Problem z żoną

15.10.10, 12:14
Jestem tatą miesięcznej dziewczynki. Wszystko z malą jest ok, rośnie zdrowo, ladnie śpi, ale moja żona dziwnie się zachowuje. Żona karmi piersią i się wstydzi. Od urodzenia wyszła na dwor raz do przychodni. Poza tym siedzi w domu. Jak ktoś przychodzi, zamyka się w sypialni. Kilka dni po porodzie przyjechała moja Mama. Zona brała prysznic, dziecko zaplakalo, Mama weszła do sypialni zobaczyc co z dzieckiem, a żona była nieubrana. Nic nie powiedziała, ale potem byla dla mojej Mamy bardzo nieprzyjemna, oschła. Moja Mama nic nie obraziła się, powiedziała, że kobiety po porodzie mają prawo. Ale w niedzielę była u nas siostra z córką. Dziecko chciało zobaczyc jak się karmi niemowle, poszla za żoną do pokoju, ta ja wywalila z hukiem. Dziecko sie popłakalo, siostra się obraziła. Żona ciagle płacze. Chyba nie bylo dnia aby nie płakała. Jak przyszła pani z poradni tochwalila żonę, że sobie dobrze radzi, ze taka zadbana, umalowana, łóżko poscielone. Dziecko ładnie sśie i nie ma problemów z karmieniem. Ale żona tak robi kiedy spodziewa się gosci/ wizyty. Ubiera się, maluje, czesze, sprzata mieszkanie, gotuje. Jak nikt nie przychodzi, chodzi w piżamie cały dzień. NIe wychodzi z domu, rozmawia tylko przez telefon i opowiada jak jest cudownie. A potem płacze. Jak powiedziałem siostrze, to powiedziała żeby szybko przejśc na butelkę bo bedzie gorzej. Ale jak powiedziałem wtedy pani z poradni, że żona płacze, to pani z poradni powiedziała, że przejdzie a żona świetnie sobie radzi i wyglada lepiej niz wiekszosc młodych mam i żeby karmienia absolutnie nie przerywać. Jak siostra zagadnęla na temat jej samopoczucia, to żona odparła, że jest ok, że wszystko pieknie i dobrze. Ona przed nikim nie przyzna, ze placze bo nie lubi karmić i sie wstydzi. Przed pania z poradni sie nie wstydziła i udawała, że jest ok. Nikt nie wie o problemie. Poza tym, że żona nie chce aby ktokolwiek przychodził i daje to odczuć gościom.
    • gosiakt86 Re: Problem z żoną 15.10.10, 12:26
      moze depresja poporodowa??? ja chodzilam w pizamie 2 miesiace a nawet teraz mi sie czasem zdaza:) a mala a 3 miesiace,przedewszystkim ona potrzebuje teraz Twojego wsparcia,badz dla niej czuły,pokazuj ze ci sie podoba i czasem nie wypominaj tego jak sie zachowuje teraz napewno jest zagubiona i musi sie odnalesc w nowej roli,a jak nie ma ochoty na gosci to sobie ich odpuscie na jakis czas.pisales ze byla u was Twoja mama i siostra, a na na swoja rodzine tez tak reaguje??
    • molly_bloom Re: Problem z żoną 15.10.10, 12:31
      Ja nie wiem czy tu problemem jest samo karmienie, mi to wygląda na depresję poporodową. Może warto porozmawiać ze specjalistą? Mam na myśli psychologa albo psychiatrę. To żaden wstyd, wiele mam przez to przechodzi.
      • molly_bloom Re: Problem z żoną 15.10.10, 12:37
        Aha, akurat to, że chodzi w piżamie to jeszcze nie jest problem. Ja też chodziłam, bo tak mi było wygodnie karmić (a karmiłam praktycznie na okrągło), przebierałam się tylko jak szliśmy z Małym na spacer. Niechęć do wizyt rodziny to też nie jest nic złego. Bardziej niepokojące wydaje mi się to, że żona od miesiąca nie wyszła z domu (na spacery z dzieckiem nie chodzi?) i to, że ciągle płacze i jednocześnie zaprzecza swoim uczuciom, mówiąc, że jest wspaniale. Wspieraj ją i zapewniaj, że nie musi od razu być "mamą w skowronkach", nikt tego od niej nie oczekuje, macierzyństwo na początku bywa trudne. Ale jednak i tak radziłabym konsultacje ze specjalistą.
    • magicdiune Re: Problem z żoną 15.10.10, 12:33
      Wydaje mi się że tu nie chodzi jedynie o karmienie hmmm może porozmawiasz z żoną tak od serca i zapytasz wprost o jej samopoczucie, obawy i problemy - może to obniżenie nastroju spowodowane burzą hormonów lub co gorsza depresja poporodowa. Dobrze że zauważyłeś zmiany w zachowaniu żony - bo to może być pierwszy krok ku temu by pomóc żonie z problemem, z którym jak widać nie może sobie poradzić. Z drugiej strony rozumiem ją jako kobieta i też nie lubię karmić przy osobach trzecich - zwłaszcza przy ciekawskiej rodzinie.
    • tata_mai Re: Problem z żoną 15.10.10, 12:51
      No wlasnie problem w tym ze zona nie przyznaje się przed nikim. Jak przyszła pani to udawała, ze jest super. Kiedy powiedzialem siostrze, że żona płacze i siostra chciala z nią pogadac, to żona zaprzeczyła wszystkiemu a do mnie miała potem pretensje że mielę jęzorem. Rodzina żony mieszka daleko i byli tylko raz zaraz po narodzinach zobaczyc dziecko. poza tym, zona zrobila dziecku blog iumieszcza zdjęcia, facebooku rozmawia z kolezankami i przez skypa z rodziną i opowiada jak jest fajnie i fantastycznie a jak jest naprawdę tylko ja wiem.

