecko lezy na
                                            boczku obok mamy 'brzuszek do brzuszka', ale plasko calkiem), z
                                            ulozeniem/podparciem na poduszce i mamy i dziecka (dziecko jest w
                                            ten sposob pochylo), z dzieciatkiem wspartym na ramieniu mamy (tez
                                            zatem glowka jest wyzej). my najczesciej jemy calkiem na plasko i to
                                            staram sie, by piers byla jak najnizej, wtedy nie leci z niej tak
                                            intensywnie...
                                            czy nie jest wlasciwsze ukladanie dziecka z glowka wyzej niz
                                            brzuszek?... czy powinnam skorygowac pozycje? bede wdzieczna za
                                            podpowiedz w tej kwestii...

                                            :)
                                            • monika_staszewska Re: aa! jeszcze jedno - pozycja leżąca 04.01.10, 15:34
                                              Powiem tak: skoro pęcherzyki znikły, bolenia nie ma, Mama i Synek
                                              zadowoleni to nie ma co oglądać pozycji do karmienia czy techniki
                                              ssania :) Ma być Pani wygodnie i tyle, wiec napiszę tylko, że dobrze
                                              jest pilnować by nie opierać się na łokciu. I to chyba tyle w
                                              kwestii pozycji.
                                              Kwestie podawania zawsze czy czasami obu piersi w czasie karmienia
                                              pozostawiam Pani, bo świetnie sobie Pani radzi z "wyczuwaniem" co i
                                              jak robić, o czym zresztą świadczy niezwykle szybkie poradzenie
                                              sobie z problemem zranionej brodawki :)
                                              Domyślam się, że nadprodukcja jest miłym odczuciem, choć milszym dla
                                              Pani niż dla piersi za którym niespecjalnie przepadają. One zresztą
                                              ze swej natury zwykle produkują więcej niż trzeba, choć starają się
                                              owo więcej ograniczyć do niezbędnego minimum, żeby przepełnienia,
                                              szczególnie dłuugiego uniknąć.
                                              pozdrawiam Panią serdecznie :)
                                              monika staszewska
                                              • verticale Re: aa! jeszcze jedno - pozycja leżąca 04.01.10, 18:12
                                                witam :)
                                                ciesze sie, ze nie ma juz co drazyc niektorych spraw ;)
                                                prosze mi napisac tylko jeszcze, jesli to mozliwe... dlaczego
                                                pilnowac, by nie opierac sie na lokciu? staram sie tak nie robic,
                                                jednak zdarza sie czasem...

                                                to fakt, ciesze sie, ze mleczka mamy pod dostatkiem :)
                                                jednak, ostatnio i ja (bo moj synek przede wszystkim...) sie
                                                stresuje i martwie, bo leci ono coraz bardziej 'dziko'... przez co
                                                synek czasem nie nadaza polykac i zaczyna sie krztusic... ;( po
                                                takich incydentach (nie dosc, ze strach mnie ogarnia o malego...)
                                                mamy potem klopot z odbiciem, a potem ulewa sie nam i
                                                ulewa........... i posilki wychodza na zero... ;(((
                                                probuje wczesniej odciagac troche pokarmu laktatorem, ale nie zawsze
                                                to gwarantuje wolniejszy wyplyw mleka... Pani Moniko, co mozna
                                                zrobic jeszcze w takiej sytuacji??... pozycje i tak mamy optymalna,
                                                bo chyba wszystkie pozycje siedzace, spod pachy odpadaja, prawda
                                                (leci wtedy 'od gory' na dziecko)?? niestety, pozycje gdzie ja leze
                                                na plecach a synek na mnie i musi ciagnac mleko 'pod gorke'
                                                odpada... probowalismy - synek jest juz za duzy, za ciezki dla
                                                mnie...

                                                jak sprawic, by to mleko tak nas nie zalewalo?...
                                                pozdrawiam serdecznie!

