tata_mai
15.10.10, 12:14
Jestem tatą miesięcznej dziewczynki. Wszystko z malą jest ok, rośnie zdrowo, ladnie śpi, ale moja żona dziwnie się zachowuje. Żona karmi piersią i się wstydzi. Od urodzenia wyszła na dwor raz do przychodni. Poza tym siedzi w domu. Jak ktoś przychodzi, zamyka się w sypialni. Kilka dni po porodzie przyjechała moja Mama. Zona brała prysznic, dziecko zaplakalo, Mama weszła do sypialni zobaczyc co z dzieckiem, a żona była nieubrana. Nic nie powiedziała, ale potem byla dla mojej Mamy bardzo nieprzyjemna, oschła. Moja Mama nic nie obraziła się, powiedziała, że kobiety po porodzie mają prawo. Ale w niedzielę była u nas siostra z córką. Dziecko chciało zobaczyc jak się karmi niemowle, poszla za żoną do pokoju, ta ja wywalila z hukiem. Dziecko sie popłakalo, siostra się obraziła. Żona ciagle płacze. Chyba nie bylo dnia aby nie płakała. Jak przyszła pani z poradni tochwalila żonę, że sobie dobrze radzi, ze taka zadbana, umalowana, łóżko poscielone. Dziecko ładnie sśie i nie ma problemów z karmieniem. Ale żona tak robi kiedy spodziewa się gosci/ wizyty. Ubiera się, maluje, czesze, sprzata mieszkanie, gotuje. Jak nikt nie przychodzi, chodzi w piżamie cały dzień. NIe wychodzi z domu, rozmawia tylko przez telefon i opowiada jak jest cudownie. A potem płacze. Jak powiedziałem siostrze, to powiedziała żeby szybko przejśc na butelkę bo bedzie gorzej. Ale jak powiedziałem wtedy pani z poradni, że żona płacze, to pani z poradni powiedziała, że przejdzie a żona świetnie sobie radzi i wyglada lepiej niz wiekszosc młodych mam i żeby karmienia absolutnie nie przerywać. Jak siostra zagadnęla na temat jej samopoczucia, to żona odparła, że jest ok, że wszystko pieknie i dobrze. Ona przed nikim nie przyzna, ze placze bo nie lubi karmić i sie wstydzi. Przed pania z poradni sie nie wstydziła i udawała, że jest ok. Nikt nie wie o problemie. Poza tym, że żona nie chce aby ktokolwiek przychodził i daje to odczuć gościom.