      Zona nigdy zadnemu specjaliście się nie przyzna. Udaje, opowiada bzdury a potem płacze.

      Żona w ogóle nie wychodzi na spacery bo jej się nie chce a poza tym twierdzi ze się nie oplaca bo mała za 15 min bedzie chciala jesc i trzeba bedzie wracać bo w miejscupu publicznym dziecka nie nakarmi.
      • molly_bloom Re: Problem z żoną 15.10.10, 13:18
        Po pierwsze, specjaliście na początku nie musi się przyznawać, on będzie wiedział jak poprowadzić rozmowę (jeśli jest dobry). Po drugie, możesz Ty najpierw pójść i opisać sytuację, może jakoś cię ukierunkuje.
        A jakie relacje żona ma ze swoją mamą? Bo jeśli jej mama jest rozsądną kobietą, to może mogłaby jakoś pomóc. Np rozmową o tym jak jej samej na początku było trudno. A może jakaś zaufana przyjaciółka mogłaby opowiedzieć swoją historię?
        Rozumiem, że pracujesz, ale może mógłbyś wziąć córeczkę na spacer czasami? Mała powinna się zahartować przed zimą. W tym czasie żona odsapnie (na pewno jest zmęczona), może złapie trochę dystansu. I może się okazać, że córka fajnie śpi w wózku i nie ma się czego obawiać.
        • mrs.t Re: Problem z żoną 15.10.10, 14:31
          moze to nie jest najbardziej pomocna odpowiedz, ale mi tez po rpzeczytaniu przyszlo po pierwsze na mysl ze problem moze nei byc w samym karmieniu. latwo swoja niechec, zmiany w zyciu, hormony, trud bycia mama, zmeczenie przelac na taki latwy 'cel'
          co nie znaczy ze wszystkie kobiety lubia karmic piersia. Czy jestes w stanie ocenic czy zona 'lubi karmic? czy irytuje ja sama czynnosc w sobie? Co robi jak karmi? Oglada Tv, czytam wyciaga nogi na kanapie zrelaksowana, popija napoj ktory jej podales? Czy ja to stresuje?
          jaki jest stosunek zony do dziecka? w sensie podobnie jak kp, irytuja ja? czy ma do niego cierpliwosc?
          Jaki byl zony stosunek do karmienia piersia przed porodem?
          o to chodzi ze mozna karmienie piersia zastapic butelka, a problem wcale moze nie zniknac. moze sie poprawic, bo wtedy ktos inny nakarmi dziecko (ale wtedy jesli zona CHCE karmic moze sie czuc ze zawiodla dziecko etc ) .

          po tym wstepie - do konkretow- tez predzej powiedzialabym ze to 'normalna' depresja porodowa a niekoniecznie proste 'nie lubie karmic'
          "naslac" na zone najlepiej by kogos...zaufanego, kogos kto sprawi ze sie przy nim otworzy. czy to profesjonalista od psychologii, od laktacji, czy po prostu przyjaciolka - mama, ktora przez podobne problemy przeszla.
          molly super pisze, jak zona na razie nei czuje sie na silach wyjsc, to moze ktos inny moglby dzieciatko wziac na spacer.
          • tata_mai Re: Problem z żoną 15.10.10, 16:05
            Czy jestes w stanie oc
            > enic czy zona 'lubi karmic?

            Nie lubi

            Czy jestes w stanie oc
            > enic czy zona 'lubi karmic? czy irytuje ja sama czynnosc w sobie?
            Czesto kiedykrmi placze, kiedy ściąga pokarm, płacze. Na pewno ją to irytuje.

            > molly super pisze, jak zona na razie nei czuje sie na silach wyjsc, to moze kto
            > s inny moglby dzieciatko wziac na spacer.

            Ciezko, bo Maja chce jeść prawie non stop. Utrafic w moment żeby wyjść kiedy jest najedzona nie jest łatwo. Ona ssie przez kilka minut, zasypia, po chwili sie budzi i chce znowu i tak cały dzień.
            • mama_kaspra Re: Problem z żoną 17.10.10, 14:34
              Hmm, a wlasciwie po co sciaga pokarm? Mnie tez ta czesc karmienia irytowala - ale ja sciagalam pracujac, zeby Kasp mial co jesc, kiedy mnie nie bylo. Nie "przekombinowujecie" aby tego karmienia piersia?
        • tata_mai Re: Problem z żoną 15.10.10, 16:12
          Matka żony zmarła ponad 10 lat temu na raka. Żona nie ma przyjaciołek, koleżanki ma, ale nie ma takiej z ktorą by się bardzo czesto kontaktowala.