                                                ps. wydaje mi sie, ze piersi po malutku mi sie rownaja
                                                • monika_staszewska Re: aa! jeszcze jedno - pozycja leżąca 05.01.10, 13:56
                                                  Na łokieć warto uważać dlatego, że dłuższe karmienie w takim
                                                  ułożeniu jest w sumie niezbyt wygodne, wiec zaczynamy się napinać,
                                                  albo bardzo delikatnie kręcić, w efekcie czego możemy zupełnie
                                                  niechcący i niezauważalnie zacząć się odsuwać i wyciągać ciut piersi
                                                  z paszczy Dziecięcia, co przy niedawnych problemach z brodawką
                                                  będzie niewskazane, bo płycej chwycona pierś może oznaczać
                                                  przygniecenie brodawki do twardego podniebienia, a tego właśnie
                                                  chcemy uniknąć.
                                                  Skoro pozycja leżąca zupełnie na wznak nie specjalnie się udaje
                                                  można spróbować takiej półleżącej - jakby na rozłożonym leżaku, przy
                                                  czym samo przysatwienie można zrobić w siedzącej i jak tylko Synek
                                                  złapie pierś można się odchylić razem z nim. No i są jeszcze dwie
                                                  sztuczki - wciskanie brodawki w głąb piersi przez minutę przed
                                                  karmieniem i przecieranie jej tuż przed karmieniem kostka lodu.
                                                  Ulewanie, nawet duże i kilkukrotne nie spowoduje, że całe zjedzone
                                                  mleko wyleci, więc bilans niewatpliwie nie wychodzi na zero tylko
                                                  jednak na plus :)
                                                  pozdrawiam Panią serdecznie, a Młodzieńca poproszę ode mnie
                                                  pogłaskać :)
                                                  monika staszewska
                                                  • verticale Re: aa! jeszcze jedno - pozycja leżąca 06.01.10, 11:41
                                                    Miloszek dziekuje za 'glaski' ;)

                                                    sytuacja troche opanowana. piersi sie wyrownuja, karmie
                                                    naprzemiennie - raz jedna piersia, raz druga. czasem odciagam troche
                                                    mleka laktatorem, jak juz piers peka w szwach (w nocy), ale to juz
                                                    coraz rzadziej, bo piersi zaczynaja byc lekko wiotkawe juz nonstop.
                                                    maly sie nie zachlystuje jakos ostatnio, uff.
                                                    oby tak dalej do pelnej stabilizacji :o)

                                                    czuje czasem bardzo duze zmeczenie w piersiach od tego
                                                    karmienia........... oczuwam tez (to normalne?) jak produkuje sie
                                                    mleko, czasem lapia mnie takie skurcze w calych piersiach (w
                                                    odpowiedzi na jakis bodziec: podraznienie brodawki, zimno lub
                                                    cieplo...) i wtedy lekko leci mleko...
                                                    czy jak sie ustabilizuje laktacja, to te niemile odczucia odchodza?

                                                    Pani Moniko, nie wiem, czy to jest miejsce na rozmowe o tym...
                                                    dzieci 'na piersi' nie maja gornej normy w przybieraniu na wadze,
                                                    prawda? moj synek urodzil sie spory (jak na mnie), 3940g/58cm, w 16
                                                    dniu zycia wazyl 4250g (wazony u pediatry), a teraz przybiera duzo,
                                                    wazony w domowych warunkach (na naszej wadze ze mna...), teraz jako
                                                    poltoramiesieczniak, wazy juz pewnie z 5,5kg...... choc jakos po nim
                                                    szczegolnie nie widac. czy to jest ok?

                                                    pozdrawiam!! :)
                                                  • verticale Re: pytanie o plesniawki 07.01.10, 08:46
                                                    Pani Moniko, skorzystam z okazji, ze jeszcze Pani nie odpowiadala
                                                    dzis...
                                                    nie wiem, czy to temat nie na inne forum... ale na pewno ma Pani
                                                    wiedze na ten temat, wiec moze cos Pani napisze mi o tym...? bylabym
                                                    wdzieczna...

                                                    jakie sa objawy plesniawki na brodawkach piersi u kobiety karmiacej?
                                                    jak to wyglada, te zmiany? czy boli?
                                                    czy lekki bialy nalot na jezyczku dziecka (bez zadnych innych zmian
                                                    na sluzowkach, w postaci aft, jakis kozuchowatych zmian, itd) zawsze
                                                    oznacza przerost bakterii candida/plesniawki? czy moga to byc po
                                                    prostu resztki jedzenia, mleczka?

                                                    moze napisza mi tez inne forumki, jak to bylo u nich? na pewno sa tu
                                                    takie, co maja doswiadczenie w tej kwestii...

