blaue777
05.07.11, 22:59
Właśnie zajrzałam to forum po sąsiedzku i czytam tam na temat nocnego kp (forumowiczka ma "problem" bo dziecko 10 m-czne ssie często w nocy). To odpowiedź:
"to nie kwestia zapotrzebowania żywieniowego, ale emocjonalnego. Proszę podjąć wysiłek - trudny! - stopniowego regulowania tej sytuacji. Zarówno dla dziecka /rozwój OUN/, jak i dla Pani /potrzeba wypoczynku i regeneracj organizmu/, ważne są dłuższe moduły nocnego snu - np. ok 4-5 godzin. Proponuję skorzystać np. ze sprawdzonego sposobu dopajania wodą przez tatę. Bliskość mamy - to zawsze karmienie piersią /fizjologia jest nieubłagana/.
Aleksandra Łada"
I trochę zgłupiałam, bo "u nas" kp na żądanie w dzień i w nocy to podstawa. Moja 9 m-czna właśnie skończyła wieczorny maraton na cycu, a do rana obudzi się jeszcze kilka razy (nawet nie wiem co ile, bo nie patrzę na zegarek, tylko podciągam bluzkę i śpię dalej;) A teraz się okazuje że to może źle na nią wpływać. I ten tata dopajający - ale przecież chyba też nie butelką - to mają w środku nocy z kubkiem trenować?! A skoro już się tak żalę, to jeszcze te zdziwione oczy mojej mamy, bo "ona to dawała mi pierś wieczorem i spałam do rana" (ależ był ze mnie udany egzemplarz!) "kaszy na noc jej daj" (nieważne że dziecko pulchne - mam jej jeszcze kaszy manny przez butelkę z uciętym smoczkiem dawać). Uff. Idę spać bo zaraz karmienie:)