          Rozumiem, że pracujesz, ale może mógłbyś wziąć córeczkę na spacer czasami?
          Zostają tylko weekendy bo zanim dojade do domu jest 18-19 wieczorem. W sobotę wystawilem malą do ogrodu w wozku jak kosiłem trawnik bo lubi odgłos kosiarki, tak juz dwa razy zrobilem, żona też wystawia ją w dzień na balkon jak jest ładnie i nie pada. Maja sie jednak czesto budzi na karmienie. Dopoki żona jej nie poda piersi to płacze.
          • okri2 Re: Problem z żoną 15.10.10, 17:52
            1. moja córa też ma miesiąc
            2. jeśli leżakuje, to też się budzi po 15min. i płacze. Na spacerze w wózku -ruszającym się :) potrafi przespać 2h, w foteliku samochodu też śpi
            3. stan żony nie nazwałabym depresją, a stanem depresyjnym poporodowym. Spowodowany jest m.in. poczuciem braku wolności. Kiedy się karmi piersią niektóre kobiety czują się uwiązane, a jeśli siedzi całe dnie z dzieckiem (bo ty do 18 pracujesz), to tym bardziej czuje się nie do zastąpienia i jeszcze bardziej uwiązana.
            4. płacz dziecka jest potrzebą fizjologiczną
            5. godz.18 nie jest zbyt późną na spacery. Moja mama zabrała moją córkę na spacer o 20. Było juz zupełnie ciemno. Ja wiem, że do bani z takim spacerem, ale z założenia miał mnie posłużyć, a nie dziecku..
            Nie bój się płaczu swojego dziecka i siłą zabierz na spacer zapewniając żonę, że sobie poradzisz. Naprawdę nic się nie stanie jak popłacze na takim wyjściu, a możesz się miło rozczarować.
            6. Ja się czułam mniej atrakcyjna po porodzie i karmienie (piersi, symbol seksapilu) to potęgowało - to tylko ty możesz sprawić, że będzie się czuła wyjątkowo :))
            7.nie dajmy się zwariować, to aż.. to tylko dziecko
            8. no i syndrom idealnej mamy... kiedyś tu przeczytałam świetny artykuł o tym i pomógł mi odpuścić sobie
            9. psycholog może pomóc, a jeśli nie on to cud przekonania żony, że spacery są niezbędne do życia, bo tylko obowiązki i zmiana w jej życiu może trochę pomóc spuścić ten nieustanny stres żony.
            10. serdeczności i powodzenia!!
            • mama_kaspra Re: Problem z żoną 17.10.10, 14:38
              > 4. płacz dziecka jest potrzebą fizjologiczną
              Nie, placz dziecka jest naturalnym sposobem komunikowania, ze cos dziecku nie pasuje. To nie znaczy, ze mozna kazdemu placzowi zapobiec, ale uznanie go za "potrzebe" moze spowodowac, ze zaczniemy go ignorowac. Nigdy, przenigdy nie powinno sie ignorowac dziecka, ktore mowi nam w jedyny dostepny sobie sposob ze jest nieszczesliwe.
      • anku1982 Re: Problem z żoną 15.10.10, 22:51
        to trudny czas, z mego doświadczenia: angażowanie Twojej rodziny w pomoc Twojej żonie może działać jak płachta na byka, ja nie cierpiałam jak mi się ktoś wtrącał w to co robię, dawał dobre rady, czy chciał nosić Małego, problemem może być i objawem depresji poporodowej że żona płacze, na Twoim miejscu porozmawiałabym z nią, ale spokojnie, jak będzie się denerwować to odpuścić na 2 dni i pomagaj jej, noś Waszego bobasa, asystuj przy zmianie pieluchy czy kąpieli, takie przejawy zaangażowania ze strony bliskiej osoby bardzo pomagają, a problemy lepiej zachować tylko dla WAS.
    • mika_p Re: Problem z żoną 15.10.10, 14:40
      Abstrahując od wszystkiego innego, co juz dziewcyzny napisały - żona ma prawo nie chcieć publicznie karmić piersią. Dziwisz sie, ze była oschła dla tesciowej, która wparowała do sypialni,w której dziecko było z matką, tylko dlatego, ze dziecko zapłakało? Nie dość, ze tesciowa widziała ją w negliżu, to jeszcze tym gestem - może nieswiadomie - podkresliła, jak bardzo nie ufa młodej mamie. Zauważ: dziecko ejst z mamą, wpada teściowa. Po co?
      To samo z siostrzenicą.
    • basiak36 Re: Problem z żoną 15.10.10, 14:49
      Jak dla mnie to moze taki troche baby blues, oraz niepewnosc matki w swojej roli jako matki i karmicielki:) Dosc normalne. Jak dla mnie dobrze byloby zeby ta mama widziala ze karmienie jest czyms normalnym, ze owszem, mozna traktowac jako cos intymnego, ale nie zeby przez karmienie nie dalo sie wyjsc z domu.
      Ma jakies kolezanki ktore karmia?
      • tata_mai Re: Problem z żoną 15.10.10, 16:13
        Nie ma żadnych kolezanek z dziećmi w tym wieku.
    • erba Re: Problem z żoną 15.10.10, 16:12
      Myślę, że problem nie dotyczy tylko karmienia piersią, ale po kolei:
      - to normalne, że się wstydzi, ma prawo nie być oswojona, to nowa sytuacja w życiu do tego bardzo intymna, ja też na początku krępowałam się trochę nawet przed własną mamą, a teraz karmię nawet w towarzystwie męzczyzn.
      - siostra niesłusznie się obraziła, należało zapytać żony, czy dziecko może popatrzyć na karmienie. To samo z teściową, nie powinna wchodzić bez pukania. W ogóle to w pierwszej kolejności Ty powinieneś zajrzeć, czy wszystko jest ok.
      - Nie zakładam, że Ty nic nie robisz, ale jak pomagasz żonie? Przytulasz często? Rozmawiałeś z nią, dlaczego przy ludziach udaje, że jest idealnie? Co powiedziała?
      - Czy żona ma kontakt z innymi matkami, najlepiej karmiącymi? Mi dużo pomogły koleżanki, które mówiły, że to normalne, że czuję się okropnie itp
      - Zaproponuj żonie, żeby odciągnęła mleko i wyszła gdzieś na dwie godziny a ty w tym czasie zajmiesz się dzieckiem
    • matylda07_2007 Re: Problem z żoną 15.10.10, 16:52
      Ja karmiłam krótko, ale też nie znosiłam, kiedy mi ktoś do pokoju wchodził, jak dziecko ssało. Zawsze specjalnie wychodziłam do innego pomieszczenia. Raz szwagierka za mną... myślałam, że jej łeb ukręcę.
      Na spacery też rzadko chodziłam, bo Młoda też jadła co chwilę. Też nie czułam się z tym wszystkim dobrze, ale nie zaprzeczałam swoim uczuciom.
      U mnie dochodziły jeszcze problemy z karmieniem. Wszystko uspokoiło się, kiedy przeszłam na butelkę. Choć powoli, bo miałam wbite do łba, że moje dziecko będzie imbecylem od karmienia mlekiem modyfikowanym.