                                                    pozdrawiam.... :)

                                                  • monika_staszewska Re: pytanie o plesniawki 07.01.10, 18:41
                                                    Odczucia w piersiach, o których Pani napisała są efektem skurczu
                                                    drobnych mięśni wokół struktur gruczołu, które to skurcze powodują
                                                    przesuwanie mleka. Oksytocyna nasza droga owe skurcze wywołuje, a ją
                                                    do działania mobilizować mogą różne bodźce, ot choćby podrażnienie
                                                    brodawki, płacz dziecka itp..
                                                    Z czasem te odczucia coraz słabiej będzie Pani czuła, ale czy miną
                                                    zupełnie czy tylko osłabną, nie wiem, bo różnie bywa.
                                                    Przyrosty masy ciała u dzieci karmionych piersią nie mają
                                                    szczęśliwie górnej granicy normy, wiec jakie by wysokie nie były nie
                                                    musi się Pani nimi przejmować. Faktem jest,z e domowa waga nie jest
                                                    pewnie tak dokłada jak ta specjalna dla dzieci, ale nawet jeśli
                                                    wskazania są prawdziwe może Pani spać spokojnie :)
                                                    Zmiany grzybicze na piersiach są nie do przeoczenia, bo ból jest
                                                    duży i to zarówno w czasie karmienia jak i w przerwach. Brodawka i
                                                    przynajmniej fragment otoczki są zwykle zmienione: czerwono-
                                                    malinowe, błyszczące, napięte, pękające.
                                                    Pleśniawki w dziecięcej paszczy są albo punktowe albo wyglądają jak
                                                    nalot, ale to co je odróżnia od zwykłego nalotu z mleka to to, że
                                                    nijak nie chcą dać się usunąć przez potarcie palcem, a nawet jak
                                                    mocniej potrzemy i ciut zejdzie to przy okazji od razu krwawienie
                                                    się pojawia.
                                                    pozdrawiam Panią serdecznie i skoro głaski Miłoszowi przypadły do
                                                    gustu poproszę o przekazanie mu kolejnych :)
                                                    monika staszewska
                                                  • verticale Re: pytanie o plesniawki 08.01.10, 20:39
                                                    dziekuje za jak zawsze super wyczerpujaca odpowiedz :)

                                                    mam nadzieje, ze u nas na razie nic nie bedzie sie dzialo
                                                    niepokojacego i ze nie bede juz Pani meczyc pytaniami w najblizszych
                                                    dniach... ;)

                                                    tymczasem serdecznie pozdrawiam, rowniez w imieniu synka :)

                                                  • monika_staszewska Re: pytanie o plesniawki 11.01.10, 17:51
                                                    Nie życzę Pani żadnych "atrakcji", które powodowałyby konieczność
                                                    czy potrzebę kontaktu ze mną :) ale zadawania mi pytań proponuję się
                                                    nie obawiać, bo gdybym tego nie lubiła, męczyło mnie by to czy
                                                    drażniło, niewątpliwie nie pracowałabym tak jak pracuję.
                                                    pozdrawiam Całą Rodzinkę serdecznie :)
                                                    monika staszewska
                                                  • verticale Re: pytanie o plesniawki 14.01.10, 09:08
                                                    no i jednak 'wywoluje' Pania, Pani Moniko ;)
                                                    mamy nowy problem:
                                                    synek ma ostatnio zdecydowanie mniejsze potrzeby - mniej (krocej) i
                                                    rzadziej je (nie wspominam tu juz o karmieniach nocnych, kiedy to
                                                    budzi sie jesc gora dwa razy - ale tak jest od dawna i nie stanowi
                                                    to problemu akurat). moim piersiom nie bardzo idzie dostosowanie sie
                                                    do tego, zdarzaja mi sie stany nawalowe, znow bywaja zgrubienia
                                                    twarde (niebolesne cale szczescie)... bez laktatora teraz ciezko,
                                                    musze czesto odciagac troche pokarmu, bo piersi by mi
                                                    eksplodowaly..........
                                                    co my z tym fantem mamy zrobic??... znow czekac, az piersi sie
                                                    dostosuja?... nie moge tak w nieskonczonosc chyba uzywac tego
                                                    laktatora... bo to pogarsza sprawe, mam wrazenie - przynosi ulge na
                                                    chwile, a piers i tak za niedlugo znow peka w szwach...
                                                    czemu maly, wtedy, gdy poterzeby powinien miec coraz wieksze, je
                                                    mniej? eh, to glupie pytanie... ;) skad niby ma Pani wiedziec... ;)

