jagodapo
30.01.04, 12:16
Wiem, że temat brzmi makabrycznie ale to niestety sedno sprawy. Od urodzenia
mój Misio je często (co 2, 2.5 godz.). Nawet teraz gdy ma 4.5 m-ca tylko
czasem w ciągu doby ma przerwę 3-4 godz. Od tego ciągłego ssania mam tak
zmęczone brodawki, że regularnie co parę tygodni lub nawet dni "dogryza" się
do krwi. Mały mocno ulewa więc leje mu się wtedy z buzi posoka. Makabra. Żeby
zagoić brodawkę przez jakiś czas odciągam z "chorej" piersi (przy odciąganiu
krew nie leci) i daję mu butelką. Laktator nie jest jednak tak efektywny jak
dzidzia więc czasem bardzo się morduję. Do tego opieka nad Małym i jego 3-
letnią siostrą, nieprzespane noce tak więc czasem nie zdążę na czas a czasem
po prostu mleko nie leci. Na takie momenty kupiliśmy NanHA ale mały okropnie
się przy tym wydziera. Przy moim mleku się uspokaja. Czy to możliwe, że mu
nie smakuje? Jak to wróży na rozszeżanie menu? No i co z tą krwią? Czy mogła
mu zaszkodzić? Co robić? J.