      Poza tym miesiąc, to mało. Żona może nie mieć ochoty na odwiedziny i towarzystwo innych ludzi.
      Nie uda się Tobie z żoną szczerze porozmawiać?
    • gochalek82 Re: Problem z żoną 15.10.10, 20:13
      Jedyne co tu moim zdaniem może niepokoić to ten ciągły płacz. A poza tym:
      1. Żona siedzi w domu, bo dziecko ciągle chce jeść - co w tym dziwnego? Dla mnie też było stresem wyjście gdziekolwiek bo co jeśli dziecko się obudzi? Nawet jak mieli przyjść goście i cieszyłam się na wizytę to stresowałam się, że ciągle będę musiała siedzieć w innym pokoju i karmić.
      2. Każda kobieta ma prawo do intymności. Piersi to nie wymiona, nawet jeśli pełne mleka, a kobieta karmiąca to nie mleczarnia tylko wciąż kobieta. Moje piersi oglądają tylko mój mąż, mój syn i lekarze. Nawet rodzicom nie pokazałam jak karmię, chociaż bardzo chcieli. Jeśli muszę karmić wśród ludzi to zawsze szukam ustronnego miejsca albo się odwracam. Nie dziwi mnie więc reakcja Twojej żony.
      3. Też długo chodziłam w koszuli nocnej po domu - najwygodniej było w niej karmić a i tak nic innego nie robiłam. Poza tym po co przy dziecku chodzić w ładnych ciuchach i narażać je na ubrudzenie?
      4. Twoja żona ma prawo być rozdrażniona, jeśli wciąż przebywa z płaczącym lub wiecznie ssącym dzieckiem (a nigdzie sama nie wyjdzie), a hormony jej w tym nie pomagają - chwała dla mojego męża, że to rozumiał ;)
      Może otworzyłaby się przed inną młodą mamą, która przeżywa to samo?
    • z_lasu Re: Problem z żoną 15.10.10, 20:39
      1. Przede wszystkim skoro dziecko ma miesiąc, to Twoja żona jest jeszcze w połogu! Hormony szaleją, uzasadniona jest i huśtawka emocjonalna i codzienny płacz. I chodzenie w piżamie (połóg - jak sama nazwa wskazuje - to czas polegania). Należy oczywiście trzymać rękę na pulsie, żeby nie przegapić depresji poporodowej, ale objawy, które opisujesz moim zdaniem depresji nie sugerują, a raczej szał hormonów. Czy Twoja żona płacze "ciągle" czy "tylko" raz dziennie? Czy cały czas ma obniżony nastrój czy raz płacze, a raz jest najszczęśliwszą matką na świecie?
      2.
      > Poza tym, że żona nie chce aby ktokolwiek przychodził i daje to odczuć gościom.
      Jeszcze raz: Twoja żona jeszcze jest w połogu. Mówiąc dosadnie leci jej nie tylko z piersi, jest umęczona porodem, połogiem, rewolucją w życiu, opieką nad dzieckiem, huśtawką emocjonalną, zawstydzona jakże trudną do ukrycia w tym czasie fizjologią, wie, że nie najlepiej wygląda, a nie ma czasu ani ochoty pindraczyć się dla innych, bo chce w spokoju zająć się dzieckiem. Miesiąc po porodzie mało która kobieta ma ochotę na tabuny gości.
      3. Sugerujesz, że niechęć do gości może mieć związek z karmieniem piersią. Hmmm... jeśli goście żądają od żony, aby się przy nich obnażała, albo w ogóle nie uznają za stosowne spytać jej o zdanie w tej kwestii, to ja się jej nie dziwię. Fakt, że została matką, nie sprawił, że straciła prawo do intymności i każdy ma prawo oglądać ją nago, gdy tylko przyjdzie mu ochota.
      4.
      > Ona przed nikim nie przyzna, ze placze bo nie lubi karmić i sie wstydzi.
      Czy ona rzeczywiście nie lubi karmić czy "tylko" się wstydzi? Bo to są dwie różne sprawy. A płacze rzeczywiście z powodu karmienia czy "tak ogólnie"? Co mówi Tobie na temat karmienia? To, że płacze przy karmieniu i odciąganiu może sugerować jakiś konkretny problem laktacyjny, może płacze, bo ją to bardzo boli?
    • alicja_wk Re: Problem z żoną 15.10.10, 23:30
      Hmmm, trochę tak, jakbym czytala o sobie, z tą różnicą, że moje dziecko ma już prawie rok, a ze mną coraz gorzej. Tylko, że ja zdaję sobie z tego sprawę i znam przyczynę takiego stanu. Mimo, iż na początku byłam przeszczęśliwa, uwielbiałam opiekowac sie nim, ochoczo wstawałam do niego w nocy, przebierałam, karmiłam, z euforią prałam w środku nocy przemoczone mlekiem staniki. Cieszyłam sie jak głupia, że mam zdrowe, wspaniałe dziecko. Też przez jakis okres czasu nie wychodziłam z nim na spacery, bo samo ubieranie trwało dłuzej niz wyjscie, a mały tak sie przy tym darł, ze zanim zapakowałam go do wózka, to był juz cały spocony a ja razem z nim, wiec po prostu na jakis czas odpusciłam, az z tego wyrosnie.
      Równiez nie przepadałam za odwiedzinami i tak pozostało do dzisiaj. Po pierwsze wkurza mnie ciągłe kontrolowanie zachowania gosci, którzy bezmyslnie łapia małego za rączki, całują, dotykają jego zabawek, które on za chwile wsadzi do buzi. Jestem przeczulona na tym punkcie i nie mam ochoty sie denerwowac myslac za innych. Po drugie nie mam ani czasu ani siły na przyjmowanie gosci, chodze ciągle niewyspana, nie mam chwili na to, zeby o siebie zadbac i czuje sie zle gdy ktos mnie w takim stanie ogląda. Po trzecie jak synek był młodszy, to non stop był uwieszony przy piersi, a ja nie lubie przyjmowac gosci z wywalonym cycem. Czasem mały potrafił spac przy piersi 3-4 godz, a ja musiałam tak z nim tkwic dopoki sie nie wyspał, bo inaczej potrafił nie spac wcale.
      Poza tym zrobiłam sie niemiła, nerwowa, złośliwa i gderliwa, co męczy wszystkich wokoło. Mąz mówi, że się bardzo zmieniłam, ja sama tez to wiem. Nie mam ochoty na kontakty z innymi ludzmi, na wyjscie do sklepu, bo wstyd sie pokazac na oczy w takim stanie. Z eleganckiej i zadbanej "bizneswoman" zrobiła sie ze mnie zapuszczona i sfrustrowana kura domowa. Nie miałam nawet ochoty wracac do pracy, wiec siedze juz ponad rok w domu i coraz bardziej sie pogrążam.
      A nie tak wyobrazałam sobie swoje macierzynstwo. Myslałam, że teraz gdy po 7 latach poraz drugi zostałam mamą i czułam sie na to gotowa i dojrzała, myslałam, że bedzie tak pieknie, że bede chodzic na spacerki, bawic sie z dzieckiem, spotykac z innymi mamami, zwyczajnie cieszyc sie tym, ze mam dziecko, a tym czasem miewam dni, ze mi sie żyć nie chce.