                                                    nie wiem, jak sobie poradzic z tym...
                                                    pozdrawiam!
                                                  • monika_staszewska Re: pytanie o plesniawki 14.01.10, 13:30
                                                    Nie jestem tylko pewna czy Młodzian je mniej czy szybciej zjada po
                                                    prostu. Ponieważ nadprodukcja to tendencja piersi, więc jeśli
                                                    wcześniej Synek jadł dłużej lub przez czas jakiś intensywniej, żeby
                                                    nowy poziom produkcji wywołać, piersi zwyczajowo przesadziły i zanim
                                                    się zorientują, że przesadziły Pani ma problem. Myślę, że odciąganie
                                                    warto ograniczyć do jak najmniejszych drobinek. Do tego wspomóc się
                                                    kapuścianymi okładami i piciem naparu z szałwii - powiedzmy jednej,
                                                    dóch saszetek parzonych dziennie.
                                                    pozdrawiam serdecznie :)
                                                    monika staszewska
                                                  • verticale Re: wciaz o nadmiernej produkcji pokarmu... 17.01.10, 08:42
                                                    Pani Moniko, ja tez nie jestem pewna, czy synek ssie efektywniej,
                                                    czy je mniej... nawet jesli mniej, to sie nie martwie na razie
                                                    zbytnio, bo kilka dni temu na wizycie u pediatry okazalo sie, ze
                                                    przyrosty sa sliczne, wiec nawet jesli, to przez kilka dni jedzenia
                                                    mniejszych porcji, nic mu nie bedzie... problem dotyczy zdecydowanie
                                                    moich piersi, bo ja nie wiem, co robic. ciezko mi tak funkcjonowac
                                                    (ostatnio to nawet wyszlam z domu z lakatatorem w torebce i... sie
                                                    przydal! ;))
                                                    ostatnio - ze wzgledu na koniecznosc wyjsc dluzszych z domu -
                                                    musialam odciagac wieksze ilosci mleka (by maz podal malemu w ciagu
                                                    dnia). staralam sie to robic w nocy, kiedy synek budzi sie ledwie ze
                                                    dwa razy na jedzenie. byc moze to takze pobudzilo piersi.
                                                    nie zmienia to faktu, ze ledwo albo wlasnie wcale (i wtedy znow
                                                    musze uzyc laktatora...) wytrzymuje te 2,5-3,5godzinne przerwy
                                                    miedzy karmieniami synka w ciagu dnia...
                                                    mam nadzieje, ze znow wrocimy do wzglednie spokojnej, wystarczajacej
                                                    produkcji mleczka..............
                                                    ma Pani dla mnie jeszcze jakies rady??
                                                    po tej szalwii zmian nie widze zadnych...

                                                    ostatnio kolezanka nie pocieszyla mnie zbytnio, mowiac, ze u niej,
                                                    na rok karmienia dziecka piersia, piersi bolaly ja przez piec
                                                    miesiecy pierwszych, tyle czasu normowala sie laktacja........ eh,
                                                    ciezki ten zywot matki karmiacej... ;)

                                                    przy okazji wspomne moze, ze wizualnie piersi juz sa zblizone
                                                    wielkoscia do siebie. niestety, roznica w ilosci mleka jest
                                                    zdecydowana - w tej od poczatku zdrowej, mleka jest duzo wiecej.
                                                    moge to zaobserwowac przy odciaganiu pokarmu do podania, kiedy
                                                    jestem poza domem. lewa jest jak bez dna... prawa daje rade na jedna
                                                    porcje mleka (dobre choc tyle ;)), ale nie wiecej za jednym razem.
                                                    czy to pozostawic juz w spokoju (moze taki urok moich gruczolow, ze
                                                    w jednej piersi pracuja intensywniej?), czy to jakos sie wyrowna
                                                    (pracowac nad tym jakos?)?

                                                    pozdrawiam jak zwykle serdecznie, cierpliwie czekam na kilka slow od
                                                    Pani :)



                                                  • monika_staszewska Re: wciaz o nadmiernej produkcji pokarmu... 18.01.10, 14:36
                                                    Obawiam się, że poza kapuścianymi okładami, piciem szałwi i
                                                    ewentualnie zabieraniem ociupinek mleka przy odczuciu nadmiernego
                                                    napięcia niewiele można zrobić. Właściwie tylko poczekać w miarę
                                                    możliwości spokojnie.
                                                    Jeśli różnica w wielkości piersi nieco się zmniejszyła i nie jest
                                                    już dla Pani bardzo uciążliwa można przestać się nią zajmować.
                                                    serdecznie pozdrawiam :)
                                                    monika staszewska
                                                  • verticale Re: wciaz o nadmiernej produkcji pokarmu... 19.01.10, 08:46
                                                    dobrze. w takim razie cieprpliwosc tylko potrzebna...

                                                    dziekuje i pozdrawiam!
                                                    ps. Pani Moniko, jaka ilosc odciaganego mleka to dla
                                                    Pani 'ociupinka'? ja ulge w tej piersi, gdzie mleka wiecej, czuje
                                                    dopiero po odciagnieciu ok. 60-70ml..... :(
                                                  • monika_staszewska Re: wciaz o nadmiernej produkcji pokarmu... 19.01.10, 13:09
                                                    Niewątpliwie dla mnie ociupinka jest znacznie mniejsza niż 60 ml.
                                                    Powiem może tak chodzi o taką odrobinę, po której poczuje Pani
                                                    (jakby wewnątrz siebie), że jest ciut lepiej, a jednocześnie nie
                                                    spowoduje, ze piersi zmiękną.
                                                    pozdrawiam i życzę odpowiedniej ilości cierpliwości :)))
                                                    monika staszewska
                                                  • verticale Re: wciaz o nadmiernej produkcji pokarmu... 20.01.10, 21:36
                                                    ja juz sama nie wiem... zmienia sie wszystko, jak w
                                                    kalejdoskopie... ;) moj maly chyba ma skok rozwojowy (8-9 tydz), bo
                                                    od jakis dwoch dni jest prawie wszystko na odwyrtke! ;)
                                                    dotad byl jak aniolek, teraz duzo marudzi i poplakuje/krzyczy (cale
                                                    szczecie wciaz w nocy ladnie spi ;)). poza tym, zaczal jesc
                                                    zdecydowanie czesciej, nawet co 1-1,5 godziny w ciagu dnia czasem, w
                                                    nocy co 2-3. na to akurat nie narzekam, bo moje piersi lepiej
                                                    funkcjonuja :] nie pekaja juz tak w szwach, nie uzywam znow
                                                    laktatora. ciekawe, co z tego wyniknie... co bedzie dalej...
                                                    czy ta zmiana czestotliwosci jedzenia zwiazana jest z owym skokiem?
                                                    czy co sie stalo? tak z dnia na dzien?...

                                                    staram sie byc cierpliwa, jesli chodzi o to karmienie ;)
                                                    pozdrawiam, Pani Moniko!

                                                    Pani Moniko, jak wplyw dokladnie ma szalwia na laktacje?

                                                  • monika_staszewska Re: wciaz o nadmiernej produkcji pokarmu... 26.01.10, 00:41
                                                    Skoro w nocy ładnie śpi, to nie jest skok rozwojowy, bo wówczas by w
                                                    nocy żarł również jak oszalały. Natomiast zmiana częstotliwości to
                                                    taka zwykła, normalna zmiana rytmu karmień, jakich jeszcze będzie
                                                    mnóstwo w czasie całego okresu karmienia. Marudzenie i popłakiwanie
                                                    może być związane z tym, że ma kilka gorszych dni, a może sam nie
                                                    wie, czy chce się bardziej zajmować poznawaniem świata, czy że nadal
                                                    woli mamine piersi.
                                                    Szałwia działa nieco hamująco na laktację, więc stosujemy ją a to
                                                    przy nadprodukcji w czasie karmienia dla niewielkiego jej
                                                    ograniczenia, a to po pożegnaniu z piersią dla łatwiejszego
                                                    wyhamowania laktacji.
                                                    pozdrawiam serdecznie i postaram się pamiętać w modlitwie o
                                                    cierpliwość dla Pani, bo myślę, że nasze starania warto wesprzeć. :)
                                                    monika staszewska
                                                  • verticale Re: wciaz o nadmiernej produkcji pokarmu... 27.01.10, 14:44
                                                    ehhh, u nas juz dobrze jest :) synek juz grzeczny, pogodny i ladnie
                                                    je, ze 'stara' czestotliwoscia... ;) moze rzeczywiscie mial kilka
                                                    gorszych dni i juz. w koncu to tez czlowiek, tylko malutki... ma
                                                    prawo ;)
                                                    pisalam w innym watku, ze juz w sumie ze wszystkim lepiej. nawet
                                                    moje piersi/laktacja jakby normuje sie troszke - czasem juz
                                                    zapominam, ze nosze tam 'mleczarnie' ;P jeszcze ten wyplyw
                                                    intensywny, ale to - trzeba wierzyc - minie moze wkrotce... wazne,
                                                    ze synek dzielny radzi sobie swietnie juz.