      Trudno mi cokolwiek doradzic, ale mysle, ze Twoja żona czuje sie tak, jak wiele kobiet w tych pierwszych tygodniach po porodzie, gdy zmienia sie całe dotychczasowe życie. Mimo to wydaje mi sie, ze z biegiem czasu zacznie inaczej traktowac swoją rolę matki, w miare jak dziecko bedzie strasze, zacznie łapac kontakt z otoczeniem, bedzie jej łatwiej sobie z tym wszystkim poradzic, pod warunkiem, ze nie pojawia sie jakies probemy, tak jak miało to miejsce w moim przypadku.
      Życze powodzenia i duzo zdrówka dla malenstwa.
    • mrowka75 Re: Problem z żoną 16.10.10, 12:28
      Ja dodam tak: ochraniaj swoją żonę przed gośćmi, zaprzestańcie zapraszania w "odwiedki", jak najwię cej wspieraj słowem, pochwałą, wykazaniem zrozumienia. Koniecznie podkreśłaj, ze dobrze wygląda. Co do patrzenia innych na to jak żona karmi, to Ty reaguj i nie pozwalaj patrzeć. Dziecku, czy komuś innemu wytłumacz,że dziecko rozprasza się przy karmieniu i oboje potrzebują absolutnego spokoju do karmienia. Ja, chociaż jestem zaprawiona w bojach karmieniowych i karmię w miejscach publicznych (gdy nie ma innych mozliwości) nie cierpię jak ktoś przygląda mi się jak karmię, nawet jeśli to jest dziecko. I reakcja na to Twojej żony jest jak najbardziej normalna.
      Przy pierwszym dziecku do co najmniej 3-ech miesięcy warczałam na wszystkich, a odwiedziny znajomych i rodziny przełożyliśmy na najwcześniej 4 miesiąc życia. Zachowania Twojej zony nie są dziwne - są normalne po porodzie i w pierwszych tygodniach opieki nad dzieckiem - zmiana z wolnościowego stylu życia jest ekstremalna. Może warto żonie uświadomić delikatnie,że ma proawo czuc się źle - nie będzie nakręcać się spirala poczucia winy, poczucia bycia złą matką, złą żoną etc. Na pewno trzeba mieć na uwadze rozwinięcie się tego "baby bluesa" w powazniejsze zaburzenie - depresji poporodowej, ręka na pulsie przyda sie. Pamiętam, że przy pierwszym dziecku nawet to ,ze niechcący przycięłam synkowi napką skórę (wrzask) powodowało, ze oskarżałam się, ze nie potrafię być dobra matką i sama zalewałam się łzami.
      Stan żony musisz chyba przyjąć z "dobrodziejstwem inwentarza" hormony sie uregulują, dziecko zacznie być troche bardziej kontaktowe i sytuacja zacznie się poprawiać. Twoje wsparcie moim zdaniem może byc lekiem na wszystko. Poszukaj w necie zapoznaj sie z możliwymi stanami poporodowymi, przyjmij to za stan przejściowy i wspieraj, wspieraj, wspieraj. Dobrym sposobem będzie też wzięcie kogoś na godzinę, dwie do dziecka i zabranie żony na zakupy np.
      --
      Rafał
      Ula
      Tosia
      • z_lasu Re: Problem z żoną 16.10.10, 14:48
        > Dobrym sposobem będzie też wzięcie kogoś na
        > godzinę, dwie do dziecka i zabranie żony na zakupy np.

        A jeszcze lepszym będzie wzięcie kogoś na godzinę, dwie do dziecka i zapytanie żony, jak ONA chciałaby spędzić ten czas.
    • mruwa9 Re: Problem z żoną 16.10.10, 13:51
      Nie przeczytalam wszystkich odpowiedzi, ale tak pare slow od siebie dolacze: Twoja mama nie miala prawa wchodzic do sypialni, gdy zona byla nieubrana. Mama powinna przeprosic a nie obrazac sie . Twoja zona ma prawo nie chciec publicznie pokazywac swojego biustu, a Twoja rola jest ja- zone- chronic przed wscibskimi oczami , chocby najzyczliwszymi (w tym rowniez Twoja siostra i jej dzieckiem). Mnie tez wyprowadzala z rownowagi tesciowa, nachalnie gapiaca sie na moje piersi, gdy karmilam pierworodnego, przy czym ja ostentacyjnie w takich chwilach konczylam karmienie, poza tym szybko opanowalam sztuke dyskretnego karmienia. To, ze Twoja zona stala sie matka karmiaca, nie oznacza, ze jej biust stal sie wlasnoscia publiczna, do ktorej ogladania kazdy, kto chce, ma prawo. Wspieraj zone, jak tylko mozesz, okazujac, ze akceptujesz jej potrzebe prywatnosci i intymnosci, nie pozwol nikomu podgladac zony, kiedy karmi, moze po prostu przestancie zapraszac gosci przez jakis czas, poza tym cwiczcie techniki dyskretnego karmienia (mozna sie okryc kocykiem, pieluszka, raczej podnosic bluzke, niz wyciagac biust gora, przez dekolt, karmienie z niemowleciem w chuscie). Jesli zona bedzie gotowa, sama wyjdzie z niemowleciem do ludzi. Ale nie zmuszaj jej do tego, tylko szanuj jej wole i chron przed osobami postronnymi. BTW mam znajoma , mame czworki dzieci, kazde z dzieci karmione rok-dwa, a ta znajoma nigdy nie karmila publicznie, zawsze zamykala sie z dzieckiem w sypialni i tak bylo ok. karmienie piersia nie musi automatycznie oznaczac obowiazku publicznego obnazania sie.
    • lula_w Re: Problem z żoną 16.10.10, 21:55
      wiesz co, tato mai, a może Twoja żona płacze sobie ot tak, po babsku, żeby spuścić emocje? ja też jak byłam w połogu to czasami karmiąc zaczynałam płakać i śmiać się jednocześnie, mówiąc do mojego męża jakiego pięknego mamy syna. czasami płakałam, bo już miałam dosyć małego "cycozwisa" i wtedy pomoc męża była nieoceniona. ale nie czepiałabym się tego płaczu i na pewno nie zgadywałabym, co żonie siedzi w głowie!!! to, że Twoim zdaniem, coś jest nie tak, nie znaczy, że jest - sorry!

      piszesz, że żona nie chce kontaktów z ludźmi, ale jednocześnie, że gada z koleżankami przez telefon i siedzi na fejsie. no to jak dla mnie - chce kontaktów i je ma!!! takie, jakie są dla niej aktualnie wygodne!

      nie chodzi na spacery - no coż, trochę szkoda, ale pogoda jest do bani, a ona jest pewnie jeszcze ciągle zmęczona. ale skoro macie ogródek, to może niech z małą wychodzi do ogrodu - nikt nie powiedział, że przy domu powietrze jest mniej świeże! są dzieci, które urodziły się w srogie zimy i też przez jakiś czas nie bywały na powietrzu - jak w domu wietrzone, to zgrozy nie ma ;-)

      wracasz z pracy około 18-19 - to znaczy, że widzisz żonę wtedy, kiedy już "pada na pysk"! więc nie dziw się, że jest mniej szczęśliwa! może w ciągu dnia jest jej lepiej, ale akurat Ciebie nie ma w pobliżu, żeby zaobserwować ten fakt?

      o sytuacjach z teściową i szwagierką nie mam chyba co pisać - to Twoja mama i Twoja siostra, a nie jej! duuuuża różnica! acha! jeśli straciła swoją mamę, to może wcale nie chce 'zastępstwa', a może też właśnie teraz najbardziej mamy jej brak - jak będzie chciała, to porozmawia z Tobą o tym!

      no a chodzenie w piżamie to, jak już pisały dziewczyny, norma! albo w dresiku. jeżeli piżamę zmienia i chce jej się ubrać i zrychtować jak przychodzą goście, to znaczy, że piżama jest wyborem z wygody! bo nie wydaje mi się, żeby żona była stukniętą perfekcjonistką - taka to by się zajechała, ale oko miałaby umalowane co dzień ;-)

      trochę mi się wydaje, że może to Ty masz problem z taką zmianą zachowania żony i projektujesz na nią swoje myśli/uczucia, gdzieś z tyłu głowy mając pomysł, że od butelki przejdzie... nie przejdzie od butelki. ale od Waszej wzajemnej szczerości i od rozmowy z żoną na zasadzie "ja się o Ciebie martwię, ja myślę, ja czuję", a nie zakładania, że wiesz co jej jest, no, to od tego może 'przejdzie'.

      moja rada - zamiast pisać w necie, co Ci leży na wątrobie pójdź poprzytulać żonę, zrób jej dobrą herbatkę laktacyjną albo meliskę, albo podaj Karmi (a co, raz się żyje! ;-)) i nie oczekuj, że będzie wszystko tak samo jak kiedyś - sorry chłopie, macie córeczkę: nie będzie! będzie inaczej. i nie mniej pięknie!!!
      • matylda07_2007 Re: Problem z żoną 17.10.10, 08:42
        A może masz i rację... nie spojrzałam na to w ten sposób. A to, że to nie żony mama i nie żony siostra... taaak. To ogromna różnica. Niestety. Teściowa, to zawsze tylko teściowa.
    • mama_kaspra Re: Problem z żoną 17.10.10, 14:30
      Nie bede wypowiadala sie w sprawie depresji poporodowej lub baby blues - to naprawde powinien diagnozowac specjalista. O tesciowych i szwagierkach wlazacych bez pukania do pokoju nawet wspominac nie warto - to po prostu niegrzeczne.
      Ale moge zaproponowac Wam proste rozwiazanie na spacery - a wyjscie z domu i troche ruchu na swiezym powietrzu codziennie z cala pewnoscia jest kazdemu potrzebne, a kobiecie miesiac po porodzie tym bardziej. Moj synek (teraz 13.5 miesiaca) tez odlozony od piersi budzil sie z placzem po 15 minutach, i kiedy probowalam go po karmieniu odkladac spedzalam caly dzien uspokajajac go karmieniem. Nie wiem, jak wygladalyby spacery z wozkiem, bo wozek kupilismy kiedy mial jakies 10 miesiecy. Na szczescie szybko przestalam popelniac blad odkladania go (porada, zeby karmic na lezaco, i wstawac kiedy zasnie tez sie nie sprawdzila - Kasp ma "radary" i do dzis na ogol budzi sie, kiedy jest zostawiony sam na lozku wiecej niz 10-15 minut).
      Ale jesli zaraz po karmieniu pakowalam go w chuste (elastyczna, w naszym przypadku Moby Wrap, bardzo polecam), moglam wyjsc z nim na co najmniej godzinny spacer - usypial zaraz po wyjsciu i spal szczesliwy, nie budzac sie i nie placzac. Byc moze ktos poradzi karmienie w chuscie - nam sie to nigdy nie udawalo, ale nie bylo potrzebne - moglam liczyc na co najmniej godzine przerwy w karmieniu, nie okupiona zadnym placzem itp. A czasem i dwie :). Wazne bylo, zebym spacerowala - ale to pomaga wrocic do formy po ciazy.
      Chuste elastyczna mozna na sobie zamotac przed karmieniem; kiedy Kasp byl malutki (zaczelam go nosic jakis tydzien-dwa po urodzeniu), ubieralam ja jako czesc stroju rano. Pod chuste nosilam bluzke z duzym dekoltem - to rowniez bardzo dyskretny sposob karmienia w towarzystwie (ale to juz zalezy od zony) - piers jest nad dekoltem, ale chusta zaslania i piers i glowke dziecka, wiec naprawde nic nie widac.
      To naprawde prosty system - nakarmic, wlozyc dziecko do chusty (moze byc ubrane jak w domu), czapka na swoja glowe, czapka na glowe dziecka - a na wszystko duza kurtka. I mozna spacerowac, robic zakupy w osiedlowym sklepiku, rozmawiac z sasiadami. Nie karmiac jednoczesnie. Sprobujcie!
      • billy-jo Re: Problem z żoną 17.10.10, 15:52
        Wyglada to jak hustawka hormonow po urodzeniu dziecka, moze jeszcze potrwac, a moze byc tez tak, ze stosunek do karmienia piersia nigdy sie nie zmieni, byc moze ona tego poprostu nie lubi i cala ta sytuacja ja denerwuje bardzo mocno, udaje, bo nie chce wyjsc na wyrodna matke tak przed innymi jak i przed soba, caly ten terror karmienia piersia robi swoje. Moim zdaniem twoja siostra ma racje, porozmawiaj z zona i zaproponuj jej przejscie na butelke, daj jej odczuc, ze to nic zlego i ze w zaden sposob nie umniejszy jej roli jako matki. A co do wstydu, karmienie dla niektorych kobiet jest naturalne a dla innych to jednak czynnosc intymna, dlatego w szpitalach sa zaslony i mamy karmia dzieci nie na widoku innych, to normalne. Dziecko powinno najpierw zapytac czy moze zobaczyc a nie biec za nia, kazala jej wyjsc z pokoju i nie ma tu powodu do obrazania sie, podobnie z twoja mama i z innymi osobami. Ja karmienia piersia nie znosilam, karmilam kazde z dzieci ok. 2 m-cy, nigdy publicznie i zawsze sama w pokoju. Moj stosunek do kp nigdy nie ulegl zmianie i wcale nie jestem odosobniona, tyle, ze ja watpliwosci nie mialam, konczylam i tyle, po zakonczeniu karmienia od razu dochodzilam do rownowagi psychicznej.
    • jahodaczarna Re: Problem z żoną 18.10.10, 13:53
      ja jeszcze nie karmie ale poczytuje to forum bo niedlugo mnie to czeka.
      mimo to rozumiem twoją żonę doskonale i odpowiem krótko: chłopie a jak ty byś się czuł jakby twój teść wparował do łazienki w której ty akurat sikasz??? też normalna czynność fizjologiczna, nawet łatwiej by ci było bo robisz to od zawsze i jesteś przyzwyczajony, a dla niej karmienie to ciągle nowość.
    • aria_2004 Re: Problem z żoną 19.10.10, 00:23
      No jakbym o sobie czytała... depresja poporodowa w całej okazałości! Ja przepłakałam ze 4 pierwsze tygodnie, szczególnie że nasza córa po ciężkim porodzie przez pierwsze 8 tygodni życia chyba nigdy nie była nawet przez moment zadowolona i krzyczała o tym głośno... Powiem jedno z właśnego doświadczenia- jak się jest umęczonym na max rewolucją w życiu, karmieniem, uwiązaniem do domu, itd. to naprawdę OSTATNIE na co ma się ochotę to goście. I żaden mąż nie jest w stanie zrozumieć tego w pełni, niestety.

      Moi teściowie od początku "wpadali" sobie do wnuczki na godzinkę, nigdy nawet nie zapytali czy mogą zostać przy karmieniu, zwalali się nieraz bez zapowiedzi, odsiadywali herbatkę, po której jeszcze trzeba było posprzątać, chaos przy malutkiej nie do opisania. Stąd obecnie mam do nich mnóstwo żalu i pretensji, jestem dla nich złośliwa i paskudna, a kiedyś nawet ich lubiłam. Mój mąż nigdy nie zasugerował im broń Boże niczego i o to też miewam pretensje ;)

      Moja rada: okazuj żonie mnóstwo czułości, wyręczaj gdzie możesz, wypychaj z domu- ale z wyczuciem, stopniowo, niech nie czuje się uwiązana na stałe- mnie do dziś czasem dopada dołek, że mój mąż może wybyć na cały dzień, a mnie cyc pozwoli wyjść na 2-3 godziny (nasza córa ma 5 miesięcy). Co do karmienia publicznie- nieraz wywołuje nieprzychylne spojrzenia czy głupie komentarze, ale ja to olewam, z konieczności karmiłam juz wszędzie- w aucie, przychodni, na dworze (aczkolwiek teraz pogoda niezbyt temu sprzyja). na chrzcinach naszej córy z kolei "wisiały" mi przy karmieniu nad głową chrześnica moja i męża, mama chrześnicy męża była bardziej taktowna i zawołała małą, żebym mogła pokarmić w spokoju, może sama pamiętała jak to jest. Karmienie takiego malucha też wymaga koncentracji, im dalej tym łatwiej.
      Może żona się przekona i zacznie lepiej się czuć w roli mamy?
      • pamplemousse1 Re: Problem z żoną 20.10.10, 14:07
        moja teściowa latała za mną z komórką i chciała nagrywać/robić zdjęcia jak bliźniaki razem na piersi są... normalnie nie wiedziałam co robić, mąż na szczęscie zareagował!
    • douglas.beauty Re: Problem z żoną 20.10.10, 14:21
      Podpisujac sie pod wczesniejszymi postami chcialabym dodac od siebie - moim zdaniem BARDZO WAZNA informacje (ale oczywiscie bardzo niepopularna ostatnio:

      otoż UWAGA UWAGA!!!

      nie ma obowiazku karmienia piersia! Jesli zona tego nie znosi (jak wiele kobiet i to z roznych powodow), moze zaczac karmic butelka. Moze "odzyskanie ciala" dobrze jej zrobi.
Pełna wersja