                                                    sa karmienia, ze czuje juz w pelni ogromna przyjemnosc z tego
                                                    faktu... nic mnie nie boli, synek przyssany puszcza mi oczka i
                                                    odpowiada usmiechem na moj usmiech czasem odrywajac sie na chwilke
                                                    od sutka... konczy jedzenie radosny (w ciagu dnia, bo w nocy to
                                                    zapada w blogi sen... ;)) i chetny do zabawy...

                                                    Pani Moniko, dziekuje za wsparcie :)
                                                    jeszcze sie pewnie odezwe...

                                                    pozdrawiam cieplutko! :)
                                                  • monika_staszewska Re: wciaz o nadmiernej produkcji pokarmu... 28.01.10, 14:50
                                                    Szczerze mówiąc jestem z Pani baaaaaardzo dumna :) że dała Pani rade
                                                    wytrzymać te wszystkie podbramkowe sytuacje :) i bardzo się cieszę,
                                                    że wielkimi krokami nadchodzi czy właściwie już nadszedł czas kiedy
                                                    można zacząć czerpać przyjemność z karmienia :)
                                                    pozdrawiam Dzielną Mamę i Dzielnego Młodzieńca :)
                                                    monika staszewska
                                                  • verticale Re: wciaz o nadmiernej produkcji pokarmu... 08.02.10, 08:19
                                                    Pani Moniko! dziekuje! :)
                                                    na razie zle nie jest, a przynjamniej nie gorzej niz bylo ;)
                                                    maly tylko jakos rzadziej je od jakiegos czasu... stad znow
                                                    przepelniaja mi sie czasem piersi... a juz bywaly wiotkie i czulam
                                                    sie komfortowo...
                                                    coz, to chyba tak ma byc ;)

                                                    Pani Moniko, przy okazji zapytam o cos... przy przewijaniu, kilka
                                                    dni temu,synek kopnal mnie w piers i mam lekkie zasinienie... czy
                                                    powinnam sie tym martwic?...

                                                    pozdrawiam!


                                                  • monika_staszewska Re: wciaz o nadmiernej produkcji pokarmu... 16.02.10, 15:20
                                                    Oj, nie mogłam na czas się odezwać, bo się urlopowałam, przepraszam.
                                                    Mam nadzieję, że zasinienie bardzo Pani nie dokucza. Ono może dosyć
                                                    wolno znikać, jak to siniak. Jeśli chciałaby Pani jakoś sobie pomóc
                                                    można stosować żel czy maść z arniką.
                                                    pozdrawiam serdecznie :)
                                                    monika staszewska
          • pl_cebo Re: zraniony sutek 11.12.09, 15:13
            Założyłam podobny wątek kilka tygodni temu.
            W moim przypadku po prawie tygodniu męczarni musiałam odstawić córkę na trzy dni
            i ściągać pokarm. Odstawienie na krótszy czas powodowało, że w trakcie karmienia
            ranka się odnawiała. Próbowałam wszystkiego- również rad dziewczyn z tego forum.
            W moim przypadku skuteczne było jedynie nie karmienie ta piersią.
            Pozdrawiam
            • nata-1 Re: zraniony sutek 15.12.09, 23:25
              U mnie podobny problem. Z tym, że dziecko ma już 10 mies i potrafi
              doskonale ssać, ale niestety bardzo źle znosi ząbkowanie i ma już 6
              strasznie ostrych zębów. No i ja mam obie piersi pogryzione. Strupy
              coraz większe. Syn dostaje pierś dość często jak na swój wiek. Nie
              uznaje butelek, ani niekapków.
              Na razie walczę, efektów za bardzo nie widać. Chciałam nawet
              zrezygnować z karmienia. Ale ja spróbuję jeszcze kapturków.
              Życzę powodzenia i karmienia bez bólu.
              • verticale Re: zraniony sutek 16.12.09, 09:39
                no to serdecznie wspolczuje...
                sprobuj koniecznie kapturkow. ja uzywam do tego poranionego sutka (z
                e zdrowej piersi maly ssie bez niego caly czas, wiec nie zapomni,
                jak sie to robi bez wspomagaczy ;)), sprawdza sie.
                gratuluje tak dlugiego karmienia!
                powodzenia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka